- KOMENTARZ
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
- DEFENCE PREMIUM
Europejski przemysł – bez skali nie ma suwerenności
Autor. Staff Sgt. Alexander Cook / U.S. Air Force / Wikimedia Commons
Największym problemem europejskiego przemysłu nie jest dziś brak pieniędzy. Europa potrafi wydawać ogromne środki, organizować fundusze, strategie, instrumenty i programy wsparcia o nazwach tak długich, że same mogłyby stanowić projekt infrastrukturalny. Problem polega na tym, że cały ten potencjał pozostaje rozdrobniony.
Niniejszy artykuł stanowi drugą część komentarza gen. broni (w st. spocz.) dr. Andrzeja Fałkowskiego. Z pierwszą częścią materiału można zapoznać się pod tym adresem.
Z tego tekstu dowiesz się:
- dlaczego pieniądze nie są lekarstwem na narodowe egoizmy przemysłowe;
- czy unijne prawodawstwo wspiera rynek, czy raczej dusi innowacje;
- co może uzyskać Polska na europejskich inwestycjach w obronność;
- dlaczego przemysłowa autarkia jest szkodliwym mitem.
Potrzebna jest europejska skala
W praktyce Europa nadal funkcjonuje bardziej jako zbiór narodowych ambicji niż jako jeden organizm gospodarczy. Każde państwo chce mieć własnego narodowego czempiona, własny system zamówień, własne standardy i najlepiej jeszcze własną „strategiczną autonomię”, oczywiście finansowaną częściowo przez wszystkich pozostałych. Efekt jest taki, że zamiast jednego dużego rynku powstaje mozaika równoległych mini-rynków, które rzadko kiedy wiedzą o swoim wzajemnym istnieniu, a z globalnej perspektywy często wyglądają jak kosztowna kolekcja europejskich odrębności narodowych.
