- WIADOMOŚCI
- OPINIA
Eksportowy rekord USA. Tak Trump zarobił na wojnie z Iranem
Autor. Daniel Torok / The White House / flickr
Krytykowana operacja „Epicka Furia” okazała się korzystna dla strategicznego eksportu z USA. Czy taki był plan?
Bez względu na polityczne oceny wojny, USA może operację „Epicka Furia” i podwójną blokadę Cieśniny Ormuz uznać za przysłowiową „żyłę złota” z perspektywy eksportu gazu LNG z Ameryki. Jak informuje Reuters w ostatnich miesiącach USA notują rekordy eksportowe. W marcu, czyli na początku ataku na Iran, amerykański eksport LNG wzrósł do rekordowych 11,7 mln ton, wobec 9,94 mln ton w lutym.
Był to najwyższy wynik w historii, a ten z lutego oznaczał trendy spadkowe w USA, poniżej 10 mln ton. Wojna dała więc odbicie w amerykańskim eksporcie. Z pewnością wpływ na to miał irański atak na katarską infrastrukturę. Przez atak na LNG Ras Laffan, Katar stracił 17 proc. zdolności w zakresie eksportu gazu. Kłopoty QatarEnergy spowodowała także blokada morska Cieśniny Ormuz ze strony Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
Ponadto, pierwszy raz od roku do Chińskiej Republiki Ludowej płyną gazowce z USA. To bezwzględny sukces Trumpa. Operacja „Epicka Furia” uderzyła w dostęp Pekinu do regionalnych surowców. Najpierw zniszczono połączenie kolejowe z Państwem Środka, później Amerykanie nałoży swoją blokadę Cieśniny Ormuz, jako reakcję na blokadę Irańczyków. Wojna wpłynęła więc destabilizująco na pozycję ekonomiczną Chin, ponieważ w przypadku dalszej eskalacji, Pekin musiałby próbować przełamywać blokadę – do czego nie ma zdolności logistycznych, bo Ormuz jest dalej niż Cieśnina Malakka (podobnie strategiczna dla Chin), a do tego groziłoby to wybuchem III wojny światowej.
Część ekspertów twierdzi, że Chiny i tak mają tańszy dostęp do rosyjskich surowców, co jest prawdą, ale państwo z aspiracjami globalnego mocarstwa, które nie potrafi ochronić swoje państwa satelickie (a to robił Pekin w Caracas i Teheranie) traci projekcję siły. Alternatywą była więc próba deeskalacji i negocjacje z USA, do których ostatecznie doszło. Pytanie czy wobec nieudanej pierwszej fazy wojny Pentagon popełnił błąd i od razu należało postawić na blokadę morską, zamiast bombardować reżim w Teheranie, co nie przyniosło politycznych zmian.
Co z Azją?
Co ciekawe, świat skupił się na krytyce Trumpa, bo ten zawiódł swoich sojuszników w Japonii i Korei Południowej – w państwach w których blokada Cieśniny Ormuz była odczuwalna, bo rozpędzony azjatyckich przemysł potrzebuje gargantuicznych ilości surowców, jest więc wrażliwy na wszelkie blokady na morskich szlakach. Jest też druga strona medalu – wojna o Iran surowcowo zdegradowała Azję, czyli tzw. bliską zagranicę Chińskiej Republiki Ludowej, spowodowała, że w państwach sąsiedzkich Chin zaczęto racjonować benzynę. Chiny jako wielki importer surowców nie są w stanie pomóc takim państwom (bo same mają z tym problem), więc tracą wiarygodność. Ponadto chińska rywalizacja z USA napędza te kłopoty w bliskim sąsiedztwie, więc lokalne rządy mają poczucie roli chińskiego zakładnika.
Oczywiście, operacja „Epicka Furia” i dalsze działania militarne na kierunku irańskim spowodowały pobudzenie amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, zachęcając tym samym ten sektor do rozwoju nowych technologii. Doświadczenia z wojny o Iran korespondują z wnioskami z wojny rosyjsko-ukraińskiej, stąd nowe życie dostał projekt LUCAS. Wojna zawsze działała stymulująco na nowe technologie.
Ponadto, sektor naftowy w USA wzmocnił się na wojnie. Takie stany jak Teksas, Nowy Meksyk i Oklahoma (zagłębia naftowe) skorzystały na operacji w Wenezueli i Cieśninie Ormuz. Nawet fakt, że wenezuelska ropa jest ciężka, sprzyja amerykańskiemu południu wyspecjalizowanemu w takim surowcu.
Trump, a wojna, a gospodarka
14 marca „Wall Street Journal” pisał: „dla niektórych stanów USA (wojna) zapewnia impuls finansowy, który pomoże zamknąć deficyty budżetowe i naprawić drogi”. Jednym z planów Trumpa jest stymulacja sektora wydobycia, co ma spowodować większe zatrudnienie, a zatem zmniejszenie bezrobocia w USA. W ogóle amerykański rynek zatrudnienia – w najgorszym razie – nie odczuł wojny, a nawet doszło do pewnej pozytywnej stymulacji.
Po niestabilnym początku roku – ze 160 tys. nowych miejsc pracy w styczniu i 133 tys. utraconych w lutym – gospodarka amerykańska w marcu miała wzrost o 178 tys. miejsc pracy. Stopa bezrobocia utrzymała się na stabilnym poziomie 4,3 proc. Nieznany jest wpływ „Epickiej Furii” na ten stan rzeczy, ale ewidentnie gospodarka USA nie odczuła drastycznie walk na Bliskim Wschodzie.
Jeżeli na konfrontację USA z Iranem spojrzymy jako na crash-test projekcji siły Chińskiej Republiki Ludowej, to Pekin tego egzamin nie zdał. W tym wymiarze jest to sukces Pentagonu, ponieważ Stany Zjednoczone zasilone wenezuelskimi i kanadyjskimi złożami są zabezpieczone na dekady, nawet jeśli będą naznaczone kryzysami, recesjami i destabilizacją. Chiny okazały się o wiele bardziej niezdolne do projekcji siły niż USA – nie uchroniły władz Wenezueli i Iranu przed atakami, a kraje Azji okazały się nadmiernie wrażliwe na zatrzymanie zaledwie jednego morskiego szlaku handlowego.

