- WIADOMOŚCI
- OPINIA
- KOMENTARZ
Europejskie programy czołgu przyszłości - czy mają sens? [OPINIA]
Obecnie w Europie mamy do czynienia z absurdalną sytuacją, w której prowadzone są równolegle trzy programy mające ten sam cel – opracowanie czołgu nowej generacji. Czy taka sytuacja ma w ogóle sens? Czy może należy uznać ją jednak za przejaw przerośniętych ambicji polityków, a same programy ciągną za sobą ciężar typowej przerośniętej europejskiej biurokracji i są objawem marnowania czasu, sił i środków?
Dlaczego mamy do czynienia z sytuacją, która jest absurdalna – we wszystkich trzech programach biorą udział te same podmioty, de facto dzieląc uwagę oraz siły i środki na realizację tego samego celu w ramach trzech różnych programów prowadzonych z różnymi partnerami. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że przypomina to nieco sytuację, jaka miała miejsce w Związku Radzieckim w latach 1973–1987, kiedy to równolegle produkowane i rozwijane były trzy rodziny czołgów: T-64, T-72 i T-80, posiadające zbliżone charakterystyki taktyczno-techniczne, lecz całkowicie odmienne łańcuchy logistyczne.
W Europie Zachodniej obecnie prowadzone są trzy programy. Pierwszym jest niemiecko-francuski program MGCS (Main Ground Combat System). Program ten jest dziś kontrowersyjny – ponieważ trwa już od 2017 roku, a więc dziewięciu lat. W zasadzie do dnia dzisiejszego program ten nie dał żadnego wymiernego rezultatu – nie ma gotowych technologii, rozwiązań technicznych, nie ma prototypów, nie ma nawet demonstratorów technologii. Zamiast tego ciągle przesuwane są terminy rozpoczęcia produkcji seryjnej. Dziś jest to już nie wcześniej niż rok 2045 – a więc 28 lat od momentu rozpoczęcia programu. Jedynym namacalnym efektem współpracy jest całkiem udany demonstrator technologii EMBT, który bazuje na ewolucji rozwiązań z czołgów Leopard 2 i Leclerc.
Autor. KNDS Nexter
Program MGCS jest również coraz bardziej frustrujący dla uczestników. Niemcy i Francja nie są w stanie dogadać się co do ostatecznych wymogów taktyczno-technicznych dla nowej konstrukcji. Dopiero w roku 2025 założono spółkę celową MGCS Company, która ma zająć się koordynacją prac oraz integracją. Jest to kolejny absurd tego programu – bo wcześniej przecież założono już spółkę celową KNDS, która składa się z KNDS Deutschland i KNDS France. Tymczasem w ramach MGCS Company oprócz wcześniej wymienionych firm dołączyły jeszcze Thales i Rheinmetall. Jest to absurdalne, bo obecnie – jak się wydaje – działania polegają głównie na ciągłych negocjacjach nad podziałem prac i zakładaniu kolejnych spółek celowych.
Autor. BAAINBw
Dodatkowym problemem jest polityka. Niemcy i Francja mają coraz większe problemy, jeżeli chodzi o ustalenie podziału prac. Problemy te występują przy programie samolotu bojowego nowej generacji FCAS (Future Combat Air System) oraz przy programie MGCS. Co ciekawe, są to problemy dość symetryczne. W wypadku czołgu podstawowego Niemcy obecnie produkują Leopardy 2 i mogą je eksportować, co pozwala utrzymać przemysł pancerny. Tego samego nie można powiedzieć o Francji, która nie jest obecnie w stanie produkować czołgów Leclerc (choć podejmowane są próby opracowania wersji rozwojowej, jak Leclerc Evolution. A więc nie ma mowy o utrzymywaniu przemysłu pancernego, choćby poprzez ich eksport. Analogicznie, Francja samodzielnie może opracować samolot bojowy nowej generacji, a Niemcy nie.
Autor. Damian Ratka/Defence24
Oprócz problematycznego programu MGCS Niemcy prowadzą dwa kolejne programy. Pierwszym jest program MARTE (Main ARmoured Tank of Europe). Finansowany przez Europejski Fundusz Obronny EDF (European Defence Fund) – realizowany przez Niemcy jako lider programu oraz Belgię, Estonię, Finlandię, Grecję, Włochy, Holandię, Norwegię, Rumunię, Hiszpanię i Szwecję. Od strony przemysłu udział biorą MARTE ARGE GbR, KNDS Deutschland GmbH, Rheinmetall Landsysteme GmbH, Leonardo SPA, Indra Sistemas SA i Saab AB. Obecnie trwają prace nad wymaganiami taktyczno-technicznymi. Prowadzona jest także analiza rynków, gotowości technologicznej oraz zdolności przemysłu do opracowania koniecznych technologii i rozwiązań technicznych. W ciągu 24 miesięcy planowane jest osiągnięcie etapu wstępnej oceny projektu PDR (Preliminary Design Review).
Autor. Damian Ratka / Defence24
Ale MARTE nie jest ostatnim programem – ponieważ Niemcy samodzielnie prowadzą trzeci program – następcy czołgu Leopard 2. W ramach konsorcjum zawiązanym pomiędzy KNDS Deutschland GmbH i Rheinmetall Landsysteme GmbH pojazd ten bazować ma na doświadczeniach z prowadzonych już programów. Programy te zaowocowały demonstratorami technologii. Od strony KNDS Deutschland powstał demonstrator technologii Leopard 2A-RC, natomiast w Rheinmetall Landsysteme – KF51 i KF51-U Panther. A więc pewna baza technologiczna i techniczna, która może posłużyć do dalszych prac, już istnieje – choć bazuje ona na ewolucji, a nie rewolucji, którą pierwotnie zakładano w wypadku programu MGCS.
Autor. Rheinmetall
Mamy do czynienia więc z absurdalną sytuacją, w której Niemcy równolegle prowadzą aż trzy programy czołgu podstawowego nowej generacji. Z których dwa jako programy międzynarodowe, a jeden jako program narodowy. Jest to niespotykane rozproszenie sił i środków w celu realizacji tego samego celu. Co stoi dokładnie za podjęciem tak absurdalnej decyzji – trudno powiedzieć, ale doświadczenie uczy, że takie prowadzenie programów zazwyczaj kończy się porażką – albo w najlepszym wypadku znacznym przekroczeniem zakładanego budżetu oraz harmonogramu. Nie sposób także nie odnieść wrażenia, że za tymi programami głównie stoją ambicje polityków oraz gigantyczna biurokracja, a nie realne potrzeby wojsk lądowych, podparte rozsądnymi założeniami taktyczno-technicznymi. Tymczasem Stany Zjednoczone antycypują znaczne przyspieszenie programu swojego czołgu nowej generacji.
WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151