Rosja i na drugim miejscu Chiny, czyli zagrożenia według Joe Bidena [KOMENTARZ]

27 października 2020, 14:53
flag-1192635_1280
Fot. Pixabay

Trwa zażarty wyścig prezydencki oraz w zakresie wyborów do amerykańskiego parlamentu. W cieniu COVID19 oraz wizji tego, jak Stany Zjednoczone powinny zachowywać się w polityce międzynarodowej. W jego trakcie padają mocne zarzuty względem Rosji. Chociażby kandydat Demokratów Joe Biden mówi wprost, że Kreml nie chciałby jego zwycięstwa, uznając właśnie stronę rosyjską za najważniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Dla kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych z ramienia Demokratów największym wyzwaniem dla bezpieczeństwa kraju jest Rosja. Ma to jego zdaniem dotyczyć kwestii stricte amerykańskich, jaki i współpracy w ramach sojuszy (oczywiście w domyśle chodzi w pierwszej kolejności o NATO). W wywiadzie dla stacji CBS, przeprowadzonym przez Norah O`Donnell, Joe Biden wskazał Chiny dopiero niejako na drugim miejscu. Podkreślając jednak, że polityka Pekinu jest wyzwaniem rzuconym Stanom Zjednoczonym.

Oczywiście, tak mocne podkreślenie kwestii rosyjskiej przez wspomnianego polityka Demokratów jest łączona z oskarżeniami ze strony jego kontrkandydata. Donald Trump w finałowej rundzie drugiej i ostatniej debaty wyborczej zarzucił przyjęcie przez Bidena 3,5 miliona dolarów z Rosji. Co więcej, miano podkreślić, że syn Bidena Hunter miał utrzymywać relacje biznesowe z Eleną Baturiną, prywatnie drugą żoną byłego mera Moskwy Jurija Łużkowa. Jednakże, sam kandydat Demokratów na prezydenta zaprzecza przyjmowaniu jakichkolwiek środków finansowych z obcych państw. Podkreślając, że jego zdaniem to właśnie władze na Kremlu w żadnym razie nie chciałby jego zwycięstwa w nadchodzącej elekcji prezydenckiej.

Do słów o największym wyzwaniu dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, wygłoszonych przez Joe Bidena, ustosunkowały się również rosyjskie władze. Wskazując, że były one błędne. Co więcej, mogą one generować nienawiść do Rosji, jak zaznaczył Dmitrij Pieskow. Trzeba zaznaczyć, że ostrą antyrosyjską retorykę Joe Bidena miał również podkreślić sam Władimir Putin. Jednocześnie, nie chciał się on ustosunkować do zarzutów o możliwych transferach pieniędzy z Rosji do wspomnianego kandydata Demokratów.

Ostatnia i obecna kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych pełna jest wzajemnych oskarżeń kontrkandydatów oraz ich sztabów z zakresie możliwych zewnętrznych działań rosyjskich, chińskich czy też irańskich, które mają jednocześnie sprzyjać przeciwnikowi. Wątki bycia prorosyjskim lub prochińskim stają się orężem mającym dyskredytować możliwość przejęcia sterów w kraju.

Tak czy inaczej, słowa Joe Bidena mogą stanowić ważny sygnał dla państw wschodniej flanki NATO. Świadczący o niechęci względem możliwego restartu stosunków z Moskwą przez Stany Zjednoczone, jak to miało miejsce chociażby w okresie rządów administracji Baracka Obamy i właśnie Joe Bidena. Co więcej, należy przy tym pamiętać, że szereg prominentnych polityków Demokratów bardzo emocjonalnie uważa, że brak zwycięstwa Hillary Rodham Clinton w ostatnich wyborach jest tylko i wyłącznie pochodną działań Moskwy. Stąd też, może się to przekładać na wręcz zaostrzenie aktywności względem Rosji.

Trzeba jednocześnie przypomnieć, że nie powinno się skupiać swojej uwagi tylko i wyłącznie na wyborze prezydenta Stanów Zjednoczonych. Chociaż jego rola jest rzeczywiście kluczowa dla funkcjonowania polityki zagranicznej i kwestii militarnych w kraju, to jednak wielokrotnie w analizach sytuacji w Waszyngtonie pomija się wszelkie rachuby względem Kongresu. Lecz to właśnie tamtejszy parlament ma szereg uprawień, od tzw. rady i zgody senackiej na szereg decyzji prezydenckich, po przede wszystkim akceptację kwestii finansowych, w tym odnoszących się do działań w sferze obronności.

Stąd też, niezależnie od zwycięstwa w wyścigu o Biały Dom, należy zastanowić się nad tym kto zyska przewagę w Senacie (dotychczas z przewagą Republikanów) oraz w Izbie Reprezentantów (dotychczas przewaga Demokratów). Układanka polityczna w parlamencie może dać odpowiedź w jakim kierunku będzie oscylowała aktywność amerykańska poza granicami kraju.

Patrząc na liczne historyczne doświadczenia, kluczowi partnerzy oraz rywale Stanów Zjednoczonych już teraz posiadają lub budują scenariusze działania względem zróżnicowanych konfiguracji politycznych w Waszyngtonie. Obrazowo, można wskazać, że istnieje możliwość:

  • pełnego zwycięstwa Demokratów - prezydent, utrzymanie większości w IR oraz odbicie Senatu, wówczas to niemalże w pełni Demokraci będą mogli kształtować sobie wizję polityki zagranicznej oraz obronnej;
  • pełnego zwycięstwa Republikanów - analogicznie jak powyżej, z tym, że Donald Trump będzie mógł liczyć nie tylko na wsparcie ze strony Senatu (jak chociażby, przy najnowszej nominacji do Sądu Najwyższego), ale również ze strony odbitej IR;
  • blokowania się ośrodka prezydenckiego i parlamentarnego - gdy w Kongresie w obu izbach przewagę będzie miała partia opozycyjna względem prezydenta, co wielokrotnie przekładało się na kwestie polityki zagranicznej i obronnej, nawet pomimo roli prezydenta, jako głównodowodzącego (szczególnie, jeśli weźmie się przepisy uchwalone przez Kongres jeszcze na fali wojny w Wietnamie, ograniczające możliwości prezydenta);
  • podziału w parlamencie - gdzie utrzymana zostanie przewaga jednej prarti w danej izbie, a drugiego stronnictwa w innej, co wzmacnia ośrodek prezydencki lecz może przerodzić się w pewne opóźnienia względem potrzeb polityki zagranicznej i obronnej (Senat) lub kwestii finansowych (IR).

Już dziś niezbędne jest tym samym dysponowanie odpowiednim dojściem do kluczowych ośrodków decyzyjnych nie tylko względem obecnych elit politycznych, ale również tych pretendujących do zwycięstwa w nadchodzących wyborach w Stanach Zjednoczonych.

(JR)

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 37
Reklama
Marek1
piątek, 6 listopada 2020, 23:41

Wygrana Bidena oznacza tak naprawdę prezydenturę za góra 2-3 lata Kemali Harris, która jest jawną neomarksistską, czyli w warunkach amerykańskich socjalistką BARDZO mocno umocowaną w polityczno-prawnym mainsrtimie. Dla Polski oznacza to ... CDN. ;)

Bxhx
niedziela, 1 listopada 2020, 14:54

Nie sadze żeby ruscy byli tak głupi żeby ponownie zgłosić się na ochotnika jako mięso armatnie dla Anglosasów. W 2 wojnie światowej może to miało sens bo ruscy mieli przewagę ludnościowa 2:1 nad Niemcami. Z Chinami to inna bajka . Chiny mają przewagę ludnościowa 10:1 nad ruskimi podobnie z gospodarką. Putin byłby głupcem atakując Chiny na rozkaz Anglosasów bo to by oznaczało koniec Rosji .

Andrettoni
sobota, 31 października 2020, 00:33

Powiedział, że głównym zagrożeniem jest Rosja, a Chiny są konkurentem USA. Tak ja to zrozumiałem.

olo
środa, 28 października 2020, 23:16

A o czym się nie mowi? A o tym że porty konterenowe w Los Angeles i w Seattle należą do.... Chin od 2012 roku.

Davien
poniedziałek, 2 listopada 2020, 15:24

A skąd wytrzasnąłeś te rewelacje?:)

2
środa, 28 października 2020, 15:21

Za to dla Rosji i Chin wróg jest tylko jeden.

Lach
wtorek, 3 listopada 2020, 15:10

Największym wrogiem Rosji są jej władcy.

wtorek, 3 listopada 2020, 07:03

Największym zagrozeniem dla świata jest USA .

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 29 października 2020, 21:41

Tego nie wiadomo.

spald
środa, 28 października 2020, 11:33

Ciekawe, dlaczego pominął ameryke, która jest zagrożeniem dla samej siebie, bo jak coś rozpeta na świecie, to zniknie w ciągu pól godziny.

Dalej patrzący
wtorek, 27 października 2020, 21:08

Cała ta "dyskusja" o priorytetach, kto bardziej zagraża - Rosja czy Chiny - jest tylko klasyczną zabawą w "dobrego i złego glinę" wobec Rosji. Taki sygnał: do Kremla "wykażcie dobra wolę do sojuszu przeciw Chinom - inaczej będziecie dociśnięci do ściany". Od 2009 niezmiennie Waszyngton chce obrócić Rosję przeciw Chinom. Najpierw do 2013 robił to marchewką kosztem Ukrainy i Polski, jedynie od 2013 zamienił marchewkę na kij - ale cel jest niezmienny. Co powinniśmy zawczasu kalkulować strategicznie budując REALNĄ suwerenność opartą na własnym potencjale z własnych fabryk - i na sojuszu regionalnym państw zagrożonych przez ambicje Rosji - na wypadek dogadania się Waszyngtonu z Kremlem, by nie było powtórki 17 IX 2009.

Extern
czwartek, 29 października 2020, 14:27

Dokładnie tak. Widząc jak Ameryka nas wspiera technologicznie to można dojść niestety do wniosku że nie planują się na nas oprzeć jak na realnym sojuszniku. Powinniśmy dorosnąć i przestać wisieć jedynie na USA pod względem niektórych zdolności wojskowych licząc że: dane z własnych środków zwiadowczych nam dostarczą, osłonę z powietrza nam zapewnią, WRE nam zapewnią, amunicję (np. do Homara) nam dowiozą itd. bo co będzie jak nas po prostu zostawią?

eee
środa, 28 października 2020, 18:57

że co? w 2013 roku gdyby USA chciało "dokopać" Chinom to Rosja do niczego im nie była potrzebna. Wystarczyło że z Chin USA zwinęło by wszystkie swoje "zabawki" to znaczy zakazało tam inwestować swoim przedsiębiorcom i budować tam fabryki.

Dalej patrzący
czwartek, 29 października 2020, 13:00

To ciekawe stwierdzenie - kłopot w tym, że to właśnie biznes amerykański, mający tanią siłę roboczą w swych zakładach w Chinach, oraz wielki rynek zbytu Chin - ze wszystkich sił opóźniał i opóźnia dalej wszelkie kontrakcje rządu federalnego względem Chin. Stąd właśnie było działanie pośrednie w "rękawiczkach" czyli wg tzw. "Strategicznej wizji" Brzezińskiego budowa bloku z Europa i Rosją dającego tak duża przewagę siły, że Chiny miały pokornie zrezygnować ze swoich planów hegemonii. Dopiero od lipca 2020 Kongres pod przykrywką działań antymonopolowych próbuje złamać największe spółki technologiczne [m.in. FAANG], tak opóźniające "decoupling" z Chinami i trzymające się kurczowo zysków w handlu z Chinami i jego rynku. Chińczycy obrócili sam rdzeń interesów wielkiego biznesu [i Wall Street - który mógł pompowac dzięki temu wyceny akcji] jako swego największego sojusznika względem Waszyngtonu.

wer234wer3424dfssdf
piątek, 30 października 2020, 11:27

Teraz juz jest za pozno Chiny taki scenariusz przewidzialy przestawily swoja gospodarke na popyt wew. chinski export to juz tylko 17% PKB, a ze stanow srowadzaja juz tylko produkty rolne i rope. Game Over.

Hanys
środa, 28 października 2020, 15:08

Nie będzie żadnego sojuszu rosyjsko-amerykańskiego przeciwko Chinom. Rosji to nie potrzebne, to nie leży w interesie Rosji konfliktowanie się ze swoim dużym sąsiadem. I nie ważne kto wygra w USA, który bandycki policjant. Rosja ma wystarczający arsenał który gwarantuje jej niepodległość, a dogadana to już w zasadzie Rosja jest, tyle że z Chinami przeciwko USA.

Marek
piątek, 30 października 2020, 09:42

Będzie chińska prowincja, która nazywa się Rosja.

Extern
czwartek, 29 października 2020, 13:16

A po kiego Rosja ma pomagać Chinom pokonać USA? Tylko udają przed Chinami że to zrobią. Przecież z ich punktu widzenia to też nie ma żadnego plusa dodatniego :-). USA są bardzo potrzebne Rosji aby równoważyły wzmagające wpływy Chin w Azji.

bender
czwartek, 29 października 2020, 12:45

Tylko, że arsenał atomowy to ostatni i jedyny argument dający status supermocarstwa Rosji. Postęp technologiczny zniweluje w dużym stopniu to zagrożenie, ale nawet jeśli nie, to nie da się używać groźby atomu na wszystko. Wyobraźmy sobie konflikt graniczny z Chinami, powiedzmy o kilka km zapyziałej granicy na gdzieś wschodzie, coś w stylu ostatniego konfliktu z Indiami na pałki i kamienie. Przychodzą Chińczycy, zajmują teren i jedyną odpowiedzią ma być wojna jądrowa? Sojusz rosyjsko-chiński to wasalizacja Rosji przy użyciu ekonomicznej soft power Chin.

Kot nr 398
piątek, 30 października 2020, 12:40

Rosję jest bardzo trudno zaatakować z zachodu ale jeszcze trudniej ze wschodu. Rosja tam się może cofać kilka tysięcy km. Cenne miejsca są na północy Syberii i Dalekiego Wschodu, bardzo daleko od granicy z Chinami.

Gjlbfdd
sobota, 31 października 2020, 00:21

A jeszcze dalej od Moskwy wystarczy wysadzić 2 parę mostów na drodze kolei transsyberyjskiej i ruscy mają gamę over

zielona karta do odrobienia czujnym trzeba byc na stanowisku
piątek, 30 października 2020, 05:10

Ty to sie lepiej martw o Polske a nie o Rosje. Nie widzisz co sie w Polsce dzieje? A przepraszam, ty nadajesz z Montany gdzie odrabiasz swoja zielona karte, to tam wiadomosci z Polski moga nie dochodzic.

Dalej patrzący
wtorek, 27 października 2020, 21:00

Podczas kampanii wyborczej składa się wiele obietnic. Faktycznie w podejmowaniu decyzji liczy się tylko kalkulacja geostrategiczna - a ta jest niezależna od wyboru prezydenta. Cala reszta to medialne ozdobniki. Niezależnie od lokatora Białego Domu - Polska powinna twardo pilnować swojej racji stanu i swojego interesu. A zwłaszcza asertywnie przypominać, że to dzięki "resetowi" USA-Rosja z 17 IX 2009 cała sytuacja w Europie Wschodniej i Centralnej się tak skomplikowała i do dzisiaj odbija nam się czkawką. A także nieustannie przypominać, że to USA i UK były i są nadal siłowymi gwarantami terytorium Ukrainy - do czego się zobowiązały [zresztą Rosja też] Traktatem Budapesztańskim 1994 - za oddanie przez Ukrainę 1300 głowic jądrowych i środków przenoszenia. Czas wreszcie wyrwać się ze ślepego zapatrzenia w "przyjaźń" z USA [nader korzystną - ale tylko dla USA - bo to my przejmujemy za darmo ciężar wszystkich zobowiązań USA [i UK], także wobec Bałtów] - i trzeźwo walczyć o swoje interesy w ramach real-politik. Jedna skromna rotacyjna brygada pancerna ABCT na całą Flankę i jakieś elementy dodatkowe - to wykpienie się sianem i udawanie potęgi, której USA tu nie ma. To po co nam taki sojusznik? To już lepiej samemu pod stołem kupić głowice i zawiązać sojusz regionalny od Norwegii po Rumunię i Gruzję - bez patrzenia na USA i UK. Także z Turcją dogadywać się ze względu na wspólny front wobec Rosji - bez patrzenia na USA. Tak samo jeżeli USA nie chce dać nam technologii i wszechstronnego wsparcia - zakręcić kurek zamówień dla koncernów amerykańskich i kupować technologie od sojuszników z Flanki - czy kupować z Korei czy z Japonii.

Ryyuiii
środa, 28 października 2020, 10:20

Plan dobry ale gdyby ktoś spróbował to wprowadzić w życie rząd jest obalamy w ciągu 24 godz.

Olender
wtorek, 27 października 2020, 17:31

Z punktu widzenia Polski przesunięcie punktu ciężkości z Chin na Rosję wydaje się dobrym posunięciem. Takie oświadczenie daje Chinom znak że strona USA po przyszłych wyborach stawia na odwilż i gospodarkę. Z punktu widzenia Rosji... cóż oprócz płonącej granicy i problemów gospodarczych ... naprawdę ciężko się u nich zrobi

Irry
środa, 28 października 2020, 08:26

No to Tajwan się ucieszy.

andys
środa, 28 października 2020, 00:17

Cięzko to u nich było w 1941 r pod Moskwa i pod Stalingradem, rok później. Teraz schronili sie za nowym uzbrojeniem, które prezentował Putin. Mozna w tę broń nie wierzyć, ale strach zaczynać, a jeśli jednak .....

xXx
niedziela, 1 listopada 2020, 04:43

Andys nie traktuj zbyt poważnie tego co Rosja pokazuje światu. Tak było kiedyś vide wsie potiomkinowskie (na które dał się nabrać nasz król), tak jest obecnie kiedy to Putin ogłosił światu, że Rosją ma lekarstwo/szczepionkę na Covid. A fakty są takie jak w Syrii i Libii. Natomiast Kaukaz, to jest totalna kompromitacja Rosji. Czy kraj z ogromnym potencjałem militarnym tak łatwo oddawałby swoje wpływy innemu państwu? W tym przypadku Turcji? Pomyśl. Kiedy w Rosji zastanawiano się nad redukcjami w armii? Akurat ja nie pamiętam, ani z historii nie wiem. Jeżeli jest taki temat w Rosji tzn. że jest tam bardzo, bardzi źle. A co z ich su-57? Zbudują go wreszcie czy nie? Wzniesie się w powietrze, czy nie? Jeżeli się wzniesie, to jak długo się w powietrzu utrzyma? Narzekamy na to co u nas. I słusznie (biorąc pod uwagę obecnie.rządzących), ale tam to dopiero są jaja. Rosyjska korupcja z biurokracją, to my do sześcianu. Pamiętaj o tym. Nie twierdzę, żeby ich nie doceniać, ale z drugiej strony nie przesadzajmy. Strach ma wielkie oczy i jest fatalnym doradcą.

Davien
środa, 28 października 2020, 08:45

Andys, jaka nowa bron?? Bo chyba nei mówisz o tych osmiu antycznych UR-100nUTTCh majacych byc nosicielami pojedyńczej głowicy Awangard? A moze o laserze Piereswiet działajacym jak stwerdził Putin na alternatywnej fizyce?. Bo uzycie Poseidona czy Buriewiestnika o ile kiedys powstaną oznacza natychmiastowy start wojny jadrowej. No i się skończyły te "nowe" bronie Putina.

Jabadabadu
wtorek, 27 października 2020, 17:26

Świat wg. Bidena wygląda dokładnie odwrotnie niż jest to w rzeczywistości - widzieć mniejsze zagrożenie w azjatyckim rozpędzonym smoku-gigancie niż w porównywalnym do USA liczebnie kraju, z którym w przeszłości współpracowano - nic dodać, nic ująć. Strach się bać.

Tikkbcs
środa, 28 października 2020, 10:39

Dla Rosji strach, dla Polski dobrze.

jd9xoo
środa, 28 października 2020, 14:28

to zależy w jak długim okresie rozpatrujesz. W krótkim i być może średnim może i dobrze, a w dłuższym niekoniecznie

Eee tam
środa, 28 października 2020, 09:42

USA 330 mln ludzi Rosja 140 mln no faktycznie porównywalne wartości

ermin
piątek, 30 października 2020, 12:09

II wojna światowa, cała "Europa" z Hitlerem, przeciwko CCCP/Rosji, tak samo jest i teraz cała "Europa" przeciwko Rosji, jak skonczyła się II wojna światowa dla "Europy", wiadomo.

gienio
czwartek, 5 listopada 2020, 00:57

Żarty opowiadasz?!?. Gdyby nie pomoc USA i GB dla ZSRR Rosji by dziś nie było tylko kolejne landy niemieckie

andys
środa, 28 października 2020, 16:47

Chiny 1400 mln, Unia Europejska - 520 mln ludzi , USA - 330mln, Rosja - 140 mln - to daje pojecie o potencjale poszczególnych państw/struktur politycznych.

bender
czwartek, 29 października 2020, 12:32

Jeśli mówimy o populacji to mamy też Indie z 1326 mln ludzi, Indonezję z 267 mln, Pakistan z 233 mln, Nigerię z 214 mln, Brazylię z 211 mln, Bangladesz ze 162 mln, Meksyk ze 128 mln i Japonię ze 125 mln.

Tweets Defence24