- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Terytorialsi z artylerią. Ale jaką? [ANALIZA]
Wojska Obrony Terytorialnej zbliżają się do wyboru docelowej dla siebie artylerii. Jakie modele haubic są dostępne na rynku i które z nich mają szansę na wygraną w tym postępowaniu?
Autor. J. Sabak
Terytorialsi od dłuższego czasu poszukują dla siebie docelowego środka wsparcia ogniem pośrednim. Obecnie wiemy, że będzie nim haubica kal. 105 mm, jednak nie zostało jeszcze określone, czy mowa o rozwiązaniu samobieżnym, czy też ciągnionym. W styczniu zeszłego roku generał brygady Krzysztof Stańczyk, Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej, zapowiedział pozyskanie dla tej formacji armatohaubic samobieżnych DANA wz. 77 jako rozwiązania pomostowego, z czego jednak się wycofano.
Do tego wszystkiego dochodzą informacje o zainteresowaniu Terytorialsów także moździerzami kal. 120 mm. Dyskusje o tym, co jest lepsze dla WOT-u, pomiędzy tymi dwoma rodzajami środków walki, rozpaliły niejedną sekcję komentarzy pod naszymi artykułami oraz w social mediach — dziś ich nie poruszymy. Chcemy jedynie przybliżyć, jakie konstrukcje z kategorii haubic potencjalnie interesujących dla Wojsk Obrony Terytorialnej są obecnie dostępne na rynku.
Przyczynkiem do tego tekstu były zeszłoroczne targi MSPO 2025, na których obecnych było kilku producentów haubic kal. 105 mm. Niestety, większość z prezentowanych konstrukcji to były tylko modele, więc proces poznawczy nie obejmował tutaj pełni spektrum. Drugim wydarzeniem, które skłoniło mnie do napisania (a raczej dokończenia) tego tekstu były toruńska Międzynarodowa Konferencja Artyleryjska.
Turecki podarek wstępem do rozmów?
Zacznijmy od konstrukcji, z którą już nasze ministerstwo obrony miało poniekąd styczność — tureckiej haubicy ciągnionej Boran. Jej model został wręczony sekretarzowi stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Pawłowi Bejdzie podczas targów IDEF 2025. Na kieleckim MSPO firma MKE również zaprezentowała haubicę w takiej formie. Tureckie rozwiązanie należy do najnowszych tego typu rozwiązań na rynku, a pierwsze egzemplarze dostarczono tureckiej armii pod koniec 2022 roku. Jest to obecnie także jedna z nielicznych na rynku haubic znajdujących się w produkcji.
Dotychczas trafiła ona na wyposażenie m.in. Macedonii Północnej, Turcji, Bangladeszu oraz Bośni i Hercegowiny. Producent jednak wiąże nadzieje z pozyskaniem kolejnych klientów (przynajmniej jeden z nich dotychczas pozostaje nieujawniony), aktywnie promując haubicę np. na odbywających się w Arabii Saudyjskiej targach World Defense Show 2024 lub właśnie tegorocznym MSPO. Boran bazuje na rozwiązaniach z brytyjskiej L118.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Przechodząc do parametrów Borana, pozwala on na eliminację celów na dystansie do 17 lub 21 km (w zależności od użytej amunicji), co stanowi wartość bardzo zbliżoną do np. haubicy Goździk kal. 122 mm. Lufa ma długość 30 kalibrów, zaś szybkostrzelność określono na sześć strzałów w ciągu minuty. Według producenta czas do rozpoczęcia ostrzału z Borana to 60 sekund od zajęcia stanowiska ogniowego. Haubica może operować w zakresie od -3° do 70° w elewacji i do 8° w trawersie.
Dodatkowo haubica została wyposażona w radar do pomiaru prędkości wystrzelonego pocisku, system kierowania ogniem Boran FCS oraz układ nawigacji inercyjnej. Masa własna wynosi zaledwie 1780 kg, co znacząco ułatwia przewóz haubicy przez różne środki transportu, począwszy od wielozadaniowych pojazdów 4x4 (ale także klasycznych terenówek) poprzez śmigłowce, na samolotach transportowych kończąc.
Zobacz też
Tureckie metody produkcji dla PolskiSponsorowany
Nie mamy informacji co do ewentualnych planów współpracy MKE z polskim przemysłem w kontekście ewentualnej sprzedaży Borana. Można jednak podejrzewać, że będą oni tutaj chętni do rozmów dotyczących polonizacji procesów produkcyjnych oraz serwisowych. Sam Boran musiałby także zostać zintegrowany z polskim Zautomatyzowanym Zestawem Kierowania Ogniem Topaz od Grupy WB.
Same lufy mogłyby powstawać w Hucie Stalowa Wola, co jest kluczowe, zważywszy że jest to jeden z elementów zużywalnych. Zważywszy na to, że Turcja jest w ostatnich latach dość częstym kierunkiem pozyskiwania sprzętu wojskowego, Boran przez to jest prawdopodobnie brany pod uwagę przez decydentów. Z drugiej jednak strony ostatnie dni to dość niepokojące informacje o wadach tureckiego produktu, chociaż dalej są to tylko plotki.
Francuska klasyka znana już polskiemu wojsku
Drugą ciągnioną haubicą, jaka jest zapewne rozważana przez WOT jest już dobrze znana niektórym wojskowym francuska LG1 Mk III. Podobnie jak Boran, jej model został wystawiony na MSPO 2025. Została także zaprezentowana na wspomnianej toruńskiej konferencji, jednak tylko od strony teoretycznej (prezentacja). Haubica ta była już w roku 2019 proponowana naszej armii przez firmę Works 11 (ówczesny przedstawiciel dawnego Nexter Systems w Polsce).
Wtedy to na terenie Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce odbyła się prezentacja jej możliwości ogniowych. Udział wtedy wzięli m.in. przedstawiciele Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, 6. Brygady Powietrznodesantowej, 21. Brygady Strzelców Podhalańskich i jednostek Wojsk Specjalnych. Teraz może ona potencjalnie się stać uzbrojeniem WOT-u, który może czerpać ze sporządzonych po wspomnianej prezentacji analiz oraz wniosków.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Donośność haubicy LG1 w przypadku użycia amerykańskiej amunicji (stosowanej w haubicy M101) wynosić ma około 11 km, co według producenta ma zapewniać większe bezpieczeństwo przed atakami dronów względem standardowych efektorów użytych w moździerzach. Wartość ta zwiększa się do ponad 17 km w przypadku strzelania francuską amunicją ERG 3, co jest wartością pośrednią między klasyczną amunicją odłamkowo-burzącą używaną w radzieckich haubicach D-30 i D-20.
Haubica LG1 (prawdopodobnie wszystkie dane bazują tutaj na wersji Mk III może strzelać kilkoma typami amunicji z oferty KNDS France, ale także jest kompatybilna z tą używaną przez amerykańskie M101 oraz L119. Zapewnia to tym samym większą elastyczność w działaniu oraz mniejszą szansę na całkowite wyczerpanie środków bojowych.
Zobacz też

Przechodząc do samej specyfikacji opisywanej konstrukcji, poza zasięgiem rażenia do 17 100 metrów cechuje się ona lufą o długości 30 kalibrów oraz niską masą – 1670 kg (z pełnym wyposażeniem bez amunicji). Druga wartość ma być o 200 kg mniejsza względem najlżejszej haubicy tego typu oferowanej przez konkurencję, a zaoszczędzona masa przekłada się np. na możliwość przewożenia większej liczby amunicji.
Szybkostrzelność określono na 12 pocisków wystrzeliwanych w ciągu minuty, jednak wartość ta może się zwiększyć do 20 środków bojowych opuszczających przewód lufy (ale tylko na krótki czas). Obsługę LG1 stanowi pięciu żołnierzy, jednak w pewnych przypadkach może ona zostać zmniejszona do trzech osób. Czas potrzebny do rozpoczęcia strzelania oraz odbój określono na mniej niż 30 sekund. Z haubicy można też prowadzić ogień bezpośredni na dystansie do 2 km.
Haubica w odmianie Mk III wyposażona jest w komputer balistyczny i system pozycjonowania INS/GPS. Dane o pozycji celu mogą być wprowadzane do komputera ręcznie lub też pochodzić z integralnego modułu pozycjonującego. Haubica wyposażona jest także w radar odpowiedzialny za pomiar prędkości początkowej pocisku, który został zakupiony przez dwóch użytkowników LG1.
Żywotność lufy producent określa na około 7000 wystrzałów. Dotychczas francuska haubica została zakupiona przez takie kraje jak Kanada, Tajlandia, Indonezja, Belgia, Kolumbia, Singapur czy Malezja. Jej częściowa produkcja oraz serwis także mógłby zostać ulokowany w polskich przedsiębiorstwach, o ile zostanie to wynegocjowane. Podobnie jak w przypadku Borana, konieczna byłaby tutaj integracja z Topazem. W odróżnieniu od niego LG1 jest konstrukcją od kilku dekad dostępną na rynku i sprawdzoną przez niejedną armię.
Amerykańska artyleria testowana na Ukrainie
Przejdźmy teraz do pierwszej samobieżnej haubicy w tym zestawieniu, czyli amerykańskiego „Sokolego Oka” (Hawkeye). Konstrukcja ta została przedstawiona na wspomnianej toruńskiej konferencji, jednak także tylko w formie prezentacji. Uzbrojenie główne stanowi tutaj haubica M20 (pochodna ciągnionej M119) kal. 105 mm, mogąca strzelać na dystansie 11,5–19,5 km w zależności od użytej amunicji.
Szybkostrzelność stałą określono na trzy wystrzały w ciągu minuty, zaś czas potrzebny do rozstawienia i rozpoczęcia strzelania wynosić ma znacznie mniej niż 90 sekund. Wytrzymałość lufy określono na 6500 wystrzałów. Testy haubicy miały wykazać, że możliwe jest wystrzelenie z niej nawet 8 pocisków w ciągu minuty, ale przy strzelaniu stałym wartość ta maleje do trzech wystrzałów w ciągu 60 sekund.
Bazą dla systemu jest pojazd taktyczny HMMWV (model M1152A1 lub B1), jednak w przypadku Wojsk Obrony Terytorialnej bazowy nośnik mógłby zostać wymieniony na samochód Legwan. Załogę stanowią cztery osoby, jednak w skrajnych przypadkach za obsługę systemu odpowiadać może dwóch żołnierzy.
Kluczową cechą Hawkeye ma być zastosowanie mechanizmu „miękkiego odrzutu”. Dzięki jego zastosowaniu siła generowana podczas wystrzału przez haubicę oraz jej nośnik może być zmniejszona nawet o 60%. Masa pojazdu w standardowej konfiguracji to około 6400 kg (w przypadku tej prezentowanej na AUSA 2025 wynosiła ona około 4,5 tony).
Autor. AM General LLC
Opisywana konstrukcja została dotychczas sprawdzona przez armię amerykańską oraz ukraińską, a zainteresowanie nią wyrażać ma m.in. Kosowo. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych konstrukcji potencjalny zakres polonizacji nie jest wiadomy i pozostaje wyłącznie w obszarze spekulacji.
Najbardziej prawdopodobna jest tutaj produkcja podwozia w postaci samochodu Legwan. Z drugiej zaś strony Polska kupiłaby najwięcej haubic z dotychczasowych potencjalnych klientów, zatem pozycja negocjacyjna byłaby tutaj całkiem dogodna. Tak jak wcześniej, możliwe byłoby produkowanie m.in. luf czy elementów hydraulicznych, a także konieczny byłby montaż Topaza.
Haubica na podwoziu Legwana
Kolejnym produktem mogącym zainteresować Terytorialsów jest pokazana na stoisku Hyundai WIA podczas MSPO 2025 samobieżna haubica kal. 105 mm. Była to jej premiera w Polsce, chociaż ona sama pokazywana została wcześniej m.in. na targach KADEX 2024. Jest to tak naprawdę ciągniona haubica KH178 (z lufą o długości 37 kalibrów), którą osadzono na kołowej bazie w postaci samochodu KLTV (do wyboru jest tutaj model K351 lub K152).
Za jej pomocą można razić cele na dystansie do 14,7 lub 18 km, w zależności od użytej amunicji. Haubica może obracać się w promieniu 270°, zaś pionowy zakres jej ruchu określono na –5° do +65°.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Tak skonfigurowany pojazd ma być możliwy do transportu za pomocą ciężkich śmigłowców CH-47 Chinook (tych jednak Polska nie posiada) oraz oczywiście na pokładzie średnich (i większych) samolotów transportowych, jak np. nasze C-295. Sama haubica obecnie nie jest produkowana, jednak producent zapewne bez problemów będzie mógł to wznowić po otrzymaniu stosownego zamówienia.
Na plus przemawia tutaj możliwość produkcji przynajmniej samego nośnika (Legwan) w polskim przemyśle (zakłady Rosomak S.A.). Podobnie jak w przypadku Borana, wydaje się również możliwe uruchomienie w HSW produkcji luf.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Wybór artylerii dla Terytorialsów już niedługo?
Generał Stańczyk w lipcu zeszłego roku w rozmowie z PAP określił termin tworzenia pododdziałów artylerii lufowej 105 mm na lata 2026-2028. Powstaną one w pierwszych sześciu brygadach i w dwóch brygadach komponentu obrony pogranicza. Tym samym zbliża się termin podjęcia decyzji, która w przypadku haubicy (w odróżnieniu od moździerzy wciąż nie wskazuje potencjalnego zwycięzcy.
Która z wymienionych tutaj konstrukcji będzie najlepsza? Na to odpowiedzą Terytorialsi za jakiś czas. Czy to wszystkie, które są brane pod uwagę? Zapewne nie, ale te w mojej opinii są najbardziej prawdopodobne, by wejść na wyposażenie WOT. Która zwycięży? Czas pokaże. Pozostaje zatem życzyć decydentom owocnego zakończenia prac i wyboru rozwiązania zwiększającego potencjał naszych żołnierzy oraz najlepiej do ich oczekiwań dostosowanego.




PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142