Geopolityka

Francja wybiera prezydenta - i zbliżenie lub zdystansowanie się od NATO?

Fot. pxhere.com/CC0

Już za niespełna 3 tygodnie całkowicie zmienić się może sytuacja w Europie. Przeciwnicy funkcjonowania NATO, zwolennicy współpracy z Rosją oraz wnioskodawcy o zamknięcie granic Francji mogą dojść do głosu. Choć, póki co, największe szansę na reelekcję ma Emmanuel Macron, to jego główna rywalka, Marine Le Pen, zdobywa kolejne głosy poparcia. W grze pozostają jeszcze Eric Zemmour i Jean-Luc Mélenchon, którzy również mają inną wizję V Republiki, niż ta, którą obserwowaliśmy przez ostatnie 5 lat. W kontekście bezpieczeństwa wschodniej granicy NATO i współpracy z Polską, nie jest ona lepsza od tej prezentowanej przez obecnego prezydenta.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Republice Francuskiej odbywa się 10 kwietnia 2022 roku. Nieuzyskanie bezwzględnej większości głosów przez jednego kandydata będzie prowadzić do drugiej tury wyborów, zaplanowanej na 24 kwietnia. Do 4 marca 2022 roku startujący musieli przedstawić minimum 500 podpisów wsparcia zebranych od wybranych decydentów (merów i radnych). W wyścigu o francuską prezydenturę jest teraz 12 kandydatów, ale szanse na wejście do drugiej tury ma tak naprawdę tylko czterech z nich: E. Macron, M. Pen, E. Zemmour i J-L. Melenchon, gdyż mają 10 i więcej procent poparcia.

Czytaj też

Bezpieczeństwo Francji, Europy i współpraca międzynarodowa

E. Macron podkreśla, że trwająca wojna przy granicach Unii Europejskiej stwarza zagrożenie również dla Francji. Chciałby, aby jego kraj był zdolny do ponownego wywalczenia pokoju i odbudowy europejskiego ładu. Poprzez inwestycje w rozwój Francuskich Sił Zbrojnych oraz rozbudowę sił policyjnych i antyterrorystycznych chce zapewnić bezpieczeństwo wewnętrzne, a następnie skoncentrować się na międzynarodowym. Popiera zacieśnianie relacji z Katarem, Arabią Saudyjską i ZEA. Dalej jednym z jego głównych celów pozostaje armia europejska oraz wzmacnianie kultury strategicznej UE w kontekście pojawiających się wyzwań. Urzędujący prezydent chce kontynuować misje wojskowe we współpracy z UE, ONZ i NATO. Francja pozostanie zaangażowana w krajach Sahelu, Afryki Zachodniej i Zatoki Gwinejskiej oraz będzie pełnić rolę wspierającą we wzmocnionej Wysuniętej Obecności NATO i Baltic Air Policing.

M. Pen twierdzi, że należy się skoncentrować na Republice Francuskiej. Zanim dojdzie do działań na granicach organizacji międzynarodowych, najpierw trzeba naprawić sytuację wewnętrzną. Zamknięcie granic jest imperatywem, ale cała Unia Europejska, nie tylko w kwestiach bezpieczeństwa, ale również i gospodarczych, musi przejść reorganizację. W wymiarze globalnym M. Pen się wspiera uczestnictwo Francji w misjach zagranicznych, przede wszystkim w Senegalu, Mali, Burkina Faso i Czadzie, gdzie istnieje ryzyko zwiększenia wpływów rosyjskich i chińskich. Jeszcze niedawno opowiadała się za wycofaniem Francji z dowództwa wojskowego NATO, aby państwo nie brało udziału w operacjach wojskowych Sojuszu, ale teraz złagodziła swoje stanowisko, zawieszając postulat wystąpienia ze zintegrowanego dowództwa NATO. Niemniej, rola Francji w organizacjach międzynarodowych zmieni się.

Czytaj też

Podobną wizję przedstawia E. Zemmour, który wskazuje, że największym problemem jest migracja do Francji oraz UE. Choć nie opowiada się za opuszczeniem Unii, to chce renegocjacji układu z Schengen, w celu ograniczenia migracji, a w szczególności osób z Afryki i Bliskiego Wschodu. Uważa także, że wojna na Ukrainie nie powinna być w zainteresowaniu Francji, gdyż są inne, pilniejsze sprawy dla Paryża. Zdaniem francuskiego dziennikarza Francja powinna wzmacniać swoją obecność wojskową na całym świecie. Należy inwestować dużo większe pieniądze w armię i technologię (kolejne lotniskowce i okręty podwodne o napędzie atomowym) oraz zawierać sojusze z tymi, którzy podzielają francuską wizję świata. Niezbędna jest nowa strategia na rzecz obecności w Afryce, która powinna stanowić priorytet dla Paryża w ramach zaangażowania zagranicznego. Współpracę wojskową w ramach organizacji międzynarodowych należy ograniczyć.

Również problematyka bezpieczeństwa Europy i migracji jest niezwykle ważna dla Jean-Luc Mélenchona, który wskazał, iż trzeba dokonać weryfikacji europejskiej polityki kontroli granic zewnętrznych, zrezygnować z militaryzacji granic UE oraz zakończyć część działań Frontexu. Jego zdaniem każde państwo, a w szczególności Francja – mocarstwo atomowe – powinno prowadzić własną politykę bezpieczeństwa i obronności. Opowiada się za przyjęciem nowej Białej Księgi, która przełoży cele geopolityczne na doktrynę obronną, a także wskaże priorytetowe regiony zaangażowania państwa. Francja nie powinna angażować się wojskowo w krajach afrykańskich, gdyż właśnie takie działania powodują niekończące się konflikty zbrojne i radykalizację. Oprócz tego J-L. Mélenchon opowiada się za nieuczestniczeniem Francji w jakiejkolwiek interwencji zbrojnej, która nie otrzyma mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jednocześnie proponuje wycofanie z połączonego dowództwa NATO. Wskazuje, że NATO służy do realizacji interesów USA o charakterze antychińskim.

Prezydentura a Rosja i W. Putin

Urzędujący prezydent przez większość swojej kadencji próbował odbudować relację z Rosją. Nawet teraz, w trakcie agresji rosyjskiej, pozostaje w stałym kontakcie z W. Putinem, określając siebie jako przedstawiciela Zachodu. Francja Macrona chce być całkowicie niezależna od USA i prowadzić własne interesy z Federacją Rosyjską. Wiąże się to z odpowiedzialnością za stabilność i bezpieczeństwo europejskie, ale nie wyklucza kooperacji na poziomie gospodarczym. Choć E. Marcon zmienił swoje podejście do Rosji, gdy pojawiły się informacje o ludobójstwie na Ukrainie, to należy mieć na uwadze, że gdy zostanie wybrany, to na pewno wróci do kontaktów z W. Putinem. Dotychczas podkreślał kilkukrotnie, że Francja nie jest i nie będzie w stanie wojny z Rosją, ale wspólna granica, m.in. UE, zobowiązuje do dialogu. Choć obecny prezydent był wielokrotnie stanowczy względem Kremla, a za wsparcie dziękuje mu sam W. Zełenski to E. Macron nie zerwie całkowicie kontaktów z Moskwą.

Czytaj też

Główna rywalka o fotel prezydencki nigdy nie ukrywała swojej prorosyjskości. Co ciekawe, w pierwotnej wersji ulotek promujących jej start w wyborach, znajdowało się tam zdjęcie z W. Putinem (po rosyjskiej inwazji opracowano nowy szablon). M. Pen zaczęła się dystansować od Rosji w ostatnich tygodniach, ale wymieniła szczególne obszary współpracy, które powinny być podtrzymane tj. walka z terroryzmem, rola RB ONZ, wymiana handlowa i kwestie klimatyczne. Skoncentrowała się na podkreśleniu, że jeśli potrzebna jest niezależność od rosyjskich surowców, to należało się tym zająć już w zeszłym roku, a teraz Francuzi będą ofiarami konfliktu ekonomicznego na linii Bruksela – Moskwa. Choć stwierdziła, że W. Putin przekroczył czerwoną linię, to dalej zaznacza, iż należy utrzymywać kontakty z Rosją, gdyż jeśli państwa europejskie się odwrócą, to ta skieruje się w stronę Chin. M. Pen chce rozmawiać z W. Putinem, gdyż postrzega Rosję jako potęgę nuklearną, z którą trzeba się liczyć.

E. Zemmour przez lata wypowiadał się pozytywnie o Rosji i samym W. Putinie. Nawet aneksja Krymu i inwazja na Ukrainę nie spowodowała zmiany jego opinii. Podkreśla, że głównym powodem rosyjskiej agresji jest zaangażowanie militarne NATO na wschodniej flance oraz wsparcie dla Ukrainy. Tym samym Francja powinna opuścić Sojusz, aby nie wplątać się w nie swoją wojnę. E. Zemmour przekonuje, że najważniejsza jest Francja i Francuzi, a każda wojna w Europie Wschodniej zagraża Paryżowi. Opowiada się dalej za dialogiem z Rosją, gdyż jest on zakorzeniony w historii Francji. W przeszłości potrafił stwierdzić, że marzy, aby w Pałacu Elizejskim zasiadał francuski odpowiednik W. Putina. Chce odejść od koncepcji zwiększania zdolności obronnych Europy wspieranej przez NATO, która byłaby częścią amerykańskiej strategii eskalacji napięć na świecie, zwłaszcza względem Federacji Rosyjskiej.

Czytaj też

W przypadku J-L. Mélenchona są dwa okresy. Przed rosyjską inwazją oraz po niej. W przeszłości dość otwarcie mówił o partnerstwie Paryża i Moskwy. Zaznaczał, że jakiekolwiek rozszerzanie NATO, zwłaszcza o państwa Europy Środkowo-Wschodniej, będzie zagrożeniem dla bezpieczeństwa Francji i realizacją interesów USA. Kandydat mówił, że Rosja się zbroi, ponieważ obawia się dziesiątek wojsk stacjonujących w pobliżu jej granic. We francuskim interesie jest deeskalacja, a NATO nie może prowadzić swojej polityki tylko w oparciu o antyrosyjskość. Po inwazji na Ukrainę nie potępił działań Federacji Rosyjskiej. Sądzi, że Francja musi przyjąć stanowisko neutralne, z Moskwą należy prowadzić dialog, a sankcje nie powinny być nakładane, gdyż cierpią na tym ekonomicznie Francuzi. J-L. Mélenchon powiedział, że nie należy dozbrajać Ukrainy, ponieważ już wiadomo, że Kijów tę wojnę przegra. W ogólnym ujęciu, dystansuje się od tematów dotyczących Europy Środkowo-Wschodniej, nawołując do koncentracji na Francji.

Nowe wyzwania i nowe rozdanie

Po pierwszej turze zostanie, prawdopodobnie, tylko dwóch kandydatów. Sondaże oraz dotychczasowa wieloletnia rywalizacja demonstrują, że do drugiej tury wejdzie E. Macron z około 27% i M. Pen z 21%. 2 tygodnie później – 24 kwietnia – zostanie wybrany nowy prezydent Republiki Francuskiej. Od razu będzie się mierzyć m.in. z konfliktem w Ukrainie, migracją, wzywaniami wewnętrznymi o charakterze religijno-kulturowym, rosnącymi cenami energii i żywności, zagrożeniami terrorystycznymi, strajkami nauczycieli i służby zdrowia, częściowym wycofaniem wojsk francuskich z Sahelu, rosnącą pozycją Chin w regionie francuskich terytoriów zamorskich oraz wyzwaniami na wschodniej i południowej granicy NATO i UE.

Czytaj też

Wszyscy startujący w wyborach umieścili w swojej agendzie bardzo wysoko kwestie bezpieczeństwa. Na podstawie przebiegu kampanii można stwierdzić, że każdy z kandydatów dość mocno ucieka od pytań dotyczących współpracy w ramach NATO oraz relacji z Rosją. Już nawet terroryzm i migracja nie są tak polaryzujące dla Francuzów, jak te dwa tematy. Tym samym, na kilkanaście godzin przed pierwszą turą, wszyscy startujący koncentrują się na podobnych przesłaniach: „najważniejsza jest Francja i Francuzi, a nasz kraj musi być niezależny".

O ile E. Macron bardzo aktywnie działał na arenie międzynarodowej, nawiązując dziesiątki relacji i finalizując intratne kontrakty, o tyle bardzo długo pomijał kwestie wewnętrzne. Przy obecnych rywalach E. Macrona (tylko Valérie Pécresse mogła przejąć jego elektorat) pojawia się coraz więcej haseł o „antymakronizacji". O ile urzędujący prezydent miał dużą przewagę przez ostatnie miesiące, o tyle teraz, bardzo szybko topnieje na korzyść M. Pen. Dla Polski i NATO nie jest najlepszą kandydatką, choćby z powodu dobrych kontaktów z W. Putinem, ale dla Francuzów – skoncentrowanych na sprawach wewnętrznych – już może się nią okazać. Pierwsza, kluczowa decyzja zapadnie w niedzielę wieczorem. Dwie osoby będą zmagać się o fotel w Pałacu Elizejskim i prawdopodobnie o zdystansowanie lub zbliżenie się Francji do NATO.

Komentarze (4)

  1. Al.S.

    Szanowny Redaktorze, każdy kto rozwali Maastricht jest dobry. W dobie potężnych korporacji międzynarodowych, mających w swojej dyspozycji większe możliwości oddziaływania ekonomicznego niż niejedno państwo, to właśnie państwa narodowe wyrastają na obrońców społeczności skupionych wokół tego samego języka, dziedzictwa i terytorium. Zbytnia integracja polityczna w ramach państw jest więc nie tylko niepotrzebna, ale niepożądana, skoro integracja gospodarcza ma miejsce ponad granicami. Czas na powrót do starej, dobrej EWG, z przywróceniem walut narodowych włącznie, bo tylko one pozwalają regulować wzrost gospodarczy i nie powodują wysysania zasobów do najbardziej rozwiniętych gospodarczo centrów. To EWG, nie UE doprowadziła do powojennego rozkwitu Europy, UE wywołała jedynie stagnację i.. wojnę na Ukrainie, poprzez nadmierne pompowanie środków do reżimu Putina. Le Pen może być, choć do wdzięku Marianne sporo jej brakuje.

    1. CdM

      Przeczysz sam sobie. Skoro "potężne korporacje międzynarodowe, mają w swojej dyspozycji większe możliwości oddziaływania ekonomicznego niż niejedno państwo" to oczywistym jest, że państwo narodowe nie wystarczy, a do poskromienia zapędów tych korporacji potrzebne są właśnie organizacje ponadnarodowe.

  2. JAGODA

    Niestety dla nas prawda jest taka, że wszystkie partie francuskie są prorosyjskie i nie ma znaczenia, który kandydat zostanie prezydentem bo francuzi są od pokoleń rusofilami podobnie jak niemiaszki. Mam pewną teorię, z której wynika, że ten kraj który na przestrzeni dziejów dostał łomot od kacapów jest za nimi wyłączając z tego Polskę i ten wyjątek potwierdza regułę.

  3. Hubert

    Przede wszystkim to francuzi wybierają prezydenta swojego kraju a nam nic do tego. Odnośnie tytułu to nie inni kandydaci ale Marcon chciał i chce osłabiać NATO proponując tworzenie jakichś "unijnych struktur wojskowych" poza kontrolą państw członkowskich. Doskonale wpisuje się to w linie nawołowania przez niego do pozbywnia się przez państwa europejskie niepodległości na rzecz jakiejś międzynarodowej organizacji mającej swoją siedzibę w Brukseli aby już bez przeszkody wcielić w życie imperialny projekt Niemiec, Rosji i Francji o nazwie Eurazja od Lizbony po Władywostok. Potwierdził to ostatnio Ławrow w wywiadzie który można zobaczyć na twitterze ambasady rosyjskiej w Warszawie mówiąc, że kibicuje Macronowi w jego "autonomi strategicznej unii europejskiej". 12 dni pózniej Miedwiediew publicznie : Cel? Otwarta Eurazja od Lizbony po Władywostok.

    1. rmarcin555

      Państwa narodowe to piękna idea. Narodowe państwo Rosja atakuje narodowe państwo Ukraina.. Łżewrow może i kibicuje Marconowi, ale płaci Marii Lepenovej.

  4. Single Malt 50 g

    Jeżeli Le Pen wygra, Vovka odczyta to jako poparcie tego, co obecnie wyprawia. Wtedy Europa środkowo-wschodnia będzie ciemnej...