- WIADOMOŚCI
Przemysł 4.0. Czy polska zbrojeniówka wchodzi w XXI wiek?
Jak przebiega wdrażanie sztucznej inteligencji w Wojsku Polskim? Co stanowi polską przewagę konkurencyjną w przemyśle? Jak można przyspieszyć produkcję w zbrojeniówce, zachowując wysoką jakość? O tych i wielu innych zagadnieniach rozmawiano podczas Defence24 Days na panelu poświęconym przemysłowi 4.0.
Panel dyskusyjny pt. „Przemysł 4.0 w zbrojeniówce – cyfryzacja, AI, produkcja addytywna” poprowadził Maciej Szopa, starszy redaktor Defence24.pl. W dyskusji udział wzięli:
- Max Dropiński, wiceprezes zarządu, BearLake Group Sp. z o.o.;
- Daniel Ładno, Aerospace & Defence Country Executive, Dassault Systèmes Sp. z o.o.;
- Radosław Przysiecki, Business Development Manager, Nextomation Sp. z o.o.;
- pułkownik Piotr Turek, szef Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji, Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni (DKWOC);
- Mariusz Wielec, dyrektor Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii (CEZAMAT).
Polski potencjał
Redaktor Szopa otworzył dyskusję pytaniem do płk. Turka – „Czego wojsko oczekuje od przemysłu pod względem nowych technologii produkcji, wsparcia sztucznej inteligencji oraz szybkości dostaw i ceny?”. Wojskowy odpowiedział, że w procesie zamawiania najważniejsza jest funkcja celu. „Oczekujemy sztucznej inteligencji jako produktu końcowego, który wzbogaci (…) potencjał wykorzystania platform bojowych czy sprzętu, który będziemy pozyskiwać” – powiedział. Jak stwierdził pułkownik, prawidłowo wykorzystana SI tworzy niezwykły potencjał do budowania świadomości sytuacyjnej na każdym szczeblu. Nowoczesny sprzęt wojskowy jest wręcz naszpikowany systemami zbierania danych gotowych do wykorzystania przez algorytmy. Tu kluczową rolę odgrywają atrybuty, takie jak otwarta architektura oraz interoperacyjność sprzętu.
Red. Szopa podjął temat umasowienia produkcji, kierując pytanie do Mariusza Wielca. Dyrektor CEZAMAT podkreślił szerokie spektrum działalności naukowo-technicznej, którą prowadzi jego instytucja, od komputerów kwantowych po medycynę pola walki. Wśród przykładów środków do potencjalnego przyspieszenia wytwarzania wymienił elektronikę drukowaną oraz optykę dyfrakcyjną, by zastąpić tradycyjne soczewki optyczne (choćby w wojskowych systemach obserwacyjno-celowniczych), a także rozproszone, efektywne kosztowo sensory różnego typu. „Takich zastosowań, gdzie technologie mogą przynieść szybkie i tańsze efekty, jest bardzo wiele” – powiedział dyrektor.
Autor. Defence24.pl
Radosław Przysiecki otrzymał pytanie o automatyzację przemysłu. „Kiedy można osiągnąć korzystną relację koszt-efekt, a kiedy jest to niecelowe?” – spytał red. Szopa. Krótka odpowiedź brzmiała: „to zależy”. Niektóre inwestycje w tzw. przemysł 4.0 zwracają się po kilku miesiącach, inne nie mają szans, by kiedykolwiek osiągnąć rentowność. Kluczem do sukcesu jest możliwość zoptymalizowania wyrobu pod kątem produkcji seryjnej. „Planowanie i przygotowanie produktu oraz inwestycji w dużej mierze determinuje efekt końcowy. Jeżeli pominiemy te etapy, to efekt końcowy albo będzie słaby, albo po prostu go nie będzie” – powiedział przedstawiciel Nextomation. Istotnym atutem w takim planowaniu jest możliwość przeprowadzenia symulacji działania fabryki w wielu wariantach, nim maszyny pójdą w ruch.
„Mamy ogromny potencjał, żeby tworzyć więcej” – powiedział Max Dropiński, wiceprezes zarządu BearLake, którego moderator zapytał o inwestowanie prywatnego kapitału w polską suwerenność techniczną i technologiczną. Pewnych braków, np. wytwarzania układów scalonych, nie da się łatwo załatać, niemniej polska gospodarka ma wszelki potencjał i kompetencje, by uzyskać kontrolę nad obszarami kluczowymi dla obronności państwa. Jako przykład szerzej nieznanego polskiego wkładu do świata wysokich technologii wymienił podzespoły „Made in Poland” w najnowszych maszynach holenderskiego ASML. W oczach polskiej grupy kapitałowej BearLake kluczem do sukcesu jest wielopoziomowa współpraca w celu tworzenia kompletnego łańcucha wartości: od zasilania, przez zarządzanie danymi, aż po własne modele SI.
Daniel Ładno z Dassault Systèmes, który został zapytany o zapożyczanie rozwiązań z przemysłu cywilnego do obronnego, odrzekł, że dziś pojęcie przemysłu obronnego jest bardzo pojemne. To sprawia, że przenoszenie owych doświadczeń i kompetencji zależy od konkretnego segmentu zbrojeniówki. Wśród możliwości dyrektor Ładno wymienił cyfrowe systemy nadzoru nad łańcuchami dostaw, zamówień oraz cyklem życia produktu. W opinii menedżera na europejskim tle Polska dysponuje dużymi kompetencjami przemysłowymi i wysokiej klasy kapitałem ludzkim. „Mamy nie gorszy start niż pozostałe kraje europejskie, może z wyłączeniem Francji” – podkreślił. Ograniczeniem pozostaje dostęp do taniego finansowania. Wśród stałych wyzwań dla zbrojeniówki Ładno wymienił dynamikę zmian na polu walki, która wymusza gwałtowne przyspieszenie prac nad nowym sprzętem, nacisk na szybki wzrost produkcji (ang. ramp-up), a także duże zapotrzebowanie na inwestycje w inżynierię systemową.
Zacieranie granic
Moderator rozpoczął kolejną rundę pytaniem do płk. Turka dotyczącym wzrostu zagrożeń cybernetycznych w świetle upowszechniania się SI. „Jak przy każdej nowej technologii, pojawiają się nowe wektory ataku” – odpowiedział wojskowy. Kluczowym sposobem na uzyskanie odporności są: higiena danych w procesie trenowania algorytmu, odpowiedzialny wybór partnera technologicznego, a także etapowe podejście w rozwoju modelu. Pułkownik podkreślił niebagatelny potencjał SI w zastosowaniach wojskowych, od budowania świadomości sytuacyjnej w rozpoznaniu, aż po analizę i syntezę dokumentów planistycznych szczebla operacyjnego i strategicznego. „Epoka czarnej skrzynki się skończyła” – stwierdził płk Turek, bez pardonu określając zamknięte ekosystemy bezużytecznymi na współczesnym polu walki. „Rzeczywistą przewagę (na polu walki) osiąga ten, kto osiągnie tę synergię, fuzję sensorów” – skwitował wojskowy, podkreślając walory wynikające z decentralizacji środków zbierania i analizy danych.
„Zaciera się granica między tym, co jest częścią sektora zbrojeniowegosensu stricto, a co nie jest” – stwierdził Mariusz Wielec. Jako przykład podał doświadczenia wynoszone ze skrajnie odmiennych cykli wdrażania produktu w różnych gałęziach przemysłu, z którymi współpracują pracownicy CEZAMAT, instytucji na wskroś interdyscyplinarnej. „Od każdego można się sporo nauczyć” – powiedział dyrektor instytucji, która współpracuje z ponad setką różnych podmiotów. Dzieje się tak także dlatego, że rozwiązania tzw. przemysłu 4.0 nie mają tak wysokich barier wejścia jak w dawnej gospodarce. Wśród zbrojeniowych partnerów CEZAMAT dyrektor wymienił CRW Telesystem-Mesko oraz Grupę WB. Centrum współpracuje też z wielkimi graczami międzynarodowymi, takimi jak Infineon czy TSMC. „Naszym największym potencjałem, również w firmach, są ludzie” – stwierdził Wielec. Za istotne ograniczenie dla rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw technologicznych szef CEZAMAT uważa ograniczony dostęp do kapitału.
Autor. Defence24.pl
Zapytany o korzyści płynące z automatyzacji przemysłu, Radosław Przysiecki odparł, że właściwszym określeniem byłoby wdrażanie nowoczesnych systemów produkcji. „Nie musi to być przemysł 4.0” – stwierdził menedżer w Nextomation. Zbieranie, analiza i synteza danych w fabryce, by zwiększyć wydajność, nie przekłada się na konieczność automatyzacji. Ta jest niezbędna w obszarach pracy, które mogą być uciążliwe lub wręcz niebezpieczne dla człowieka. Jako przykład nowoczesnej technologii produkcji podał kontrolę jakości w czasie rzeczywistym, by móc na bieżąco prowadzić działania zaradcze i naprawcze. Nextomation współpracuje z wieloma spółkami Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jednym z partnerów jest Mesko, gdzie trwa projekt amunicji wielkokalibrowej. W tej dziedzinie głównym zapotrzebowaniem jest szybkie skalowanie produkcji, podczas gdy w elektronice czy optoelektronice wymagana jest przede wszystkim precyzja i powtarzalność.
„Które segmenty nowoczesnych metod produkcji powinny opierać się na suwerennej technologii?” – spytał moderator Maksa Dropińskiego. Wiceprezes funduszu BearLake stwierdził, że podstawowym wyzwaniem dla polskiej gospodarki jest transformacja mentalna. W tym miejscu wykonał ukłon do DKWOC, gdzie zbudowano niebagatelne kompetencje. Żeby ten proces rozszerzyć na cały przemysł obronny, polska zbrojeniówka musi wyjść z roli odbiorcy i montera rozwiązań technicznych. „Mamy kompetencje i sprzyjające okoliczności, by stać się architektem technologicznym wschodniej flanki NATO” – stwierdził Dropiński. Drogą do rozwoju jest wielowymiarowa współpraca władz, wojska i przemysłu na każdym etapie powstawania rozwiązań dla obronności. Taki model funkcjonuje z powodzeniem w Stanach Zjednoczonych. Wiceprezes BearLake skonstatował, że nie pójdziemy dalej bez suwerenności w krytycznych sektorach, choćby energetyce czy SI. Na rozwój tej ostatniej przeznaczamy stanowczo zbyt niewielkie środki.
„Od około 2 lat w przemyśle zbrojeniowym zauważamy inwestycje w ponadpodstawowe narzędzia związane z cyfryzacją produkcji i rozwoju” – powiedział Daniel Ładno. Od około dwóch dekad narzędzia cyfrowe są podstawą w projektowaniu sprzętu wojskowego. Dziś nacisk jest kładziony głównie na planowanie i zarządzanie produkcją, by zwiększyć jej skalę i tempo przyrostu. Przedstawiciel Dassault Systèmes zauważył, że dziś bez kompetencji w dziedzinie inżynierii systemowej można zapomnieć o budowaniu przewagi konkurencyjnej na rynku zaawansowanych produktów przemysłowych. „Nasz rodzimy przemysł zbrojeniowy jest w sytuacji, która jest zarówno szansą, jak i zagrożeniem” – stwierdził. Zainteresowanie cyfryzacją z ostatnich lat przekuło się w realne działania i szybką modernizację, by zrealizować zamówienia, których gwałtownie przybyło. Choć europejski przemysł obronny przechodzi dziś renesans, to wciąż stanowi jedynie 2% całej gospodarki Starego Kontynentu.
Bańka interoperacyjności
Na zakończenie Ładno skierował pytanie do panelisty, którego wypowiedź otworzyła dyskusję. Płk Turek został zapytany o adaptację przez DKWOC standardów interoperacyjności podobnych do amerykańskiego Modular Open Systems Architecture (MOSA).
Wojskowy rozpoczął odpowiedź od opisu prowadzonych w Polsce ćwiczeń CWIX (Coalition Warrior Interoperability Exercise). „To jest jedyne miejsce na świecie, gdzie można sprawdzić, czy technologia, którą dostarcza przemysł, jest kompatybilna z systemami NATO-wskimi” – powiedział pułkownik. Jak podkreślił, DKWOC wychodzi naprzeciw producentom sprzętu, dążąc do uzyskania, weryfikacji i utrzymania interoperacyjności sprzętu nawet z wykorzystaniem cywilnych standardów. Przykładem takiego działania były ćwiczenia eksperymentalne FEX-24, do udziału w których zaproszono wielu polskich producentów bezzałogowców lądowych i powietrznych. Na koniec podkreślił międzynarodowy wymiar tego zagadnienia. „Nie możemy zamykać się w polskiej kapsule interoperacyjności. Musimy działać w układzie zbiorowym, sojuszniczym Paktu Północnoatlantyckiego” – podsumował wojskowy.
Autor. Defence24.pl

WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156