Tajwan czeka rewolucja w myśleniu o obronności [KOMENTARZ]

7 marca 2021, 10:17
1080px-10.10_總統出席「中華民國中樞暨各界慶祝108年國慶大會」(48874882432)
Fot. 由總統府/CC BY 2.0
Reklama

Chociaż problem obronności Republiki Chińskiej na Tajwanie wydaje się z perspektywy Polski dość odległy, to jednak istnieje wiele powodów aby go dokładnie studiować i analizować. W pierwszej kolejności dlatego, że bezpośrednio w tym regionie i w ścisłej relacji sojuszniczej z Tajwańczykami znajdują się Stany Zjednoczone (definiowane jako również nasz kluczowy partner bilateralnie i w obrębie NATO). Co więcej, pewne dylematy z którymi zmagają się tajwańskie siły zbrojne są nad wyraz uniwersalne i rzeczywiście warto z przyczyn pragmatycznych śledzić starania obecnej administracji w Tajpej w zakresie modernizacji systemu obronnego tego kraju. Tym bardziej należy dostrzec wysoce interesującą analizę jakiej dokonał przed Kongresem Stanów Zjednoczonych doktor Michael A. Hunzeker. 

Przed jedną z komisji kongresowych w Stanach Zjednoczonych (US-China Economic & Security Review Commission, istotna komisja kongresowa działająca od 2000 r. przedstawiająca Kongresowi cykliczne raporty oraz zalecenia względem relacji amerykańsko-chińskich) w lutym tego roku zeznawał dr Michael A. Hunzeker. Przywołujący przy tym swoje opinie odnoszące się do kwestii tajwańskich zdolności odstraszania wobec możliwości wrogich działań militarnych ze strony Chin.

Warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych wątków wspominanego wystąpienia, bo wydaje się, że mogą one być bardzo cenną lekcją nie tylko w zakresie rozwoju potencjału obronnego samej Republiki Chińskiej na Tajwanie. Generują bowiem wiele cennych przestrzeni debaty, która jest niejako zbieżna dla państw ulokowanych w rejonie aktywności wrogo nastawionego sąsiada, dysponującego przy tym widoczną dysproporcją sił i środków. Jak również odnosząc się do problematyki widzenia potrzeb obronności w nowych warunkach XXI w., przy o wiele mniej optymistycznej perspektywie oceny środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego. Mówiąc wprost, przy potrzebie brania pod uwagę również scenariuszy zakładających wrogą agresję.

image
Reklama

Wspomniany Hunzeker nie ukrywa, że obecne siły zbrojne oraz cały system obronny Republiki Chińskiej na Tajwanie nie jest optymalnie przygotowany względem obecnych potrzeb. Szczególnie, gdy bierze się pod uwagę możliwość uderzenia ze strony Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej na wyspę, która przez rządzących w Pekinie jest cały czas traktowana w kategorii tzw. „zbuntowanej prowincji”. Przy czym, dr Hunzeker nie podchodzi całkowicie defetystycznie do możliwości obrony Tajwanu przed potencjalną agresją, dystansując się od katastroficznych wręcz wizji, że strona tajwańska jest zupełnie bezbronna obecnie. Zauważa bowiem, że nadal uderzenie na Tajwan pozostaje wysoce ryzykownym scenariuszem dla Pekinu. Z racji struktury terenu samego Tajwanu, możliwości zadania napastnikom relatywnie dużych strat w ludziach oraz sprzęcie oraz przede wszystkim przy braku podstawowej oceny jak Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza zachowałaby się współcześnie w warunkach bojowych. Wskazał on nawet, że operacja zajęcia Tajwanu w XXI w. byłaby największą i najbardziej rozbudowaną operacją desantowo-szturmową w historii, nawet biorąc pod uwagę obecne problemy tajwańskich sił zbrojnych.

image
Fot. Szuyuan huang, Wikipedia

 Jednak, wystąpienie przed kongresmenami miało ważny wymiar analityczny w kontekście zmian jakie muszą być wspierane względem reform i modernizacji technicznej tajwańskich sił zbrojnych. Sam Hunzeker oczywiście wskazał, że takie działania zostały właśnie podjęte na szeroką skalę przez administrację prezydent Tsai Ing-wen. Jednak, co naturalne wymagają one zmian świadomościowych szczególnie wśród starszego grona wojskowych, strategów oraz oficjeli zajmujących się sprawami obronności w państwie. Tajwan musi bowiem zmienić swój wieloletni paradygmat o możliwości konkurowania z Chinami w niejako symetrycznym ujęciu, definiującym konstrukcję sił zbrojnych oraz przede wszystkim sposób ich wyposażania. Kierunkiem zmian ma być przyjęcie o wiele bardziej elastycznego oraz dostosowanego do obecnych realiów działania asymetrycznego. Pozwalającego na przygotowanie obrony na różne scenariusze działań strony chińskiej, zdając sobie sprawę z jej przewagi sprzętowej oraz ludzkiej.

Zmiana paradygmatów będzie i jest elementem starcia doktrynalnego na Tajwanie. Wcześniejsza generacja dowódców i strategów widzi bowiem potrzebę utrzymania i obronienia pełnej kontroli w domenach lądowej, morskiej i powietrznej. Dążąc do utrzymania kosztownych inwestycji w bardzo zaawansowane, ale nieliczne platformy uzbrojenia, które zdaniem dr Hunzekera są też bardzo prestiżowe, jeśli chodzi o czynnik mentalny. Jednakże, w przypadku działań ChALW wobec Tajwanu mogą okazać się one ostatecznie okazać ograniczone pod względem efektywnego zastosowania w toku konfliktu. Odpowiedzią mogą być właśnie działania administracji prezydent Tsai Ing-wen, zauważającej wymóg reorientacji i wspomnianego asymetrycznego podejścia do odstraszania. Lecz kluczowym pytaniem pozostaje jak zareagują na te zmiany konserwatywnie nastawieni dowódcy, pamiętający i bazujący na doświadczeniach niejako zimnowojennych.

image
Fot. Changlc, praca własna, Wikipedia

Według amerykańskiego eksperta Tajwańczycy muszą myśleć o jak największym nasyceniu własnych sił zbrojnych systemami antydostępowymi na czele z rakietami przeciwokrętowymi. Wskazuje on, że chociażby dobrym kierunkiem jest pozyskiwanie zarówno amerykańskich Harpoon-ów, ale też rozwijanie własnych zdolności produkcyjnych i zakupowych w oparciu o pociski Hsiung Feng III. Pokazując również, że jego zdaniem ważnym elementem jest też przesuwanie środków na budowę takich jednostek nawodnych jak fregaty typu Tuo Chiang.

Trzeba zauważyć, że dr Hunzeker nie jest zwolennikiem patrzenia niejako jednowektorowego, które bazuje na przekonaniu, że pełnoskalowa inwazja nie jest opłacalna dla Chin. Zaś wszystko powinno być podporządkowane zdolnościom do przeciwdziałania agresji bazującej jedynie na zajmowanie pomniejszych wysepek (Kinmen, Matsu), ostrzału rakietowego czy przede wszystkim prowadzeniu blokady morskiej czy też co obecnie jest nad wyraz modne, skupieniu się na działaniach w domenie cyber. Zauważa on bowiem bardzo celnie, że punktowe działania Pekinu mogą pociągnąć za sobą lepszą reakcję sojuszników Tajwanu na czele ze Stanami Zjednoczonymi. W przypadku działań takich jak blokada morska marynarka wojenna i siły powietrzne Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej miałyby (polityczny i wojskowy) problem z reakcją na chociażby rejsy statków państw trzecich, eskortowane przez własne okręty wojenne oraz loty cywilnych maszyn, etc. Trzeba przecież pamiętać, że Tajwańczycy są ważnym dostawcą zaawansowanych rozwiązań technologicznych dla wielu państw świata.

Finalnie, punktowe uderzenia np. rakietowe na Tajwan nie mogłyby złamać woli oporu ludności. Nawet wprost przeciwnie, mogłoby to zwiększyć poparcie dla przygotowań obronnych. Tutaj należy przypomnieć kazus Ukrainy, która pod asymetryczną presją ze strony Rosji animującej zajęcie Krymu i wybuch konfliktu w Donbasie potrafiła zmobilizować znaczną część społeczeństwa do obrony kraju i długofalowej reformy wojska. Kwestie ukraińskiej mobilizacji są tutaj nader ważne, bowiem na Tajwanie toczyć się ma też batalia wokół morale młodego pokolenia względem ich zaangażowania w system obronny kraju. Administracja prezydent Tsai dostrzegła bowiem, że obronność Tajwanu opierająca się jedynie na sprzętowej perspektywie może być zupełnie nieadekwatna do postaw młodych ludzi, nie potrafiących dostrzec swojej roli i znaczenia zaangażowania w system bezpieczeństwa państwa.

Tajwan to dziś swoisty poligon w budowaniu odpowiedniej polityki obronnej, ale w nowych warunkach relacji państwo-siły zbrojne-nowoczesne społeczeństwa. Dziś sama świadomość zagrożeń po stronie wojskowych i polityków jest nie wystarczająca, trzeba bowiem walczyć o serca i umysły nowego pokolenia, częstokroć dystansującego się lub będącego wrogo nastawionym względem obowiązków obrony kraju. Szczególnie, gdy mowa jest o rejonie w którym mamy do czynienia z asymetrią sił i środków państw. Chciałoby się powiedzieć, że spraw obronności już w żadnym razie nie można zostawić wąsko wyspecjalizowanej i wąskiej grupie żołnierzy. Stąd nader interesujące są obserwacje kampanii uświadamiających nowe potrzebny systemu obronnego właśnie na Tajwanie.

image
Fot. Steve Chao/CC BY-SA 2.0

Co więcej, brak pełnej eliminacji zdolności bojowych sił zbrojnych Republiki Chińskiej na Tajwanie mógłby generować rosnące straty po stronie chińskiej, analizując chociażby aktywność lądowych systemów przeciwokrętowych. Hunzeker nie mówił o tym wprost, ale przecież tajwańscy komandosi nie ukrywają, że są w stanie prowadzić zaawansowane i skomplikowane działania sabotażowo-dywersyjne względem napastników. Stąd też trzeba zakładać, że Tajpej potrafiłoby w pewnym momencie zacząć przejawiać zdolności ofensywne i blokujące możliwość konsumpcji pierwszych, niepełnych pod względem polityczno-wojskowym, sukcesów Pekinu. W dodatku, Hunzeker zauważa, że dziś i tak Tajwan musi szykować się do odpowiedzi na podobne zagrożenia, gdyż tak czy inaczej zajmowanie wysepek, ostrzał rakietowy, cyber uderzenia czy też uderzenia rakietowe są naturalnie wpisane również w pełnoskalowe działania ChALW.

To generalnie cenna uwaga, wskazująca nie tylko w przypadku władz w Tajpej, ale o wiele szerzej, iż nie można niejako na potrzeby rozważań politycznych wybierać segmentów scenariuszy zagrożeń militarnych do których chcemy się bardziej przygotowywać, a które pomijamy bo uznajemy, że nie są modne lub według nas przeciwnik nie będzie chciał ich wdrożyć. Jest to nader istotne przy próbach sztucznego przeciwstawiania sobie działań hybrydowych, operacji w ramach nowych domen prowadzenia walki i klasycznych operacji militarnych, częstokroć osadzonych na klasycznych wizjach prowadzenia wojny.

Dla Pekinu jedynym rozwiązaniem w zakresie narzucenia swego władztwa na Tajwan pozostaje więc nadal wbrew pozorom pełnoskalowa operacja desantowa. Zakładająca fizyczne zajęcie wyspy oraz jej okupację, oczywiście z długofalowym wprowadzaniem nadzoru nad aktywnością społeczeństwa tajwańskiego. To również wymagałoby znacznych zasobów, szczególnie, gdy porówna się kwestię zbrojnego zajęcia terytorium tajwańskiego z obecną próbą Pekinu w zakresie zdławienia politycznych protestów w Hongkongu. Skala działań służb bezpieczeństwa i wojska musiałaby być wręcz gigantyczna w przypadku nawet fizycznego pokonania wojsk tajwańskich, generując zapewne znaczne osłabienie międzynarodowej pozycji Chin.

Bardzo ważnym elementem zeznań Hunzeker przed Kongresem Stanów Zjednoczonych była próba swoistego wypunktowania głównych przestrzeni do zmian w zakresie systemu obronnego Republiki Chińskiej na Tajwanie. Na początku odniósł się więc do problemów kadrowych w przypadku wojska tajwańskiego, o których pisaliśmy już również kilka razy na łamach Defence24. Podkreślając, że wraz z przyjęciem systemu AVF (all-volunteer force, w pełni zawodowe siły zbrojne) pojawiły się braki w ukompletowaniu etatów w poszczególnych jednostkach. Powodując, że część z kluczowych formacji ma poziom stanu kadrowego oscylujący wokół 60 proc. wobec planów resortu obrony. Bardzo interesującym spostrzeżeniem jest także to, iż wraz z rozwojem AVF rosną drastycznie koszty pozyskiwania nowych żołnierzy. Przejawiając się w potrzebach przeznaczania środków na obronność nie na uzbrojenie, ale na różnego typu akcje werbunkowe czy przede wszystkim zróżnicowane formy benefitów i podwyższanie płac żołnierzy.

image
Fot. ROC/MND

Według danych Hunzekera, tajwański resort obrony musi dziś przeznaczać 45 proc. swojego budżetu na koszty personalne, gdy przed implementacją AVF był to poziom 26 proc. Pytanie czy państwa nie będące Stanami Zjednoczonymi i przede wszystkim mające takie, a nie inne otoczenie systemowe są odpowiednimi odbiorcami czystej formuły w pełni zawodowych sił zbrojnych. Czy nie czas, aby dogmatyczne trzymanie się amerykańskiej wizji AVF przestało być tak mocno atrakcyjne. Tajwan niejako doświadcza tego obecnie.

Co więcej, Hunzeker wprost wskazuje, iż głębokich przeobrażeń wymaga system tajwańskich szkoleń żołnierzy. Chodzi jego zdaniem o odejście od niejako pozorowania szkolenia wojskowego, przerzucając środek ciężkości na uzyskiwanie jak najbardziej realistycznego i efektywnego trybu szkolenia wojskowych. Stąd sugestia, że trzeba odejść od ściśle przewidywalnych scenariuszy ćwiczeń i manewrów, prowadzonych tak aby zadowolić niejako najwyższych dowódców oraz przełożonych. Ograniczając przy tym obawy młodszych oficerów, przed jak to określił Hunzeker, przekazywaniem swoim dowódcom „złych informacji”. W przypadku tajwańskich sił zbrojnych jest to w znacznym stopniu problem wojsk lądowych, z racji ich wielkości oraz niestykania się bezpośrednio z zagrożeniami na co dzień. Inne perspektywy są obecne w siłach powietrznych i marynarce wojennej, gdzie gotowość bojowa oraz potrzeba reagowania na działaniach ChALW wymuszają inne postawy w ramach łańcucha dowodzenia oraz postrzegania C2.

Sygnalizowana jest również potrzeba zmian w obrębie szkolenia i utrzymywania zdolności bojowych wśród rezerwistów. Znów można dostrzec ciekawą kwestię, o wiele szerszej skali analizy. Albowiem Republika Chińska na Tajwanie ma w statystykach znaczne pole manewrów w perspektywie odwołania się do 2 mln rezerwistów. Jednakże, zaledwie 300 tys. bierze udział w regularnych ćwiczeniach, odnawiających ich umiejętności wojskowe. Zaś i w kontekście tych ćwiczeń pojawia się obecnie na Tajwanie wiele kontrowersji. Tym samym, państwo mogłoby mieć spore problemy z szybką mobilizacją rezerwistów i przede wszystkim wkomponowaniem ich w sposób efektywny do jednostek bojowych, czyniąc to oczywiście w wysoce problematycznych warunkach kryzysu. Zauważa się, że część Tajwańczyków pozostających formalnie w rezerwie nie ma tej świadomości.

Co więcej, niektóre ćwiczenia rezerwy bazują na prezentacjach komputerowych i sprawach administracyjnych. Przed Tajwanem i chyba nie tylko przed tym krajem staje obecnie olbrzymia praca w zakresie odtworzenia efektywnego systemu utrzymywania rezerw kadrowych dla wojska, zmiany postrzegania systemu szkolenia rezerw i testowania ich wykorzystania. To oczywiście każdorazowo bardzo problematyczna politycznie sprawa. Jednakże, znów pojawia się pytanie czy w 2021 r. państwa takie jak Republikę Chińską stać na popularne politycznie, ale mogące odbijać się na bezpieczeństwie i obronności decyzje. Trzeba oddać, że administracja prezydent Tsai Ing-wen nie boi się mierzyć ze wcześniej narastającymi problemami. Tajwan przeprowadził reformę, a raczej reorganizację Dowództwa Rezerw oraz zorganizował nowe Biuro Mobilizacji Obrony. Dalsze plany szeroko zakrojonej reformy polityki względem rezerw dla wojska mają obejmować okres do 2023 r.

Podkreślenia wymaga fakt, że zdaniem Hunzekera strona tajwańska powinna pomyśleć o tworzeniu Wojsk Obrony Terytorialnej i postępować jak czynią to państwa europejskie również mierzące się z groźbą inwazji silniejszego przeciwnika. Kluczowym aspektem ma być silne zaangażowanie społeczeństwa, aby po nawet uchwyceniu przyczółków przez wojska inwazyjne obrona mogła trwać dłużej i gwarantować możliwość mobilizacji sił sojuszniczych. Celem strategicznym miałoby być, w przypadku konfliktu, uniemożliwienie ChALW przejęcia pełnej kontroli nad całą lub większością populacji wyspy. Analityk sugeruje, że kluczowe będzie zreformowanie systemu dowodzenia i kontroli sił zbrojnych, zwiększając elastyczność oraz efektywność lokalnych, niższych szczebli dowodzenia.

image
Fot. Biuro Prezydenta Tajwanu, president.gov.tw 

Jeszcze ciekawsze wydają się opinie doktora Hunzekera względem wyposażenia tajwańskich sił zbrojnych. Zauważył on bowiem, że tamtejsze siły zbrojne na papierze prezentują się całkiem okazale. Przy czym, szereg sprzętu jest zależna od wsparcia technicznego oraz materiałowego pochodzącego z zagranicy. Tworzy to niebezpieczną sytuację, która w przypadku kryzysu i blokady morskiej mogłaby realnie przełożyć się na efektywność systemu obronnego kraju. Państwo musi bowiem zakładać, że w przypadku działania pod presją nie będzie istniała duża swoboda w odwoływaniu się do kooperacji z licznymi zagranicznymi partnerami w celu utrzymania sprawności bojowej. Co więcej, część z nich trzeba dodać nie będzie chciała się narażać w przypadku kryzysu na jakiekolwiek formy włączania się w konflikt (oczywiście poza Stanami Zjednoczonymi, grającymi z Pekinem w zupełnie innej perspektywie).

Już teraz wojska tajwańskie borykają się z problemem utrzymania sprawności wielu zagranicznych systemów uzbrojenia, przez braki w częściach zamiennych. Co ciekawe, wspomniany analityk nie boi się odnieść tego również do sprzętu pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych. Zauważając chociażby możliwe reperkusje w związku z zakupami czołgów Abrams (108 sztuk zamówionych MBT M1A2). Zauważając przy tym, że głośne obecnie kontrakty na uzbrojenie – na czele z modernizacją samolotów F-16 A/B, pozyskaniem pocisków Harpoon, a także wspomnianych Abramsów rozłożą się w czasie od 2022 do 2027 r. Tak samo, jak własny kosztowny i skomplikowany program budowy okrętów podwodnych. Więc nastąpi akumulacja wydatków lecz bez szybkiego poprawienia własnych zdolności, niejako tu i teraz.

Hunzeker punktuje też znaczny outsourcing w sferze prowadzenia napraw i utrzymania sprzętu bojowego, gdzie wojsko tnąc koszty przekazuje część tych obowiązków prywatnym podmiotom. Problemem jest przy tym ustalenie jak takie firmy i ich personel zachowałby się pod presją działań zbrojnych i warunkach zagrożenia życia i zdrowia. W tym przypadku, rozważania skupiają się w głównej mierze na sprawach działań tajwańskiego lotnictwa. Te zaś w ostatnich latach pozostaje pod ciągłą presją ze strony sił powietrznych ChALW, dokonujących licznych przelotów w obrębie tajwańskiej strefy identyfikacji obrony przeciwlotniczej (o czym wielokrotnie było pisane na łamach Defence24).

W zeznaniach przed Kongresem, analityk pokazuje też, iż w warunkach pokoju nie można zrobić takich zapasów zewnętrznych elementów, które w pełni wypełniałby zapotrzebowanie w dobie kryzysu. Dr Hunzeker zauważa, że problem może leżeć też w niedocenianiu również potrzeb zapasów amunicyjnych. Analityk podkreśla, że wojsko dysponuje w warunkach pokoju raczej bardzo ograniczonymi zasobami w tej przestrzeni. Częstokroć jest to niedoceniane, zaś później okazuje się, iż można prowadzić działania zbrojne jedynie w perspektywie kilku dni. Nie mówiąc o stratach zadanych przez przeciwnika, który na pewno będzie dążył do wyeliminowania składów amunicyjnych. Zaś nawet jeśli nie będzie miał ku temu możliwości, tak jak to miało miejsce w przypadku części państw europejskich interweniujących w Libii w celu obalenia płk. Kaddafiego, może i tak się okazać, że amunicję trzeba „pożyczać” w trybie pilnym. Stąd też, analizując wystąpienie odnoszące się do Tajwanu można również zadać sobie pytania o własne plany w tym zakresie i przede wszystkim zdolności zaspokojenia własnych potrzeb amunicyjnych przez krajowy przemysł.

image
Fot. 由玄史生 - 自己的作品/CC BY-SA 3.0

Konkludując, należy zaobserwować, że obecna administracja prezydent Tsai Ing-wen stoi przed wielkim wyzwaniem reformatorskim w obrębie własnych sił zbrojnych:

  • musi bowiem zostać zmieniona podstawowa kultura dowodzenia oraz wypracowane nowe podejście doktrynalne, co będzie i już teraz wiąże się z oporem przyzwyczajonych do wcześniejszych standardów działania dowódców;
  • musi nastąpić poprawa w zaangażowaniu społeczeństwa w tajwański odpowiednik obrony totalnej, ale sformatowanej na jak najszersze włączanie młodzieży w myślenie o bezpieczeństwa i obronności kraju, mając na uwadze trudne położenie oraz naciski Pekinu;
  • musi być dokonana zmiana jakościowa w przygotowywaniu i utrzymywaniu rezerw dla sił zbrojnych, a także zmiana szerszej kultury ćwiczeń wojskowych i manewrów, pozwalających nie tyle odgrywać wielokrotnie sprawdzane scenariusze co zdiagnozować istniejące braki i pracować nad ich poprawą w jak najbardziej efektywny sposób;
  • musi nastąpić zmiana myślenia względem zaplecza technologicznego, logistyki, utrzymania odpowiednich stanów materiałowych na potrzeby obronności, itp. Przy jednoczesnym zrozumieniu, że cięcia kosztów w tej domenie nie są możliwe bez narażania możliwości obronnych;
  • musi dojść do przeobrażeń jakościowych przede wszystkim wśród najbardziej licznych, ale jednocześnie najmocniej narażonych na problemy wojsk lądowych, w tym uwzględniając np. rozwinięcie zasobów oferowanych przez nowoczesne metody obrony terytorialnej;
  • musi nastąpić refleksja pod względem kierunków modernizacji sprzętu i planów zakupowych, dostosowana do rosnącej dysproporcji sił wobec ChALW i możliwości budżetowych państwa, a także uwzględniająca potrzebę utrzymania obrony państwa w okresie narzuconej siłowo blokady nim będzie możliwe uzyskanie wsparcia sojuszniczego.

Ważne jest przy tym zauważenie, że nawet funkcjonując w bardzo trudnym położeniu geostrategicznym można myśleć o efektywnej obronie, bazującej na własnym potencjale wojskowym, ekonomicznym, itd., ukształtowaniu terenu, ale również w synergii z państwami sojuszniczymi na czele ze Stanami Zjednoczonymi. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 55
Reklama
Olo
środa, 10 marca 2021, 22:36

Chiny, po zajęciu Tajwanu wcale nie musza go okupować. Zostanie on wcielony do Chin a ludnośc np. przesiedlona na kontynent. W efekcie na Tajwanie będzie wyłacznie element wierny plus siły zbrojne.

Dalej patrzący
środa, 10 marca 2021, 10:42

Sprawa jest podobna w przypadku Polski i Tajwanu. W obu przypadkach problemem jest projekcja siły i kontroli ze strony silniejszej strony - która rozciąga bańkę A2/AD. W przypadku Polski jest to Obwód Kaliningradzki i jego A2/AD,a za kilka lat należy się liczyć z faktycznym anschlussem Białorusi przez Kreml i ustanowieniem tam równie silnej - albo silniejszej - rosyjskiej A2/AD. W przypadku Polski sprawa jest dużo łatwiejsza - bo Rosja jest ekonomicznie i finansowo przynajmniej 10 krotnie słabsza, niż Chiny. Rosja ma problemy z obstawieniem granic i kontrolą nad największym i najbardziej "rozlazłym" państwem świata. REGIONALNIE możemy stworzyć silniejszą A2/Ad Tarcze i Miecz Polski - i zgnieść przyszły podwójny bastion A2/AD. Generalnie powinniśmy postawić PRIORYTETOWO na sojusz z NORDEFCO i innymi państwami zagrożonymi przez Rosję i mającymi z nią na pieńku. W tym także z Turcja i Ukraina i nawet Gruzją. Bo wtedy nastąpi koalicyjne rozpraszanie sił Kremla. Cała zabawa Kremla to koncentracja presji na jednym graczu i izolowanie go od reszty - i dokładnie temu trzeba się przeciwstawić w koalicji regionalnej - rozpraszając siły Kremla, który ma krótką kołdrę zasobów. Sojusz z USA - owszem TAKŻE - ale pod katem strategicznego zabezpieczenia jądrowej drabiny eskalacyjnej. Zresztą już UK ze swoimi siłami, w tym jądrowymi, w ramach GIUK wchodzi w powstrzymywanie Rosji - de facto, czy chce, czy nie, staje się graczem na rzecz szeroko rozumianej Flanki państw graniczących z Rosją. A Kreml jeszcze bardziej rozciąga swoje zaangażowanie [Syria, Libia, teraz Sudan, a ma ochotę m.in. na Mozambik, Erytreę, Madagaskar] - co oznacza, że w razie eskalacji na jednym z ognisk konfrontacji [np. rejon Kaukazu] Kreml musi deeskalować w innych - co zwykle robi sprzedając to Zachodowi jako "dowód dobrej woli i pokojowych intencji" - na co Zachód zawsze chętnie się nabiera... Wracając do sytuacji Polski - zamiast 800 Wilków proponuję 800 Krabów i Kryli. Mniej więcej w proporcji 1 Kraba na 2 Kryle [z uwagi na kalkulację koszt/efekt]. Oraz wpięcie sieciocentryczne Krabow i Kryli w system real-time dalekiego widzenia/pozycjonowania/dowodzenia C5ISR/EW - czyli do serca A2/AD Tarczy i Miecza Polski. Plus amunicja precyzyjna Vulcano-Dardo o zasięgu 80+km, oraz amunicja precyzyjna Nammo o zasięgu 130-150 km. Mając takie siły - pod parasolem naszej A2/AD Tarczy i Miecza Polski, likwidujemy precyzyjnie całkowicie aktywa wojskowe Obwodu Kaliningradzkiego i jego A2/AD, oraz likwidujemy wszystkie aktywa wojskowe sił Rosji na Białorusi - w podstawie operacyjnej na głębokość ca 130 km. Generalnie winniśmy postawić na Kraba 2 - z wieżą 155 mm/L58 od M109A8 - i taka sama armatę zainstalować na Krylu 2. Tak, by zasięg precyzyjnej skumulowanej projekcji siły docelowo zwiększyć do 180-200 km - zwłaszcza z amunicją precyzyjną Nammo 2 generacji - obecnie rozwijanej. Plus roje dronów z efektorami precyzyjnymi - dla rozciągnięcia i rozproszenia rosyjskiej obrony prak/plot na dystansie minimum 1500 km od granic Polski. A to zasadniczo spowoduje zmniejszenie nasycenia środkami prak/plot bastionów A2/AD Kaliningradu i przyszłego bastionu Rosji na Białorusi. Rosja ma krótką kołdrę zasobów - więc stosuje Sun Tzy - dlatego tak wojowniczo buduje OBRAZ swej potęgi - bo w istocie jest RELATYWNIE słaba względem układu sił do którego tak sama aspiruje. Kreml nie chce spasować i sam podnosi sobie poprzeczkę rywalizacji - widać zapaść ZSRR niczego go nie nauczyła. Do tego jeszcze dochodzi narastająca dysproporcja potencjału Chin do Rosji - a Kreml samobójczo robi Pekinowi za klasycznego "pożytecznego darmowego idiotę" przeciw USA i Zachodowi. A potem w Pekinie zdecydują, że Kreml zrobił swoje i Rosja może odejść - czyli "Azja dla Azjatów" i Syberia i Arktyka przejęta przez Chiny. Konkretnie po 2035 - gdy Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza wprowadzi skok globalnej projekcji siły i kontroli opartej o RMA, klastry komputerów kubitowych, łączności kwantowej i AI - czyli C5ISR zupełnie nowej klasy - zawiadującej globalnie wszystkimi domenami naraz - aż po każdy sensor, nosiciel, efektor. Plus budowa Wielkiego Energetycznego Muru broni skierowanych - i żadne rakiety czy hipersoniki nie pomogą Rosji - w krótkim czasie podstawa siły Rosji stanie się nieskuteczna. WTEDY Rosja stanie się łatwym łupem Chin - które staną się panem Azji. A wzmocnione Syberią i Arktyką [czyli geostrategiczną Strefa Seversky'ego] - postawią USA w sytuacji faktycznej wygranej o hegemonię globalną. Ale Kreml idzie w zaparte i oszukuje swoich obywateli wizja "przyjaźni" z Chinami... W tym sensie sytuacja Polski jest dużo lepsza od Tajwanu - bo dla Tajwanu Chiny kontynentalne to zagrożenie - a dla nas DE FACTO sojusznik strategiczny - już teraz wiążący Rosję. Dla Chin jesteśmy GWARANTEM, że nie powstanie rosyjsko-niemieckie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. I w tej kwestii sytuacja jest geostrategicznie niezmienna i gwarantowana. No, ale nasi sternicy w Warszawie niczego nie rozumieją i nie chcą rozumieć - ślepo wpatrzeni w jedynie słusznego Wielkiego Brata - czyli USA. Nie rozumieją, że musimy suwerennie liczyć na siebie, potem budować sojusz regionalny jako silny gracz, a cały czas wykorzystywać Waszyngton i Pekin do balansowania i Kremla i Berlina.

Roman
niedziela, 14 marca 2021, 01:37

Nawiązując do Chin jest tam taki duży koncern którego akronim to BYD, zaś rozwinięcie tego akronimu Build Your Dream doskonale pasuje do Far Looking

Polska stan umysłu
wtorek, 9 marca 2021, 00:13

W Polsce walczy się o serca nowych pokoleń NAKAZUJĄC POD GROŹBĄ WIĘZIENIA stawić się na "ćwiczenia" niewolnikom rezerwy w wieku 35-60 lat.

Roman
poniedziałek, 8 marca 2021, 20:47

Analiza porusza tylko aspekty militarne natomiast ani słowa o aktualnej sytuacji politycznej na Tajwanie. Prezydent Tajwanu wywodzi się z Demokratycznej Partii Postępowej, której przynajmniej deklarowanym zamiarem może być nawet ogłoszenie niepodległości Tajwanu jako państwa w żaden sposób nie związanego z Chinami, co w opinii ChRL byłoby bezpośrednim powodem do inwazji wyspy. W opozycji do rządzącej partii jest natomiast Kuomintang, który rządził wcześniej na wyspie przez ponad 50 lat ale ostatnio przegrał wybory prezydenckie i parlamentarne. Jednak pozostaje drugą co do wielkości ważną siłą polityczną na Tajwanie i Kuomintang jest nastawiony bardzo koncyliacyjnie wobec ChRL. Nie wiadomo też jak rzeczywiste wpływy może mieć ChRL na Tajwanie czy to przez Kuomintang czy też najpewniej przez swoją agenturę, którą miał możność budować przez wiele lat od chwili kiedy kontakty między Tajwanem a kontynentalnymi Chinami stały się codziennością. Wydaje mi się, że ChRL kiedy podejmie decyzję o ewentualnym włączeniu "zbuntowanej prowincji" to najpierw będzie chciał przetestować determinację Tajwanu i jego sojusznika tj USA podejmując np operację opanowania którejś z przybrzeżnych wysp kontrolowanych przez Tajwan, a leżących nieopodal brzegu chińskiej prowincji Fukien w zasięgu ostrzału chińskiej artylerii. Jeśli ta operacja powiedzie się to Tajwan jeśli nie otrzyma zdecydowanej i bezpośredniej pomocy USA znajdzie się w sytuacji bez wyjścia. Dysproporcja sił między Tajwanem a ChRL jest zbyt duża i bez masywnej pomocy z zewnątrz Tajwan nie utrzyma się. Tylko czy USA, a może i inne państwa będą chciały angażować się w "gorący" konflikt z ChRL?

Zbig gniew
poniedziałek, 8 marca 2021, 00:23

Wszystkie tego typu analizy można na śmietnik wyrzucić jeśli ludzie zamieszkali po obu stronach cieśniny Tajwańskiej dojdą do oczywistego spostrzeżenia, że Chińczycy z Chińczykami nie powinni walczyć, bo mogą tylko na tym stracić. A zyskać mogą tylko podjudzający do takiej walki obcy. Walka Chińczyków z Chińczykami w interesie obcych? Ludzie z cywilizacji Państwa Środka na to nie pójdą. Nie dadzą się podpuścić. Po cichu się dogadają - mówią w końcu tym samym językiem. A wtedy ten amerykański sprzęt będzie testowany na poligonach Chin kontynentalnych.

ito
wtorek, 9 marca 2021, 19:55

Czy mógłbyś podać z historii przykłady, kiedy to bycie tej samej narodowości powstrzymało ludzi od walki ze sobą? Bo ja mogę ci na pęczki dać przykładów, kiedy krajanie, rodacy, ba- krewni! wyrzynali się nawzajem bez litości, bo tamci opowiedzieli się zbrodniczo za kimś, żegnali się dwoma, a nie trzema, palcami, mieli czelność usunąć z herbu koronę i inne takie, nadzwyczaj istotne oczywiście, kwestie. Tak jak w czasie wojen religijnych strony łatwiej dogadywały się z innowiercami niż z "heretykami", tak w czasie wojen domowych łatwiej dogadywali się z odwiecznymi wrogami niż z krajanami po drugiej stronie frontu.

Sailor
poniedziałek, 8 marca 2021, 14:31

Przede wszystkim Chińczycy nie mówią jednym jeżykiem panie Zbig. Dominuje tam oczywiście język Mandaryński, który jest językiem urzędowym tylko, że w większości kraju nie dogada się w tym języku. Tak, że wspólnotę językową można sobie w buty wsadzić. Tym bardziej, że na Tajwanie dominuje język Hakka (hokkien), który jest używany przez 70% społeczeństwa. Natomiast w Hong Kongu i generalnie we wszystkich wspólnotach zagranicznych Chińczyków dominuje język Kantoński. Poza tym nikt przy zdrowych zmysłach kto zaznał demokracji nie będzie chciał mieć nic wspólnego z krajem totalitarnym, który czołgami rozjeżdża swoich obywateli. Równie dobrze można by snuć bajki o dogadaniu się "pod stołem" Koreańczyków.

Clash
poniedziałek, 8 marca 2021, 10:35

Właśnie, przykładem może być Hong Kong, gdzie Chińczyk z Chińczyiem się dogadał i jest tam święty wręcz niebiański spokój....

Mateo
poniedziałek, 8 marca 2021, 09:08

A wiesz że w Chinach jest 60 języków? My i Rosjanie to też Słowianie a jakoś mi nie tęskno za ich cywilizacja.

Olo
środa, 10 marca 2021, 22:41

Rosjanie to nie słowienie tylko lud ugro-fiński

Eee tam
poniedziałek, 8 marca 2021, 18:17

Te chińskie języki są nieraz tak różne że dwóch Chińczyków kompletnie się nie rozumie i muszą szukać jakiegoś języka trzeciego w którym się dogadają. Takie to JEDNE CHINY he he he

Honker Haker
niedziela, 7 marca 2021, 22:49

Ciekawe, czy u nas ktoś z MONu zechciałby pana Hunzeker`a słuchać?

Strzelec
niedziela, 7 marca 2021, 17:45

Przy naszych zapasach amunicyjnych jestesmy wiec drugim Tajwanem, to nawet lepiej niz bycie druga Irlandia...

ito
niedziela, 7 marca 2021, 15:03

Ale dlaczego przeszkadzać Chinom w przywracaniu "integralności terytorialnej"? Ot, taka drobna zgryźliwość. Faktycznym problemem i Tajwanu i naszym jest bezkrytyczne podążanie za modami. I u nich i u nas spowodowało to stworzenie niesłychanie kosztownej armii przydatnej w czasie pokoju do działań ekspedycyjnych, natomiast niezdolnych do skutecznej, pełnoskalowej obrony własnego terytorium w ramach konfliktu o dużej, a nawet średniej intensywności. Nie czarujmy się, WP nawet genialnie dowodzone i przy założeniu, że przeciwnik po nim zwyczajnie nie przejedzie, wykruszy się w ciągu góra tygodnia- dwóch, a rezerw zwyczajnie nie ma. Powołanie panów 50+, którzy na ćwiczeniach ostatnio byli naście lat temu, a ze swojej służby wojskowej znają sprzęt, który z małymi wyjątkami stacjonuje dziś głównie w muzeach, niczego nie załatwi- raz że do obsługi medycznej takiego dziadowskiego wojska zwyczajnie nie mamy dość personelu, dwa że w czasie kryzysu wymagającego powołania rezerw zwyczajnie nie będzie czasu ich przeszkalać. A na sojuszników nie mamy co liczyć przez długie tygodnie- zanim skończą dyskusje i analizy będzie już raczej pozamiatane. Żyjąc w świecie "wyklętych" i drugowojennej partyzantki nie zdołamy przez te tygodnie wstrzymać naporu silnej armii. Ani, przy dzisiejszej doktrynie i wyposażeniu wojska, niestety nie zdołamy nikogo przekonać, że atak na nas będzie tak kosztowny, że żadne potencjalne zdobycze tego nie skompensują.

Wojtek
poniedziałek, 8 marca 2021, 19:00

Mówisz "powoływanie panów 50+" to tak zabrzmiało jakbyś nie miał zamiaru brać udziału w potencjalnym konflikcie a może coś źle zrozumiałem ...

ito
wtorek, 9 marca 2021, 10:05

Chyba faktycznie nie rozumiesz :-)

godnuhb
niedziela, 7 marca 2021, 23:31

jak napisałeś o panach 50+ to pomyślałem sobie, że może to celowa strategio-taktyka utrzymywać t72 czy malować stare hełmy (oczywiście ironia)

jaan
niedziela, 7 marca 2021, 19:59

Tajwan przez ostatnie 400 lat był kolonizowany przez Europejczyków, Japończyków i Chińczyków. Można powiedzieć że to taka Australia gdzie żyją jeszcze aborygeni Tajwańscy. To nie jest zbuntowana wyspa.

Andrettoni
niedziela, 7 marca 2021, 14:16

Kolejna "okazja" by Amerykanie sprzedali broń. Wiecie jak się liczy PKB? Metoda wydatkowa mówi: PKB Konsumpcja + Inwestycje + Wydatki rządowe (bez transferów do ludności) + eksport netto. Mówiąc krótko na wysokość PKB wpływa "dodruk pieniędzy", bo pobudza konsumpcję. W PKB mamy więc zawarty dług. Następnie wydatki rządowe np. na uzbrojenie, które też można generować dzięki długowi. Na koniec mamy różnicę między eksportem i importem. Eksport broni to bardzo dobry sposób na powiększenie PKB. Teraz już wiecie dlaczego w czasie kryzysu wszystkie kraje inwestują w broń? Generują "sztuczne PKB". Spłacimy to spłacając deficyt, a na razie udajemy, że nie mamy kryzysu. Eksporterzy broni zyskują podwójnie, bo nie zmniejszają PKB importem. PKB rośnie, bo kupują broń i nie maleje, bo kupują ją w kraju.

Bomba Prawdy
niedziela, 7 marca 2021, 13:44

To ta sama sytuacja co na bliskim wschodzie gdzie wszyscy dostają po dupie, a największym wygranym jest Izrael(USA) i w Azji chcą zrobić to sami czyli wszyscy dostaną w 4 litery, a największym wygranym zostanie USA. W naszym regonie też to szykują gdzie chcą zrobić ostatecznie rozwiązanie kwestii słowiańskiej gdzie głównie skrzypce będzie grać Ukraina która "za darmo" cały czas jest dozbrajana przez USA, całe trójmorze już mają przejęte, jeszcze ta żałosna agentura na Litwie która robi za pożytecznych idiotów USA atakując Chiny, takie sytuacje są żałosne i tylko ośmieszają państwa, nas też to spotkało podczas konferencji antyirańskiej, a przez wielu uważana za konferencję antypolską.

środa, 10 marca 2021, 22:54

No niestety, ale powtarzasz stare bajki z XIX. w składające się na ideologię wymyśloną w carskiej jeszcze Rosji , zwane ogolnie słowianofilstwem, aby można było zbudować Imperium rosyjskie. W ramach tego słowianofilstwa, sprawa Słowian została postawiona na głowie

Joli
niedziela, 7 marca 2021, 21:35

Ukraińcy skończą jak my. Zostaną wydmuszką gospodarczą.

Oszołom
niedziela, 7 marca 2021, 13:05

Czas przygotować firmy i społeczeństwa świata do ekonomicznego bojkotu wyrobów i usług ChRL. W czasie pokoju poprawianie świadomości społeczeństwa w zakresie zakupów u Czerwonego Smoka zlecibym "niezależnym" organizacjom pozarządowym. Sam np. elektronikę do domu kupuje wyprodukowana poza ChRL i przez firmy z krajów niekomunistycznych.

Pilecki
poniedziałek, 8 marca 2021, 21:59

Brawo, to jest myślenie przyszłości. Kupujmy towary wyprodukowane w wolnym świecie.

KomAndor
niedziela, 7 marca 2021, 21:25

Najpierw dokonaj ekonomicznego bojkotu produktów z Niemiec .... Ich koncernów i pracy za najniższą krajową w Lidlu, Rossmanie, Aldim czy Kaufandzie ... Naszym nawiększym zagrożeniem nie jest Rosja ale postępujące na wschód Niemcy pod przykrywką UE

Ubawiony
poniedziałek, 8 marca 2021, 18:37

Komandor.. Najniższa krajowa jest na państwowym Orlenie.. Przykro mi

Lelum wypolerum
poniedziałek, 8 marca 2021, 02:25

@KomAndor poczęści się z Tobą zgadzam że IV Rzesza postępuje na wschód ale ruskie też nie są przyjaźnie nastawieni.

Wicher
niedziela, 7 marca 2021, 20:36

A bebechy tej elektroniki nie pochodzą z Chin? Nie da się odciąć Chin to nie możliwe w obecnym świecie. Połowa NIemiecków samochodów trafia do Chin. Jeśli Niemcy przestali by kupować towary z Chin, to Chińczycy przestaną kupować samochody z Niemiec. Co wtedy z Niemieckim rynkiem pracy?

Orm Bywaly
niedziela, 7 marca 2021, 23:55

nie-- większość klasowych bebechów jak piszesz nie pochodzi z Chin, z chin pochodzi tandeta ,przeciwnie ,,np Tajwan jest producentem ponad 50 % procesorow na swiatowym rynku elektroniki ,,,i o to wlasnie chodzi , maja juz centrum finansowe w postaci Hong-Kongu a , przejmujac tajwan stana sie wladcami swiata

Kiks
niedziela, 7 marca 2021, 23:15

Te bebechy nie muszą pochodzić z Chin. Zresztą te głąby podrabiają nawet scalaki. Pierwszy, drugi, trzeci, dopiero okazuje się, że czwarty działa, bo pierwsze trzy tylko ładnie wyglądają. Ci złodzieje kopiują wszystko jak leci, pudełko wygląda jak oryginał, a w środku syf. I wyjątkowo są bezczelni w tłumaczeniach, że to nie to samo, tylko miało tak wyglądać. Zaraza chińska.

Wicher
poniedziałek, 8 marca 2021, 11:07

OJ ludzie ludzie. Nie macie pojęcia o dzisiejszych Chinach, to jedna z największych potęgo technologicznych na świecie.

k
niedziela, 7 marca 2021, 18:23

Z produkcją w Chinach nie ma problemu gdy robią to zachodnie firmy. Bojkotować trzeba towary produkowane w Chinach przez chińskie firmy.

DDR
niedziela, 7 marca 2021, 13:04

Jedynym legalnym rządem Chin jest rząd na Tajwanie

dim
niedziela, 7 marca 2021, 12:48

Problemem Tajwanu jest wisząca nad nim non-stop i coraz bliżej groźba inwazji morskiej. Nam grozi lądowa. Plus w jednym i drugim przypadku siły powietrzne, ale tam głównie nad morzem, u nas nad lądem. Toteż chętnie widziałbym, by Redakcja głęboko i rzetelnie omówiła system obronny Izraela. Ani nie miałbym nic przeciw wprowadzeniu go i u nas, przynajmniej we wschodnich i centralnych województwach, aby bez powtarzania kretyńskiego systemu zbydlęcania poborowych, odziedziczonego po Prusach i Rosji, przez wojska PRL. Z kolej zachodnie województwa kraju nastawić, SPECJALIZOWAĆ można w innych tematach, przykład informatyki... plus zawsze i wszędzie mile widziany temat dronów wszelkiego typu. I w ten sposób tam też poborowych chętnych do szkolenia nie zabraknie. System przymusowego skoszarowania także byłby zbędny. Patrz IZRAEL. Nie Tajwan.

Pawlak
niedziela, 7 marca 2021, 15:38

Ale inwazja z ktorej strony? Obecnie wszyscy nas kochaja. Niemcy podnosza budzet a w Polsce.... elita sie wciaz bawi. A narod zaplaci....

hbebd
niedziela, 7 marca 2021, 23:43

chyba oczywiste kto działa agresywnie i zajmuje terytorium Ukrainy, Gruzji, okupuje część Mołdawii, niemal codziennie wygraża Szwecji, Finlandii, Estonii, Litwie, Łotwie, Rumunii, przeprowadza loty bez transponderów narażając loty cywiline, a niedługo będzie robił ćwiczenia Zapad 2021 polegające na ataku na - przede wszystkim - Polskę. Zbroi się coraz mocniej i wygląda na to, że to nie kwestia czy tylko kwestia kiedy, a kwestia kiedy zależy od wojny na Pacyfiku i odwrócenia uwagi USA od Wschodniej Europy.

niedziela, 7 marca 2021, 20:33

Zauważ, że Rosjanie na silny

hd
niedziela, 7 marca 2021, 12:21

1. Wyobraźmy sobie że w PRL komuniści wydają Polakom rozkaz ataku na Zachód. Oczywiste że Polacy ruszyliby do walki, ale z komunistami. To samo jest w chrl. Chińczycy nienawidzą komuchów z kpch tak samo jak Polacy nienawidzili komuchów z pzpr. Chińskie komuchy dobrze o tym wiedzą, dlatego rozkaz ataku na Tajwan nie zostanie wydany. 2. Nawet gdyby jednak komuchy zaatakowały Tajwan to poniosłyby ogromną klęskę w walce z armią USA, wspierającą Tajwan. Pomówienia o opuszczeniu sojusznika przez USA są bez sensu, USA nawet Kuwejtu nie odpuściły (Pustynna Burza), a Tajwan jest nieporównywalnie ważniejszy niż kuwejcka ropa. M.in. dlatego że tam znajduje się jedna z najważniejszych firm świata - TSMC. Po zajęciu Tajwanu przez komuchów USA nie tylko straciłoby TSMC, ale co gorsza przejęłyby ta firmę komuchy. To absolutnie niedopuszczalne. 3. Tajwan w ciągu 20 lat będzie miał broń atomową, co definitywnie gwarantuje mu bezpieczeństwo. 4. Sankcje jakie spadłyby na chrl po inwazji na Tajwan byłyby gigantyczne. W ich wyniku już po roku chińska gospodarka by się zawaliła. O tym komuchy również wiedzą.

Guiolmm
poniedziałek, 8 marca 2021, 21:00

Wiedza o Chinach z przed 50 lat. Chiny są komunistyczne z nazwy panuje tam raczej merytokracja nacjonalistyczna . Porównując ustrój gospodarczy Polsce bliżej do komunizmu.

oeihv
niedziela, 7 marca 2021, 23:49

tak z grubsza pisząc to co napisałeś to w dużej części "wishful thinking" niestety. @1 na pewno Chinczycy nie zwrócą się przeciw swoim komuchom, mini część może i tak, ale zostanie wyeliminowana błyskawicznie @2 to wcale nie jest pewne, że USA wkroczą do akcji w obronie TSMC, raczej przeniosą hi-tec od nich za ich zgodą do USA @3 Tajwan może mieć tą broń w przeciągu kilku miesięcy jeśli będzie chciał, to samo dotyczy Japonii i Korei Południowej - tak posypie się obecna równowaga w tym regionie jeśli Chiny napadną na Tajwan i właśnie z tego powodu problemy Chin gwałtownie eskalują co może być bardzo niebiezpieczne dla całego regionu jak i niestety świata @4 byłyby gigantyczne, ale czy gospodarka Chin by się zawaliła to tego nie wiemy, na pewno byłaby poddana presji z jaką dotąd nie miała do czynienia, ale nie wiemy czy by sobie z nią poradzili czy nie

1968
niedziela, 7 marca 2021, 16:53

A w 1968 poszło wojsko do Czechosłowacji? Wojsko nie ma myśleć ma wykonywać rozkazy.

zeneq
niedziela, 7 marca 2021, 15:41

Ile masz lat hd? Chyba nie więcej niż 14. Bo takich bredni w pierwszym zdaniu (i kolejnych) nikt starszy raczej nie wymyśli. 1. Na Zachód od PRL znajdowało się DDR więc jakikolwiek atak "na Zachód" byłby i tak skorelowany z całościowym atakiem Układu Warszawskiego (w którym jak historia uczy mieliśmy atakować Danię) a wojsko atakujące i tak nie miałoby pojęcia gdzie ich wysyłają z koszar a za plecami mieliby doborowe jednostki Armii Czerwonej które pilnowałyby kierunku naszej dyslokacji. I żadni "Polacy" nie ruszyliby do walki z komunistami bo komuna miała i ma dokładnie rozpracowane środowisko tzw "opozycji" i żadne powstanie ani w wojsku ani na ulicy w grę nie wchodziło co wykazał najdobitniej okrągły stół. 2 Gdy Chiny uderzą na Tajwan to USA (przy każdej administracji a obecnie tym bardziej) co najwyżej wyrażą ubolewanie i na tym się "pomoc" zakończy. Jeśli sądzisz że dla pojedynczej firmy z Tajwanu nieważne z jakiego sektora i jak istotnej USA czy nawet wyspy rozpętają III Wojnę Światową z atomowym mocarstwem w jego bezpośredniej strefie oddziaływania to lepiej napisz co paliłeś przed wpisem. Ja tez chcę tak odlecieć. 3 Tajwan nie będzie miał broni jądrowej choćby się skichał. I zadbają o to właśnie i przede wszystkim USA. 4. Na szczęście nie masz pojęcia jak trudno wprowadzić istotne sankcje na kraj o znaczeniu globalnym i możesz sobie pozwolić na takie nonsensy. USA mają i dlatego wiedzą że poza ubolewaniem mogą sobie popatrzeć w CNN na to jak Pekin przyłącza Tajwan do ChRL. PS. Gospodarka światowa to nie pchli targ tylko skomplikowany system połączeń i Pekin może z powodzeniem i skuteczniej potrząsnąć gospodarką USA niż sądzisz.

hd
poniedziałek, 8 marca 2021, 22:44

1. We wszystkich demoludach nastąpiłyby powstania antykomunistyczne. Opozycja nie ma znaczenia, w Rumuni żadnej opozycji nie było, a i tak Rumuni rozstrzelali ceausescu. Ba, w samym cccp byłby bunt społeczeństwa. To nie był zamknięty kraj jak Rumunia, Rosjanie wiedzieli jak się żyje na Zachodzie i nie mieli ochoty robić z Zachodu takiego samego badziewia jak cccp. A nieliczni wahający się jakby sobie uświadomi że w ataku na Zachód czeka ich pewna śmierć (miażdżąca przewaga NATO nad UW), a w ataku na komuchów mają dużą szansę przeżyć to ruszyliby na nich. To samo jest teraz w Chinach względem Tajwanu. 2. aparatczycy kpch wyrażają ubolewanie po każdym przepłynięciu okrętów USN w rejonach gdzie komuchy zakazały Amerykanom pływać. Bo Amerykanie nic sobie nie robią z chińskich zakazów. Chodzi o wszystkie tajwańskie firmy, ale TSMC jest najważniejszą z nich. Jeśli myślisz że komuchy w celu zagarnięcia jej rozpętają III wojnę światową z USA, które ma nad chrl miażdżącą przewagę pod każdym względem to się grubo mylisz. 3. USA zezwoliły na posiadanie broni atomowej przez Izrael czy Pakistan, więc tym bardziej zezwolą Tajwanowi, znacznie bardziej jej potrzebującemu. I zapewne pomogą Tajwanowi ją uzyskać, albo po prostu mu ją sprzedadzą. 4. Po Tienanmen chrl dostała duże sankcje. Po ataku na Tajwan dostanie 1000 razy większe. aparatczycy kpch będą mogli tylko wyrazić ubolewanie z ich powodu, tak jak obecnie wyrażają ubolewanie z powodu sankcji na huawei.

Kot nr 398
wtorek, 9 marca 2021, 10:27

W Rumunii Ceaucescu został poświęcony przez swoich towarzyszy, którzy w ten sposób utrzymali się przy władzy przez ponad 10 lat i zdołali się odpowiednio urządzić.

SAS
poniedziałek, 8 marca 2021, 06:37

Po co zajmować Tajwan siłą? Są inne metody. Chiny tak się rozrosną, że będą w stanie ekonomicznie blokować różne procesy na wyspie. Inne wyjście to zaszczepić tam agenturę podlewaną pieniędzmi, która utworzy tam sile polityczną i może za 30 lat przejmie władze i będzie przekonywać Tajwańczyków, że zjednoczenie to najlepsze wyjście. Opcja siłowa może zajść tylko w pewnych kryzysowych okolicznościach.

zeneq
poniedziałek, 8 marca 2021, 14:49

Te inne metody są już w użyciu, wystarczy popatrzeć na lokalną scenę polityczną gdzie np Nowa Partia czy Najpierw Naród już kombinowały jak tu się zbliżyć do Chin. Nieważne czy to Zielona czy Niebieska koalicja zawsze znajdzie się zgniłe jajo. Ale główni politycy na wyspie sami lub zainspirowani przez np USA mogą ogłosić w końcu niepodległość i wtedy misterny plan wieloletniej influencerki pójdzie z dnia na dzień do kosza. A to po wydarzeniach w Hong Kongu i innych chińskich inicjatywach wcale nie jest niemożliwe. Wtedy opcja siłowa którą jak mantrą Pekin grozi wyspie może się niestety ziścić.

KomAndor
niedziela, 7 marca 2021, 21:29

Co się dziwicie to jest pokolenie po 2000 roku które wychowało się w epoce medialnej rządów pomiędzy 2008 a 2015 rokiem ... Wińcie sami siebie że oni nic nie rozumieją jak wychowano ich na kłamstwie i im karmiono to teraz nic a nic nie jest w stanie zmienić ich myślenia ....

enodi
niedziela, 7 marca 2021, 23:52

nie do końca, wystarczy umiejętność myślenia krytycznego. Może akurat osoba, która to napisała ma nie dość rozwiniętą tą umiejętność, ale to nie usprawiedliwia projekcji braku tej umiejętności u całego pokolenia.

tuitam
niedziela, 7 marca 2021, 14:56

LWP, na rozkaz komunistów w PRL, weszło do Czechoslowacji. Strzelało też do Polaków co kilka, kilkanaśce lat. Więc na Zachód też by poszło.

dim
niedziela, 7 marca 2021, 14:03

Bujasz w obłokach. Komunizmu 100+ lat temu nie było , a Chińczycy i tak prali się ciągle między sobą, częściami Chin rządzili generałowie, nie politycy. Politycy były to co najwyżej ich kukły, o ile byli w ogóle. Siły zewnętrzne jasne, że stale w tym pomagały i niejedne. Szeregowych żołnierzy, czy lokalnych mieszkańców zupełnie nikt o sympatie nie pytał. Kula w łeb, w razie defetyzmu, czy choćby podejrzenia o defetyzm - ta była w pełni skuteczna oczywistość.

Eee tam
niedziela, 7 marca 2021, 11:51

Tajwanu USA nie zdołają obronić jak nie dały rady obronić Filipin w 1942 mogą go najwyżej odbić po pokonaniu chińskich komunistów jak japońskich militarystów w 1945

Ryszard 56
niedziela, 7 marca 2021, 11:43

maja swietne korwety takie dla Nas

Marcin
niedziela, 7 marca 2021, 18:37

Niestety ale mają one zbyt słabe uzbrojenie przeciwlotnicze i brak antyrakietowego...

Pawlak
niedziela, 7 marca 2021, 15:40

Male ekonomiczne cacka.Podobne maja Szwedzi.

Tweets Defence24