Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ
  • OPINIA

Koniec „Szpeju” i „Tytana”. Czas na standard wyposażenia żołnierza

Polska armia inwestuje miliardy w nowoczesne uzbrojenie, ale wciąż zbyt często zaniedbywane jest podstawowe wyposażenie indywidualne żołnierza. Bez ustawowo gwarantowanego Podstawowego Standardu Wyposażenia Żołnierza (PSWŻ) nawet najbardziej spektakularna modernizacja nie przełoży się w pełni na realną gotowość sił zbrojnych – pisze Michał Dworczyk, eurodeputowany (ECR), w przeszłości wiceminister obrony oraz szef KPRM, zajmujący się problematyką bezpieczeństwa i wsparcia Ukrainy.

ZISW TYTAN
ZISW TYTAN
Autor. Autor. Mateusz Mitkow//Defence24
Czas na nową umowę społeczną w sprawie wyposażenia żołnierzy Podstawowy Standard Wyposażenia Żołnierza – co zrobić, żeby wyjść ze sfery fantazji?

W ciągu minionej dekady Siły Zbrojne RP weszły w okres nasilonej modernizacji, związanej głównie z dalszym pogarszaniem się środowiska bezpieczeństwa i rosnącym budżetem obronnym. Tendencja ta przyspieszyła z oczywistych względów po 2022 r. i rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Niestety reformy skupiły się w znaczącym stopniu na najbardziej widocznej kwestii, jaką jest pozyskiwanie nowych systemów uzbrojenia, szczególnie tych najbardziej efektownych. Trudno kwestionować przydatność nowych samolotów wielozadaniowych czy czołgów, niemniej jedną z kwestii potraktowanych po macoszemu (zresztą niestety tak jest od dekad) jest osobiste wyposażenie żołnierza: uzbrojenie, umundurowanie i ochrona balistyczna.

Reklama

Piszę to nie z perspektywy polityka, ale żołnierza rezerwy, co roku słyszącego od powoływanych, coraz starszych kolegów, jak wyglądają ćwiczenia, proces wydawania sprzętu, jego jakość, a także sumy, które trzeba przeznaczyć na własne wyposażenie. Rozmowa z nimi i lektura innych podobnych relacji w mediach społecznościowych pozwala trzeźwym okiem spojrzeć na wszelkie „Operacje Szpej”, nie mówiąc już o „sławetnym” projekcie „Tytan”. Dobrze, że w ostatnich latach fragmentarycznie, ale jednak dokupywano karabinki Grot, pistolety VIS, hełmy HP-05 czy kamizelki kuloodporne. Projekty takie jak „Zielona Lista”, która pozwoli dokupywać elementy umundurowania prywatnie, są krokiem w dobrym kierunku, choć szkoda, że na koniec wojskowy „beton” i tak wskazuje jeden wymagany wzór obuwia. Świadomość problemu już istnieje, ale wykonanie na poziomie taktycznym często kuleje.

Czas na nową umowę społeczną w sprawie wyposażenia żołnierzy

Można tak narzekać długo, ale obowiązkiem polityków jest poszukanie systemowego rozwiązania problemu. Nie jest nim „Operacja Szpej”, która w zasadzie ma charakter akcji politycznej, obliczonej – jak to operacje – na określony czas, jak bardzo Szef Sztabu Generalnego WP by się nie zarzekał, że jest inaczej. Takie działania pozostawiają po sobie kilka kontraktów zawartych przez MON, ale nie rozwiązują kompleksowo problemu braków w umundurowaniu i tego, że co roku żołnierze, a szczególnie rezerwiści na ćwiczeniach, przeklinają służbę. W warunkach gwałtownie rosnącego zapotrzebowania Sił Zbrojnych RP na nowych rekrutów, połączonego z kryzysem demograficznym, ludzie potrzebują więcej szacunku, gwarancji, że czas i wysiłek, który chcą poświęcić Ojczyźnie, zostaną wynagrodzone wysokiej jakości wyposażeniem. Czas na nową umowę społeczną z żołnierzami.

Potrzebujemy Podstawowego Standardu Wyposażenia Żołnierza (PSWŻ), gwarantowanego ustawowo pakietu wysokiej jakości wyposażenia osobistego dla każdej osoby pełniącej służbę w Siłach Zbrojnych RP. Powinno ono przysługiwać niezależnie od formy służby, stopnia czy stażu. Pozyskanie odpowiedniej liczby poszczególnych komponentów PSWŻ (oraz okresowe uzupełnianie zapasów) powinno być priorytetem zakupowym Ministerstwa Obrony Narodowej, by zagwarantować wszystkim służącym (łącznie z rezerwistami) dostęp do elementów Standardu. Informacje o poziomie nasycenia nowym sprzętem, jego dostępności dla żołnierzy oraz harmonogramach realizacji zamówień powinno być dostępne publicznie i jasno komunikowane. Pozyskiwanie pojedynczych elementów umundurowania czy ochrony przeciwbalistycznej nie powinno już podlegać logice zakupów finansowanych z tego, co ostało się w budżecie po zakupie dużych platform uzbrojenia. Nowy Standard powinien doprowadzić do jak najszybszej dostępności wysokiej jakości wyposażenia dla wszystkich.

Dzisiaj wyposażenie osobiste żołnierzy jest cały czas wybrakowane, co obserwujemy w dramatycznych okolicznościach, gdy sytuacje kryzysowe są nagłe i wymagają szybkiej mobilizacji zasobów osobowych Sił Zbrojnych RP. Przykładem są relacje osób pełniących służbę w trudnych warunkach atmosferycznych, np. na granicy z Białorusią lub wyjeżdżających na niedawno uruchomione misje zagraniczne. W czasach powszechnego użycia mediów społecznościowych nie da się ukryć prowizorki, bo szybko widzimy na Instagramie, Facebooku czy X wyrazy frustracji żołnierzy pozbawionych odpowiedniej kurtki zimowej czy fundujących sobie samodzielnie odzież termoaktywną. Patriotyzm wielu chętnych do zaciągnięcia się jest, na szczęście, nie do złamania, ale każdy z takich postów czy tweetów ma wpływ na odczucia tych, którzy chcą podjąć służbę. Powinni być pewni, że od pierwszego dnia otrzymają odpowiednie narzędzia do szkolenia, a następnie do służby.

Reklama

Podstawowy Standard Wyposażenia Żołnierza – co zrobić, żeby wyjść ze sfery fantazji?

Standard brzmi dumnie, ale co można zrobić, żeby stał się rzeczywistością? Polityka obronna nie jest łatwą dziedziną życia publicznego, ale czasem można zmienić rzeczywistość, czego przykładem jest utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej – w czym miałem zaszczyt uczestniczyć – albo kilka zakupów modernizacyjnych, w które już nikt nie wierzył.

Po pierwsze, jeśli chcemy dać żołnierzom i myślącym o służbie poczucie, że coś się zmienia i mówimy o nowym Standardzie, a nie kolejnej „Operacji Szpej”, potrzebna jest dobra, operacjonalizująca ustawa. Musi ona określać elementy PSWŻ – projekt rozporządzeń w tej sprawie powinien być pokazany pakietowo z aktem ustawowym, a nie odłożony na święte kilkanaście miesięcy wprzód. Dodatkowo ustawa musi gwarantować w perspektywie długoterminowej pozyskanie, odpowiednią dystrybucję i eksploatację elementów określonych w wyżej wymienionych rozporządzeniach.

Po drugie, nowy akt prawny musi również ustanowić mechanizm automatycznego, priorytetowego zakupu elementów wyposażenia osobistego według Standardu wraz z przyjęciem jakichkolwiek zmian planistycznych w wielkości armii. W ten sposób reformy strukturalne Sił Zbrojnych RP będą prowadzone przy uwzględnieniu wymogu poważnego traktowania rekrutów, nawet w warunkach przywrócenia służby poborowej. Dodatkowo należy go regularnie aktualizować, np. w odniesieniu do zadań wykonywanych przez poszczególne rodzaje wojsk i pododdziałów (wyłączywszy np. jednostki Wojsk Specjalnych z powodów bezpieczeństwa) czy nowych rodzajów zagrożeń.

Po trzecie, wdrożenie PSWŻ mogłoby być okazją do przynajmniej częściowych zmian w logistyce wojskowej i zahamowania zupełnie niesprawdzającej się w warunkach kryzysowych centralizacji składowania. W przypadku żołnierzy, niezależnie od formy ich służby, znacząca część komponentów Standardu (umundurowania czy obrony przeciwbalistycznej) mogłaby być przekazywana ludziom do przechowania w domu. Znacząco przyspieszyłoby to czynności ćwiczeniowe czy mobilizacyjne, a przy okazji stanowiłoby wyraz elementarnego zaufania rządu wobec obywateli. Zarządzanie tymi elementami mogłoby być prowadzone drogą elektroniczną – mamy już przecież dobrze funkcjonującą e-administrację.

Po czwarte, wdrożenie Podstawowego Standardu Wyposażenia Żołnierza nieuchronnie wiąże się z restrukturyzacją budżetu obronnego, tak aby zapewnić praktyczne wdrożenie priorytetu zakupowego. Zakładając jednak konieczność stosunkowo szybkiego wyposażenia rosnących liczebnie Sił Zbrojnych RP, w mojej opinii dopuszczalne są przesunięcia na poziomie 15-25 mld zł (największe wydatki naturalnie pojawiłyby się na pierwszym etapie wdrażania Standardu), szczególnie przy programie szeroko zakrojonych zakupów i związanych z taką skalą możliwościach negocjacyjnych. Ludzie są podstawą obronności i tego rzędu kwoty w celu ich godnego potraktowania nie powinny być problemem, szczególnie przy sumach już wydatkowanych na śmigłowce szturmowe czy fregaty.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama