Pentagon ogranicza dostęp dla zespołu Joe Bidena?

5 grudnia 2020, 12:21
pentagon-80394_1280
Fot. Pixabay
Reklama

W najlepsze trwa zamieszanie wokół niedawnych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, a jego kolejnym epizodem ma być ograniczanie możliwości spotkania ludzi z zespołu Joe Bidena z wojskowymi agendami wywiadowczymi. To od takich rozmów zależy chociażby pełna świadomość operacyjna nowej administracji, w kontekście przejęcia władzy 20 stycznia 2021 r. Jak również możliwość płynnego przejścia do działań w sferze bezpieczeństwa i obronności kraju po inauguracji prezydenckiej. Pentagon odpiera zarzuty i twierdzi, że już niedługo również wojskowe struktury wywiadowcze spotkają się z zespołem ds. przejęcia władzy przez prezydenta elekta.

Kształtująca się administracja Joe Bidena, jak twierdzą amerykańskie media, nie otrzymała dotychczas możliwości wglądu w działania służb specjalnych podlegających Pentagonowi. Członkowie zespołu mającego przygotować płynne przejęcie władzy prezydenckiej po 20 stycznia nie mieli mieć możliwości rozmów z przedstawicielami przede wszystkim Agencji Wywiadu Obronnego (DIA) oraz jeszcze bardziej wpływowej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA). Według przecieków medialnych postawa Pentagonu oparta była na wykorzystaniu pewnych barier proceduralnych. Aczkolwiek na razie brak jest oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Co ciekawe, według osób związanych z nową ekipą, Departament Obrony Stanów Zjednoczonych miał omówić tego rodzaju spotkań, nawet pomimo wcześniejszej decyzji General Services Administration z 23 listopada tego roku. Wówczas GSA otworzyła niejako oficjalną drogę nowej administracji do spotkań z kluczowymi agendami federalnymi, które podlegają decyzjom prezydenta Stanów Zjednoczonych. Trzeba bowiem pamiętać, że obecnie sprawujący jeszcze urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Donald Trump nie uważa (uważał), że wynik wyborów został przesądzony. Wskazując na jego zdaniem kwestie oszustw wyborczych, które zabrały mu zwycięstwo. Jednakże, szefostwo GSA, tak czy inaczej podjęło się procesu płynnego przekazywania władzy do ekipy Joe Bidena.

Cała sprawa jest o tyle zaskakująca obserwatorów, gdyż wcześniej inne struktury należące do amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej odbyły rozmowy z przedstawicielami kształtującej się właśnie nowej administracji. Tego rodzaju spotkania odbywały się chociażby w obrębie Biura Dyrektora Wywiadu Krajowego oraz w ramach CIA. Trzeba wspomnieć, że najpewniej stanowisko Dyrektora Wywiadu Krajowego po inauguracji prezydenckiej Joe Bidena ma objąć Avril Haines, a szefowanie CIA przymierza się do Davida Cohena.

Jak widać, szefostwo Pentagonu postanowiło działać zupełnie inaczej. Należy pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych proces przekazywania władzy prezydenckiej zakłada, że ekipa prezydenta elekta jest powoli wdrażana w sprawy kluczowe dla działania państwa, wszystko po to, ażeby po 20 stycznia mogła sprawnie rządzić, już niemal od pierwszych godzin działania.

Oficjalnie, Pentagon zaprzecza wszelkim doniesieniom, że uniemożliwiono tego rodzaju spotkania nowej ekipy prezydenckiej ze strukturami wywiadu wojskowego. Według rzecznika Pentagonu Sue Gough, w żadnym razie nie można mówić o odmowie. Co więcej, Pentagon ma przygotowywać możliwość takich rozmów w najbliższym czasie. Co więcej, przecieki ze środowiska obecnej administracji zarzucają ekipie delegowanej przez Joe Bidena nieumiejętne próby kontaktu z agencjami wywiadowczymi, zależnymi od Pentagonu. Twierdząc, że brak takich spotkań jest de facto winą zespołu ds. transformacji. Trudno jednak przypuszczać, że problemy proceduralne mogły spotkać zespół w skład którego wchodzą wysocy rangą byli, doświadczeni pracownicy służb specjalnych. W przypadku DIA ekspertem Joe Bidena ma być chociażby emerytowany gen. Vincent Stewart, wcześniej zarządzający całą DIA.

Przy całej sprawie rodzą się pytania, czy obecne władze Pentagonu na czele, z pełniącym obowiązki Sekretarza Obrony, Christopherem Millerem nie grają na czas z premedytacją. Szczególnie, że oprócz samej dość zaskakującej zmiany sekretarzy obrony -Mark Esper zastąpiony przez Ch. Millera – w strukturach Pentagonu trwają rozliczne roszady kadrowe. Aprobowane przez administrację Donalda Trumpa. Zaś co kwestii wywiadowczych, należy zastanowić się na ile opóźnienia mogą być zasłoną dymną dla kluczowych strategicznych decyzji politycznych i wywiadowczych, które Donald Trump może podjąć niejako tuż przed oddaniem władzy. Co więcej, brak informacji o aktywności chociażby NSA czy DIA to mniejsza możliwość przygotowania nowej administracji do płynnego przejęcia kluczowych działań operacyjnych. To zaś może być powodem problemów, już po 20 stycznia tego 2021.

W tym kontekście należy zauważyć, że amerykańskie siły zbrojne mają dokonać do 15 stycznia znacznej ewakuacji wojsk z rejonu Afganistanu oraz Iraku, ale też wycofać się z Somalii. To wszystko jest zabezpieczane z perspektywy działań wywiadowczych, szczególnie struktur podelgających pod Penatgon. Co więcej, wiele informacji gromadzonych przez chociażby NSA może pokazać kwestię szerszych rozgrywek wokół sprawy zabicia wpływowego irańskiego naukowca. Im dłużej ekipa ds. przejęcia władzy przez Joe Bidena nie ma pełnego obrazu sytuacji, tym dłużej będzie musiała wdrażać własną wizję strategicznych posunięć np. względem Bliskiego Wschodu.  

Reklama

Reklama

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
Agata
wtorek, 9 lutego 2021, 00:44

nie zawsze ten co naprawdę wygrywa wybory zostaje prezydentem Mamy przykład z polskiego podwórka W zarządzanych korporacjach , a taką jest Polska. stanowiska sa obsadzone długo przed wyborami.Właściciele tych korporacji nigdy nie pozwolą na zajmowanie kluczowych stanowisk przez ludzi z wyboru Wybory to teatr dla mas, które raczej nie maja pojęcia o co w tym wszystkim chodzi,Podpisuja sie na liscie obecności ( nie na karcie wyborczej jak w USA) a lista ta jest rodzajem funduszu powierniczego.Czym jest fundusz powierniczy każdy mądry wie , a głupi nie musi wiedzieć W PRL wybory były obowiązkowe , frekwencja zawsze powyżej 100 % , nie chodziłam bo byłam małoletnia. Po transformacji ,kiedy Jaruzelski sprzedał Polskę amerykańskiej giełdzie , nie chodzę bo nie widzę w tym sensu

As
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 14:04

Biorą przykład z Polski. U nas co wybory to wszystko przeorane przez nową partię.

chateaux
niedziela, 6 grudnia 2020, 17:24

W poniedzialek maja ponoc dostac dostep, wg zapowiedzi p.o. sekretarza obrony.

ZAQ
niedziela, 6 grudnia 2020, 16:26

Jak sądzicie, czy było przejęcie serwerów Dominion w Niemczech. Brak na ten temat wiarygodnych informacji.

Żenada
niedziela, 6 grudnia 2020, 14:09

Joe biden nie jest jeszcze prezydentem

Andrettoni
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:10

To źle wróży USA. Nowa administracja może popełniać błędy na początku działania z powodu braku wiedzy, a Trump szykuje im chyba kilka niespodzianek przyspieszając wycofanie się USA z kilku wrażliwych obszarów, a więc raczej dojdzie do destabilizacji i trzeba będzie "gasić pożary".

KrzysiekS
sobota, 5 grudnia 2020, 19:16

W USA jest nadal cicha wojna o władzę i nie powinniśmy się w to wtrącać.

chateaux
niedziela, 6 grudnia 2020, 17:09

Cicha? Raczej bardzo glośna. Niczym tu sie teraz tak nie zyje jak tym. Nawet pandemią.

RAF
sobota, 5 grudnia 2020, 18:06

I bardzo dobrze. Po co wpuszczac lisa do kurnika?

Wojciech
sobota, 5 grudnia 2020, 17:04

Jak na razie Joe Biden ani nie jest prezydentem elektem ani nie wygrał wyborów. Wybory w USA wciąż trwają chociaż głosowania się skończyły. Skandalem.

chateaux
niedziela, 6 grudnia 2020, 17:10

Wygral. 5 grudnia California certyfikowala swoich 55 elektorów, w zwiazku z czym Biden ma juz 279 elektorów, przy 270 zapewniajacych zwyciestwo.

ktoś wygrał na pewno
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 09:08

Tylko elektorzy nie mają obowiązku głosowania tak jak zagłosowało społeczeństwo. Już się tak zdarzało w przeszłości, dlatego może być jeszcze ciekawie.

prawilny
niedziela, 6 grudnia 2020, 23:56

Jeszcze nic nie wiadomo

Tweets Defence24