Siły zbrojne

Wojna ukraińsko-rosyjska, czy rzeczywiście „konflikt XXI wieku”? Cz. I - strategia

Fot. Szatab Generalny Ukrainy/Facebook

Wojna ukraińsko-rosyjska, której właśnie jesteśmy świadkami, często określana jest pierwszym konfliktem pełnoskalowym XXI wieku. Jest to prawdziwe ze względu na masowość użycia rodzajów wojsk, natomiast pod względem założeń strategicznych, sztuki operacyjnej i taktyki w wielu aspektach tkwi raczej w ubiegłym stuleciu, szczególnie z perspektywy Federacji Rosyjskiej - pisze płk. rez. Piotr Lewandowski.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Trwający konflikt w tej chwili można podzielić na trzy etapy, różniące się między sobą zarówno celami strategicznymi jak i działaniami na szczeblu operacyjnym i taktycznym. Różnice te w przypadku strony rosyjskiej są bardziej znaczące, aczkolwiek dotyczą również działań ukraińskich.

Przede wszystkim należy pamiętać, że w rzeczywistości konflikt ukraińsko-rosyjski nie zaczął się w lutym 2022 roku, ale trwa już od ośmiu lat. To pierwszy etap konfliktu, charakteryzujący się ze strony rosyjskiej tzw. działaniami pod fałszywą flagą (ang. false flag). Sam etap składał się z dwóch różnych pod względem taktyki i zaangażowania sił i środków operacji. Jedna to aneksja Krymu, do której Rosjanie użyli własnych wojsk, działając nie tyle pod fałszywą flagą, co w ogóle bez flagi. Sławne putinowskie „zielone ludziki" czyli żołnierze specnazu, wojsk powietrzno-desantowych i rozpoznawczych ubrani w „mundury, które można kupić w każdym sklepie z mundurami". Operacja ta przebiegła bardzo sprawnie, przy co najwyżej biernym oporze (niszczenie własnego sprzętu bojowego) armii ukraińskiej.

Czytaj też

Operacja w Ługańsku i Doniecku miała inny charakter. Armia federacji rosyjskiej w większym stopniu wspierała zarówno kadrami jak i uzbrojeniem ruch separatystyczny. Działania po okresie intensywnych walk, finalnie przekształciły się w typowy konflikt pełzający, a linia walk ustabilizowała się na lata. Należy zauważyć, że i w tym wypadku armia ukraińska początkowo nie była w stanie podjąć działań adekwatnych do sytuacji. Wystarczy powiedzieć, że w 2015 roku zdolność do działań bojowych miało mniej niż dziesięć procent sił zbrojnych Ukrainy.

Dlaczego ta faza konfliktu nie powinna być rozpatrywana oddzielnie w stosunku do kolejnych, które datują się od lutego 2022 roku czyli otwartej inwazji wojsk Federacji Rosyjskiej na Ukrainę? Otóż obie strony wyciągnęły wnioski z jej przebiegu. Skutki obserwujemy od dwóch miesięcy.

Czytaj też

Władze polityczne i wojskowe Federacji Rosyjskiej uznały że:

1\. Reakcja świata na działania wobec Ukrainy jest nieskuteczna i ma na celu bardziej uspokojenie własnej opinii publicznej. NATO trapione jest oddolnymi konfliktami i nie podejmie skonsolidowanych działań.

2\. Do projekcji siły wystarczą jednostki składające się z żołnierzy zawodowych (kontraktowych).

3\. Armia ukraińska nie jest w stanie podjąć równorzędnej walki i nie stawi zorganizowanego oporu.

4\. Można liczyć na wsparcie części społeczeństwa wschodniej Ukrainy.

5\. Działania propagandowe należy kierować przede wszystkim na użytek wewnętrzny, świat stawiać przed faktami dokonanymi, a jeżeli fakty nie są zgodne z propagandą to tym gorzej dla faktów.

Czytaj też

W przypadku Ukrainy wysnute wnioski zostały przekute na bardzo konkretne działania:

1\. Trzeba dążyć do konsolidacji ze światem zachodnim zarówno militarnie jak i politycznie, ale budować własne zdolności.

2\. Siły zbrojne nie tyle zreformować, co zbudować od podstaw. Oprzeć własne zdolności obronne o trzy komponenty – armię czynną (zawodową i z poboru), przeszkolone rezerwy, gwardię narodową i jednostki o charakterze terytorialnym.

3\. Do walki z Federacją Rosyjską potrzeba czołgów i artylerii, ale niezbędna jest synergia różnych rodzajów wojsk oraz wysokie morale zmotywowanych żołnierzy.

4\. Przygotowywać się do walki z konkretnym wrogiem. Wykorzystać wsparcie szkoleniowe i zasoby instruktorskie NATO.

Przeanalizujmy najpierw jak Federacja Rosyjska przygotowała się do owego pierwszego na teatrze europejskim pełnoskalowego starcia XXI wieku. Dla ułatwienia zastosujmy porównanie z tego typu operacjami wcześniej prowadzonymi przez Związek Radziecki. Dlaczego? Ponieważ w swoich założeniach i sposobach realizacji inwazja na Ukrainę stanowi w rzeczywistości kontynuację polityki jeszcze z czasów ZSRR. Związek Radziecki stosował w swojej historii operacje wojskowe zbliżone charakterem do inwazji na Ukrainę. Operacje „Wicher" w 1956 roku na Węgrzech, czy „Dunaj" w 1968 roku w Czechosłowacji w swoich założeniach i sposobie realizacji nie różniły się aż tak bardzo od pierwotnych założeń „specjalnej operacji wojskowej" na Ukrainie. Co więcej, schemat działania był wciąż taki sam. Każda z nich zaczynała się zajęciem lotnisk przez wojska powietrzno-desantowe i specjalne, których zadaniem była dekapitacja władz politycznych i wojskowych, zajęcie kluczowych obiektów takich jak budynki władz centralnych, rozgłośnie telewizyjne i radiowe itp. Nawet podczas wkroczenia wojsk rosyjskich do Afganistanu w 1979 roku, zastosowano zbliżony schemat działania (operacja „Sztorm 333"). Niemal równocześnie granice państwowe przekraczały radzieckie (w przypadku Czechosłowacji również sojusznicze) kolumny pancerno-zmechanizowane zajmując kolejno najważniejsze miasta, jako ośrodki administracji.

Czytaj też

Rosyjski sztab generalny, planując inwazję na Ukrainę pozostał mentalnie w oparach czasów Układu Warszawskiego. Zignorował przy tym całkowicie odmienność sytuacji geopolitycznej Ukrainy w porównaniu z choćby Czechosłowacją w latach 60. Czechosłowacja była całkowicie izolowana właśnie geopolitycznie, pozostając w radzieckiej strefie wpływów. Pomimo tego radzieccy dowódcy nie byli pewni reakcji czechosłowackich sił zbrojnych oraz liczyli się z oporem społeczeństwa. Siły Układu Warszawskiego dedykowane do operacji „Dunaj" liczyły 450 tysięcy żołnierzy i 6500 czołgów, wobec kraju czterokrotnie mniejszego od Ukrainy i całkowicie izolowanego geograficznie i politycznie! Co więcej w odwodzie pozostawały dodatkowo dwie dywizje armii NRD.

Jak ma się do tego 115 batalionowych grup bojowych stanowiące ekwiwalent ok 80-90 tysięcy żołnierzy i 1600 - 1800 czołgów dedykowanych przez Rosję do zajęcia Ukrainy? Ukrainy z którą Rosja pozostawała de facto w konflikcie zbrojnym od 8 lat i dysponującą po mobilizacji ponad trzystutysięczną armią.

Dlatego analizując początkową fazę inwazji na Ukrainę można pokusić się o stwierdzenie, że na poziomie strategicznym czyli polityczno – militarnym nie jest to reprezentatywny przykład konfliktu nowego stulecia. Co więcej pod względem koncepcyjnym prezentuje raczej uwstecznienie zdolności planistycznych rosyjskich sztabowców, dodatkowo pokazuje fałszywość założeń tzw. „doktryny Gierasimowa". Sformułowane przez szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej Walerija Gierasimowa założenia działań kinetycznych i niekinetycznych zostały opublikowane w 2013 roku. W swej treści łączyły działania hybrydowe odbywające się we wszystkich sferach politycznych, społecznych oraz cyberprzestrzeni z działaniami zbrojnymi. Ich synergia miała zapewniać dominację Rosji nad przeciwnikami nawet bez otwartego konfliktu zbrojnego. Doktryna zakulisowych działań asymetrycznych zarówno kinetycznych jak i niekinetycznych przestała działać, kiedy doszło do otwartego konfliktu zbrojnego, gdzie cele Rosji stały się oczywiste i wymagane było jasne opowiedzenie się opinii światowej po jednej ze stron konfliktu. Przy czym same założenia Gierasimowa w rzeczywistości nie stanowiły nowego otwarcia w ekspansywnej polityce Rosji, a jedynie w uproszczony sposób przedstawiły to co Rosja, a przedtem Związek Radziecki stosowały „od zawsze". Również z tej perspektywy rosyjskie założenia konfliktu XXI wieku się nie ziściły ponieważ nie doszło do izolacji politycznej Ukrainy, nie pojawiły się znaczące ruchy oddolnie dezorganizujące NATO, a politycy zachodni, wspierający mniej lub bardziej jawnie Putina, odcięli się od wcześniejszej narracji.

Czytaj też

Ukraina podeszła do zbliżającego się konfliktu z zupełnie odmiennej perspektywy. Przede wszystkim realistycznie uznano, że próby wstąpienie do Unii Europejskiej a tym bardziej do NATO mogą zakończyć się niepowodzeniem. W związku z tym rozpoczęto intensywną budowę własnych zdolności obronnych tworząc jednak, na ile było to możliwe, synergię z NATO. Stąd obecność setek zachodnich instruktorów w ośmioletnim okresie po aneksji Krymu. Ukraińskie siły zbrojne bazowały z konieczności na poradzieckim sprzęcie starając się go jednak modernizować do współczesnych standardów. Natomiast w zakresie np. rozpoznania czy wyszkolenia, wyposażenia indywidualnego i uzbrojenia żołnierzy zaczęła w szerokim zakresie wprowadzać rozwiązania zachodnie. Duży nacisk położono na nasycenie związków operacyjnych czołgami i przede wszystkim artylerią, od początku uczącą się ściśle współpracować z rozpoznaniem (drony). Zachowywano przy tym synergię w rozwoju rodzajów broni i sił zbrojnych – poza marynarką wojenną, której Ukraina nie odtworzyła. Należy zauważyć, że z armii ukraińskiej zwolniono większość starszych oficerów, „odziedziczonych" po ZSRR. Nowe kadry dowódcze, nie tylko oficerskie, ale przede wszystkim podoficerskie, wykuwały się w ATO (operacja antyterrorystyczna w Donbasie) oraz na kursach NATO.

Czy mówimy tutaj o przygotowywaniu się do konfliktu XXI wieku? Nie do końca. Armia ukraińska przygotowywała się do walki z konkretnym przeciwnikiem w uwarunkowaniach, więc i ograniczeniach, jakie miała. Patrząc na ukraińskich żołnierzy i dowódców - to z pewnością armia XXI wieku. Dobrze wyszkolona, zmotywowana, potrafiąca podejmować decyzje i wykazująca się inicjatywą od najniższych szczebli dowodzenia. Jest to tym bardziej widoczne, że strona przeciwna pozostała mentalnie w poprzednim stuleciu, a biorąc pod uwagę zachowania żołnierzy rosyjskich na terenach czasowo zajętych, w czasach średniowiecznych.

Czytaj też

Ze względu na skalę działań analiza sztuki operacyjnej i taktyki stron pozwala na formułowanie obserwacji, dotyczących obrazu współczesnego pola walki, natomiast należy być ostrożnym w wyciąganiu jednoznacznych wniosków co do ich efektywności i skuteczności.

W części II – sztuka operacyjna i taktyka (obserwacje).

płk rez. Piotr Lewandowski

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Rakietowych i Artylerii, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na kierunku pedagogika oraz studiów podyplomowych z zarządzania kryzysowego. Dowodził plutonem, kompanią i samodzielnym batalionem, wyróżnionym mianem przodującego oddziału wojska polskiego. Pełnił również obowiązki szefa pionu szkolenie i szefa rozpoznania pułku. Siedmiokrotny uczestnik misji bojowych poza granicami kraju, gdzie wykonywał obowiązki między innymi oficera CIMIC, zastępcy dowódcy batalionowej grupy bojowej i dowódcy bazy. Służbę wojskową zakończył na stanowisku dowódcy bazy/dowódcy batalionu ochrony w Redzikowie.

Komentarze (5)

  1. Ech...

    Mamy 2022 - 22 lata 21 wieku. W sumie z wojen tocznych w tym stuleci czyli np 20 letnia okupacja Afganistanu (300 tys zabitych) Wojna w Iraki (od 650 tys do 2 milionow wedlog roznych danych) Jemen - obecnie toczaca sie wojna ok 600 tys ofiar, to wojna w Ukrainie jest najmniejsza. Obejmuje jakies 5% terenu Ukrainy. A ofiary oficjanie dane ONZ to ok 4000 osob, Oczywscie bedzie wiecej, powiedzmy 20 -30 tysiecy. Ale to wciaz 10 razy mniej niz ofiatr w Afgastanie (pozatym Afganistan byl zajety przez 95% terenu okupowanego a Tu mamy tylko 5%) Z kazdego puntu widznia to mala wojna. Duza jest w mediach - poprzez zjedncznie zachodu a takze wplyw gospodaczy na syrowce, ich centy inflacje i konurencjnsc. To jej znacznie bedzie wieksze niz inne wojny.

    1. Gulden

      -ech- Zabawny jesteś. "Zjednoczony zachód". .no, po przeczytaniu tego, można dostać skrętu kiszek ze śmiechu. Obecna wojna jest tak "barbarzyńska", że jedna ze stron zapewniła sobie monopol medialny na przekazywanie tego, uważa się za słuszne. tak jest przynajmniej w Polsce, gdzie machina propagandowa idzie pełną parą. 24/7. Spece z Izraela choćby, pierwsze co robią, to wyganiają "nie swoich" reporterów ze strefy działań wojennych, jak się biorą za palestyńczyków, czy innych. to samo robią amerykanie. Co zrobić, podchodzą do tematu na spokojnie, naukowo, i zawsze mają rację. ogólnie rzecz biorąc, sama narracja, że całemu światu leży na sercu los ukraińców, jest mocno przesadzony. Każdy ma swoje interesy i swoje problemy u siebie.

    2. stasi

      Te 4tys to ofiary cywilne wokół Kijowa. To w zasadzie 2 wojna światowa też taki marny konflikt, nawet 1 % terytorium USA nie obejmowała wojna

  2. Był czas_3 dekady

    To jest wojna Rosja-NATO, w tym wypadku rękami pośredników czyli Ukraińców.

    1. Adam S.

      Będzie kilka post-kolonialnych nierosyjskich państw narodowych, oraz centralna Syberia - rosyjskojęzyczna i bliska Rosji kulturowo, ale niezależna gospodarczo od Moskwy - jak Kanada niezależna od Londynu.

    2. Flanet

      Tylko w kontekście informacyjnym i dostaw sprzętu, czyli jakieś 20% siły NATO. Gdyby to była prawdziwa, fizyczna wojna Rosja-NATO, to by się zakończyła miesiąc temu. Idealny cytat: "strona przeciwna pozostała mentalnie w poprzednim stuleciu, a biorąc pod uwagę zachowania żołnierzy rosyjskich na terenach czasowo zajętych, w czasach średniowiecznych".

  3. Tadeusz Żeleźny - analityk systemowy

    Z konieczności - mając dość dużo sprzętu posowieckiego [rodem z zeszłego wieku] - Ukraina go używa w masie. Ale rdzeniem skuteczności jest satelitarne i lotnicze rozpoznanie real-time i przekazywanie bezpośrednio do mobilnych oddziałów bojowych w strefie odpowiedzialności. Które operują z bronią precyzyjna jak Javeliny i Pioruny. I to jest nowe, sieciocentryczne pole walki XXI w - z praktycznie płaską, bezpośrednia struktura dowodzenia. Za skutecznym wojowaniem Ukrainy stoi cały potężny kompleks C5ISR/EW z kosmosu i samolotów rozpoznawczych - USA i NATO. Nawet użycie dronów do korygowania real-time ognia artylerii ze zwykłą amunicją niekierowaną - skokowo podnosi jej skuteczność..

  4. viper

    A ile tysięcy cywilów zabili rosjanie w samym Mariupolu?

  5. Eee tam

    Rosja Putinowska zaraz zniknie pytanie co tam będzie nowego