Reklama

Przemysł Zbrojeniowy

Blok prezentacyjny: Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii

Obecne i przyszłe zdolności rażenia Wojsk Rakietowych i Artylerii RP.
Obecne i przyszłe zdolności rażenia Wojsk Rakietowych i Artylerii RP.
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Podczas Defence24 Days odbył się blok prezentacyjny pt. „Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii”. Przedsiębiorstwa przemysłu obronnego oraz płk Wojciech Dalka przedstawili wnioski, propozycje oraz wizje rozwoju polskiego „Boga Wojny”.

W prelekcji udział wziął pułkownik Wojciech Dalka, Szef Oddziału Sprzętu Wojskowego i Rozwoju z Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii, a także przedstawiciele przemysłu: Grzegorz Niedzielski, prezes zarządu Grupy Niewiadów, Robert Szelenbaum, menedżer programu w Hanwha Aerospace Europe, Remigiusz Wilk, dyrektor ds. komunikacji w Grupie WB, oraz pułkownik Waldemar Janiak, dyrektor biura techniczno-handlowego w Hucie Stalowa Wola.

Reklama

Pierwsza prezentacja, przygotowana przez pułkownika Dalkę, zawierała m.in. pokazywaną już na Defence24 Days grafikę przedstawiającą zdolności rażenia polskiej artylerii obecnie i w najbliższej przyszłości. Na ilustracji znalazł się także element przeciwpancerny w postaci rakietowego niszczyciela czołgów powstającego w ramach programu Ottokar-Brzoza. Pułkownik Dalka wspomniał także, że obecne na schemacie armatohaubice samobieżne 2S1 Goździk oraz wz. 77 DANA są sukcesywnie zastępowane przez nowocześniejsze Kraby i K9. Z kolei wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet WR-40 Langusta schodzą o szczebel niżej w organizacji Wojsk Rakietowych i Artylerii. W ich miejsce trafiają zestawy Homar-K.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Wojska Rakietowe i Artylerii to nie tylko sprzęt. To także wiele procesów zachodzących z dala od uścisków dłoni oficjeli oraz podpisywania umów w błysku fleszy. O części tych zagadnień wspomniał pułkownik Dalka, przedstawiając jednostki artylerii jako coś więcej niż zbiór sprzętu wojskowego i środków bojowych. To także logistyka, dowodzenie czy rozpoznanie, które są podrzędne wobec zasobów osobowych, a także infrastruktury. Jak przekonywał płk Dalka, aby polska artyleria mogła się rozwijać, niezbędny jest rozwój w każdej z wymienionych dziedzin. Jak wiemy z Ukrainy, nawet duża ilość sprzętu artyleryjskiego nie pomaga, gdy zaczyna brakować amunicji oraz wyszkolonych obsług dział.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Pułkownik wymienił też wyzwania, które czekają Wojska Rakietowe i Artylerii. Wśród tych mniej oczywistych zagadnień należy wymienić cyberbezpieczeństwo i walkę radiologiczną, zasoby ludzkie, sztuczną inteligencję, rozpoznanie, fuzję danych oraz zdolność do adaptacji. Wiele z tych zagadnień wpływa na rozwój artylerii u naszych sojuszników. Jako przykład można podać zastosowanie algorytmów nauczania maszynowego do zwiększania precyzji ognia haubic CAESAR. Wzrost celności wprost przekłada się na mniejsze zużycie amunicji.

Czytaj też

Pierwszą prezentację przemysłową wygłosił pan Grzegorz Niedzielski, prezes zarządu Grupy Niewiadów. Na wstępie omówił zużycie amunicji artyleryjskiej w wojnie na Ukrainie. O ile w 2022 r. liczba pocisków wystrzelonych przez Ukraińców i Rosjan wynosiła odpowiednio 7 tys. i 2 tys. sztuk miesięcznie, o tyle już w 2023 r. proporcje zmieniły się na odpowiednio 5 i 10 tys. sztuk. Zapasy amunicji w krajach NATO okazały się niewystarczające, w wielu przypadkach pozwalając na prowadzenie walki najwyżej przez miesiąc (przy obecnym poziomie produkcji). Największe zakłady przemysłowe w krajach NATO i UE mogą produkować ok. 20-30 tys. sztuk amunicji rocznie. Liczby te ulegają stopniowemu zwiększeniu. Prezes Niedzielski wspomniał o podstawowym problemie europejskiej zbrojeniówki, którym jest pozyskiwanie wykwalifikowanej kadry. Z tej przyczyny w zakładach amunicyjnych niezbędna staje się zwiększona automatyzacja produkcji.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Reklama

Grupa Niewiadów planuje uruchomienie fabryki o zdolności do wytwarzania 210 tys. pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm rocznie. Oprócz tego zakład z województwa łódzkiego chce wytwarzać inną amunicję artyleryjską (105 mm), czołgową (120 mm) oraz moździerzową (120 mm). Produkcja ma bazować na własnych zdolnościach i polskiej dokumentacji technicznej. Firma jest gotowa do szerokiej współpracy z przemysłem zbrojeniowym, zarówno państwowym, jak i prywatnym. Trwają rozmowy dotyczące współprodukcji stalowych skorup pocisków z podmiotem prywatnym, zaś z PGZ nawiązana została współpraca. Ambicje Grypy Niewiadów dotyczą nie tylko samego wytwarzania amunicji artyleryjskiej, ale też opracowania rodzimego pocisku kal. 155 mm w ramach współpracy z różnymi ośrodkami badawczo-rozwojowymi. W tym celu podpisane zostały porozumienia z m.in. Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia, Wojskową Akademią Techniczną, szwedzkim Bofors Test Center, a także czeskim VTÚ (Vojenský Technický Ústav).

Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Grupa WB, którą na bloku prezentacyjnym reprezentował dyrektor ds. komunikacji Remigiusz Wilk, jest związana z polską artylerią od dekad. Dotyczy to zarówno lufowego, jak i rakietowego komponentu WRiA. Prezentacja rozpoczęła się od omówienia flagowego produktu Grupy przeznaczonego dla artylerzystów – systemu Topaz. Zintegrowany zestaw kierowania ogniem doczekał się kilku odmian stworzonych do wielu zadań, nie tylko związanych z realizacją zadań ogniowych. Wspomniany został udział Grupy WB w inicjatywie ASCA, który jest sporym wyróżnieniem, umożliwiającym ożarowskiej spółce udział nie tylko w rozwoju polskiej artylerii, ale także sojuszniczej.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Omówiony został bezzałogowy system rozpoznawczo-uderzeniowy Gladius, który dla Wojska Polskiego stanowi nową jakość pod względem wykrywania i eliminowania celów odległych nawet o 100 km. Docelowo dostarczone zostaną 4 bateryjne moduły ogniowe BSP-U Gladius, z czego 2 znajdą się u zamawiającego do końca bieżącego roku. Realizacja kontraktu zakończy się w 2026 r. Warto przypomnieć, że obecnie trwają prace nad opracowaniem i wdrożeniem nowej generacji bezzałogowego systemu poszukiwawczo-uderzeniowego Gladius 2, który obecnie jest owiany tajemnicą. Na prezentacji wspomniano także o niedawnym strzelaniu z systemu Homar-K pociskiem balistycznym krótkiego zasięgu CTM-290 na poligonie w Republice Korei. Oczywiście wyrzutnia została zintegrowana z systemem Topaz.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Reklama

Prezentację Hanwha Aerospace Europe przedstawił menedżer programu Robert Szelenbaum. Motywem przewodnim była współpraca przemysłowa koreańskiego koncernu z polskim przemysłem. Jako pierwszy przykład wymieniono nośną medialnie polonizację systemu K239 Chunmoo, który u nas jest znany pod nazwą Homar-K. Na mocy obowiązujących umów w Polsce zostanie ulokowana produkcja większości podzespołów. Za tym pójdzie utworzenie lokalnego łańcucha dostaw. Poruszony został też wątek Europejskiego Centrum Produkcji Pocisków. Planowane jest stopniowe przenoszeni do Polski zdolności do wytwarzania rakietowej amunicji precyzyjnego rażenia o zasięgu do 80 km (CRG-080) oraz współpraca w obszarze środków bojowych dalekiego zasięgu. Ponadto, po raz kolejny przekazano informacje dotyczące możliwości współpracy z polskim przemysłem w ramach produkcji K9PL. Przy okazji zademonstrowano terminarz dostaw Homara-K oraz K9A1/PL w ramach dotąd zawartych umów wykonawczych oraz ramowych.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Druga część prezentacji dotyczyła perspektyw współpracy polsko-koreańskiej w opracowywaniu i produkcji systemów artylerii lufowej, nowego kołowego transportera opancerzonego oraz ciężkiego bojowego wozu piechoty. Poruszono nie tylko wątek armatohaubic K9, ale także rozwoju polskiego Kraba. Zważywszy na podpisane w ostatnim czasie porozumienie, może to oznaczać, że udział polskich rozwiązań w rozwoju K9 zostanie zwiększony. Na uwagę zasługuje wizualizacja K9A2, która odbiega od dotychczas prezentowanego prototypu. Przypomina ona proponowaną Australii odmianę K9, która zmaterializowała się pod nazwą AS9 Huntsman w formie bliskiej bazowej K9A1. Można więc wysnuć wniosek, że docelowa konfiguracja K9A2 nie została jeszcze ustalona (lub ulega ewolucji).

Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Kropką nad „i” w bloku prezentacyjnym było wystąpienie pułkownika Waldemara Janiaka, dyrektora biura techniczno-handlowego HSW w Warszawie. Podkarpacka spółka PGZ jest symbolem rozwoju WRiA przez ostatnie dekady. W najbliższych latach Huta będzie miała ogromną liczbę zadań do wykonania. Owoce prac badawczo-rozwojowych zademonstrowano na slajdzie poniżej. Na wstępie wspomniano wieloprowadnicową wyrzutnię rakiet WR-40 Langusta, w której HSW planuje wdrożyć kilka prostych usprawnień. Modyfikacje przyczynią się do efektywnego kosztowo wzrostu zdolności m.in. poprzez skrócenie czasu ładowania oraz wprowadzania nastaw do wyrzutni.

Produkty w jakich Huta Stalowa Wola ma swój udział.
Produkty w jakich Huta Stalowa Wola ma swój udział.
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Kluczowym dla firmy produktem jest armatohaubica samobieżna Krab. Jak dotąd na potrzeby Wojska Polskiego zamówiono 170 sztuk, zaś Ukraina kupiła 54 egzemplarze. Nie wiadomo, ile egzemplarzy Warszawa przekazała Kijowowi w ramach wsparcia wojskowego. Jak wiadomo, podawana przez oficjalne czynniki liczba 18 Krabów jest zaniżona. HSW przedstawiła dane dotyczące produkcji Krabów oraz wozów wsparcia, a także liczb pojazdów pozostałych do wykonania na podstawie obowiązujących umów z MON. Z 224 zakontraktowanych Krabów dotąd powstało 116 egzemplarzy.

Autor. Adam Świerkowski
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

HSW to nie tylko Krab, ale też wiele pojazdów wsparcia, które są kluczowe do funkcjonowania dywizjonów artylerii samobieżnej. Mowa tutaj choćby o Lekkim Podwoziu Gąsienicowym (LPG). Obecny wariant o nazwie LPG Hydro został unowocześniony o wiele elementów wykorzystywanych w bojowym wozie piechoty Borsuk. Obecnie prowadzone są rozmowy nad pozyskaniem kilkudziesięciu kolejnych pojazdów tego typu do dywizjonowych modułów ogniowych wyposażonych w armatohaubice samobieżne K9A1.

LPG Hydro.
LPG Hydro.
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Pokazano także dane dotyczące systemu moździerzowego M120 Rak, zarówno znajdującego się w produkcji wariantu bazującego na KTO Rosomak, jak i wizualizacji nowej wersji M69 osadzonej na LPG Hydro. Jeżeli chodzi o moździerze zamówione dla Wojska Polskiego, to ich dostawy mają zakończyć się w tym roku. Jak dotąd Wojsko nie złożyło w HSW zamówienia, które uzupełniłoby braki po przekazaniu kilku egzemplarzy Ukrainie (najpewniej 8 sztuk). Nie wiemy też nic o zamiarach pozyskania kolejnych Raków poza tym, że wersja o trakcji gąsienicowej będzie kupowana według założeń zapisanych w Centralnych Planach Rzeczowych, które są niejawne.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Wizualizacja nowej wersji systemu moździerzowego M120 Rak na unowocześnionym Lekkim Podwoziu Gąsienicowym (LPG Hydro).
Wizualizacja nowej wersji systemu moździerzowego M120 Rak na unowocześnionym Lekkim Podwoziu Gąsienicowym (LPG Hydro).
Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Wizualizacja nowej wersji systemu moździerzowego M120 Rak, która obecnie jest już testowana przez HSW.
Wizualizacja nowej wersji systemu moździerzowego M120 Rak, która obecnie jest już testowana przez HSW.
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Ważnym elementem prezentacji HSW były taktyczne pojazdy opancerzone 4x4 oraz 6x6, czyli dobrze znany już Waran oraz jego większy kuzyn w postaci Herona (dawniej roboczo określanego jako Waran 6x6). Pojazd dwuosiowy, który w Wojsku Polskim jest m.in. nośnikiem systemu Gladius, przedstawiono jako dogodną platformę do wielu innych ról. Wojsko Polskie ma poważne zapotrzebowanie na pojazdy tej klasy. Wprowadzenie do służby kilku wariantów Warana umożliwi zastąpienie wciąż obecnych w wojsku wozów dowodzenia i łączności na bazie Honkera i UAZ-a.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Autor. Adam Świerkowski/Defence24

Większą uwagę przykuła zapowiedź wydłużonego Warana z napędem 6x6. Skonstruowany przez Tatra Defence Vehicle pojazd otrzymał nazwę Heron, która pochodzi z greki. Ma pokrewną etymologię ze słowem „heros”, oznacza kogoś silnego i mężnego. Podobnie jak poprzednik także ten pojazd posłuży w roli mobilnego stanowiska dowodzenia, lecz będzie przeznaczony dla jednostek wyższego szczebla niż Waran. Z racji na modułową konstrukcję możliwe jest dostosowanie wozu do szeregu innych zadań. Tym samym Wojsko Polskie może doczekać się wdrożenia blisko spokrewnionych opancerzonych pojazdów z napędem 4x4 i 6x6, by zastąpić szereg starzejących się platform, które pozostają w służbie.

Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Autor. Adam Świerkowski/Defence24
Reklama

Komentarze (9)

  1. WSK74PL

    Ile podwozi, ile typoszeregów, ile nieseryjnej produkcji, jakie koszty.......... A może zamiast tego seryjna produkcja, zautomatyzowana linia i zapasy pozwalające na realizację zapotrzebowania na eksport. Jeśli Borsuk jest taki dobry ......? Może wozy dowodzenia, wyrzutnie PPK, ewakuacja medyczna mogła by się oprzeć na jednym podwoziu ?

  2. OptySceptyk

    Jakoś nikt nie zwrócił uwagi na amunicję 105mm. Ciekawe.

  3. Kali102

    Można poznać że rośniemy w siłę po tym że slajdy robią się trudniejsze do czytania. :D

  4. Mertens

    Niewiadów chce produkować 210 tysięcy sztuk 155mm rocznie? To by było coś! Wychodzi 17 500 sztuk miesięcznie.

    1. VIS

      i tak za mało, będzie potrzebne 5-10 tys. dziennie.

  5. AdSumus

    A jak tam linia produkcyjna amunicji gnijąca od sześciu lat w magazynie? Dalej gnije? Czy coś z tym zrobimy? Za to kogoś powinno się posadzić.

  6. Wuc Naczelny

    I zupełny brak możliwości rażeni miękkich celów powierzchniowych wysokiej wartości, czyli logistyki, obozów i samolotów na lotniskach, z głupiego faktu że kupujemy wyłącznie głowice penetrujące lub jako-tako odłamkowe.

  7. oko

    Bardzo słabo wyglądają nasze wojska artyleryjsko rakietowe jeżeli chodzi o zasięg ostrzału jak widać na pierwszym zdjęciu schematu. Praktycznie do 80 km . Tragedia . Nie mówiąc o ilości amunicji i ilości tego uzbrojenia . Powyżej tych 80 km nasza armia nie ma żadnego uzbrojenia lądowego aby przeciwstawić się armii rosyjskiej. Do 300 km to kropla w morzu potrzeb . Nie bez powodu Rosja produkowała rakiety balistyczne o zasięgach powyżej 500 km w bardzo dużej ilości. Wiedzieli , że będą poza zasięgiem kontruderzenia . Zarówno Polska jak i wszystkie pozostałe armię państw NATO muszą projektować, produkować i sprzedawać do wszystkich państw NATO rakiety o zasięgach od 1000 do 5000 km z ładunkami konwencjonalnymi . Bez tego będzie bardzo ciężko. Samoloty z rakietami to nie wszystko .

  8. KrzysiekS

    Problemem jest finansowanie wszystkich programów zbrojeniowych i nie chodzi tylko o finanse dla WP. Być może większym problemem jest dofinasowanie Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego.

  9. KrzysiekS

    Pomysły są potrzeba konsekwencji i zamówień ze strony WP.

Reklama