- Wiadomości
- Analiza
Tarnów wzmocni polską obronę antydronową? [ANALIZA]
Zakłady Mechaniczne Tarnów podczas targów MSPO 2025 przedstawiły koncepcję wielopoziomowego systemu antydronowego. Czy wchodzące w jego skład efektory są tym, czego potrzebuje wojsko?
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Pozyskanie systemowych zdolności w zakresie zwalczania celów powietrznych takich jak drony stanowi obecnie jeden z priorytetów Sił Zbrojnych RP. Pewne rozwiązania w tej materii wojsko ma już na swoim wyposażeniu (jak np. systemy od firmy APS ), jednak są to tylko punktowe zdolności. Konieczne jest tutaj stworzenie całego ekosystemu bazującego na środkach kinetycznych i niekinetycznych na różnych dystansach, uzupełniających się wzajemnie. Jedną z takich koncepcji zaprezentowały zakłady ZM Tarnów podczas minionego MSPO 2025.
Autor. ZM Tarnów
Potwór z Tarnowa jako ostatnia deska ratunku
Pierwszym z elementów wchodzących w skład „Koncepcji Wieloefektorowego-kinetycznego systemu zwalczania BSL” (nazwa mogłaby zostać dopracowana) jest wielolufowy karabin maszynowy kalibru 12,7 mm (na amunicję 12,7x99 NATO) umieszczony w zdalnie sterowanym module uzbrojenia. Został on medialnie określony jako „Potwór z Tarnowa”, co zostało podchwycone nawet przez sekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Cezarego Tomczyka. Konstrukcja ta znana jest od już kilku lat i była pokazywana na kilku edycjach targów MSPO, ale także imprezach zagranicznych.
Na tegorocznym MSPO wspomniane rozwiązanie zostało posadowione na paletyzowanej platformie oraz lądowym bezzałogowcu PIAP Hunter. W przypadku pierwszej konfiguracji możliwe jest zastosowanie systemu jako rozwiązania stacjonarnego, ale także samobieżnego przy wykorzystaniu odpowiedniego samochodu ciężarowego. Rozwiązania tego typu są obecnie popularne na rynku, czego przykładem jest niemiecki Skynex czy brytyjsko-polski MSI-DS Terrahawk.
Bazowo do wykrywania celów opisywany moduł korzysta z głowicy obserwacyjno-śledzącej GOS-1 znanej m.in. z systemu Pilica. Jest ona wyposażona w wideotracker i może zostać doposażona m.in. w kamerę termowizyjną, telewizyjną lub dalmierz laserowy.
Zobacz też

W przypadku konfiguracji targowej system otrzymał głowicę GOC-1 wykorzystywaną m.in. w wieżach bezzałogowych ZSSW-30 montowanych na KTO Rosomak oraz BWP Borsuk. Dodatkowo do wykrywania celów platformę wyposażono w teleskopowy maszt z radarem Tuga. Na samej platformie dalej jest sporo miejsca pod kątem ewentualnego zagospodarowania, co wskazywało na możliwość umieszczenia na niej kolejnych rozwiązań poprawiających ogólną skuteczność zestawu.
Konfiguracja wykorzystująca pojazd PIAP Hunter pozwala na większą autonomiczność działania połączoną z mobilnością oraz bezpieczeństwem żołnierzy. Pokazuje ona przy okazji wielozadaniowość i potencjał do integracji z bezzałogowcem różnego typu wyposażenia. Propozycja wydaje się rozwiązaniem adekwatnym np. do wspierania patroli przeciwlotniczych lub działań w sferze wysokiego zagrożenia. Sam moduł jednak może zostać zintegrowany z innymi nośnikami jak np. samochód terenowy Ford Super Duty, Legwan lub cięższy Waran.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Opisywany wukaem może razić cele na dystansie do 2,2 km z szybkostrzelnością maksymalną na poziomie 3600 strzałów na minutę, co jednak miało powodować bardzo szybkie zużycie luf. W rozmowie z przedstawicielami spółki na targach MSPO dowiedzieliśmy się, że parametr ten został obniżony w celu zwiększenia żywotności luf. Konstrukcja ta obecnie jest w fazie badań, zatem do jej wdrożenia konieczne byłoby dokończenie tego procesu oraz sprawdzenie przez wojsko deklarowanych parametrów.
Wiele państw decyduje się na wyposażanie swoich systemów antydronowych w rozwiązania wykorzystujące karabiny maszynowe, jak np. Szwedzi. Propozycja Tarnowa bazuje jednak na rozwiązaniu wielolufowym o większej szybkostrzelności, co może się przekładać na celność strzałów… rekompensowaną właśnie przez szybkostrzelność.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Turecki system z możliwością produkcji w Polsce
Kolejną składową systemu proponowanego przez zakład z Tarnowa jest jednocześnie jego najbardziej „egzotyczną” częścią. Mowa tutaj o pokazanym na tegorocznym MSPO module antydronowym Sahin. Jest to turecka konstrukcja dostarczana przez koncern Aselsan, która została przyjęta w 2022 roku na stan Sił Zbrojnych Turcji. W prezentowanej przez Tarnów konfiguracji został on posadowiony na pojeździe Legwan o wydłużonym podwoziu.
Uzbrojeniem jest tutaj granatnik automatyczny Mk19 Mark 3 kal. 40 mm, który zasilany jest amunicją programowalną ATOM (również opracowaną przez wspomnianego giganta tureckiego rynku zbrojeniowego). Jednostka ognia wynosi 64 granaty. Po wystrzeleniu środka bojowego programowalny zapalnik zaczyna odliczać czas do detonacji, rażąc cel na zadanej wysokości. Używając wstępnie pofragmentowanego granatu, prawdopodobieństwo trafienia celu jest bardzo wysokie.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
W razie potrzeby system można zintegrować z dowolnym granatnikiem automatycznym, dokonując zaledwie kilku modyfikacji. System kierowania ogniem umożliwia użytkownikowi zobaczenie i zatwierdzenie celu, pomiar odległości do celu i obliczenie czasu potrzebnego na aktywowanie amunicji. System ma możliwość wykrywania i śledzenia celów w każdych warunkach pogodowych, zarówno w dzień, jak i w nocy.
Konstrukcja ta powstała jako odpowiedź na zagrożenie ze strony dronów klasy mini oraz mikro, które może zwalczać na dystansie do 700 metrów. W przypadku zajścia takiej potrzeby możliwe jest rażenie za jego pomocą celów naziemnych. System ten może być stosowany zarówno w ramach stacjonarnej, jak i mobilnej obrony powietrznej bardzo krótkiego zasięgu. Sterowanie nim odbywa się z wnętrza pojazdu.
W rozmowie z przedstawicielem ZM Tarnów dowiedzieliśmy się, że w przypadku otrzymania zamówienia przynajmniej część produkcji Sahinów zostałaby przeniesiona do Polski. Kluczowe jednak w tym wszystkim byłoby pozyskanie licencji na amunicję. Sam Sahin byłby obok wspomnianego wyżej karabinu maszynowego środkiem rażenia „ostatniej szansy” pozwalającym na uzupełnienie rozwiązań o większym zasięgu rażenia.
Z racji na wykorzystanie tutaj granatu moździerzowego jako efektora, rozwiązanie to pozwala na rażenie celów odłamkami w większym promieniu niż karabiny maszynowe lub armaty małokalibrowe bez amunicji programowalnej i rozcalanej. W całym zestawieniu wydaje się to element najbardziej kontrowersyjny pod kątem realnej użyteczności dla wojska.
Autor. Rosomak S.A.
Przeciwlotnicza klasyka Wojska Polskiego
Wyższym piętrem w ramach opisywanego systemu jest dobrze już znany wojsku element w postaci artyleryjsko-rakietowego zestawu ZUR-23-2SP Jodek-SP umieszczonego na samochodzie ciężarowym Jelcz 442.32. Konstrukcja ta jest obecna na stanie Sił Zbrojnych od lat w ramach systemu Pilica, od pewnego czasu stanowiącego element większej Pilicy+. Liczebność wspomnianych zestawów tego typu będzie zatem z czasem rosła, a wykorzystanie go do proponowanej koncepcji systemu zwalczania BSL jest tym samym naturalne.
Za eliminację zagrożeń odpowiadają armaty przeciwlotnicze kal. 23 mm, które to mogą je zwalczać na dystansie zazwyczaj do 2500 metrów. Trzeba jednak pamiętać, że przy wykorzystaniu pocisków 23x152 FAPDS-T (podkalibrowe stabilizowane obrotowo z rdzeniem fragmentującym ze smugaczem) opracowanych przez spółkę Mesko wartość ta zwiększa się do 3 km (zatem jest porównywalna z armatami większego kalibru).
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Na dalszym dystansie (do 6,5 km) za zwalczanie celów odpowiadają rakiety Piorun (chociaż oczywiście istnieje możliwość montażu starszych Gromów). Zestaw do wykrywania celów wykorzystuje wspomnianą głowicę obserwacyjno-śledzącą GOS-1. Można nim sterować ręcznie lub też za pomocą wynośnej konsoli. Z racji na to, że wojsko już posiada tego typu zestawy na stanie jest on najbardziej kompatybilnym z dotychczasową infrastrukturą elementem propozycji Tarnowa.
Oczywiście można w wątpliwość poddawać obecną użyteczność armat kal. 23 mm wobec nowszych kal. 30/35 mm. Będą sytuacje, w których znana nam dwudziestka trójka nie będzie mogła zwalczyć zagrożenia, a armata o większym kalibrze już tak. Tylko przy tym trzeba też pamiętać o kilku ważnych aspektach…
Jest nim to, że my ciągle nie posiadamy w ramach przemysłu praw produkcji do armat kal. 30 mm. Tym samym albo konieczne będzie kupienie rozwiązań „z półki” (ponieważ licencji na powszechnie używanego Bushmastera II w Wojsku Polskim ciągle nie udało się uzyskać od partnerów amerykańskich) albo ponowne próbowanie pozyskania licencji. W cuda pt. opracowanie rodzimej armaty kal. 30 mm już autor nie wierzy.
Tym samym warto posiadać wzajemnie uzupełniające się rozwiązania. Zarówno takie o lepszych parametrach, ale także te, do których mamy zdolności przemysłowe (które jak pokazuje Ukraina także dalej dają sobie radę). Nie oznacza to jednak, że artyleria przeciwlotnicza powinna u nas zamykać się na kalibrze 23 mm.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Z morza na ląd, czyli włoska armata 30 mm
W dyskusji dotyczącej, jakiego typu armatę kal. 30 lub 35 mm wybrać dla armii, Zakłady z Tarnowa dorzuciły swoją cegiełkę, prezentując na targach MSPO nową konstrukcję, wzbogacając tym samym pulę o jeszcze jedno rozwiązanie. Jest nią umieszczona we wieży LionFish armata X-Gun kal. 30 mm zasilana amunicją 30 × 173 mm. Jej szybkostrzelność określono na 200 pocisków na minutę. Skuteczność przeciwko celom powietrznym z naciskiem na bezzałogowce zwiększa zastosowanie w niej amunicji programowalnej MF-ABM (Multi Fragmentation-AirBurst Munition) opracowanej przez firmę KNDS Ammo Italy.
Zasięg skuteczny określono na 3500 metrów (chociaż na tabliczce była to wartość 2500 metrów). Zakres wychylenia armaty w pionie to -20° i +70°. Co ciekawe, jest to rozwiązanie stworzone dla włoskiej marynarki, ale jak widać, można rozpatrywać je także jako system naziemny (w tym przypadku na bazie Jelcza 442.32).
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Dobrym kontrastem dla oddania wielkości opisywanego zestawu był ulokowany obok system przeciwlotniczy SA-35M opracowany przez PIT-Radwar. Są to rozwiązania konkurencyjne, o innym kalibrze uzbrojenia… ale oba one wywodzą się z technologii opracowanych na potrzeby marynarki wojennej.
Tym samym propozycja pokazana na MSPO przez Tarnów dorzuca do puli kolejną armatę oraz cały system wieżowy w ramach rozwiązań możliwych do wzięcia pod uwagę przez wojsko w ramach większego ekosystemu antydronowego. W sumie może warto by przemyśleć ponowne rozejrzenie się za partnerem, który będzie chciał udzielić nam licencji na produkcję armaty, która będzie mogła być użytkowana w tysiącach (!) pojazdów Wojska Polskiego. Z Bushmasterem po latach zapowiedzi i obietnic skończyło się na potencjalnym otwarciu za kilka lat centrum serwisowego w ramach HSW.
Koncepcja dobra, ale czy zainteresuje wojsko?
Proponowany przez ZM Tarnów koncept systemu zwalczania dronów nie był szeroko opisywany w mediach branżowych, dlatego warto było go tutaj przedstawić (mimo kilku miesięcy opóźnienia). Stanowi on pod pewnymi względami ciekawe zestawienie efektorów i technologii, które mogłyby wpisywać się w potrzeby naszego wojska. Część elementów jest tutaj bardziej ciekawostką, jednak sam zamysł zastosowania uzupełniających się środków bojowych na bardzo krótkim dystansie jest jak najbardziej w porządku.
Czy coś z tego zobaczymy np. w ramach programu KINMA? Być może, chociaż tutaj ciągle wiemy bardzo niewiele (poza rozpatrywaniem przez MON wspomnianego wukaemu). Z drugiej strony, czemu by nie oferować tego (nawet częściowo) na eksport? W tej kwestii Zakłady z Tarnowa mają pewne sukcesy, chociaż często pozostają one owiane tajemnicą handlową.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl


WIDEO: Rywal dla Abramsa i Leoparda 2? Turecki czołg Altay