Reklama

Siły zbrojne

Przeciwlotnicza królowa i przeciwpancerne luki. Wojsko Polskie 2023 [RAPORT]

Wyrzutnia iLauncher wchodząca w skład zestawu przeciwlotniczego Mała Narew.
Wyrzutnia iLauncher wchodząca w skład zestawu przeciwlotniczego Mała Narew.
Autor. Agencja Uzbrojenia / Twitter

Kończący się rok był szczególny dla Wojska Polskiego. Realizowano proces modernizacji technicznej, zakupy sprzętu, a także – nie bez problemów – strukturalną rozbudowę, czyli uzupełnianie istniejących i tworzenie nowych jednostek. Choć liczebność Sił Zbrojnych RP się zwiększa, to problemem jest brak infrastruktury szkoleniowej i odchodzenie wyszkolonych żołnierzy ze służby.

Reklama

Mijający rok pokazał jak w soczewce wyzwania związane ze szkoleniem kadr i przygotowaniem infrastruktury. Wcześniej – do 2021 roku włącznie – plany rozbudowy armii były o wiele mniej ambitne i rozciągnięte w czasie, więc nie podejmowano odpowiednich kroków, na przykład po to, by dysponować kadrą instruktorską mogącą szybko przyjąć dużą ilość nowego sprzętu oraz wielu nowych żołnierzy. Nie budowano też rozwiązań instytucjonalnych dla doświadczonych żołnierzy. Teraz to uderzyło ze zdwojoną siłą.

Reklama

Nie jest przypadkiem, że dopiero w tym roku, po około 20 latach, zaczęto mówić o przywróceniu szkoleń chorążych na pilotów śmigłowców, choć takie rozwiązanie, stosowane dziś w U.S. Army, a także w tamtejszej Gwardii Narodowej (i również na śmigłowcach Apache Guardian), powinno być wprowadzone dawno temu. Gdy nie kupowano nowoczesnych śmigłowców w większej liczbie, nie była to paląca potrzeba, a pilot i technik na stare Mi-2 i Mi-24 „zawsze się znajdzie i zawsze się wyszkoli”, zwłaszcza że wraz z wykruszaniem się wcześniej wyszkolonych kadr fizycznie wykruszały się same maszyny. A to tylko jeden z wielu przykładów, bo podobnie jest w innych rodzajach wojsk wymagających specjalistycznego szkolenia.

Czytaj też

Ubiegły rok był pierwszym, w czasie którego przez całe 12 miesięcy funkcjonowała Dobrowolna Zasadnicza Służba Wojskowa. DZSW pozwala na zwiększenie liczebności armii, a dzięki niej jest też więcej żołnierzy zawodowych. Jednak nie rozwiązuje to do końca problemu tworzenia rezerw. Powstaje pytanie, czy nie należałoby myśleć o wprowadzeniu równolegle ze szkoleniem 12-miesięcznym, po którym większość żołnierzy trafia do armii zawodowej, krótszej ścieżki przeznaczonej dla przyszłych żołnierzy rezerwy (w tym aktywnej), mogących następnie doskonalić swoje umiejętności przez regularne ćwiczenia. Po miesięcznym przeszkoleniu i przysiędze żołnierze DZSW, którzy nie idą na szkolenie specjalistyczne, są raczej słabo przygotowani, a jednocześnie nie wszyscy chcą i mogą pozostać w służbie przez pełen rok. Takie 2-3 miesięczne szkolenie specjalistyczne, wprowadzane w pierwszej kolejności dla ochotników, mogłoby w następnej kolejności – gdyby podjęto taką decyzję polityczną – stanowić bazę dla obowiązkowych szkoleń.

Reklama

Należy dążyć do rozszerzenia wykorzystania aktywnej rezerwy, kierując tę ofertę także do tych, którzy odchodzą z czynnej służby. Żołnierze aktywnej rezerwy mogliby być zaangażowani szczególnie w macierzystych jednostkach, bez ryzyka zmiany miejsc dyslokacji (i konieczności przeprowadzek wraz z rodziną, spłat kredytów mieszkaniowych), a jednocześnie stanowiliby wydatne wzmocnienie dla zdolności bojowej jednostek. Kolejną sprawą jest zaangażowanie aktywnej rezerwy na uczelniach wojskowych i w procesie szkolenia.

Szkolenie rezerwistów w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej.
Szkolenie rezerwistów w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej.
Autor. kpr. Sebastian Czyżowicz (17. WBZ)

Jednocześnie nie ulega wątpliwości, że sytuacja bezpieczeństwa zmieniła się na gorsze. Gdy Polska ma za granicą pełnoskalową wojnę, od zwiększania zdolności armii, w tym także jej potencjału liczebnego, nie ma odwrotu. Gigantycznym wyzwaniem, o którym też trzeba mówić głośno i przy każdej okazji, jest budowa systemu zabezpieczenia logistycznego i szeroko pojętych rezerw. Mowa nie tylko o zasobach osobowych i sprzętowych w Wojsku Polskim, ale też przygotowanie np. cywilnej administracji do współpracy z wojskiem w sytuacji zagrożenia. A z tym może być jeszcze trudniej niż ze szkoleniem samych żołnierzy.

Jednak to nie stoi w sprzeczności z działaniami, które są podejmowane i zmierzają do wzmocnienia Sił Zbrojnych RP, a także doprowadzają do tego, że w perspektywie pięciu czy siedmiu lat, bo o takiej mówimy, Wojsko Polskie będzie dysponowało nowoczesnym sprzętem w większości kategorii wyposażenia. To będzie bazą do budowy istotnego potencjału odstraszania i obrony dla Polski oraz wschodniej flanki NATO. Niedawno w Sejmie przyjęto projekt budżetu, który zakłada wydatki w kwocie ponad 150 mld złotych, gdy uwzględni się Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. To ponad 4,2 proc. PKB, a zarazem sygnał, że proces wzmacniania polskiej armii będzie kontynuowany przez nowy rząd.

Czytaj też

Zielone światło na takie wydatki, nawet kosztem zwiększenia polskiego deficytu budżetowego, dała Unia Europejska. To pozwoli ograniczyć koszty obsługi zadłużenia, z którymi trzeba będzie się zmierzyć, kupując duże ilości sprzętu „na już” (a de facto na za około 5 lat, a nie za dekadę czy półtorej), budując dla niego infrastrukturę, szkoląc żołnierzy itd. Takie przyspieszenie i zwiększenie wydatków jest niezbędne.

A co działo się w samym procesie modernizacji? Bardzo wiele. Rozpoczęto dostawy sprzętu zamówionego w 2022 r., jak śmigłowce AW149, lekkie samoloty bojowe FA-50, wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe Homar-K, do których niedawno zamówiono prawie 200 podwozi z zakładów Jelcz, czy czołgi M1A1 Abrams. Kontynuowano też dostawy koreańskich haubic K9A1 Thunder, czołgów K2 Black Panther czy polskiego systemu rozpoznawczo-uderzeniowego Gladius opracowanego przez Grupę WB. Wojsko kupiło też w krajowym przemyśle mosty towarzyszące Daglezja i systemy minowania narzutowego Baobab-K. Zawarto również umowy ramowe na Kraby i wozy wsparcia do DMO Regina, wreszcie – zamówiono nową partię 152 haubic K9A1/K9PL wraz z amunicją niezbędną do szybkiego wzmocnienia Sił Zbrojnych RP.

Polska armatohaubica Krab strzela na poligonie.
Polska armatohaubica Krab strzela na poligonie.
Autor. st. szer. Adrian Jórski

Ale „królową” 2023 roku jest obrona powietrzna i przeciwrakietowa, i nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady. Jeśli chodzi o zawarte umowy, to za grubo ponad sto miliardów złotych kupiono podstawowe wyposażenie drugiej fazy systemu Wisła (wyrzutnie Patriot wraz z pociskami PAC-3 MSE i radary LTAMDS) oraz systemu Narew (138 przeznaczonych do produkcji w kraju wyrzutni wraz z ponad tysiącem pocisków CAMM-ER, które również powstaną w Polsce). Jakby tego było mało, zawarto umowy wykonawcze na system Pilica+, którego ponad 20 zestawów z wyrzutniami pocisków CAMM, systemami artyleryjsko-rakietowymi, a w przyszłości systemami antydronowymi, pozwoli osłonić i dać niezbędne wsparcie dla Patriotów, jeszcze zanim Narew wejdzie do służby.

Obronę powietrzną wzmocnią też samoloty wczesnego ostrzegania ze Szwecji, które już zakontraktowano, a także aerostaty, o które zwrócono się do USA, fregaty Miecznik, które w 2023 roku zyskały finalną konfigurację (co jednak nie obyło się bez znacznego zwiększenia kosztów) i oczywiście polskie radary P-18PL. Tyle najważniejszych zakupów.

Czytaj też

Ale w 2023 r. mieliśmy też dwa kamienie milowe, jeśli chodzi o sprzęt już dostarczony. Na polskich poligonach miały miejsce pierwsze w historii strzelania zestawu mała Narew, czyli – w dużym uproszczeniu – wyrzutni rakiet CAMM zintegrowanych z polskim systemem dowodzenia. Przygotowanie tego w tak krótkim czasie jest gigantycznym sukcesem polskiego przemysłu oraz Sił Zbrojnych. Podstawową gotowość osiągnęły też pierwsze elementy zestawów Patriot z systemem IBCS. Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa jest jednym z najlepiej realizowanych programów modernizacyjnych w Wojsku Polskim. To oczywiście nie znaczy, że nie musi być dalej wzmacniana, zwłaszcza gdy pojawia się zagrożenie ze strony bezzałogowców, a potencjalny przeciwnik – o czym nie wolno zapominać – doskonali również swoje „klasyczne” środki napadu powietrznego na bazie doświadczeń z inwazji na Ukrainę.

Niejako na drugim biegunie modernizacji jest niestety obrona przeciwpancerna, choć do Wojsk Obrony Terytorialnej wreszcie, po pięciu latach funkcjonowania tego rodzaju Sił Zbrojnych, jeszcze w 2022 r. wprowadzono w trybie pilnej potrzeby operacyjnej nowoczesne granatniki przeciwpancerne. Jednak nadal nie ma dużych zakupów wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych czy umów wykonawczych na pojazdy z nimi zintegrowane. A Wojsko Polskie potrzebuje granatników, lekkich ppk Pirat, jak i – tu oczywiście mówimy o Wojskach Lądowych – dużych liczby wozów bojowych zintegrowanych z ppk, jak Borsuk, Rosomak i ciężki BWP. To, że rok 2023 zakończył się bez nowej umowy wykonawczej na tego rodzaju sprzęt, trudno uznać za sukces, choć sam system wieżowy ZSSW wreszcie jest wprowadzany do wojska, na razie do 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Ale potrzebnych jest nie 70 (tyle jeszcze w 2022 r. zamówiono Rosomaków, a kolejne kontrakty na nowe podwozia, łącznie liczące 232 wozy, są przygotowywane), a kilkadziesiąt razy więcej systemów tej klasy. Wciąż nie zamówiono też amunicji precyzyjnej, choć ta – dla Krabów i K9 – jest gotowa. Podobnie rzecz ma się z amunicją kasetową.

Przeciwpancerny pocisk kierowany Pirat w wyrzutni.
Przeciwpancerny pocisk kierowany Pirat w wyrzutni.
Autor. Agencja Uzbrojenia / Twitter

Wiele do zrobienia jest też w zakresie wyposażenia indywidualnego (choć tu w ciągu 2-3 lat poprawę powinny zapewnić kontrakty, które zawarto na dostawę hełmów czy kamizelek kuloodpornych), ale i łączności, w tym tej indywidualnej, czy walki radioelektronicznej oraz różnych klas bezzałogowców, w tym tych najmniejszych, używanych przez żołnierzy na Ukrainie tak jak amunicja.

Miejmy nadzieję, że te luki w zdolnościach Wojska Polskiego zostaną w kolejnych latach zasypane, by żołnierze dysponowali pełnym spektrum możliwości zgodnie z potrzebami obronnymi RP. Powinno się więc dążyć na przykład do wzmocnienia obrony przeciwpancernej i wykorzystania potencjału, jaki ma tutaj krajowy przemysł. W 2024 r. niezbędna będzie rozbudowa potencjału osobowego, uwzględniająca zarówno nowo przyjmowanych do służby żołnierzy, jak i wyszkolonych, doświadczonych specjalistów. I jeszcze jedno – nie można „janosikować”, przeciwstawiając jedne rodzaje Sił Zbrojnych innym. Przeciwnik zawsze uderzy tam, gdzie nasz potencjał jest najsłabszy, a poszczególne rodzaje wojsk, jak i inne komponenty państwa, muszą ze sobą współpracować, by stworzyć skuteczny system odstraszania i obrony.

Wizualizacja fregaty programu Miecznik.
Wizualizacja fregaty programu Miecznik.
Autor. PGZ
Reklama

Komentarze (15)

  1. GGG BBB

    {część 2] A kto się nie odnajduje w ogóle w wojsku bierna rezerwa (co 3 lata krótkie szkolenie 2-tygodniowe ze strzelania, maskowania, przetrwania itp sprawdzenie czy człowiek się do czegokolwiek nadaje). Bierna rezerwa mogłaby też być pod opieką WoT-u. A i jeszcze jedno - zobowiązałbym zawodowych żołnierzy odchodzących ze służby (za wyjątkiem poważnych przyczyn medycznych czy losowych) do udziału w rezerwie instruktorskiej (za odpowiednim wynagrodzeniem). Jeszcze raz - to musi być przemyślany precyzyjnie system. Ale czy ta ekipa polityczna będzie miała jaja na takie ruchy????

    1. Davien3

      @GGG BBB A gdzie była poprzednia ekuipa polityczna ze tego co teraz mówisz nie wprowadzili? Wszak rzadzili od 2015r a do 2022 nie zrobili tu nic, dopiero potem zaczeły sie paniczne zakupy sprzetu z Korei i USA.

    2. DBA

      Davien3&GGG BBB: Żadna ekipa polityczna w Polsce takich jaj nie ma aby odwiesiła "sama z siebie" obowiazkową słuzbę wojskową, o czym juz otwarcie mówią zarówno wojskowi jak i poważni analitycy. W najlepszym razie coś tam bełkocą o krótkotrwałych przeszkoleniach, takich w sam raz aby zapewnić jednorazowy wsad do bwpa. Ale nie tedy droga - na 100% zawodowa armię wg obecnych potrzeb Polski po prostu nie stać, a i równie ważne pozostaje zapewnienie rezerw dla uzupełniania strat. Chyba jedyną nadzieją pozostaje Trump jako przyszły prezydent i jego prawdopodobny "szantaż " w stosunku do państw NATO o konieczności rozbudowy armii narodowych jako warunku pomocy USA oraz postępująca paranoja Putina i jego nastepcy o zagrożeniu NATO

    3. Davien3

      @DBA Powiedz to tym co bez przerwy domagaja sie by obecnie rzadzacy wprowadzili ZSW a sami jak piszesz" nie mieli jaj" by to zrobic przez 8 lat Natomiast Trump to katastrofa oznaczajaca rozpad NATO i prezent dla Rosji w zamian za kolejna Trump Tower w Moskwie. To takze wojna domowaw USA ( przy planach Trumpa pewna na 99%) i Chiny atakujace Tajwan . Sorry ale Trump jako prezydent to najgorsze co sie moze Polsce przytrafić.

  2. Aiden

    Jeżeli chodzi o szeroko pojętą obronność 3 RP to za jej obecny stan trzeba winić każdego decydenta w państwie po 89 roku. Nie Macierewicza, nie Klicha tylko wszystkich. W niektórych obszarach mamy takie zapóźnienia technologiczne, że aż jest po prostu przykro. Gdyby nie wybuch wojny dalej byłby wyspowe zakupy. A gdyby jakaś władza chciała ten stan rzeczy zmienić to opozycja i opinia publiczna bynich mieszała z błotem. Nawet teraz po prawie 2.latach od wybuchu wojny padają głosy że wydawanie pieniędzy na wojsko to nie potrzebne jest bo są inne wydatki

    1. Był czas_3 dekady

      Najpóźniej za dwa lata będą cięcia na zakupach dla armii, tylko obecnie rządzący zdobędą przychylność społeczeństwa do czasu wyborów samorządowych.

    2. Davien3

      @Był czas_3 dekady A to ci sie obecnie rzadzacy spowiadają z tego co będzie w przyszłości, czy po prostu patrzysz jak to robił PiS jak objał władzę. Bo wehikułu czasu jeszcze nie wynaleziono.

  3. wsw13

    WSZYSTKIE PARTIE RAZEM Z PREZYDENTEM POWINNY ZAJĄĆ SIĘ PRZYWRÓCENIEM OBOWIĄZKOWEJ SŁUŻBY WOJSKOWEJ TERAZ ,JUŻ ,A NIE JUTRO.

    1. Był czas_3 dekady

      Jeżeli do tego by doszło, to musi objąć bez taryfy ulgowej dzieci polityków, dzieci wszelkiej maści biurokratów, a nie tylko dzieci chłopów i robotników..

    2. Zenek2

      Jasne. Do gigantycznych wydatków na wojsko dodać jeszcze permanentne szkolenie i utrzymanie 100 tys+ rekruta i zabranie go gospodarce. Poza parametrami broni, warto też znać podstawy excela,

  4. Realista.

    Dobry artykuł . Z moich spostrzeżeń brak motywacji ,zaangażowania w służbie wielu, , bardzo wiele postaw roszczeniowych , zbyt mała odporność fizyczna i psychiczna wielu nowo wcielonych . Zasada co mogę mieć z bycia w wojsku a nie co mogę dać Ojczyźnie , jak by to wszystko wyglądało w czasie rzeczywistej wojny , która nigdy nie jest łatwa , wymaga niezwykłego poświęcenia i odwagi ?? Moim zdaniem z tej mąki , dobrego chleba nie będzie . Nie w dzisiejszych czasach . Na patriotyzm bym nie liczył , ludzie zaczynają bardziej rozumieć , że życie jest jedno i należy je chronić. Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale, niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale, orkiestra gra, jeszcze tańczą i drzwi są otwarte, dzień wart jest dnia i to życie zachodu jest warte! Amen .

    1. Był czas_3 dekady

      "ludzie zaczynają bardziej rozumieć , że życie jest jedno i należy je chronić."... dlatego trzeba duży nacisk kłaść na broń dzięki której zmniejszymy bezpośredni kontakt z wrogiem czyli artyleria dalekiego i bardzo dalekiego zasięgu oraz drony w ogromnych ilościach. Sam Gladius i Warmate nie wystarczy..

  5. pawelv

    Oprócz tych działań odnośnie zakupów i zwiększenia armii powinno zostać zmienione prawodawstwo i prawo karne które winno wzmacniać obronność ojczyzny czyli -hamowanie działań ośmieszających patriotyzm i zrównujących go z faszyzmem ,-poczynań organizacji będących na garnuszku Rosji i powiązanych z ruską FSB również tych z zachodu itp ,Podjęcie działań prawnych ułatwiających szkolenie strzeleckie i nie represyjnych za samo interesowanie się bronią . Prawo powinno być takie aby w razie zagrożenia wojną widziało że głównym zagrożeniem dla społeczeństwa jest potencjalny agresor a nie uzbrojone społeczeństwo polskie gdyż dalej istnieje prawo w Polsce które działania partyzanckie przeciwko okupantowi uznaje za ciężkie przestępstwo , a to że sędziowie podczas ewentualnych procesów ,,przymkną oko "za udział w partyzantce ,to żadne rozwiązanie i łaska. Na wypadek wojny uzbrojone powinno być całe społeczeństwo a nie tylko służby mundurowe..

    1. Vixa

      Możesz opisać te działania represyjne wobec ludzi, którzy interesują się bronią?

    2. pawelv

      Kilka osób (bez zezwoleń na broń ,nie będących w żadnej grupie mundurowej ani w żadnym stowarzyszeniu , lubiących sobie postrzelać zaczęli często odwiedzać strzelnice finał ? częste odwiedziny policji i rewizje , bo jak lubią postrzelać to pewnie mają broń nielegalnie. Kolejne dziwne przypadki: -pogaduchy na targowisku ze starociami o historii i o broni z handlującymi finał nalot policji i rewizja bo jak się interesuje to pewnie broń nielegalnie trzyma . I na koniec zbrodnia : chlopina wyorał mauzera z wojny stan :- zardzewiałe żelastwo z przekorodowaną lufą ,więc zostawił go sobie ,,na pamiątkę" niestety z tym się nie krył bo uznał że to strzelać nie będzie .Finał 2 lata odsiadki bo bron jest dalej bronią i lepiej się tym nie interesować.

    3. Vixa

      O co chodzi z tą partyzantką?

  6. GGG BBB

    [część 1] Nic dodać nic ująć. Myślę, że oprócz zakupów sprzętu i rozwoju przemysłu obronnego najważniejsze będzie przygotowanie założeń, opracowanie koncepcji i jej wdrożenie masowego szkolenia obywateli do czynnej rezerwy. To musi być system do zaakceptowania dla współczesnych ludzi w wieku 18-40lat, z odpowiednimi gratyfikacjami i zachętami motywacyjnymi. Być może rodzaj obowiązkowego szkolenia wojskowego 2-3 miesiące (ale bez ścisłego przymusu - np, do zamienienia na 2-3 miesięczne szkolenie obrony cywilnej, albo obrony przeciwpożarowej, służby medycznej etc), A potem kto chce, to zawodowa służba, kto chce to aktywna rezerwa (po dodatkowym szkoleniu 2-3 w docelowej jednostce, potem co 1-2 lata miesięczne szkolenie przypominające). cdn

    1. Dudley

      To powinien być powszechny obowiązek, bez żadnych ulg. Nie ma że jestem niezdolny, zabraniają mi przekonania. , lub religia. Powinna wrócić zsw na 1rok, nie chcesz nosić broni, nie ma sprawy, zawsze potrzeba sanitariuszy, logistyka itp Ale wtedy służba wydłuża się do 1.5 roku. Nie odbycie służby, pozbawia praw obywatelskich i przepadek mienia. Nie będzie świętych krów i garbów. Zsw funkcjonuje w Korei i Izraelu, i jakoś to nie jest tragedia.

    2. GGG BBB

      @Dudley - żadna z obecnych partii politycznych nie zdecyduje się na taki krok. ŻADNA!!!! Poza tym Siły Zbrojne (i całe Państwo) nie są organizacyjnie i finansowo gotowe na taki krok. Nie ma już systemu masowych szkoleń w wojsku z odpowiednią bazą lokalową, sprzętową i instruktorską. Oprócz tego Polacy bardzo nie lubią być do czegoś zmuszani. Jeśli mają wybór - nawet jeśli on jest pozorny - to dużo lepiej przyjmują obowiązek. 3 mieś. szkolenie - sensownie prowadzone - jest do zaakceptowania przez wielu ludzi, a rok z życia to już nie. Potem 2-mieś. szkolenia uzupełniające też OK. Chodzi też o wprowadzenie systemu zachęt i wymagań, które sprawią że dołączenie do rezerwy aktywnej, czy choćby OC byłoby warunkiem do starania się o stanowisko w administracji rządowej czy samorządowej, bycia radnym, posłem, senatorem. Student z rezerwy aktywnej mógłby dostawać dodatek do stypendium. Generalnie żeby warto było służyć ojczyźnie (bo teraz to większość myśli że to jest frajerstwo).

  7. zegrz69

    Amunicja kasetowa jest nam NIEZBĘDNA! Tak samo jak systemy minowania narzutowego dalekiego zasięgu.

  8. ALBERTk

    Przeciwlotnicza królowa? A gdzie program Sona? Gdzie amunicjia programowalna do Pilicy? Obrona przeciwlotnicza nie jest królową, jest nadal wiele do zrobienia. Nie mówiąc o tym, że terminy dostaw Narwi i Wisły są tak odległe, że jeszcze przez wiele lat Polska będzie bezbronna.

  9. xiomy

    "Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa jest jednym z najlepiej realizowanych programów modernizacyjnych w Wojsku Polskim" Pełna zgoda.

  10. Dudley

    Jak pokazała wojna w Ukrainie, sprzęt i amunicję można stosunkowo szybko dostarczyć, ale nikt nam nie da wyszkolonych rezerw. Nie da się też ich szybko pozyskać i wyszkolić. Bo mamy przykład, że bez gotowych ośrodków, kadr i systemu szkolenia, może to trwać na tyle długo że może być za późno. Sytem rejestracji potencjalnych rezerw też trzeba zmienić, bo potencjalni poborowi nagle rozpłyną się w powietrzu, tak jak to zrobili Ukraińcy. Nie oszukujmy się, wraz ze zmniejszaniem się nacjonalizmu, chętnych do obrony kraju będzie coraz mniej. Być może trzeba rozważyć środki podobne do tych które wprowadzają Rosjanie a planują Ukraińcy. Czyli coś w rodzaju unikasz konstytucyjnegi obowiązku obrony kraju, nie jesteś pełnoprawnym obywatelem. I takie prawo powinno obowiązywać już, by w razie W uniknąć politycznych targów. I jak czytam że w budżecie MON przeznaczono środki na przeszkolenie jedynie 5tys rezerwistów, to krew zalewa.

  11. Losowy_nick

    Zamówiło się, zakupiło, wdrożyło się i nawet się wyszkoliło. Wszystko Samo się zrobiło

  12. Monkey

    Można narzekać na poprzedni rząd, ponieważ oni zwlekali z modernizacją SZ RP aż do najazdu rosyjskich barbarzyńców na Ukrainę. Dopiero potem się obudzili. Już nie było że opcja przewyższała liczebnie główny kontrakt jak i nie było więcej odwoływania postępowań na zakup uzbrojenia. Za Macierewicza i wczesnego oraz średniego Błaszczaka takie praktyki były codziennością. Potem trzeba było biegać do Korei i USA. Nawet zawieszono modernizację T-72 i nie podjęto koniecznej dla F-16. MLU. Takie przykłady.

    1. Facetoface

      Monkey- błąd jak każde plany są rozkładane na lata. Podobnie można było po inwazji w 2014.

  13. Vixa

    Dalej, w tym samym akapicie, autor pyta o integrację ppk na pojazdach. Ja domyślam się, że dalej chodzi o WOT. Nie wydaje mi się, że jest w ogóle taki priorytet w WOT, ale mogę się mylić. O co kaman w tym artykule? Autorowi i redakcji życzę z Nowym Rokiem większej klarowności w formowaniu myśli i, co chyba przez ostatnie kilka lat przebijało się tutaj na wierzch - zyczę większego i serdeczniejszego kontaktu z Wojskiem Polskim, na poziomie innym niż ogłoszenia biura prasowego. Może i smutne, ale szczere życzenia. Serwus!

  14. Weneda 1977

    Dziękuję redakcji za artykuł.Życzę wszystkiego dobrego w Nowym roku,

  15. Jac

    Wojsko polskie potrzebuje tysięcy tanich dronow kamikadze jak i takich co przenoszą ładunki i potrafią je zrzucać na głowę przeciwnika. Tymczasem dla WOT kupuje sie kilkaset drogich jak cholera javeliny aby można było np zniszczyć starego BMP lub ciężarówkę przeciwnika. Wojna na Ukrainie pokazuje siłę tanich dronow, które są druga po artylerii bronią .

Reklama