- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Uderzą tam, gdzie naprawdę zaboli. Premiera nowych rakiet
Obok rozbudowy morskiego i lotniczego arsenału jądrowego Francja inwestuje w konwencjonalne środki odstraszania. Część tego wysiłku stanowią pociski balistyczne bazowania lądowego.
Autor. Adrien Daste / Thales
Na targach przemysłu obronnego Eurosatory 2026 w Paryżu europejskie przedsiębiorstwo ArianeGroup prezentuje zaktualizowany plan rozwoju konwencjonalnych pocisków balistycznych klasy ziemia-ziemia. Nowy system uzbrojenia jest opracowywany wspólnie z przedsiębiorstwami Thales i Soframe z myślą o programie Missile ballistique terrestre (MBT) prowadzonym na rzecz Sił Zbrojnych Francji (fr. Forces armées françaises). Rodzina B-Strike obejmuje dwa efektory, które będą dysponowały zasięgiem 1000 i 2500 km. Przedstawiciel ArianeGroup przekazał dziennikarzowi AeroTime, że firma samodzielnie finansuje ten projekt i jest gotowa do budowy demonstratora.
MBT jest jednym z wielu programów rakietowych prowadzonych przez francuską Generalną Dyrekcję ds. Uzbrojenia (fr. Direction générale de l’armement). Zamiar zakupu konwencjonalnych pocisków o zasięgu 2500 km ujęto w niedawno zaktualizowanej Ustawie o Programowaniu Wojskowym na lata 2024-30 (fr. Loi de programmation militaire 2024-2030). Wdrożenie takiego systemu jest przewidywane do końca lat 30., przy czym wstępna gotowość operacyjna ma zostać osiągnięta w latach 2035-36. Rodzina B-Strike jest zatem czymś więcej niż tylko efektownym eksponatem na Eurosatory.
B-Strike 1000 i 2500
Pocisk balistyczny krótkiego zasięgu o nazwie B-Strike 1000 jest uzbrojeniem szczebla operacyjnego o zasięgu około 1000 km. Jednostopniowa rakieta wynosi konwencjonalną głowicę bojową, która oddziela się od pierwszego członu przed osiągnięciem apogeum (maksymalnego pułapu) 120 km nad ziemią. W końcowej fazie lotu głowica osiąga prędkość hipersoniczną (ponad 5 Ma), zachowując zdolność do manewrowania, by utrudnić przechwycenie przez wrogie systemy obrony powietrznej. Według ArianeGroup kołowy błąd trafienia (ang. Circular Error Probable, CEP) ma wynieść mniej niż 10 m. Producent deklaruje, że system będzie odporny na zakłócenia sygnału nawigacji satelitarnej.
Wyrzutnię ma stanowić zaprezentowany w ostatnich tygodniach zestaw X-Fire. Firmy Thales i Soframe proponowały to rozwiązanie francuskim Wojskom Lądowym (fr. Armée de terre) w programie Frappe longue portée – terrestre (FLP-t). Na potrzeby tego projektu ArianeGroup i Thales opracowały kierowany pocisk rakietowy FLP-t 150. Zwycięzcą w tym postępowaniu zostało konkurencyjne konsorcjum MBDA-Safran, które zaoferowało wojsku system Thundart. Jednak ArianeGroup, Thales i Soframe nie składają broni, licząc na zakup X-Fire z uzbrojeniem balistycznym. W module wyrzutni mają mieścić się dwa kontenery transportowo-startowe, każdy z jednym pociskiem B-Strike 1000.
Autor. Thales
Co ciekawe, konsorcjum porozumiało się z przedsiębiorstwem Hanwha Aerospace z Republiki Korei w celu integracji kierowanego pocisku rakietowego CGR-080 z wyrzutnią X-Fire. Efektor stosowany w wyrzutni K239 Chunmoo (w tym systemie Homar-K wdrożonym w Wojsku Polskim) będzie produkowany w Polsce przez spółkę celową Hanwha WB Advanced System. Można domniemywać, że integrację koreańskiego środka bojowego zaproponowano, by skrócić czas wdrożenia X-Fire do służby, a także by zagwarantować Armée de terre dostawy sprawdzonych środków bojowych przed uruchomieniem produkcji docelowego efektora FLP-t 150.
Większy pocisk B-Strike 2500 jest konwencjonalnym uzbrojeniem szczebla strategicznego. Wielkość dwustopniowej rakiety wymusi zastosowanie wyrzutni wyraźnie większej od X-Fire. Moduł uzbrojenia umieszczono na naczepie holowanej przez ciągnik siodłowy. Jak zauważył Etienne Marcuz, analityk think-tanku FRS z siedzibą w Paryżu, B-Strike 2500 w przyszłości będzie mógł wynosić hipersoniczne pojazdy szybujące (ang. hypersonic glide vehicle, HGV) na wysokość 150 km. Trudno w tym miejscu nie przywołać demonstratora o nazwie V-MAX zbudowanego przez ArianeGroup. W 2023 roku pojazd przebadano w locie w państwowym ośrodku badań rakietowych w malowniczym Biscarrosse w zachodniej Francji.
— Etienne Marcuz (@Etienne_Marcuz) June 15, 2026
Jak odnotował Marcuz, pocisk B-Strike 1000 ma dolatywać do celu w mniej niż 10 minut. Z kolei w przypadku B-Strike 2500 czas lotu wyniesie około 15 minut. Francja jest mocarstwem jądrowym, lecz jej siły zbrojne z pewnością skorzystałyby na wdrożeniu konwencjonalnych środków rażenia tej klasy. Dość przytoczyć rosnącą skuteczność ukraińskich „sankcji kinetycznych” wobec Rosji, w szczególności jej sektora naftowego i zbrojeniowego. Również polskie czynniki wojskowe wyrażają zainteresowanie pozyskaniem podobnego uzbrojenia.
Warto podkreślić, że ArianeGroup dysponuje bogatym doświadczeniem w konstruowaniu broni balistycznej. Firma wytwarza międzykontynentalne pociski M51 wystrzeliwane ze strategicznych okrętów podwodnych typu Le Triomphant. We wrześniu ubiegłego roku ArianeGroup otrzymała kontrakt na opracowanie i produkcję nowej wersji M51.4. Od czasu wycofania ze służby lądowych zestawów Pluton i Hadès francuski system odstraszania jądrowego bazuje na pociskach przenoszonych przez okręty podwodne i wielozadaniowe samoloty bojowe.
Wymiar europejski
We wspomnianej Ustawie o Programowaniu Wojskowym podkreślono zamiar podjęcia współpracy w dziedzinie uzbrojenia balistycznego z Niemcami i Wielką Brytanią. Dwaj spośród najbliższych europejskich partnerów Francji sami uruchomili projekt Deep Precision Strike, którego celem jest wspólne opracowanie środków bojowych różnego typu, niekoniecznie balistycznych, o zasięgu ponad 2000 km. Tymczasem w lutym i w kwietniu portal Hartpunkt informował, że Paryż zaczął kusić Berlin perspektywą uruchomienia w Niemczech produkcji broni balistycznej dla Bundeswehry.
Nota bene, ArianeGroup stanowi współwłasność przedsiębiorstw Safran i Airbus w proporcji 50:50. W tym wymiarze sama ArianeGroup jest przedsięwzięciem z istotnym udziałem niemieckiego przemysłu. Ponadto, zarówno Francja, jak i Niemcy oraz Wielka Brytania są członkami projektu European Long-Range Strike Approach (ELSA). Jednak jak pokazują losy francusko-niemieckich programów obronnych z ostatnich lat, ani polityczne kalkulacje, ani wspólne interesy, ani komplementarne zdolności przemysłowe nie stanowią gwarancji powodzenia takich projektów.
Autor. ArianeGroup






WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!