- KOMENTARZ
- DEFENCE PREMIUM
- ANALIZA
- OPINIA
- WIADOMOŚCI
Rozwodu między USA a Europą nie będzie [KOMENTARZ]
Od dłuższego czasu trwa dyskusja o relacjach wojskowych między USA a Polską, w dodatku osadzona w szerszym ujęciu transatlantyckim. Czy powinna ona odnosić się w pierwszej kolejności do liczenia żołnierzy dyslokowanych do państw europejskich? Czy może należy ją osadzić wśród innych aspektów dyskusji o bezpieczeństwie i obronności, w tym o wyjątkowych możliwościach USA, które nadal są kluczowym uzupełnieniem europejskich kompetencji obronnych?
Autor. U.S. Army National Guard 1st Sgt. HollyAnn Nicom, domena publiczna
Z tego tekstu dowiesz się:
- dlaczego Europa ma i może wziąć więcej odpowiedzialności za swoją obronność, z punktu widzenia USA;
- czy liczba żołnierzy U.S. Army jest dobrym indykatorem oceny amerykańskiej obecności w Europie;
- czym jest odejście od liczby na rzecz konkretnych kompetencji po stronie USA w Europie;
- dlaczego nowa skala obecności wojskowej jest ściśle skorelowana ze zdolnościami wywiadu.
Rosja mocarstwem regionalnym
Pierwszym i bodajże najważniejszym wątkiem, który powinien być wprowadzony do naszych rozważań, jest zdefiniowanie współczesnej Rosji jako mocarstwa regionalnego, oczywiście z punktu widzenia USA. Tym samym, w ostatnich latach, niezależnie od agresywności Władimira Putina, dochodziło do obniżenia potrzeb względem stałej, konwencjonalnej amerykańskiej obecności wojskowej na Starym kontynencie.

WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!