Siły zbrojne

Wał, karuzela i czołgowe spodnie. Rosyjska taktyka po Syrii [ANALIZA]

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Od kilku już lat jeśli mowa jest o rosyjskich Wojskach Lądowych, to w zasadzie sprowadza się ona do poruszania problemu głębokiego procesu ich modernizacji a przebiegającego wielotorowo i wieloetapowo. Ponadto wiadome jest, że przynajmniej część z kadry dowódczej, jak i pojedynczy żołnierze zdobyli pewne doświadczenie, realizując zadania w ramach konfliktu syryjskiego czy wspierając separatystów na Ukrainie. To wszystko wpływa na wprowadzanie kolejnych zmian, w tym i w taktyce prowadzenia walki, która od kilku lat ponownie ulega możliwe, że i rewolucyjnym przeobrażeniom.

W procesie modernizacji swoich wojsk pancernych i zmechanizowanych/zmotoryzowanych (a nawet i innych formacji takich jak aeromobilne) Rosjanie szczególny nacisk położyli na wzmocnienie ich możliwości (siły) ogniowych oraz wzajemną i wielopoziomową wymianę danych. Wprowadza się na szerszą skalę wsparcie ze strony różnej klasy BSP czy nawet (na razie w ograniczonym stopniu) robotów lądowych. Duży nacisk kładziony jest na WRE i wykorzystanie będącego jej elementem składowym cyberataku. Nie zapomina się o rozwoju systemów artyleryjskich i rakietowych, podniesieniu możliwości wojsk inżynieryjnych, dalszym wzmocnieniu już i tak mocno rozbudowanego systemu obrony przeciwlotniczej czy logistycznym zabezpieczeniu działań.

Oprócz samej modernizacji dąży się ponadto do znacznego podniesienia poziomu wyszkolenia wojsk, usprawnienia systemu ich mobilizacyjnego rozwinięcia czy pozyskaniu tzw. dobrego żołnierza poprzez kształtowanie w społeczeństwie odpowiednich postaw patriotycznych.

Całe Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej (SZ FR) przywiązują również znaczącą rolę do uzyskania wysokich umiejętności w taktyce prowadzenia współczesnej walki. Przejawia się to zarówno w teoretycznym przygotowaniu poszczególnych dowództw wyższego szczebla do efektywnego wykorzystania tej formy działań, ale również i związków taktycznych, oddziałów, pododdziałów oraz poszczególnych załóg operujących wybranymi systemami uzbrojenia czy nawet i pojedynczych żołnierzy. Praktyczne wykorzystanie nabytych umiejętności jest tu również nie mniej ważne, a do tego dochodzi ciągłe doskonalenie przyjętych już sposobów prowadzenia walki oraz wypracowanie tych zupełnie nowych. Te ostatnie wynikają z coraz bogatszego zasobu doświadczeń zdobytych w wyniku prowadzonych działań na terenie wspomnianej już Syrii czy w Donbasie.

Krótki rys historyczny 

Według Rosjan (ale nie tylko ich) taktyka jest podporządkowana strategii i sztuce operacyjnej, które z kolei określają cele do osiągnięcia w prowadzonej walce. Można z dużym przybliżeniem powiedzieć, że właśnie taktyka walki już od czasów istnienia ZSRR była dynamicznie rozwijana, choć praktycznie uzyskiwane rezultaty były niejednokrotnie dalekie od oczekiwań, a zmienna sytuacja powodowała, że często trzeba było szybko weryfikować wcześniej przyjęte założenia. Rosjanie sporo nauczyli się od Niemców (niestety płacą za to olbrzymią cenę), trochę też od aliantów zachodnich. Resztę wypracowali sami, a dynamika wprowadzonych zmian była bardzo duża. Przy czym należy zauważyć, że „sukcesy’ w zmaganiach wojennych opierały się na zasadzie stosowania znacznej przewagi i dążeniu do bezpośredniego starcia, co owocowało znacznymi stratami w ludziach i eliminacją dużej ilości wykorzystywanego sprzętu bojowego. I tak w zasadzie było (z niewielkimi zmianami) do czasów obecnych.

Wielu ekspertów i teoretyków wojskowości uważa, że od zakończenia II Wojny Światowej można wyróżnić sześć głównych okresów, które dominowały w przyjętej teorii i praktyce prowadzenia działań taktycznych w ówczesnym ZSRR. I tak do połowy lat pięćdziesiątych nadal istniały wypracowane podczas wojny procedury i standardy działań. I to pomimo znacznego nasycenia wojsk nowymi systemami uzbrojenia i pewnymi wnioskami płynącymi np. z konfliktu koreańskiego czy innych lokalnych wojen. Nastąpiła zatem pewna stagnacja w opracowaniu nowej taktyki działania, a dowódcy różnego szczebla nadal korzystali z zasad i doświadczeń czasów wojny.

Następnie do lat sześćdziesiątych nastąpiły poważne zmiany wynikające z masowego wprowadzenia do uzbrojenia (na różnym szczeblu) broni atomowej. Do jej możliwości dostosowano taktykę prowadzenia walki, a w szczególności metody ataku i przełamania obrony prowadzonej przez przeciwnika oraz odparcia jego uderzeń jądrowych na własne ugrupowania wojsk.

Z czasem też obszar prowadzonej walki podzielono na strefy oddziaływania poszczególnych, klasycznych systemów uzbrojenia. I tak bezpośrednią walkę prowadzono w pasie do 10 km głębokości, działanie artylerii lufowej prowadzono do 20-25 km a rakietowej 30-35 km, bliskie zabezpieczenie logistyczne walczących wojsk obejmowało pas o głębokości do 60-80 km a rozpoznanie taktyczne i bezpośrednie wsparcie lotnicze do 60 km.

Kolejne zmiany to wypracowanie doskonalszych koncepcji działań taktycznych będących wynikiem „zachwytu” możliwościami wykorzystania broni jądrowej w ofensywnym charakterze prowadzonych działań. Cały okres lat sześćdziesiątych był zatem w pełni wykorzystany na praktyczne sprawdzenia nowej taktyki w ramach masowych ćwiczeń poligonowych z jednoczesnym brakiem zupełnie nowego podejścia i wprowadzeniem nowych rozważań do szybko zmieniających się uwarunkowań ówczesnego pola walki. Co istotne to w tym okresie całkowicie pomijano rozwój taktyki prowadzenia działań defensywnych i opóźniających na rzecz wyłącznie ofensywnych.

Odwrócenie poglądów nastąpiło w latach siedemdziesiątych. Wynikało z wprowadzenia do eksploatacji drugiej powojennej generacji systemów uzbrojenia oraz ograniczenia możliwości użycia broni jądrowej na rzecz z powrotem tej konwencjonalnej.

Ostatni okres zmian w taktyce wprowadzony jeszcze w czasach istnienia ZSRR spowodowany był stopniowym nasyceniem wojsk bronią precyzyjną, która w zasadzie pozwalała na „wyeliminowanie” taktycznej broni jądrowej małej mocy. Ponadto doświadczenia z wojny w Afganistanie miały również pewien wpływ na wprowadzane zmiany.

Po rozpadzie ZSRR nastąpiła pewna stagnacja w rozwoju taktyki prowadzenia walki w Rosji, pomimo że Moskwa w tym czasie prowadziła wiele lokalnych operacji militarnych, które ostatecznie dobitnie pokazały konieczność wprowadzenia zmian i dostosowywania się do zupełnie nowych realiów.

Nowe, stare działania taktyczne 

Po pierwsze w jeszcze większym stopniu zaczęto doceniać rolę artylerii różnego szczebla a w szczególności możliwości jej użycia do wykonywania precyzyjnych uderzeń. Wszystkie brygady artylerii mają obecnie na stanie zintegrowany system dowodzenia i kierowania ogniem w ramach zautomatyzowanego systemu dowodzenia wojskami, którego elementy składowe osadzono na wysoko mobilnych wozach dowodzenia. Ponadto wprowadzane są nowe wzory sprzętu i dokonywana jest głęboka modernizacja już eksploatowanego. Trwają też prace nad stworzeniem wielopoziomowego, zautomatyzowanego systemu rozpoznania i uderzenia kolejnej generacji. Ma on zapewnić od 2 do 2,5 krotną redukcję czasu reakcji i wypracowania zadań ogniowych. Jednocześnie precyzja ataku przy użyciu najnowszych pocisków precyzyjnych ulegnie poprawie od 1,5 do nawet 2 razy.

Oprócz organicznych oddziałów i pododdziałów WRiA w poszczególnych dywizjach czy samodzielnych brygadach jest m.in. 10 brygad rakietowych i 11 brygad artylerii. Te pierwsze wyposażone są w  zestawy 9K720 Iskander-M, natomiast drugie w różnego rodzaju sprzęt artyleryjski kalibru od 152 mm. Proces reform obejmuje zmiany w strukturach jednostek artyleryjskich, zwiększenie profesjonalizacji kadry i efektywności szkolenia pododdziałów oraz odejście od scentralizowanego, a przez to mało efektywnego, systemu dowodzenia artylerią. Doskonali się taktyczne metody wykonania manewru przez wybrane oddziały artylerii oraz ich współpracę z lotnictwem i systemem rozpoznania rodzajów wojsk.

Można też powiedzieć, że rosyjskie wojsk lądowe zaczęły ćwiczyć taktykę wsparcia własnych sił ogniem pośrednim prowadzonym z armat czołgów. To nic innego jak powrót do wypracowanych jeszcze w czasie II Wojny Światowej form działania przyjętych u aliantów, ale też i nieco później również w Armii Czerwonej.

Obecnie powrócono do możliwości takiego wykorzystania czołgów, czyli dodania do ich zadań roli mobilnej artylerii, prowadzącej ogień stromotorowy na większe (do 12 000 metrów) niż standardowo dla czołgu (do 2000 metrów) odległości. Zadanie to jest o tyle ułatwione, bowiem Rosjanie od lat rozwijają różne typy pocisków, które wystrzelone z dział czołgowych mogą pełnić rolę amunicji artyleryjskiej. Również dość szybko wprowadzili do eksploatacji programowalną amunicję odłamkowo-burzącą. I tak eksploatowany system Ajniet z nowym programowalnym zapalnikiem jest kompatybilny z amunicją odłamkowo-burzącą OF-19 i OF-26 a w ramach OKR Kamizelka rozwijany jest nowy OF-128 z ładunkiem w postaci 450 elementów rażących w kształcie cylinderków o masie 3g i 3 kg zasadniczego materiału wybuchowego. W tym ostatnim przypadku daje to zdolność rażenia w strefie o powierzchni 41 m2 ze średnią gęstością odłamków ok. 11 na m2.

Eksperymentalne wykorzystanie czołgów w roli mobilnej artylerii miało miejsce na poligonie Pogonowo w obwodzie Woroneskim (Zachodni Okręg Wojskowy - ZOW). Prowadziły one ogień z zakrytych stanowisk, wykorzystując dane o celach pozyskane od wysuniętych obserwatorów i BSP (głównie Orłan-10 i Orłan-30). Próby objęły również prowadzenie strzelań w ruchu po opuszczeniu wcześniej zajmowanych miejsc postoju. Zaraz po czołgach do akcji włączyła się artyleria lufowa, przenosząc ogień na dalsze dystanse. Możliwe, że jej pośrednią rolą był zwalczanie stanowisk ogniowych artylerii przeciwnika, ujawniających się po nawale ogniowej rozpoczętej przez same czołgi. 

Konflikt w Czeczenii (w latach 1994-1996), zaowocował wprowadzeniem do pododdziałów wojsk pancernych działania taktycznego określanego jako ogniowa (pancerna) karuzela (lub karuzela Rochlina – ze względu na to, że po raz pierwszy zastosowano ją w VIII Korpusie dowodzonym przez gen. Lwa Rochlina w trakcie walk o Grozny). Jej celem jest zapewnienie ciągłości prowadzonego ognia przez czołgi plutonu, które poruszają się po tzw. kręgu. I tak gdy pierwszy z wozów prowadzi ogień do wykrytych celów, drugi będąc w ukryciu, przygotowuje się do zajęcia stanowiska ogniowego, trzeci w tym samym czasie uzupełnia amunicję. Przy dobrym wyszkoleniu załogi, pojedynczy czołg pozostaje na stanowisku ogniowym około trzy minuty, a w sytuacji szczególnego zagrożenia wóz przygotowujący się do zajęcia stanowiska ogniowego również może natychmiast otworzyć ogień.

Co istotne to do strzelania wykorzystywane są wyłącznie pociski znajdujące się w zautomatyzowanym systemie podawania amunicji (wszystkie czołgi nie przenoszą dodatkowej amunicji w kadłubie a tylko 22 w karuzelowym automacie ładowania) co ma poprawić stopień bezpieczeństwa zarówno wozu jak i przede wszystkim jego załogi. Ten sposób prowadzenia ognia można również wprowadzić w kompanii, poszczególne etapy realizując pojedynczymi plutonami.

Mamy więc szybkie wsparcie ogniowe (z wyraźnym wzrostem szybkostrzelności) przy ograniczonej ilości zabieranej amunicji. Jak podkreślają sami Rosjanie, dodatkowym plusem tak rozwiązanego ugrupowania taktycznego w walce jest wprowadzenie przeciwnika w błąd co do ilości zaangażowanych w walkę wozów bojowych. Intensywność prowadzonego ognia daje bowiem efekt pewnego złudzenia co do wielkości samego pododdziału biorącego udział w prowadzonej walce. Taktyka ta wymaga ponadto wprowadzenia pewnych zmian w dotychczasowym systemie zaopatrywania logistycznego broni pancernej.

Ponadto w tej nowej metodzie prowadzenia walki zaleca się, by w terenie zurbanizowanym zapewnić czołgom osłonę przeciwlotniczą przez samobieżne zestawy przeciwlotnicze takie jak np. artyleryjskie ZSU-23-4 lub artyleryjsko-rakietowe Tanguska. Miałyby one zwalczać stanowiska wyrzutni ppk czy granatników przeciwpancernych umieszone na wyższych kondygnacjach (poza zasięgiem armat czołgowych) oraz osłaniać wozy przed namierzeniem lub atakiem za pomocą BSP i śmigłowców. Ogniową karuzelę wykorzystywały rosyjskie załogi w Donbasie czy pododdziały pancerne separatystów. Tam też powstał jej zmodernizowany wariant polegający na wykorzystaniu czwartej maszyny, która z ukrycia czeka na oddanie „snajperskiego” strzału do nowo wykrytego celu rozpoznanego (wykrytego) w wyniku prowadzonej nawały ogniowej.

Warto zaznaczyć, że podobna metoda prowadzenia walki była już stosowana przez jazdę europejskiej w XVII wieku w postaci tzw. karakola. Kawalerzyści podjeżdżali do przeciwnika, oddawali salwę z pistoletów i cofali się, żeby przeładować, a ich miejsce zajmowali kolejni w szyku.

Kolejną taktyczną metodą jest tzw. syryjski wał, który stanowi dopiero co opracowane podstawy kombinacji ognia i manewru. Korzeniami wywodzi się on z doświadczeń operacji prowadzonych na terenie Syrii i w zasadzie wiąże się z wykorzystaniem przez poddziały pancerne ukształtowania rzeźby. Istotnym czynnikiem jest tu zapewnienie osłony boków tych wozów bojowych przed oddziaływaniem wykorzystywanej przez przeciwnika broni przeciwpancernej. Czołgi lub inne maszyny poruszają się jeden za drugim w odległościach od 20 do 100 metrów, prowadząc ogień w ustalonym sektorze. W warunkach jakie panowały w Syrii, dodatkowo dochodziła możliwość prowadzenia skrytego działania oraz utrudnienie w użyciu systemów uzbrojenia naprowadzanych w wiązce laserowej. Powadzenie w wykorzystaniu syryjskiego wału związane jest z wysoką mobilnością i wyszkoleniem załóg czołgów. 

Syryjski wał był ćwiczony m.in. przez pododdziały brygad strzelców zmotoryzowanych i pancernych podczas treningów prowadzonych na poligonie Burduni należącym do Wschodniego Okręgu Wojskowego. Żołnierze piechoty zmotoryzowanej wykorzystują tzw. nowe pozycje ostrzału, intensyfikując ogień broni maszynowej na szczególnie niebezpiecznych pozycjach obronnych przeciwnika. W tym samym czasie czołgiści działają z pozycji flankowych, kontratakują i stosując taktykę klinów w kilku miejscach, przełamują defensywę, czym zapewniają przeniesieni walki w głąb pozycji obronnych.

Czołgowe spodnie to manewr taktyczny, podczas którego pojedynczy czołg prowadzi ogień z dwóch stanowisk ogniowych – głównego i zapasowego. Istotne jest, że nie zatrzymuje się na każdym z nich dłużej niż na od 3 do 5 sekund. Zasadniczy cel to sprowokowanie przeciwnika do otwarcia ognia, co umożliwi namierzenie jego stanowisk ogniowych i rozpoznanie sił.

Taktyka walki wprowadza też nowe metody dziania śmigłowców bojowych wchodzących w skład lotnictwa Wojsk Lądowych SZ FR. Załogi tych maszyn przygotowywane są bowiem do niszczenia pojazdów i miejsc oddziaływania środków ogniowych przeciwnika z zasadzek. Para śmigłowców wraz z amunicją i paliwem dla nich rozmieszczona jest w ukrytym miejscu (np. lesie). W chwili otrzymania zadania maszyny te startują, by je wykonać, operując na niskim pułapie i starając się wyjść na pozycje ogniowe z zaskoczenia (bazując m.in. na danych pochodzących z rozpoznania). Lot odbywa się z wykorzystaniem rzeźby terenu i naturalnych lub sztucznych osłon a sam atak następuje z dystansu od 500 do 5000 metrów lub więcej. Po wykonaniu zadania śmigłowce powracają na swoje, ukryte stanowisko, by odtworzyć gotowość do wykonania kolejnej misji.

Podsumowanie

Po czasie pewnego zastoju oraz rzeczywistego obrazu możliwości własnej armii pokazanym w konfliktach czeczeńskim i gruzińskim nastąpił proces szybkich zmian prowadzonych dwutorowo. Mamy więc z jednej strony modernizacje techniczna a z drugiej intensywny proces szkolenia z wprowadzaniem elementów nowej taktyki działania wojsk.

Co do samej taktyki to można zauważyć, że Rosjanie zmierzają do prowadzenia tzw. walki bezkontaktowej czyli ograniczenia do minimum bezpośredniego starcia z przeciwnikiem. Objawia się to szczególnie w coraz większym nasyceniu wojsk precyzyjną bronią artyleryjską i rakietową różnego zasięgu, wzmocnieniem systemu prowadzonego rozpoznania na każdym szczeblu oraz neutralizacją poczynań przeciwnika poprzez intensywną WRE i cyberatak. Do tego dochodzi automatyzacja procesu dowodzenia i wymiany danych. Z taktycznego punktu widzenia jest to olbrzymia zmiana w stosunku do dotychczasowego podejścia do prowadzenia walki w SZ FR.

Pomimo dużego nasycenia armii wozami bojowymi idea jest taka, by nie wprowadzać ich masowo do walki a raczej wykorzystać różne ich atuty zapewniając przy tym ścisłą współpracę z innymi systemami walki. Jest to również wynik analiz potencjału ppanc. armii zachodnich (szczególnie tego z powietrza) oraz ich możliwości w zakresie prowadzenia dokładnego rozpoznania manewrów strony rosyjskiej. Rosjanie zdają sobie sprawę, iż najtrudniejszy będzie manewr, szczególnie przerzut, ześrodkowanie wojsk czy ich przygotowanie do walki. Atutem w ich ręku jest wielopoziomowy parasol ochronny ze strony zestawów plot. którego armie NATO na tak rozbudowanym poziomie jak na razie nie mają.

Pod względem taktycznym istotne jest ponadto, że chyba po raz pierwszy od bardzo dawna w Rosji dowódcą różnego szczebla dano możliwość elastycznego podejścia do wykonywania stawianych im zadań na współczesnym, bardzo zmiennym polu walki. Ma to doprowadzić do efektywniejszego, zbiorowego osiągnięcia stawianych celów operacyjnych a nawet i strategicznych. Bowiem od czasów sowieckich rosyjska armia miała opinię bardzo scentralizowanej w porównaniu np. z armiami krajów zachodnich.

Dla Rosjan sieciocentryczność jest bardzo ważna, ale pamiętają oni, iż prowadzenie WRE znacząco wpływa na spadek ilości przesyłanych danych w czasie, co znacząco działa na możliwości prowadzonych działań przez walczące wojska. Coraz ważniejszą rolę w działaniach ich armii odgrywa artyleria lufowa i rakietowa zapewniająca precyzyjny ogień korygowany przez wiele typów eksploatowanych na masową skalę BSP. Ponadto Rosjanie wprowadzają do oddziałów coraz niższego szczebla organiczne pododdziały artylerii wsparcia, a całość angażowanych w realizacje stawianych zadań wojsk ma za zadanie zapewnić wysoką koordynację prowadzonych działań, utrzymać nakazane formacje bojowe, efektywnie operować systemem łączności oraz dowodzenia i wymiany danych.

Ogniowa karuzela daje zapewne zmasowanie ognia, co z jednej strony pozwala na „stłumienie” działań prowadzonych przez przeciwnika i dokładniejsze rozpoznacie jego pozycji z ich jednoczesnym ich zwalczaniem, ale z narażeniem własnego poddziału. Z drugiej strony czołg powinien być traktowany jako element całego systemu uzbrojenia i mieć swoje konkretne miejsce i zadania na polu walki, co oczywiście nie oznacza, że czasami zaistniała sytuacja wymaga zastosowania również niekonwencjonalnych rozwiązań.

Z kolei wykorzystanie syryjskiego wału w duży stopniu uzależnione jest od warunków terenowych panujących w obszarze prowadzonych działań przez czołgi lub inne wozy bojowe. W praktyce musi to być teren otwarty i rozległy. Wykorzystanie czołgów w roli środków artyleryjskich ognia pośredniego może być taktycznym elementem dezorientującym działania prowadzone przez przeciwnika. Mógłby on bowiem wziąć je za wrogie baterie artyleryjskie i odpowiedzieć ogniem kontrbateryjnym. Wówczas ujawniłby swe pozycje dla np. BSP czy innego systemu rozpoznania, które wskażą je czołgom i współdziałającą z nimi artylerią. Czy taka taktyka jest możliwa, w dobie nasycenia wojsk precyzyjnymi systemami rozpoznania pokaże czas?  

Niewątpliwie czołgi są bardziej odporne na uderzenia ogniowe niż inne wozy bojowe i systemy artyleryjsko-rakietowe a przy tym wysoko manewrowe, co stwarza pewne prawdopodobieństwo powodzenia w jej zastosowaniu. Najtrudniejsze jest tu skoordynowanie prowadzonych manewrów z jednoczesnym użyciem nowej taktyki do wykonania danego zadania i wydaje się, że rozmyślne użycie czołgów w celu ostrzału pośredniego, jak i same manewry są czymś zupełnie nowym. Jest to również kolejny dowód, że rosyjska armia dąży do dynamicznego stylu prowadzenia działań wojennych.

Komentarze (28)

  1. Gienerał

    Rosja miała i ma strategię. wystrzelenia od 100tyś ton amunicji każdego dnia. na Nato .I dlatego kluczowym. działaniem. obronnym. jest. niszczenie dostaw,magazynów,środków. transportu.

    1. Użytkownik

      Nie, Rosja ma regulamin ktory mowi ile amunicji mozna uzyc strzelajac do celu. Wszystka amunicja jest limitowana, oprocz ppanc. Gdyz ppanc sluzy do samoobrony. Jest prowadzona ewidencja, bo jak juz pisalem wprowadza sie poprawke na ce

  2. janko

    Taktyka rodem z WW II okraszona dziwacznymi nazwami. W tym są nieźli

    1. Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

      W konflikcie symetrycznym taktyka z konfliktów asymetrycznych czyli wszystkich po WW II na pewno się nie sprawdzi pytanie czy jest jakaś lepsza ?

  3. ww

    Zastanawiam się czy ta wiedza taktyczna jest dostępna polskiemu korpusowi oficerskiemu, czy to rozumieją tylko wykształceni cywile. Obawiam się że opisana karuzela ogniowej zostanie wprowadzone w naszym wojsku dopiero po solidnej porażce i utracie większości środków i zasobów ludzkich. Niestety wydaje mi się, że nasza armia jest wybitnie daleko z tyłu, a może się mylę?

    1. Jacek

      Ciekawe czy ta "taktyka" nie wynika to z braku mobilnych moździerzy. Pociski do T-cośtam sa droższe i cenniejsze niż do moździerza. Jaki zysk w porównaniu do zastosowania w to miejsce Raka?

    2. wert

      mylisz się

    3. Jawohl!

      Najlepiej na medycynie znają przecież się strażacy

  4. BTR

    A może zastanowić się nad mina p-panc z wbudowanym mikrofonem i wgranymi w pamięć specyficznymi dźwiękami pojazdów potencjalnego wroga... Nie uaktywniają się nawet na walec a gdy usłyszą pożądany odgłos aktywacja i detonacja... W miarę proste rozwiązanie a wydaje się być bardzo skuteczne...

    1. Kuzniecov'ski

      Proponuję minę reagująca na słowo "bljadź" ...

  5. Tani

    12km z czolgu to niemozliwe. Armata ppanc to bron plaskotorowa nie wyobrazam sobie strzelania Jak z haubicy.Sowiecka jeszcze instrukcja mowila ze dzialo, armata haubica, mozdziez moze oddac z jednego stanowiska ogniowego trzy wystrzaly,,po trzecim uznaje sie stanowisko ogniowe za wykryte,,kazde mialo dwa stanowiska zapasowe. Co do tych karuzel, to mam watpliwosci w czeczeni niebylo zadnych bitew pancernych. Ruscy wlezli dywizja zmech do Groznego i zalogi zostawily czolgi i uciekly. Sa zdjecia jak jency rosyjscy ucza Czeczenow jazdy czolgami. 10 km to pas obrony Dyw Zmech . 6km pas natarcia tejze, 500m odcinek przelamania . 16 km pozycje wyjsciowe dywizji do natarcia. Po drodze przeformowanie z kolumn pulkowych na batalionowe. Artyleria sredniego kalibru 152mm to 15 km. Gozdzik k/7km. To wszystko mowil reg wz 44. Na koniec nikt o zdrowych zmyslach nie trzyma czolgu nalini frontu, mnie dane bylo widziec sowiecki atak pancerny na Tarczy 88. To byl szybki atak pod przykryciem artylerii. Donbas to nie wojna to zwykla ruchawka gdzie jest wiecej propagandy Jak walki. A Czeczenia to porazka bo po prostu nie wprowadza sie DZmech do miasta z zolnierzami z poboru. To powinny robic sily specalne a nie pobor. I na koniec reg 44 daje duze nasycenie artyleria. Kazda ruska ciezarowke bedzie ciagla armate lub haubice. Z etatu dywizji 25% to artyleria. Z uwagi na takie nasycenie artyleria oni nie potrzebuja czolgow do wykonania zadan wsparcia.

    1. Jabadabadu

      Armia po Czeczenii to już zupełnie inny organizm. Zarówno pod względem taktyki jak i techniki. Czeczenię należy pamiętać ale to już historia.

  6. Ech

    Generalnie np Wermaht na poczatku pokonwal I ZSRR i Francje nie dzieki lepszej technice, czy wiekszej ilosci zolnierzy czy czolgow a dzieki TAKTYCE. WIec taktyka jest bardzo wazna czescia walki.

    1. wert

      taktyka i morale. Pomijając fakt że sowieci byli uszykowani do ataku, nie obrony, w maju wydali sołdatom rozmówki polskie. Sowieci z początku wcale nie walczyli, cywile w miastach witali kwiatami wkraczający wehrmacht. Wystarczyło dać tym ludziom odrobinę wolności a nosiliby hitlera na rękach. Zbrodnie wojenne z jednej i bataliony zaporowe z drugiej strony zrobiły co trzeba

    2. Ech

      A Francja? Polska?

    3. asdf

      nie wiem jak rosyjskie czolgi ale francuskie nie byly wyposazone w radiostacje, obecnie taka "radiostacja" zapewniajaca przewage sytuacyjna jest np system BattleView 360 od BAE

  7. Murf fanem Polski

    Obecnie możliwość takiego użycia czołgów powróciła, tj. Dodając do ich zadań rolę mobilnej artylerii, prowadząc bardziej stromy ostrzał na większe (do 12 000 metrów) niż standardowe dla czołgów (do 2000 metrów) odległości.” Próbuję dowiedzieć się, jak będą w stanie to zrobić? Ten niski, elegancki profil czołgów dla tak uwielbianych przez nich czołgów ma swoją cenę. aktywacja armat jest ograniczona i nie jest wystarczająco blisko, aby osiągnąć 12 000 metrów. jedynym sposobem jest znalezienie lub zbudowanie nasypu, na którym czołg może się zwinąć, aby uzyskać odpowiedni kąt. Stany Zjednoczone robią to od lat, nasze działa mają wyższą wysokość. Zbudowanie niezbędnego nasypu nie jest trudne, ale naprawia jednostkę czołgową na miejscu. Nie jest to dobry pomysł w dobie obfitych radarów z licznikiem baterii. Oczywiście nie stanowi to dla nich problemu w Syrii lub Libii. Ale przeciwko NATO? „Spodnie typu tank” to taktyka stosowana przez NATO od lat 70. XX wieku. Zostałem przeszkolony w 1986 roku. Cieszę się, że w końcu się dogadują. Co do artylerii. W USA artyleria może staczać się po drodze. Dostają ostrzeżenie o pożarze. Zjeżdżają z drogi i zatrzymują się na miejscu. współrzędne misji ognia są wysyłane do poszczególnych dział. rundy są wysyłane w dół zakresu. jeśli nississary bateria artylerii może się wyprowadzić. i być w drodze z dala od stanowisk strzeleckich. Wszystko za 5 minut. Na długo przed tym, zanim rosyjski licznik ognia z baterii może zareagować. Jeśli sytuacja na to pozwala. Radarowe liczniki baterii amerykańskich, drony lub obserwatorzy z wyprzedzeniem zapewniają precyzyjne regulacje i ostrzał trwa. Rosja nie jest daleko od tej zdolności. Radarowe liczniki baterii mogą mieć bezpośrednio działającą baterię artyleryjską, dzięki czemu po wykryciu nadchodzącego ognia radar lokalizuje baterię wroga i wysyła lokalizację do baterii podtrzymującej, a ostrzał zwrotny może być w drodze prawie przed dotarciem artylerii wroga do celu. Kto ma lepszy artillerey? Rosja jest 30 lat za USA.

    1. bbc

      Niby masz rację, ale jesteś zbytnim optymistą. Podobnie, jak Ty myśleli Niemcy w II w.ś. Mieli najbardziej efektywną taktykę użycia broni połączonych, najlepsze (z technicznego punktu widzenia) czołgi, najbardziej rewolucyjne środki rakietowe i... dostali w d... Bo "nec Hercules contra plures". Ostatecznie nawet na froncie zachodnim niemieckie "Tygrysy" II ustąpiły przed przewagą liczebną Aliantów, a nie ich przewagą technologiczną. W pełnoskalowym konflikcie liczy się przede wszystkim zaplecze: zapasy środków bojowych i paliw, przeszkoleni rezerwiści, jakaś część przemysłu, która nie ulegnie zniszczeniu. Być może artyleria rosyjska jest technologicznie 30 lat za amerykańską, choć ja tak nie uważam. Ale na pewno ma ze 30 razy więcej luf niż amerykańska. I jak przyjdzie co do czego będzie to miało znaczenie, oby nie decydujące.

    2. Tani

      Mnie uczono jeszcze za komuny ze jak uzyjesz aktywnych czyli radaru na polu bitwy jestes martwy. Bo druga strona ma urzadzenia rozpoznania. Ruscy nic nie dowiazuja Oni zajada nad kolek drewniany wbity w ziemie. I wiedza gdzie sa. Oni nie potrzebuja sat nawigacji. Oni maja nawigacje inercyjna, wkladasz mape do takiego sejsmografu i jedziesz. Mnie uczono na takich zabawkach, mysmy je dostali po zlomowaniu SCUD. Byly to urzadzenia z lat 50tych. Teraz oni tomaja znacznie dokladniejsze. Zachod tego nie ma, oni maja i satelitow nie potrzebuja. Na koniec Rosja jest doprzodu z artyleria a USA polozylo artylerie ijej praktycznie nie ma. Dlaczego? W doktrynie USA wsparcia dokonuje lotnictwo. Rosyjskiej artyleria,do tego ruska artyleria jest plywajace. 2S1 towarzysza czolgom i piechocie caly czas. Ciagniki tezplywaja np mtbl. Ruscy maja 10 razy tyle luf co NATO.

    3. Davien

      Ale wiesz ze czasy IIWŚ mineły 75 lat temu? i wiesz ze obecnie to NATO ma znacznie lepsze siły niz Rosja i ma ich wiecej? Nie am juz produkowanego w dziesiatkach tysięcy T-34 których stracono 4/5, A już z tych 30x wiecej artylerii u Rosjan to sie usmiałęm na maxa.

  8. Tani

    Jednym czolgiem ktory mogl prowadzic ogien posredni czyli bez widocznosci celu byl amerykanski sherman z dzialem 75 mm. Mial on mozliwosc na wiezy zalozenia celownika do strzelania posredniego. No i oczywiscie shermany z haubicami 105 mm.

    1. Mickey93

      A caliope?

    2. asdf

      co my mozemy dzisiaj zrobic? zainstalowac wieze Raka na podwoziu T72?

    3. Davien

      Calliope to wyrzutnia pocisków niekierowanych, taka amerykanska katiusza.

  9. Andrettoni

    Amerykanie - zróbcie najlepszy czołg, cena nie gra roli. Rosjanie - nie ma pieniędzy, wymyślcie jak użyć złomu, który już mamy. Polska - kupcie od Amerykanów 4 sztuki to je pokażemy na paradzie. Za drogo? Kupcie na raty. Amerykanie nas obronią , bo jak nie to nie spłacimy rat.

    1. GB

      Amerykanie, zrobimy jeden czołg i w miarę produkcji wycofamy stare i mamy 1 M1. Rosjanie trzeba opracować kilka podobnych czołgów o podobnych parametrach. To mamy T-64, T-72, T-80 w linii. Hmm. Ale to drogo wyszło. Trzeba w takim razie zmodernizować jeden z nich i produkować go pod nową nazwą. I wybrali najtańszy i najsłabszy z tych trzech wozów i nazwali go T-90... Hmm... Polacy, mamy radzieckie złomy co zrobić aby poprawić jakość wojsk pancernych jak się nie ma pieniędzy. Trzeba pogadać z Niemcami, no i Niemcy dali nam ponad 100 Leo2A4. Modernizujemy je. Ale mało za mało jest tych czołgów, ale sytuacja gospodarcza lepsza. To dokupiliśmy kolejną 100 Leo2 (w wersjach A5 i A4). Doucz się i nie pisz bzdur.

    2. qwert

      Nie wiem co ruscy by zrobili bez twych cennych rad i wskazówek

    3. GB

      Rosjanie z zasady nie przyjmują dobrych rad i robią po swojemu. Nie przeszkadza im jak ich własna władza zabija, okrada itd. Zobacz też jak im ZSRR padł.

  10. Kapustin

    Ruski Chochoł tak sobie moze strzelać w Czeczenii bo juz na Białorusi inna kultura ogniowa

  11. po trzecie sankcje

    Trzeba doprowadzić do dywersyfikacji ropy na większa skalę, albo spadku znaczenia jej jako surowca. Takie przygotowywanie się na zasadzie zorganizujmy lepszą armię i stabilniejsze sojusze jest bardzo ważne, ale... najsłabszą stroną FR jest gospodarka oparta na eksploatacji kopalin. Kilka rurociągów zapewnia porównywalne bezpieczeństwo, co powiększenie armii o 20-30%, a jest dużo tańsze w utrzymaniu.

    1. jbc

      Warto trochę inaczej spojrzeć na "słabą stronę" gospodarki opartej na eksploatacji kopalin. Twoje kalkulacje są właściwe, ale... dla czasu pokoju. Natomiast co się stanie, gdy wybuchnie wojna? Ile pieniędzy na paliwa i smary dla własnych armii będą musiały wydać kraje, które nie mają takich zasobów naturalnych? Ceny surowców poszybują w górę, a im więcej techniki, tym więcej potrzeba ropy, olejów smarnych, benzyny, paliw lotniczych, mazutu dla okrętów i węgla dla starych elektrowni. Rosji tego nie zabraknie. Do tego ma to na dalekim zapleczu, względnie bezpieczne. A Polska? Na jakiś czas starczy nam tylko węgla. A kopalnie ropy, a i częściowo węgla są zbyt blisko potencjalnego przeciwnika. Baltic Pipe łatwo będzie zablokować i to różnymi metodami.

    2. GB

      Na takie dictum wniosek jest prosty. Musimy podbić Rosję i odebrać jej wszystkie surowce naturalne.

    3. asdf

      bardzo madre juz kiedys popelnilismy ten blad budujac COP na zbudowanie armii do jego obrony zabraklo czasu, moze sprobujmy teraz odwrotnie najpierw armia pozniej infrastruktura bo znowu okaze sie ze wybudowalismy ja dla kogos.

  12. arv

    Te "doświadczenia bojowe z konfliktu w Syrii" którymi Rosjanie się tak chwalą to jest LOL dekady. Walka ze słabo uzbrojonymi i wyposażonymi partyzantami to żadne doświadczenie. Gdyby Rosjanie np. zaczęli militarnie odpowiadać na izraelskie naloty na Syrię (a nie tylko "wyrażać ubolewanie") to owszem, walki Su-35 z F-15/F-16 czy ataki Iskanderów na izraelską OPL to jak najbardziej byłoby doświadczenie bojowe.

    1. Davien

      Arv, ale wiesz czym by sie skończyła taka "odpowiedz "Rosji na działąnia Izraela?

    2. Fanklub Daviena

      Izrael mógłby zrobić to, co Turcja i USA na działania Rosji w Syrii i co NATO na działania Rosji na Krymie: groźnie pokiwać Rosji palcem w bucie! Wypowiedź Izraela, że "będą protestować ale nie strzelać wobec rosyjskich przelotów nad Wzgórzami Golan" tego dowodzi... :)

    3. bobry w Montanie są bystrzejsze

      Przecież "Bibi" nie po to lata kilka razy w roku meldować się Putinowi żeby Rosja atakowała Żydów? I płacz Daviena faktów nie zmieni.

  13. essm

    Oj, chyba nie do końca jest na miejscu kojarzenie "karuzeli" z "karakolem". Istotą tego drugiego nie było odejście do tyłu dla nabicia broni, jak chce autor artykułu, bo w tamtych czasach musiały robić to wszystkie formacje posiadające broń palną, także piechota. "Karakol" to manewr tylko jednej formacji kawaleryjskiej, rajtarii, związany ze specyfiką jej uzbrojenia. Rajtar uzbrojony był m.in. w dwa pistolety, dość ciężkie w owym czasie. Żeby efektywnie z nich strzelić trzeba było przyjąć odpowiednią postawę, bokiem do nieprzyjaciela, trzymając broń w wyciągniętej ręce, ze względu na silny odrzut i iskry prochowe zapału. Ustawienie bokiem powoduje, że siła oporu wyciągniętego ramienia wzmacniana jest przez linię ramion. Rajtarzy robili to na koniu, w szyku liniowym. Na komendę zwracali się prawym bokiem (zapewne pod pewnym kątem, a nie prostopadle) do nieprzyjaciela i oddawali salwę z pistoletów trzymanych w prawych rękach. Potem następowała kolejna komenda i rajtarzy zwracali się lewym bokiem do nieprzyjaciela i oddawali salwę z pistoletów trzymanych w lewych rękach. Ten właśnie manewr nazywano "karakolem", a nazwa pochodziła od ówczesnego tańca. Dobrze wyćwiczone jednostki rajtarskie mogły oddawać salwę z dwóch pierwszych linii jednocześnie. Strzelano albo stojąc (w obronie), albo jadąc kłusem (w ataku). Zwłaszcza ten drugi przypadek manewru był trudny do opanowania Po wystrzeleniu obu pistoletów, w zależności od sytuacji bojowej, następował albo odwrót pierwszej linii na tył formacji dla nabicia broni, albo szarża na osłabionego przeciwnika z użyciem broni białej (rapiera).

  14. Tomasz

    Próbują nowych rozwiązań, w realnych warunkach bojowych lub manewrach. Od dawna trenują różne scenariusze. Niestety u nas pozostała taktyka właśnie z wczesnych lat 60-tych (z głębiamy oddziaływania techniki wojkowej). W skrócie- pluton czołgowy zajmuje pozycje rozśrodkowania, dalej zajęcie rubieży, ogień z zasadzki, kontratak, wycofanie na rubież... pancerne przedszkole, niedorozwój. Plus część załóg forsuje jeszcze przeszkody wodne pod osłoną ZU-23... Sic!

    1. agat

      Mam takie moze troche dziwne pytanie. Jesli rosyjski czolg majacy automat ladowania i strzela pociskami odlamkowo-burzacymi ogniem posrednim, to jesli by doszlo do przypadku ze nagle stanal by oko w oko z czolgiem przeciwnika to czym bedzie do niego strzelal?

    2. Zbigniew

      Widzimy u Rosjan stały element podstępności w ich taktyce wojennej, stosowanie podstępu i prowokacji, zupełnie nie rycerskiego działania. Jedno co zasługuje na przejęcie do naszej praktyki to banalne w sumie uczenie od najmłodszych lat gry w szachy. To ukierunkowuje pracę mózgów na analizę rozwoju sytuacji.

    3. fifi

      Od tego jest zwiad,żeby itd....

  15. mc.

    Do Osób krytykujacych moją wypowiedź - nawet jeśli jeszcze czegoś nie ma, wojsko powinno takich rozwiązań oczekiwać. Bo wszystkie są w zasięgu naszych możliwość przemysłowych. Możemy mieć pociski do Raka o zasięgu 12 km, tak jak możemy mieć uzbrojone latające drony bojowe. Ważniejsze jest coś innego - zgranie wszystkich rodzajów wojsk, tak by operacja stawała się wspólna. To oznacza także wyposażenie wojsk w różne rodzaje rozpoznania i łączności. I to też jest w zakresie naszych możliwości przyslowych.

    1. asdf

      pociski do Raka niech lepiej beda celniejsze z wiekszym ladunkiem +2km nas nie zbawi, w to miejsce jak ulal pasuja Gozdziki i powinny zostac w linni przy Rakach.

  16. pk79

    Tylko pozazdrościć tak licznej i modernizowanej cały czas armii

  17. orkan77

    Może autor zapozna się z artykułami pana Szulca o radzieckich zautomatyzowanych systemach dowodzenia ogólnego i dowodzenia artylerią. Kwant czy Maszina nic Autorowi nie mówią?

  18. wert

    mamy już polsko-finskie YCEYE z 4 satelitami SAR, Docelowo dojdą do 18 szt i zdjęć dowolnego obszaru co 3 godziny. Będą F-35, W tym temacie nie jest źle

  19. GB

    Starlink SpaceX, wojsko USA finansuje w jakimś stopniu tą konstelacje satelitarną, która w założeniu ma być siecią internetową (czyli łączności), ale kto wie czy wojsko nie umieści tam kamer, czy radarów.

  20. asdf

    Trump: Kończymy erę niekończących się wojen - ​Waszą rolą nie jest uczestniczenie w "niekończących się wojnach" daleko od kraju, kończymy z ich erą - powiedział w sobotę prezydent USA Donald Trump na uroczystości rozdania dyplomów w Akademii Wojskowej West Point. - i to by bylo na tyle polityki silnych w sojuszach.

    1. mc.

      Irak, Afganistan...

    2. Insider

      Trump kończy swoją karierę. To co ma do powiedzenia teraz w ramach skowytu przedwyborczego nie ma większego znaczenia.

    3. gnago

      No wiemy że czas jest teoretycznie złudzeniem

  21. mc.

    Himarsy służą do niszczenia składów amunicji, lotnisk, sztabow itd. Ale - rozpoznanie i niszczenie przeciwnika w odległości 60 KM (Langusty), rozpoznanie i niszczenie przeciwnika w odległości 40 KM (Kraby), rozpoznanie i niszczenie przeciwnika na przedpolu 10 KM (Raki). Czołgi "tylko" dobijają te jednostki które przetrwały wcześniejszy ostrzał. Oczywiście bardzo dobre byłoby uzupełnienie tych działań o latające front bojowe. Ale podstawą wszystkiego jest rozpoznanie (gdzie skierować punktowe uderzenie).

    1. mc.

      Latające drony

    2. Łowca trolli

      Toż to prawie, tak doniosłe odkrycie, jak Ameryki... Coż nie powiesz - latające drony... Niesamowite... ;-)

    3. riba

      gdzie ?!

  22. Grredo

    To nad czym ubolewam, to to,że zbyt wielu czołgistów wróciło z tego Donbasu. Rosjanie opanowali walki nocą dzięki francuskim sko Catharine oraz nauczyli się pułapek artylerii na sprowokowany ostrzał artylerii przeciwnika. bsl orlan to wróg nr jeden na współczesnym froncie.

    1. Fanklub Daviena

      "Rosjanie opanowali walki nocą dzięki francuskim sko Catharine" - dokładnie jak USA, które ma to samo, tylko Rosja produkuje na licencji a USA kupuje we Francji... :)

    2. Orthodox

      Dlatego właśnie zwalczanie dronów powinno być wyzwaniem i polem do popisu konstruktorów Pioruna, czy Błyskawicy z naciskiem na zwiększenie zasięgu i pułapu rażenia.

    3. GB

      Rosja nie produkuje termowizorow Catherine. Jest za bardzo zacofana. Te termowizory dla Rosji produkuje białoruska firma Peleng na francuskiej licencji. A USA mają swoje SKO i termowizory, nic z tego z Francji nie muszą importować.

  23. Ska

    Nic nowego, wystarczy spojrzeć na działania pancerne Izraela w wojnie 73 na froncie syryjskim - to dokładnie te taktyki, innymi typami czołgów (brak karuzel) i 50 lat temu. Działania artylerii i czołgów to chociażby Berlin 45, "odkryty" na nowo w 2 wojnie Czeczeńskiej. Na dodatek dotyczą one nie walki manewrowej - ale pozycyjnej, wykorzystanie ich w warunkach wojny pełnoskalowej byłoby mocno problematyczne. Ich szczególną korzyścią jest włączenie myślenia u czołgistów, zwiększenie poziomu kompetencji dowódców plutonów i kompanii oraz wyszkolenia członków załóg.

  24. chehłacz

    z tego co wiem, w '39 Polska miała najlepszą taktykę dla kawalerii, Francja opracowała genialną taktykę w wojnie pozycyjnej... a Rosjanie obecnie są najlepsi w wykorzystaniu wojsk pancernych i artylerii... ;)

    1. SAS

      A teraz co najlepszego ma Polska? Rosjanie ćwiczą na wojnie, Polacy na paradach licząc, że jedna amerykańska brygada ich uratuje.

    2. xyz

      Wyjątkowo słaba analogia .. twoim zdaniem całe wojska pancerne i artyleria odeszły już do lamusa wojen ? To zamierzchłe środki prowadzenia wojny, nikt na świecie już ich nie używa ? Pewnie sądzisz że te Rosyjskie wojska pancerne i artyleria, będą walczyły z amerykańskimi czołgami o napędzie antygrawitacyjnym i sokołami millennium i to jeszcze zapewne o polską niepodległość :P. Typowo "polskie" naśmiewanie się chudzielca Polaka, z kulturysty Ruska, który może na złamać w każdym miejscu jeśli zechce. I zawsze źle się to dla nas kończy jak pokazuje historia.

    3. bobb

      Chciałbyś ćwiczyć na wojnie? Wskaż na kogo nasze wojska mają napaść

  25. powiem tyle,

    Rosomaki sforsowały Łęg !, (i to w dobie pandemii !)