Przemysł Zbrojeniowy

Po klęsce rosyjska zbrojeniówka na rozdrożu [OPINIA]

T-72B3 na defiladzie
Fot. Fot. Dmitry Fonin/Wikimedia Commons/CC BY 2.0.

Rosjanie poszukują zewnętrznych dostawców amunicji czy części zamiennych wśród państw zaprzyjaźnionych, nie mówiąc o pełnych konstrukcjach – jak w przypadku słynnych już irańskich bezzałogowców, bo zdają sobie sprawę, że muszą wręcz błyskawicznie zasypać dotychczasowe straty sprzętowe. Jak również uzyskać niezbędną rezerwę na wypadek wysoce prawdopodobnych strat, które ponieść mogą w starciu z Ukrainą. Przejrzyście widać, że rosyjskie wojska niezależnie czy prowadząc działania ofensywne czy defensywne są bardzo podatne na wysokie zużycie środków bojowych, od amunicji po czołgi. I należy podkreślić, że takiego poziomu zapasów sprzętowych i materiałowych nie zagwarantuje im w odpowiedniej ilości własny przemysł zbrojeniowy czy sięganie po coraz głębsze zapasy na czas wojny.

Zauważmy, że od dłuższego czasu rosyjskie sukcesy zawsze wiązały się z efektem skali, zarówno jeśli chodzi o ilość żołnierzy jak i ilość chociażby środków ogniowych. Stąd też, po katastrofalnej dla nich kampanii ukraińskich sił zbrojnych w regionie Charkowskim istnieje pilna potrzeba zwiększenia liczby żołnierzy na nadal dostępnych tetrach wojny oraz zaopatrzenia ich nie tylko na teraz, ale zgromadzenia np. odpowiedniej ilości amunicji dla różnych środków ogniowych i broni. Zauważmy bowiem, że jedną z kluczowych słabości rosyjskich są kompetencje w zakresie tego co na Zachodzie określamy jako ISTAR. Przede wszystkim TA – ang. target acquisition czyli wyborze i namierzaniu celów na różnych szczeblach. Nawały ogniowe kosztują wiele, od zużycia luf po ilość pocisków, które muszą być wystrzelone. Jak również ważnym aspektem w tym przypadku jest sam format działań wojsk ukraińskich.

Obrońcy od dłuższego czasu skutecznie, różnymi sposobami rażą rosyjskie bazy zaopatrzeniowe i logistykę. Najbardziej widoczne są ostrzały rakietowe, m.in. prowadzone za pomocą systemów artylerii rakietowej HIMARS. Lecz należy do tego dodać również chociażby aktywność działań wojsk specjalnych oraz formacji sabotażowo-dywersyjnych. Rosja, aby się bronić lub ponowić agresję na nieokupowane terytoria zwyczajnie potrzebuje rzeki sprzętu i wyposażenia. Zaś takiej skali zaopatrywania nie są w stanie dostarczyć rosyjskie fabryki, które przecież nawet na początku agresji nie działały w trybie wojennym. W końcu, jak wskazał Putin miała to być szybka tzw. „operacja specjalna" i przez to żadnych większych zmian na zapleczu nie przewidziano.

Czytaj też

Oczywiście teraz, wraz z rosyjskimi niepowodzeniami w toku agresji (na czele z katastrofalnym uderzeniem na Kijów i jeszcze bardziej upokarzającą klęską w regionie Charkowskim) pojawiły się zapewnienia o przedłużonym czasie pracy, czy wręcz mobilizacji przemysłu. Przy czym, analogicznie do Zachodu, Rosjanie też mają ograniczoną ilość dostępnych linii produkcyjnych. Zauważmy, że Rosjanie w rozmowach propagandzistów chcą wojny totalnej, mobilizowania kolejnych jednostek, itp. działań rodem z doktryn ZSRS.

Lecz pomijają przy tym jeden istotny fakt, rosyjskiej zbrojeniówki nie było, nawet w latach największego prosperity (gazowo-naftowego), stać na odtworzenie mocy produkcyjnych znanych z czasów Stalina, Chruszczowa czy też Breżniewa. Wówczas cały kraj i jego akolici (np. PRL) usłane zostały elementami zbrojeniówki i wszelkich niezbędnych struktur przemysłu, szczególnie ciężkiego. Reguły ekonomiczne również nie były istotne dla ZSRS, stąd łatwiejsze stawało się wyprodukowanie przysłowiowego czołgu podstawowego niż dostarczenie papieru toaletowego dla swoich mieszkańców.

Obecnie ta masowa produkcja nie jest też możliwa z racji dostosowania rosyjskiego całego przemysłu do skali gospodarki kraju, ograniczonej wieloma czynnikami. Putin starał się też przekupić społeczeństwo, a przynajmniej jego część, wizją stabilizacji ekonomicznej. Nie pozwalając sobie na tworzenie przemysłu zbrojeniowego charakteryzującego państwa dążące do agresji o skali takiej jaką widzimy właśnie w przypadku napaści na Ukrainę. Zaś dziś, mówiąc wprost fabryk zbrojeniowych nie da się postawić w jeden tydzień. Chodzi nawet o banalną wręcz rzecz jaką jest wyprodukowanie niezbędnego instrumentarium do linii produkcyjnych, nie mówiąc o zapewnieniu ciągłości zaopatrywania w energię i surowce, podzespoły, itd. Mówiąc o mobilizacji przemysłu zbrojeniowego, zawsze mówimy o mobilizacji systemu przemysłu całego państwa. Nie da się tego w sposób łatwy wydzielić.

Czytaj też

Obrazowo, grafik pracy można oczywiście wydrukować według standardu wojennego, ale maszyny funkcjonujące w ramach rosyjskiej zbrojeniówki mają swoją wydajność. Podobnie sprawa się ma jeśli mówimy o czynniku ludzkim. Przede wszystkim, gdyby nawet Rosja chciała otwierać dodatkowe linie produkcyjne, a nawet całe zakłady przemysłowe to pytaniem do znawców społeczeństwa rosyjskiego jest na ile znajdzie zaplecze eksperckie, chętne do uczestniczenia w takim przedsięwzięciu. Nie mówiąc o kwestii całej logistyki, przede wszystkim łączenia wielu podzespołów, dostarczania surowców, itp. czynnikach. Cały czas wszystko to działało w trybie produkcji „pokojowej". Chyba jak mantrę należy podkreślać fakt, że jeśli Zachód ma problemy z mobilizowaniem o wiele sprawniejszych i efektywniejszych gospodarek to Rosji podobne problemy nie omijają.

Dygresyjnie można niestety zauważyć, że przez ostanie lata przyzwyczailiśmy się do rozkładania na części pierwsze wszelkich problemów zbrojeniówek np. w Europie, a jakoś rosyjską traktowaliśmy jako byt odizolowany od tego lub w najlepszym razie traktowany o wiele łagodniej we wszelkich szacunkach. Trzeba zauważyć, że dopiero ukraińskie sukcesy na polu przechwytywania rosyjskich konstrukcji zobrazowały nam niedociągnięcia w „słynnej" (marketingowo) rosyjskiej technologii wojskowej. Pomijając już rosyjskie uzależnienie od pozyskiwania wielu części od zagranicznych podmiotów. I to części czy też całych podzespołów o dużym znaczeniu dla uzyskania pełnej efektywności bojowej.

Musimy również głośno mówić o jakości rosyjskich zasobów ludzkich w przypadku przemysłu zbrojeniowego. Jeśli wśród żołnierzy, Rosgwardii, generalnie wszystkich rosyjskich formacji mundurowych widzimy rozprężenie bazujące na słabym morale czy alkoholizmie, to nie należy spodziewać się, iż zaplecze przemysłowe jest tego pozbawione. Co więcej, pamiętajmy jak wiele skandali korupcyjnych dotykało rosyjski przemysł zbrojeniowy i ile systemów uzbrojenia wchodziło do służby z opóźnieniem, w homeopatycznych ilościach, a przede wszystkim z licznymi problemami (słabość wykończenia, niedbalstwo, etc.). Za sprawą jednego ukazu z Kremla systemu nie da się zreformować w rewolucyjny sposób.

I zapewne szukając zewnętrznych źródeł amunicji czy sprzętu rosyjscy decydenci starają się kamuflować dobrze znane im mankamenty. Ta wiedza jest przede wszystkim pochodną czerpania korzyści materialnych z panującej w zbrojeniówce korupcji, ale też zjawisku nepotyzmu i obsadzania zasłużonymi tzw. siłowikami intratnych firm. Szczególnie, że model rosyjskiej zbrojeniówki zakładał przez wiele lat pochłanianie znacznych sum z budżetu krajowego przy jednoczesnym poszukiwaniu fruktów w odniesieniu do kontraktów zagranicznych.

Czytaj też

Należy też domniemywać, że rosyjski program mobilizacji gospodarki na czas wojny także jest nasycony lub wręcz przesycony korupcją, nepotyzmem, oszustwami i kradzieżami. To znacząco może utrudniać szybkie zwiększanie zasobów. Ważnym czynnikiem jest również sposób podejścia do agresji jako tzw. propagandowo „operacji specjalnej". Władzom jest trudno gwałtownie zawłaszczyć sobie przestrzeń gospodarki cywilnej, nawet tej oligarchicznej. Parafrazując pewien cytat z polskiego filmu, w końcu operacja specjalna trwa, ale normalizacja wśród społeczeństwa postępuje. Nie mówiąc, że Rosjanie cały czas chcą chwalić się tą normalizacją, uderzając propagandowo w efekty sankcji. Dlatego nadal jest daleko od nakazowego nacjonalizowania przemysłu na potrzeby produkcji obronnej, szczególnie w najbardziej rozwiniętych pod tym względem regionach. Takie działania musiałyby jednak być zespolone z wykazaniem, iż Rosja jest w stanie wojny, a to zaczęłoby generować niebezpieczne pytania o efektywność „operacji specjalnej". Widać, że Kreml jest nie tylko wysoce niestabilny jeśli chodzi o kwestię mobilizacji zasobów ludzkich, widać to również w przestrzeni gospodarki.

Uczciwie trzeba przyznać w tym miejscu, że wiele razy przysłowiowy Zachód w przestrzeni mediów dał się niejako nabrać na ten sam trik, jaki miał miejsce w przypadku budowania wizji „2 armii świata", właśnie oceniając rosyjski potencjał przemysłu zbrojeniowego. W dodatku już w trakcie samej agresji Kreml stara się nadal uciekać do przodu informując o kolejnych innowacyjnych broniach, rewolucyjnym wyposażeniu czy wdrażaniu niejako już za moment kolejnych systemów. Przykład, jak wskazał Adam Świerkowski (Defence24) – „Koncern Uralwagonzawod poinformował o dostarczeniu do Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej kolejnej partii najnowocześniejszych produkowanych seryjnie w Rosji czołgów T-90M oraz wozów zabezpieczenia technicznego BREM-1M". Rosyjski przemysł zbrojeniowy oferuje tylko sukcesy, gdy jednostki ukraińskich specjalsów przechwytują pozostawione po lasach T-62. Aczkolwiek to nie tylko sam problem wewnętrzny jeśli chodzi o jakość rosyjskiej zbrojeniówki.

Czytaj też

Nie oznacza to jednak, że rosyjska zbrojeniówka postawiona na tryb wojenny nie będzie stwarzała zagrożenia. Mowa przecież o de facto drugim eksporterze uzbrojenia w skali świata, który ma zaplecze, aby produkować cały wachlarz systemów dla wojska. W końcu kontrakty zagraniczne musiał ktoś dotychczas, prędzej lub później obsługiwać. Przy czym, Kreml będzie musiał podjąć strategiczną decyzję względem swoich zobowiązań zagranicznych. Jeśli postawi wszystko na wsparcie agresji na Ukrainę, to będą musiały ucierpieć zdolności do wywiązywania się z umów handlowych i wpłynie to na katastrofalne wręcz straty wizerunkowe jeśli chodzi o możliwość gromadzenia kolejnych kontraktów.

Jakiekolwiek opóźnienia lub problemy w realizacji zagranicznych kontraktów będą postrzegane jako słabość, a lista chętnych do wykorzystania rosyjskich słabości jest bardzo długa i zaczyna się od Chińskiej Republiki Ludowej. Co więcej, jeszcze teraz nie musi odczuwać w sposób drastyczny skutków zagranicznych restrykcji, bazując na kanibalizowaniu systemów cywilnych w kraju lub sięganiu po rezerwy materiałowe już wcześniej pozyskane. Chociaż nie oznacza to łatwego procesu, o czym mogą świadczyć doniesienia odnoszące się do ograniczania skali produkcji pewnych rodzajów rakiet.

Przy czym, pamiętajmy od razu, iż cała obecna agresja na Ukrainę, a tym bardziej ostatnie walki, dobitnie wykazują kluczową rolę na polu walki starszych generacji sprzętu. Dzieje się tak w przypadku Rosji i należy uznać, że również z tej perspektywy trzeba patrzeć na rosyjską zbrojeniówkę. Można oczywiście emocjonalnie drwić, że wraca się do starych konstrukcji np. bwp, albo remontuje pojazdy i sprzęt wyciągnięty z magazynów. Lecz jeśli ten sprzęt zyska cechy pozwalające mu na bojowe użycie, będzie stanowił zagrożenie dla ukraińskich żołnierzy walczących o swój kraj. Nieliczne, dostępne badania opinii publicznej wskazują, że najbardziej wojnę w Rosji popierają starsze grupy wiekowe. Więc można postawić hipotezę, że rosyjskim firmom będzie o wiele łatwiej również zmobilizować starszych pracowników zbrojeniówki, właśnie do pracy nad odtwarzaniem zmagazynowanego sprzętu lub wznawianiem produkcji dobrze znanych konstrukcji.

Czytaj też

Najmniej można wierzyć w zapewnienia o szybkim stworzeniu alternatyw krajowych dla rozwiązań zagranicznych. Nawet jeśli biura konstrukcyjne też zostaną przestawione na tryby pracy w warunkach wojennych to droga do wprowadzania czysto rosyjskich technologii będzie długa. I w tym miejscu należy przestrzec przed wzmożeniem rosyjskiej aktywności w sferze wywiadu-naukowo technicznego (WNT). Rosjanie, podobnie jak reżim północnokoreański, będą najprawdopodobniej wręcz walczyli o dostęp do wszystkiego co stało się im niedostępne i co należy ukraść na drodze działań szpiegowskich, by móc następnie wdrożyć np. procesy inżynierii wstecznej. To zaś jest możliwe, przede wszystkim dlatego, że nadal Rosja dysponuje jednak odpowiednią bazą naukową, możliwą do wykorzystania. Chciałoby się powiedzieć, że skuteczne sankcje Zachodu to jedno, a drugie to nasilenie reżimu w sferze osłony kontrwywiadowczej nie tylko kluczowych własnych technologii, ale wszystkiego tego co odcięto Rosji.

Podsumowując, rzeczywiście rosyjskie prośby o dostawy sprzętu z Iranu czy Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej ukazują słabość państwa, także pod względem zdolności przemysłu zbrojeniowego. Jednakże, nadal powinno się zachować pewien ostrożny ogląd właśnie w kwestii zdolności wspierania agresji na Ukrainę przez rosyjską zbrojeniówkę. Utrzymuje ona bowiem pewne moce produkcyjne i zapewne margines szybkiego wzrostu produkcji, gdy pojawi się presja ze strony Kremla. Pamiętać należy, że mówimy o stabilnym, drugim eksporterze uzbrojenia w skali świata. Który oczywiście ,a też w sobie wszelkie mankamenty, kultywowane przez system władzy w Rosji w przeciągu wielu ostatnich lat, właśnie względem własnego przemysłu zbrojeniowego.

Czytaj też

Co więcej, cały czas istnieje zasób sprzętu możliwego do szybkiego odtworzenia i wysłania na front. Tu zaś istnieje zapewne większa elastyczność właśnie w podnoszeniu norm jeśli chodzi o efektywność. Przy czym, ważnym przyczynkiem do analiz powinno stać się obserwowanie na ile Kreml zdecyduje się na wstrzymanie/zamrożenie zobowiązań eksportowych. To w rzeczywistości będzie oznaczało pójście drogą zbrojeń wojennych na pełną skalę. Zaś na razie, Rosjanie próbują dzielić zdania czego symbolicznym przykładem były chociażby hucznie promowane dostawy sprzętu do junty wojskowej w Mali. Jak widać, sprawa nie jest czarnobiała i tym lepiej uwydatnia znaczny chaos w kremlowskiej wizji dalszych działań względem agresji na Ukrainę.

Komentarze (6)

  1. OptySceptyk

    W konstrukcjach masowych, takich jak bwp, czołgi, artyleria należy spodziewać się regresu i powrotu do produkcji sprzętu generacyjnie starszego, lub pozbawionego pewnych nowoczesnych elementów - łączność, celowniki itp. To, co wyprodukuje roSSja będzie z poziomu lat .80tych. Dużo ciekawiej będzie w lotnictwie i amunicji precyzyjnej. Teoretycznie, po mobilizacji przemysłu, mogą produkować circa 120 Iskanderów i 180 Kalibrów rocznie. To, samo w sobie nie wystarcza na wojnę w Ukrainie, o odtwarzaniu zapasów albo ewentualnej wojnie z NATO można zapomnieć. A dochodzi tutaj czynnik pod tytułem elektronika z zachodu i wcale nie jest jasne, czy te rakiety da się w ogóle wyprodukować w warunkach sankcji. A co do eksportu uzbrojenia - po takiej reklamie, jaką zafundowali ruSSkim Ukraińcy, to drugie miejsce będzie tylko wspomnieniem.

    1. Jaszczur

      Czołg kosztuje 8mln zł wyrzutnia p-panc o podobnym zasięgu strzału niesiona przez jednego piechura ułamek tej kwoty więc po miesiącu III wojny światowej każdy zda sobie sprawę że nie ma sensu czołgów robić ....jak i bwp... III wojna światowa będzie wojna masowa , wojna gdzie będzie brakowało prądu , surowców , części więc szmery bajery za wiele milionów stracą rację bytu dotyczy to czołgów jak i samolotów i innych drogich sprzętów.... Według mnie III wojna światowa będzie CZYMS POŚREDNIM między I a II . POJAZDÓW mniej jak w ll bo łatwo je niszczyć dziś ale więcej jak w pierwszej bo samochody , ciągniki będą przerabianie na "czołgi" i oczywiście o wiele więcej ludzi niż w tych dwóch razem wziętych na polu bitwy wtedy było nas 2mld dziś 8mld.....

    2. OptySceptyk

      @jaszczur Koniec czołgu obwieszcza się co jakiś czas, okresowo. Co prawda, później ci "wieszcze" mogą obserwować spektakularne sukcesy broni pancernej, ale od 100 lat to nikogo nie nauczyło.... Przy okazji wojny w Ukrainie takie głosy też się pojawiają, a potem Ukraińcy robią mini blitzkrieg po obwodzie charkowskim. Czołg będzie zawsze. Może zmienić swoją postać i formę, ale tak długo, jak będzie potrzebna kombinacja ochrony, siły ognia i mobilności, tak długo będzie istniał czołg. Co do tych milionów żołnierzy na froncie, też się nie zgadzam, ale to inna historia.

    3. RAF!!!

      Pamiętajmy że ruskie tracą sprzęt nie tylko z powodu jego przestarzałych konstrukcji i wspaniałej precyzji MANDPAS'ów , ale głównie za sprawą beznadziejnej taktyki ...

  2. DBA

    Zbrojeniówka, jak każdy przemysł to dość skomplikowany mechanizm - zarówno pod kątem bazy produkcyjnej jak i pracowników. Sama baza produkcyjna w Rosji została po zimnej wojnie mocno ograniczona, a na pewno jej unowocześnianie było ograniczone ilościowo - czyli mozliwości produkcyjne nowoczesnych rodzajów uzbrojenia sa mocno ograniczone. Z kolei na pewno bedzie brakowało wykwalifikowanych pracowników zarówno do produkcji nowoczesnego uzbrojenia ( teoretycznie mozna kupić w Chinach obrabiarkę, ale wyszkolenie pracownika to kilka lat) jak i do sprzętu postsowieckiego - najmłodsi , którzy ten sprzęt za Sowietów produkowali maja ponad 50 lat. Czyli klasyczna luka pokoleniowa. Dotyczy zarówno sprzętu jak i amunicji. Przy takim sposobie prowadzenia wojny rosyjskie zapasy sa na wyczerpaniu, w co osoby głoszące wcześniej mocarstwowośc Rosji pomimo faktów zdają się nie wierzyć. Do tego dochodzi zjawisko tzw braku innowacyjności w społeczeństwie rosyjskim

  3. Prezes Polski

    Zabawne jest to, że ruscy rzeczywiście mają druga armię świata, a ich przemysł zbrojeniowy też jest potężny. W obliczu tej wiedzy można zadumać się nad pierwszą armią świata i zbrojeniówką USA. Dopiero z tej perspektywy widać miażdżąca przewagę Ameryki we wszelkich aspektach obronności. I nie mam tu tylko na myśli wyliczania ile i jakiej broni oni mają, bo mają wszystkiego najwięcej i najlepszego. Chodzi o cały system. USA to militarnie nowy Rzym. I barbarzyńcy tacy, jak ruscy mogą się starać, ale i tak nie dadzą rady.

    1. Jaszczur

      Ja bym powiedział że chińska armia jest nr 2 i była nią nawet przed tym ośmieszeniem po 24 lutego . Ale prawda jest taka że śmiejemy się z ich armi ale właśnie prócz USA , Izraela może dwóch Korei ,Chin to inne armię mają pewnie jeszcze gorsze przygotowanie na wojnę jak Rosja i mówię tu też a może zwłaszcza o armiach Europy bo tu wcale lepiej nie jest a śmiem twierdzić że o wiele gorzej jak u ruskich

    2. Prezes Polski

      Jaszczur, ja jakoś nie wierzę w potencjał Chin. Ostatnia pełnoskalowa wojna, jaka prowadzili, czyli groteskowa agresja na Wietnam, była totalna kompromitacją. Wcześniej wcale nie było lepiej. Przez cały xix wiek brali lanie, od Europy, w xd od Japonii. Technicznie z pewnością są teraz lepsi niż kiedykolwiek, ale pewne rzeczy nie zmieniają się nigdy. Tak, jak po Sowietach można oczekiwać, że podczas wojny będą się zachowywać jak bydło, poświęcać życie swoich ludzi w bezsensowny sposób, tak Chińczycy nie słyną z finezji w sztuce wojennej. A w dodatku nie mają doświadczenia. Dlatego dla mnie nr2 to jednak sowieci. Co do reszty armii masz pełną rację.

    3. TakTak

      Rosysjki przemysl nie walczy z Ukrainskim przemyslen nawet nie z AMerykanskim ale wlasciwie z NATOWskm + Austraia, JAponia itp. Stad wrazenie ze 2 armia to jakis slaby przeciwnik. Poprstu Ukraincy maja naprawde duzo pomocy.

  4. rwd

    Autor tezom postawionym w pierwszej części zaprzecza w drugiej części artykułu.

  5. Valdi

    Ruska cywilizacja na rozdrożu Nic nowego od 1611 roku

  6. Allah|1435

    Dobry, wyważony artykuł. Poprawnie identyfikuje i analizuje przyszłe (już obecne?) zagrożenia.