Siły zbrojne

Rok połowicznej modernizacji [ANALIZA]

Fot. Master Sgt. Eric Burks/USAF
Fot. Master Sgt. Eric Burks/USAF

Mijający rok nie przyniósł przełomu, jeśli chodzi o najważniejsze programy modernizacyjne Sił Zbrojnych RP i kluczową reformę systemu pozyskiwania sprzętu. Choć udało się sfinalizować wiele ważnych postępowań, to większość programów modernizacyjnych nadal pozostaje opóźniona. 

W 2019 roku podpisano szereg ważnych umów, dotyczących modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP. Ich realizacja pozwoli wzmocnić zdolności, jeśli chodzi o flotę śmigłowcową Wojsk Specjalnych i Marynarki Wojennej, czy szeroko pojmowaną artylerię. Jednakże, w zasadzie żadna z nich nie przyniosła przełomu, w przypadku największych bolączek Wojska Polskiego, takich jak obrona powietrzna, czy przeciwpancerna. Priorytetem MON stał się zakup myśliwców F-35, jednak sposób pozyskania tych maszyn, jak i wpływ „przyspieszenia” programu Harpia na inne projekty (w szczególności obawy przed wydrenowaniem środków), budzą duże kontrowersje.

Mijający rok to również nowy Plan Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035, pierwszy na taką długą perspektywę budżetową. Nie udało się natomiast zrealizować zapowiedzi reformy systemu pozyskiwania sprzętu. Jaki był więc rok 2019 w kwestii modernizacji?

  1. Harpia wstrzymuje Wisłę i Narew. Przyspieszenie programu myśliwca nowej generacji Harpia powoduje odkładanie w czasie decyzji o realizacji kolejnych, kluczowych etapów budowy naziemnej obrony powietrznej - drugiej fazy systemu Wisła i programu Narew, choć konfiguracja II fazy Wisły pierwotnie miała być znana w 2018 roku (nadal nie jest), a Narew jest deklarowanym priorytetem MON.W 2019 roku nie sfinalizowano też umów wykonania zobowiązań offsetowych z koncernem Raytheon za pierwszą fazę (z Lockheed Martin udało się podpisać je jeszcze w marcu). Obecnie trwają natomiast negocjacje umowy dotyczącej myśliwca F-35. Prawdopodobnie zostanie ona zawarta na początku 2020 roku. Jak niedawno informował Defence24.pl, resort obrony rekomenduje pozyskanie F-35 bez offsetu, co ma przynieść ponad miliard dolarów oszczędności. Pomimo tego, zakup F-35 to jedna z najbardziej kosztownych inwestycji. Choć maksymalna wartość umowy – notyfikowana na poziomie 6,5 mld USD – zostanie zapewne znacznie obniżona w negocjacjach, to do wartości umowy głównej trzeba doliczyć wydatki na infrastrukturę, uzbrojenie, w perspektywie także utrzymanie sprzętu w cyklu życia. To właśnie przyspieszony F-35 powoduje wstrzymanie dalszych kroków w zakresie modernizacji naziemnej obrony powietrznej, niezbędnej przecież – w polskich warunkach – do skutecznego wykorzystania lotnictwa i osłony baz, w których operuje, i do których będą kierowane jednostki sojuszniczego wzmocnienia. 2019 rok upłynął bez kluczowych decyzji dla drugiej fazy programu obrony powietrznej Wisła, - bez której – co podkreślmy – Polska będzie mieć jedynie namiastkę nowoczesnej obrony, i z sektorowymi radarami (bez integracji polskich stacji wczesnego ostrzegania). To zaledwie jeden z sześciu dywizjonów rakietowych Sił Powietrznych (pozostałe mają system Newa-SC i nie wiadomo co je zastąpi). Dla porównania, lotnicy mają dziś trzy eskadry F-16, a po wprowadzeniu negocjowanych F-35 przezbrojonych będzie pięć z sześciu eskadr.  Wracając na moment do Wisły, w USA zapadła za to decyzja w sprawie wyboru radaru Raytheon w programie LTAMDS (przyszłego radaru dla systemu IBCS/Patriot w US Army), co wyeliminowało jedną z ważniejszych obiektywnych przeszkód w realizacji programu. MON nie podjął również żadnych decyzji w sprawie systemu krótkiego zasięgu Narew (włącznie z wyborem efektora, czy konfiguracji systemu dowodzenia). To oznacza, że oba te programy opóźniają się po raz kolejny. Pojawia się więc pytanie, czy decyzja o pilnym procedowaniu zakupu F-35 (podjęta m.in. w związku z wypadkami samolotów MiG-29 i przerwą w lotach tych maszyn, zakończoną w listopadzie br.) była słuszna, patrząc na szeroki zakres potrzeb. Pojawiały się informacje o możliwości finansowania pozyskania F-35 spoza budżetu MON (co byłoby bardzo korzystnym rozwiązaniem), ale żadnych decyzji w tej sprawie nie podjęto. Nawet, jeśli w PMT w perspektywie do 2035 roku są środki na wszystkie trzy programy (m.in. dzięki zakładanemu wzrostowi udziału wydatków obronnych w PKB, jak i samego PKB), to odkładanie w czasie modernizacji obrony powietrznej stanowi bardzo poważne ryzyko dla skuteczności całych SZ RP.
  2. „Wyspowa” modernizacja. W pierwszej połowie 2019 roku zawarto kilka kontraktów na dostawy nowoczesnego sprzętu dla Wojska Polskiego. To przede wszystkim śmigłowce dla Wojsk Specjalnych (Black Hawk) i Marynarki Wojennej (AW101), jak i system artylerii rakietowej HIMARS. Wiropłaty zostały pozyskane w ramach postępowań prowadzonych w trybie pilnej potrzeby operacyjnej, od polskich spółek koncernów Lockheed Martin (PZL Mielec) i Leonardo (PZL Świdnik). Maszyny dla Wojsk Specjalnych zostały już dostarczone, a w przyszłym roku osiągną docelową konfigurację wyposażenia. Oba typy śmigłowców to nowoczesne rozwiązania, zapewniające wzrost zdolności bojowych. Nie zmienia to faktu, że zakontraktowano zaledwie osiem generacyjnie nowych śmigłowców (z opcją na dalsze cztery Black Hawki). Wymiana istniejącej floty staje się coraz pilniejszym zadaniem, i nie zmieni tego przygotowywana modernizacja Mi-24 czy W-3. Pilnej realizacji wymaga program śmigłowca uderzeniowego Kruk, ale też pozyskanie maszyn wielozadaniowych, które muszą zastąpić Mi-2, ale i – przynajmniej częściowo – Mi-8. Na razie jednak nie podjęto w tym celu konkretnych kroków, choć nowy PMT obejmuje program „Śmigłowce wsparcia bojowego, zabezpieczenia i VIP”. Można więc odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z „wyspową” modernizacją floty śmigłowców, gdzie wprowadzane są w niewielkich ilościach maszyny specjalistyczne, ale lwią część starzejącej się floty nadal stanowią śmigłowce posowieckie. Kolejną kwestią jest zakup systemu artylerii rakietowej HIMARS. W lutym ubiegłego roku podpisano umowę na zakup jednego dywizjonu w konfiguracji amerykańskiej, co zapewni WP zdolności rażenia artylerią rakietową na dystansach do 300 km. Pozyskano jednak system „z półki”, w konfiguracji amerykańskiej, podczas gdy pierwotnie program Homar zakładał zakup większej liczby sprzętu, w konfiguracji dostosowanej do specyficznych potrzeb SZ RP, od konsorcjum polskich spółek z partnerem zagranicznym zapewniającym transfer technologii. Prowadzone od 2015 roku postępowanie zostało jednak anulowane, według MON, z uwagi na zbyt wysokie koszty.
  3. Amunicja – zakupy i inwestycje. W bieżącym roku miało miejsce kilka wydarzeń, które mogą istotnie i pozytywnie wpłynąć na zaopatrywanie Wojska Polskiego w nowoczesną amunicję i systemy rakietowe. We wrześniu podpisano umowę na dostawę pierwszej partii pocisków rakietowych Feniks do wyrzutni WR-40 Langusta, dzięki czemu zyskają one docelową donośność. W drugiej połowie roku poinformowano też o pomyślnych wynikach testów ppk Pirat. Wdrożenie tego pocisku, zunifikowanego z będącą na zaawansowanym etapie polską amunicją precyzyjnego rażenia do systemów Krab i Rak, może znacząco wzmocnić obronę przeciwpancerną SZ RP. Budująca te systemy – we współpracy z odpowiadającym za systemy naprowadzania Telesystem-Mesko, spółka Mesko przedstawiła też koncepcję pocisku przeciwlotniczego Piorun 2, który może wejść na wyposażenie zestawów Poprad, skokowo zwiększając ich potencjał. W listopadzie z kolei poinformowano o zawarciu umowy dotyczącej dokapitalizowania Mesko kwotą 400 mln zł, co ma pozwolić na realizację inwestycji dotyczących produkcji prochów wielobazowych, ale też technologii rakietowych. Odtworzenie możliwości produkcji prochów wielobazowych w Mesko to krok w kierunku umożliwienia suwerennych a zarazem skutecznych dostaw nowoczesnej amunicji, tak potrzebnej polskiej armii. To jedna z najbardziej oczekiwanych inwestycji. W grudniu bieżącego roku podpisano z kolei kilka dużych umów na zakupy amunicji: do broni strzeleckiej w standardzie NATO (5,56 mm i 9 mm Parabellum), do KTO Rosomak, do BWP-1 i do haubic Krab, o wartości łącznie ponad miliarda złotych. Chyba najważniejsza jest ta ostatnia. WP otrzyma największą w historii partię 24 tys. pocisków odłamkowo-burzących do nowo wprowadzanych haubic Krab, a ich producent opanował kolejne etapy polonizacji technologii, co zapewnia bezpieczeństwo dostaw. Polski przemysł amunicyjny może więc zaliczyć ten rok do udanych, i to nie tylko jeśli chodzi o samą wartość kontraktów, ale i prace rozwojowe oraz inwestycje. Można mieć nadzieję, że zaowocuje to w ciągu kilku lat wprowadzeniem do oferty nowych typów amunicji, także tej precyzyjnej.
  4. Na lądzie bez przełomu. Jeśli chodzi o modernizację Wojsk Lądowych, można postawić tezę, że – choć programy modernizacyjne były kontynuowane – to rok 2019 upłynął bez przełomu. W lipcu 2019 roku podpisano umowę na remont z modyfikacją czołgów T-72M1, a pierwsze czołgi przekazano pod koniec br. Zakres prac na czołgach, poza przywróceniem sprawności, ograniczono jednak do wymiany systemu łączności i środków obserwacji, jak i kilku mniejszych usprawnień. Na razie nie zakupiono nowej amunicji (choć ta jest planowana), czołgi nie otrzymały też nowej armaty, stabilizacji i pancerza reaktywnego, czy systemu kierowania ogniem. Przyznane fundusze wystarczyły jedynie na płytką modyfikację. Jeśli będą dodatkowe środki, dodatkowe funkcjonalności będzie można na bieżąco wprowadzić, także w trakcie trwania programu. Na razie jednak WP otrzymuje więc sprawne czołgi, przeznaczone m.in. dla nowo formowanych jednostek podlegających 18. Dywizji Zmechanizowanej, ale ich zdolności rosną w dalece niewystarczającym stopniu. W ciągu roku zakupiono również m.in. dodatkowe moździerze Rak i wozy amunicyjne. Nie udało się natomiast sfinalizować postępowania na Rosomak BMS, nie podpisano też umowy na mini-bezzałogowce Wizjer. Drony FlyEye zakupiono natomiast dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Zarówno do WOT, jak i do Wojsk Lądowych trafi natomiast nowa broń strzelecka (zamówiono dodatkowe karabiny Grot oraz pistolety VIS 100). Wojsku nie udało się też kupić pojazdów 4x4 w programach Pegaz i Mustang, niepowodzeniem zakończyły się również próby zakupu większej liczby prostszych samochodów 4x4 w programie zwanym „Małym Mustangiem” za pośrednictwem 2. Regionalnej Bazy Logistycznej. Oddzielnego potraktowania wymaga natomiast kwestia broni przeciwpancernej. Wciąż nie udało się sfinalizować zakupu generacyjnie nowych granatników przeciwpancernych i ppk dla wojska. W związku z decyzją o odtworzeniu w Suwałkach pułku artylerii przeciwpancernej, rozpoczęto realizację programu Ottokar-Brzoza, mającego doprowadzić do wdrożenia nowego niszczyciela czołgów. System ma powstać z dużym udziałem krajowego przemysłu, na razie jest jednak w fazie analiz. MON zawnioskował natomiast o dostawę partii pocisków przeciwpancernych Javelin na potrzeby WOT. Pomimo tych kroków należy zauważyć, że obrona ppanc. pozostaje jednym z najbardziej zaniedbanych obszarów modernizacji SZ RP, a najważniejszych postępowań nadal nie udało się sfinalizować.
  5. Marynarka Wojenna. W 2019 roku miało miejsce kilka ważnych wydarzeń, jeśli chodzi o modernizację Marynarki Wojennej. Po pierwsze, wprowadzono w końcu do służby budowaną, przez 18 lat najpierw jako jednostka z silnym uzbrojeniem rakietowym, a następnie jako okręt patrolowy korwetę Ślązak. Wbrew pozorom to istotne wydarzenie dla MW, Ślązak jest bowiem dobrze przygotowany do działań w czasie pokoju i kryzysu, w tym także misji ekspedycyjnych, a te stanowią lwią część zadań Marynarki Wojennej. W br. kontynuowano także realizację programu niszczycieli min Kormoran II (pierwszy z dwóch zamówionych okrętów seryjnych został zwodowany, odbyło się cięcie blach pod drugą jednostkę), jak i program Holownik. W br. nie podjęto natomiast decyzji dotyczących budowy nowych okrętów bojowych dla Marynarki Wojennej: ani jeśli chodzi o jednostki nawodne (program Miecznik), ani jeśli chodzi o jednostki podwodne (program Orka). W tym ostatnim przypadku MON zadeklarował jedynie pod koniec listopada, że rozpoczęto negocjacje ze stroną szwedzką w zakresie rozwiązania pomostowego, o czym Defence24.pl informował jako pierwszy. Chodzi o pozyskanie używanych okrętów typu A17 w wersji zmodernizowanej, z napędem AIP. Nie wiadomo jednak, czy wysiłki te zakończą się powodzeniem. Z MW wiąże się też zakup śmigłowców AW101, niemniej potrzeby lotnictwa morskiego są znacznie szersze i obejmują również nowe maszyny pokładowe oraz morskie patrolowe.
  6. Zmiany systemu zakupów sprzętu. MON od dawna deklaruje, że priorytetem jest wprowadzenie zmian w systemie pozyskiwania sprzętu, powszechnie uznawanym za rozproszony i nieefektywny. To jedna z przyczyn opóźnień w programach modernizacyjnych, także tych mniej skomplikowanych, niż największe, wielomiliardowe projekty (vide Mustang). W 2019 roku nie ujawniono jednak projektu ustawy ws. Agencji Uzbrojenia, ani Narodowej Polityki Zbrojeniowej – przygotowywanego od 2017 roku dokumentu, który ma stanowić podstawę dla systemowych zmian. Można więc powiedzieć, że w zakresie reformy systemu pozyskiwania sprzętu nie odnotowano widocznych dla obserwatora z zewnątrz postępów, choć przygotowania trwają. Z drugiej strony, w bieżącym roku uporządkowano w dużym stopniu proces planowania modernizacji. Na początku 2019 roku przyjęto Plan Modernizacji Technicznej w perspektywie do 2026 roku. To jedno z ważniejszych zadań, jakie postawił sobie minister Błaszczak po objęciu urzędu, a jego realizacja umożliwiła składanie zamówień z terminem płatności wykraczającym poza 2026 rok. Jesienią przyjęto jednak kolejny, nowy PMT do 2035 roku. Ten plan został po raz pierwszy przygotowany w nowej, 15-letniej perspektywie, co powinno ułatwić realizację dużych programów. Plan jest ambitny – zakłada wydanie nawet ponad 520 mld złotych na modernizację, i został przyjęty przed terminem, co dobrze świadczy o dyscyplinie procesu programowania rozwoju Sił Zbrojnych. Z drugiej strony, proporcjonalnie najwięcej środków przeznaczono na końcowy okres realizacji Planu, a jego założenia są mocno optymistyczne oraz zależne od spełnienia prognoz co do poziomu wydatków obronnych, ale i sytuacji gospodarczej i finansów publicznych. Kilka słów należy też poświęcić przemysłowi obronnemu. Na pewno „in plus” należy zaliczyć wspomniane kontrakty i inwestycje, szczególnie te dotyczące zaplecza amunicyjnego. Pod koniec roku doszło jednak do zmiany w nadzorze właścicielskim – będzie je sprawował nie jak dotychczas MON, a Minister Aktywów Państwowych. Wcześniej wobec takiej perspektywy krytycznie wypowiadali się przedstawiciele związków zawodowych zbrojeniówki, jednak na pełną ocenę zmian przyjdzie jeszcze czas. Zmiana systemu nie musi jednak oznaczać większych modyfikacji w funkcjonowaniu spółek.
Nie wiadomo, co zastąpi zestawy Newa w pięciu z sześciu dywizjonów rakietowych obrony powietrznej. Fot. Daniel Andalukiewicz/http://3wbrop.wp.mil.pl/
Nie wiadomo, co zastąpi zestawy Newa w pięciu z sześciu dywizjonów rakietowych obrony powietrznej. Fot. Daniel Andalukiewicz/http://3wbrop.wp.mil.pl/

Powyższe punkty stanowią przegląd wybranych, najważniejszych zagadnień dotyczących procesu modernizacji Sił Zbrojnych w 2019 roku. Jak go ocenić? Z jednej strony, w mijającym roku podpisano co najmniej kilka dużych umów dotyczących modernizacji, przekładających się na wzmocnienie zdolności bojowych (do wymienionych powyżej trzeba też dodać np. kontrakt na radary Bystra). Udało się też przygotować i zatwierdzić dokumenty tworzące harmonogram tej modernizacji do 2035 roku. Z drugiej strony, w najważniejszych programach nadal notowane są coraz większe opóźnienia i – poza decyzją o przyspieszeniu realizacji programu Harpia i pozyskaniu F-35 – w br. nie odnotowano w tym zakresie przełomu, a przecież na rozstrzygnięcie czekają chociażby programy Narew i II faza Wisły, bez których trudno będzie zapewnić warunki do operowania lotnictwa (również myśliwców V generacji) w wypadku zagrożenia. Nie zdołano też wdrożyć reformy systemu pozyskiwania sprzętu. 

O ile więc nie ulega wątpliwości, że rok 2019 był ważny dla modernizacji, i że była ona realizowana, o tyle nie można powiedzieć że proces ten był prowadzony w sposób kompleksowy. Niektóre programy były z różnych powodów blokowane, także przez niewydolność systemu zakupów, inne – prowadziły do pozyskania jedynie niewielkiej liczby nowoczesnego wyposażenia, albo – jak w wypadku remontów i modyfikacji T-72 – zapewniały ograniczony wzrost zdolności. Można więc postawić tezę, że rok 2019 był rokiem „połowicznej” modernizacji. Aby proces modernizacji mógł być realizowany w sposób kompleksowy, niezbędne jest przeprowadzenie reformy systemu pozyskiwania sprzętu i przełamanie impasu w kluczowych programach. Warto też zastanowić się nad tym, czy nie należałoby podwyższyć budżetu na modernizację szybciej, niż przewiduje to harmonogram zawarty w ustawie o modernizacji technicznej, przebudowie i finansowaniu Sił Zbrojnych. Mówili o tym – jeszcze w 2018 roku – i prezydent Duda i minister Błaszczak. Jeżeli tego rodzaju kroki nie zostaną podjęte, to może się okazać iż Wojsko Polskie nie będzie mogło równolegle wzmacniać swojej liczebności i modernizować się technicznie w adekwatnym zakresie.

Komentarze