Reklama

Polska artyleria strzela na wybrzeżu

Armatohaubica K9A1 należąca do 1. Mazurskiej Brygady Artylerii podczas ćwiczeń.
Armatohaubica K9A1 należąca do 1. Mazurskiej Brygady Artylerii podczas ćwiczeń.
Autor. st. szer. A. Trypuć st. szer. spec. P. Chomicz /1 Mazurska Brygada Artylerii im gen. J. Bema

Artylerzyści z 1. Mazurskiej Brygady Artylerii prowadzili ćwiczenia na morskim poligonie z obrony polskiego wybrzeża. W podobny sposób będą ćwiczyć załogi ich egipskich odpowiedników.

Samobieżna artyleria lufowa pozwoliła na zastąpienie używanych niegdyś stacjonarnych punktów bazowania różnego typu dział i armat, mając jedną kluczową zaletę w postaci mobilności. W marcu ćwiczenia na poligonie morskim odbywali artylerzyści z 1. Mazurskiej Brygady Artylerii, którzy podczas nich doskonalili swoje umiejętności oraz zdobywali nowe doświadczenie w zakresie obrony wybrzeża. Do szkolenia wykorzystano także pojazd dowodzenia wykorzystujący Lekkie Podwozie Gąsienicowe (LPG). Co ciekawe, do obrony swojego wybrzeża systemowo podchodzi Egipt, który zmodyfikował swoje wozy kierowania ogniem K11 do tego zadania.

Aktualnie w Polsce znajdują się 144 z 218 (212+6) zakupionych w Korei Południowej armatohaubic K9A1. Większość z nich została sukcesywnie przekazana do jednostek artylerii Wojska Polskiego po wcześniejszym doposażeniu ich w polskie podzespoły jak m.in. system łączności Fonet oraz Zautomatyzowany Zestaw Kierowania Ogniem Topaz. Ich zakup pozwala na uzupełnienie luk sprzętowych powstałych po przekazaniu na Ukrainę gąsienicowych haubic 2S1 Goździk (w nieokreślonej dotychczas liczbie) oraz armatohaubic Krab. Oprócz 218 K9A1 Wojsko Polskie będzie także posiadać nowocześniejsze K9PL, których zakupiono 146 sztuk.

Reklama

Ile K9 ma Polska?

K9 Thunder to południowokoreańska armatohaubica samobieżna zaprojektowana przez przedsiębiorstwo Samsung Techwin (dziś Hanwha Aerospace) na potrzeby Sił Zbrojnych Republiki Korei. Obsługa składa się z pięciu kanonierów: dowódcy, celowniczego, ładowniczego, amunicyjnego i kierowcy. Uzbrojenie główne stanowi armatohaubica CN98 kalibru 155 mm z lufą o gwintowanym przewodzie i długości 52 kalibrów (ok. 8 metrów). Działo umieszczono w obrotowej wieży. Przy wykorzystaniu pocisku odłamkowo-burzącego z gazogeneratorem dennym donośność wynosi 40 km, podczas gdy z dalekonośną amunicją specjalną wartość ta może wynieść ponad 50 km. Zapas środków bojowych wynosi 48 kompletów pocisków i ładunków miotających.

    K9 napędza produkowany na niemieckiej licencji silnik wysokoprężny MTU MT 881 Ka-500 o mocy 1000 KM, który przy masie własnej 47 ton zapewnia prędkość maksymalną 67 km/h i zasięg operacyjny 480 km. Wkrótce do służby wejdzie też alternatywny zespół napędowy z koreańskim silnikiem STX SMV 1000 o tożsamych osiągach. Z obiema jednostkami parowana jest automatyczna przekładnia Allison X1100-5A3. Obecnie K9 różnych wariantów służą w krajach takich jak Korea Południowa, TurcjaPolska, IndieNorwegiaEstoniaEgiptFinlandia i Australia. W przyszłości do grona użytkowników dołączą także Rumunia i Wietnam.

    Armatohaubica K9A1 należąca do 1. Mazurskiej Brygady Artylerii.
    Armatohaubica K9A1 należąca do 1. Mazurskiej Brygady Artylerii.
    Autor. st. szer. A. Trypuć st. szer. spec. P. Chomicz /1 Mazurska Brygada Artylerii im gen. J. Bema
    WIDEO: Rosyjskie bazy wojskowe w Syrii i Afryce Północnej
    Reklama

    Komentarze (2)

    1. Ma_XX

      Pięknie!!!!

    2. Seb66

      Nadal MON absolutnie nie stara się o zakup jakiejkolwiek amunicji precyzyjnej do Krabów czy K9. Mogą one , ale dzięki MON NIE BĘDĄ strzelać na 40 czy 50km, bo MON nadal kupuje wyłącznie najbardziej prymitywne granaty. MON z nieznanych powodów utrzymuje nasze zdolności na najnizszym możliwym zasięgu j najniższej skuteczności. Jednocześnie NIE zwiększa zapasów amunicji do juz posiadanych jednostek w tym np. Langust, do których w dodatku można już za granicą kupić pociski kierowane. Ale MON bardzo skutecznie UNIKA. zakupu jakiejkolwiek amunicji precyzyjnej np 155mm czy to z USA, czy Szwecji czy Niemiec. DLACZEGO?

    Reklama