Biden potwierdza wstrzymanie wycofania wojsk z Niemiec

5 lutego 2021, 11:23
Abrams Trophy ERA
Fot. Sgt. Evan Ruchotzke
Reklama

Podczas swego pierwszego przemówienia na temat polityki zagranicznej prezydent USA Joe Biden zapowiedział w czwartek wstrzymanie wycofywania części amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Mówił też o Chinach i Rosji jako krajach niosących zagrożenie dla demokracji.

W przemówieniu wygłoszonym w czwartek w Departamencie Stanu, który odpowiada za amerykańską dyplomację, prezydent Biden zapowiedział powrót do tradycyjnie rozumianej dyplomacji. "Ameryka wróciła. Dyplomacja wróciła. Będziemy odbudowywać nasze sojusze" - zadeklarował. "Naprawimy je nie z myślą o wczorajszych wyzwaniach, lecz z zamiarem sprostania wyzwaniom dzisiejszym i dnia jutrzejszego" - dodał.

Ogłaszając w czwartek zrewidowanie decyzji swego poprzednika o wycofaniu części żołnierzy USA z baz w Niemczech, Biden zakwestionował kolejne posunięcie Donalda Trumpa. Zaraz po objęciu urzędu podjął decyzję o powrocie do paryskiego porozumienia klimatycznego i utrzymaniu członkostwa USA w Światowej Organizacji Zdrowia.

W czerwcu 2020 roku ówczesny prezydent USA Donald Trump zadeklarował zmniejszenie kontyngentu w RFN z 36 tys. do 25 tys. żołnierzy. W ocenie Trumpa Niemcy przeznaczały za mało środków na obronność. Spośród 12 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy mieli być wycofani z Niemiec, 5600 miało trafić do innych krajów NATO, w tym - do Polski.

Wśród najważniejszych wyzwań, jakie stoją obecnie przed USA, Joe Biden wymienił autorytaryzm w niektórych krajach świata, a także rosnące ambicje Chin i dążenie Rosji do "psucia amerykańskiej demokracji" oraz "zakłócanie jej funkcjonowania".

Prezydent podkreślił w swym wystąpieniu, że dyplomacja pozwala na związanie umowami także adwersarzy i rywali, co leży w interesie Amerykanów, bo służy zapewnieniu krajowi bezpieczeństwa. Takie są motywy przedłużenia o pięć lat amerykańsko-rosyjskiego układu o redukcji zbrojeń strategicznych (New START), za czym opowiedziała się nowa administracja - podkreślił.

"Jednocześnie, w przeciwieństwie do mego poprzednika, dałem jasno do zrozumienia prezydentowi Putinowi, że przymykanie oczu przez Stany Zjednoczone na agresywne zachowania Rosji takie, jak ingerencja w przebieg naszych wybory, ataki cybernetyczne i trucie własnych obywateli przez Rosję, raz na zawsze się skończyło" – podkreślił prezydent USA.

Biden wyraził przy tym opinię, że polityka wobec Kremla stanie się bardziej efektywna, jeśli będzie prowadzona w ścisłej współpracy i przy koordynacji wysiłków ze sprzymierzonymi państwami. "Wyzwaniom można stawić czoła tylko poprzez wspólne działania krajów. (…) Nie możemy tego zrobić w pojedynkę" – powiedział, wskazując na kluczową rolę dyplomacji, którą nazwał jedną z "najbardziej umiłowanych amerykańskich wartości".

W wystąpieniu skierowanym do pracowników amerykańskiej służby dyplomatycznej prezydent Biden odniósł się również do represji, jakie dotknęły rosyjskiego opozycjonistę Aleksieja Nawalnego. Mówił o zaniepokojeniu Ameryki i społeczności międzynarodowej politycznie umotywowaną akcją przeciwko rosyjskiemu aktywiście, a także o tłumieniu w Rosji wolności słowa i użyciu siły wobec uczestników pokojowych protestów.

Prezydent Biden mówił: "Panu Nawalnemu, jak i wszystkim obywatelom Rosji, przysługują prawa wynikające z rosyjskiej konstytucji. (…) Stał się obiektem szykan z powodu ujawnienia korupcji" na szczytach władzy. Aleksiej Nawalny powinien zostać natychmiast bezwarunkowo zwolniony z kolonii karnej, do której trafił po decyzji sądu - dodał.

Chiny zostały uznane w wystąpieniu Joe Bidena za najpoważniejszego konkurenta Ameryki. Nowy szef państwa przyrzekł "stawić czoła nadużyciom gospodarczym ze strony Chin". Zarazem podkreślił, że Stany Zjednoczone są gotowe do "współpracy z Pekinem, gdy będzie to leżeć w interesie Ameryki".

Reklama
Reklama

Nowy amerykański prezydent uznał kryzys klimatyczny, sytuację epidemiologiczną związaną z rozprzestrzenianiem się koronawirusa i proliferację broni atomowej za kluczowe wyzwania doby obecnej dla całego globu.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo regionalne, Biden zapowiedział m.in. bliską współpracę z sojusznikami i społecznością międzynarodową w reakcji na zamach wojskowy w Birmie i zapewnił, że USA będą dążyć do pociągnięcie autorów przewrotu do odpowiedzialności. Zapowiedział też wycofanie wsparcia Ameryki dla operacji wojskowych w Jemenie prowadzonych przez koalicję pod przewodem Arabii Saudyjskiej. Zadeklarował, że wyznaczy specjalnego ds. rozwiązania długotrwałego konfliktu w Jemenie, który "spowodował katastrofę humanitarną i strategiczną". Jednocześnie zapewnił, że dotychczasowe partnerstwo w relacjach z Arabią Saudyjskiej zostanie utrzymane.

Dla "zrekonstruowania muskulatury demokratycznych sojuszy" konieczne będzie zreformowanie dotychczasowych form i mechanizmów współpracy - podsumował swe wystąpienie prezydent Biden. Dodał, że w rozmowach z przywódcami światowymi, w tym - z liderami krajów Unii Europejskiej i NATO, temat ten jest traktowany priorytetowo.

Pentagon poinformował, że stacjonowanie wojsk USA poza granicami kraju powinno odpowiadać globalnym interesom Stanów Zjednoczonych. Gen. Lloyd Austin odniósł się do czwartkowego wystąpienia prezydenta Bidena w Departamencie Stanu, w którym szef państwa nakreślił główne kierunku polityki zagranicznej.

"Zapowiedź prezydenta Bidena o przywróceniu amerykańskiego przywództwa na arenie międzynarodowej, a w szczególności jego przeświadczenie, że dyplomacja powinna być instrumentem pierwszego wyboru, gdy chodzi o stosunki międzynarodowe, daje poczucie pewności nie tylko nam - mężczyznom i kobietom zatrudnionym w strukturach departamentu Obrony, ale i szeregowym obywatelom" - zaznaczył generał.

Odnosząc się do czwartkowej zapowiedzi prezydenta Bidena, że proces wycofywania części żołnierzy USA z Niemiec będzie poprzedzony dokładną analizą sytuacji, szef Pentagonu przypomniał, że obecny kompleksowy przegląd obecności amerykańskiej za granicą został zainicjowany jeszcze za rządów prezydenta Trumpa w związku z jego decyzjami o zmniejszeniu kontyngentu amerykańskiego w Niemczech i wycofaniu jednostek amerykańskich z Afganistanu.

Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak uważa, że zapowiedź prezydenta USA Joe Bidena wstrzymania wycofywania wojsk USA z Niemiec to dobra wiadomość dla bezpieczeństwa całej Europy. Nie łączyliśmy tej kwestii ze zwiększaniem obecności amerykańskiej w Polsce - dodał. Podkreślił również, że ustalenia polsko-amerykańskie w kwestii wzmacniania wschodniej flanki NATO pozostają w mocy.

Szef BBN Paweł Soloch również odniósł się do decyzji prezydenta USA. "Witamy tę decyzję z zadowoleniem. Przypomnę, że prezydent Andrzej Duda, zarówno podczas ostatniej wizyty w Waszyngtonie, jak i podczas rozmów z sekretarzem generalnym NATO, apelował o utrzymanie amerykańskiej obecności w Europie" - poinformował Soloch w czwartek wieczorem.

Dodał również: "Nie łączyliśmy tej kwestii ze wzmocnieniem obecności amerykańskich wojsk w Polsce. Zależy nam na jak najszerszej obecności sił USA w całej Europie, co pozwoliłoby odpowiedzieć na ewentualne zagrożenia oraz w razie konieczności wzmocnić wschodnią flankę sojuszu".

O wstrzymaniu planu wycofania z Niemiec mówił już wcześniej generał Tod Wolters, najwyższy dowódca sił NATO i USA w Europie. Generał Wolters zapowiedział też, że w tegorocznych ćwiczeniach Defender-Europe-21 weźmie udział ponad 30 tys. żołnierzy z 26 krajów. Jest to o tyle ciekawe, że - zgodnie z wcześniejszymi założeniami - w br. ma również odbywać się ćwiczenie Defender-Pacific o większej skali niż Defender-Europe.

PAP/Defence24.pl

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
Piotr Lisowski
piątek, 14 maja 2021, 04:07

Minister Błaszczak jest naiwny bo sprawa w SKW to priorytet dla Pentagon w stosunkach z MON.

dropik
poniedziałek, 8 lutego 2021, 08:39

Minister Błaszczak w czerwcu 2020 : Wycofanie amerykańskich oddziałów z Niemiec, to bardzo dobra decyzja. Minister Błaszczak w styczniu 2021 : Pozostawienie amerykańskich oddziałów w Niemczech, to bardzo dobra decyzja.. - czy można to jakoś śmieszniej skomentować ?

Paranoid
wtorek, 9 lutego 2021, 10:43

Dokładnie, już sama reakcja Tłiterowa wskazuje jak się zrobiło nerwowo. Ale kto sobie pojeździł do USA to pojeździł, ile było bankietów, workshopów; szkoda tylko że podobne wrażenie mają nasi "sojusznicy", z resztą to już było wcześniej widać w amerykańskich analizach odnośnie strategic allies, kto nim rzeczywiście jest, ale nam serwowaną już trochę inną prawdę

taka prawda
niedziela, 7 lutego 2021, 12:03

Amerykanie zawsze nas Polaków zdradzali i robili w bambuko ! To żaden sojusznik ! Tuż po zakończeniu II WŚ woleli pomagać oblężonym przez sowietów SS-manom we wschodnim Berlinie. Nie byliśmy zaproszeni na wielką paradę zwycięstwa pomimo milionowych ofiar podczas gdy takie Fiji było ... a nie brało udziału w wojnie ! Sprzedali nas ruskim pomimo, że gen. Anders bardzo zabiegał aby nas włączyć w 1951 roku do NATO. Dobrze się chociaż stało, że będą musieli mieć wizy do strefy Schengen bo nasi nie potrafią nawet tego wywalczyć ale za to żydkom dają od ręki i ile chcą. Co raz bardziej rozumiem co powiedział Macron, że należy obawiać się Rosji, Chin i USA.

Wawiak
środa, 3 marca 2021, 15:36

O tak, a ile razy nas najechali.. Nie, wróć, niestety, ani razu nas nie najechali... ;-)

RedzawszeBAD
poniedziałek, 8 lutego 2021, 10:28

Ale przynajmniej nie mordowali jak robi to Rosja od ponad trzystu lat z sadystycznego upodobania do morderstw i grabienia krajów podbitych, bo taka jest dzicz!

Extern
niedziela, 7 lutego 2021, 20:18

Nie zdradzali nas bo nigdy nam nic nie obiecywali. Po prostu czasami nas spontanicznie wykorzystywali gdy potrzebowali akurat kogoś do kontekstowego wykorzystania. Kiedyś jednak nam też pomogli odzyskać niepodległość gdy to było dla nich wygodne, a potem również dla siebie pomogli nam uwolnić się od komunizmu. Dlatego nasze stosunki powinny opierać się na wzajemnych przyjemnościach i korzyściach, a nie na tej nieodwzajemnionej miłości którą darzymy USA.

Kuba
niedziela, 7 lutego 2021, 08:51

No i mają co chcieli.

SAS
sobota, 6 lutego 2021, 06:29

Układ Obama-Putin musi być przecież utrzymany. Żadnych znaczących sił USA w Polsce.

moro
niedziela, 7 lutego 2021, 21:05

Trzeba być nie lada naiwnym żeby wierzyć, że Trump miałby zapewnić nam bezpieczeństwo. Wystarczyło by mu jedno spotkanie z Putinem żeby wystawił nas tak jak wystawił Koreańczyków z południa po spotkaniu w Kimem.

Wawiak
środa, 3 marca 2021, 15:35

Zrobią to, co jest w ich interesach - co jest normalną rzeczą w normalnej polityce. Przynajmniej sa racjonalni i przewidywalni.

Wujsko
piątek, 5 lutego 2021, 21:28

Oj ten Juzio oczywiście że powini być wycofywani z Niemiec jak ta olewa uzgodnienia

Wojtas
piątek, 5 lutego 2021, 20:21

Zapowiadają się złote lata dla Chin i Rosji. Wiele o Trumpie można mówić, ale Biden w porównaniu do niego to cukiereczek. To demokrata, a oni się nie nadają do twardej gry, co pokazała prezydentura Obamy i to, że Putin robił sobie na Bliskim Wschodzie co mu się podoba. Już Chińczycy zacierają rączki.

moro
niedziela, 7 lutego 2021, 21:06

Wycofanie Amerykanów z Syrii przez Trumpa rozpoczęło złote lata dla Rosji. Odwrócenie się od Kurdów pozwoliło rozpanoszyć się Turcji w regionie.

AlS
piątek, 5 lutego 2021, 16:36

Bardzo dobrze, akurat ta decyzja Trumpa była dla nas skrajnie niekorzystna, pomimo klepania po plecach polityków z PiS , opowiadania historii z Powstania Warszawskiego i mglistych obietnic co do "Fortu Trump". Jakoś nie martwi mnie również niemieckie skąpstwo w dziedzinie wydatków na obronność. Wobec nas i tak są dostatecznie silni. Osobiście uważam, że sama Rosja nam nie zagraża i wyłuszczę dlaczego. Militarnie owszem, jest od nas znacznie silniejsza i dziś mogłaby pokonać naszą armię w kilka dni, ale atakowanie naszego kraju nie jest w chwili obecnej w rosyjskim interesie. Historia pokazuje, że za każdym razem Rosjanie "wkraczali" do Polski, kiedy byli w tej sprawie uprzednio dogadani z Niemcami. To warunek sine quam non. Gdyby to zrobili w obecnych realiach, jest więcej niż prawdopodobne iż doszłoby do wojny, być może nawet atomowej, z NATO. Nawet gdyby jakimś politycznym fortelem wywołali naszą izolację w NATO i przeprowadzili szybką operację zajęcia terytorium, to co dalej? U nas nie ma etnicznych Rosjan, na których mogliby się powołać, tak jak w przypadku zajęcia Krymu i de facto Donbasu, a na nich oprzeć okupacyjne władze. W tym przypadku bardziej zagrożone są Kraje Bałtyckie, w których żyje wielomilionowa rosyjska diaspora. U nas takowej nie ma, więc zajęcia kraju nie dałoby się im w żaden sposób wytłumaczyć. Jedynym sensownym dla Rosjan działaniem byłoby zajęcie wyłącznie Przesmyku Suwalskiego i zyskanie w ten sposób swobody w "Pribałtyce". Ale tu stoją na przeszkodzie zachodnie inwestycje w tych krajach. Zajęcie całości naszego kraju nie ma dla nich żadnego sensu - musieliby tu skierować potężne siły okupacyjne, przynajmniej w pierwszych latach, liczyć się z gigantycznymi sankcjami międzynarodowymi, przy których obecne byłyby zaledwie kiwaniem palcem. A także zradykalizowaniem polskiego społeczeństwa i działaniami partyzanckimi, również w strefie cybernetycznej, opłacanymi przez liczną Polonię, która zapewne zorganizowałaby się w obliczu agresji na nasz kraj - jak to bywało w historii. Czyli - same straty, a zyski minimalne. Bo niby jakie? Surowców specjalnie nie mamy, zakłady są głównie w zagranicznych rękach, więc ich przejęcie byłoby równoznaczne z atakiem na ich właścicieli. W dużej mierze tych samych, którzy mają duże udziały w gospodarce Rosji. W bankach jest dziś wirtualny pieniądz dłużny, nie złoto. Do zajęcia Polski, a właściwie jej połowy, potrzebna jest Rosji zgoda Niemiec i ich współpraca, choćby tylko w postaci kontynuowania udziału - znaczącego, w rosyjskiej gospodarce i przemyśle. Tej nie uzyska, póki Niemcy są członkiem NATO, a nim pozostaną, dopóki w ich granicach pozostaje silny kontyngent amerykańskiej armii. 35 tysięcy żołnierzy na miejscu to wystarczająca liczba, aby wybić z głowy myśli o wyjściu z NATO nawet najbardziej radykalnej partii narodowej, albo marksistowskiej, jakie mogłyby tam dojść do władzy. Zwłaszcza, że szachistka Merkel wiecznie żyć nie będzie, a po niej mogą pojawić się szermierze. Wycofanie sił okupacyjnych z Niemiec po I WŚ było błędem, który wiadomo jak się zakończył, więc nie można go powtarzać. Reasumując - nam bardziej jest potrzebna armia amerykańska w Niemczech, niż w Polsce. Lepiej rozwijajmy własny potencjał militarny, obce armie są zawsze elementem bezpośredniego nacisku politycznego, również w sferze ideologicznej. A z tym wiemy jak to ostatnio bywa. Niemniej jednak, interes amerykański nigdy nie będzie przewidywał wyrośnięcia Niemiec na militarnego hegemona w Europie i eliminacji suwerenności państw środkowoeuropejskich. Tezy Wilsona, których słuszność zweryfikowała II WŚ. Więc póki tam są, śpimy spokojnie. Więc choć nie jest Pan z mojej bajki - Thanks Mr. Biden.

viper
niedziela, 14 lutego 2021, 13:14

Jak się poczyta politologów amerykańskich, w tym Kissingera, to wiadomo że w najbliższych dekadach USA w swojej strategii do Rosji nie ma zamiaru pozwolić na powtórkę z historii, czyli powstanie "próżni" do wypełnienia w rejonie Europy Środkowej jak stało się to po II WŚ w amerykańskim uniesieniu nad "braterstwem broni z Rosją", bo byłoby to też niekorzystne dla interesów geopolitycznych Amerykanów.

slow-o
sobota, 6 lutego 2021, 05:42

Hm... Bardzo interesujący sposób postrzegania. Nie można mu odmówić racjonalności. Ja akurat byłem zwolennikiem przesunięcia sił do Polski - powodów nie będę wyłuszczał bo zapewne Autorowi powyższego są znane, skoro sformułował (powtórzył?) inny ogląd na sprawę.

dropik
poniedziałek, 8 lutego 2021, 08:43

Ale trump nie chciał nic przesuwać do PL. jeśli już to jakieś "na waciki". Większość z wycofanych miało wrócić do USA lub na Daleki Wschód . tylko w deklaracjach durnych polityków można usłyszeć, że to korzystne dla Polski

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 8 lutego 2021, 20:50

Dla Polski korzystne jest, jak amerykańskie wojska stacjonują w Polsce. Ale niekorzystne jest wycofanie wojsk USA z Niemiec. Nawet wtedy, jakby Rosja zrobiła się bardzo grzeczna. Ktoś musi pilnować, żeby miszczowie, którzy odpowiadają za wybuch dwóch wojen światowych znów nie kombinowali.

LOL
sobota, 6 lutego 2021, 13:02

O żadnym przesunięciu nigdy nie było mowy. Z Niemiec miało się wycofać 15 tys wojska, do polski ma trafić 2-3 tys. Z punktu widzenia obronności wschodniej flanki NATO, w Niemczech amerykanów powinno być jak najwięcej.

Wawiak
środa, 3 marca 2021, 15:38

Owszem, także po to, by Niemcy czuli kto trzyma ich smycz.

Perun Shogun
sobota, 6 lutego 2021, 01:51

Zgadzam sie z przedstawionym obrazem, jest tylko jedno ale - Rosja i Niemcy juz sie dogadaly. NS2. Reszta to mydlenie oczu...

AlS
sobota, 6 lutego 2021, 15:09

Oczywiście, że są, na czele NS stoi były kanclerz, a eksport sprzętu i technologii kwitnie mimo sankcji. Ale to polityka małych kroczków. Na większe zbliżenie sobie nie pozwolą, póki mają u siebie Amerykanów. Na NS2 zareagowaliśmy Rurociągiem Bałtyckim, rury do niego już produkuje zakład w Edynburgu. Mamy Gazoport, więc raczej nie musimy się obawiać "zakręcenia kurka" z gazem. Cena gazu skroplonego jest wciąż konkurencyjna wobec oferty Rosjan, więc całe przedsięwzięcie pt. NS może się okazać deficytowe, tym bardziej że wokół Europy wciąż są odkrywane nowe złoża surowca. Oczywiście wszystko by się zmieniło, gdybyśmy musieli rosyjski gaz kupować od Niemiec pod groźbą zamknięcia nam innych źródeł siłą, ale póki w Europie są Amerykanie, na to nie pozwolą, bo to byłoby wbrew ich interesom.

Lev
piątek, 5 lutego 2021, 23:45

Wiesz, dla nas największym zagrożeniem jest wejście Rosji, która powie "sprawdzam" i zobaczy czy NATO przyjdzie sojusznikom w potrzebie. Jej celem nie jest zajęcia żadnego terytorium na stałe, raczej zrobienie Donbasu w kraj bałtyckich, ale zniszczenie sojuszu północnoatlantyckiego poprzez rozbicie jego jedności, objawiającej się nie udzieleniem zaatakowanemu krajowi pomocy militarnej. USA wywiąże się ze swoim zobowiązań, ale bądźmy szczerzy na liniach frontu będziemy walczyć my, Polacy, zaś amerykańskie wojsko udzielać wsparcia w razie potrzeby. Niemcy mogliby okazać się cennym sojusznikiem, gdyby tylko nasi politycy myśleli poza swoim ograniczonym pudełeczkiem.

AlMighty
piątek, 5 lutego 2021, 22:31

Fajnie się czyta ;)

Kazik :)
piątek, 5 lutego 2021, 16:20

Dla USA-nów i tak jest najważniejsza linia Odry.

easyrider
piątek, 5 lutego 2021, 15:47

I to jest właśnie przykład stabilności sojuszniczej w ramach zmutowanych demokracji. 4 lata to maksymalny czasokres, w ramach którego można coś planować. Następna miotła u sojusznika może odwrócić ustalenia o 180 stopni. O czym właśnie się przekonujemy?

Paranoid
piątek, 5 lutego 2021, 15:23

A co ma chłopisko powiedzieć? Tak się zakapućkali w ten Fort Trump, że zapomnieli, że nikt nie jest wieczny, a toczenie drobnych wojenek w końcu zacznie zbierać plony. Ciekawe czy już podmieniono w MON-ie papiery z Trump na Biden. Mógł chociaż uczciwie przyznać, ile jednostek z Niemiec pojawiło się w Polsce.

rozbawiony
piątek, 5 lutego 2021, 14:41

Coś mi się zdaje , że przybycie uzgodnionych z Trumpem amerykańskich żołnierzy do Polski może być zależne od wydania przez nas kolejnych kilku mld dolców na nowe zakupy w koncernach amerykańskich .

kmdr
sobota, 6 lutego 2021, 03:56

I własnie dla tego powinniśmy je wydać gdzie indziej . Żołnierzy i tak zabierze. Zostanie tylko tyle co do obrony bazy w Redzikowie.

Ciekawy
piątek, 5 lutego 2021, 22:30

Spokojna twoja głowa. A, że Amerykanie zostaną w Niemczech to bardzo dobrze. Im więcej ich tam jest, tym mniej Niemcy mogą kombinować razem z wami.

andys
piątek, 5 lutego 2021, 18:46

Myślę , ze to oczywiscie nie jest sprawa pieniedzy. To najzwyczajniej zmiana akcentów polityki , zmiana metod działania, cel pozostaje ten sam - zatrzymanie procesu tracenia roli swiatowego hegemona przez USA. odwracanie decyzji Trampa przeprowadzane jest cichutko, np. nie wiedzialem, że USA wraca do układu o klimacie, że wraca do Światowej Organizacji Zdrowia, choć sledzę informacje prasowe uważnie.

Herr Wolf
piątek, 5 lutego 2021, 18:35

Miliardy wydamy ale sprzętu nie zobaczymy

DDR
piątek, 5 lutego 2021, 13:06

Niemieccy gapowicze zachwyceni że można będzie dzięki temu przeznaczać dalej duże sumy na niebinarnych na socjal dla ubogacaczy kulturowych i na ekoobłęd zamiast na obrone

dropik
poniedziałek, 8 lutego 2021, 08:45

jakby zaczęli wydawać 70 mld € na wojsko to byś jęczał , że pewnie chcą nas zniewolić :P

easyrider
piątek, 5 lutego 2021, 17:29

Do czasu. Przyrody jeszcze nikt nie oszukał. Niebinarni nie przysporzą im obywateli. Zrobią to ubogacacze. Tylko z każdym rokiem będą się coraz bardziej zbliżali do standardów obowiązujących w krajach, z których ubogacacze pochodzą. W którymś momencie kasy zabraknie i na obronę i na socjal.

Obserwator
piątek, 5 lutego 2021, 17:10

Nie pisz głupot. Nasza armia znowu przegrałaby z niemiecką w kilka dni, choć my wydajemy podobno 2% PKB. Ponadto Niemcy mają ogromny potencjał przemysłowy, który bardzo łatwo przestawić na produkcję wojenną. Tuż przed wojną lądowa armia USA była słabsza od ówczesnej czechosłowackiej. Po przystąpieniu do wojny jej produkcja wielokrotnie przekroczyła produkcję niemiecką. Nasz potencjał ma się nijak to niemieckiego potencjału, a wojna nie zaczyna się z dnia na dzień. W 1939 r. też było wiadomo, że wojna wybuchnie. Stąd te wszystkie narodowe zbiórki na sprzęt. I jak zwykle niczego się nie nauczyliśmy. Rozstawiliśmy rozproszone armie wzdłuż ogromnie długiej granicy z Niemcami i Słowacją, które po kolei przez Niemców były niszczone. Jak pokazały ostatnie ćwiczenia, 5 dni i naszej armii nie ma, a za Wisłą nie ma żadnych obwodów do przeprowadzenia kontruderzenia.

Nikt
sobota, 6 lutego 2021, 10:18

Przegraliby? Niemcy mają tragiczną gotowość bojową, nie bułbym taki pewien

LOL
sobota, 6 lutego 2021, 13:06

Niemców stać by tę zdolność podnieść w 4-6 miesięcy. Mają na to kasę, zaplecze przemysłowe i logistyczne. Jak zobaczą taką potrzebę, to w ciągu roku sformują 3 nowe brygady pancerne, z których każda będzie lepiej wyposażona, niż nasze najlepsze.

Boczek
sobota, 6 lutego 2021, 08:39

Amen. Już od 200 lat wojny rozstrzygane są w fabrykach, na długo przedtem zanim wybuchnie konflikt zbrojny - i to zarówno na poziomie innowacyjności jak i potencjału produkcyjnego. Dobry przykład to wojna prusko-niemiecka 1866 i karabin Dreyse. Co prawda aktualna konstelacja polityczna nie wskazuje na zagrożenie wojną, to warto jednak spojrzeć na inny niedoceniany u nas aspekt strategiczny, a mianowicie OZE. Za 10-15-20 lat Niemcy są niezależne energetycznie, z praktycznie niezniszczalnym i tanim systemem zasilania, bo nie można zbombardować milionów źródeł energii, a stacje elektroenergetyczne przy de-centralnym zasilaniu odgrywają rolę podrzędną. Podczas gdy u nas wystarczy zbombardować kilka elektrowni i stacji elektroenergetycznych i jest po wojnie. Pikantne przy tym, że akurat tu jedyne na co stawia PiS - po zerwaniu OZE w 2016, to offshore zatapiając przy tym jednocześnie MW - co stało się właśnie de facto stało. Kolektywna paranoja. Tak właśnie wyborca z horyzontem sięgającym drugiej strony talerza przy obiedzie wybiera sobie takich samych włodarzy, bo planowanie rozwoju państwa na dziesięciolecia jest nam kompletnie obce i to niezależnie od opcji politycznej, choć tu, w przypadku OZE, trzeba przyznać, że za PO pojawiło się światełko w tunelu i szlo to to nieoczekiwanie szybko, sprawnie i tanio. No ale co tam - "Rozum, wiedza, talent, praca u nas, bratku, nie popłaca! Postęp i cywilizacya w kąt gdzie wchodzi do gry nacya!" ... "Możesz kpem być i cymbałem, możesz dureń być siarczysty: byleś z mocą i zapałem kraj miłował macierzysty!" ... "My o jedno tylko szlemy modły k’ niebu z naszej chaty: By nam buty mogły śmierdzieć, jak śmierdziały przed stu laty." ... "Hoc ha! Hopsa! Byle zdrowo, zdrowa dusza — zdrowe ciało! Niechaj śmierdzi, jak śmierdziało, byle tylko narodowo!" ... "Swojsko, polsko, po naszemu, Hoc! Hoc! Hopsa! Tak, jak wtedy gdy nas naprzód tłukły Szwedy, Potem Niemcy i Moskale — Hoc! Hoc! Hopsa! Doskonale! Po swojemu! Po staremu!" - to rok 1898. Zachód ma pieśń o Rolandzie my dziś o Szydło, Macierewiczu, Kaczyńskim - dokładnie jak opisał Tetmajer 120 lat temu. I jak będziemy mieli pecha, bo wpływu na nic nie mamy, skończy się jak zawsze ...od 300-400 lat. No ale przynajmniej sobie możemy werbalnie ponauczać - jak nasz DDR, najskuteczniejszą i najefektywniejszą nację w Europie. Czy inne nie mniej, a może nawet jeszcze bardzie skuteczne jak NL. Bo skoro nie możemy dorównać, to przynajmniej oszczekamy - co innego nam zostało.

AlS
sobota, 6 lutego 2021, 15:55

Zejdź na ziemię i przestań tutaj cytować niemieckie bajki braci Grimm. Obciążenie mocy farm wiatrowych w Niemczech to circa 20%, bo nie jest to kraj nadmorski, gdzie wieje bez przerwy. Moc zainstalowana niemieckich wiatraków to około 60 GW, niemal 1/3 ogółu tamtejszej mocy i więcej niż całość zainstalowanej w Polsce. Niemcy są już jak długie i szerokie obstawione wiatrakami, pomimo tego uzyskiwana z nich moc nie zaspakaja nawet 1/4 potrzeb energetycznych kraju. Dużo więcej zbudować się nie da. Ponadto każdy 1 kW mocy w wiatrakach potrzebuje 0.8 kW mocy rezerwowej w elektrowniach tradycyjnych. Próbują temu zapobiec, budując elektrownie gazowe o szybkim rozruchu, ale to są gigantyczne koszta. Do tego koszty kapitałowe i konserwacji systemu rezerwowego wchodzą w cenę energii wiatrowej - i tak rentownej wyłącznie z powodu dotacji od państwa niemieckiego. Obciążenie mocy, przy którym farma wiatrowa pokrywa koszty kapitałowe i utrzymania to około 25%. W Niemczech NIGDY nie nastąpi całościowe przejście na OZE, po coś rozbudowują ostatnio swoje elektrownie - tak, tak - węglowe, na węgiel brunatny. PiS, choć robi różne głupstwa, to postawił na najtańszą, ale też najbardziej efektywną w naszych warunkach klimatycznych, fotowoltaikę. Choć kraj nie jest specjalnie nasłoneczniony, średnie obciążenie mocy jest na poziomie farm wiatrowych - 20%, a fotowoltaika wymaga znacznie mniej nakładów kapitałowych i kosztów konserwacji na jednostkę mocy. Obecna moc zainstalowana fotowoltaiki to 3,7 GW - szybko dochodzi do 10% całości mocy w Polsce. Dla porównania - w 2015 roku moc fotowoltaiki w Polsce wynosiła 0,07 GW. Czyli w 5 lat nastąpił 50-krotny (!) wzrost. Polska fotowoltaika ma potencjał zająć podobne miejsce w energetyce, jaką w Niemczech mają wiatraki. Z zyskiem dla krajobrazu, klimatu i ptaków. PS. Śpiewanie niemądrych piosenek w dojrzałym wieku jest objawem pewnej niebezpiecznej przypadłości. Pojawia się nawet zaraz po 50-tce i opisał ją pewien Niemiec na A.

Ben ten
sobota, 6 lutego 2021, 20:00

Mądralo ta fotowoltanika z której sam korzystałem rozwija się również dzięki kasie z Unii, więc nie zalewaj mi tu że Polska sama dokonała takiego skoku technologicznego. Bez wsparcia to dalej byśmy na wunglu stali. Dobrze że póki co mniej wpłacamy niż dostajemy.

AlS
niedziela, 7 lutego 2021, 18:33

Jeszcze nie wyrosłeś z Bena10? Po komentarzach widzę, że raczej jeszcze nie. Nigdzie nie napisałem, że UE nie daje na fotowoltaikę. Niemniej postawienie na nią, a nie na wiatraki, to akurat nie decyzja UE. Fotowoltaika przy ulgach podatkowych i szybko spadających cenach instalacji, rozwijałaby się nawet bez funduszy z Brukseli. Całkowita wartość netto funduszy UE to średnio 10 mld euro rocznie, mniej niż 2% polskiego PKB. Tyle transferuje z Polski jeden duży bank. Wierzysz w św. Mikołaja z Brukseli, twoja sprawa. Może kiedyś z tego wyrośniesz, podobnie jak z Bena10.

Ben ten
sobota, 6 lutego 2021, 15:27

Tak fajnego i trafnego koma tarza już dawno nie widziałem, zgadzam się i podpisuję. Polak niestety mądry po szkodzie równy każdemu na swej zagrodzie, zagroda choć stara spruchniala i rozlatująca jemu najlepszym kwiatem pachnąca. To takie moje skromne uzupełnienie w formie rymu.

A1amo73
sobota, 6 lutego 2021, 15:04

Tradycja, można rzec. Ot, z której strony walec by nie nadjechał, i tak po nas przejedzie. Mamy to w genach, niczego się nie uczymy z historii, nie wyciągamy wniosków. Setki lat pod butem jak nie z jednej to z drugiej strony. A obecnie ? Poprzednicy cmokali pupkę tym zza Odry, ci obecni, tym zza oceanu. W zależności z której strony wiaterek zawieje, i ile latek przy korycie się będzie. Żadnego myślenia do przodu, nic o tym co po nas. Liczy się tylko tu i teraz. Przykładów jak powinno się myśleć i działać do przodu aż nadto dookoła, nic tylko podpatrzeć i brać garściami. Ale nie, to nie w tym kraju. Tutaj klęska to sukces, i miara potęgi - gdybanie jak mogłoby być, gdyby nie te obce, co to knuły i knują przeciwko nam. Wszystko na własne życzenie.

0hge8dv
sobota, 6 lutego 2021, 01:02

primo te narodowe zbiórki zostały rozkradzione, secundo Niemcy miały fabryki samochodów, które można było błyskawicznie przestawić na produkcję wojenną, tertio Niemcy miały najlepszych naukowców (część z nich zwiała do USA i zrobili bombę atomową, ale część wymyśliła broń zdolną do przeciwstawienia się Rusom dość długo, mimo że walczyli na dwa fronty, licząc geograficznie na 3)

Jan Kowalski
piątek, 5 lutego 2021, 22:18

Dokładnie tak jak teraz, zniszczony odwód w postaci czarnej dywizji, siły przerzucone na granicę i jak to działa pokazało ćwiczenie ZIMA... absolutnie zgadzam się z każdym słowem, ale bajkopisarze i miłośnicy jedynie wszystkiego co narodowe... sami wyprodukują całe potrzebne nam uzbrojenie (nieposiadając prawie żadnych znaczących technologii ani zdolności/umiejętności produkcyjnych), a bronić się pewnie też zamierzamy sami, gdyż ewidentnie wydaje nam się że jesteśmy mądrzejsi od innych... oby pokój trwał wiecznie bo piszą nam ten sam scenariusz klęski, który już przerabialiśmy

Tweets Defence24