Reklama
  • WYWIADY
  • WIADOMOŚCI

Ambasador RP na Ukrainie w Defence24: Nie planujemy ewakuacji z Kijowa

„Na dzisiaj ukraińska obrona przeciwlotnicza działa sprawnie. Skuteczność niszczenia dronów typu Szahid utrzymuje się na stałym, bardzo wysokim poziomie około 70–90% przy każdym nalocie. (…) Jesteśmy tutaj i nigdzie się nie wybieramy” – skomentował dla Defence24 dr Piotr Łukasiewicz, chargé d’affaires RP w Ukrainie.

Chargé d’affaires RP w Ukrainie, dr Piotr Łukasiewicz
Chargé d’affaires RP w Ukrainie, dr Piotr Łukasiewicz
Autor. Ambasada RP w Ukrainie/X

Publikujemy pierwszą część wywiadu Defence24.pl z dr. Piotrem Łukasiewiczem, chargé d’affaires RP w Ukrainie. Jak odnosi się do gróźb Federacji Rosyjskiej wzywających zagranicznych dyplomatów do opuszczenia Kijowa w związku z planami przeprowadzenia ataków na cele militarne i centra decyzyjne? Jak ocenia stan obrony powietrznej Ukrainy? Jak komentuje decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy powiązanej z „bohaterami UPA”?

Reklama

Michał Górski, Defence24: Panie Ambasadorze, pierwsze pytanie dotyczy oświadczenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, które wezwało obcokrajowców, w tym dyplomatów, do natychmiastowego opuszczenia Kijowa. Znamy już stanowisko naszego MSZ, pojawiają się też inne wypowiedzi. Jak Pan Ambasador ocenia tę sytuację?

Dr Piotr Łukasiewicz, chargé d’affaires RP w Ukrainie: My się nigdzie z Kijowa nie ruszamy. Wszelkie wezwania traktujemy bardzo poważnie pod kątem bezpieczeństwa naszych dyplomatów, personelu oraz wszystkich Polaków przebywających w Kijowie czy innych miastach – to jest dla nas bezwzględny priorytet. Jednak jako przedstawiciele Polski przeżyliśmy tu już wiele sytuacji, które na co dzień dzielimy z Ukraińcami, mieszkańcami Kijowa czy Charkowa. Reagujemy spokojnie, zachowujemy uważność i dostosowujemy się do sytuacji. Najważniejszy komunikat brzmi: jesteśmy tutaj i nigdzie się nie wybieramy.

Czy ambasady innych krajów decydują się na ewakuację w związku z tymi groźbami?

Nie, ambasady naszych partnerów zachowują się dokładnie tak samo jak my. Zostajemy na miejscu, nigdzie się nie ruszamy. Grożenie atakami na miasta, które Rosja oficjalnie zapowiada w notach dyplomatycznych i wypowiedziach swoich urzędników czy ambasadorów, to coś absolutnie bezprecedensowego. Rosja otwarcie bowiem informuje ustami swoich ambasadorów i ministrów, że będzie popełniała zbrodnie wojenne, atakując miasta, ich infrastrukturę krytyczną, energetykę czy budynki mieszkalne.

Zaledwie dwa tygodnie temu rosyjska rakieta – i nie był to odłamek pocisku strąconego przez obronę przeciwlotniczą – uderzyła centralnie w blok mieszkalny, zabijając 24 osoby, w tym dzieci. Do takich zdarzeń dochodzi regularnie w Kijowie, Charkowie, Lwowie czy Tarnopolu. Informowanie w notach dyplomatycznych, że będzie się atakować Kijów i niszczyć elektrownie, przez co minionej zimy ludzie w mieście dosłownie zamarzali, to gotowy materiał oskarżycielski przed trybunałami wojennymi. To nie jest dyplomacja, to jest barbarzyństwo.

Reklama

Pozostańmy przy temacie tych zapowiadanych i realizowanych rosyjskich ataków. W ostatnich dniach prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski apelował do prezydenta USA Donalda Trumpa o wsparcie w postaci efektorów do systemów obrony przeciwlotniczej, ponieważ zaczyna ich brakować. Czy z perspektywy ostatnich miesięcy uważa Pan, że pomoc międzynarodowa dla Ukrainy uległa zmniejszeniu, czy utrzymuje się na stałym poziomie? Jak ocenia Pan działanie natowskiej inicjatywy PURL?

Niewątpliwie rośnie skala rosyjskiej agresji na ukraińskie miasta. Ostatni niedzielny atak nad ranem (24 maja) był szokująco masywny – przyleciało wtedy kilkadziesiąt rakiet, podczas gdy standardowe uderzenia z Kremla obejmują zazwyczaj kilka lub kilkanaście pocisków różnego typu. Teraz wystrzelono ich około 60. Duża część została skutecznie strącona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą, co pokazuje, że Ukraińcy posiadają realne możliwości obronne, jednak kluczowe jest stałe zaopatrzenie zewnętrzne.

Polska stoi na jasnym stanowisku: te systemy służą obronie cywilów, miast i ujęć wody, czyli obiektów będących głównym celem tych barbarzyńskich ataków. Aktywnie włączamy się w inicjatywę PURL, czyli zakupów sprzętu dla Ukrainy przez Europejczyków, która zapewnia zaopatrzenie w rakiety, a także innymi kanałami apelujemy do państw posiadających te zasoby, by przekazywały je Ukrainie. Trzeba pamiętać, że rakiety Patriot (PAC) to obecnie dobro pierwszej potrzeby na świecie, a zasoby partnerów bywają nieduże.

Na dzisiaj ukraińska obrona przeciwlotnicza działa sprawnie. Skuteczność niszczenia dronów typu Szahid utrzymuje się na stałym, bardzo wysokim poziomie około 70–90% przy każdym nalocie. W przypadku rakiet sytuacja bywa zmienna w zależności od typu pocisku, dlatego skoro rośnie skala rosyjskich ataków, musimy zrobić wszystko, aby proporcjonalnie rosła skala ukraińskiej obrony.

Ostatnie pytanie dotyczy tematów budzących duże kontrowersje w relacjach polsko-ukraińskich. Chodzi o niedawny uroczysty pogrzeb współtwórcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Andrija Melnyka, który miał miejsce w poniedziałek 25 maja na Narodowym Cmentarzu Wojskowym Ukrainy pod Kijowem. Innym tematem jest decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy powiązanej z „bohaterami UPA”. Czy w tych przypadkach polska ambasada powinna oficjalnie zareagować?

Nasze stanowisko dyplomatyczne jest niezmienne: nikomu nie wybieramy bohaterów narodowych. Każdy kraj musi samodzielnie szanować lub wstydzić się postaci ze swojej przeszłości, dokonując wyborów zgodnie z własnym interesem narodowym. Wspomniane przez Pana nazwisko Melnyka nie jest jedynym ani najbardziej dobitnym przykładem. Postacie, które Ukraińcy uznają za bohaterów narodowych, dla nas – ze względu na historię II wojny światowej – pozostaną zbrodniarzami odpowiedzialnymi za masowe mordy na ludności cywilnej polskiego pochodzenia.

Tej fundamentalnej różnicy w interpretacji historycznej nie rozstrzygnie jednak żaden wywiad prasowy, konferencja prasowa ani doraźne porozumienie polityczne. Niedawno odbył się Kongres Historyków Polskich i Ukraińskich, podczas którego te rozbieżności były szczegółowo omawiane i to wybitni eksperci powinni prowadzić tę debatę. My oczywiście jasno i bez emocji informujemy ukraińskie władze oraz wspomniane środowiska weterańskie, kim dla polskiej historii są te postaci. To są w naszej interpretacji zbrodniarze.

Potrafimy o tym rozmawiać spokojnie, ponieważ główną, dominującą emocją w Ukrainie musi być teraz wygranie wojny z Rosją. Jako szef placówki dyplomatycznej stawiam sobie zadanie strategiczne: patrzeć w przyszłość. Bezpieczeństwo Polski, naszych obywateli i naszego terytorium zależy bezpośrednio od wyniku tej wojny. Na tym się skupiam. Obie strony prawdopodobnie pozostaną przy swoich interpretacjach zbrodni wołyńskiej oraz roli poszczególnych organizacji ukraińskich. Mamy do czynienia z obiektywną trudnością: dla Ukraińców formacje takie jak OUN czy UPA to przede wszystkim organizacje antysowieckie, które walczyły z opresją Kremla i w tej świadomości one tam pozostaną. Dla nas to formacje, które dokonały zbrodni na Polakach.

Jestem zwolennikiem dbania o własną pamięć i narodowych bohaterów oraz badania historii w zgodzie z prawdą, a nie pod dyktando interesów nacjonalistycznych czy czysto politycznych. Tego typu akty ze strony Kijowa wywołują w Polsce w pełni uzasadnione, negatywne emocje. Jest to jednak kwestia właściwego ustawienia priorytetów. Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo Polski „tu i teraz” oraz wpływ tego konfliktu na nasz region. Na tych wyznacznikach opieramy naszą dyplomację, wskazując jednocześnie stronie ukraińskiej na niestosowność pewnych zachowań historycznych.

Polska jest najbliższym sąsiadem Ukrainy i jej silnym sojusznikiem w procesie integracji europejskiej, opowiadając się za szybką ścieżką negocjacyjną. Za miesiąc w Gdańsku odbędzie się duża konferencja ekonomiczna poświęcona odbudowie kraju –Ukraine Recovery Conference. Jesteśmy przyjaźnie nastawieni do przyszłości Ukrainy w strukturach europejskich, dlatego nie możemy ulegać destrukcyjnym emocjom historycznym, lecz stawiać na trudny, ale stały dialog.

Zawsze powtarzam moim ukraińskim rozmówcom: przyjdźcie pod naszą ambasadę w Kijowie i zobaczcie wystawę fotograficzną, którą umieściliśmy na naszym ogrodzeniu. Przedstawia ona historie obywateli Ukrainy polskiego pochodzenia, polskich Ukraińców, którzy polegli za wolną Ukrainę po 2014 r. To są prawdziwi bohaterowie naszej współczesności. Ukraina w sposób najbardziej heroiczny produkuje dziś swoich prawdziwych bohaterów narodowych na polach bitew. To na tych współczesnych weteranach, na ich poświęceniu i ofierze, musimy budować naszą wspólną przyszłość i relacje dwustronne. Powinniśmy czcić bohaterów dzisiejszej wojny i skupić się na nich, a nie na postaciach sprzed 80 lat, wobec których działalności nasze społeczeństwa mają w pełni uzasadnione historycznie obiekcje i pretensje.

Reklama
WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama