Siły zbrojne

Gen. Samol: Liczba czołgów powinna być znacząco zwiększona [WYWIAD]

Fot. Sgt. Melissa Lessard/U.S. Army
Fot. Sgt. Melissa Lessard/U.S. Army

Nowoczesne czołgi są potrzebne na wschodzie Polski – mówi w rozmowie z Defence24.pl gen. broni rez. dr Bogusław Samol, odnosząc się do planu pozyskania czołgów Abrams dla Wojska Polskiego. Dodaje jednak, że konieczne jest wypracowanie strategii użycia broni pancernej i konsekwentne wdrażanie jej, na przykład w ramach ćwiczeń.

Jakub Palowski: Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że zamierza pozyskać od rządu Stanów Zjednoczonych czołgi M1A2 Abrams SEP v3. Pojawiają się różne głosy dotyczące tego programu. Czy Pana zdaniem zakup czołgów Abrams to właściwy krok?

Generał broni (rez.), dr Bogusław Samol, Dowódca Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód w latach 2012-2015, Dyrektor Instytutu Strategii Wojskowej, Akademia Sztuki Wojennej: Uważam, że pozyskanie nowych i bardzo nowoczesnych czołgów jest niewątpliwie potrzebne naszym siłom zbrojnym. Znacznie podniesie to ich zdolności operacyjne na wypadek konieczności prowadzenia strategicznej operacji obronnej na terytorium RP. Jeśli więc poprzez zakup najnowszej wersji Abramsów metodą przyjętą przez kierownictwa MON, w krótkim okresie czasowym, można będzie szybko zwiększyć zdolności operacyjne naszych Wojsk Pancernych, co staje się koniecznością wobec rosnących zagrożeń z kierunku wschodniego wobec Polski, to jest to ze wszystkich miar jak najbardziej słuszna decyzja polskich władz.

Trzeba mieć też na uwadze, że od czasu aneksji Krymu w 2014 r. zmieniła się percepcja bezpieczeństwa w Europie. Przed aneksją wiele krajów wycofywało czołgi ze swoich sił zbrojnych i były one dostępne na rynku. Po aneksji używane czołgi zniknęły. Na nowe Leopardy 2, które stanowią podstawowy czołg naszych NATO-wskich sojuszników w Europie, trzeba czekać co najmniej 5 lat, jak pokazuje przykład Węgier. W obecnej sytuacji może trwać to jeszcze dłużej ze względu na wpływ COVID na gospodarkę.

Oczywiście, w takim wypadku niezbędne będzie stworzenie systemu wsparcia eksploatacji i zabezpieczenia technicznego na przykład poprzez zbudowanie systemu dostaw części zamiennych, napraw i remontów czołgów tego typu na terytorium naszego kraju. Będzie to duże, wręcz niesamowite wyzwanie dla logistyki, zwłaszcza, że czołgi są zbudowane w układzie calowym, a w Polsce obowiązuje układ metryczny.

A co z serwisowaniem czołgów, utrzymaniem ich gotowości w dłuższym terminie?

Powinno się też myśleć o ustanowieniu zdolności serwisowania tych czołgów na terenie Polski, zapewniając w ten sposób utrzymanie ciągłej zdolności operacyjnej czołgów i w rezultacie gotowości bojowej batalionów czołgów, koniecznej w czasie pokoju do efektywnego odstraszania potencjalnego przeciwnika, a tym bardziej w czasie wojny do skutecznej obrony. To już jest jednak odpowiedzialność rządu, MON i wojska, bez względu na sposób pozyskania uzbrojenia.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną kwestię. Jeżeli tak jak jest deklarowane, zostanie zakupione 250 nowoczesnych czołgów, w pełni zgodnych ze standardami NATO i takich, jak są wprowadzane do armii USA, będzie to znaczne wzmocnienie polskiego potencjału obronnego. Stwarza to możliwość uzbrojenia całej dywizji zmechanizowanej lub pancernej w sprzęt. Zwiększa się w ten sposób możliwość prowadzenia skutecznych, aktywnych działań bojowych w ramach strategicznej operacji obronnej, zarówno w wymiarze narodowym, a więc prowadzenia samodzielnych działań jak i w wymiarze sojuszniczym zgodnie z 5. Artykułem Traktatu Północnoatlantyckiego. W wypadku zakupu w deklarowanej skali byłby to zatem krok w dobrym kierunku. Biorąc pod uwagę rosnące militarne zagrożenia w pobliżu wschodnich granic naszego państwa, mniejsze zakupy – na przykład 50 czołgów – nie spowodują oczekiwanego wzrostu zdolności operacyjnych Wojsk Pancernych i w konsekwencji komponentu lądowego SZ RP.

Ponadto, musimy pamiętać, że wojska pancerne posiadają znaczną liczbę czołgów T-72 i ponad 230 sztuk czołgów PT-91 – Twardy. Te dwa typy czołgów są czołgami starej generacji i znacznie ustępują pod względem taktyczno-technicznym obecnie zmodernizowanym rosyjskim czołgom. W związku z tym ministerstwo Obrony Narodowej jest lub będzie zmuszone do szukania sposobu wymiany tych czołgów w perspektywie od pięciu do dziesięciu lat.

PT-91 Fot. 34BKPanc.wp.mil.pl
PT-91 Fot. 34BKPanc.wp.mil.pl

Planowany zakup 250 Abramsów będzie największym w ostatnich trzech dekadach. Czy zatem o pozyskaniu większej liczby czołgów, poza Abramsami, w dłuższej perspektywie czasowej, powinno się myśleć już teraz?

Pytanie, czy ciągle uzupełniać liczbę czołgów poprzez zakupy interwencyjne, czy też dzięki zakupom znacznej liczby nowoczesnych czołgów zyskać czas na opracowanie i budowę czołgu w Polsce. Samodzielnie lub we współpracy, w oparciu o nowoczesne technologie i własny potencjał przemysłowy.

Proponowane i realizowane sposoby pozyskania czołgu powodują, że Polska może uzyskać dostęp do technologii, ale starej z wieloma ograniczeniami, na przykład eksportowymi. A może należałoby się zastanowić nad współpracą z podmiotem zagranicznym położonym na obszarze Sojuszu Północnoatlantyckiego, w zakresie wspólnego zdobywania nowoczesnych technologii i wspólnej budowy czołgu także na terytorium RP, dzieląc się zyskami ze wspólnego eksportu. Dla Polskiego Przemysłu Obronnego byłaby to wielka szansa na rozwiniecie zdolności budowy nowoczesnego czołgu dla SZ RP.  Uważam, że niezbędna jest strategia, która docelowo doprowadzi do unifikacji floty czołgów w SZ RP, która obejmie zarówno udział polskiego przemysłu jak i partnerstwo międzynarodowe tak, aby przyszły wóz znalazł się również na wyposażeniu armii sojuszniczych w Europie.

Jakie konkretne cechy wyróżniają czołgi budowane przez kraje zachodnie od konstrukcji posowieckich i rosyjskich?

Czołgi opracowywane na Zachodzie, w krajach NATO, np. Leopardy 2, mają zupełnie inną filozofię budowy, która powoduje inny sposób wykorzystania czołgu w walce, niż konstrukcje sowieckie czy obecnie rosyjskie. W ramach niemieckiej filozofii wykorzystania czołgu i związanego z nią sposobu jego konstruowania i budowy, która powstała w okresie zimnej wojny i jako wyraz ówczesnej natowskiej strategii  zakładano konieczność prowadzenie działań obronnych z wykorzystaniem czołgów przeciwko wojskom Układu Warszawskiego. Przy czym niemieccy konstruktorzy przewidzieli także konieczność użycia czołgów w działaniach ofensywnych w ramach przeciwuderzeń i kontrataków.

Taka filozofia użycia czołgów dalej jest rozwijana przez stronę niemiecką. Strona amerykańska dąży w takim samym kierunku. Oba kraje mają długą historię współpracy przy opracowywaniu czołgów w latach 70-tych XX wieku, kiedy powstawały zarówno Leopard 2 jak i Abrams. Dowodem tego jest obecny rozwój czołgu Abrams i jego ciągła modernizacja z wykorzystaniem nowych technologii. 

A jak to wygląda w Rosji?

Z kolei w Rosji konstruuje się czołgi głównie z myślą o działaniach typowo ofensywnych, prowadzonych z wykorzystaniem dużej liczby czołgów na wybranych kierunkach operacyjnych w ramach planowanych ofensywnych operacjach armijnych. Ostatnio dowiadujemy się o tworzeniu batalionowych grup bojowych budowanych na bazie batalionów czołgów, z silnym wsparciem artylerii, pododdziałów saperów i osłoną przeciwlotniczą. Trzeba jednak mieć świadomość, że bataliony będą operować w strefach taktycznych i operacyjnych samodzielnie, ale w sposób skoordynowany.

W związku z tym należy przypuszczać, że na wybranych kierunkach, dających stronie atakującej powodzenie, będzie odbywać się koncentracja samodzielnych grup batalionowych. W ten sposób stwarzając zdecydowaną przewagę ilościową nad stroną broniącą się, atakujący może zapewnić sobie sukces w walce.

W jaki sposób powinny być konstruowane, ale i używane czołgi, aby móc skutecznie wspierać obronę przeciwko tego rodzaju zagrożeniom?

Pełna odpowiedź na to wymagałaby szczegółowego przedstawienia specyfiki działań obronnych, jakie mogą być prowadzone w przyszłości na terytorium naszego kraju. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że głównym zadaniem czołgu w obronie jest prowadzenie walki ze stanowisk ogniowych jak i jej prowadzenie w ruchu, a więc wykonywanie kontrataków w celu zwalczania broni pancernej potencjalnego przeciwnika, we współpracy z innymi systemami walki. Czołgi w działaniach obronnych powinny być silnie opancerzone. Jednocześnie powinny być dostosowane do szybkiej zmiany stanowisk ogniowych po wejściu w kontakt z przeciwnikiem oraz prowadzenia celnego ognia w ruchu zarówno w czasie przemieszczenia się do przodu jak i w czasie wycofywania się na zapasowe stanowiska obronne, bez konieczności obracania czołgu względem przeciwnika o 180 stopni.

Fot. 9bkpanc.wp.mil.pl
Fot. 9bkpanc.wp.mil.pl

Używane przez Wojsko Polskie czołgi T-72M1 i PT-91 Twardy, gdy opuszczają stanowisko ogniowe, są w stanie poruszać się do tyłu z prędkością 3-4 km/h i jedynie przez 200-300 metrów. Potem muszą się obrócić i wystawić na ostrzał przeciwnika słabsze punkty pancerza. Jeśli natomiast pozostaną na stanowisku w okopie, po wejściu w kontakt z przeciwnikiem, będą narażone na zniszczenie przez przeważającą liczbę czołgów przeciwnika, jego artylerię, a nawet na oskrzydlenie przez atakujące czołgi przeciwnika, co może prowadzić do ich wyłączenia z walki.

Z kolei czołgi zachodnie, takie jak Leopard 2 i Abrams, mogą opuszczać stanowiska ogniowe bez konieczności skrętu o 180 stopni, cofać się z prędkością do 30 km/h wykorzystując tylne przekładnie. Mogą prowadzić skutecznie ogień w ruchu do nacierających czołgów i bojowych wozów piechoty uczestnicząc w pojedynkach ogniowych z nimi. Manewr tych czołgów związany z opuszczeniem stanowiska ogniowego trwa zaledwie kilka sekund od komendy do zmiany pozycji, bez konieczności wykonywania manewru obrotu czołgiem. Ponadto, należy w tym miejscu zauważyć, że system kierowania ogniem w czołgach Leopard i Abrams jest najlepszy na świecie, zapewniając tym czołgom przewagę nad rosyjskimi czołgami podczas potencjalnych pojedynków ogniowych między nimi.

Jak wygląda wykorzystanie tych cech w praktyce?

Byłem pierwszym dowódcą 10 Brygady Kawalerii Pancernej, która została przezbrojona z czołgów Twardy na Leopard 2A4. Mogę powiedzieć, że był to skok jakościowy. Czołgiści brygady, którzy przedtem służyli na PT-91 Twardy, a następnie odbyli przeszkolenie na Leopardach, używali powiedzenia, że to przysłowiowe „przejście z Syrenki na Mercedesa”. W 2003 roku, gdy dowodziłem 10 Brygadą Kawalerii Pancernej z nowo wprowadzonymi czołgami Leopard 2A4, przeprowadziłem ćwiczenie aktywnej obrony batalionu. Działania były prowadzone z wykorzystaniem manewrowości i siły ognia czołgów przy wsparciu ich artylerią, pododdziałami saperów i osłonie przeciwlotniczej. Batalion prowadził obronę na głębokości w granicach 10-15 km, a w czwartym dniu działań przeszedł do natarcia w ramach kontrataku brygady.

Wnioski z tego ćwiczenia wykazały, że możliwości ogniowe, opancerzenie oraz mobilność tych czołgów umożliwiają prowadzenie obrony zarówno stałej jak i mobilnej na poziomie batalionu i brygady przez pierwsze 3-4 dni działań taktycznych realizowanych w sposób intensywny. Wyczerpanie fizyczne załóg czołgów, straty spowodowane zniszczeniem i uszkodzeniem czołgów dyktują wręcz konieczność planowania przerw w prowadzeniu walki dla odpoczynku załóg i odtworzenia sprawności technicznej czołgów.

Reklama
Reklama

To wnioski z poziomu taktycznego. Jakie mają one przełożenie na potrzeby zakupu broni pancernej?

W tym miejscu należy zastanowić się nad wymaganą liczbą czołgów w SZ RP, czy obecnie posiadania liczba czołgów zapewnia skuteczną obronę terytorium Polski przy znaczącej przewadze potencjalnego agresora. Raczej nie, w czasie prac ostatniego Strategicznego Przeglądu Obronnego, który został przeprowadzony na przełomie 2016/2017 roku, symulacje wykazały, że liczba czołgów powinna być znacząco zwiększona. Zostało to potwierdzone w czasie ćwiczenia eksperymentalnego ZIMA-17 i kolejnego ZIMA-20. Wobec tego ostatnia decyzja naszych władz państwowych związana z zakupem następnych, nowoczesnych czołgów jest jak najbardziej uzasadniona.

Wykorzystanie jednostek pancernych, pododdziałów czołgów powinno wynikać ze strategii prowadzenia operacji obronnych na terytorium RP. Taka strategia powinna właśnie określić zasady ich użycia we współdziałaniu z innymi rodzajami wojsk w czasie prowadzenia działań obronnych na poziomie strategicznym, operacyjnym, a następnie taktycznym, a więc wykonywania kontruderzeń na poziomie strategiczno-operacyjnym, kontrataków na poziomie dywizji, brygady czy batalionu, a następnie zasady prowadzenia pojedynków ogniowych między czołgami.

Czy zatem Wojsko Polskie ma obecnie wypracowane zasady, strategię użycia broni pancernej w operacji obronnej?

Niestety, obserwacje ćwiczeń z pododdziałami zmechanizowanymi i czołgów potwierdzają moją opinię, że brakuje takiej strategii. Ponieważ ćwiczenia pokazują zawsze opinii publicznej pododdziały pancerne w czasie natarcia. Większość dowódców na różnych szczeblach dowodzenia, którzy przygotowują ćwiczenia, a następnie je prowadzą, nadmiernie skupiają się na prowadzeniu natarcia z wyjściem z rejonów wyjściowych do natarcia. W mojej opinii nasze wojska powinny przygotować się głównie do prowadzenia obrony, oczywiście z myślą o wykonywaniu kontruderzeń i kontrataków. W związku z tym główny nacisk w czasie ćwiczeń powinien być skupiony na działaniu pododdziałów czołgów w obronie ze szczególnym uwzględnieniem zmiany pozycji obronnych w trakcie natarcia strony przeciwnej, zajmowaniem rubieży ogniowych, a następnie wykonywaniem kontrataków z bezpośredniej styczności z przeciwnikiem. Wiem z własnego doświadczenia, że jest to trudne zadanie a konieczne do realizacji.

W związku z brakiem strategii użycia wojsk pancernych w działaniach obronnych brakuje także taktyki użycia pododdziałów czołgów i czołgów w walce obronnej. Skutkuje to tym, że dowódcy nieświadomie kopiują zasady użycia pododdziałów czołgów w myśl starej, byłej doktryny sowieckiej mającej swoje, strategiczne uzasadnienie w czasach byłego Układu Warszawskiego. Takie podejście dowódców świadczy także o braku rozwiązań w systemach szkolenia dowództw i sztabów oraz szkolenia bojowego oddziałów i pododdziałów czołgów w zakresie przygotowania dowódców, sztabów oraz załóg do prowadzenia aktywnych działań obronnych.

Pragnę zauważyć w tym miejscu, że przygotowanie ćwiczeń związanych z aktywną obroną jest naprawdę trudnym przedsięwzięciem pod względem organizacji takiego ćwiczenia jak i jego przeprowadzenia. Wypracowanie strategii użycia broni pancernej i konsekwentne wdrażanie jej, na przykład w ramach ćwiczeń, to jednak konieczność.

Czołgi mają być rozlokowane we wschodniej części Polski. To słuszne rozwiązanie?

Zdecydowanie tak. Nowoczesne czołgi są potrzebne na wschodzie Polski. Pojawiające się w dyskusjach założenie „dopuszczenia” sił potencjalnego agresora w głąb terytorium naszego kraju i stawiania oporu dopiero w głębi terytorium np. na linii Wisły, jest moim zdaniem całkowicie błędne i to z kilku względów. Po pierwsze, ukształtowanie terenu w pasie przygranicznym na wschodzie Polski sprzyja stronie broniącej. To tam można prowadzić skutecznie działania obronne poprzez kanalizowanie ruchu wojsk agresora i tym samym stwarzanie lokalnej przewagi nad nim.

Jeśli natomiast siły potencjalnego przeciwnika, mające w perspektywie możliwości stwarzania przewagi ilościowej na wybranych obszarach terytorium RP, umożliwiających rozwijanie kolejnych sił do prowadzenia działań zaczepnych   przeciwko nam, dostałyby się w głąb terytorium naszego kraju, zyskałyby większą swobodę prowadzenia działań manewrowych w różnych kierunkach. Mogłyby dzięki temu wychodzić na tyły naszych ugrupowań obronnych grupami batalionowymi wspieranymi przez silną artylerię, lotnictwo i inne rodzaje wsparcia. Do tego nie można dopuścić.

Po drugie, opuszczenie obszarów przygranicznych i próba zatrzymania agresora na Wiśle powoduje zwiększenie długości linii frontu obrony z około 400 km na wschodzie do około 800 km na linii Wisły. W takiej sytuacji trzeba byłoby znaleźć natychmiast dodatkowe siły, dywizje, brygady, bataliony, dywizjony artylerii, eskadry lotnicze itd. Takie podejście świadczyłoby więc o braku elementarnej wiedzy o sztuce wojennej, jej zasadach.

Fot. chor. R.Mniedło/11LDKPanc.
Fot. chor. R.Mniedło/11LDKPanc.

Jakie mogą być inne konsekwencje przyjęcia takiego podejścia?

Ponadto, wejście potencjalnego agresora w głąb terytorium kraju oznaczałoby utratę prawie 1/3 terytorium państwa wraz z ludnością i potencjałem gospodarczym. Dodatkowo należy pamiętać, że z przyczyn historycznych znaczna część przemysłu obronnego Polski jest rozlokowana na wschód od Wisły. Utrata tego strategicznego obszaru pozbawi możliwości prowadzenia obrony Polski.

Taka sytuacja postawi polskie władze w bardzo niekorzystnym położeniu zarówno wobec narodu polskiego jak i społeczności międzynarodowej. Biorąc pod uwagę uwarunkowania historyczne i geopolityczne naszego regionu oraz dynamikę rozwoju i skutki potencjalnego kryzysu czy konfliktu należy zdawać sobie sprawę z faktu, że niezmiernie trudno będzie nam odzyskać utracone terytorium. W sytuacji zagrożenia ceną za jego odzyskanie mogą być „koncesje” polityczne, gospodarcze bądź też militarne na rzecz strony przeciwnej, jakie będziemy zmuszeni zaakceptować, chcąc przywrócić kontrolę nad utraconym terenem. Osłabi to pozycję naszych władz podczas prób rozwiązania konfliktu, negocjacji warunków rozejmu lub negocjacji pokojowych.  

Czy w związku z takim pańskim podejściem Polska posiada wystarczającą liczbę jednostek Wojsk Lądowych, a także samych czołgów?

Uważam, że Polska jako kraj położony na granicy Sojuszu Północnoatlantyckiego i graniczący z państwami prowadzącymi agresywną politykę wobec sąsiadów a w tym szczególnie wobec Polski, powinna posiadać znacznie większy potencjał militarny. Rekomendacje ostatniego Strategicznego Przeglądu Obronnego wyraźnie wskazują na konieczność zwiększenia polskiego potencjału militarnego we wszystkich  obszarach rodzajów wojsk każdego rodzaju sił zbrojnych naszego państwa, w tym w wojskach pancernych.

W mojej ocenie obecny potencjał militarny naszego kraju nie zapewnia skutecznej obrony, szczególnie w okresie oczekiwania na decyzje Sojuszu odnośnie uruchomienia artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego i przyjścia nam z pomocą. Dlatego też, biorąc pod uwagę uwarunkowania międzynarodowe i sposób rozpoczęcia agresji, potencjalny agresor powinien być zatrzymany w pasie przygranicznym przez polskie siły zbrojne. W wypadku przedłużającego się konfliktu wsparcie Sojuszu, zarówno polityczne jak i militarne, jest niezbędne dla Polski. Znane są mi różne opinie na temat liczebności SZ RP, które pojawiają się w przestrzeni medialnej, osobiście uważam, że należy dążyć do zwiększenia potencjału militarnego Polski.

image
Fot. Mark Schauer/U.S. Army

Wróćmy do samych jednostek pancernych. Nie ma wątpliwości, że jednostki pancerne potrzebują wsparcia artylerii, jednostek inżynieryjnych i wielu innych. W jaki sposób powinny one być wykorzystywane, współdziałać z czołgami?

Artyleria dalekiego zasięgu, zarówno rakietowa jak i lufowa przy braku lub też w przypadku znacznego ograniczenia możliwości działania lotnictwa uderzeniowego jest kluczowym elementem głębokich uderzeń na zgrupowania wojsk strony przeciwnej. Artyleria może dezorganizować przemieszczanie się zgrupowań wojsk przeciwnika w kierunku rubieży starć ze stroną broniącą się i jednocześnie niszczyć np. czołgi przeciwnika, środki artyleryjskie, zabezpieczenie logistyczne itd.   Po to, by zmniejszyć potencjał ilościowy i jakościowy np. czołgów przeciwnika, zanim wejdą w kontakt ogniowy z pododdziałami broniącej się strony.

W praktyce obecnie uderzenia mogą być wykonywane na głębokość ponad 40-50 km w głąb ugrupowania operacyjnego wojsk przeciwnika. Takie rozwiązanie może zapewnić naszym jednostkom możliwość niwelowania przewagi przeciwnika na wybranych i dogodnych kierunkach obrony. Artyleria może też paraliżować system zaopatrzenia, punkty dowodzenia przeciwnika. Mamy tutaj pewne możliwości, ale nie wykorzystujemy je w pełni.

Może Pan podać przykład?

Przykładowo, wyrzutnie Langusta powinny w szerokim zakresie korzystać z pocisków kasetowych z minami narzutowymi do wykonywania tymczasowych narzutowych pól minowych w celu zatrzymania i zadania strat pododdziałom i oddziałom, włamującym się w rejony czy pasy obrony lub utrudniać przemieszczenie się kolumn pancernych i zmechanizowanych w kierunku rubieży styczności ze stroną broniącą się.

Obok dywizjonów w brygadach i pułków dywizjach polska artyleria powinna też dysponować jednostkami odwodowymi szczebla operacyjnego. W brygadach pancernych i zmechanizowanych powinny być także jednostki artylerii przeciwpancernej, z niszczycielami czołgów, wyrzutniami ppk, aby móc wspierać i tworzyć korzystne warunki do działania własnych jednostek pancernych. Bezdyskusyjna jest też potrzeba wzmocnienia obrony przeciwlotniczej, także po to, by zabezpieczyć czołgi i jednostki zmechanizowane przed zagrożeniem ze strony lotnictwa, w tym śmigłowców uderzeniowych czy bezpilotowych systemów powietrznych. Ponadto, jednostki pancerne muszą dysponować wsparciem inżynieryjnym, aby była możliwość odpowiedniego przygotowania terenu, zapasowych stanowisk ogniowych, umocnień polowych itd.

Wreszcie, dziś wręcz niemożliwe jest prowadzenie skutecznych działań zarówno ofensywnych jak i defensywnych bez skutecznego rozpoznania, środków walki elektronicznej i zabezpieczenia przed nią dla wojsk własnych na poziomach: strategicznym, operacyjnym i taktycznym. Coraz większego znaczenia nabierają również działania w cyberprzestrzeni.

To niezbędne systemy wsparcia, co z systemem logistycznym i szkolenia dla nowych czołgów?

Tak jak już mówiłem, będzie to duże wyzwanie dla Sił Zbrojnych RP. Abramsy są stosunkowo najbliższe używanym w Wojsku Polskim czołgom Leopard 2, więc najlepiej przygotowane kadry mają 10 Brygada Kawalerii Pancernej i 1 Brygada Pancerna. To w oparciu o doświadczenia kadry dowódczej tych dwóch jednostek bojowych powinno być prowadzone przezbrojenie na nowe czołgi. Ta kadra powinna „promieniować” swoją wiedzą i doświadczeniem na jednostki wyposażane w nowy typ czołgu w obszarze budowy systemu zabezpieczenia technicznego dla tych pojazdów na poziomie taktycznym.

Ponadto zebrane doświadczenia z eksploatacji czołgów Leopard powinny być wykorzystane w budowie systemu eksploatacji na poziomie strategicznym. Warto mieć na uwadze, że po realizacji tego projektu Polska będzie dysponowała flotą 500 czołgów wyposażonych armatę L44 kal. 120 mm. Największą w Europie. Należy zadbać o to, aby Polska i krajowy przemysł uzyskały możliwość produkcji najnowocześniejszej amunicji i luf do tych armat.

Zachodzą pewne różnice pomiędzy obiema konstrukcjami. Wydaje się to jednak zupełnie realne, aby, przy zgodzie strony amerykańskiej, stworzyć uniwersalne rozwiązanie, które zabezpieczy potrzeby sił zbrojnych. O taką możliwość trzeba jednak zadbać już na początkowym etapie.

Na koniec chciałbym zapytać, czy właściwe jest skierowanie czołgów Abrams do jednej dywizji?

Uważam też, że czołgi Abrams powinny zostać przeznaczone dla jednej dywizji, tak aby została w nie w pełni wyposażona i dysponowała dzięki temu jednorodnym systemem zabezpieczenia technicznego. Jeżeli zostaną one rozproszone po kilku dywizjach, to ich eksploatacja, a przede wszystkim szkolenie i utrzymywanie potencjału załóg może okazać się zbyt trudne. Ponadto „rozpraszając” Abramsy nie uzyskamy skokowego przyrostu potencjału bojowego żadnego związku taktycznego.  

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze (4)

  1. zpkw

    Rosja i tak będzie miała zawsze więcej czołgów niż my. To co ich może zniechęcić to bardzo skuteczna obrona przeciwpancerna .... Ile jednostek takiej broni, tej najnowocześniejszej , można mieć za cenę jednego Abramsa?

    1. Ernst Stavro Blofeld

      Nie ma lepszej obrony przeciwpancernej od czołgu.

    2. Użytkownik

      to czy broń jest dobra czy nie zależy od stosunku ceny do jakości. Od czołgów za 20 mln lepszą bronią ppanc są ręczne wyrzutnie i miny. Spike czy warmate za 100tys. zajmuje mniej miejsca, angażuje mniej osób i jest trudniej wykrywalny od czołgu. I jest 200 razy tańszy.

  2. konstrukt-kar

    Nalegam powtórnie na zakup helikopterów typu Boeing AH-64 Apache Longbow prócz M1A2K Abrams, w proporcji jeden Apache na dwa Abramsy.

    1. Opel

      Kupuj. Ktos ci zabrania? Tylko za swoje.

  3. Łukasz

    "Generał broni (rez.), dr Bogusław Samol, Dowódca Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód w latach 2012-2015, Dyrektor Instytutu Strategii Wojskowej, Akademia Sztuki Wojennej" żyje chyba czasami kiedy LWP wraz z sojusznikami miało nacierać na Danię

  4. dimitris

    Ciekawe ! Wczoraj zauważyłem się już grecki przedruk części tego artykułu, a konkretnie jego części dotyczącej rosyjskiej filozofii użycia czołgów :)