Reklama
  • KOMENTARZ
  • WIADOMOŚCI
  • POLECANE

Tajna broń Trumpa [KOMENTARZ]

Czy USA posiadają coś wyjątkowego na wypadek potencjalnego konfliktu zbrojnego z zaawansowanym przeciwnikiem? Tego rodzaju pytanie zyskuje na znaczeniu, gdy weźmie się pod uwagę ostatnią operację w Wenezueli i potencjalne użycie tam nowych systemów wyposażenia, wspierających komandosów w przechwyceniu Nicolasa Maduro prosto z silnie strzeżonego obiektu wojskowego.

USA F-35 Marines
Potęga militarna USA to nie tylko te technologie i wyposażenie o których wiemy.
Autor. U.S. Marine Corps Sgt. Joseph Helms, domena publiczna

Donald Trump, w jednym ze swych wywiadów (Steven Nelson, Emily Goodin and Marisa Schultz, „Trump reveals to The Post secret »discombobulator« weapon was crucial to Venezuelan raid on Maduro”, 24.01.2026, The New York Post miał wspomnieć o zastosowaniu w rajdzie na Wenezuelę nowego systemu uzbrojenia/wyposażenia. Pada w nim wręcz nawet nazwa, czyli „discombobulator” i otwarte sugestie, że ów system pozwalał na sparaliżowanie działań obrony, w tym systemów dostarczonych przez Chińczyków i Rosjan. Jest to już kolejny epizod w historii związanej z operacją pk. Absolute Resolv i odnoszący się do nowych rozwiązań technologicznych, pozwalających Amerykanom na obniżenie ryzyka wystąpienia zagrożeń dla własnych Sił Operacji Specjalnych (SOF). O pierwszych wątkach w tej sprawie pisaliśmy już w tekście pt. USA użyły tajnej broni? „Głośny i przenikliwy” pokaz siły (13.01.2026). Wówczas trop nowych systemów uzbrojenia nieletalnego szedł w kierunku jednak oddziaływania na siłę żywą przeciwnika, nie zaś na systemy np. obrony powietrznej. Zauważmy raz jeszcze, że część obserwatorów zarzucała wówczas planistom z U.S. JSO wręcz „filmowe ryzyko” przy pojmaniu Nicolasa Maduro i jego żony z pilnie strzeżonego obiektu oraz w warunkach podwyższonej gotowości całych sił wenezuelskich. Inni kierowali swoją uwagę na scenariusz możliwego targu między USA a częścią wojska wenezuelskiego, który miał dać swobodę operacyjną. Jednakże przy obu hipotezach (bądź jak w przypadku niektórych autorów raczej postawionych stanowczo tezach) niejako zapomina się o kilku ważnych dla USA elementach ich potencjału obronnego.

Reklama

Dowódcy szukają rozwiązań taktycznych i technicznych

Po pierwsze, tamtejsi dowódcy potrafią wyciągać wnioski i korzystać z pogłębionej analizy w ramach lessons learned, o czym pisaliśmy w tekście pt. Nie film, ale skuteczna operacja wojskowa (OPINIA) 13.01.2026. Po drugie, tamtejsi dowódcy potrafią współpracować z przemysłem i sektorem badań oraz rozwoju, co ważne, nie tylko nad projektami jawnymi. I właśnie ten drugi aspekt powinien być w kontekście sprawy „discombobulatora” o wiele mocniej zaakcentowany. Zauważmy bowiem, że od wielu lat istnieje coś w rodzaju podwójnych standardów między opisem technologii wojskowych USA a w głównej mierze Chińskiej Republiki Ludowej i po części nawet Rosji. Albowiem niejako względem strony amerykańskiej przyjmuje się pełną, oczywiście umowną, transparentność systemu, jeśli chodzi o podejście do zróżnicowanych technologii wojskowych. Można nawet odnieść wrażenie, że dziś jesteśmy w stanie szybciej ocenić efektywność bojową przykładowo poszczególnych samolotów, bezzałogowych statków powietrznych „made in US”, nim one wejdą w ogóle do jakiejkolwiek walki. Analogicznie jest z innymi domenami prowadzenia walki oraz rozwiązaniami tam stosowanymi przez samych Amerykanów, ale też ich najbliższych sojuszników. A jednocześnie, niemalże w tym samym czasie opinia publiczna jest wręcz zalewana szeregiem doniesień o chińsko-rosyjskich innowacjach, przełomach i innych „game changerach”. I właśnie one już mają wywracać sposoby prowadzenia walki, a przede wszystkim doprowadzać wszelkie zachodnie technologie do statusu co najmniej ograniczonych, jeśli nie bezużytecznych. Wielkim problemem, także w polskich przekazach, jest także ich bezrefleksyjne przyjmowanie chińskich i rosyjskich przekazów oficjalnych i półoficjalnych (np. anonimowi blogerzy, analitycy wojskowi z tych państw) jako sprawdzonych.

F-35A Wenezuela 2026
Oprócz np. samolotów piątej generacji F-35A Lightning II w działaniach w Wenezueli w ramach operacji pk. Absolute Resolve zastosowane miały być dotychczas nieujawnione amerykańskie systemy uzbrojenia.
Autor. U.S. Air Force, za Department of War, domena publiczna
Reklama

Lecz sytuacja taka, jak chociażby w przypadku operacji pk. Absolute Resolve, nakazuje przynajmniej większą ostrożność w dość uproszczonym obrazie całościowego potencjału obronnego USA. W głównej mierze dlatego, że historia zimnej wojny powinna przypominać nam o częstokroć elitarnych tzw. czarnych projektach (black projects), ale i o ostrożnym gospodarowaniu wiedzą o nowych rozwiązaniach technologicznych, które za chwilę stawały się masowe (np. pojawienie się technologii GPS w trakcie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej 1990/1991). W tym ostatnim przypadku mówimy chociażby o wskazywaniu na zdolność do ich wykorzystania w konkretnym czasie, szczegółowej specyfikacji, jeśli chodzi o możliwości, a także wskazaniach na wersje specjalistyczne/zmodyfikowane. Co interesujące, w kontekście interwencji w Wenezueli z 2026 i kwestii innowacji, w 1989 r. w przypadku operacji pk. Just Cause w Panamie, wymierzonej w gen. Manuela Noriegę, po raz pierwszy użyły bojowo samolotów stealth F-117. A w przypadku Nicolasa Maduro z wysokim prawdopodobieństwem czegoś, co określił sam Donald Trump jako „discombobulator”. Nie wspominając, że w toku analiz o operacji w Wenezueli przypomniano sprawę potencjalnego użytkowania przez amerykańskie formacje SOF tzw. stealth Black Hawk. Kwestia tej wersji, jakże znanego i popularnego śmigłowca, stała się znana wraz z utratą jednego z nich w trakcie operacji pk. Neptune Spear (porwanie/eliminacja Osamy ibn Ladina, lidera Al-Kaidy) w Abbottabadzie w Pakistanie w 2011 r. Do tego czasu raczej nie wspominano o istnieniu tak zaawansowanych wersji przecież popularnego i rozpoznawanego UH-60 Black Hawk.

Samolot stealth F-117 „Nighthawks”. Fot. USAF
Samoloty F-117 zadebiutowały bojowo w Panamie w 1989 r., pozostając przez lata ważnym przełomem technologicznym dla USA
Autor. U.S. Air Force, domena publiczna

Czarne projekty nadal żywe

Trzeba więc uznać, że wraz z zakończeniem zmagań z ZSRS nie upadła tego rodzaju postawa, aby część technologii kamuflować czy wręcz skrzętnie ukrywać i trzymać na konkretną okazję. Co więcej, po stronie USA ochota na posiadanie alternatyw technologicznych mogła zostać wzmocniona w perspektywie rywalizacji z ChRL i chociażby możliwych przecieków informacji odnośnie rozwoju dwóch samolotów piątej generacji. Amerykanie patrzą bowiem obecnie na możliwość konfrontacji z głównym globalnym rywalem i najprawdopodobniej nie zamierzają walczyć jedynie znanymi mu (i rozpoznanymi) systemami. W dodatku, pojawienie się nowego punktu odniesienia z symetrycznym potencjałem wręcz takie podejście wymusza, szczególnie po latach walki ze słabszymi przeciwnikami państwowymi i niepaństwowymi. USA mają przy tym sporo atutów, o których warto wspomnieć w tym miejscu. Pierwszym z nich jest, co by nie mówić, gigantyczny amerykański budżet obronny, ale też rozproszone środki finansujące np. służby specjalne. Pozwala to na ukrywanie na widoku części projektów, wchodzących w skład innych, ale też klasyczne podchodzenie do idei czarnych projektów oraz czarnego budżetu. Co więcej, część działań może być wyrzucona poza bardziej transparentne formaty rządowe i skrywana w sieci podwykonawców oraz wykonawców, podobnie jak czyniono w okresie zimnej wojny. Nie powinno się zapominać, że nadal USA są jednym z liderów w wielu najbardziej zaawansowanych projektów i ich przestrzeń badawczo-rozwojowa oraz dual-use pozwala na stworzenie wyjątkowych technologii, nowych i przełomowych. Nie da się dziś założyć, że DARPA (Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych Departamentu Wojny - Defense Advanced Research Projects Agency), a nawet inicjatywy kapitałowe CIA skupujące innowacje dual-use nie pracują nad czymś skrojonym jedynie pod kątem rywalizacji z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą.

DARPA WRE system DRBE
Agencja DARPA znana jest z przełomowych projektów, w tym przypadku wizualizacja żołnierza wykorzystującego system DRBE w scenariuszu zakładającym zaawansowane środki walki radioelektronicznej
Autor. DARPA.mil, Colie Wertz, domena publiczna
Reklama

Czarnych projektów należy szukać współcześnie przede wszystkim w takich nowych i przełomowych technologiach, jakie stały się osią zainteresowania Departamentu Wojny. Administracja Donalda Trumpa i sam sekretarz wojny Pete Hegseth wskazali, iż należy przyspieszyć innowacje oraz dać wojskowym niezbędną rewolucję w sprawach wojskowych niejako już teraz. Stąd też, USA mają postawić na sztuczną inteligencję (AI), bioprodukcję (biomanufacturing), technologie logistyczne w środowisku kontestowanym przez przeciwnika, dominację na polu bitwy pod względem technologii kwantowych, a także prace nad rozwiązaniami z zakresu energii skierowanej i rozwiązań hipersonicznych. Zauważmy, że właśnie w kontekście Wenezueli mówiliśmy o możliwym korzystaniu z jakichś form energii skierowanej w jednej z hipotez związanych ze sparaliżowaniem systemów obronnych wroga. W przypadku przygotowywania się do walki z zaawansowanym technologicznie i ilościowo przeciwnikiem USA muszą poszukiwać również pewnych rozwiązań z zakresu walki radioelektronicznej WRE. Innym, wbrew pozorom sprzyjającym także czarnym projektom, jest ogłoszony przez Pete Hegsetha kierunek rewolucji dronowej. Oczywiście kluczowe jest osiągnięcie zdolności przede wszystkim ilościowych w tym aspekcie, ale należy patrzeć bardziej holistycznie, m.in. przez pryzmat technologii do sterowania, targetowania, działania w rojach.

Generalnie, cała przestrzeń C5ISTAR może być wręcz inkubatorem technologii wysoce krytycznych i zakamuflowanych (od specyfiki i walorów dających przewagi własnym wojskom, poprzez odporność na wrogie działania). Ponadto, studnią bez dna współczesnych czarnych projektów jest arsenał do działań w zakresie domeny cyber. W tej przestrzeni możemy poruszać się wśród narzędzi, które zostały zastosowane bojowo i na pierwsze miejsce wysuwa się kazus Stuxnet (niezależnie, kto finalnie za niego odpowiadał). Atak na system tajnych zbrojeń jądrowych Iranu unaocznił nam, że państwa muszą i mają szereg narzędzi do walki w tej domenie przenikającej inne, które są dedykowane specjalnym okazjom. I naturalnie, obiektem dużej uwagi obserwatorów zewnętrznych są najnowsze technologie i rozwiązania aeronautyczne. Szczególnie, że publicznie toczy się już dyskusja o rozwoju koncepcji samolotu F-47 tworzonego w ramach programu Next Generation Air Dominance – NGAD. Co sugerować może jednoczesną serię prób nad rozwiązaniami, o których nie będzie się komunikowało w sposób tak publiczny. Szczególnie, jeśli przypomnimy sobie kazusy najbardziej zaawansowanych amerykańskich załogowych i bezzałogowych statków powietrznych doby zimnej wojny, służących do misji szpiegowskich (kazusy rozwoju takich maszyn jak SR-71 Blackbird, Lockheed U-2 Dragon Lady czy też Lockheed D-21).

D-21 z M-21
System bezzałogowy D-21 na swoim nosicielu M-21
Autor. CIA - cia.gov/library, domena publiczna, commons.wikimedia.org

Wywiad naukowo-techniczny silnikiem czarnych projektów

Oprócz tego, należy przypomnieć, że amerykańska Wspólnota Wywiadowcza nie jest pozbawiona zdolności do działań w przestrzeni wywiadu naukowo-technicznego (WNT). Tym samym, także i USA są w stanie dokonywać sprawdzenia postępów w rozwoju systemów uzbrojenia i wyposażenia strony przeciwnej (w tym przypadku Rosji czy ChRL). I znów najlepszym punktem odniesienia staje się nader sprawnie opisana w literaturze przedmiotu zimna wojna. Przykładowo, w 1988 r., w ramach operacji wywiadu i Sił Operacji Specjalnych, z Czadu pozyskano słynnego wówczas „Hinda” (śmigłowiec uderzeniowy Mi-24) produkcji sowieckiej. Do dziś właśnie operacja pk. Mount Hope III kryje się jedną z bardziej skomplikowanych, ryzykownych, ale i zyskownych spraw synergii wywiadu i operatorów SOF oraz inżynierów. Z czego o tej ostatniej części rozmawia się najmniej. Współcześnie, amerykański WNT najprawdopodobniej maksymalnie obłowił się i być może nadal zyskuje za sprawą działań wojennych na Ukrainie. Przede wszystkim w toku walk pozyskano olbrzymią ilość danych o rosyjskich systemach oraz ich bojowym wykorzystaniu. Trudno ocenić także skalę działań w zakresie pozyskania sprzętu wojskowego w samej Rosji.

Reklama

Innym aspektem jest testowanie własnych rozwiązań, w tym opartych na AI właśnie w zakresie walk na Ukrainie. Ostatnimi czasy w Polsce zauważono, za źródłami ukraińskimi, że jeden z nowych amerykańskich graczy zbrojeniowych miał być kwestionowany ze swoimi systemami w obliczu walk z Rosją. Lecz jednocześnie zapomniano, że dla takich firm to niebagatelna możliwość przetestowania i rozwoju własnych technologii w warunkach wojennych, ale bez zagrożenia dla własnego państwa. W tym kontekście należy uznać, że wiele z najcenniejszych rozwiązań nie jest delegowanych do Ukrainy, żeby nie trafiły one w ręce rosyjskie (i później chińskie, irańskie czy nawet północnokoreańskie).

Amerykański CH-47 "ewakuuje" Mi-24 z Czadu w ramach operacji pk. Mount Hope III w 1988 r.
Amerykański CH-47 "ewakuuje" Mi-24 z Czadu w ramach operacji pk. Mount Hope III w 1988 r.
Autor. United States Army ,domena publiczna, commons.wikimedia.org

Przy czym, rosyjska koncentracja na wojnie dała asumpt do różnych tajnych operacji skierowanych przeciwko ich technologiom. Najczęściej słyszymy o uderzeniach ukraińskich BSP lub działaniach dywersyjno-sabotażowych. Lecz należy założyć, z dużą dozą prawdopodobieństwa, iż jednocześnie następuje zwiększenie nasycenia działaniami WNT. A dodajmy, że konflikty zbrojne generują np. przestrzeń do rekrutowania wojskowych niezadowolonych ze swojego stanu materialnego lub obawiających się śmierci na froncie. Stąd też wiele z technologii wojskowych lub nawet podręczników, instrukcji obsługi, etc. może być ważną walutą i jednocześnie polisą ubezpieczeniową. Mówimy o tym, gdyż wiele z czarnych projektów może być pochodną odnalezienia słabości we wrogim sprzęcie i wyposażeniu właśnie za sprawą dobrego wywiadu. I znów podkreślmy doświadczenia wenezuelskie, gdzie Amerykanie pokazali twarz sprawnego aktora państwowego z rozwiniętymi zdolnościami wywiadowczymi (innymi niż antyterrorystyczne). Co więcej, obecna administracja prezydencka w USA wykazuje, iż jest o wiele bardziej asertywna w różnych kwestiach międzynarodowych, i to może świadczyć o pojawieniu się zgody na większe ryzyko w przypadku tajnych operacji.

Reklama

Zrozumieć i zdobyć chińskie technologie

Wskazując na Rosję, nie należy zapominać o głównym rywalu USA, a więc ChRL. Zauważmy, że w tym przypadku mowa o państwie uznawanym za mocarstwo globalne (lub o aspiracjach globalnych, w zależności od autora i jego podejścia). Co więcej, jest to państwo mogące rzucić USA rękawicę w wymiarze ilościowym i jakościowym. Stąd też, należy uznać, że amerykańska Wspólnota Wywiadowcza nie tylko dąży do wzmożonej aktywności na kierunku chińskim w sferze wywiadu politycznego czy wojskowego, ale też WNT. I znów warto czytać między wierszami, przytaczając priorytety Chen Yixin, czyli chińskiego ministra bezpieczeństwa publicznego (MSS). Zauważmy, że mowa w nich o kwestii Tajwanu, zwiększenia ochrony zagranicznych interesów państwa, zabezpieczeniu krytycznych dla ChRL szlaków handlowych, ale i ograniczenia kradzieży technologii czy też nasilenia działań wymierzonych w obce szpiegostwo.

Te dwa ostatnie wątki są o tyle ważne, gdyż w ostatnich latach dyskutowaliśmy przede wszystkim o zagrożeniach płynących z chińskiego WNT wobec Zachodu. Lecz publicznie nie brano niejako pod uwagę scenariuszy odwrotnych, gdzie to technologie chińskie (w tym wojskowe i dual-use) są skutecznie pozyskiwane i później analizowane w celu wyłuskania ich słabości. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę np. problemy z korupcją w ChRL, o których wspominają nawet same władze w przypadku różnych okazji i procesów (częstokroć kończących się najwyższą karą). Ponadto, wraz z rosnącym chińskim eksportem na rynki zewnętrzne, inne państwa muszą również dążyć do pozyskiwania wiedzy i samych systemów, na czele z USA. Zauważmy, że nie musimy tylko myśleć o działaniach na źródłach osobowych, ale też o możliwych działaniach cyberszpiegostwa względem chińskich celów sfery badań i rozwoju oraz przemysłu.

CIA USA
Współcześnie, nie tylko dla CIA, to kierunek chiński staje się priorytetowy i dotyczy to również pozyskiwania danych w sferze wywiadu naukowo-technicznego
Autor. CIA, oficjalne konto na Flickr, domena publiczna

Podsumowując, sprawa systemu (za prezydentem Donaldem Trumpem) discombobulator wymaga podkreślenia następujących kwestii:

  • najbardziej zaawansowane technologicznie państwa nadal prowadzą czarne projekty i korzystają przy nich z różnych form kamuflażu względem finansowania, ale też rozwijania i testowania ich owoców;
  • nowy układ rywalizacji globalnej, bardziej skoncentrowany na możliwości wybuchu dużego konfliktu zbrojnego między państwami, a odejście od priorytetów misji reagowania kryzysowego czy działań antyterrorystycznych, sprzyja widzeniu znaczenia czarnych projektów;
  • czarne projekty może stymulować obecne przyspieszenie w rozwoju nie tyle jednej technologii, co szeregu technologii uznawanych za nowe i przełomowe, a tym samym generować powstawanie później rozwiązań do użytku masowego lub wręcz przeciwnie systemów wysoce elitarnych i wręcz jednostkowych w swej specyfice;
  • czarne projekty po stronie amerykańskiej najprawdopodobniej zyskały wraz z pojawieniem się w rywalizacji globalnej potencjału wojskowego, naukowego i przemysłowego Chińskiej Republiki Ludowej, dążąc przy tym do posiadania pewnych elementów kryzysowych pozwalających na zniwelowanie wrogich przewag;
  • USA będąc wieloletnim celem działań (częstokroć wysoce skutecznych) chińskiego wywiadu naukowo-technicznego nie musiały pozostać bierne i najprawdopodobniej kierunek chiński jest obecnie mocno rozwijany właśnie pod kątem pozyskiwania technologii potencjalnego przeciwnika;
  • znaczna część czarnych projektów może być utrzymywana w rezerwie na wypadek pełnoskalowego konfliktu zbrojnego z porównywalnym przeciwnikiem, a jej zastosowanie w innych misjach może być determinowane wolą sprawdzenia pewnych rozwiązań lub uniknięcia strat własnych jak w przypadku Wenezueli;
  • wiele z czarnych projektów jest głęboko osadzona w korelacji z aktywnością sił operacji specjalnych/wojsk specjalnych oraz własnych służb wywiadowczych, albowiem pozwala to ograniczyć możliwość wystąpienia niebezpiecznego przecieku do mediów lub(i) strony przeciwnej i co więcej operatorzy tych jednostek są o wiele bardziej elastyczni względem nowych technologii prowadzenia działań (w USA widać mocne zakorzenienie SOF w nowe technologie, w tym włącznie z domeną cyber i informacyjno-kognitywną);
  • czarne projekty nie wygrywają całych wojen i nie są w żadnym razie alternatywą dla posiadania bardziej konwencjonalnych zdolności oraz ich rozwoju ilościowego oraz jakościowego, ale mogą dać ważną przewagę i zaskoczyć przeciwnika w sytuacji kryzysowej.
Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama