Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24

Armia Ukrainy w nowej fazie wojny. Możliwości i ograniczenia ofensywy [ANALIZA]

Fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

W drugiej części analizy płk Piotr Lewandowski omawia możliwości i ograniczenia, jakie ma strona ukraińska, jeśli chodzi o ewentualne prowadzenie działań ofensywnych oraz obronę przed rosyjską agresją.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Wracając do sytuacji stricte militarnej, jaka jest obecnie sytuacja po stronie ukraińskiej? W rejonie Donbasu udało się ustabilizować obronę na linii Bahmutu, Słowiańska i Kramatorska. Teren został ufortyfikowany, zarówno podejścia do miejscowości jak i same miasta, z których ewakuowano ludność cywilną. Terenu bronią zarówno brygady wojsk operacyjnych jak i jednostki obrony terytorialnej.

Największe straty obrońcy ponoszą od ognia rosyjskiej artylerii. Siła i częstotliwość ostrzałów została tylko czasowo ograniczona, dzięki precyzyjnym uderzeniom z wyrzutni HIMARS. Obecnie przewaga rosyjskiego ognia artyleryjskiego jest nadal widoczna, armia ukraińska odpowiada co prawda ogniem kontrbateryjnym, natomiast nie jest w stanie robić tego na całym odcinku frontu. Pojawiają się relacje żołnierzy ukraińskich mówiące o długotrwałych ostrzałach artyleryjskich bez odpowiedzi ze strony ukraińskiej. Fakt, że obrońcy utrzymują nadal swoje pozycje świadczy o wysokim morale i dyscyplinę żołnierzy.

Czytaj też

Fot. Sztab Generalny Ukrainy/Facebook

Natomiast taktyka toczących się walk, czyli o pojedyncze, częściowo izolowane punkty bądź rejony oporu daje przewagę stronie ukraińskiej, znacznie lepiej zmotywowanej, bo broniącej własnych domów i z dowódcami opierającymi swój autorytet bardziej na charyzmie niż stopniu i funkcji. Z dotychczasowego przebiegu walk wynika jednak, że takie dowodzenie sprawdza się do szczebla kompanii, czyli przywództwa bezpośredniego. Od szczebla batalionu i wyżej brygady, gdzie mamy do czynienia z przywództwem organizacyjnym nie można oprzeć dowodzenia wyłącznie o nieformalne źródła autorytetu. Do tej kwestii jeszcze wrócimy.

Wykorzystując rosyjskie wyczerpanie ofensywą w Donbasie armia ukraińska przystąpiła do działań na kierunku Chersonia i częściowo Zaporoża. Poprzedziły je medialne zapowiedzi rozpoczęcia ofensywy. Oczywiście rodzi się pytanie, dlaczego politycy i ukraiński sztab generalny podawały miejsce, gdzie zamierzają atakować. Pozostaje to w oczywistej sprzeczności z zasadami prowadzenia działań taktycznych, gdzie jednym z czynników decydującym o powodzeniu jest skrytość. W działaniach taktycznych istnieje również pojęcie działań mylących, czyli wprowadzających w błąd przeciwnika co do własnych zamiarów. Działania ukraińskie zostały wyraźnie skupione na zmuszeniu Rosjan do koncentracji sił w rejonie Chersonia i Zaporoża.

Czytaj też

Trzeba zauważyć, że Rosjanie początkowo reagowali dość opieszale na próby przejęcia przez Ukrainę inicjatywy operacyjnej w rejonie Chersonia. Nawet częściowe powodzenie ukraińskiego natarcia w kierunku miasta nie skłoniło Rosjan do przerzucenia znacznych sił na zagrożony obszar. Dopiero precyzyjny ostrzał mostów na Dnieprze, który mógł doprowadzić do izolacji rosyjskich wojsk na północ od Dniepru spowodował przegrupowanie znacznych sił. Oznaczało to, że Rosjanie uwierzyli w ukraińską ofensywę.

Co więcej, przerzucili w rejon Zaporoża wszystkie dostępne jednostki. Oczekiwana ofensywa jednak nie nastąpiła, ani na kierunku Chersonia czy Zaporoża, ani na żadnym innym. Co ciekawe sytuacja na froncie przez jakiś czas takiej ofensywie sprzyjała. Czasowe upośledzenie rosyjskiej logistyki, zniszczenie kilku stanowisk dowodzenia, użycie pocisków przeciwradiolokacyjnych do niszczenia radarów obrony przeciwlotniczej, ataki na mosty – wszystko to stworzyło najlepsze od początku wojny warunki do ukraińskiej kontrofensywy.

Przy czym warunki te, ze względu na znaczne wyczerpanie sił rosyjskich, zaistniały nie tylko na kierunku Chersonia. Prawdopodobnym wydawały się dwa scenariusze. Pierwszy to zwabienie znacznych sił rosyjskich na północny brzeg Dniepru, izolowanie ich poprzez zniszczenie mostów w rejonie walk i likwidacja poprzez rozbicie i zepchnięcie w kierunku Dniepru. Sukces takiej operacji pozwoliłby zapewne wyzwolić Chersoń bez wdawania się w walki miejskie. Drugi scenariusz to przeprowadzenie zaskakującego ataku w Donbasie, korzystając z faktu, że rosyjskie rezerwy były w trakcie przemieszczania się w kierunku Chersonia bądź Zaporoża. Taka ofensywa, przeprowadzona znacznymi siłami, mogłaby doprowadzić do zmiany sytuacji nie tylko na poziomie taktycznym, ale i strategicznym, czyli doprowadzić do załamania frontu. Pojawiająca się w przestrzeni medialnej możliwość wykonania ataku na Zaporożu w celu przebicia się do Morza Czarnego i rozkawałkowania rosyjskiego ugrupowania była najmniej prawdopodobna ze względu na ryzyko odcięcia i zniszczenia atakujących sił. Tak czy inaczej nic takiego się nie wydarzyło.

Czytaj też

Możemy tylko przypuszczać, dlaczego tak się stało, ale najbardziej prawdopodobną odpowiedzią jest brak zdolności armii ukraińskiej do przeprowadzenia tak dużej operacji. Przyczyn jest zapewne kilka. Przeanalizujmy je zgodnie z wojskową metodologią w trzech obszarach, czyli koncepcyjnym, zasobów oraz morale i zdolności do działania. Pod względem koncepcyjnym armia ukraińska wydaje się wciąż słabo przygotowana do prowadzenia dużej ofensywy. Ukraińcy bardzo dobrze radzą sobie z dowodzeniem na szczeblu taktycznym, czyli pluton/kompania i z małymi wyjątkami batalion. Przy obecnym obrazie pola walki najczęściej jest to wystarczające do sprawnego organizowania walki. Natomiast w sytuacji, kiedy zachodzi konieczność operowania związkami taktycznymi, czyli brygadami widać znaczne zróżnicowanie.

Fot. Sztab Generalny Ukrainy/Facebook

Są brygady działające od początku wojny bardzo sprawnie np. 1 i 17 brygady pancerne, 72 brygada zmechanizowana, 25 brygada powietrzno-desantowa (generalnie ukraińskie brygady desantowe lepiej radzą sobie z manewrem niż zmechanizowane) i jeszcze kilka innych. Natomiast w wielu brygadach widać, że działanie całością sprawia sztabom trudności, co przejawiało się podczas działań manewrowych w Donbasie spóźnionymi reakcjami na zmieniającą się sytuację taktyczną. Stan ten ulega z pewnością poprawie, bo sztaby nabierają szybko doświadczenia, natomiast do ofensywy potrzeba umiejętności budowania świadomości nie tylko taktycznej, ale i operacyjnej, czyli na szczeblu związków operacyjnych (kilku brygad oraz rodzajów wojsk).

Czytaj też

Dowództwo ukraińskie prowadziło już ograniczone ofensywy (Kijów i Charków), natomiast były one bardzo ograniczone pod względem celów i angażowanych sił. Brało w nich udział do trzech brygad równocześnie i działały one w zasadzie jako niezależne związki taktyczne. Do ofensywy potrzeba struktury związku operacyjnego (a raczej kilku) z własnym dowództwem, będącym w stanie realizować plan ataku z zachowaniem ekonomii sił, czyli sprawnie koncentrować niezbędne siły na kierunkach uderzenia, wprowadzać do walki kolejne, zapewnić ich współdziałanie, niezbędne wsparcie i zaopatrzenie itd. 

Wydaje się, że dowództwo ukraińskie nawet po osiągnięciu zdolności materiałowych do kontrofensywy, prowadzić ją będzie raczej w dotychczasowym stylu, czyli używaniu brygad kolejno w ramach uzyskiwania powodzenia, niż operować szczeblem dywizji. Takiego szczebla dowodzenia armia ukraińska nie posiada, dowództwa regionalne mogą natomiast stanowić odpowiednik dowództwa korpusu armijnego (w NATO korpusu).

Fot. Sztab Generalny Ukrainy/Facebook

Co do zasobów materiałowych do kontrofensywy z wcześniejszej analizy wydaje się, że Ukraina takowe posiada. Natomiast należy wziąć pod uwagę nieznany stopień sprawności ukraińskich czołgów oraz zdolności do ich zabezpieczenia technicznego. W obronie relatywnie łatwiej jest radzić sobie z usterkami technicznymi, natomiast w natarciu czołg niesprawny jest z reguły czołgiem straconym.

Ponadto pojazdy na których szkolą się rezerwowe brygady zmechanizowane mają ograniczoną przydatność w działaniach ofensywnych np. pojazdy przeciwminowe MRAP skonstruowano z myślą o konfliktach asymetrycznych, gdzie głównym zagrożeniem są improwizowane ładunki wybuchowe z kolei transportery M113 pomimo modernizacji są przestarzałe i nadają się raczej na wozy dowodzenia lub ewakuacji medycznej niż pojazdy bojowe piechoty. Ponadto brygady ukraińskie mogły działać samodzielnie, ponieważ posiadały aż trzy dywizjony artylerii, czyli każda brygada ukraińska w porównaniu z NATOwskimi składała się tak naprawdę z brygady i przydzielonego pułku artylerii. W jednostkach rezerwowych z pewnością takiego nasycenia artylerią nie będzie, stąd podczas ofensywy wsparciem artyleryjskim będą musiały kierować sztaby nadrzędne, żeby zapewnić niezbędne wsparcie. Z tym że taki sztab jest tylko jeden (regionalny). To będzie problem... zresztą niejedyny.

Czytaj też

Armia ukraińska od początku konfliktu używa artylerii w specyficzny sposób, w obronie przy wielokrotnej przewadze rosyjskiej, bardzo skuteczny. Mianowicie działa i wyrzutnie stosują szyk rozproszony i reagują możliwie precyzyjnym ogniem na wezwania dowódców nawet niskiego szczebla. W natarciu taka taktyka może okazać się mało efektywna, ponieważ nie będzie możliwe koncentrowanie ognia na głównych kierunkach uderzenia i jego korygowanie, przemieszczanie baterii i dywizjonów w ramach osiągania powodzenia oraz zaopatrywanie ich w amunicję. W przypadku amunicji jej zasoby muszą być zgromadzone wcześniej i to w znacznych ilościach. Nie można zakładać, że będzie ona docierać stopniowo z zagranicy już po rozpoczęciu ofensywy.

Fot. Sztab Generalny Ukrainy/Facebook

Czytaj też

Czytaj też

Jeżeli chodzi o zasoby ludzkie, armia ukraińska jest w nieporównywalnie lepszym położeniu od rosyjskiej, po pierwsze ze względu na motywację społeczeństwa do walki, po drugie, ponieważ jest oficjalnie w stanie wojny i prowadzi mobilizację. Natomiast pozostaje kwestia zdolności szkoleniowych. W warunkach pokoju brygadę formuje się rok, szkoli przez 3 lata. I to dysponując pełnym zabezpieczeniem instruktorskim i materiałowym w tym infrastrukturą szkoleniową. Ukraińskie rezerwy, żeby mieć zdolność do decydującej ofensywy powinny liczyć co najmniej 10 brygad, czyli jakieś 40-50 tysięcy żołnierzy.

Czytaj też

Fot. Sztab Generalny Ukrainy/Facebook

Jeszcze raz – co najmniej. Pod względem szkoleniowym jest to olbrzymie wyzwanie i z pewnością SZ Ukrainy nie są w stanie podołać im samodzielnie. Należy przy tym pamiętać, że szkoleniu podlegają również jednostki wycofywane czasowo z frontu w celu uzupełnień. Dodatkowym problemem jest konieczność szkolenia nie tylko żołnierzy, ale i ich dowódców – bo tych z pewnością brakuje. Nawet jeżeli awansowano na wyższe stanowiska weteranów, to i tak wymagają szkolenia bowiem zupełnie inaczej walczy się jako szeregowiec, a inaczej jako dowódca drużyny, a dowodzenie plutonem różni się od dowodzenia kompanią itd. Pomimo wsparcia udzielanego przez inne państwa (pojawiły się filmy pokazujące szkolących się żołnierzy ukraińskich w Wielkiej Brytanii) potrzeby sięgają tysięcy i można zakładać, że proces ten będzie trwał jeszcze kilka miesięcy.

Czytaj też

Siłą armii ukraińskiej pozostaje nadal wysokie morale i motywacja do walki. Pomimo znacznych strat (nie są publikowane, ale od drugiego etapu walk zaczęły być porównywalne z rosyjskimi) nie widać objawów załamania na froncie i można zakładać, że nie ulegnie  to zmianie.

Jakich działań można oczekiwać ze strony Ukrainy? Od rozpoczęcia ofensywy w Donbasie strategiczna inicjatywa pozostawała po stronie rosyjskiej, bo to oni decydowali o przebiegu walk na teatrze działań, czyli gdzie skupiał się główny wysiłek stron konfliktu. Działanie ukraińskie w rejonie Chersonia i Zaporoża zmusiły Rosjan do działań niezgodnych z własnym planem, czyli co najmniej częściową utratą inicjatywy. Wymuszona na Rosjanach koncentracja sił na Zaporożu osłabiła znacznie i tak już ograniczone stratami zdolności ofensywne w Donbasie. Ponadto SZ Ukrainy wprowadziły do gry zupełnie nową kartę, mianowicie uderzyły w wojskową infrastrukturę na okupowanym Krymie. W chwili pisania artykułu porażone zostały 3 bazy, więc jest to zorganizowana i szeroko zakrojona operacja.

Czytaj też

Poza znaczącym przekazem propagandowym i poprawie własnego położenia, świadczy o dalszym skupieniu działań Ukrainy na południowej części teatru działań, co wymusza podobne działania ze strony rosyjskiej, odciążając tym samym rejon Donbasu. Natomiast odpowiedź na zasadnicze pytanie: czy SZ Ukrainy rozpoczną w najbliższym czasie szeroko zakrojoną ofensywę brzmi zdaniem autora „nie". Nie wyklucza to kontynuowania ograniczonych działań ofensywnych na kierunku Chersonia, ale będą one miały raczej charakter wiążący zgromadzone tam siły rosyjskie. Ukraińcy muszą się też liczyć z możliwością podjęcia aktywnych działań przez zgromadzone na Zaporożu rosyjskie odwody. Nie są one wciąż gotowe do podjęcia działań ofensywnych, ale dla Rosjan nigdy nie liczył się żołnierz, tylko cel – nawet jeżeli możliwość osiągnięcia tego celu, czyli uzyskania znaczącego powodzenia w natarciu, jest mało prawdopodobna.

YouTube cover video

Czytaj też

płk rez. Piotr Lewandowski

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na kierunku pedagogika oraz studiów podyplomowych z zarządzania kryzysowego. Dowodził plutonem, kompanią i samodzielnym batalionem, wyróżnionym mianem przodującego oddziału wojska polskiego. Pełnił również obowiązki szefa pionu szkolenie i szefa rozpoznania pułku. Siedmiokrotny uczestnik misji bojowych poza granicami kraju, gdzie wykonywał obowiązki między innymi oficera CIMIC, zastępcy dowódcy batalionowej grupy bojowej i dowódcy bazy. Służbę wojskową zakończył na stanowisku dowódcy bazy/dowódcy batalionu ochrony w Redzikowie.

Czytaj też

Czytaj też

Czytaj też

Czytaj też

Czytaj też

Czytaj też

Czytaj też

Czytaj też

Komentarze (7)

  1. mar1

    Nie wiem dlaczego mam większe zauafnie do artykułów płk rez a nie do "dzieł" generałow

    1. Robert0

      Nie ty jeden, ale ci wytłumaczę. Dopóki nosiłem mundur nie zabierałem głosu na żadnym forum, w tym na D24. Ale patrząc na to co się dzieje w naszym kraju w kwestii ON i wojny w UA trudno milczeć. Nosząc mundur masz poczucie obowiązku lojalności wobec MON. Nawet jesli się nie zgadzasz z decyzjami politycznego kierownictwa resortu np w kwestii wyboru uzbrojenia itp. Trochę mi zajęło czasu w stanie rezerwy by wypowiadać się na temat błędów i wypaczeń ekipy AM czy MB. Po prostu masa krytyczna w postaci braku decyzji lub ich fatalnych koncepcji nie pozwala milczeć. Skończyłem jako płk. i też stwierdzam, że generałowie mają jednak "wyższe kwalifikacje" w byciu spolegliwymi dla ludzi władzy. Dlatego są generałami bo takim ludziom pasują. Znałem fachowca w armii co został zmuszony po 16 latach słuzby do odejścia, dosłużył tylko majora. powód - był zbyt niezależny intelektualnie. Dzisiaj realizuje się jako instruktor wojskowy w jednym najbogatszych krajów.

    2. wert

      [email protected] zapewne lepsi byli ci którzy likwidowali WP, ogołocili wschodnią stronę Wisły, mieli "gienialne" koncepcje odbijania tego terenu, czy chociażby wyrzucali z wojska indian bo może by chcieli groszową emeryturę. Dziś mamy taki wybór. My. oni. Skoro Bucza nic takim jak Ty nie mówi można tylko zadać retoryczne pytanie: byłeś w Wojsku Polskim?

    3. Robert0

      #wert - uzawodowienie armii i zmniejszenie etatów było normą w Europie oraz USA. Błędem było po 2014 roku ze strony rządu brak wznowienia ZSW i formowanie jednostek. To fakt. Mam nad toba tę przewagę, że będąc w armii od środka widziałem jak MON od 2015 postępowała modernizacja techniczna. A raczej jej kompletny brak. Jako że jestem z opl to mogę ci napisać tyle, Poprad, Piorun co trafiły do WP za dobrej zmiany to efekt B+R za POPSL. PiS zredukował programy Wisła i Narew do poziomu karykatury przy jednoczesnym odsunięciu w czasie o 6 lat przyjęcia i tak ubogich wersji baterii. Nie skorzystał PIT-RADWAR ani MESKO, a to miało dać nam nowe kompetencje. Jako że ty i twoi ulubieńcy to V kolumna putina w RP dalej mi się nie chce z Tobą gadać.

  2. MMir

    nie będzie żadnych "długich lat- bo ludziom Zachodu nie starczy zapału, ,by tak długo ta wojnę finansować Tu próbka, dla przemyślenia - "Okręgowy związek rzemieślniczy w Halle-Saalekreis w Saksonii-Anhalt wystosował list otwarty do kanclerza Niemiec Olafa Scholza. Rzemieślnicy uważają, że decyzje polityka w związku z wojną "doprowadzą kraj do ruiny". "Czy naprawdę chce pan poświęcić swój kraj dla Ukrainy?" - pytają w liście."

    1. zbigtramp

      Mylisz się. Wystarczy, że USA będą chciały finansować Ukrainę. Do tego UK., Bank Światowy i MFW. Zresztą Niemcy i Francja też muszą dołączyć jeżeli chcą mieć jakiekolwiek znaczenie w Europie. Scholz niedługo zakończy swoją nieudaną przygodę z kanclerstwem.

    2. komik

      dla Amerykanów podrzucenie sprzętu za kilka miliardów, to żaden wydatek, zwłaszcza, że dzięki temu cały czas osłabiają ruską dzicz

    3. DBA

      [email protected] kiepska próbka do przemyslenia -prowincjonalny związek rzemieślniczy z poenerdowskiego Halle opanowanego przez Linke i AfD ma raczej mało do powiedzenia. Najnizszy stopień decyzyjnosci to G7, a szczególnie USA, Japonia, Wielka Brytania i Kanada. Włochy sie nie liczą, a Niemcy i Francja musza sie podporzadkować ( mozna ewentualnie pozwolić Makronowi i Scholz-owi pogadać z Putinem bo lubią). A z tych 4-rech krajów każdy ma z Rosją na pieńku - USA za całokształt, Japonia za Kuryle, W. Brytania za nowiczoka, a Kanada ma wystarczająco dużo postupowskich Ukraińców. A ludzie z zachodu to wszystko zaakceptują, po za hotelarzami z Portugalii, Hiszpanii, czy Cypru

  3. DBA

    Żadna ze stron nie ma wystarczajacych sił na przeprowadzenie skutecznej , ostatecznej ofensywy. Front za długi, siły za małe, mozliwośc stworzenia skutecznej przewagi na jakims odcinku frontu ograniczona. Z drugiej strony trzeba pamietać , że zarówno Ukraińcy jak i Rosjanie nie maja zbytniej ochoty ginąć i nie ma co się dziwić - ruscy chcą skorzystać z tych ukradzionych sedesów, Ukraińcy zaznać troche luksusu zachodu - czasy "miesa armatniego" z II wojny to przeszłość. Ukraińcy zapowiadajac ofensywę na Chersoń zmusili Rosjan do przerzucenia tam rezerw i zapasów. Z drugiej strony atakując mosty na Dnieprze ograniczają ich wykorzystanie po za Chersoniem. Rosja z kolei nie zdecyduje się na mobilizację, bo Kreml doskonale wie, że masowe rozdanie broni obywatelom Rosji może być końcem reżimu jak za ostatniego cara. A co do mozliwości dowódczych przypuszczam, że ani Rosjanie, ani Ukraińcy nie maja swojego Mansteina.

  4. racjus

    Najpierw analizy dotyczące potencjalnej ofensywy, kierunków natarcia sił itp. Teraz kiedy żadnej ofensywy nie ma analizy usprawiedliwiające ten fakt. Moim zdaniem Ukrainy posiada rezerwy i możliwość jej przeprowadzenia (przynajmniej w skali Chersonia). Dlaczego w takim razie jej nie ma? Ponieważ czas działa na ich korzyść. Pomoc cały czas spływa, szkolenie też zajmuje czas, sankcje dewastują rosję a ona sama wykrwawia się w kolejnych natarciach. Ukraińska ofensywa była by możliwa ale w obecnej sytuacji bardzo kosztowna a Ukraina oszczędza siły.

    1. Echo

      To rozne osoby pisza. Taki gen Skszypczak od 5 miescy zapowada offensywe. Ale kazdy riozsadny czyta to widzi jakie ma argumnty (raczej ze nie ma ale ze ma duzo emocji ) To zas widac kfestie merytryczne. Inna jakosc.

  5. Echo

    JAk ja uwiebiam ANALIZY a nie teksty propagandy. Boze dzieki Ci za ten i inne artykuly.

  6. Mercator

    Można tylko dodać , że współczesna technika wojskowa, w wojnie w miarę symetrycznej powoduje, że dużo łatwiej jest się bronić niż atakować. Wszyscy wszystko widzą i wyjście na otwarty teren z reguły źle się kończy. Dlatego wszelkie manewry na szerszą skalę są bardzo utrudnione. Dotyczy to zarówno Ukraińców jak i Rosjan. Dlatego ukraińska ofensywa na Chersoń byłaby możliwa tylko w bardzo sprzyjających warunkach. Np. przy poważnych brakach zaopatrzeniowych armii rosyjskiej na zachodnim brzegu Dniepru. Pytanie czy armia ukraińska jest w stanie takie warunki stworzyć. Osobiście powątpiewam w możliwość całkowitego odcięcia rosyjskiego zaopatrzenia na linii Dniepru. Mosty stałe zostały uszkodzone ale nie są trwale zniszczone. Do tego Rosjanie budują mosty pontonowe a Ukraińcy najwyraźniej nie są w stanie temu zapobiec pomimo precyzyjnej amunicji.

    1. Macorr

      Ofensywa na Chersoń by sie już dawno powiodłą gdyby Ukraina miała myśliwce przewagi powietrznej z prawdziwego zdarzenia. tzn takie ktore mogły by odpaliś aktywnie naprowadzane rakiety BVR. Teraz więc mamy wojne na wyczerpanie ale przewiduje ze wyczerpie się wcześniej rosja. Ale nie ze wzgledu na braki sprzętowe , częsci zamiennych, amounicji , czy nawet kasy na prowadzenie wojny. Im po prostu wyschnie źródełko rekruta, Już teraz poparcie dla SOW wynosi ok 65%, ale gdyby zajrzeć w szczegóły i popatrzeć czy dany ork miałby ochotę wziąć udział w boju to poparcie spada dużo bardziej drastycznie. Oczywiście przez jakis czas źrodełko będzie, w postaci ludów dalekiej azji z wiosek gdzie mają jedną lodówke na cały rejon. Ale to kiepski rekrut ,a ubywa go jeszcze szybciej...

  7. Pucin:)

    Piękny komentarz/artykuł - zatem - drôle de guerre ad. 2022 Ukraina!!!!! :) gen. Polko miał rację, wojna na wyczerpanie długie lata!!!! :)