Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

SAFE: Rusza wyścig o historyczne inwestycje zbrojeniówki [KOMENTARZ]

Komisja Europejska zatwierdziła polski plan inwestycji obronnych w ramach programu SAFE (Security Action for Europe). Polska, jako największy beneficjent, może otrzymać blisko 184 mld złotych (43,7 mld euro) na 139 projektów modernizacyjnych, w tym na Tarczę Wschód i wozy Borsuk. Kluczowym wyzwaniem pozostaje jednak mordercze tempo kontraktowania i terminowa realizacja do 2030 roku.

BWP Borsuk
BWP Borsuk
Autor. st. chor. sztab. Mariusz Kraśnicki

Czym jest program SAFE i ile środków otrzyma Polska?

Polska ma być największym beneficjentem europejskiego instrumentu SAFE (Security Action for Europe). Plan inwestycji, opiewający na 43,7 mld euro, czyli prawie 184 mld złotych, został zatwierdzony przez Komisję Europejską. Fundusze te zostaną rozdysponowane na 139 projektów, realizowanych przez:

  • Ministerstwo Obrony Narodowej (do resortu trafi najwięcej środków),
  • MSWiA oraz Ministerstwo Infrastruktury,
  • Krajowy przemysł obronny (rozbudowa mocy produkcyjnych).

Ważnym elementem planu jest Tarcza Wschód – aż 26 projektów z zatwierdzonej listy dotyczy bezpośrednio wzmocnienia wschodniej granicy. Obecnie przygotowywana jest ustawa o utworzeniu Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, dzięki któremu BGK będzie mógł wspierać i obsługiwać środki z SAFE.

Reklama

Harmonogram SAFE: Kiedy pierwsze umowy?

Teraz Rada UE ma cztery tygodnie na zatwierdzenie planu, a następnie będą mogły być podpisywane umowy w sprawie finansowania. Pierwsza z nich, jak mówiła niedawno pełnomocnik rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, ma być podpisana w marcu, a druga jest planowana na październik.

Już samo zatwierdzenie planu przez KE jest dużym sukcesem zaangażowanych komórek administracji, w tym minister Sobkowiak-Czarneckiej, a także MON, Agencji Uzbrojenia i Sztabu Generalnego. To jednak nie przesądza jeszcze o powodzeniu samego projektu.

Ryzyka realizacji: wyścig z czasem do 2030 roku

Należy wskazać tutaj co najmniej dwa główne źródła ryzyk:

  • Po pierwsze, kontraktowanie. Co do zasady zakupy sprzętu wojskowego i uzbrojenia (stanowiące większość z projektów SAFE) mogą być dokonywane przez pojedyncze państwo (a większa część polskich projektów ma takie założenie), ale pod warunkiem podpisania umowy do 30 maja 2026 roku. Nietrudno zauważyć, że tempo kontraktowania musi być bardzo szybkie w odniesieniu do tych programów.
  • Po drugie, tempo realizacji. Kolejnym ryzykiem jest realizacja. SAFE jest instrumentem o charakterze nadzwyczajnym i wymaga realizacji prac (w tym dostaw oraz inwestycji) do roku 2030. Jeśli więc 89 proc. kwoty 184 mld złotych ma trafić do polskiego przemysłu, to powinien on „skonsumować" w mniej niż pięć lat ponad 163 mld złotych (choć pewna część może dotyczyć umów zawartych wcześniej, np. w 2024 roku).

Dla porównania, w 2024 roku ogólna wartość umów realizowanych przez Agencję Uzbrojenia z polskim przemysłem wynosiła 198 mld złotych (i to z podatkiem VAT, z którego projekty SAFE są zwolnione – najczęściej 23%). Duża część z nich jak programy Narew i Miecznik to długofalowe projekty z horyzontem realizacji wykraczającym poza 2030 rok. Realizacja SAFE będzie oznaczała niespotykaną w historii wartość zamówień w krótkim czasie. Ale trzeba je realizować zgodnie z harmonogramem, bo będzie to sprawdzać Komisja Europejska w ramach wypłaty transz.

Co prawda są nieoficjalne głosy o przedłużeniu terminu, ale na razie wskazuje się na 2030 jako czas dostaw zgodnie z treścią dokumentu. Należy też wspomnieć, że w każdym wypadku co najmniej 65 proc. wartości musi być realizowane w Unii Europejskiej, krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego i na Ukrainie.

Reklama

Dlaczego SAFE jest korzystny i na co trafią pieniądze?

Pożyczki z programu SAFE mają być oprocentowane około 3,3 proc. – to jest korzystniej niż polskie obligacje rządowe. Będzie można też skorzystać z 10-letniej karencji w spłacie kapitału, a cały czas spłaty można wydłużyć do 45 lat. W krótkim i średnim okresie będą więc stanowić bardzo poważne wsparcie dla budżetu MON i polskiego przemysłu. Tylko niewielka część środków z SAFE ma iść na zdolności zagraniczne – w tym technologie ukraińskie oraz samoloty transportowotankujące Airbus A330 MRTT (tylko dwa, bo producent nie był w stanie dostarczyć więcej).

Krajowa zbrojeniówka ma szanse na realizację, w krótkim czasie, dużego programu wzmacniającego polskie zdolności obronne. Prawdopodobnie obejmą one szeroki zakres, od systemu antydronowego San, przez wyposażenie indywidualne i elementy Tarczy Wschód, aż po haubice Krab, szeroko pojmowane systemy logistyczne i wsparcia, zdolności inżynieryjne, transportery Rosomak-L i bojowe wozy piechoty Borsuk. Dokładna lista projektów nie została na razie upubliczniona przez MON.

Co po 2030 roku?

SAFE wiąże się więc z wieloma szansami, choć są i ryzyka. Sprint o pieniądze z Unii dopiero się zaczyna, choć dokonano pierwszego, bardzo ważnego kroku. Trzeba też mieć „z tyłu głowy” plan na okres po 2030 roku, bo wtedy nastąpi kumulacja kosztów związanych ze wsparciem eksploatacji kupionego uzbrojenia, wydatków osobowych, spłat pożyczek z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. A kolejne instrumenty UE na rzecz obronności, planowane długofalowo i przyjmowane normalną, a nie przyspieszoną procedurą, mogą już nie być tak korzystne dla Polski jak SAFE. Z prostego powodu. O ile obecnie Komisji Europejskiej i państwom członkowskim zależy na szybkim budowaniu zdolności z uwagi na bardzo duże luki w potencjale i obawy o wsparcie z USA, to po 2030 roku, gdy część luk zostanie zasypana, bardziej niż obecnie może się liczyć interes przemysłowy, zwłaszcza państw na zachodzie kontynentu, które mają rozbudowany przemysł, często w bardzo dobrej kondycji finansowej.

Reklama
WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama