- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Hipersoniczna broń z samego serca Europy
Brytyjsko-niemiecki start-up ma szalenie ambitny plan, by uruchomić produkcję w pełni europejskiego hipersonicznego pocisku rakietowego do 2029 roku. O tym, w jaki sposób firma Hypersonica zamierza tego dokonać, rozmawiamy z jej współzałożycielem.
Autor. Nick Frank / Hypersonica
Artykuł sponsorowany. Partnerem materiału jest Hypersonica.
Antoni Walkowski, Defence24.pl: Co jest, a co nie jest bronią hipersoniczną?
Dr Philipp Kerth, współzałożyciel i prezes zarządu firmy Hypersonica: To bardzo dobre pytanie na początek. Rozróżniłbym dwie rzeczy. Prędkość hipersoniczną zazwyczaj definiuje się jako przekroczenie pięciokrotności prędkości dźwięku. Samo w sobie to nie jest to niczym nowym; rozpędzamy obiekty do takich prędkości od lat 40. i 50. ubiegłego wieku. Przykładowo, każdy międzykontynentalny pocisk balistyczny (ang. Intercontinental Ballistic Missile, ICBM – przyp. red.) osiąga prędkości hipersoniczne.
Broń hipersoniczną zaklasyfikowałbym jako system, który porusza się powyżej Mach 5 i jednocześnie zachowuje wysoką manewrowość w atmosferze przez znaczną część lotu. Systemy balistyczne również osiągają prędkości hipersoniczne, ale poruszają się po przewidywalnej trajektorii. Jest to zasadnicza różnica w stosunku do broni hipersonicznej, która pozostaje manewrowa przez większość lotu. Ta cecha skutkuje również znacznie wyższą przeżywalnością w drodze do celu. Broń hipersoniczna jest naprawdę trudna do przechwycenia.
Autor. Hypersonica
Zatem pocisk aerobalistyczny taki jak rosyjski Kindżał może osiągać prędkości hipersoniczne, ale nie jest bronią hipersonicznąsensu stricto ze względu na przewidywalny tor lotu?
W dużej mierze tak. Istnieje możliwość wprowadzenia pewnego poziomu manewrowości do systemów balistycznych, dzięki czemu można nad nimi uzyskać pewną kontrolę aerodynamiczną. Jednak w porównaniu z tym, co zaklasyfikowałbym jako prawdziwą broń hipersoniczną, broń balistyczna jest znacznie mniej manewrowa.
Czy to właśnie ta cecha wzbudza zainteresowanie bronią hipersoniczną u użytkowników wojskowych? Dlaczego tak wiele sił zbrojnych przeznacza tak duże siły i środki na ten obszar?
Broń hipersoniczna jest niezwykle skutecznym narzędziem do prowadzenia precyzyjnych uderzeń na zapleczu przeciwnika, gdzie czas odgrywa kluczową rolę. Jej wysoka prędkość i bardzo wysoka manewrowość zapewniają przeżywalność pocisku w starciu z obroną powietrzną wroga. Oferuje ona trzy strategiczne zalety: skrócony czas reakcji obrońcy, znacznie większą przeżywalność w starciu z warstwowymi systemami obrony powietrznej oraz dostęp do celów o wysokiej wartości, również w środowiskach spornych. Owe korzyści są dostrzegane na całym świecie. Dlatego broń hipersoniczna oferuje ogromny potencjał pod względem odstraszania i precyzyjnego rażenia dzięki połączeniu prędkości i manewrowości.
Niektóre państwa rozważają, czy powinny inwestować swoje ograniczone fundusze w tanie bezzałogowce uderzeniowe, czy też w zaawansowane środki bojowe precyzyjnego rażenia, ze wszystkimi kompromisami związanymi z każdym z tych wyborów. Gdzie pomiędzy tymi dwiema skrajnościami lokuje się wasz pomysł?
To naprawdę dobre pytanie. Naszą misją w Hypersonica jest zlikwidowanie tego dylematu. Chcemy dostarczać bardzo szybkie, charakteryzujące się wysoką przeżywalnością pociski hipersoniczne w cenie, która jest przystępna i skalowalna dla europejskich sojuszników. W pewnym sensie przenosimy to, co wydarzyło się w sektorze „New Space”, na środki rażenia dalekiego zasięgu. Bardzo elastyczne firmy obniżyły koszty badań i rozwoju, a także cenę za start rakiety o niemal 80 do 90 procent. SpaceX potrzebowało około 400 milionów dolarów na opracowanie Falcona 9, obecnie najskuteczniejszego systemu wynoszącego ładunki na orbitę okołoziemską. Tymczasem NASA w badaniach stwierdziła, że podobny projekt kosztowałby ją do 4 miliardów.
Chcemy doprowadzić do identycznego spadku cen i wzrostu wydajności w systemach uderzeniowych. Nie zamierzamy tworzyć „butikowej” broni, produkowanej w pojedynczych egzemplarzach, ponieważ nie mamy 20 miliardów dolarów i 20 lat na zbudowanie tych zdolności, ani nawet 10 miliardów i 10 lat. Musimy to jeszcze bardziej skrócić. Te systemy zyskają znaczenie w ogólnoeuropejskim odstraszaniu dopiero wtedy, gdy będą mogły być dostarczane na dużą skalę i w cenie, która ma sens. Dlatego chcemy pokonać tę barierę i zaoferować skalowalne systemy hipersoniczne precyzyjnego rażenia, aby można było je rozmieścić w znaczących liczbach.
Autor. Nick Frank / Hypersonica
Skoro przy rozwoju jesteśmy, gratuluję udanego lotu testowego, który odbył się w lutym na kosmodromie Andøya. O ile pamiętam, pocisk otrzymał nazwę Scooter HS1. Czy został tak ochrzczony przez personel w Andøya, czy też sami wymyśliliście tę nazwę?
Nazwa pochodzi z firmy Hypersonica, ale wolałbym nie zdradzać źródła, aby zachować wrażenie tajemniczości. (śmiech)
HS1 osiągnął zasięg 300 kilometrów i prędkość ponad Mach 6, czyli około 7500 kilometrów na godzinę lub 2 km na sekundę. Jakby nie patrzeć, jest to ważny kamień milowy. Jak to możliwe, że tak młoda firma, która nigdy wcześniej nie wystrzeliła żadnego pocisku, tak szybko osiągnęła ten próg?
Broń hipersoniczna to bardzo niszowa dziedzina, która była zaniedbywana przez dość długi czas, zwłaszcza na Zachodzie. Pojawiliśmy się z propozycją i staliśmy się środkiem ciężkości badań broni hipersonicznej w Europie. Marc (Ewenz, doktor hipersoniki, współzałożyciel i dyrektor techniczny Hypersonica – red.) i ja mamy wykształcenie badawcze w tej dziedzinie. Przyciągnęliśmy ludzi, którzy mogą nam naprawdę pomóc w rozwijaniu tej wiedzy i tych systemów. Mamy do czynienia z ekstremalnymi prędkościami lotu i efektami fizycznymi wynikającymi z przyspieszania obiektu powyżej Mach 5.
Głównym sukcesem pierwszego lotu testowego była kompresja ram czasowych naszego programu rozwojowego. Stworzyliśmy od zera firmę, która jest zbudowana wokół konkretnego wyzwania, jakim jest broń hipersoniczna. Dlatego jesteśmy tak wydajni. Udowodniliśmy to w harmonogramie HS1, który przeszedł drogę od rysunku technicznego do gotowego prototypu w ciągu dziewięciu miesięcy. Połączenie filozofii sektora „New Space” ze specjalistyczną wiedzą umożliwiło nam realizację tego harmonogramu.
Kluczem do tego sukcesu był niesamowicie skoncentrowany na zadaniu i niezwykle sprawny zespół, w którym każdy naprawdę gra do tej samej bramki, pozostając jednocześnie zafascynowanym technologią, dążąc do realnej zmiany na rzecz europejskiej suwerenności i naszego bezpieczeństwa. Myślę, że to są trzy główne składniki, które pozwoliły nam dotrzeć do punktu, w którym się znaleźliśmy.
Zobacz też

Jakiego rodzaju napęd wykorzystaliście do osiągnięcia prędkości hipersonicznych w HS1? Spodziewałbym się czegoś egzotycznego, na przykład silnika strumieniowego z naddźwiękową komorą spalania (ang. scramjet).
HS1 był napędzany silnikiem rakietowym na paliwo stałe, który rozpędził go do prędkości powyżej Mach 6. I to była nasza jedyna forma napędu w locie. Skupiamy się na przyspieszaniu do tych prędkości za pomocą napędu rakietowego na paliwo stałe i osiąganiu wysokiej manewrowości.
Zwykłe aluminium lotnicze nie byłoby w stanie wytrzymać takich prędkości przez tarcie aerodynamiczne. Jakich materiałów użyliście do budowy płatowca?
Tu mogę wrócić do naszego know-how. Posiadamy możliwości symulacji, przeprowadzania testów naziemnych, a teraz faktycznego latania z prędkościami hipersonicznymi. Pomaga nam to zrozumieć, co działa przy prędkościach hipersonicznych, a co nie.
Co do dokładnej budowy płatowca, zachowam milczenie. Ale tak, w grę wchodzą pewne niestandardowe materiały i procesy pozwalające radzić sobie z ekstremalnymi temperaturami. Bardzo ważne jest, abyśmy mogli dokładnie przewidzieć, z jakimi temperaturami mamy do czynienia, by następnie pod tym kątem projektować. To holistyczne zrozumienie reżimu prędkości hipersonicznych jest obszarem, w którym Hypersonica posiada unikalne zdolności w Europie.
Na podstawie dostępnych zdjęć i filmów HS1 wydaje się wyraźnie mniejszy od pocisku balistycznego krótkiego zasięgu. Pod względem wymiarów przypomina tradycyjny pocisk rakietowy, a nie latający słup telegraficzny.
Docelowe pociski powstają etapowo, z dwoma zasadniczymi kamieniami milowymi. Zaczęliśmy od opracowania stosunkowo prostych systemów i podsystemów, a dążymy do budowy wysoce manewrowych systemów hipersonicznych. HS1 był pierwszym z tych kroków, weryfikacją koncepcji (ang. proof of concept – przyp. red.), która przeobraziła się z rysunku w prototyp w ciągu dziewięciu miesięcy. Przyspieszając HS1 do prędkości hipersonicznych, mogliśmy zweryfikować działanie wszystkich systemów i podsystemów.
W następnej iteracji dodamy do tego kolejną warstwę złożoności. Skrócony czas lotu pocisków hipersonicznych w stosunku do konwencjonalnych staje się naprawdę interesujący, gdy mamy do czynienia z dużymi zasięgami. Aspirujemy do dostarczania skalowalnych systemów do prowadzenia uderzeń na głębokim zapleczu przeciwnika. Nasze dyskusje z potencjalnymi klientami wyznaczają naszą ścieżkę rozwoju. Nie mogę powiedzieć niczego konkretnego o formie zewnętrznej. Mogę jedynie ujawnić, że HS1 jest pierwszą, uproszczoną iteracją, a przy tym bardzo dogodnym punktem wyjścia do tego, co nadejdzie w przyszłości.
Podejście etapowe z pewnością przyspiesza proces badań i rozwoju, lecz w pewnym momencie przejdziecie do produkcji na masową skalę. Z pewnością będzie to duże wyzwanie. Czy zamierzacie nawiązać współpracę z uznanym producentem, czy zbudujecie własne zakłady?
Mamy dwutorowe podejście. Z jednej strony rozwój trwa non-stop. Zawsze staramy się wykonać kolejny krok. Ale z drugiej strony musimy myśleć o skalowalności.
Zaprojektowaliśmy HS1 specjalnie z myślą o skalowalności. Podzespoły, które dotąd przetestowaliśmy, pochodziły od zaufanych partnerów z ugruntowanym łańcuchem dostaw. Oceniliśmy już ich skalowalność pod kątem potencjalnego zwiększenia produkcji. Co ważne, dążymy zbudowania łańcucha dostaw i partnerów całkowicie wolnych od ITAR (ang. International Traffic in Arms Regulations, amerykańskie przepisy obrotu uzbrojeniem zawierającym podzespoły z USA – przyp. red.), aby wprowadzić ten produkt na rynek. Rozważamy również suwerenny montaż i produkcję. Właśnie tym ma stać się Hypersonica – zdolnością dla Europy, stworzoną przez Europejczyków i zbudowaną w Europie. Za tym się opowiadamy.
Zamówienia wojskowe bywają trudnym orzechem do zgryzienia przez biurokrację i przepisy. Czy sądzisz, że istnieje ryzyko kolizji waszego iteracyjnego podejścia z ustalonymi praktykami wojskowymi?
Reakcje (potencjalnych klientów – red.) są bardzo pozytywne. Mamy iteracyjne podejście, a nasza rola jest wyjątkowa w tym sensie, że skupiamy się na konkretnym celu – budowie broni hipersonicznej precyzyjnego rażenia. Proponujemy to zrobić, ulepszając HS1 w tempie i w cenie, które nie mają sobie równych. To niezwykle dobrze rezonuje na wszystkich szczeblach, również w całej Europie, ponieważ zapewniamy odporność w dziedzinie innowacji, generowania własności intelektualnej. Jest to suwerenna technologia, rozwijana iteracyjnie. Zasadniczo to stanowi nasze podejście do ograniczania ryzyka (ang. de-risking – red.). Ponieważ każda iteracja dostarcza nam mnóstwo danych, nasze argumenty są przyjmowane bardzo ciepło. Widzimy bardzo pozytywny odbiór ze strony agencji zakupów obronnych, a także ambicje, aby kupować i rozwijać tego rodzaju systemy głębokiego rażenia.
Europejscy producenci pocisków rakietowych często działają dość protekcjonistycznie, nierzadko do tego stopnia, że ich kompetencje dublują się. Dość przytoczyć europejskie zakupy pocisków przeciwokrętowych.
W Europie trwa wiele programów zakupów pocisków. Oczywiście w niektórych z nich cele pokrywają się. Pokazuje to pewną fragmentację wśród europejskich sojuszników, jeśli chodzi o zamówienia.
Zasadniczo tym, co staramy się wnieść na ten rynek, jest zdolność do tworzenia broni hipersonicznej w tempie i cenie, które są faktycznie osiągalne. To samo w sobie przyniosłoby pewną centralizację. Chcemy to wdrożyć u naszych europejskich partnerów i stać się swego rodzaju środkiem ciężkości dla tej techniki. Wprowadzając tego rodzaju centralizację katalogu umiejętności i metody rozwoju, staramy się zapewnić maksymalną wydajność. Z drugiej strony, chcemy zapewnić pewną dystrybucję odporności w całej Europie. Staramy się zachować pewną równowagę.
Europa nie jest najłatwiejszą lokalizacją do budowy fabryki uzbrojenia. Istnieje wiele biurokratycznych i prawnych barier do stania się pełnoprawnym podmiotem przemysłu obronnego. Dlaczego zdecydowaliście się na ulokowanie działalności w Niemczech i Wielkiej Brytanii?
Jako firma europejska chcemy chronić nasze podstawowe wartości. Wierzymy w Europę, jej wolność i bezpieczeństwo. Firma musiała zostać zlokalizowana tutaj, aby stać się częścią systemu odstraszania, aby chronić i bronić tych wartości na całym kontynencie.
Wielka Brytania jest szczególnie istotna w tych rozważaniach, ponieważ zarówno mój wspólnik, jak i ja właśnie tam kształciliśmy się w dziedzinie broni hipersonicznej. Kilka lat temu brytyjski rząd postawił na rozwój tego sektora poprzez Hypersonic Technology and Capability Development Framework, czyli program o wartości 1 miliarda funtów ustanowiony przez Ministerstwo Obrony.
Niemcy posiadają wspaniałe zaplecze wiedzy hipersonicznej w instytutach badawczych. Korzystamy również z ekosystemu startupowego i obronnego, który został zbudowany w Monachium w ciągu ostatnich kilku lat. To idealne miejsce do naprawdę szybkiego rozwoju i przyciągania talentów. Podobnie jest w Londynie. Jeśli mamy dać Europie suwerenną zdolność hipersonicznego uderzenia, firma musi mieć siedzibę w Europie.
Czyli założyliście firmę w Monachium nie tylko po to, by chronić najcenniejsze wartości, ale także dlatego, że Europa oferuje realne korzyści dla startupów technologicznych.
Jak najbardziej.
Czy możesz ujawnić, czy planujecie więcej lotów testowych?
Niestety jeszcze nie mogę powiedzieć, kiedy i gdzie odbędą się kolejne testy. Naszą strategią jest kontynuowanie rozwoju, dopóki kolejny test nabierze sensu. Jednak nadrzędnym celem jest oczywiście utrzymanie bardzo wysokiego tempa iteracji, aby jak najszybciej osiągnąć tę zdolność hipersoniczną.
Wyznaczyliście sobie ambitny cel, by stworzyć gotowy do produkcji pocisk hipersoniczny do końca bieżącej dekady. Jak zamierzacie to osiągnąć?
To połączenie wiedzy hipersonicznej, umiejętności szybkiego rozwijania technologii i militarnego know-how w jednej firmie. Mówiąc obrazowo, budujemy maszynę, która będzie budować kolejne maszyny, i robimy to w sposób tak wydajny, jak to tylko możliwe. Ściągnęliśmy najlepsze talenty z całej Europy do dwóch lokalizacji w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Idziemy do przodu z tymi systemami w szybkim tempie.
HS1 był ogromną nauką dla zespołu, zwłaszcza przejście od rysunku do prototypu w takim przedziale czasowym. Uczymy się z tego procesu i opracowujemy ulepszenia na bieżąco, a następnie wdrażamy je w praktyce. Skrócenie terminów osiągnięte w sektorze „New Space” jest dokładnie tym, do czego dążymy w pociskach dalekiego zasięgu. Skoro „New Space” może to robić z systemami wynoszenia ładunków w kosmos, co jest obarczone mnóstwem przepisów, to my możemy zastosować tę samą filozofię i metodologię w broni hipersonicznej. Zbudowaliśmy firmę wokół tego wyzwania i przyciągnęliśmy absolutnie najlepsze talenty do pracy w niezwykle zmotywowanym, naprawdę zdeterminowanym środowisku.
Przypomina mi to rosnący sektor kosmiczny w Polsce, gdzie prywatne firmy projektują i produkują nowoczesne mikrosatelity. Wygląda na to, że Europa nie jest skazana na produkowanie wyłącznie luksusowych samochodów, drogich serów i markowych torebek po wsze czasy.
Dokładnie o to chodzi. Naszym podejściem jest skrócenie terminów z lat do miesięcy i obniżenie kosztów o ponad 80%, żebyśmy mogli zaprezentować bazowy pocisk do 2027 roku i prawdziwie wyrafinowaną zdolność hipersonicznego rażenia do 2029 r. Udowodniliśmy, że potrafimy działać w takim tempie, będąc pierwszą prywatną europejską firmą, która faktycznie przeprowadziła hipersoniczny lot testowy. Ten kamień milowy został osiągnięty po dziewięciu miesiącach prac rozwojowych. To jest to, z czym idziemy naprzód. I to jest dokładnie zgodne z tym, co opisałeś – ekosystemem w sektorze „New Space”.
Żyjecie po sąsiedzku z europejskimi gigantami obronnymi. Jak zamierzacie rozwinąć skrzydła w takim środowisku?
Nasz cel jest jasny – zbudować jedną firmę dla reżimu prędkości hipersonicznych. Utrzymanie manewrowości przy prędkości ponad Mach 5 może zmienić wiele sektorów. Może wspomóc tworzenie nowych rozwiązań w dziedzinie powrotów z kosmosu do atmosfery, a kiedyś może przyczynić się do zmiany paradygmatów w lotnictwie. Dobrą rzeczą jest to, że mamy zdolność, by naprawdę podjąć to wyzwanie. Chcemy zbudować firmę, która może dostarczać wysoce wyrafinowane, skalowalne systemy uzbrojenia hipersonicznego. Hipersonika to kluczowa technologia, w której Europa może zostać światowym liderem. Jeśli zrobimy to dobrze, w opłacalny i iteracyjny sposób, będziemy mogli utrzymać to tempo innowacji. Zaczynamy tę podróż od próby zaradzenia najbardziej palącym zagrożeniom dla Europy, ale następnie musimy spojrzeć poza to, co mamy dzisiaj.
Dziękuję za rozmowę.
Autor. Nick Frank / Hypersonica






WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156