Siły zbrojne

„Ultima ratio regum”, czyli co się dzieje w Donbasie

Fot. Wojska Lądowe, Siły Zbrojne Ukrainy

„Ultima ratio regum" czyli „ostatni argument królów" to napis odlewany na XVII wiecznych armatach francuskich, nieco zmodyfikowany „ostatni argument króla" pojawił się na armatach pruskich w XVIII wieku. Czy o wyniku wojny toczącej się 300 lat później na Ukrainie zadecyduje zmasowany ogień artylerii – pyta na łamach Defence24.pl płk rez. Piotr Lewandowski.

Od kilku dni w przestrzeni medialnej pojawiają się informacje o sukcesach armii rosyjskiej oraz złej kondycji wojsk ukraińskich w rejonie Donbasu, czyli miejscu, gdzie toczą się obecnie główne walki, a strony zgromadziły większość swoich sił. Mowa jest przede wszystkim o miażdżącej przewadze artylerii rosyjskiej w środkach rażenia, ich zasięgu oraz zapasach amunicji. Przekłada się to według źródeł ukraińskich na co najmniej dziesięciokrotną przewagę ognia rosyjskiego nad ukraińskim. Wynikiem tej sytuacji mają być ciężkie straty wojsk ukraińskich i załamujące się morale w walczących oddziałach, co skutkuje postępami armii rosyjskiej i finalnie doprowadzić ma do zniszczenia obrońców w „łuku donbaskim". Jak doszło do obecnej sytuacji, jaki jest rzeczywisty obraz walki i jak można prognozować dalszy jej przebieg?

Czytaj też

W pierwszej fazie konfliktu, czyli przed rozpoczęciem ofensywy w Donbasie, ukraińska artyleria górowała nad rosyjską, zapewniając skuteczne wsparcie walczącym żołnierzom. Z kolei artyleria rosyjska raziła nie tyle ogniem, co brakiem skuteczności. No może poza terrorystycznymi ostrzałami infrastruktury cywilnej.

Fot. Wojska Lądowe, Siły Zbrojne Ukrainy

W momencie inwazji armia ukraińska dysponowała niespełna tysiącem środków rażenia rakietowo-artyleryjskiego, całkowicie pochodzenia post radzieckiego oraz zbliżoną liczbą moździerzy różnych typów – również po radzieckich. Co należy podkreślić, zdawała sobie sprawę z ich znaczenia stąd wysokie nasycenie brygad ukraińskich artylerią lufową i rakietową oraz obecność jednostek artyleryjskich wyższego podporządkowania – regionalnego i centralnego. Ponadto duże znaczenia przywiązywano do rozpoznania w tym obrazowego z użyciem BSL. Jednocześnie dowódcy ukraińscy zdawali sobie sprawę z przewagi materiałowej Rosjan. Kompensowana miała być bardzo dobrym wyszkoleniem artylerzystów zarówno służby czynnej jak i rezerwistów, wysoką manewrowością z wypadami noszącymi znamiona rajdów a w razie potrzeby działaniem w ugrupowaniu rozproszonym. Taka taktyka miała zniwelować ilościową i jakościową (w środkach rażenia powyżej 20km) przewagę rosyjską i utrudnić im skuteczny ogień przeciwbateryjny oraz rażenie ukraińskiej artylerii przez lotnictwo.

Czytaj też

Przyjęta przez obrońców koncepcja użycia artylerii sprawdziła się w całej rozciągłości, tym bardziej że Rosjanie działali wpisując się niejako w ukraińską taktykę. Pierwsza faza inwazji miała charakter walk manewrowych z obroną uporczywą rejonów zurbanizowanych i uprzednio ufortyfikowanych. Rosyjskie batalionowe i pułkowe grupy taktyczne wsparte były relatywnie niewielką ilością artylerii kalibru do 152 mm. Miała ona zapewniać wsparcie bezpośrednie (ang. call for fire – CFF) walczącym oddziałom i znajdowały się bezpośrednio w ugrupowaniach bojowych lub tuż za nimi. Narażało je to na straty nie tylko od ognia ukraińskiej artylerii, ale również ognia bezpośredniego. Artyleria wyższego szczebla praktycznie nie koordynowała swojego ognia z walczącymi oddziałami, prowadząc mniej lub bardziej przypadkowe ostrzały obszarów miejskich.  Ponadto Rosjanie cierpieli na niedostatek amunicji artyleryjskiej, ponieważ nie rozwinęli polowych składów amunicji. Takowe powinny znajdować się na szczeblu armii (korpusu), dywizji i brygady (pułku). Nie było to możliwe choćby ze względu na manewrowy charakter walk, skutkujący brakiem zabezpieczenia przez najeźdźców skrzydeł, a nawet tyłów własnych ugrupowań.

Fot. Wojska Lądowe, Siły Zbrojne Ukrainy

Teren przekroczony nie był nawet terenem kontrolowanym, a co dopiero zdobytym. Sam teren, podmokły, zmuszał Rosjan do operowania kolumnami, po drogach utwardzonych. Uniemożliwiało to rozwijanie ugrupowań bojowych i stanowiło atrakcyjny cel dla artylerii przeciwnika.  W połączeniu ze słabo działającą w tym okresie obroną przeciwlotniczą i sprawiającym problemy system walki radioelektronicznej pozwoliło armii ukraińskiej na skuteczne użycie dronów (zarówno do ataków jak i rozpoznania) oraz prowadzenia ognia artyleryjskiego praktycznie na całej głębokości rosyjskich brygad I rzutu. Istotne znaczenie miało wsparcie rozpoznawcze zapewniane przez NATO-wskie lotnictwo i satelity.

Czytaj też

Artyleria nie wygrywa samodzielnie konfliktów, ale tworzy warunki dla innych rodzajów broni, przede wszystkim wojsk pancernych i zmechanizowanych do skutecznego natarcia lub obrony. W opisywanej fazie konfliktu artyleria ukraińska takie warunki tworzyła, natomiast rosyjska nie stanęła na wysokości zadania. Obrońcy, skutecznie wspierani właśnie ogniem artylerii prowadzili obronę bardzo aktywną. Dodatkowym bonusem, była broń dostarczana w znacznych ilościach przez NATO i ich sojuszników. Akurat ręczna broń przeciwpancerna i przeciwlotnicza wpisywała się na tym etapie konfliktu w ukraińskie potrzeby i taktykę małych oddziałów.

Fot. Wojska Lądowe, Siły Zbrojne Ukrainy

Przyjęta przez dowództwo ukraińskie koncepcja pętli decyzyjnej na relatywnie niskim szczeblu okazała się bardzo skuteczna. Decyzje o sposobie walki zapadały na poziomie nawet plutonów czy kompanii. Dowódcy wyższych szczebli skupiali się głównie na koordynacji działań. W przypadku prowadzonych walk o charakterze manewrowym, takie dowodzenie było o tyle skuteczniejsze, że z kolei Rosjanie mieli pętlę decyzyjną bardzo długą, a swoboda dowódców niższych szczebli była mocno ograniczana. Co więcej dowódcy ukraińscy byli pod względem kompetencji i kwalifikacji do takiego dowodzenia przygotowani.  W przypadku Rosjan próby uproszczenia systemu dowodzenia i kontroli sprowadzały się do obecności oficerów wysokiego szczebla bezpośrednio na polu walki, co bynajmniej nie sprzyjało własnej inicjatywie młodszych dowódców, nawet jeżeli byli do niej zdolni. Co więcej, czasami kończyło się śmiercią dla rosyjskich pułkowników i generałów.

Duże znaczenie dla przebiegu walki miała wysoka wola walki żołnierzy ukraińskich. Dowódcy mieli w kierowaniu walką o tyle ułatwione zadanie, że ich żołnierze nie wymagali dodatkowego motywowania.  Warto zauważyć, że po 2014 roku budowana od podstaw armia ukraińska zmieniła nie tylko swoje struktury, ale i koncepcję przywództwa w wojsku. Ma ona obecnie charakter dużo mniej sformalizowany i bazuje w dużej części na cechach osobistych dowódców, a w znacznie mniejszym na formalnych, wynikających choćby z oficerskiego stopnia, źródłach autorytetu. Czyli dokładnie odmiennie niż jest to w armii rosyjskiej, gdzie istniejąca wciąż służba zasadnicza nie sprzyja budowaniu więzi w relacji przełożony-podwładny, choć teoretycznie w niektórych formacjach takie relacje powinny funkcjonować.

Czytaj też

Wreszcie, po stronie ukraińskiej stanęły do walki wysoce zmotywowane oddziały, złożone w dużej części z weteranów, połączone ideą obrony ojczyzny z dowódcami, którzy często byli również przywódcami. Za przeciwników zdawałoby się, że mają jednostki niejednorodne pod względem morale. Formacje składające się od lat z żołnierzy wyłącznie kontraktowych i posiadających doświadczenie bojowe z wcześniejszych konfliktów (np. powietrzno-desantowe) powinny prezentować wyższy poziom nie tylko wyszkolenia, niż zwykła piechota. Jednak sam przebieg konfliktu nie wskazuje, że w walce w istotny sposób wpływało to na ich przebieg. Na przykład w walkach miejskich, zmiana piechoty na „spadochroniarzy" nie skutkowała spektakularnymi sukcesami.

Co się zmieniło? Zmiana zaszła przede wszystkim w rosyjskiej koncepcji prowadzenia działań, co przełożyło się na taktykę i zaangażowanie zasobów. Zmieniły się również warunki pogodowo-terenowe.

Rosjanie planując kolejną fazę wojny, przede wszystkim podjęli kluczową decyzję o skupieniu własnych sił na znacznie mniejszym obszarze. Opuszczenie kierunku kijowskiego i rezygnacja z inicjatywy operacyjnej na kierunku charkowskim, chersońskim i w rejonie zaporoskim pozwoliło na zgromadzenie znacznych sił i przygotowanie nowej ofensywy w rejonie Donbasu. Siły wydzielone do tej operacji otrzymały znaczne wzmocnienie przede wszystkim w artylerii wszystkich poziomów oraz do chwili obecnej około 40-50 tysięcy żołnierzy. Ponadto Rosjanie rozwinęli infrastrukturę logistyczną zapewniającą dostawy i magazynowanie,  przede wszystkim amunicji i paliwa. Koncepcja uderzenia na całej długości „łuku", zakładała po pierwsze przewagę ognia nad manewrem po drugie utrzymanie ciągłej linii walczących wojsk, bez działań o charakterze rajdowym.

W praktyce taktyka ta sprowadza się do wykonywania wielu uderzeń jednocześnie na pozycje ukraińskie, a w momencie napotkania oporu niszczenie wykrytych stanowisk ogniowych zmasowanym ogniem artylerii i w mniejszym stopniu lotnictwa. Często prowadzony jest również ogień artyleryjski poprzedzający natarcie, bez względu na to czy wykryto uprzednio pozycje armii ukraińskiej. W przypadku uzyskania powodzenia, wprowadzone są do walki kolejne rosyjskie siły w celu dokonywania wyłomów w obronie. Należy zauważyć, że nawet uzyskanie powodzenia, wykorzystywane jest przez Rosjan ostrożnie, którzy przechodzą często do obrony w celu zabezpieczenia zdobytego terenu i odtwarzania zdolności bojowej własnych wojsk.

Fot. Wojska Lądowe, Siły Zbrojne Ukrainy

Decydującą rolę w tych działaniach pełni przeważająca ilościowo i materiałowo rosyjska artyleria. To ona ma zdobywać teren, żołnierze mają go po prostu zajmować. Oczywiście nadal dochodzi do zażartych walk bezpośrednich, szczególnie w obszarach miejskich lub ufortyfikowanych, gdzie skuteczność rażenia ogniem artyleryjskim jest relatywnie niższa. Ponadto Rosjanie, wykorzystując rakiety poziomu operacyjnego starają się ograniczyć zdolność realizacji dostaw dla wojsk ukraińskich. Aktywne działania na tyłach prowadzą jednostki specnazu oraz rozpoznawcze.

Czytaj też

Armia ukraińska przygotowując się do odparcia ofensywy nie wprowadziła zmian koncepcyjnych w swoich działaniach. Postawiono na obronę uporczywą na całej linii łuku. Walczące już często od kilku miesięcy brygady wojsk operacyjnych, uzupełniano gwardią narodową i relatywnie od niedawna siłami obrony terytorialnej, stawiając na wysokie morale żołnierzy ukraińskich. Brygady artylerii szczebla nadrzędnego oraz brygady pancerne pełnią rolę manewrowego odwodu i używane są na zagrożonych przełamaniem kierunkach.

Organizując obronę dużą wagę przywiązywano do terenu, wykorzystując duże ośrodki miejskie, tereny zalesione i rzeki. Prowadzono również intensywne prace fortyfikacyjne. Były to działania jak najbardziej uzasadnione i skuteczne, nie zmieniły jednak faktu, że Ukraina tym razem podjęła walkę na warunkach podyktowanych przez Rosjan. Być może zakładano, że przewaga w rozpoznaniu i taktyce użycia artylerii skompensuje rosyjską przewagę. Zapewne mocno liczono również na sprzęt artyleryjski i amunicję obiecaną przez NATO i jego sojuszników. Sytuacja rejonie ofensywy pokazuje jednak, że taktyka rosyjska pozwala w pewnej mierze niwelować dotychczasową przewagę ukraińską. Zmasowany ogień artylerii rosyjskiej powoduje duże straty, nawet jeżeli ich rozpoznanie jest nadal upośledzone w porównaniu z ukraińskim. Artyleria szczebla operacyjnego prowadząca ogień z dystansu ponad 20 kilometrów znajduje się poza zasięgiem większości artylerii ukraińskiej.

Całe wioski są praktycznie zmiatane z powierzchni ziemi i to nawet wówczas, kiedy nie stanowią punktów oporu. Obie strony zużywają obecnie olbrzymie ilości amunicji artyleryjskiej, przy czym w przypadku rosyjskim mogą być one nawet dziesięciokrotnie (lub więcej) wyższe. Stąd toczącą się walkę określa mianem wojny materiałowej lub na wyniszczenie. Czyli porażkę poniesie strona, której wcześniej skończy się amunicja lub zdolności uzupełniania strat. Obecnie nic nie wskazuje, że któraś ze stron takie zdolności utraciła. Informacje o dramatycznych brakach amunicji po stronie ukraińskiej wydają się mocno przesadzone, choćby dlatego, że w znaczna część ich artyleria pochodzi już z dostaw NATO pozwala więc korzystać z ich zasobów amunicji. Natomiast można się zastanawiać, czy liczba dostarczonych Ukrainie haubic jest wystarczająca i przewaga jakościowa zniweluje ilościową.

Fot. Wojska Lądowe, Siły Zbrojne Ukrainy

Przy prowadzeniu ognia pośredniego na dystans rażenia artylerii, wyższa wola walki żołnierzy ukraińskich nie zawsze ma decydujący wpływ na wynik starcia, przy czym ludzka odporność psychiczna ma swoje granice. Wola walki jednostek słabiej wyszkolonych i bez doświadczenia bojowego, a czasem gorzej dowodzonych, będzie odpowiednio niższa. Duże straty po stronie ukraińskiej wymusiły wprowadzanie takich właśnie oddziałów do walki, co skutkowało jednostkowymi przypadkami odmawiania wykonywania rozkazów lub samowolnym opuszczaniem odcinków obrony.

Zmalało znaczenie broni przeciwpancernej piechoty. Stanowi ona oczywiście nadal groźną broń, natomiast zwarte ugrupowanie rosyjskie nie pozwala Ukraińcom na stosowanie taktyki przenikania małymi oddziałami i organizowanie zasadzek z jej użyciem. Natomiast nadal rosyjskie bezpośrednie wsparcie lotnicze, szczególnie śmigłowców, jest mocno ograniczone dzięki dostarczonym Ukrainie ręcznym wyrzutniom przeciwlotniczym.

Czytaj też

Tocząca się walka w mniejszym stopniu wymaga samodzielności decyzyjnej od rosyjskich dowódców niższego szczebla. Dynamika działań jest mniejsza i ma charakter uporczywie ponawianych ataków na przemian z nawałami artyleryjskimi. Pozwala to kompensować Rosjanom własne słabości, co skutkuje sukcesami na poziomie głównie taktycznym. Oznacza to, że udaje im się wybiórczo realizować cele, natomiast nie przekłada się to jak dotąd na sukces operacyjny. Nie zdobywają tego co by chcieli i nie w czasie jaki by chcieli. Nie przekłada się to wciąż na sukces operacyjny, czyli uzyskanie sytuacji dającą zdecydowaną przewagę nad armią ukraińską.

Takim sukcesem operacyjnym byłoby zamknięcie w okrążeniu brygad ukraińskich broniących rejonu Siewierodoniecka czy też wykorzystanie tymczasowego przełamania z kierunku Popasnej. Na sukces operacyjny Rosjan mogłoby również wpłynąć udane przekroczenie rzeki Doniec, którego poziom wód mocno się obniża.  Na chwilę obecną Rosjanie jednak wciąż tkwią na jego północnym brzegu, prowadzą nieskuteczne działania na głównych kierunkach potencjalnego przełamania okrążającego czyli z kierunku Izjum i Popasnej oraz uwikłani są w wyniszczające walki miejskie w Siewierodoniecku. Nie oznacza to jednak ich całkowitej niezdolności do podjęcia kolejnych działań. Prowadzone przez nich odtwarzanie i koncentracja sił, pozwala przypuszczać, że przystąpią do kolejnych działań.

Fot. Wojska Lądowe, Siły Zbrojne Ukrainy

Z kolei ze strony ukraińskiej kontynowanie walki opierającej się na wymianie ciosów artyleryjskich, jest godzeniem się na wojnę na wyniszczenie. Jak dotąd ukraińskie brygady spełniły pokładane w nich nadzieje, stało się to jednak kosztem strat sięgających w niektórych jednostkach połowy stanów osobowych. Wymaga to nie tyle bieżącego uzupełniania strat, ale wycofywania z walki celem kompleksowego odtwarzania zdolności bojowej. Ukraińska artyleria wciąż skutecznie radzi sobie z atakami rosyjskimi, co udowodniło zniszczenie przepraw na Dońcu. Natomiast jest to wciąż walka, gdzie kluczową rolę ogrywa ogień artyleryjski, a którym Rosjanie będą mieli nadal przewagę.

Wprowadzanie artylerii NATO wymaga czasu nie tylko ze względu na czas ich pojawiania się na teatrze, ale również przeszkolenia obsług. Można zakładać, że wprowadzenie jej w szerokim zakresie, szczególnie rakietowej zdolnej do rażenia na odległość 60 kilometrów i więcej pozwoli zniwelować rosyjską przewagę ilościową. Nie jest to natomiast rozwiązanie na „teraz". Sposobem na zmianę obecnej sytuacji na poziomie operacyjnym byłoby skrócenie linii walk w Donbasie poprzez planowe wycofanie części sił z kierunków najbardziej zagrożonych okrążeniem i wykorzystanie uzyskanych rezerw do przeprowadzenie ofensywy na jednym z kierunków, gdzie Rosjanie wykazują małą aktywność, czyli rejon zaporoski lub chersoński. Uderzenie z kierunku zachodniego na skrzydło ugrupowania w rejonie Izjum może być mocno utrudnione, ze względu na konieczność utrzymania przepraw oraz duże obszary leśne, kanalizujące natarcie.

Czytaj też

Pozostawienie całkowitej inicjatywy w rękach Rosjan, nie musi skutkować porażką, ponieważ ich siły wyczerpują się podobnie jak ukraińskie, natomiast daje armii rosyjskiej możliwości dysponowania zasobami i ich odtwarzania w dowolnych momentach, ponieważ to oni decydować będą o natężeniu i rejonach walk. Podjęcie przez Ukrainę działań ofensywnych, tam gdzie Rosjanie nie skupiają sił dałoby szansę na uzyskanie powodzenia i mogło doprowadzić do zmiany sytuacji na całym teatrze działań. Jednak bez zmiany koncepcji walki w rejonie „łuku donbaskiego" wydaje się trudne do przeprowadzenia.

płk rez. Piotr Lewandowski

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na kierunku pedagogika oraz studiów podyplomowych z zarządzania kryzysowego. Dowodził plutonem, kompanią i samodzielnym batalionem, wyróżnionym mianem przodującego oddziału wojska polskiego. Pełnił również obowiązki szefa pionu szkolenie i szefa rozpoznania pułku. Siedmiokrotny uczestnik misji bojowych poza granicami kraju, gdzie wykonywał obowiązki między innymi oficera CIMIC, zastępcy dowódcy batalionowej grupy bojowej i dowódcy bazy. Służbę wojskową zakończył na stanowisku dowódcy bazy/dowódcy batalionu ochrony w Redzikowie.

Komentarze (10)

  1. kaczkodan

    @VIS głodem. Polska miała możliwość dociśnięcia bolszewików zamiast pokoju ryskiego, zajmując i odcinając rolnicze rejony Ukrainy, oni też ledwo zipieli a większość rekrutów poszła do armii czerwonej bo to był jedyny sposób zdobycia jedzenia. Problem w tym że nasz parlament kazał jak najszybciej kończyć wojnę przy najbliższej okazji zamiast osiągnąć satysfakcjonujące zwycięstwo. Do tego nawet tego co osiągnęliśmy nie udało się skonsumować, bo endecja wysłana na rozmowy pokojowe zrezygnowała z zaproponowanej nam w całości Bialorusi, chcieli państwo narodowe ograniczone do Polaków zamiast odbudowy Rzeczpospolitej.

  2. DIM1

    Czarno na białym widać to już, że trzy z czterech główne państwa Europy Zachodniej zamierzają małych sąsiadów Rosji zdradzać, o ile tylko wydawać im się to będzie korzystniejsze dla nich. Nic nowego. Przecież to już tak trwa od XVIII wieku ! Przecież Józef Piłsudski nie pomógł zdławić rewolucji bolszewickiej, gdyż widział w niej szansę odwrócenia takiej sytuacji, gdy Zachód bezczelnie popiera Rosję, przeciw jej małym sąsiadom. Niewiadomą pozostaje jeszcze przyszła postawa USA. I ewentualnie także stanowisko UK, po odejściu ich obecnego premiera. Mam nadzieję... niezbyt dużą, ale mam.

    1. VIS

      A czym mieliśmy zdławić Bolszewicką Rosję? Pokrwawioną armią po dwóch latach ciężkich walk i przy bierności zachodu. Wojny wygrywa się pieniędzmi których Polska nie miała.

    2. tomcio55

      Raczej chodzi o to że Piłsudski wspomógł bolszewików wstrzymując ofensywę na wschodzie i umożliwiając im rozbicie armii białych generałów. Ale poniekąd biali sami sobie byli winni wkurzając Piłsudskiego pomysłami reaktywacji prowislanskiego kraju.

    3. VIS

      tomcio55 @ Piłsudski wstrzymał pochód na wschód bo państwa Ententa protestowała.

  3. szczebelek

    Dobre informacje Wlk. Brytania wykupiła 20 dział M109 od belgijskiego przemysłu te same, które rząd tego kraju uznał za drogie do wykupu i zostaną wysłane na Ukrainę. USA wyślą kolejne 18 sztuk M777 oraz potwierdzili kolejne wyrzutnie HIMARS , które będą dodawane po kilka sztuk w pakietach by mieć pewność, że trafią z wyszkoloną obsługą na front..

    1. tomcio55

      Tylko to powinno być 5x tyle.

  4. raf4

    Ukraina musi się zebrać w sobie i spróbować kontrataku z Zaporoża w kierunku Melitpola i z Charkowa w kierunku Krupinska...ale trzeba czekać na himarsy żeby rozwalisz mosty z Krymu i w Krupinsku wtedy zacznie się zabawa na całego bo ruscy tego nie ogarna posypie im się front i Ukraina ruszy łatwo na całym froncie nawet z odzyskaniem Krymu;)))

    1. VIS

      Winszuję optymizmu, ale Ukraińskie cele są nie do osiągnięcia, nie z ta przewagą materiałową przeciwnika.

  5. wert

    wystarczy śledzić straty kacapów. IV-V to ok 500 Gruz-200 dziennie, dziesiątki sprzętu. A dziś? Zdavienoidiociali nic nie wiedzieli, nie zastanawiali dlaczego, im wystarczą przekazy dnia.. Zniszczenie przeprawy przez Doniec to skuteczność art. . Było ich 9 zniszczone przez 2 brygady panc ściągnięte spod Popasnej. Nie tylko art!. Zniszczyli przeprawy, stracili ogołoconą Popasną. Skuteczność art spadła, UKR Furie etatowo na stanie spadają jak kacapy włączą zagłuszarki. Już głośno że skuteczność Switch Blade jest mizerna tak jak i odporność na zagłuszanie. Latają trochę FlyEye w trybie autonomicznym bez korygowania ognia. Sowieci łączność oparli na kablu, zagłuszanie nie przeszkadza. Co powiedzą lemingi mające drony za game over? UKR na dzień dobry potrzebuje radarów z max skróconym/szybkim ognia kontrbateryjnym a w powietrzu SAR i to nie na TB-2 Bez likwidacji artylerii kacapów przegrają. A tym się wcale nie śpieszy. Zachód się męczy i zniechęca. Czas wysłać nasze Raki

  6. SAS

    Wojna manewrowa > woina pozycyjna.. Teren, który można odzyskać, nie jest terenem utraconym, nawet jeśli czasowo zostanie oddany przeciwnikowi.

  7. komik

    Bardzo dobry artykuł przeglądowy, po którym konkluzja jest dość prosta, panowie prezydenci i premierzy krajow Nato, więcej artylerii, żeby było czym bić orków.

  8. zumba

    Tak z innej beczki, wejście Ukrainy do UE będzie oznaczało możliwość przegłosowania Niemiec i Francji większościom kwalifikowaną.

  9. szczebelek

    Po prostu potrzeba więcej wyrzutni MLRS niż obiecano by niszczyć kilkadziesiąt sztuk dziennie artylerii z mordoru inaczej będzie ciężko o ile powstrzymano ruchy wojsk pancernych do minimum z powodu dużych strat oraz ilość lotów bojowych to jednak artyleria ciągle gryzie.

  10. były porucznik zmechu

    Dobra i rzetelna analiza problemu, bez cienia propagandy i bajek. Pokazuje także, jak bardzo walka obronna Ukrainy uzależniona jest od pomocy NATO i krajów neutralnych.