Geopolityka

Siły szybkiego reagowania NATO – straszak czy realna siła? [ANALIZA]

Fot. HQ Multinational Corps Northeast (@hqmncne)/Twitter

Szczyt NATO w Madrycie ostatecznie zakończył iluzoryczne partnerstwo NATO z Federacją Rosyjską. Relacje między NATO i Federacją Rosyjską ustanowione zostały już w 1991 r. w ramach Rady Współpracy Północnoatlantyckiej (North Atlantic Cooperation Council – NACC). Rada stanowiła forum konsultacji NATO z partnerami na europejskim teatrze działań. Ponadto Rosja przystąpiła do ogłoszonego na szczycie NATO w Brukseli programu Partnerstwa dla Pokoju (Partnership for Peace). Był rok 1994 i wydawało się, że współpraca Sojuszu z Federacją jest realna. Jednak zaangażowanie się NATO w konflikt bałkański spowodowało pierwsze animozje. Przeprowadzone przez siły Sojuszu operacje bojowe w Serbii, Rosja potraktowała jako naruszenie swojej strefy wpływów i zawiesiła współpracę z NATO.

Jeszcze poważniejszym źródłem problemów był sprzeciw Rosji wobec przyjmowania przez NATO nowych państw członkowskich z tzw. flanki wschodniej. Sytuację załagodzić miał „Akt stanowiący o podstawach wzajemnych stosunków, współpracy i bezpieczeństwa" podpisany z Federacją w Paryżu w 1997 r. Platformę współpracy stanowić miała Stała Wspólna Rada NATO – Rosja (Permanent Joint Council – PJC), a następnie od 2002 roku Rada NATO – Rosja (NATO - Russia Council – NRC). Przez dwie dekady relacje między Sojuszem i Federacją miały swoje wzloty i upadki, ale najbardziej zaciążyła na nich aneksja Krymu w 2014 roku. Właśnie w 2014 roku na wniosek państw flanki wschodniej NATO zadecydowało o powołaniu Połączonych Wielonarodowych Sił Zadaniowych o Bardzo Wysokim Stopniu Gotowości (Very High Readiness Joint Task Force – VJTF). Stanowią one element Sił Odpowiedzi NATO (NRF), których źródeł istnienia należy szukać jeszcze w latach 60.

Czytaj też

Siły Mobilne Dowództwa NATO

W 1960 roku na wniosek Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR) gen. Laurisa Norstada powołano Siły Mobilne Dowództwa (Command Europe Mobile Force - AMF). Ich zadaniem było przeciwdziałanie aktom zastraszania czy agresji, które nie kwalifikowałyby się do zastosowania zapisów artykułu 5 NATO czyli poniżej progu otwartej wojny. Zasadniczym obszarem działania sił ACE była południowa i północna flanka NATO. Ich skład i liczebność ulegały zmianom przez 40 lat istnienia szczególnie w przypadku komponentu lotniczego i morskiego, natomiast komponent lądowy stanowił ekwiwalent brygady (ok. pięciu tysięcy żołnierzy) składający się z komponentów dedykowanych przez 14 państw członkowskich.

Liczebność ACE oraz ich wielonarodowość skutkująca rozdrobnieniem komponentów składowych wskazywała, że zadaniem owych sił nie był udział w pełnoskalowym konflikcie, ale reakcja na działania określane współcześnie hybrydowymi. Rzeczywistymi siłami służącymi do „odstraszania" agresora do pełnoekranowego konfliktu były wówczas siły wchodzące w Plan Szybkiego Wzmocnienia (RRP) Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR). Trzon stanowiło 10 dywizji amerykańskich, które gotowość do działania na teatrze europejskim miały osiągnąć w ciągu 10 dni (koncepcja „10 w 10"). Stany Zjednoczone sprawdzały gotowość bojową tych dywizji w ramach corocznych ćwiczeń „REFORGER" ( REturn FORces to GERmany"). Po upadku ZSRR i rozwiązaniu Układu Warszawskiego obecność amerykańskich sił lądowych w Europie zaczęła być redukowana, by w chwili obecnej składać się zaledwie z ekwiwalentu 3 brygadowych grup bojowych. Równocześnie następowała redukcja sił zbrojnych europejskich członków NATO. Redukcja dotyczyła nie tylko liczebności, ale również czasu osiągania gotowości bojowej oraz zdolności produkcyjnych przemysłu zbrojeniowego. Do tego jeszcze wrócimy.

Fot. NATO, nato.int

Powstają Siły Odpowiedzi

Redukcja sił wzmocnienia NATO po zakończeniu zimnej wojny spowodowała, że rozważano wzmocnienie ACE z poziomu brygady do dywizji, jednak ostatecznie uznano że formuła działania formacji się wyczerpała i siły te rozwiązano w 2002 roku. Natomiast w 1991 roku brytyjski Pierwszy Korpus przekształcono w wielonarodowy Sojuszniczy Korpus Szybkiego Reagowania (ARRC). Następnie sformowano osiem kolejnych wielonarodowych korpusów stacjonujących w całej Europie, z których sześć zakwalifikowano do sił wysokiej gotowości. Po rozwiązaniu ACE zdefiniowano siły NATO pod względem gotowości do działania początkowo jako Siły Natychmiastowego Reagowania (Immediate Reaction Force IRF) i Siły Szybkiego Reagowania (Rapid Reaction Force RRF), aby ostatecznie wprowadzić kategorie Sił o Wysokim Stopniu Gotowości (High Readiness Forces – HRF) oraz Sił o Niższym Stopniu Gotowości (FLR). Równocześnie podjęto decyzję o utworzeniu w 2002 roku istniejących do dziś Sił Odpowiedzi NATO (NRF). Stanowiły one w założeniu nową jakość w strukturach sojuszu. Liczące początkowo 20 tysięcy żołnierzy, zapewnić miały Sojuszowi zdolność nie tylko do natychmiastowego reagowania, ale również do projekcji siły na różnych teatrach działań – czyli zdolność ekspedycyjne.

Tworzące NRF narodowe komponenty mają charakter rotacyjny i wydzielane są (przynajmniej w założeniu) z sił HRF, dla których mają stanowić jednocześnie platformę do wypracowywania wspólnych procedur. Inwazja Rosji na Ukrainę spowodowała zwiększenie sił NRF do 40 tysięcy, natomiast decyzja ma na chwilę obecną charakter bardziej deklaratywny niż stanowi rzeczywiste podwojenie NRF. Kolejna deklaracja po szczycie NATO w Madrycie mówi o 300 tysiącach żołnierzy... . W chwili obecnej NRF (nadal 20 tysięcy żołnierzy) to 3 brygadowe grupy bojowe ponadto komponent morski, powietrzny oraz pododdziały specjalistyczne rodzajów wojsk w tym również wojsk specjalnych. Stanowiące kościec NRF 3 brygady pełnią dyżur przez 3 lata w systemie rotacyjnym, o różnym stopniu gotowości bojowej. Jedna brygada pozostaje w stanie najwyższej gotowości (5-7 dni) i tworzy wraz z komponentem sił powietrznych i marynarki wojennej tzw. szpicę, czyli siły bardzo wysokiej gotowości (Very High Readiness Joint Task Force - VJTF). Kolejna brygada jest w gotowości trzydziestodniowej w fazie określanej jako stand-down i wreszcie trzecia realizująca etap zgrywania w gotowości czterdziestopięciodniowej.

Czytaj też

Papierowe zdolności?

Istnieje oczywiście możliwość podwojenia liczby brygad wraz z niezbędnym komponentem logistycznym, ale w chwili obecnej przygotowanie jednostek i ich certyfikacja oraz niezbędne zgrywanie zajmuje nie mniej niż rok czasu. Należy przy tym zauważyć, że już dwudziestotysięczne siły napotykały poważne trudności. Istniejące brygady mają charakter wielonarodowy więc ich komponenty są rozmieszczone w krajach macierzystych. Prowadzone wspólne ćwiczenia napotkają trudności zarówno związane z różnorodnością używanego sprzętu, jak i nie spełnianiem przez niektóre kraje deklarowanych zdolności. Autor dowodził jednostką wydzielającą komponenty do NRF i zetknął się z problemami dotyczącymi finansowania ćwiczeń przez państwo gospodarza (HNS). Wynikało to z odmiennej implementacji zapisów doktryn logistycznych NATO przez kraje członkowskie. Z pojawiających się w obszarze medialnym informacji wynika, że deklarowane 20 tysięcy żołnierzy w rzeczywistości przekładało się na nie więcej niż 13-15 tysięcy. Żeby zrozumieć, dlaczego kraje deklarujące swój udział w NRF miały problemy ze spełnieniem wymogów przytoczę dane opublikowane przez analityka wojskowego i ekonomicznego Marka Meissnera. Wynika z nich, że tylko między 2010 a 2014 r. liczebność sił zbrojnych europejskich członków NATO spadła o 170 tys. Niemcy zmniejszyły siły zbrojne o 54 tys., Wielka Brytania o 32 tys., Francja o 27 tys, Grecja o 11 tys., Włochy i Hiszpania o 9 tys., a Holandia o 6 tys. żołnierzy, Portugalia o 4 tys. Holandia, która w szczytowym punkcie Zimnej Wojny w latach 80. zakupiła łącznie 445 Leopardów 2 obecnie ma ich 18 czyli jedną kompanię. Belgia w 2008 pozbyła się całkowicie samobieżnego uzbrojenia artyleryjskiego. Przykłady można by mnożyć, połowa włoskich BWP jest niesprawna, podobnie wygląda sytuacja z gotowością operacyjną francuskich i niemieckich czołgów. Francji po dwóch tygodniach udziału w konflikcie w Libii skończył się zapas bomb Mk 82. Sytuacji nie poprawia w znaczący sposób deklaracja przystąpienia do NATO Szwecji i Finlandii, ponieważ ich siły zbrojne mają na razie charakter przede wszystkim defensywny i np. w przypadku Finlandii służą głównie do rozwinięcia mobilizacyjnego, gdyż opierają się na systemie obrony powszechnej.

Ocenia się, że na europejskim teatrze działań w wyniku pogarszającej się sytuacji gospodarczej oraz dostosowania sił do potrzeb asymetrycznych działań ekspedycyjnych NATO zmniejszyło liczbę czołgów z 14 tys. do niecałych 7000, transporterów opancerzonych oraz bojowych wozów piechoty z 33 tys. do 21 tys. A należy pamiętać, że zapisy doktrynalne z 2006 roku mówiły o zdolności NATO do prowadzenie dwóch dużych operacji wielkości korpusu czyli ok 100 tysięcy żołnierzy oraz sześciu mniejszych o wielkości dywizji co daje kolejne 100 tysięcy. W chwili obecnej wygenerowanie takich sił zajęło by co najmniej pół roku. Z drugiej strony taka ilość sprzętu, w znacznej części najnowszej generacji, wsparta ponad półtoramilionową rzeszą żołnierzy zawodowych jest całkowicie wystarczająca jako siły „odstraszania". Problemem jest nie tyle liczba co poziom sprawności i wyszkolenia oraz ukompletowania jednostek. Siły HRF udowodniły swoje zdolności wystawiając podczas działań w Afganistanie cztery dowództwa regionalne (poziom korpusu) oraz zdolność do przemieszczenia na duże odległości brygadowych grup bojowych wraz z niezbędnym wsparciem i zabezpieczeniem.

Czytaj też

Znamiennym jest jednaki fakt, że ambitnej deklaracji sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga o stworzeniu sił wysokiej gotowości w liczbie 300 tysięcy żołnierzy nie zapisano nie tylko w strategii, ale nawet w deklaracji szczytu w Madrycie. Nie mamy nawet jasności czy owe 300 tysięcy miałoby funkcjonować w reżimie NRF. Oznaczałoby to, że ok 100 tysięcy musiałoby posiadać zdolność do reagowania po 5-7 dniach, a ich elementy czołowe nawet po dwóch dobach.

Fot. NATO

Nie oznacza to jednak, że NATO nie podejmuje działań w celu poprawy obecnej sytuacji oraz urealnienia sił mających stanowić element odstraszania agresora. Rozmieszczenie na stałe w Polsce przez USA dowództwa korpusu oraz deklarowana przez kraje ramowe rozbudowa rozmieszczonych na Łotwie, Litwie i Estonii batalionowych grup taktycznych do poziomu brygad pozwala żywić nadzieję, że siły wysokiej gotowości NATO osiągną rozmiary pozwalające na reakcję również wobec zagrożeń pełnoskalowego konfliktu zgodnie z art. 5 NATO. I to reakcję liczoną w dniach, a nie miesiącach

płk rez. Piotr Lewandowski

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na kierunku pedagogika oraz studiów podyplomowych z zarządzania kryzysowego. Dowodził plutonem, kompanią i samodzielnym batalionem, wyróżnionym mianem przodującego oddziału wojska polskiego. Pełnił również obowiązki szefa pionu szkolenie i szefa rozpoznania pułku. Siedmiokrotny uczestnik misji bojowych poza granicami kraju, gdzie wykonywał obowiązki między innymi oficera CIMIC, zastępcy dowódcy batalionowej grupy bojowej i dowódcy bazy. Służbę wojskową zakończył na stanowisku dowódcy bazy/dowódcy batalionu ochrony w Redzikowie.

Komentarze (3)

  1. abcM

    Szczyt NATO w Madrycie to porażka , nie przyniósł żadnych przełomowych decyzji nawet w obliczu pełnoskalowej wojny na Ukrainie .Nie ma i nie będzie żadnych znaczących wojsk NATO na flance wschodniej . Możemy liczyć tyko na siebie oraz na ograniczone wsparcie USA i chyba nasi politycy to zrozumieli [ przynajmniej ci po prawej stronie ] dlatego tak duże zamówienia uzbrojenia o charakterze ofensywnym. Musimy budować całkiem inne wojsko by wojna toczyła się na terytorium wroga a nie na przedpolach Warszawy tak jak dotychczas zakładano. Europa zachodnia mentalnie nie jest gotowa do wojny i zrobi wszystko kosztem Europy wschodniej by jej uniknąć tym bardziej że nasze interesy są coraz bardziej rozbieżne.

    1. VIS

      jak by ta wojna była pełnoskalowa to na Kijów poleciały by taktyczne głowice jądrowe, Moskale nawet nie ogłosiły mobilizacji.

  2. Braciator

    Europa in fragranti - Cat-Mackiewicz napisał książkę sto lat temu, a jakże aktualna. Polecam ostatni podcast na YT: Good Times Bad Times - o związkach Polski z Francją. Niemcy straciły jakiekolwiek prawo do bycia Senior Partnerem dla większości państw w Europie, co implikuje daleko idące logiczne wnioski. Powinniśmy jak najszybciej naprawiać relacje w Francją, oczywiście dbając o nasz interes. Wracają demony z lat dwudziestolecia XX wieku, gdzie niedouczona "elita" europejska zastanawiała się czy taka Polska powinna istnieć jako samodzielne państwo

  3. szczebelek

    Dlatego sami musimy posiadać wojsko, które przetrzyma pierwsze uderzenie, które nie porzuci wschodu.