Reklama
  • OPINIA
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Defilada – tak, tylko z głową [OPINIA]

Defilada pododdziałów pieszych 21. Brygady Strzelców Podhalańskich maszeruje przed trybuną honorową podczas centralnych obchodów Święta Wojska Polskiego na warszawskiej Wisłostradzie, 15 sierpnia 2026 roku.
Autor. sierż. Wojciech Król / Ministerstwo Obrony Narodowej / Flickr

Defilada na Święto Wojska Polskiego to wspaniały sposób na uhonorowanie pięknej karty w historii Polski oraz Sił Zbrojnych RP. Jednak obchody na Wisłostradzie dają mocno w kość żołnierzom.

Główną atrakcją centralnych obchodów Święta Wojska Polskiego, które odbyły się pod hasłem „#PolskaSAFE. Bezpieczna Polska”, była defilada pododdziałów pieszych, konnych i pojazdów wojskowych wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP na warszawskiej Wisłostradzie. Wydarzeniu towarzyszył przelot samolotów Sił Powietrznych wzdłuż Wisły i parada okrętów Marynarki Wojennej w Gdyni. Uroczystości uświetniły występy sojuszniczych pododdziałów oraz sprzętu wojskowego.

Te stałe punkty programu uzupełniły strefy wojskowe, które zorganizowano w 10 lokalizacjach, od placu Piłsudskiego w Giżycku aż po Rynek Główny w Tarnowie. Za to dziwi fakt, że w rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku niewiele wydarzyło się w zachodniej Polsce. Próżno szukać informacji o wspieranych przez państwo obchodach Święta Wojska Polskiego w tak ważnych dla polskiej obronności ośrodkach miejskich jak Poznań, Szczecin czy Wrocław.

Rekordy chlubne i niechlubne

Tegoroczną defiladę można uznać za rekordową. W przemarszu i przejeździe ulicami Miasta Stołecznego wzięło udział ponad 300 jednostek sprzętu. Ta okazałość – choć wyidealizowana przez skrzętne ukrywanie pamiętającej PRL techniki, która wciąż służy w wojsku w tysiącach egzemplarzy – oddaje skalę modernizacji technicznej Wojska Polskiego. Za tym wynikiem stanął ogromny wysiłek organizacyjny członków Sił Zbrojnych RP, cywilnych pracowników wojska, służb państwowych, urzędników, przedstawicieli administracji samorządowej oraz służb miejskich.

Jednak na tym niebagatelnym osiągnięciu ciąży bardzo poważny feler. W stosunku do ubiegłorocznych uroczystości czas liczony od wejścia Prezydenta RP na pokład wojskowego Land Rovera, by dokonać przeglądu wojsk zgromadzonych na Wisłostradzie, aż do przejścia ostatnich pododdziałów pieszych przed trybuną honorową wydłużył się z 2 do niemal 3 godzin. Nawet w relacji na żywo prowadzonej przez Telewizję Polską można było dostrzec żołnierzy, którzy zasłabli w upale. Jest to skandal na wielu poziomach.

Reklama

Przeprowadzka nad Wisłę

Przenosiny defilady z Alei Ujazdowskich na Wisłostradę zostały wymuszone przez systematycznie zwiększający się rozmach uroczystości Święta Wojska Polskiego. W 2007 r. stołeczną dzielnicą rządową przemaszerowało około tysiąca żołnierzy. Towarzyszyła im setka pojazdów wojskowych. Od tamtej pory liczba pododdziałów pieszych i ilość sprzętu wzrosły kilkukrotnie. Jednak z przeprowadzką nad Wisłę wiąże się poważny kłopot.

Uroczystości nad Wisłą zawsze rozpoczynają się około południa. Stali obserwatorzy defilady wiedzą, że na odcinku Wisłostrady od skrzyżowania z ul. Sanguszki aż do Mostu Świętokrzyskiego, tj. wzdłuż Wybrzeża Gdańskiego i Kościuszkowskiego, jest bardzo niewiele roślinności, w szczególności wysokich drzew, a także architektury dającej cień. Widzowie, którzy tłumnie gromadzą się na skarpie warszawskiej u podnóża Starówki, mają doskonały widok na defilujących żołnierzy i sprzęt.

Szwadron Kawalerii Wojska Polskiego defiluje przed trybuną honorową podczas centralnych obchodów Święta Wojska Polskiego na warszawskiej Wisłostradzie, 15 sierpnia 2026 roku.
Szwadron Kawalerii Wojska Polskiego defiluje przed trybuną honorową podczas centralnych obchodów Święta Wojska Polskiego na warszawskiej Wisłostradzie, 15 sierpnia 2026 roku.
Autor. sierż. Wojciech Król / Ministerstwo Obrony Narodowej / Flickr

Na betonie w pełnym słońcu

Niestety, to też sprawia, że żołnierze w kompletnym umundurowaniu, nierzadko w kamizelkach taktycznych i hełmach, są zmuszeni do wielogodzinnego stania na baczność w pełnym słońcu na betonowej pustyni podczas najgorętszego okresu w całym roku. W takich warunkach, bez szansy na rozprostowanie kości, skrycie się w cieniu czy wzięcie paru łyków wody, nawet młoda, ciesząca się dobrym zdrowiem osoba może omdleć po kilku godzinach, choćby przez przegrzanie albo odwodnienie. Co stoi na przeszkodzie, by defilada rozpoczęła się wcześniej, np. o godzinie 10, by żołnierze nie musieli zmagać się ze szczytem upału w połowie sierpnia?

Pouczającym doświadczeniem jest lektura komentarzy, które użytkownicy serwisu X (niegdyś Twittera) popełnili pod wpisem Radosława Ditricha, dziennikarza „Rzeczpospolitej”, który obszernie potraktował to zagadnienie na swoim mikroblogu. Obok spodziewanych (i karygodnych) argumentorum ad personam wobec redaktora, użytkownicy przytaczają własne historie, jakoby byli całkowicie odporni na działanie sierpniowych upałów, bagatelizują skalę problemu lub wręcz deprecjonują żołnierzy. Mam szczerą nadzieję, że ten całkowity brak empatii nie jest powszechny, a większość tych „opinii” to w istocie dzieła internetowych trolli.

Reklama

Puste słowa polityków

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki, jak i wicepremier, Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przemówili do zgromadzonych członków Sił Zbrojnych RP, krajowych i zagranicznych dostojników oraz obywateli. Zarówno prezydent, jak i wicepremier podkreślali szacunek dla polskiego żołnierza i munduru, który nosi. Szkoda tylko, że obaj panowie zapomnieli o tych mundurowych, którzy w pocie czoła przygotowywali się do uroczystości, a następnie musieli spędzić długie godziny w oczekiwaniu na początek defilady, ryzykując utratę przytomności od upału.

W stosunku do ubiegłego roku przemówienie prezydenta Nawrockiego wydłużyło się z 17 do 29 minut, a wicepremiera Kosiniaka-Kamysza – z 11 do 19. Czy krótsza, konkretniejsza forma przemówienia byłaby niestosowna do rangi wydarzenia? A może na długość i kwiecistość obu wypowiedzi wpłynął nadchodzący rok wyborczy? Cokolwiek było tego przyczyną, nie można mieć żadnych wątpliwości, że zgromadzeni żołnierze podziękowaliby zarówno prezydentowi, jak i wicepremierowi, gdyby w kolejnych latach wypowiadali się nieco zwięźlej niż w 2026.

Nie ten czas i miejsce

O ile uroczystość wręczenia awansów generalskich przeniesiono na Wisłostradę ze zrozumiałych pobudek, to ta część obchodów wydłużyła oczekiwanie żołnierzy o kolejnych 13 minut. Logicznym rozwiązaniem byłoby wręczenie awansów w Pałacu Prezydenckim lub w Belwederze, przed wizytą na Wisłostradzie. W opinii autora godnym rozważenia byłoby też przeniesienie parady lotniczej poza stolicę. Skoro Gdynia ma paradę Marynarki Wojennej, na której gościł Prezes Rady Ministrów Donald Tusk, to dlaczego Siły Powietrzne nie mogą zagościć w innej niż Mazowsze części kraju, na przykład w Poznaniu lub Krakowie? W obu województwach znajduje się wojskowa infrastruktura odpowiednia do organizacji wydarzeń takiej rangi.

Wielką radość sprawił fakt, że w bieżącym roku na defiladzie nie gościły psy wojskowe. Obserwowanie zwierzaków zmagających się z morderczym upałem na rozgrzanej Wisłostradzie było bolesnym doświadczeniem, zwłaszcza dla miłośnika czworonogów. Skoro przedstawiciele gatunku Canis lupus familiaris mogli liczyć na taryfę ulgową w związku z trudnymi warunkami, to dlaczego tego samego podejścia nie można zastosować do Homo sapiens sapiens?

Generał brygady Mariusz Chmielewski otrzymuje z rąk Prezydenta RP Karola Nawrockiego i wicepremiera, Ministra Obrony Narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza awans na stopień generała dywizji, 15 sierpnia 2026 roku.
Generał brygady Mariusz Chmielewski otrzymuje z rąk Prezydenta RP Karola Nawrockiego i wicepremiera, Ministra Obrony Narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza awans na stopień generała dywizji, 15 sierpnia 2026 roku.
Autor. sierż. Wojciech Król / Ministerstwo Obrony Narodowej / Flickr

Wytrzymałość w praktyce

Tym spośród P.T. Czytelników, którzy nie podzielają wątpliwości niżej podpisanego, można zaproponować praktyczny test, najlepiej w lipcu lub sierpniu. Wystarczy przywdziać pełny żołnierski ubiór i rynsztunek (z noszakiem płyt balistycznych włącznie), a następnie stać na baczność przez 2-3 godziny, koniecznie na wyspie asfaltu i bez kawałka cienia. Gwarantuję, że po pewnym czasie wielu zrozumie skalę niedoli, która dotyka żołnierzy Wojska Polskiego podczas stołecznej defilady 15 sierpnia. Jeśli takowe wątpliwości pojawią się wśród decydentów, proponuję porzucenie komfortu trybuny honorowej na rzecz kilku godzin bez szansy na schronienie w cieniu.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Więcej tematów