Geopolityka

Scenariusze wojny o Tajwan

photo
photo

Chińska Republika Ludowa jest zdeterminowana aby przyłączyć do siebie Republikę Chin (Tajwan), uważany przez Pekin za zbuntowaną prowincję a nie niepodległy byt. Jednocześnie jednak pełnoskalowa inwazja zbrojna byłaby dla ChRL zbyt ryzykowana ze względu zarówno na uwarunkowania geopolityczne jak i niepewność powodzenia samej operacji. Niewykluczone, że ChRL będzie próbowała złamać opór wyspy i przekonać ją do „pokojowego” połączenia się z kontynentalnymi Chinami za pomocą serii nieco bardziej subtelnych, choć nie pozbawionych aspektu militarnego nacisków. Seria takich prób - scenariuszy, połączonych w swego rodzaju eskalująca się kampanię została opisana przez dziennikarzy Agencji Reutera.

Opisana historia miałaby dziać się w najbliższej przyszłości, kiedy świat nadal jeszcze nie otrząsnąłby się w pełni z pandemii Covid-19. Tymczasem na Tajwanie rosłyby nastroje społeczne wspierające ogłoszenie niepodległości przez Republikę Chińską, podobnie jak zdolności do obrony (jedno i drugie ma miejsce w rzeczywistości).

W tej sytuacji przywódcy Komunistycznej Partii Chin uznają, że za jakiś czas przyłączenie Tajwanu w sposób pokojowy, quasi pokojowy lub nawet zbrojny stanie się za pewien czas nierealny. Dla KPCh mogłoby to oznaczać jeśli nie wzrost kłopotów z opozycją wewnętrzną, która poddałaby na tej podstawie w wątpliwość nieomylność komunistów, to przynajmniej fiasko planów stania się przez Chiny handlowym i militarnym hegemonem.

Autorzy scenariusza założyli, że pierwszą próbą wywarciu nacisku na Tajwan byłaby stosunkowo niewielka demonstracja zbrojna, która będzie miała na celu kompromitację tajwańskich sił zbrojnych i udowodnienie im ich niezdolność do obrony własnego terytorium. Przypomnijmy, że Republika Chin to nie tylko główna wyspa, ale także wyspy i archipelagi niewielkich wysepek, w tym także położonych w odległości zaledwie kilku-kilkunastu kilometrów od Chin kontynentalnych.

image
Potencjał, jaki mógłby przeciwstawić Tajwan potencjalnej chińskiej inwazji. Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.

Stąd założenie, że pierwsza prowokacja dotyczyłaby właśnie tego rodzaju terytorium. ChRL mogłoby rozpocząć operację przyłączania Tajwanu np. od zastosowania blokady morskiej i powietrznej archipelagu Wysp Matsu, które oficjalnie są uważane przez Pekin za część obwodu Lianjiang (wyspy leżą 9 km od chińskiego wybrzeża). Terytorium to ma niewielkie znaczenie i zamieszkuje je zaledwie 13,5 tys. ludzi. Jednak przejęcie nad nim kontroli skompromitowałoby Tajwan.

Aby to osiągnąć na wody wokół wysp wysłane zostają na i podwodne okręty chińskiej marynarki wojennej, a także liczne jednostki paramilitarne na kutrach rybackich i innych małych jednostkach pływających. Jednocześnie ciężkie jednostki chińskiej marynarki wojennej wchodzą na wody Cieśniny Tajwańskiej, nad którymi patrolują też chińskie myśliwce. Celem jest niedopuszczenie do przysłania na Wyspy Matsu jakichkolwiek posiłków i ich totalne odcięcie od świata. Jednocześnie Pekin ogłasza, że żadne loty na i z wyspy nie są dozwolone, podobnie jak wchodzenie i wychodzenie z lokalnego portu.

Reklama
Reklama

Raport Reutersa przewiduje, że w tej sytuacji Tajwan podjąłby próbę przyjścia z odsieczą mieszkańcom i niewielkiemu garnizonowi wyspy. Dochodzi do ograniczonych walk powietrznych, jednak blokady nie udaje się przełamać ze względu na bliskość teatru działań do Chin kontynentalnych i ich przewagę.

Tajwan prosi o pomoc Stany Zjednoczone, a Pekin oferuje wycofanie się w zamian za rozpoczęcie rozmów o unifikacji. Tajpej odmawia i rozpoczyna kampanię w celu złamania blokady. Znacząco zwiększa też inwestycje obronne, a USA intensyfikuje dostawy broni w tym pomaga w budowie floty trudnowykrywalnych okrętów podwodnych, które mogłyby zniwelować przewagę komunistów na morzu. Tymczasem sporadyczne walki w Cieśninie Tajwańskiej trwają, rośnie napięcie międzynarodowe, a USA i jego sojusznicy wprowadzają sankcje gospodarcze na Chiny.

Koniec pierwszego scenariusza jest zarazem początkiem kolejnego. Partia Komunistyczna rządząca Chinami uznaje, że blokada Matsu była naciskiem zbyt delikatnym i chce udowodnić Tajpej (i światu) jego słabość w bardziej zdecydowany sposób. W sekrecie przygotowane są siły desantowe i powietrznodesantowe. Celem jest duża, mająca 140 tys. mieszkańców wyspa Kinmen leżąca zaledwie 6 km od wybrzeży ChRL.

Po niespodziewanym ostrzale artyleryjskim i rakietowym (na Kinmen można prowadzić ogień nawet z baterii polowych z wybrzeża chińskiego) oraz uderzeniach lotniczych wyspę otaczają jednostki pływające ChRL – wojskowe i cywilne. W czasie trwającego bombardowania, lokalne lotnisko zostaje zajęte przez desant śmigłowcowy, a następnie zaczynają na nim lądować samoloty z ciężkim sprzętem. Wojska powietrzno-desantowe zajmują też inne kluczowe obiekty na wyspie. Los Kianmen dokonuje się, kiedy jeszcze większe siły lądują na niej z morza i łączą siły z wojskami aeromobilnymi. Znów: Tajwan nie może przysłać posiłków lokalnemu garnizonowi z uwagi na obecność okrętów, myśliwców i obronę powietrzną ChRL.

image
Fot. Dmitriy Pichugin (CC BY-SA 4.0)

Tajwańczycy decydują się jednak na inne działanie – w chińskie porty odpalone zostają fale pocisków rakietowych ziemia-ziemia dalekiego zasięgu. Myśliwce tajwańskie ścierają się jednocześnie z lotnictwem chińskim co skutkuje obustronnymi stratami.

Do cieśniny tajwańskiej wchodzą okręty amerykańskie, japońskie inne sojusznicze, jednak nie dochodzi do ich walk z Chińczykami. Pekin ostrzega przed tym i namawia do zawieszenia broni. Warunkiem, znów, jest przystąpienie do rozmów. Tajwańczycy odmawiają.

Na tym scenariusz się kończy. Chińczycy nie uzyskali swojego celu ale nadal nie doszło do wojny z państwami trzecimi. Rosną za to dostawy na Tajwan, a amerykańscy doradcy pojawiają się na wyspie żeby szkolić tajwańskich rezerwistów. Japonia wzmacnia wojska lądowe na południowych wyspach swojego archipelagu.

Nałożone zostają kolejne sankcje na ChRL, do których dołącza akcja dyplomatyczna i embargo na przekazywanie do tego Państwa nowoczesnych technologii.

image
Fot. Military News Agency, ROC(Taiwan) via Twitter

Sytuacja więc się powtarza. Doszło do zaognienia sytuacji, ale Tajwan pozostał nieugięty. Wobec tego Chiny decydują o kolejnym kroku – blokadzie morskiej i powietrznej całego Tajwanu, tak aby rzucić na kolana jego gospodarkę. Chiny unilateralnie rozszerzają też swoją strefę identyfikacji na akweny morskie wokół Tajwanu i starają się ją egzekwować. Pekin zakazuje „nieautoryzowanego” ruchu morskiego i lotniczego z i na Tajwan.

W celu wyegzekwowania tych ruchów wokół Tajwanu rozmieszczona zostaje chińska flota wojenna i statki obsadzone przez formacje paramilitarne. Operuje też chińskie lotnictwo wojskowe, które stara się przechwytywać „nieautoryzowane” loty. Ma to na celu uniemożliwienie wzmacniania się sił zbrojnych Tajwanu i szantaż gospodarczy. Państwa trzecie zostają ostrzeżone aby nie mieszały się w „wewnętrzne sprawy Chin”.

Tajwan reaguje wysyłając przeciw blokadzie lotnictwo bojowe i flotę i wzywa na pomoc USA i społeczność międzynarodową. Blokady nie udaje się przerwać, a Tajwan szybko odczuwa skutki blokady w tym przede wszystkim niedobory energii. Gospodarka światowa także to odczuwa – indeksy giełdowe spadają z powodu spodziewanej wojny, ale także braku półprzewodników eksportowanych dotąd przez Tajwan.

image
Tajwańskie niszczyciele typu Kee-Lung (Kidd) Fot. 玄史生 (CC BY-SA 3.0)
image
Fot. US Navy

Tajwan nie chce nadal przyłączyć się do Chin a te nie słuchają USA, które domagają się zniesienia blokady. Pod tajwańskimi portami stawiane są miny, trwa też „polowanie” na tajwańskie okręty i statki, którym daje się wybór – poddanie się albo zatopienie.

Tajwan odpowiada uderzeniami lotniczymi i rakietowymi na chińskie okręty, statki organizacji paramilitarnych i bazy. Na Guam i w Australii pojawiają się amerykańskie bombowce, a japońskie i amerykańskie okręty pojawiają się wokół Tajwanu w celu złamania blokady. Rozpoczyna się z kolei polowanie na blokujących prowadzone przez amerykańskie i japońskie okręty podwodne. Tego rodzaju działania bojowe najtrudniej udowodnić.

Chińczycy zdołali utrzymać jednak blokadę i decydują się na uprzedzające uderzenie na amerykańskie bazy na Guam i na terytorium Japonii. Dochodzi do bitwy powietrzno-morskiej w której obydwie strony ponoszą ciężkie straty.

image
Fot. Military News Agency, ROC(Taiwan) via Twitter

USA nie decyduje się jednak na tym etapie na uderzenie na terytorium Chin. Zbyt duże jest ryzyko niepowodzenia i eskalacji. Zamiast tego Waszyngton ogłasza blokadę morską Chin, która jest egzekwowana w cieśninach indonezyjskich.

Chińczycy uznają, że okno czasowe, w którym możliwe jest przyłączenie Tajwanu kurczy się coraz bardziej a ChRL postawiona jest coraz bardziej pod ścianą. Uznano, że w żaden „pokojowy” sposób Tajwanu nie uda się przekonać do przyłączenia do ChRL. Na razie jednak odrzucono – niezwykle ryzykowną – możliwość desantu na wyspę. Pekin postanawia, że tajwańskie siły zbrojne zostaną zniszczone uderzeniem lotniczym i rakietowym. Kryzys gospodarczy ma rzucić Tajwan na kolana wraz ze zniszczeniem jego sił zbrojnych poprzez atak na bazy i cywilną infrastrukturę krytyczną. Tymczasem Tajwańczycy reorganizowali swoje siły zbrojne tak aby móc prowadzić wojnę asymetryczną. Zainwestowano w rozproszenie posiadanych środków bojowych.

Następuje chińskie saturacyjne uderzenie rakietowo-lotnicze. Celem są wykryte baterie pocisków obrony powietrznej, bazy lotnicze, stanowiska dowodzenia, elektrownie, stanowiska pocisków balistycznych, pozostałe jeszcze duże okręty, stacje radiowe i telewizyjne, mosty, sieć komunikacji oraz budynki rządowe. Jednocześnie podejmowane są wysiłki zbrojne aby utrzymać na dystans od Tajwanu siły zbrojne USA i ich sojuszników.

W reakcji na to Tajwan rozmieszcza na pozycjach obronnych regularne siły zbrojne i mobilizuje rezerwy. Do walki startują rozśrodkowane i ocalone dzięki temu samoloty, przynajmniej część dawnego potencjału. Uruchamiają się też zamaskowane tajwańskie baterie obrony powietrznej. Wszystko to co przetrwało zmasowane uderzenie otwiera ogień. Także baterie pocisków balistycznych i manewrujących dalekiego zasięgu.

Tajwańskie siły zbrojne poniosły na tym etapie największe straty, ale duże straty są też po stronie chińskiej, a Stany Zjednoczone zaczynają lądowania swoich posiłków na Tajwanie.

image
Fot. Military News Agency, ROC(Taiwan) via Twitter

W tej sytuacji Chińczycy decydują się jednak na dokonanie inwazji lądowej. Uznają, że ich pozycja międzynarodowa i tak nie może być już gorsza, a embargo i blokada morska wkrótce doprowadzą ich do klęski. Tymczasem udana inwazja lądowa jest ostatnią szansą na relatywnie zwycięskie zakończenie konfliktu. Przynajmniej w oczach własnej opinii publicznej. Aby to osiągnąć przygotowana zostaje największa powietrzno-morska operacja desantowa w historii. Poprzedza ją atak cybernetyczny i wielkie uderzenie rakietowo-lotnicze na Tajwan oraz bazy amerykańskie na Guam i w Japonii. Celem jest paraliż sił amerykańskich tak aby były niezdolne do interwencji.

W tym samym czasie w drodze jest już armada statków cywilnych i okrętów wyładowanych wojskiem. Łącznie na ich pokładach przewożonych jest kilkaset tysięcy żołnierzy.

Pierwszy następuje desant lotniczy, który ma zająć kluczową infrastrukturę, a wojska specjalne – zlikwidować polityków i dowódców armii tajwańskiej.

Uderzenie na wybrzeże jest udane, udaje się przejąć też porty, w których Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza może wyładować ciężki sprzęt ze statków handlowych. Tajwańskie siły zbrojne nie są jednak zaskoczone i w walkach bierze udział zarówno regularna armia jak i zmobilizowane rezerwy Republiki Chińskiej. Odpowiedzią jest atak rakietowy na porty chińskie i flotę inwazyjną. Obrona opiera się o stworzone uprzednio fortyfikacje.

Na chińskie siły uderzają wojska USA, Japonii, Australii i innych sojuszników. Uruchomione są bombowce i ataki są prowadzone także na chińskim terytorium. Rozpoczyna się wojna totalna…

Wnioski

Tak kończy się siedem scenariuszy w historii, którą napisali eksperci na zlecenie Agencji Reutera. Jak widać przedstawiony łańcuch wydarzeń opierał się na dwóch założeniach. Pierwsze jest takie, że Tajwan nigdy nie ugnie się i nie przystąpi do rozmów. Drugie – że ChRL nie powstrzyma się w którymś momencie i będzie kontynuowała eskalację aż do osiągnięcia sukcesu lub kompletnej klęski.

Założenia te, w przeciwieństwie do zachowania się „reszty świata” nie są do końca realistyczne, choćby dlatego, że tak naprawdę nikt nie wie jak w podobnej sytuacji zachowałyby się obydwa państwa chińskie. Ich przyjęcie było jednak konieczne, aby przedstawić w jednej historii cały szereg działań zbrojnych jakie ChRL mogłaby przeprowadzić przeciwko Republice Chińskiej.

Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że w przypadku gdyby Chiny rzeczywiście zdecydowały się na siłowe przejęcie Tajwanu, wówczas najkorzystniej dla nich byłoby rozpoczęcie od razu inwazji na wyspę, bez dawania reszcie świata czasu na reakcję, a „zbuntowanej” wyspie – na lepsze przygotowanie się do obrony.

Wizję tego jak mogłaby wyglądać taka inwazja przedstawiliśmy w ubiegłym roku:

Komentarze