- OPINIA
- KOMENTARZ
- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Czy Rosja zaatakuje? Zachód musi przejąć inicjatywę [OPINIA]
Szansą na uniknięcie niebezpiecznego powielania błędów przeszłości w relacjach z Rosją jest przejęcie inicjatywy przez Zachód. Wymaga to jednak zrozumienia, jakie błędy popełniono dotychczas i przede wszystkim przyjęcia odpowiedniego podejścia do własnych słabości oraz słabości potencjalnego przeciwnika.
Autor. NATO, nato.int
Zobacz też

Pierwszą część analizy Jacka Raubo i Adama Jawora można przeczytać pod tym linkiem
Jacek Raubo i Adam Jawor w drugiej części swojej dyskusji o rozwoju sytuacji względem Rosji starają się zmierzyć z zachodnimi wizjami i twardą rzeczywistością pola walki oraz przestrzeni polityczno-dyplomatycznej. Podkreślają, że niezbędnym jest zauważenie Rosji w jej realnym kształcie, a nie poprzez serię uproszczeń oraz naginania rzeczywistości do własnych koncepcji (w tym propagandowych). Zauważają, że pewne rozwiązania dla odstraszania i obrony są obecnie dostępne i niezbędnym staje się ich zastosowanie w wymiarze długookresowym. Uderzają przy tym w pewne deterministyczne slogany o niemożliwości powstrzymania kolejnych rosyjskich agresji przez Zachód.
Zobacz też

Ryzyko wojny a inicjatywa Zachodu
Adam Jawor dokonując analizy raportu Instytutu Studiów nad Wojną (ISW), zauważył, że w opracowaniu bardzo mocno wiąże się przyszłe ryzyko wojny Rosja–NATO z tym, kto ma inicjatywę i „impet” działań – Moskwa czy Waszyngton i sojusznicy (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025). Jak podaje ISW, inicjatywa to zdolność do proaktywnego kształtowania tempa i warunków wydarzeń, a impet – zdolność do utrzymania tej inicjatywy poprzez stałą presję, której przeciwnik nie jest w stanie zrównoważyć (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Zdaniem autorów ISW:
- USA i partnerzy od dziesięcioleci reagują na rosyjskie działania – od Gruzji po Ukrainę – zamiast prowadzić własne, długotrwałe kampanie strategiczne;
- pomoc wojskowa dla Ukrainy była często inkrementalna – podawana małymi porcjami, po rosyjskich sukcesach, co dawało Kremlowi czas na adaptację;
- Zachód przywiązał się do pojęcia „game-changerów" (jednego cudownego systemu, który zmieni losy wojny), co odwracało uwagę od potrzeby równoległego rozwijania szerokiego, połączonego arsenału środków wojskowych, ekonomicznych i informacyjnych;
- polityka wobec Ukrainy była często oddzielana od polityki wobec globalnych operacji Rosji (w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Arktyce), podczas gdy Kreml traktuje je jako spójną całość (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Jacek Raubo zauważa, że nie ma w tym żadnego zaskoczenia w związku z dotychczasową reaktywnością na działania Rosji i to z kilku powodów. Przede wszystkim, dla USA koniec XX i początek XXI w. kończył się i zaczynał z terroryzmem oraz Afganistanem i Irakiem w epicentrum emocji politycznych. Następnie USA płynnie weszły w rywalizację z Chinami. Co ważne, postawę wobec Rosji kształtowały w znacznym stopniu elity niejako zafascynowane Rosją w jej okresie przeobrażeń jelcynowskich. Stąd nadal wielu amerykańskich profesorów, ekspertów i think tankerów widzi stronę rosyjską z perspektywy państwa możliwego do zmian i przeobrażeń. Wręcz niezbędnego dla Zachodu, ale jednocześnie wrażliwego, stąd trzeba ostrożnie podchodzić z presją zewnętrzną.
Jacek Raubo dodaje, że zauważmy, iż szczególnie dziś jest to chociażby widoczne w fascynacji tzw. „geopolitycznymi” układankami, przeciągającymi Rosję na stronę Zachodu. Jak również w przypadku fascynacji układem zimnowojennym (niemożliwym do odtworzenia), który jest dla części Amerykanów symbolem ich tryumfu. Przykładem mogło być spróbowanie szybkiego zakończenia wojny na Ukrainie poprzez zimnowojenną propozycję dla Putina spotkania z Trumpem na Alasce. Pomijając szerzej tych, którzy definiują w USA postrzeganie Rosji przez pryzmat „propagandowego” obrazu łączącego w sobie różne nurty ortodoksji, siły i konserwatyzmu. I co najważniejsze, nie mówimy tylko o amerykańskich błędach, bowiem w samej Europie ich wręcz konsekwentnym liderem były Niemcy i wyjątkowy tandem kanclerzy Schröder – Merkel. Analogicznie, jeśli chodzi o przyjmowanie propagandowej i często wręcz idealistycznej wizji Rosji przez część francuskich elit. To wszystko sprzyjało takim działaniom jak:
- Symboliczne niedrażnienie Rosji w wymiarze komunikacji strategicznej (połączone z ciągłym podkreślaniem woli naprawy relacji, tak jakby to Zachód był winny kolejnym agresywnym działaniom Kremla) i braku mocnej odpowiedzi w domenie informacyjno-kognitywnej;
- Ograniczanie eskalacji przez stopniowanie sankcji, zmniejszanie pomocy wojskowej lub wywieranie presji na zagrożone lub wręcz zaatakowane państwa, aby to one nie dokonywały eskalacji, co niestety mogło doprowadzić do zwiększenia odporności strony rosyjskiej na momenty podniesienia skali zewnętrznej presji;
- Uciekanie przed zasygnalizowaniem własnych potrzeb do prowadzenia m.in. dużej operacji obronnej, angażującej siły NATO na teatrze europejskim w każdej z domen. Przez lata Zachód nie był bowiem skłonny używać takich narzędzi, jak chociażby pokaz siły odpowiednio skalowanych do rosyjskiej polityki prowadzonej za pomocą manewrów w stylu „Zapad".
Jacek Raubo dodaje również, że rzeczywiście olbrzymim błędem było w przypadku pomocy dla Ukrainy skalowanie pomocy wojskowej pod względem ilościowym i jakościowym. Pozwalało to Rosji ponosić kosztowne i symboliczne porażki na frontach (szczególnie w 2022 i części 2023 r.), ale dawało czas na przegrupowanie i przede wszystkim poszukiwanie środków zaradczych. Stąd też Rosjanie byli w stanie sięgnąć zarówno po modele działań w stylu tzw. szturmów mięsnych, a jednocześnie rozwinąć swoje zasoby systemów bezzałogowych. Rosjanie nauczyli się również, przez błędy Zachodu, niwelować przewagi jakościowe (wręcz generacyjne) części systemów uzbrojenia, gdy ich ilość była niewystarczająca. Co więcej, sztukowanie pomocy wojskowej dla Ukrainy nałożyło się również na problemy tego państwa z przejmowaniem zachodniej pomocy wojskowej w warunkach wojennych (logistyka, naleciałości w zakresie mentalnego i doktrynalnego podejścia do walki, błędy ludzkie, w tym słabość części rekrutów) i dało niezbędny czas Rosjanom. Ważne, że po stroniezachodniej nauka ta została już dziś przyjęta przede wszystkim w przestrzeni doktrynalnej. Zauważmy, że skupia się ona w dwóch przestrzeniach narracyjnych, tj. Large Scale Combat Operation LSCO oraz operacji wielodomenowej MDO. Sygnalizujemy w nich, że nie pokładane są nadzieje (lub raczej złudzenia) na jednostkowej przewadze technologicznej (umownych game changerach), ale widoczna jest potrzeba bilansowania jakości i ilości na współczesnym polu walki.
Adam Jawor, wracając do raportu, który stał się punktem wyjścia do analizy, podkreśla, że ISW ocenia, że ta reaktywność i rozproszenie wysiłków de facto umożliwiły Rosji:
- rozbudowę przemysłu zbrojeniowego z pomocą Chin, Iranu i Korei Płn.,
- utrzymanie „bezpiecznych przystani" dla przemysłu i siły roboczej w głębi kraju,
- rozwinięcie „floty cieni" do utrzymania eksportu energii mimo sankcji,
- a także prowadzenie długotrwałej wojny poznawczej przeciwko społeczeństwom zachodnim (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Jacek Raubo, komentując tę część analizy, wskazuje, że Zachód pominął w swoich ocenach, że Rosjanie dość dobrze przeanalizowali doświadczenia innych aktorów państwowych na czele z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną czy Iranem, jeśli chodzi o możliwość zwiększenia odporności własnego systemu państwa w dobie wojny i zachodniej presji. Co więcej, Rosjanie celnie zdiagnozowali możliwości szukania nowych układów międzynarodowych w oparciu o system wielobiegunowego świata. Sprzyjały temu np. aktywności najemnicze w Afryce połączone z działaniami wywiadowczymi, budowanie relacji finansowych (w tym zakulisowych) w oparciu o systemy finansowe państw Zatoki na Bliskim Wschodzie oraz oczywiście zdolności azjatyckie – od państw trzecich na swoich granicach, aż po strategiczną relację z Chinami. Zauważmy, że rosyjskie służby (nawet jeśli są one obecnie mocno krytykowane za błędne diagnozy i analizy względem Ukrainy w 2022 r.) mają zasoby analityczne pozwalające im na:
- Mapowanie i analizowanie możliwości praktycznego omijania systemu sankcji i ograniczeń handlowych – model rosyjski jest w wielu aspektach powieleniem działań, oczywiście na większą skalę i z większym rozmachem, północnokoreańskich czy irańskich;
- Ocenę możliwości pozyskiwania systemów uzbrojenia na wypadek własnych strat od innych państw zdolnych do izolowania się od zachodnich nacisków;
- Ukrywanie znacznej części swoich przepływów finansowych i transakcji poza środowisko zależne od Zachodu.
Zobacz też

„No sanctuary" – brak bezpiecznych azylów dla Rosji
Adam Jawor podkreślił, że jak podaje ISW, jednym z kluczowych założeń przy przejmowaniu inicjatywy powinna być logika „no sanctuary” (braku azylu) – zarówno na polu bitwy, jak i na poziomie strategicznym (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025). W ujęciu ISW oznacza to m.in.:
- zniesienie „azylu" dla rosyjskich sił w głębi teatru działań na Ukrainie poprzez dostarczenie Kijowowi odpowiednich środków uderzeniowych średniego i dalekiego zasięgu;
- odejście od politycznych ograniczeń użycia zachodnich systemów przez Ukrainę, które dotąd tworzyły „bezpieczne strefy" na terytorium Rosji;
- systematyczne uderzanie w strategiczne aktywa Kremla – takie jak Rosatom czy „flota cieni" – zamiast pozostawiania im faktycznego immunitetu z obawy przed eskalacją (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Według ISW, rosyjska strategia wojny poznawczej jest w dużej mierze nastawiona na to, by Zachód nie odważył się sięgnąć po inicjatywę i pozostał w trybie reagowania – poprzez ciągłe granie kwestią „eskalacji”, mieszane sygnały dyplomatyczne i oskarżanie Ukrainy, i Zachodu o blokowanie negocjacji pokojowych (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Jacek Raubo zauważył, że Zachód już dokonał zmian w części swojego błędnego myślenia względem gwarantowania Rosji przestrzeni bezpiecznej (głębi nie tylko operacyjnej, ale też strategicznej). Sygnalizowane są bowiem potrzeby w zdolnościach rażenia głęboko za umowną (wysoce umowną) linią frontu, za pomocą własnych środków rażenia. Szczególnie, gdy prześledzimy współczesne dążenia państw wschodniej flanki do szybkiej modernizacji własnych środków artylerii, przede wszystkim rakietowej, i wkomponowania w to również środków bezzałogowych. Co więcej, lata świetności rosyjskiej koncepcji A2/AD są już na szczęście za nami – szczególnie jej wymiar propagandowy. Stąd też pojawia się chociażby nowa jakość w zakresie komponowania maszyn piątej generacji i cztery plus w myślenie o porażeniu potencjalnego przeciwnika. Zauważmy, że nawet w przestrzeni narracyjnej nie obawiamy się już mówić o atakowaniu celów, takich jak centra dowodzenia, zaplecze i logistyka, węzły kolejowe itp. głęboko na terytorium Rosji, oczywiście w przypadku wybuchu konfliktu zbrojnego. To jest znaczny element odstraszania sam w sobie. Co więcej, wzmacnia go jednak szersza aktywność innowacyjna na płaszczyźnie zachodnich przemysłów zbrojeniowych.
Jacek Raubo nie jest jednak optymistą w sensie uzyskania podobnego konsensusu w przypadku pomocy Ukrainie. Przede wszystkim dlatego, że nadal istnieje pewnego rodzaju samoograniczenie narzucone na Zachód (błędne, jeśli chodzi o ocenę Rosji), wiązane z wolą części państw do odzyskania relacji z Rosją, obaw przed rosyjską formułą zastraszania odpowiedzią jądrową, niechęci do dalszej kontynuacji działań zbrojnych w Europie, a w przypadku USA oceną konfliktu przez obecną administrację. Ukraina jest więc niejako zdana na własne zasoby produkcyjne i zależna w jakimś stopniu od zdolności wsparcia targetowania oraz oceny skutków uderzeń, jeśli chodzi o zewnętrzne środki ISTAR. Przy czym, Ukraina udowodniła, że Rosja jest podatna na uderzenia w głębi kraju – od klasycznych operacji wojskowych (systemy rakietowo-dronowe) po tajne operacje służb wywiadowczych i sił operacji specjalnych (w tym np. operacja pk. Pajęcza Sieć). To współcześnie jedna z najważniejszych lekcji płynących zarówno dla Zachodu, jak i samej Rosji. Może to być indykator ograniczający agresywność strony rosyjskiej w wymiarze konwencjonalnego konfliktu, nawet o wąskim zakresie terytorialnym.
Punkt ciężkości – militarna porażka Rosji na Ukrainie
Adam Jawor zauważa, że, jak podaje ISW, „właściwym punktem ciężkości” jest umożliwienie Ukrainie zadania Rosji poważnej porażki militarnej. Teoria zwycięstwa Putina opiera się na przekonaniu, że Rosja może w nieskończoność kontynuować powolne postępy na Ukrainie. Od wyniku tej wojny zależy:
- zdolność Rosji do odbudowy sił i zagrożenia NATO,
- atrakcyjność Rosji jako partnera dla Chin, Iranu i Korei Płn.,
- możliwości Kremla w wojnie poznawczej przeciwko Zachodowi (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025.
Według ISW, połączenie degradacji rosyjskiej gospodarki wojennej i ciężkich porażek na polu bitwy może doprowadzić do poważnej presji wewnętrznej – szczególnie ze strony nacjonalistów, którzy wspierają reżim, ale oczekują zwycięstw, a nie stagnacji (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Jacek Raubo nie widzi jednak szans na tak optymistyczny rozwój sytuacji, oczywiście nie tylko z perspektywy wschodniej flanki NATO, ale szerzej bezpieczeństwa europejskiego. Obecnie trudno jest bowiem założyć, że nastąpi zgoda na zadanie tak dużych strat Rosji na Ukrainie, aby ta nie miała zdolności do odbudowy swoich zasobów wojskowych. Przede wszystkim istnieje problem politycznej woli, aby to uczynić. Co ważne wzmacniany przez obecnie prowadzone negocjacje pokojowe. Również wojskowo należy zauważyć, że strona rosyjska nie rzuciła na wojnę wszystkich swoich kluczowych zasobów wojskowych, szczególnie z perspektywy styku z państwami wschodniej flanki NATO. Jednocześnie, model działań przyjętych wobec Ukrainy odbiega i będzie odbiegać także w przyszłości względem tego, który jest rozważany przy potencjalnym starciu z państwami NATO. Ukraina nie ma więc możliwości na obecną chwilę zadania poważnej porażki militarnej Rosji, a pomoc zagraniczna może być niewystarczająca dla osiągania sukcesów operacyjnych.
Analogicznie, należy traktować wspomnianą atrakcyjność międzynarodową jako walutę, której Rosjanie łatwo nie pozbędą się. Raz, dlatego, że rzeczywiście mają coś do zaoferowania innym – od lessons learned, aż po konkretne technologie wojskowe i osłonę w ramach Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dwa, dlatego, że nawet słabsza Rosja jest atrakcyjna dla części państw pariasów, które będą szukały tego, co sami Rosjanie – uznania międzynarodowego. Jednocześnie, Rosjanie zauważyli, że mają możliwości wyrządzania szkód Zachodowi na różne sposoby – od presji migracyjnej, poprzez wysyłanie (zarabiających na siebie) najemników, a skończywszy na działaniach w domenach cyber oraz informacyjno-kognitywnej. Dla strony chińskiej Rosja pozostanie ważnym elementem zabezpieczającym pewne możliwości strategiczne na arenie międzynarodowej i przede wszystkim angażując zasoby zachodnie w przestrzeni transatlantyckiej, niejako z dala od Indo-Pacyfiku. W tym przypadku również należy zachować ostrożność w przyjmowaniu/przekazywaniu zbyt optymistycznych wizji rozwoju sytuacji na arenie międzynarodowej.
Długoterminowy plan i stałe tempo działań
Adam Jawor zauważa, że ISW twierdzi w swoich opracowaniach, że Putin liczy na to, iż „przetrwa Zachód” na Ukrainie, dlatego Stany Zjednoczone i Europa powinny opracować wieloletni plan rozbudowy przemysłu obronnego – jednocześnie na potrzeby Ukrainy i własnego odstraszania – oraz utrzymywać stałe tempo działań, które nie da Kremlowi czasu na adaptację (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Jako przykład pozytywnego „impetu” raport przywołuje połączenie:
- ukraińskich kontrofensyw w obwodach charkowskim i chersońskim w 2022 r.,
- oraz presji gospodarczej USA na rosyjski sektor energetyczny, która doprowadziła m.in. do kłopotów Łukoilu i ograniczenia importu rosyjskich surowców (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Jacek Raubo dodaje do tego, że jego zdaniem wojsko na Zachodzie prędzej, a nie później wyciągnie niezbędne analizy z obserwacji walk prowadzonych na Ukrainie od 2022 r. Szczególnie, że wiele z państw robi to nie tylko w ramach własnych, narodowych zdolności, ale także zgrywa na płaszczyźnie natowskiej z udziałem samych Ukraińców. Impet jest więc w zasięgu naszych sił zbrojnych, myśląc o systemie obrony północnej, wschodniej czy południowej flanki. Również przemysł zbrojeniowy w skali makro wystartował i dziś nabiera nowego impetu, ale tu pojawiają się dwie wątpliwości:
- Czy utrzymana zostanie skala zamówień, które pozwolą zbudować niezbędne, wieloletnie moce produkcyjne? Pamiętając, że posiadanie wsparcia przemysłowego i jego bazy stricte militarnej oraz dualnej jest i będzie jednym z najważniejszych elementów odstraszania;
- Czy skupimy się tylko na łataniu istniejących luk, i także powielaniu koncepcji ukraińskich, czy potraktujemy obecną rzeczywistość w sposób rozwojowy? Mowa oczywiście o skorzystaniu z lessons learned, ale przy uzyskaniu przewagi technologicznej i doktrynalnej, aby nie przygotować również zasobów przemysłowych do wojny, jaką widzimy, a nie takiej, jaką potencjalnie będzie trzeba stoczyć w przypadku rosyjskiej agresji.
Zobacz też

Zbieżne „okno czasowe" i wyścig zbrojeń
Adam Jawor podkreśla, że jak wskazują zarówno zachodnie analizy, jak i wypowiedzi rosyjskich decydentów, horyzont końca lat 20. XXI w. jawi się jako moment, w którym:
- Rosja może odbudować zdolność do wojny na dużą skalę,
- a Europa dopiero kończy najważniejsze programy zbrojeniowe i wzmacnianie gotowości (Ready for war in 2029: Is a Russian attack on NATO a real possibility?, 03.12.2025; Arne O. Holm says Why November 2028 is Crucial for Europe's Security, 01.12.2025; How Russia sees the next war, 28.10.2025).
- Holm opisuje to wprost jako wyścig między rosyjską odbudową a tempem dozbrajania NATO, zwłaszcza w Europie Północnej (Arne O. Holm says Why November 2028 is Crucial for Europe’s Security, 01.12.2025.
Jacek Raubo zauważa, że kluczowe będzie w tym przypadku zauważenie znaczenia działań podejmowanych przez europejskich członków NATO. Niezależnie od działań administracji Donalda Trumpa, to i tak właśnie od ich determinacji w zbrojeniach będzie zależało stworzenie efektywnych narzędzi konwencjonalnego odstraszania i potencjalnej obrony. Przy czym, Rosjanie (o czym pisaliśmy już w pierwszej części rozważań) nie muszą czekać do momentu umownego uzyskania pełnej zdolności i gotowości. Szczególnie, jeśli chodzi o możliwość zaistnienia mniejszego konfliktu, który ich zdaniem ma mieć wymiar polityczny-strategiczny (podważenie spoistości NATO), ale wojskowo raczej opierać się na działaniach w mniejszej skali.
Jacek Raubo podkreśla, że co więcej, Rosja może odbudowywać się szybciej, gdyby było to na rękę stronie chińskiej. Zauważmy, że dziś Chińczycy współuczestniczą w pomocy dla Rosji, a także sygnalizują, że nie dopuszczają przegranej tego państwa z Zachodem, ale nadal nie dostarczają na masową skalę pełnych systemów uzbrojenia. Sytuacja mogłaby ulegać wręcz rewolucyjnym zmianom, gdyby np. w wyniku zakończenia walk na Ukrainie strona chińska uznała, że może już w pełni wysyłać do Rosji samoloty, czołgi itd. Dlatego też, należy być bardzo ostrożnym w podejściu do widzenia procesów odbudowy rosyjskiego potencjału. Co równie istotne, strona rosyjska przetestowała o wiele ważniejszy aspekt, a więc wytrzymałość społeczeństwa na straty i własne zdolności mobilizacyjne (testując ograniczenia, ale i widząc możliwości). Wyścig z czasem to nie tylko sam wyścig zbrojeń, ale również powiązanie go ze szkoleniem rezerw (lub ich budowaniem), zmianami doktrynalnymi i ich wdrażaniem w masowej skali (Rosjanie m.in. przekonali się o problemie wycinkowości oraz nikłej skali swoich zmian w sposobie myślenia kadry dowódczej, które miały być niby pochodną udziału w walkach w Syrii).
Spójność NATO i rola USA
Adam Jawor zauważa, że, jak podaje Foreign Policy, rosyjskie kalkulacje uwzględniają ryzyko osłabienia zaangażowania USA w Europie oraz wewnętrzne podziały w NATO, co może zachęcać Moskwę do testowania spójności sojuszu ograniczonym atakiem (How Russia Might Attack, 23.06.2025). Z tej racji brytyjska „National Security Strategy 2025” wprost stwierdza, że „rosyjska agresja zagraża naszemu kontynentowi” i deklaruje wydatki rzędu 5% PKB na bezpieczeństwo narodowe do 2035 r., podkreślając, że NATO pozostaje „kamieniem węgielnym” brytyjskiego bezpieczeństwa (National Security Strategy 2025: Security for the British People in a Dangerous World (HTML), zaktualizowana 29.08.2025). The Week wskazuje, że powrót Donalda Trumpa do Białego Domu i dyskusje o podziale obciążeń w NATO dodatkowo skłaniają państwa europejskie do zwiększania wydatków, ale jednocześnie zwiększają niepewność co do trwałości amerykańskich gwarancji (Russia vs. Nato: who would win in a war?, 03.12.2025).
Jacek Raubo dodaje, że jego zdaniem istnieje realne ryzyko odczytania obecnych napięć w NATO jako zachęty do przetestowania spoistości sojuszu w kolejnych latach. Szczególnie, gdyby państwa europejskie NATO skupiły swoją uwagę na krytyce USA, a nie na realizacji postanowień szczytu w Hadze i wcześniejszego z Wilna. Mowa oczywiście o realnym wzroście wydatków na obronność, a nie przesuwaniu tego w czasie w stylu podejścia do założeń szczytu walijskiego z 2014 r. i niskiej realizacji celu 2 proc. PKB. Jak również realnej kreacji zasobów wojskowych, niezbędnych do realizacji planów obronnych zaakceptowanych w Wilnie. Pamiętając, że te ostatnie nie mogą pozostać jedynie przestrzenią dywagacji planistów i sztabowców, a muszą być podbudowane coraz większą liczbą systematycznej pracy poligonowej. Przykładem tego mogą być manewry pk. Dacian Fall 2025 (Rumunia i Bułgaria), a także szereg ćwiczeń w Polsce, państwach nadbałtyckich, a obecnie również w przestrzeni nordyckiej. Rosja nie może otrzymać komunikatu, że pewne redukcje amerykańskie są oznaką powstawania luk w naszych europejskich zdolnościach. Szczególnie, że Amerykanie, choć stanowczo, to jednocześnie przejrzyście komunikują, iż Europy nie pozostawiają. Zagrożenie może przyjść raczej z naszych własnych prób krytyki USA, ale nie połączonej z żadnym praktycznym wzrostem niejako wręcz mitycznej europejskiej tożsamości obronnej.
Narastająca wojna hybrydowa i „wojna poznawcza"
Adam Jawor podkreśla, że CEPA opisuje rosyjskie działania hybrydowe – od dronów nad Polską, przez sabotaż w regionie Morza Bałtyckiego, po dezinformację – jako permanentną, wielowymiarową kampanię, której celem jest podważenie zaufania do instytucji, polaryzacja społeczeństw i osłabienie spójności sojuszy (The Hybrid Threat Imperative: Deterring Russia Before it is Too Late, 02.12.2025). ISW dodaje, że punkt ciężkości strategii Putina leży w zdolności do kształtowania decyzji Zachodu poprzez wojnę poznawczą – wmawianie opinii publicznej, że najlepszą opcją jest bierność i unikanie ryzyka, co utrzymuje Zachód w roli strony reaktywnej (Seizing the Initiative Against Russia: Putting the United States in Control, 16.11.2025).
Konkludując Adam Jawor przytacza oceny Engelsberg Ideas, że zachodnia „ortodoksja scenariuszowa” – skupiona na ograniczonej inwazji na Bałtyk – może nie oddawać skali, w jakiej Rosja wyobraża sobie wojnę z NATO: w rosyjskiej doktrynie byłaby to z definicji wojna regionalna lub na dużą skalę, obejmująca całe państwo i wszystkie środki (How Russia sees the next war, 28.10.2025). The Week wskazuje natomiast, że wygodna pewność Zachodu co do przewagi konwencjonalnej sojuszu paradoksalnie zwiększa ryzyko, że w razie poważnych porażek militarnych Moskwa sięgnie po taktyczną broń jądrową, aby uniknąć całkowitej klęski (Russia vs. Nato: who would win in a war?, 03.12.2025).
Zobacz też

Jacek Raubo konkluduje, że rzeczywiście należy zwalczać zarówno wspomnianą „ortodoksję scenariuszową” ale także pewnego rodzaju determinizm wojenny (uwidoczniony szczególnie wśród akolitów pewnych uproszczonych koncepcji geopolitycznych). Chodzi o zdolność do szybkiej transformacji własnych zdolności w zależności od sygnalizowanych planów potencjalnego przeciwnika. Na pewno nie można jedynie przygotowywać się na model ukraiński, kopiując obecne rozwiązania SZU i widząc Rosję walczącą na Ukrainie jako punkt odniesienia. Zgodzić się bowiem należy z twierdzeniem, że władze na Kremlu oraz realizatorzy polityki, szczególnie siły zbrojne i służby specjalne, inaczej podchodzą do planów konfrontacji z NATO w Europie. Szczególnie po latach ideologizacji Rosji i nakręcania spirali propagandowej, której skala przypomina już w pewnych aspektach wymiar totalitarny.
Jednakże, jednocześnie należy przestrzegać przed uznaniem za oczywistość słabości strategicznej Zachodu i jego niemożności do uzyskania impetu w sferze odstraszania. Wręcz przeciwnie, wiele z wręcz apokaliptycznych wizji upadku Zachodu, erozji NATO, niezdolności do reform wojskowych w obrębie państw europejskich staje się elementem nośnym w przestrzeni społecznej, politycznej czy medialnej. Lecz jednocześnie odbiega od rzeczywistości, która nie zawsze jest czymś z natury rzeczy transparentnym (albowiem obejmują ją ograniczenia związane z tajnością). A wręcz może wpływać zachęcająco na potencjalnego agresora. Trzeba również pamiętać, że samo informowanie o możliwości pojawienia się konfliktu zbrojnego w przeciągu kolejnych lat jest elementem procesów analitycznych, a nie profetycznych wizji o nieuniknionym. Tym samym, tak ważną rolę np. wypełniała świadomościowo książka gen. Shirreffa pt. „2017 wojna z Rosją”, ale nie oznaczała odczytania jej jako konkretnej daty wybuchu konfliktu zbrojnego.
Autorzy: Adam Jawor, Jacek Raubo














PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142