Obrona północnej Europy według Szwecji [ANALIZA]

30 marca 2021, 08:21
qqqhj4_20200823joethu01OPTekla137
Fot. Joel Thungren/Swedish Armed Forces
Reklama

NATO oraz jego partnerzy są obecnie postawieni przed szeregiem wyzwań w zakresie transformacji własnego potencjału obronnego oraz dostosowania innych narzędzi w przypadku reagowania kryzysowego. Jest to widoczne w sposób najbardziej drastyczny z perspektywy polityki Rosji, ale generalnie dochodzi do szybkiego przeobrażania architektury bezpieczeństwa w skali świata. Dlatego też, tak cenne staje się spojrzenie na kwestie bezpieczeństwa i obronności w rejonie północnej części Europy, dokonane na początku tego roku przez szwedzkich badaczy i analityków. Raport jest podzielony na dwie części i teraz prezentujemy omówienie, wybranych kwestii pochodzących z jego pierwszej części.

W lutym tego mogliśmy zapoznać się z dwutomowym raportem szwedzkiej Agencji Badań Obronnych (FOI) zatytułowanym „Zachodnie zdolności wojskowe w Północnej Europie 2020”. Jednakże, samo opracowanie jest o wiele bardziej kompleksowym oraz rozbudowanym kompendium wiedzy o przeobrażeniach w naszym środowisku bezpieczeństwa niż to może sugerować tytuł. W tym miejscu pojawi się kilka subiektywnych spostrzeżeń płynących z analizy pierwszej części wspomnianego raportu.

Trzeba na wstępie wskazać, że szwedzki zespół badawczy nie boi się stwierdzić, że wielobiegunowość połączona z coraz silniejszą rywalizacją mocarstw oraz erozją dotychczasowego systemu norm i organizacji wymaga dokładniej analizy sytuacji w sferze bezpieczeństwa również w perspektywie północnej części naszego kontynentu. Szczególnie, że redefiniowany współcześnie dotychczasowy układ sił, gwarantował państwom tej części Europy przez wiele lat tylko zyski. Trzeba więc przyzwyczaić się i przede wszystkim zrozumieć, że należy analitycznie oraz praktycznie przygotować się do zachodzących zmian w bezpieczeństwie i obronności. Czego świadectwem może być rosnąca w ostatnich latach realizacja współpracy regionalnej, na czele z budowaniem platformy dla obronności państw nordyckich.

Co ciekawe, bardzo cennym spostrzeżeniem jest uznanie, iż obecnie nie ma możliwości pominięcia amerykańskiego wkładu w bezpieczeństwo i obronność regionu. Stąd tak ważne, zdaniem autorów omawianego raportu jest odnotowanie zacieśniania współpracy państw nordyckich oraz bałtyckich właśnie ze Stanami Zjednoczonymi. Trzeba dodać, że dzieje się to wobec wielodomenowego ujęcia współczesnych działań obronnych. Bowiem, mamy do czynienia ze współpracą z amerykańskim Korpusem Piechoty Morskiej (np. Norwegia), US Air Force (coraz częstsza obecność np. bombowców US Air Force w regionie), US Navy (rejon arktyczny oraz bałtycki) i US Army czego najlepszym przykładem może być nadchodzący Defender Europe 21. Nie możemy też pominąć w tym aspekcie amerykańskiego, rosnącego wkładu w regionie w obrębie dyslokacji na ćwiczenia komponentów Sił Operacji Specjalnych. Wracając jednakże do raportu, to jego twórcy dostrzegają też, że z dłuższej perspektywy należy cały czas wyznaczać państwom europejskim cele w zakresie rozbudowania własnych możliwości obronnych.

image
Fot. Swedish Armed Forces

Przy czym cenną uwagą jest podkreślenie wątpliwości czy uda się zdynamizować wydatki na kwestie bezpieczeństwa mając w perspektywie europejskiej rosnące obawy o efekty ekonomiczne trwającej pandemii. Już na wstępie wskazano, że chociaż zarówno w przypadku Chin jak i Rosji trudno jest mówić o porównaniu ich potencjałów ze zjednoczonymi siłami państw NATO oraz szerzej Zachodu, to jednak zarówno Pekin i Moskwa, co naturalne z ich perspektywy, inwestują w rozbijanie zachodniej współpracy. Generalnie, z perspektywy raportu widać jak ważne jest odkurzenie znaczenia systemu obrony kolektywnej, wspartej przez efektywne odstraszanie atomowe w ramach NATO. Czego beneficjentem są nie tylko same państwa członkowskie, ale szerzej europejskie bezpieczeństwo. Szczególnie, gdy obserwuje się politykę rosyjskiej modernizacji własnych sił nuklearnych i rakietowych w ostatnich latach.

Generalnie, można dostrzec, iż w wielu miejscach autorzy rozważają transformację obronności przede wszystkim państw NATO pod kątem tzw. koszmaru SACEUR (SACEUR’s nightmare). Zakłada on, że Rosjanom udaje się w sposób szybki i z zaskoczenia zająć państwa nadbałtyckie, blokując dostęp do nich od strony lądowej przez przesmyk suwalski. Stawiając NATO przed dylematem czy zaakceptować stratę i porażkę, a może ryzykować eskalację włącznie z użyciem potencjałów atomowych obu stron. I właśnie w tym kontekście są analizowane elementy zmian w obrębie C2 (kontroli i dowodzenia), ale też innych częstokroć trochę pomijanych aspektów. W tym miejscu, trochę subiektywnie, zostaną one pokazane w sposób szerszy i przybliżający sposób myślenia twórców raportu. Rozpoczynając od tak strategicznej kwestii jak wywiad oraz system wczesnego ostrzegania.

Albowiem, niezależnie jak oceniane jest możliwe wystąpienie tzw. koszmaru SACEUR czy też innego rodzaju scenariusza kryzysu, to elementem wszystkich możliwych manewrów Rosji musi być element zaskoczenia. Żeby to uwypuklić należy pamiętać, że chociażby konstrukcja rosyjskich sił w ramach Zachodniego Okręgu Wojskowego, ich naturalna dyslokacja, elementy infrastruktury, a także wsparcie jednostek powietrznodesantowych (WDW) oraz specjalnych są budowane pod tym kątem. Stąd też dla NATO i szerzej partnerów Sojuszu równie odstraszającym narzędziem, co parasol atomowy lub mobilne siły szybkiego reagowania, jest właśnie zasób wywiadowczy. Szwedzi podkreślają, że w ich ocenie pomimo, iż strona natowska ma pewne funkcje w zakresie gromadzenia danych i buduje narzędzia ku temu (zapewne można podać przykład rozwoju floty bezzałogowych statków powietrznych BSP dedykowanych do misji ISR - RQ-4D Phoenix) to jednak większość działań nadal spoczywa i raczej będzie spoczywała na poszczególnych państwach. Rozwijając przy tym przede wszystkim kooperację bilateralną oraz w wąskich mniej lub bardziej formalnych grupach (skrajnym przykładem pozostaje tzw. Sojusz Pięciu Oczu FVEY).

image
Fot. Bezav Mahmod/Swedish Armed Forces

W takim ujęciu, NATO nadal funkcjonuje więc przede wszystkim w roli konsumenta urobku pracy służb cywilnych i wojskowych swoich członków oraz partnerów. Jednocześnie mogąc wspierać koordynację starań w tym aspekcie. Ważne jest chociażby dobre odczytanie lekcji współpracy wywiadowczej w przypadku obserwacji manewrów rosyjskich „Zapad 2017”, które budziły liczne obawy względem możliwości ich wykorzystania przez Rosję do zakamuflowania innych form aktywności militarnej. Inną ważną płaszczyzną jest uzyskanie ulepszonego przełożenia cyklu wywiadowczego na decyzje SACEUR w zakresie reagowania na sygnały o możliwym zagrożeniu. Trzeba bowiem pamiętać, że szybkość np. dyslokowania wsparcia może być kluczowa do niekinetycznego rozwiązania jakiegoś kryzysu. Można więc zastanowić się czy przypadkiem nie za mało uwagi poświęcane jest dyskusji o roli Intelligence w zakresie bezpieczeństwa naszego regionu. Szczególnie, gdy zobaczmy chociażby pozycję jaką wybudowały sobie służby specjalne Estonii w NATO. Co więcej, trzeba wspomnieć o technicznych środkach takich jak BSP, samoloty wyspecjalizowane do działań ISR, radary, generalnie również WRE do blokowania zdolności przeciwnika, itd. Możliwe, że są one mniej efektowne do pokazywania na pierwszy rzut medialnego oka, ale kluczowe jeśli chodzi o specyfikę bezpieczeństwa i obronności państw nordyckich oraz bałtyckich.

Drugim czynnikiem, który może nie rodzi zbyt wielkich emocji w porównaniu do samolotów i czołgów, ale ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa północnej Europy i tym samym również nas w Polsce jest szeroko pojmowana logistyka. Autorzy raportu zauważają, że jeśli nadal widzimy dążenie do kultywowania założenia, iż flanka wschodnia ma być nasycona jedynie małymi, wysuniętymi siłami sojuszniczymi, które uzyskują wsparcie większych sił na wypadek kryzysu to pytanie na ile jesteśmy do tego przygotowani pod kątem logistyki. Trzeba bowiem stwierdzić, że NATO wiele lat (przed redukcjami post-zimnowojennymi) było nastawione na zupełnie inny teatr działań. Wraz z rozszerzeniem o chociażby Polskę, nie wspominając o państwach nadbałtyckich nie dostrzegaliśmy równomiernego dostosowania zasobów logistycznych oraz całego niezbędnego zaplecza. Pozostaje również sprawa, chyba jeszcze bardziej niż w innych aspektach bazowania na amerykańskiej zdolności do projekcji sił i środków (lotnictwo, transport morski).

Szczególnie, iż nie chodzi tylko o przesuniecie sił i ich przyjęcie przez dane państwo (gospodarza), ale ich utrzymanie w warunkach narastającej sytuacji kryzysowej, bądź kryzysu. W tym kontekście rośnie znaczenie dyskusji o elementach infrastruktury, obejmującej porty lotnicze, porty morskie, sieci kolejowe oraz drogowe, mosty, a nawet kwestie żeglugi śródlądowej dostosowanej np. do odciążenia narażonych na paraliż szlaków lądowych. Autorzy zauważają, że wraz z kwestiami architektury trzeba mówić też o wszelkim zapleczu sprzętowym, obejmującym jednostki transportu morskiego, samoloty transportowe, składy kolejowe dostosowane do przewozu wojska i sprzętu wojskowego, a także analogiczne zasoby jeśli chodzi o pojazdy kołowe.

Patrząc systemowo należy również ująć legislację oraz procedury, których wymaga sprawna dyslokacja wojska oraz zapewnienie mu wsparcia logistycznego. Jest to o tyle kluczowy aspekt, że przez lata konsumowania dywidendy pokoju w Europie nie myślano w kategoriach dostosowania państw do przerzutu (szybkiego) znacznych sił i to w warunkach kryzysu oraz potrzeby niejako wręcz natychmiastowego wprowadzenia do działania. Co więcej, również państwa wschodniej flanki muszą zaakceptować, że takie kategorie nie były ich priorytetami po wejściu do NATO. Szczególnie, że po 9/11 priorytetem była ekspedycyjność na kierunki pozaeuropejskie, co dotknęło także Europę i NATO (Afganistan, Irak, Libia, Syria, Mali…).

image
Fot. Jimmy Croona/Swedish Armed Forces

Ciekawym zagadnieniem jest też pytanie o zasoby chociażby żandarmerii wojskowej, mogącej odpowiadać za zabezpieczenie skomasowanego przerzutu wojska. Tutaj też trzeba zadać pytanie na ile budowane jest np. na polskim gruncie odpowiednie systemowe ujęcie zasobów służb mundurowych w przypadku odciążania dużego, kryzysowego przemieszczania się wojsk na flankę wschodnią (nie zaś punktowego wspierania, jak w przypadku nawet największych ćwiczeń). Jednocześnie, pojawia się istotny dylemat w perspektywie wykorzystywania zasobów cywilnej logistyki. Autorzy raportu mówią wprost, że jest to rozwiązanie generujące oszczędności dla państw w dobie pokoju. Jednakże, staje się podatne na zakłócenia i wysoce wrażliwe w przypadku rozwoju kryzysu. Tak czy inaczej pierwsze lekcje płyną w zakresie przerzutu, logistyki oraz utrzymania sił dzięki takim przedsięwzięciom szkoleniowym jak Defender Europe 2020 czy też wcześniejsze Trident Juncture 18.

Wysoce pozytywnym aspektem przeobrażeń w ramach NATO staje się, co jest podkreślone w raporcie, zwiększenie liczby oraz skali ćwiczeń. Trzeba bowiem podkreślić, że siłą NATO oraz jego partnerów musi być integracja różnych formacji, szczebli dowodzenia i przede wszystkim umiejętne korzystanie z własnych doświadczeń. Oczywiście, bardzo trudno jest uzyskać zgranie jakim charakteryzują się siły zbrojnego wewnątrz jednego państwa. Jednakże, wraz z procesem wzmacniania zdolności Sojuszu względem wschodniej flanki oraz zauważalnym i ciągle rosnącym procesem pogłębionej kooperacji z najbliższymi partnerami to właśnie manewry są kluczowe. Aczkolwiek do przepracowania jest format ćwiczeń, szczególnie jeśli chodzi o ich nieprzewidywalność oraz dostosowanie scenariuszy, pozwalających wychwycić wszystkie słabości i dać szansę na wyciągnięcie wniosków na przyszłość.

Reklama
Link: https://sklep.defence24.pl/produkt/wspolczesna-obrona-narodowa/
Reklama 

Co więcej, NATO musi w miarę szybko odchodzić od tendencji przygotowywania sił państw członkowskich do konfliktu o niskiej intensywności. Stawiając na budowę zdolności do działania w konfliktach zupełnie innego typu, wymagających bardziej konwencjonalnego podejścia i większej komasacji sił oraz środków. Szwedzki raport zauważa, że najważniejszym wyzwaniem będzie też zapewnienie większej liczby dużych ćwiczeń morskich oraz lotniczych po stronie NATO. Albowiem to właśnie od efektywności sił morskich i powietrznych może zależeć czy uda się nie utracić inicjatywy w pierwszym momencie potencjalnego kryzysu. Ważnym, mając na uwadze doświadczenia ostatnich lat oraz rozwój przestrzeni informacyjnej, jest uzyskanie także odpowiedniego wsparcia w sferze komunikacji strategicznej. Bowiem, nawet najlepsze manewry wojskowe, wysyłające też sygnały z przestrzeni polityczno-wojskowej nie będą w stanie same się wybronić, gdy zabraknie narzędzi StratCom`u.

Konkludując, trudno jest się pokusić o coś innego niż stwierdzenie, że żyjemy w wysoce wymagających dla bezpieczeństwa i obronności czasach. Jednakże, przestrzeń funkcjonowania NATO oraz jego najbliższych partnerów ma odpowiednią bazę do uzyskania lub raczej kontynuacji zapewniania efektywnej obrony kolektywnej. Minimalizując przy tym ryzyko wystąpienia groźnych dla wszystkich kryzysów, a także dając niezbędne narzędzia do potencjalnej reakcji jeśli jednak wystąpią. Przy czym, co należy podkreślić, mamy do czynienia z procesem, który był zapoczątkowany w ostatnich latach (umownie po rosyjskiej agresji na ukraiński Krym) i w żadnym razie nie jest zakończony. W dodatku, wymaga on zrozumienia procesów globalnych, dialogu wewnątrz europejskiego i transatlantyckiego. Zaś w pierwszej kolejności ciągłego podnoszenia zdolności w sferze obronności poszczególnych państw. Trzeba stanowczo stwierdzić, że dywidenda pokoju wyczerpała się i zauważają to nawet badacze z państw, którym daleko do propagandowej promocji zimnowojennej retoryki.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 69
Reklama
rambo
niedziela, 4 kwietnia 2021, 00:51

Szwecja skończyła się pod Połtawą. Zanim skończyła się wyrżnęła w czasie wojen procentowo więcej Polaków niż Hitler i Stalin razem wzięci. Do dzisiaj nie oddała nam zgrabionych dzieł sztuki itd.To bardzo wrogie ideologicznie Polsce państwo, które może być co najwyżej królem kałuży typu Bałtyk. Do czego nam król kałuży?

poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 21:56

W tym czasie nie było pojęcia takiego jak naród. Nasz konflikt, ze Szwecją to konflikt w tej samej królewskiej rodzince, w której krewniacy spierali się o to, który z nich ma rządzić.

hermanaryk
niedziela, 4 kwietnia 2021, 20:51

Może to i dobrze, że nie oddała nam tych dzieł sztuki. Dzięki temu w ogóle istnieją. Zresztą większość z nich Szwedzi zagrabili zgodnie z ówczesnym prawem wojennym.

wert
niedziela, 4 kwietnia 2021, 19:11

do udostępnienie przestrzeni dla lotnictwa z którejś floty USA. Na Bałtyk nie wpłyną a z Morza Płn jest najbliżej a na Bałtyku ich flota będzie nie do zastąpienia

marcinho
sobota, 3 kwietnia 2021, 20:46

Konflikt Ukraina- Rosja z 2014 roku to kolejny etap w historii bezpieczeństwa obszaru euroatlantyckiego. W najnowszej historii takimi punktami zwrotnymi były rozpad ZSRR i UW na początku lat 90. XX wieku (NATO musiały przystosować się do nowego środowiska bezpieczeństwa), a później atak na WTC 11 września 2001 (NATO postawiło na misje poza obszarem traktatowym). I były to momenty zwrotne, które wymagały kompleksowej analizy bezpieczeństwa narodowego nie tylko przez państwa NATO, ale także pozostałe kraje europejskie nienależące to Sojuszu, a tym przypadku Szwecja. Nie da się ukryć, że militarna rosyjska aktywność w Europie po 2014 r. zdecydowanie została zintensyfikowana i dobrze, że Szwedzi to analizują w wielowymiarowym aspekcie, mając na względzie współpracę globalną oraz regionalną z innymi państwami.

Robi
sobota, 3 kwietnia 2021, 15:53

Szwecja, Estonia, Litwa, Łotwa może Norwegia to powinni być partnery Polski w przeciwstawianiu się Rosyjskiej prowokacji

dfghdh
czwartek, 1 kwietnia 2021, 10:02

Wywiad i od razu atomem i liczyć na deeskalację.

Ernst Stavro Blofeld
czwartek, 1 kwietnia 2021, 21:41

Atomem ale w ugrupowanie wojsk skoncentrowane blisko granicy.

asdf
środa, 31 marca 2021, 20:57

Skandynawowie Finlandia, Szwecja i Norwegi beda trzymac sie razem my musimy dzialac w ramach Grupy Wyszehradzkiej plus Ukraina jak się ucywilizuje (docelowo jeszcze Bialorus).

xaxa1212
piątek, 2 kwietnia 2021, 11:11

nie kopromituj się czlowieku takimi tekstami. Grupa Wyszechradzka to wymysl czysto polityczny i nic wiecej.

Kiks
piątek, 2 kwietnia 2021, 01:37

Szwecji bardzo zależy na koalicji z Polską. Norwegia? Już widzę jak rzucą się na pomoc Szwecji.

des moines
środa, 31 marca 2021, 22:51

Grupa Wyszehradzka istnieje tylko formalnie, normalne państwa - jak Czechy i Słowacja - integrują się ściśle z Europą, my i Węgry jesteśmy skłóceni ze wszystkimi silnymi państwami Europy, kanały dyplomatyczne nie działają, nie mamy żadnej zdolności koalicyjnej, lata wchodzenia Trumpowi bez masła ośmieszyło nas ostatecznie w oczach nowej administracji USA. Do tego dochodzi kompletny rozkład armii, skasowanie kontraktu śmigłowcowego (helikopterów nie mamy do tej pory i nie bedziemy mieć długo), zawalenie programu "Orka", na który było już w 2015 r. zapewnione finansowanie, w konsekwencji czego nie mamy ani nowych, ani nawet pomostowych OP. Nie zapominajmy o czystkach w armii, marnowaniu środków na pseudomodernizacyjne programy (vide bieda-moderka T-72) i wiele, wiele innych. Brzydzę się polityką i jestem daleki od jej uprawiania, ale odsunięcie od władzy tych hochsztaplerów to zadanie na cito. Takiej szajki jak obecnie polska polityka nie widziała od 89 roku.

ratownik
niedziela, 4 kwietnia 2021, 00:10

żeś popłynął, chyba sam nie wiesz gdzie ...

Extern
piątek, 2 kwietnia 2021, 14:50

Wymyślasz, nie ma żadnego "skłócenia" się z Europą. Nasz obecny rząd płynie zgodnie ze wszystkimi członkami wspólnoty głównym nurtem w kierunku większej integracji. Wszelkie ogłaszane "rozbieżności" są głoszone głównie na pokaz dla swoich wewnętrznych elektoratów.

Andrettoni
środa, 31 marca 2021, 08:16

Zastanawianie się nad tym to porażka. O tym czy jakiś kraj należy bronić należało zastanawiać się PRZED przyjęciem go do sojuszu. Można zastanawia się tylko nad formą obrony. Terytorium państw bałtyckich nie da się obronić bez kontroli Białorusi. Natomiast nie rozumiem dlaczego należy ograniczać konflikt tylko do jakiegoś obszaru? Atak na członka NATO oznacza atak na NATO, więc odpowiedzieć należy z każdego możliwego kierunku - choćby był to atak z Alaski. Należy wprowadzić procedury "szybkiego sojuszu". W razie wojny z Rosją do sojuszu zostaną włączone wszystkie kraje, które zaatakują Rosję i wtedy należy zająć wszystkie "dziwne republiki" Abchazje, Osetie, Kraje Naddniestrzańskie, Obwód Kaliningradzki, itp. Największy problem Rosji to brak sił do obrony na wszystkich kierunkach, więc należy zaatakować wszystkie kierunki. Nie wykluczałbym nawet chińskiego ataku na Rosję. Plany "totalnej obrony" są absurdalne. Nie potrzebujemy wojsk tureckich czy dajmy na to szwedzkich lub gruzińskich do obrony Warszawy, tylko związania sił rosyjskich na wszystkich kierunkach. Dlatego rozwój NATO powinien być rozwijany w kierunku przyjęcia do sojuszu państw, które to zapewnią. W tym sensie NATO jest sojuszem przestarzałym - północny Atlantyk to za mało. Powinna to być raczej np. "Defensywa Państw Demokratycznych". Zresztą sojusz nie powinien być nakierowany tylko na Rosję, tylko na każdy kraj zagrażający krajom demokratycznym, które się znalazłyby w tym sojuszu. "Flota Bałtycka" sugeruje mi jakieś "przesuwanie sił". NIE. Dlaczego rosyjska baza w Afryce ma być zostawiona w spokoju? Jeżeli Rosja zaatakuje sojusznika, to wszyscy sojusznicy powinni zaatakować ją z każdej strony jak stado ogarów. Takiego ataku Rosja nie byłaby w stanie powstrzymać. Ewentualne porażki tu czy tam nie miałyby znaczenia, bo liczne rany i tak by Rosję wykrwawiły. Co więcej nawet kraje nie należące do sojuszu mogłyby chcieć uszczknąć kawałek ciała. Praktycznie każdy sąsiad Rosji mógłby coś chcieć, a np. Turcja ma całkiem konkretne plany co do "tureckojęzycznych" republik. Syndrom "oblężonej twierdzy" to rosyjski czuły punkt.

Darek S.
niedziela, 4 kwietnia 2021, 01:06

Problem polega na tym, że nikt nie dotrzyma słowa. Nie spodziewam się pomocy kogokolwiek, gdy Rosjanie wjadą do Polski. Tak samo będzie, gdy Rosjanie wjadą do Estonii, Polacy nie ruszą dupy, poza wydaniem okrzyków bojowych. Rosjanie to wiedzą. Ale i tak boją się zrobić jakikolwiek ruch na kierunku europejskim, bo boją się, że Chińczycy wjadą im wtedy na Syberię.

Karol Walesieniuk
czwartek, 1 kwietnia 2021, 17:31

Pamiętaj że NATO to nie jest pospolite ruszenie. Zaatakowanie któregoś z członka to dopiero wstęp do podjęcia decyzji o wsparciu go. Przykłady kiedyś wojny Turcji z Grecją. Oba były w NATO i mimo wojny NATO nie zareagowało. Podobnie z atakami terrorystycznymi na WTC. Nie wszyscy członkowie wyrazili chęć walki za tą sprawę. NATO to tak naprawdę żadna gwarancja..

sobota, 3 kwietnia 2021, 17:14

Dokładnie

wiarus
wtorek, 30 marca 2021, 18:14

Fajnie, że z powodu ostatnich byłych konfliktów, ktoś się tam zaczyna budzić. Strach jest czasami niezłą motywacją do działania. Naciski na priorytet logistyki są zapewne słuszne, ale to spłaszczanie wyobraźni - trzeba było wstępować do NATO, a nie teraz wydziwiać i kręcić nosem. I mała uwaga odnośnie Krymu - osobiście liczyłbym proces od ataku na Gruzję. Krym jest tu specyficznym przykładem.

Wojciech
wtorek, 30 marca 2021, 11:38

Opieranie swojego bezpieczństwa o Stany jest taka samą pomyłką jak nasze przedwojenne sojusze. Jankesi powiedzą Sorry i będzie po sprawie.

Kiks
piątek, 2 kwietnia 2021, 01:39

USA nie może sobie pozwolić na utratę Europy i to za wszelką cenę.

wert
wtorek, 30 marca 2021, 19:07

wypchnięcie jankesów z Europy Środkowej oddaje całą ojropkę w ręce tandemu niemiecko-sowieckiego. Daje sowietom kapitał i technologie. Jankesi już przećwiczyli na chinach że to kiepski biznes, lepiej duże państwa balansować mniejszymi takimi jak Polska. Dla nas bycie balansem to bycie jakimś podmiotem. W opcji niemieckiej czy sowieckiej tylko przedmiotem, typu: macie tu parę zeszrociałych dekli albo eskadrę nielotów i chwalcie nas, ew płaćcie 500 dol za tyś m3 gazu i chwalcie nas

autor
wtorek, 30 marca 2021, 12:50

jankesi nie powiedzą sory bo bez nas traciliby ogromne pieniądze, rozumiemy że nie chcą bronić biednych państw, bo tam ich firmy nie mają takich wpływów i nie działają tam tak jak u nas, obrona nas jest ich interesem.

kibic
wtorek, 30 marca 2021, 12:15

Brak jakichkolwiek sojuszy jest najgorszym scenariuszem, a jak Jankesi powiedzą sorry, to stracą bardzo dużo, bo stracą wiarygodność jako sojusznik w oczach pozostałych państw. Nikt rozsądny nie twierdzi, że same sojusze nas obronią. One są ważną częścia całości politycznej i wojskowej. Zawsze najważniejszy jest własny wysiłek państwa i jego obywateli.

Cho Szi Min
sobota, 10 kwietnia 2021, 00:00

Z tym dotrzymywaniem podstawowych wymagań traktatowych NATO przez USA to już jest nieciekawie. Ze strony USA nie było żadnej reakcji gdy Rosjanie wysadzili w powietrze po brzegi wypełniony najwyższym polskim dowództwem NATO z prezydentem Kaczyńskim na czele. Mimo dziesiątków 100% dowodów na wybuch Tutki nad Smoleńskie nie kiwnęli palcem a nawet próbują uciszyć A. Macierewicza i jego komisje. Reakcja USA jest zrozumiała. Brak reakcji przy udowodnionym ataku na samolot z naczelnym sztabem WP i rzadem polskim czyni bezsensownym istnienie NATO wraz z jego głównym art. 5 mówiącym o konieczności ataku Paktu na agresora.

SimonTemplar
wtorek, 30 marca 2021, 15:07

Co zrobili z Kurdami? Masz bardzo krótką pamięć.

Trol
środa, 31 marca 2021, 10:36

No co zrobili z kurdami? Po jednej stronie mieli Turcję czyli sojusznika z NATO, po drugiej Kurdów czyli formacje wspieraną bez zobowiązań i większych układów. Ten argument Kurdów jest żałosny. Tak samo Rosja wystawiła Kurdów Turcji rok wcześniej. A jakiś nie przypominam sobie żeby Turcja i Rosja to byli wielcy sojusznicy. Po prostu Rosja sprzeda wszystko i każdego dla swego zysku. Patrz górski Karabach.

Gurney H
wtorek, 30 marca 2021, 23:41

Porównujesz koniunkturalne poparcie dla jakiejś formacji na Bliskim Wschodzie, z sojuszniczymi zobowiązaniami wynikającymi z Traktatu Północnoatlantyckiego, wobec kraju będącego jego pełnoprawnym członkiem? Aha, no jasne, przecież to zupełnie to samo. (Nie żeby mi się podobała zagrywka Trumpa, ofc).

wert
wtorek, 30 marca 2021, 19:10

przeważyły chiny z opcją kupienia turcji więc turcy dyktowali. Podobnie było z nami w Jałcie i Teheranie. Jest jedna różnica: dziś mamy wspólny interes i to trzeba wykorzystywać. Co proponujesz w zamian?

Davien
wtorek, 30 marca 2021, 18:54

A mieli z Kurdami jakikolwiek układ?? Bo jedyny jaki mieli czyli pomoc w walce z ISIS wykonali w 100%-tach.

wert
wtorek, 30 marca 2021, 22:03

obie strony miały ten sam interes ale to Kurdowie odwalili czarną robotę. To "tylko" sprawa moralności którą USA się szczyci. Bezpodstawnie

Kot
środa, 31 marca 2021, 10:38

Moralności? A jak tam moralność Rosji w okradaniu sąsiadów czy bombardowaniu szpitali? W Rosji nie istnieje nawet moralność do swoich obywateli a co dopiero dla innych krajów.

wert
środa, 31 marca 2021, 12:21

sowiety i moralność to antonim. To nie zdejmuje odium z jankesów za takie potraktowanie Kurdów którzy na pewno bardziej choćby od Kosowian zasługują na własne państwo

Davien
środa, 31 marca 2021, 16:09

Aha, więc wg ciebie USA ma zacząć wojnę z Turcją, Syrią i Irakiem po to by Kurdowie mieli własne państwo?? A zapytałes się syryjskich Kurdów czego chceli?

Omg
wtorek, 30 marca 2021, 12:09

Dokładnie!

Bobek
wtorek, 30 marca 2021, 11:26

Kalifat Szwedzki - kto był ten widział. Niedługo nie będzie tam już czego bronić.

gdańszczanin
wtorek, 30 marca 2021, 23:50

No byłem niedawno tydzień w Sztokholmie. Mieszkałem w dzielnicy tzw islamskiej no-go żonę. Tj dowiedziałem się o tym po powrocie, z polskiego prawicowego internetu. Bo na miejscu jakoś nie zauważyłem. Ot, dość zwykła dzielnica, raczej niebogata, ale czułem się i tak o wiele bezpieczniej niż na polskim dresiarko-szalikowym blokowisku. Liczba niebiałych zauważalna, nic ponadto. Znajomi mieszkają, nie narzekają.

Ahmed
sobota, 10 kwietnia 2021, 00:06

Gdy liczba niebiałych znacznie się zwiększy dzięki dużej rozrodczości, wtedy legalnie demokratycznie przejmą władzę w dzielnicy i całym Sztokholmie i wtedy będziesz musiał zachowywać się jak muzułmanin, poza ty nic się nie zmieni na pierwszy rzut oka, chyba że stracisz głowę i nie wykonasz już rzutu oka

Extern
piątek, 2 kwietnia 2021, 14:23

I czego to dowodzi, spodziewałeś się od razu rytualnej kaźni na niewiernym? Nawet w krajach w pełni Islamskich, jeśli ostentacyjnie się nie narusza miejscowych zwyczajów to rzadkość. Chodzi o wyznawane wartości. Nowi mieszkańcy Szwecji, nie koniecznie będą podzielali europejskie kierunki zmian cywilizacyjnych. Tak dziś ceniona w europie tolerancja, może "niedługo" się skończyć. Widać to już zresztą powoli w Niemieckich statystykach policyjnych. Wyraźnie narasta tam choćby antysemityzm. Tajemnicą Poliszynela jest, że może mieć to związek ze zmieniającym się składem etnicznym Niemieckiego społeczeństwa.

Wojciech
wtorek, 30 marca 2021, 11:49

Jak to nie? Kukoldy będą bronić meczetów.

andys
wtorek, 30 marca 2021, 11:25

Podrzucaja nam codziennie takie informacje - a to Szwecja i Norwegia aktywnie przygotowywuje sie do odparcia agresji rosyjskie, a to Rumunia i Bulgaria na południu zbroja sie w tym samym celu (innych nie ma) , a to w Polsce instaluje sie korpus amerykański.

Takie fakty
wtorek, 30 marca 2021, 10:30

Dajcie juz sobie spokój z ta Szwecją . Żadnego podobieństwa ani analogi do naszej sytuacji . I po co ktoś miałby ich napadać , wystarczy przerzucić broń dla koraniczno afrykańskich emigrantów i Szwecji nie ma .

Extern
wtorek, 30 marca 2021, 14:09

Oczywiście że warto, spójrz na mapę. Finlandia i Szwecja to kontrola praktycznie całego Bałtyku, włącznie z wyjściem na morze Północne i oba te kraje są poza NATO, i mają w sumie może z 15 milionów mieszkańców. Porównaj to teraz z problemami jakie trzeba pokonać żeby wyjść poza Bałtyk jakby się chciało iść przez Polskę i Niemcy? W dodatku pokonanie Szwecji to od wieków było wielkie marzenie Carów. Wcale nie twierdzę że Rosjanie to zrobią, mają wiele bliższych im problemów, ale lepszej okazji jak obecnie, to nigdy chyba jeszcze nie było.

Faszysta
środa, 31 marca 2021, 11:24

Dokladnie, wyspa Gotland to klucz do Baltyku. Tyle w temacie o znaczeniu geopolitycznym Szwecji.

Xzi-bit
wtorek, 30 marca 2021, 11:07

U nas niema imigrantów a ćwiczenia Zima 2020 pokazały że 5 dni i Polski niema...

hermanaryk
środa, 31 marca 2021, 16:11

Nie. 5 dni i Rosjanie dochodzą do Wisły. Czyli tam, skąd by startowali jeszcze kilka lat wcześniej.

Wnuk Błochina
środa, 31 marca 2021, 10:42

Uważasz to za potwarz? Rosja indywidualnie jest w stanie zająć do 2 tygodni każdy kraj w Europie. Ale czy to świadczy że to słabe kraje czy to że Rosja to faszystowski zmilitaryzowany kraj?

Tomasz34
wtorek, 30 marca 2021, 11:33

W teorii i na papierze można kreślić różne scenariusze. Lepsze takie ćwiczenia i raporty które mobilizują rząd i osoby odpowiedzialne za modernizację armii do szybszych zakupów czy większej liczby ćwiczeń z sojusznikami, niż mówienie i pisanie o tym, że wszystko jest wporządku. W Donbasie ukraińscy żołnierze bronili jednego tylko lotniska dwa tygodnie. Do tego dochodzi morale armii rosyjskiej, w której istnieje silne zjawisko fali, a której to przełożonym jest Władimir Putin. Ostatnia afera z pałecem na pewno nie pomogła. Tak się traci posłuch i poparcie społeczeństwa.

sjm
wtorek, 30 marca 2021, 13:51

Co innego bronić lotniska przed jakimiś partyzanckimi ugrupowaniami a co innego walczyć z regularną armią.

wert
wtorek, 30 marca 2021, 18:59

niezła "partyzantka"- czołgi, działa samobieżne z naprowadzaną amo, moździerze wszelkiego kalibru. Pewnie wszystko kupione w sklepie wędkarskim

Monkey
wtorek, 30 marca 2021, 12:13

@Tomasz34: Zgadzam się, lepiej testować takie scenariusze i na bieżąco wprowadzać zmiany niż testować na żywo w trakcie inwazji. Ale oczywiście, wielu zaczęło od razu narzekać, jacy to jesteśmy słabi. Ale czego oczekiwali? Przecież u nas praktycznie od początku lat 80-tych zaniedbuje sie modernizację sił zbrojnych. Jest robiona wybiórczo i częściowo. Ale mając takie zaległści nie można oczekiwać, że w krótkim czasie je nadrobimy. Ale siedzieć z założonymi rekami nie wolno.

Davien
wtorek, 30 marca 2021, 11:01

Dzięki odpowiednio dużym afrykańskim atrybutom menskości afroszwedzi nie potrzebują broni. Cucki z blond włosami sami wyginą w ciągu 40-50 lat.

wtorek, 30 marca 2021, 22:47

10 lat temu słyszałem to samo. Wtedy mówili o pokoleniu (25 lat) a Szwecja jak była biała tak jest. A to że są tam imigranci to nic nadzwyczajego. W Polsce też są tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy ilu ich tak na prawdę jest.

Tomasz34
wtorek, 30 marca 2021, 11:36

Nieprawda. Niektórzy się asymilują i uczą języka szwedzkiego. Nigdzie nie jest napisane, że Szwedi muszą być stuprocentowo biali. Pytanie tylko co z religią, i czy zechcą przyjąć szwedzką kulturę. A w Rosji też są muzułmanie, którzy mają po kilkoro dzieci. WIęc tam może być podobnie. Polska przynajmneij myśli w tej kwestii.

Chyżwar dawniej Marek
piątek, 2 kwietnia 2021, 12:44

Słowo klucz jest w "niektórzy". Pytanie co z resztą? To już nie te czasy, kiedy my asymilowaliśmy Tatarów i nie te same warunki. W naszym przypadku religia nie była przeszkodą, bo Tatar najpierw był Tatarem a dopiero później muzułmaninem. Skutek był taki, że "Pan Brat" o tatarskich korzeniach, pił z resztą "Panów Braci" miód i gorzałę twierdząc, że koran wypowiada się tylko na temat wina.

Omg
wtorek, 30 marca 2021, 12:10

A Ukraińcy? To V kolumna.

Koba
wtorek, 30 marca 2021, 16:29

Ostrożnie z tą V kolumną. Czy trzydzieści-dwadzieścia a nawet dziesięć lat temu na polską emigrację zarobkową Niemcy albo Francuzi mówili "V kolumna"?. Nie, a przecież mogli. Co najwyżej pośmiali się z "polskiego hydraulika". Oni po prostu w znacznej większości przyjechali zarobić, tak jak my kiedyś na zachodzie. Zanim zaczniesz rzucać V kolumną, zastanów się.

Tomasz34
wtorek, 30 marca 2021, 12:50

A niby czemu? Przecież Polska daję im pracę i okazję do zarobków które są(w zależności od zawodu) 4-6 raza większe niż na Ukrainie. Każda imigracja jest kontorlowana, a Ukraińców jest około 2 miliony. To nie jest dużo biorąc pod uwagę liczbęludności. I żadne przypominanie Wołynia tego nie zmieni, bo w stosunkach Polski i Rosji jest więcej tzw. czarnych plam. Dodatkowo Polska i Ukraina mają wspólnego i nieprzyjaznego sąsiada.

taka prawda
sobota, 3 kwietnia 2021, 21:19

Dużym optymistą jesteś skoro piszesz, że imigracja u nas jest kontrolowana, W tych 2 milionów może być sporo tzw. śpiochów, którzy na co dzień pracują i udają normalnych ludzi. Do czasu, aż nie zostaną uruchomieni. Po za tym ktoś na Ukrainie chodzi w tych banderowskich pochodach i świętuje kolejny pomnik zbrodniarzy. A potem bierze paszport i jedzie do Polski. Afera podkarpacka też pokazała, że USB kombinuje jak rozszerzyć swoją agenturę w Polsce. Nie bądźmy więc naiwni bajkami o rzekomo wspólnym wrogu bo historia od Chmielnickiego mówi, że zawsze idą przeciwko Polsce.

Tomasz34
wtorek, 30 marca 2021, 11:48

To, że 1% populacji nauczy się coś dukać po szwedzku nic nie zmienia. Równie dobrze można powiedzieć że Hajnówce prawosławole zintegrowali się z Polakami bo potrafią mówić po Polsku zamiast w cerkiewnosłowiańskim.

wtorek, 30 marca 2021, 10:56

Po to by zająć wyspę Gotland i systemami anty-dostępowymi szachować okręty i samoloty na całym Bałtyku i krajach sąsiednich jak Szwajca, Finlandia, Polska, Litwa, Łotwa, Estonia.

ito
wtorek, 30 marca 2021, 14:49

Po co? Co ma Gotlandia, a czego nie ma Kaliningrad, który tanim kosztem można połączyć z "macierzą" i pozbyć się problemów zaopatrzeniowych? Bo stabilne zaopatrywanie sił wystarczających do utrzymania Gotlandii plus kontyngentu rakietowego szachującego Bałtyk poprzez tenże Bałtyk drogą morską czy też powietrzną- życzę szczęścia. Rosja nie ma monopolu na OP, pociski rakietowe i samoloty- a NATOwskie miałyby w takim przypadku bliżej do baz niż rosyjskie, co by je w oczywisty sposób faworyzowało.

Davien
wtorek, 30 marca 2021, 18:58

Wiesz żaczynanie wojny z NATO przy tym połaczeniu z Kaliningradem.... Ale jak Rosja chce by ja za Ural pogonic....

bropata
czwartek, 1 kwietnia 2021, 08:47

W 1812, 1919 i 1941 byli tacy, co próbowali pogonić. Skutki opisali dokładnie historycy.

asd
wtorek, 30 marca 2021, 11:16

Bez sensu. Jeśli zajmą tę wyspę to kontratak rakietowy zrówna z ziemią te systemy antydostępowe. Mamy XXI wiek. Wojna wygląda trochę inaczej niż 100 lat temu.

Jabadabadu
wtorek, 30 marca 2021, 12:49

Bardzo chciałbym żebyś miał rację, ale na razie taki kontratak rakietowy możemy wyprowadzić używając procy. Zwykłej, z gumami i kanieniami, bo innych "rakiet" o wymaganym zasięgu i systemie naprowadzania nie mamy.

Tomasz34
wtorek, 30 marca 2021, 16:04

Zapomniałeś chyba o pociskach JASSM i JASSM ER. A może i NSM by doleciały na Gotlandię, a przynajmniej jej południowy kraniec(gdyby oczywiście zajęła ją Rosja). W przypdaku Polski ważniejsza jest wyspa Bornholm(i jej kontrola przez Szwecję w razie konfliktu).

loyola
środa, 31 marca 2021, 20:42

Szwedzka kontrola Bornholmu? To Szwecja wypowie wojnę należącej do NATO Danii?

Piotr ze Szwecji
wtorek, 30 marca 2021, 11:12

Rosja już to czyni A2/AD z Królewca. Gotlandia to drugorzędny kierunek uderzenia na Szwecję. Nie po to Rosja formuje wojska arktyczne na północ od Szwecji.

Tweets Defence24