- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- KOMENTARZ
Ukraina zostanie bez Patriotów na zimę? Apele bez odpowiedzi
Rosja zwiększa częstotliwość ataków na Ukrainę z użyciem pocisków balistycznych, podczas gdy ukraińska armia niemal wyczerpała zapasy pocisków przechwytujących do amerykańskich zestawów Patriot. Może się zatem okazać, że Ukraina wejdzie w fazę jesienno-zimową, która zawsze wiązała się z nasilonymi atakami na zapleczu frontu, bez amerykańskich interceptorów.
Od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 r. rosyjskie uderzenia na cele na Ukrainie opierały się głównie na dronach Szahid-131/136 (rosyjska wersja Gerań-2) oraz pociskach manewrujących Ch-101 i podobnych, odpalanych z bombowców Tu-95 i Tu-160. Z czasem ukraińska obrona opracowała skuteczne metody zwalczania tych zagrożeń – systemy walki radioelektronicznej, drony przechwytujące oraz myśliwce MiG-29 i F-16. Dodatkowo operacje ukraińskich służb specjalnych zniszczyły część floty Tu-95, a intensywna eksploatacja pogarsza sprawność starszych bombowców. W efekcie skuteczność ataków na Kijów i porty nad Morzem Czarnym znacząco spadła.
Rosja zmienia podejście
W związku z powyższym Rosjanie postanowili zmienić dotychczasową strategię. Od początku 2026 roku znacznie częściej sięgają po pociski balistyczne – przede wszystkim Iskandery i północnokoreańskie KN-23/24. W samym styczniu Rosjanie wystrzelili ich około 80. – Deficyt pocisków, które mogą je zestrzeliwać, staje się coraz bardziej odczuwalny – mówi Wadym Kusznikow z portalu Militarnyi. Skutki braku interceptorów widać wyraźnie. W atakach na przełomie lipca i sierpnia 2026 roku, m.in. na Kijów, przechwytywano jedynie pojedyncze pociski. 5 sierpnia Rosja wystrzeliła 24 pociski balistyczne i cztery przeciwokrętowe oraz 115 dronów. Ukraińska obrona zestrzeliła większość dronów, ale żadnego pocisku balistycznego. Zginęło co najmniej 17 osób, kilkadziesiąt zostało rannych. Podobne scenariusze powtarzały się regularnie – w lipcu Ukraina przechwyciła zaledwie 29 z 195 rosyjskich pocisków balistycznych.
Jedyną naprawdę skuteczną bronią przeciwko tym zagrożeniom pozostają amerykańskie systemy Patriot z rakietami PAC-3 MSE. Ukraina ma ich kilka baterii, ale zapasy pocisków topnieją w zastraszającym tempie. Starsze PAC-2 i poradzieckie S-300W nie dają już wystarczającej ochrony. W atakach na przełomie lipca i sierpnia na Kijów udawało się przechwycić jedynie pojedyncze rakiety. Reszta dochodziła do celu.
Zobacz też 
„Jedyna realna możliwość w tym momencie to transfer rakiet z magazynów krajów partnerskich” – ocenia Kusznikow. Największe możliwości mają Stany Zjednoczone. Stopniowe wygaszanie konfliktu z Iranem mogłoby zwiększyć dostawy dla Ukrainy. W tym wypadku jednak ciężko liczyć na szybkie rozwiązanie wojny w Zatoce Perskiej. Wsparcia mogą też udzielić użytkownicy systemu w Europie: Niemcy, Holandia, Rumunia i Polska. Tu jednak, jak wiemy z doświadczeń z własnego podwórka, temat ten także budzi wątpliwości, ponieważ naraża własne, kluczowe z perspektywy bezpieczeństwa narodowego, zasoby.
Brak Patriotów to problem globalny
Nie jest to jednak problem wyłącznie samej Ukrainy, ponieważ deficytowość tego typu broni jest powszechna. Pociski PAC-3 produkuje wyłącznie USA, a fabryki nie nadążają za popytem. Wojna z Iranem dodatkowo uszczupliła amerykańskie magazyny. Europejskie inicjatywy – produkcja w Niemczech czy program Freja (tarcza antyrakietowa mająca chronić terytorium Europy przed zagrożeniami balistycznymi) – dadzą efekty najwcześniej za rok lub dwa. Tak samo niedawno zapowiadane przeniesienie części produkcji pocisków do Europy (w tym być może i Polski) nie przyniesie efektów natychmiast, a raczej trzeba je rozpatrywać w perspektywie najbliższych lat.
Lockheed Martin dostarcza obecnie około 600–650 sztuk rocznie (z planami wzrostu do 2000 w kolejnych latach). Już na suchych liczbach zatem widać, że obecna produkcja to kropla w morzu potrzeb, które stale rosną. W niedawnej rozmowie z CNN prezydent Zełenski mówił, że Ukraina dysponuje zaledwie 1 proc. amerykańskich zapasów. „Jeśli sprzedadzą nam 5 proc., przetrwamy zimę i uratujemy życie ludzi. Jeśli 10 proc., zniszczymy wszystkie rosyjskie pociski balistyczne”. Wcześniej prosił prezydenta Donalda Trumpa o „zimowy pakiet” 300 pocisków do Patriotów – po 100 miesięcznie. Trump obiecywał pomoc, ale wskazywał na trudności wynikające z konfliktu z Iranem. Pojawiły się też sygnały o możliwych comiesięcznych dostawach, ale szczegóły pozostają niejasne.
Najcięższa zima tej wojny?
Eksperci, w tym Jack Watling z RUSI, ostrzegają, że Ukraina nie dostanie wystarczającej liczby rakiet przed zimą. A właśnie wtedy Rosja tradycyjnie uderza w infrastrukturę energetyczną. Poprzednia zima pokazała, jak dramatyczne mogą być skutki – mieszkańcy Kijowa i innych miast całymi dniami siedzieli bez prądu i ogrzewania. Analitycy Instytutu Studiów nad Wojną ostrzegają, że Moskwa może rozpocząć zakrojoną na szeroką skalę kampanię już na przełomie sierpnia i września, by maksymalnie osłabić system energetyczny przed sezonem grzewczym. Niedobór interceptorów sprawia, że Kreml nie ma powodu, by iść na realne ustępstwa w negocjacjach, ponieważ w ten sposób jest w stanie skutecznie osłabiać Ukrainę bez konieczności ponoszenia większych strat na linii frontu.
Ukraińcy próbują radzić sobie inaczej. Atakują rosyjskie wyrzutnie i zakłady produkcyjne (m.in. uderzenia w obiekty związane z programem rakietowym). Rozwijają własne systemy, w tym elektroniczne zakłócacze, które skutecznie walczą z dronami. Rozważają też modyfikację własnych pocisków balistycznych na interceptory. Ale to rozwiązania średnio- i długoterminowe. Na zimę 2026/2027 kluczowy pozostaje transfer z istniejących magazynów sojuszników.






Wybrane okazje dla Ciebie