- WIADOMOŚCI
Pancernik Trumpa najdroższym okrętem w dziejach
Pancernik typu Trump może kosztować znacznie więcej niż najdroższy obecnie lotniskowiec USS. „Gerald R. Ford”, a jego program wiąże się z wieloma znakami zapytania – powiedział Eric Labs, przedstawiciel Kongresowego Biura Budżetowego.
Autor. U.S. Navy
Do dzisiaj nie wiadomo dokładnie, jakiej wielkości, jak uzbrojony i jak liczną załogą może dysponować amerykański „pancernik rakietowy”. W grudniu założenia projektu przedstawił sam prezydent Donald Trump, który mówił o jednostce o wyporności około 30 tys. ton (zbliżonej do pancernika z czasów II wojny światowej), uzbrojonej w pociski manewrujące, lasery, działa elektromagnetyczne oraz broń hipersoniczną, w tym także z głowicami jądrowymi. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, a dokładnie w tym, ile i jakie efektory miałyby zostać zastosowane.
Na konferencji marynarki wojennej w Virginii Eric Labs ocenił, że w zależności od przyjętego wariantu projektu cena prototypu wyniosłaby minimum 15,1 mld dolarów, a mogłaby sięgnąć nawet 22 mld. Dla porównania, trzykrotnie większy (bo dysponujący ponad 100 tys. ton wyporności) pierwszy lotniskowiec z napędem jądrowym typu Ford kosztował 13 mld dolarów. Kolejne pancerniki miałyby już być tańsze. Kongresowe biuro szacuje koszt jednostki seryjnej na poziomie pomiędzy 10 a 15 mld dolarów. Jednak wciąż są to bardzo duże pieniądze.
Eric Labs wskazał na wiele problemów, na które może napotkać tak ambitny program. Jednym z nich jest słaba kondycja amerykańskiego przemysłu stoczniowego, w którym obecnie brakuje specjalistów i który nie dysponuje odpowiednim łańcuchem dostaw.
Bardzo zaawansowany technicznie, bazujący na wielu zupełnie nowych rozwiązaniach okręt wiąże się z szeregiem ryzyk. Może to oznaczać nieplanowany wzrost kosztów i znaczne wydłużenie czasu dostarczenia jednostek w stosunku do pierwotnych planów.
Amerykanie w ostatnich dwóch dekadach odnotowali wiele porażek ambitnych technicznie programów obronnych. Z morskich wystarczy tutaj wymienić niszczyciele typu Zumwalt czy okręty z rodziny Littoral Combat Ship. Projekty te wiązały się ze wzrostem kosztów i wydłużeniem czasu prac. W obu przypadkach zabrakło też konsekwencji. Tymczasem „pancernik Trumpa” to jednostka znacznie trudniejsza, bardziej czasochłonna i droższa w wykonaniu niż chociażby niszczyciel typu Zumwalt.
Nie jest więc wykluczone, że pomysł pozostanie na etapie koncepcji lub zostanie poważnie odchudzony, tym bardziej, że lista potrzeb U.S. Navy jest bardzo długa. Dość przytoczyć choćby nowe fregaty czy szybszą budowę lotniskowców typu Ford…


PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142