- WIADOMOŚCI
„Nie dron, a makieta”. Incydent na defiladzie
Autor. Sieć
W mediach społecznościowych po defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego pojawiło się nagranie przedstawiające incydent z wojskową ciężarówką i bezzałogowcem, który uległ uszkodzeniu. Zapytaliśmy MON o komentarz.
Na nagraniu, które pojawiło się po defiladzie, widać przejazd wojskowych ciężarówek Jelcz, na których zamontowano bezzałogowce na stelażach. Jeden z bezzałogowców pod wpływem wiatru zmienił swoje położenie i uderzył w wystający element infrastruktury drogowej. Wysłaliśmy zapytanie do Ministerstwa Obrony Narodowej o szczegóły zdarzenia oraz o to, czy wojsko straciło wartościowy sprzęt.
Bonk i jesteśmy w plecy drona.@RemigiuszWilk, czy to nie jeden z waszych? pic.twitter.com/aY8eDiol8k
— Bechatka (@Bechatka) August 15, 2026
Zgodnie z odpowiedzią MON, bezzałogowce zaprezentowane na defiladzie w rzeczywistości były makietami. „Dron”, który uderzył w przeszkodę, był zaś odpowiednikiem bezzałogowca FlyEye.
„W trakcie przejazdu defiladowego nie prezentowano rzeczywistej konstrukcji wojskowej, lecz makietę bezzałogowego statku powietrznego FlyEye, odwzorowującą rzeczywisty aparat w skali 1:1. Dobra współpraca z producentem systemu, firmą WB Electronics, umożliwiła przygotowanie takiej formy prezentacji. Makieta nie uległa zniszczeniu. Uszkodzeniu uległ jedynie element mocowania siodła centropłatu do rampy. Sama platforma była zamontowana prawidłowo, jednak pomimo przeprowadzenia wcześniejszych prób, w trakcie przejazdu, pod wpływem działania sił aerodynamicznych, mocowanie nie wytrzymało powstałego obciążenia” – tłumaczy resort obrony.
Wojsko zatem nie utraciło kosztownej maszyny

Wybrane okazje dla Ciebie