Geopolityka

Zachodnie czołgi dla Ukrainy teraz albo nigdy [OPINIA]

Fot. Fort George G. Meade Public Affairs Office/flickr/CC BY 2.0

Ukraina od miesięcy prosi o dostarczenie czołgów i zwiększenie dostaw nowoczesnego uzbrojenia. W minionym tygodniu Ukraina wystosowała prośbę o dostarczenie nowoczesnych czołgów, które pozwoliłby jej na skuteczniejszą walkę z Rosją. Ukraina teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje wsparcia i czołgów od Zachodu, ponieważ Rosja jest coraz bardziej zdesperowana sięgając po częściową mobilizację i coraz częściej straszącatakiem atomowym.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Częściowa mobilizacja, którą ogłosił prezydent Rosji Władimir Putin w minionym tygodniu pokazuje, że nie mamy już w narracji Kremla do czynienia z "operacją specjalną" a z jawną wojną. Społeczeństwo, które miało nie odczuć wojny zaczyna rozumieć, że zostało wciągnięte bezpośrednio w konflikt zbrojny dużej intensywności. Putin poza ogłoszeniem mobilizacji na samym końcu swojego wystąpienia po raz kolejny straszył użyciem broni jądrowej, zwracając się do „tych, którzy prowadzą szantaż nuklearny" w kierunku Rosji, mówiąc, że „jeśli [przyp. red. rosyjska] integralność terytorialna będzie zagrożona, Rosja użyje wszelkich dostępnych środków, to nie jest blef" – mówił Putin.

Czytaj też

Czytaj też

Rosja obecnie wchodzi w kolejny etap wojny, można przypuszczać, że najważniejszy. Putin obecnie jest zdesperowany, porażki na froncie, brak sukcesów w tzw. „operacji specjalnej", marginalizacja na arenie międzynarodowej, szukanie uzbrojenia i amunicji u ostatnich sojuszników jak: Iran, Korea Północna, Chiny, sprawiają, że Rosja desperacko potrzebuje zwycięstwa. Rosja mobilizuje również swój przemysł zbrojeniowy.

Koncern Uralwagonzawod miał zmienić czas pracy swoich zakładów z dwunastogodzinnego dnia pracy na dwudziestoczterogodzinny przez 7 dni w tygodniu, co jest spowodowane remontami sprzętu uszkodzonego na wojnie oraz tego wyciągniętego ze składnic sprzętowych. Putin jest zdesperowany, będzie potrzebował sukcesów za ogromną cenę, społeczeństwo zostało zaangażowane, więc jest to wojna całego kraju. Jednak amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) ocenia, że zarządzona przez prezydenta Rosji Władimira Putina mobilizacja nie wpłynie na przebieg wojny na Ukrainie w tym roku i nie podniesie drastycznie zdolności Rosji do podtrzymania inwazji w przyszłym roku.

„Rosja zmobilizuje na ten konflikt rezerwistów. Ten proces będzie brzydki, jakość rezerwistów niska, a ich motywacja do walki jeszcze gorsza. Ale systemy istnieją w wystarczającym stopniu, by pozwolić komisarzom wojskowym i innym rosyjskim urzędnikom na znalezienie ludzi i wysłanie ich do jednostek szkoleniowych, a potem na wojnę" – ocenia ISW. Nawet jeśli będziemy patrzeć w ten sposób, to nie należy bagatelizować sytuacji, zdesperowana Rosja może się posunąć do wielu rzeczy. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zapowiedział w sobotę w Nowym Jorku, że wszystkie rosyjskie prawa i doktryny, w tym doktryna nuklearna, będą miały zastosowanie do terytoriów Ukrainy, "przyłączonych" do Rosji w drodze "referendów". Obecnie Zachód musi stanąć na wysokości zadania, i dostarczyć Ukrainie wszystko co jest konieczne do odparcia sił agresora.

Czytaj też

Dlatego też bardziej niż kiedykolwiek Ukraina potrzebuje wsparcia nie tylko politycznego, ale przede wszystkim militarnego w postaci uzbrojenia. W zeszłym tygodniu władze ukraińskie wystosowały kolejną pilną prośbę o czołgi ale tym razem o nowoczesne, które mógłby zmienić fundamentalnie sytuację na froncie. Mimo tych próśb i sukcesów ukraińskich żołnierzy - jak pisze Politico - Zachód ociąga się z pomocą.

Debaty trwają, ale teraz bardziej niż kiedykolwiek Ukraina potrzebuje konkretnego wsparcia, by być w stanie odbijać okupowane terytoria, ale i zmierzyć się z nawałą rosyjskiej mobilizacji. Jest to teraz niezwykle ważne, ponieważ według sondażu przeprowadzonego przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii, którego wyniki opublikowała w poniedziałek agencja Interfax-Ukraina aż 81 procent Ukraińców uważa, że ostatnie sukcesy sił zbrojnych w wojnie z Rosją są rezultatem wspólnych wysiłków Ukrainy i państw zachodnich, więc zmarnowanie tego będzie moralną porażką Zachodu.

W debacie zachodniej coraz częściej mówi się o przekazaniu Ukrainie czołgów M-1 Abrams, o czympisaliśmy na naszych łamach . Według Pentagonu amerykańskie czołgi w dalszej perspektywie mogą zostać dostarczone Ukrainie, oczywiście będzie to wymagało spełnienia wielu warunków, ale USA nie wykluczają takiej możliwości. Pomińmy przez chwilę fakt, wyszkolenia i logistyki z czym będą się musieli zmierzyć ukraińscy żołnierze. Sama debata na ten temat w amerykańskich planach jest kluczowa, z każdym miesiącem wojny Ameryka i jej sojusznicy dostarczają Ukrainie coraz to nowoczeeśniejszy i skuteczniejszy sprzęt. Jeszcze w lutym br. nikt nie przypuszczał, że Ukraina może otrzymać zestawy HIMARS, holowane haubice M777 kal 155 mm, polskie armatohaubice Krab czy francuskie armatohaubic Caesar.

Czytaj też

We francuskiej debacie również mówi się o zwiększeniu pomocy. Francja jest też dość aktywna na polu dostaw sprzętowych. Dostarczyła Ukrainie np. 18 dział Caesar, armatohaubice kal. 155 mm TR-F1, transportery opancerzone VAB, miny przeciwczołgowe HDP-2A2, pociski przeciwokrętowe Exocet, ręczne przeciwpancerne pociski FGM-148 Javelin, pociski przeciwlotniczne Mistral, elektrooptyczne systemy celownicze i pociski przeciwpancerne MILAN. Ponadto przekazano wsparcie w postaci amunicji, paliwa, szkoleń oraz fundusze na pomoc humanitarną sięgające 2 mld euro, choć prezydent Macron w jednym z wywiadów dla Kyiv Independent wykluczył dostawę czołgów. Teraz jednak coraz częściej mówi się o przekazaniu czołgów Leclerc.

Czytaj też

Czytaj też

Jednak jest ciągle tego za mało, by przeprowadzić skuteczniejszą ofensywę. Ukraina i tak pokazuje swoimi działaniami, że warto ją wspierać, posuwając się powoli i zadając Rosji kolejne straty, więc zwiększenie pomocy nie będzie czymś bezcelowym. Należy jednak podkreślić, że Stany Zjednoczone i tak już pomagają najwięcej Ukrainie wspierając wszystkim co możliwe przez co armia amerykańska sama zmaga się z problemami amunicyjnymi. W niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział że Ukraina ma już zapewnione dostawy systemów obrony powietrznej NASAMS (to samo potwierdza rzecznik Pentagonu gen. Patrick Ryder). Ukraina jednak potrzebuje więcej takich systemów, by zapewnić bezpieczeństwo swoim miastom. Jak stwierdził Zełenski, dostarczona już broń nie wystarczy, by zabezpieczyć ukraińską infrastrukturę cywilną. Przekonywał też, że dostarczenie większej liczby systemów opłaci się Stanom Zjednoczonym, bo pozwoli na powrót części Ukraińców do kraju i zmniejszy zależność finansową od USA.

Pytany o to, jakiej broni Ukraina potrzebuje najbardziej, obok obrony powietrznej wymienił systemy HIMARS, artylerię i czołgi. "Myślę, że jeśli dostaniemy czołgi z USA, Niemcy i inne europejskie kraje też nam pomogą w deokupacji ukraińskich miast za pomocą czołgów" – zaznaczył prezydent. Na początku września prezydent Joe Biden zatwierdził pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy wart 675 mln dolarów. Nowy pakiet pomocy obejmie haubice, amunicję artyleryjską, pojazdy Humeee, opancerzone karetki i zestawy przeciwpancerne. Nie należy też zapominać o pomocy ze strony Wielkiej Brytanii i Polski, która zdecydowała się przekazać Ukrainie łącznie ponad 250 czołgów, w tym T-72 oraz PT-91 Twardy, oprócz wcześniej wspomnianych Krabów, zestawów przeciwlotniczych Piorun i innego sprzętu. To pokazuje, że każdy miesiąc krwawej wojny przesuwa granice pomocy dla Ukrainy w postaci coraz to lepszego sprzętu, dlatego nadszedł czas na dostarczenie czołgów. Zachodnie czołgi pozwoliłby na znaczną modernizację sił pancernych Ukrainy pod względem zasięgu, prędkości i kontroli ognia, umożliwiając siłom ukraińskim uderzenie w rosyjski cel oddalony o wiele kilometrów.

Czytaj też

Największym moralnym przegranym są jednak Niemcy, które teoretycznie powinny byćprzodującym w kwestii pomocy państwie europejskim. Republika Federalna Niemiec robi wszystko, by tej pomocy militarnej nie udzielić. Niemcy wielokrotnie odrzucały prośbę Ukrainy o czołgi, a minister obrony Christine Lambrecht powiedziała ostatnio, że Berlin uzgodnił z partnerami z NATO, aby nie podejmować takich działań "jednostronnie". Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba oskarżył niemiecki rząd o ignorowanie próśb Kijowa o czołgi Leopard i bojowe wozy piechoty Marder. Powiedział, że Berlin przedstawił jedynie "abstrakcyjne obawy i wymówki", dlaczego nie dostarcza więcej sprzętu.

Podczas czwartkowej debaty w Bundestagu parlamentarzyści chadeckiej Unii (CDU i CSU) przekonywali koalicję rządową do dostarczenia czołgów Ukrainie. Jednak posłowie socjaldemokratycznej SPD, Zielonych i liberalnej FDP wspólnie odrzucili w głosowaniu tę propozycję. Podczas debaty w tej sprawie głosu nie zabrała minister obrony Christine Lambrecht (SPD). Parlamentarzyści SPD twierdzili, że Niemcy dostarczyły Ukrainie do tej pory „bardzo dużo uzbrojenia", między innymi zestawy przeciwlotnicze Gepard i haubice samobieżne, jednak ten wkład Niemiec jest - wg. nich - "nieustannie bagatelizowany i krytykowany". Poseł CSU Florian Hahn przypomniał, że czekając na obiecaną przez Niemcy broń inne kraje europejskie przekazały swoje zasoby Ukrainie, stając się przez to bezbronne – mimo graniczenia z Rosją. Wypowiedź tego posła można uznać za kontrowersyjną, w obliczu wojny która jest realna lepiej jednak żeby państwa wspierały Ukrainę swoim sprzętem, by to siły ukraińskie nim walczyły niż, żeby Rosja najechała kolejne kraje zmuszając je do walki na własnym terytorium.

W połowie września pojawiły się doniesienia, że Niemcy mogłyby stworzyć koalicję państw posiadające Leopardy i pewną cześć tych maszyn przekazać – jak pisała Rzeczpospolita na podstawie propozycji berlińskiego think tanku European Council on Foreign Relations (ECFR). Takie propozycje padają, ponieważ coraz bardziej rośnie presja na Niemcy, żeby starsze Leopardy alei nowsze Leopard 2 dostarczyć Ukrainie. Minister Spraw Zagranicznych Niemiec w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung" powiedziała, że o dostawie Leopardów 2 powinny zdecydować wszystkie państwa posiadające te czołgi.

Czytaj też

Jednak można przypuszczać, że takie „konsorcjum/sojusz" nie powstanie, Niemcy pokazały to ostatnim głosowaniem w Bundestagu o lub naciskami na Hiszpanę by ta zrezygnowała z przekazania swoich starych czołgów Leopard . Niemcy wolą pomagać finansowo i lawirować.

Nie pomagają również apele prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który niedawno udzielił wywiadu dla niemieckiego "Bilda" w którym apelował do niemieckiego rządu o większe wsparcie wojskowe, ponawiając apel przede wszystkim o czołgi mówiąc, "to kwestia przeżycia naszych żołnierzy". A w pewnym momencie nawet stracił cierpliwość mówiąc "jesteście niezależnym krajem, jeśli jesteście gotowi ratować ludzi, to dajcie nam te czołgi, jeśli tego nie chcecie, wasza sprawa, ale nie mówcie wtedy, że "najpierw Stany Zjednoczone, potem Niemcy, potem Polska"

Niemcy jednak nie mają problemu, żeby zatwierdzić dalsze dostawy broni m.in. do Egiptu, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Sudanu, które uczestniczą w koalicji kierowanej przez Arabię Saudyjską w wojnie w Jemenie. Tylko dla Kuwejtu od 8 grudnia 2021 roku do 13 września bieżącego roku rząd w Berlinie wydał 14 indywidualnych licencji eksportowych o wartości łącznie 1,3 mln euro. Wśród odbiorców dostaw niemieckiego uzbrojenia znajdują się także inne kraje Bliskiego Wschodu i Półwyspu Arabskiego. Oprócz Jordanii i Omanu jest to przede wszystkim Katar, któremu rząd federalny wydał 46 indywidualnych licencji eksportowych na kwotę 20,7 mln euro. Niemiecki sceptycyzm widać także w kręgach związanych z obronnością. Na początku września, gdy napływały pierwsze doniesienia o ukraińskiej kontrofensywie, minister obrony Christine Lambrecht wykluczyła zwiększenie dostaw broni na Ukrainę, mówiąc, że niemieckie zapasy są na wyczerpaniu i że należy utrzymać dostawy, aby zapewnić krajowi możliwość obrony do czasu, gdy będzie mógł wykorzystać pakiet 100 mld euro (87 mld funtów) obiecany przez Scholza w lutym na zakup większej ilości sprzętu.

Przeciwnego zdania jest wicedyrektor think tanku Fundacja Badań Strategicznych (FRS) dr Bruno Tertrais mówiąc, że „Ukraina ma szansę wygrać tę wojnę. Z drugiej strony wszystko zależy od tego, co nazwiemy zwycięstwem. Według standardów ukraińskich i zachodnich powinno to być całkowite odzyskanie integralności terytorialnej. Mniejszym sukcesem byłby powrót do linii z 23 lutego. To byłaby porażka Rosji i sukces Zachodu, ale czy zwycięstwo Ukrainy?" Dodajł, że „są trzy elementy ukraińskiej kontrofensywy, pozwalające im odeprzeć armię, która ma przewagę liczebną. Po pierwsze, Ukraina jest stroną broniącą. Z militarnego punktu widzenia ma to znaczenie nie tylko ze względu na liczebność sił obronnych, ale także ich morale. Po drugie, siły rosyjskie mają problemy z personelem, sprzętem i właśnie morale. Po trzecie, wsparcie Zachodu w zakresie sprzętu jest teraz ważnym czynnikiem".

Czytaj też

Zachód obecnie stoi przed poważnym wyzwaniem nie tylko politycznym związanym z ochroną swojego bezpieczeństwa, ale i moralnym. Zachodowi powinno zależeć na tym, żeby wojna zakończyła się jak najszybciej i powstrzymać to co się dzieje- zwłaszcza po kolejnych doniesieniach o zbrodniach popełnianych przez wojska rosyjskie na ludności cywilnej, które kwalifikują się pod międzynarodowy trybunał.

Polityka a realia

Przekazanie Ukrainie czołgów produkcji zachodniej będzie trudne, ale jest możliwe, a nawet konieczne. Czołgi takie jak amerykański M1A1 Abrams, niemiecki Leopard 2A4 czy francuski Leclerc mają zdecydowanie wyższe parametry niż te, które przekazywano Ukrainie do chwili obecnej, zwykle rodziny T-72M1 lub ich modyfikacje. Ponadto, pula czołgów rodziny T-72M1 w państwach NATO jest skończona i wraz z upływem czasu oraz w miarę trwania konfliktu czołgi są zużywane lub tracone w działaniach bojowych. Jednocześnie jednak czołgi zachodnie wymagają bardziej rozbudowanego zabezpieczenia logistycznego, są też cięższe - masa od 55 ton, w wypadku Leoparda 2A4 czy wczesnych wersji Leclerca, które mogłyby zostać przekazane z nadwyżek państw, które je posiadają - do ponad 65 ton w wypadku Leopardów i Abramsów.

Czytaj też

Fot. Wikipedia/CC BY 2.0

Pierwszym elementem jest decyzja polityczna. O tę wbrew pozorom niełatwo, o czym świadczą choćby decyzje władz Niemiec, które wzbroniły się nawet przed przekazaniem czołgów Leopard 1A5 (starszej generacji, uznawanych za przestarzałe nawet w stosunku do T-72M1R czy Twardych), uzasadniając to obawą przed eskalacją wojny. A eskalacja jak widzimy i tak nastąpiła. Nie ma też wątpliwości, że Ukraina potrzebuje nawet takich starszych czołgów (czy np. wozów wsparcia ogniowego jak francuskie AMX-10RC czy włoskie Centauro B1), bo na wojnie o tak dużej skali wykorzystywane są nawet proste holowane armaty przeciwpancerne i improwizowane pojazdy bojowe.

Już niebawem wozy AMX-10RC (na zdjęciu) i VAB mają doczekać się następców - fot. Davric/Wikipedia

Drugim elementem jest wdrożenie takiej decyzji. I tutaj także nie jest łatwo, bo państwa zachodnie nie mają dużych zapasów nadwyżkowych czołgów nowej generacji. Do kilkudziesięciu wozów Leclerc może przekazać Francja. Niemcy mają pewne zapasy Leopardów 2A4, ale są one niewielkie , w rękach przemysłu, same czołgi wymagają też długotrwałych remontów, podobnie jak wozy posiadane przez Hiszpanię. Większe zapasy mają USA, chodzi tu o czołgi M1A1 Abrams, na przykład te wycofane przez Marines, ale wymagają one specyficznego zabezpieczenia logistycznego i mają masę ponad 60 ton. Francja czy Niemcy będą niechętne przekazaniu czołgów z własnych sił zbrojnych, bo mają ich mało, podobnie jak inne państwa. Jeszcze inną opcją są wspomniane, starsze Leopardy 1, tych według różnych źródeł jest ok. 150 w samym niemieckim przemyśle (nie są w służbie od 2003 roku). Takie pojazdy byłyby potrzebne, jednak jako uzupełnienie.

Fot. 7th Army Training Command/flickr/CC BY 2.0

Czytaj też

Z kolei dostawa fabrycznie nowych czołgów zwiąśzana jest z oczekiwsaniem przez miimum 2-3 lata . Ale trzeba też brać pod uwagę, że konflikt będzie trwać długo. Decyzja polityczna musi więc zapaść.

Autorzy: Piotr Miedziński, Jakub Palowski

Komentarze (15)

  1. kaczkodan

    Zachodniosć czołgów ma niewielkie znaczenie, liczy się po prostu sztuką i szybkość. Swoją drogą z rozmów wynika że Rosjan bardzo deprymuje idealny stan utrzymania tych czołgów.

  2. X

    Ukraina zapewne dostanie czołgi z zachodu - czyli z Polski :|

    1. Greedo

      I tak powinno być, tylko że 1:1 z nowymi maszynami dla Polski. Po za tym wszystkie polskie zakłady powinny 24h montować nowe kamery KLW Asterix oraz Erawę na czołgi remontowane dla Ukrainy.

    2. kaczkodan

      Całkowita zgoda - czołgi na Ukrainę powinny iść z termowizją i radio-bms obowiązkowo, bo to robi największą różnicę. Koszty może są duże, ale przekładają się na znaczny, rzędu 2x, wzrost skuteczności. Erawy raczej nie będzie - kontakt 5 jest skuteczniejszy, a gdyby się dało to poszedłby już wcześniej.

  3. Starszy Nadszyszkownik Sztabowy

    odnosze wrażenie ( mam nadzieję, że mylne ), że Niemcy jak już zdecydują się na dostarczanie Leopardów 2, to potem będą decydować, czy dostarczą je Ukrainie, czy też dostarczą je Rosji. Niemcy tracą szansę na wznowienie produkcji tych czołgów w zamian za przekazanie z zachodu starszych wersji Leopardów II Ukrainie i przekazanie w ich miejsce zachodnim krajom nowych Leopardów II.

    1. Extern.

      Ciekawy pomysł rzuciłeś. Niemcy mogły by przekazać wszystkie swoje LEO2 Rosji i w ten sposób za jednym zamachem zakończyć tę wojnę i jednocześnie zrealizować swoje marzenia o strategicznym sojuszu z Rosją ponad głowami Europy środkowej i Anglosasów. To byłby Gambit stulecia. Poświęcić swoje wpływy w Europie, oraz sojusz z USA, w zamian za tani gaz z Rosji.

    2. kanapowy Wódz Naczelny

      Nie gambit a strzał w kolano z armaty. Na nic Niemcom rosyjski gaz bez rynku zbytu w USA i reszcie Europy a po takim ruchu to by był koniec ich eksportu na pewno do USA ale i dużej części Europy. Dlatego Niemcy stoją w takim rozkroku bo do utrzymania ich potęgi potrzebują i taniego gazu i rynków zbytu. Niemcy to nie Chiny które teoretycznie mogą przenieść się na bazowanie na rynku wewnętrznym.

  4. Krtek

    20 Leclerc i 30 Leopardów na przykład to będą śmieszne ilości , to nie Wunderwaffe, więcej na wydaniu nie mają. Zmienić może coś tylko duża liczba Abrams. Pewnie już się szkolą Ukraińcy

    1. Gruby

      Widziałem filmik, w którym Ukraińcy szkolili się na symulatorach obsługi A-10 Warthogów, w przypadku gdyby mieli je otrzymać. Podejrzewam, że Abramsy też mogą już być objeżdżane, chociaż do nich nie ma DCS ;)

    2. Extern.

      Niemcy u swojego producenta czołgów (KMW) mają skitrane 600 sztuk LEO2A4, Wiadomo bo tyle oferowali całkiem niedawno Anglikom, gdy ci zaczęli mówić o wymianie Challengerów. A to już był by game changer tej wojny. No ale wiadomo, to Niemcy, więc nie przekażą, ale mieć mają.

  5. Valdi

    Przypomnijmy że 116sztuk Abramów z USA marine corp już w drodze I to idzie do zelaznej 180sztuk K2 , w partiach tylko po 20 w 2022 i 2023 na przesmyk suwalski Także p91 twardy zostaje na razie Natomiast t72 może iść na Ukraine Tam potrzebne następne 3 brygady zmechanizowane

  6. Eneas

    Trzeba tylko podnieść rakiety i przynieść je do przodu. Nie sądzę, aby stan był tak zły, że rakiety nie nadają się już do użytku. Jeśli wy, Polacy, nie zadbacie o to, nikt inny tego nie zrobi.

  7. Krtek

    Ale tak naprawdę ani Niemcy ani Francja nie mają takich ilości czołgów do przekazania aby diametralnie zmienić losy wojny. To nie ilości jak T72 z krajów Europy wschodniej. Oni przez lata nie inwestowali w produkcję nowych czołgów chyba że na zamówienia eksportowe. Leclerca i Challengera już nie robią nawet. Jedynie Polska, Czechy i Abramsy z USA.

    1. Jaszczur

      Dlatego mówię że III wojne światową czołgi będą widzieć parę miesięcy po czym nie zostanie żaden... Produkcja się nie opłaci w czasie wojny czołgi za 10 mln gdzie jego przeżywalność to parę godzin.. III wojnę światową wygrają miliony piechurów toyoty i nissany

  8. miechu131

    Szkoda, że nie ma jak sprawdzić tam K2.

  9. pomz

    A co powiecie nt czołgów typu M60? I Turcy i IDF robił ciekawe ich modernizację. Działo kaliber 105 mm. Nie muszą iść na główną linie walk, drugotylowe kierunki, zadania. Oczyszczanie tyłów z wroga, wspólnie z OT,tu by się chyba ładnie wpisał...

    1. kukurydza

      Za cenę zmodernizowanego M60 (a skąd je brać? ile te moderki zajmą i ile zakosztują?) można kupić całkiem spory mix PPK lepszych i gorszych, tak by poradzić sobie z całą paletą celów. Natomiast M60, ze swoją rachityczną 105, nie poradzi sobie realnie z żadnym nowszym i lepiej opancerzonym czołgiem, co najwyżej z antykami bez ERA, no i oczywiście z bewupami wszelkiej maści. Tyle, że... no właśnie, zamiast niego można kupić liczne PPK które będą łatwiejsze do transportu. Jak czołgi, to takie, które maja szansę przetrwać i wygrać spotkanie z innymi czołgami.

  10. Grażewicz

    Niemieckie cwaniaki wiedzą, że Leopardy 2 to nie Abramsy i cały świat zobaczy ile są naprawdę warte ich czołgi podczas pełnoskalowago konfliktu . Front syryjski już pokazał to i owo.

    1. VIS

      Wojna to nie world of tanks, siłą czołgów jest silnik i radio na drugim miejscu opancerzenie i armata. Co pokazały Leopardy w Syrii to to jak nie należy używać czołgów i obnażyły słabość intelektualną dowództwa Tureckiego.

    2. Esteban

      Chyba nie bardzo masz pojęcie o zastosowaniu Leo przez Turków i co było przyczyną, że ponieśli spore straty. Podpowiem, że podobnie kiedyś postąpili ruscy w Czeczenii i też dostali łomot. Gdyby no. Amerykanie przyjęli turecką taktykę, też by wracali na tarczy.

    3. Extern.

      To nie ma żadnego znaczenia. Tylko kompletny laik się zdziwi gdy jakiś LEO2 czy Abrams zostanie zniszczony, na symetrycznej wojnie. W Niemieckim specyficznym podejściu do wspomagania Ukrainy chodzi przecież o geopolitykę a nie o marketing.

  11. SzaraEminencja

    Jak dla mnie do Ukrainy powinny trafić nasze pozostałe PT 91 (oraz zmodernizowane T72). Skuteczny czołg, który łatwo wdrożyć do służby. Tylko oczywiście w tym momencie raz, że Amerykanie musieliby nam zabezpieczyć granicę w miejsce wysłanych czołgów, a dwa musieliby nam wymienić 1:1 przekazane czołgi na M1A1 SA. Natomiast Amerykanie powinni przekazać Ukrainie wycofywane ze służby M1128. Mobilny pojazd kołowy z dobrą armatą by im się przydał. Abramsy dla Ukrainy to byłby koszmar logistyczny i czas oczekiwania na pewno spory. A czołgów potrzebują na teraz.

    1. VVV

      bo trafią a czesc bedzie miala nowe kamery III gen Asteria. ale dostarczenie 600 czolgow nie zalatwi tematu bo te psuja sie, sa niszczone itp oraz brakuje czesci zamiennych.

  12. VVV

    jedyna opcja to dostarczenie m1a1 + m2a3 + m109a6

  13. TenBlady

    Skąd brać te nowoczesne czołgi? Le'clerki i Challengery nie są już klepane, Niemcy robią wszystko by Leopardy nie znalazły się na Ukrainie i to nawet starszej generacji. Pozostają Abramsy tylko że ostatnie wolne sztuki z Korpusu piechoty trafią do Polski więc zostają skorupy z pustyni do generalnego remontu który troche potrwa. Tylko czekać sarkastycznie na news o przekazaniu Włoskich C1 Ariete, Bo Europa nie przekaże nic dopóki nie powstanie nowy europejski MBT który jest od początku sabotowany.

    1. Paweł P.

      Okaże się, że z Polski ostatecznie 😂 "Szroty" już poszły, co to nocą niosą postrach. Potężne zamówienia, z każdej z możliwych stron już były – w tym produkcja. zanosi się też na kolejne.. Do tego samoloty jeszcze, może się udać. Chciałbym :) Sprawi to tylko, że wszyscy będzieMY bardziej bezpieczni.

  14. Ma_XX

    szczerze to wątpię aby zachód dał jakieś w miarę współczesne czołgi - gdyby zostały zniszczone to straty wizerunkowe firm je produkujących były by znaczne, wiec pewnie będzie zrzuta znowu porosyjskich czołgów albo dostawy starych wersji

    1. GB

      Czołgi Abrams były niszczone w Iraku i jakoś mają dalej świetną opinię. Leo2A4 Turcy tracili w Syrii i jakoś nikt na nie narzeka.

    2. AVI

      To raczej brak przetestowania w warunkach bojowych powoduje straty wizerunkowe. To czego najbardziej wszyscy się boją to jakaś przykra niespodzianka.

    3. Al.S.

      Nie narzeka, bo nikt ich nie używa na wojnie.

  15. DBA

    Ukraina w najmniejszym stopniu nie potrzebuje złomowiska broni pancernej z całego świata. Dotychczas otrzymała od nas prawie 300 T72 i chyba nie sprecyzowana ilosc PT91. Polska ma w zapasach jeszcze kilkaset niemodernizowanych T72 i one po modernizacji wraz z reszta PT powinny trafić na Ukrainę, bo sa potrzebne w ciagu kilku miesięcy, a najlepiej od razu. Rozpatrywanie Leopardów 1 - to lepiej od razu posłac trumny dla przyszłych załóg. A nowe zachodnie czołgi za rok to moze byc musztarda po obiedzie. Zresztą armia UA nie jest w stanie "wchłonąć" wiecej niż kilka nowych brygad pancernych. A równie ważne sa dostawy innej broni , a szczególnie amunicji. A co do Niemiec to jeżeli amerykańskie instytucje finansowe nie pokażą im kogo maja słuchać, to ten dziwny taniec Niemiec z rosja wokół Ukrainy będzie trwał w najlepsze.

    1. szczebelek

      Precyzując mieliśmy 380 T72 w różnym stanie i 232 PT91, a wysłano 232 T72 i 58 PT91, więc jakieś 116 T72 i 174 PT91 są jakąś możliwością, ale wtedy zostajemy jedynie z Leo2 w trzech wersjach....

    2. kanapowy Wódz Naczelny

      Oddanie dalszych t-72 i pt-91 bez zwiększenia dostaw abramsow ze strony USA niestety nie wchodzi w grę. Więc Amerykanie równie dobrze mogą nam dostarczyć m1 jeśli nie chcą bezpośrednio Ukraińcom a nasze wszystkie czołgi post sowieckie mogły by wtedy jechać na Ukrainę. Na Leopardy od Niemców nie ma co liczyć ani Ukraina ani Polska. Gdyby Francja dostarczyła Ukraińcom leclerc,'ki było by to bardzo pozytywne zaskoczenie ale realnie tez bym na to nie liczył.

    3. AVI

      Może Niemcy nie chcą aby symbolem kolejnej kontrofensywy był Leopardy? Rosyjska propaganda od razu połączy je z Tygrysami