Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Cieśnina Ormuz: realia amerykańskiej blokady

Amerykańska Blokada Cieśniny Ormuz rozpoczęła się 13 kwietnia, w poniedziałek, o godzinie 16:00 czasu polskiego. Jest efektem braku porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem, a konkretniej braku ugięcia się Iranu przed żądaniami Stanów Zjednoczonych. Oto, co wiadomo o technicznych aspektach tego przedsięwzięcia.

USS Canberra
LCS USS Canberra należąca do typu Independence
Autor. U.S. Navy, Specialist 1st Class Mark D. Faram
Po co jest blokada? Środki Rozminować cieśninę Możliwe scenariusze

Po co jest blokada?

W medialnym szumie, podsycanym przez wypowiedzi amerykańskich polityków, irańską propagandę i przy globalnie prowadzonej dezinformacji, warto na początek zastanowić się, po co Stany Zjednoczone wprowadziły własną blokadę morską Iranu. Po ponad miesiącu trwania operacji Epic Fury USA i Izrael właściwie zrealizowały swoje cele wojskowe. Irańska marynarka wojenna (ta konwencjonalna) przestała istnieć, lotnictwo wojskowe zostało zniszczone bądź schowane w podziemnych schronach. W dużej mierze zlikwidowany został potencjał rakietowy, a ostrzały pociskami balistycznymi Izraela i państw arabskich stopniały z kilkuset pocisków dziennie do kilku-kilkunastu. Porażony został przemysł produkujący pociski balistyczne i drony.

Sukcesy taktyczne i operacyjne nie doprowadziły jednak do realizacji celów strategicznych: zmiany rządów w Iranie (o ile taki cel był w ogóle postawiony), całkowitej likwidacji zdolności Iranu do uderzania w przemysł naftowy krajów Zatoki oraz likwidacji zdolności do utworzenia irańskiej blokady Cieśniny Ormuz. Bolesna jest szczególnie ta ostatnia sprawa, ponieważ wprowadzona przez Teheran blokada zaczęła wpływać na sytuację światowej gospodarki poprzez ceny paliw i podkopywać pozycję Stanów Zjednoczonych. Szacuje się, że Iran zachował około 60 proc. zdolności asymetrycznie działającej flotylli okrętów Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, oprócz tego mająca kilkadziesiąt km szerokości cieśnina jest zaminowana (poza wyznaczonymi torami) i może być rażona przez irańską artylerię i drony.

Iran doprowadził do sytuacji, w której to on decyduje, jakie statki mogą wejść i wyjść z Zatoki Perskiej. Oznacza to, że blokuje dostawy światu zachodniemu i arabskiemu, a sam w najlepsze eksportuje. Amerykańska reakcja w postaci postawienia własnej blokady jest więc sensowna, bo zmienia tę sytuację. Na blokadach tracą nie tylko USA i ich sojusznicy, ale w równym stopniu także Iran i jego klienci, w tym Chiny.

Reklama

Środki

Blokady morskie wbrew pozorom nie wymagają wielkich sił morskich. Przykładowo, w czasach pierwszej wojny światowej całe kajzerowskie Niemcy z ich drugą na świecie marynarką wojenną zostały odcięte od świata przez jedną (10.) eskadrę starych brytyjskich krążowników. Okręty te przechwytywały jednostki handlowe z uwagi na większą prędkość i artylerię zdolną do zatopienia statku handlowego. Operowały między Skandynawią, Szetlandami a Szkocją, a więc w oddaleniu od baz niemieckich. W przypadku interwencji niemieckiej marynarki wojennej w bazie w szkockim Scapa Flow czekała niemal cała flota liniowa Imperium Brytyjskiego, która na co dzień nie musiała nawet wychodzić z portów. Oczywiście krążowniki pełniące żmudną służbę blokadową ponosiły straty w wyniku działań U-bootów czy wojny minowej, ale były one niewielkie. Niewspółmiernie małe w porównaniu z osiąganym w ten sposób efektem.

Krążownik HMS Hawke
Krążownik HMS Hawke. Kilka takich skromnych jednostek prowadziło skuteczną blokadę Niemiec w pierwszej wojnie światowej.
Autor. Royal Navy

W dzisiejszych czasach blokadę morską jest łatwiej założyć niż w czasach pierwszej wojny światowej, oczywiście pod warunkiem, że ma się przewagę nad blokowanym. A tę przewagę Stany Zjednoczone mają z całą pewnością. Przeciwnik nie ma floty, która mogłaby atakować siły blokujące i realnie nie posiada takiego lotnictwa.

Współczesne jednostki handlowe są dla Amerykanów łatwe do wykrycia nawet po wyłączeniu transponderów, i można przejmować je poprzez dokonywanie desantów lotniczych na ich pokładzie (tak jak to ma miejsce z rosyjskimi statkami floty cieni), bez drastycznych akcji w rodzaju ich ostrzeliwania. Siły potrzebne do blokady irańskich portów i wybrzeża nie muszą więc być zbyt wielkie.

Wall Street Journal podaje, że w blokadę jest zaangażowanych „ponad 15” amerykańskich okrętów. Kolejne przemieszczają się w rejon, w tym grupa lotniskowca USS George H. W. Bush, który opływa obecnie Afrykę (funkcjonuje też inna informacja, że przeszedł przez Gibraltar i idzie na wschodnie Morze Śródziemne).

Czy to dużo, czy mało? Oczywiście ważna jest nie tylko liczba jednostek, ale też typy i klasy. W skład zespołu wchodzą lekki lotniskowiec desantowy USS Tripoli i okręt desantowy dokowy USS New Orleans z eskortą i grupą 3,5 tys. Marines, a także lotniskowiec USS „Abraham Lincoln” z krążownikiem rakietowym USS Mobile Bay i trzema niszczycielami. Dwa z tych ostatnich – USS Frank E. Peterson i USS Michael Murphy – przeszły 11 kwietnia Cieśninę Ormuz, jako pierwsze jednostki amerykańskie od czasu rozpoczęcia walk.

Reklama

Rozminować cieśninę

Amerykanie wykorzystali zawieszenie broni. Nawet tak silne jednostki jak niszczyciele typu Arleigh Burke, defilując w cieśninie, w niewielkiej odległości od irańskiej artylerii rakietowej, asymetrycznych środków Gwardii Rewolucji Islamskiej, dronów i pocisków balistycznych, dużo ryzykowały. Oczywiście uderzenie sił zbrojnych Iranu na te jednostki wiązałoby się z zaangażowaniem olbrzymiej liczby środków napadu, które znacznie efektywniej można byłoby wykorzystać do uderzania w przemysł państw Zatoki. Utrata dwóch wielkich okrętów byłaby też pretekstem dla Waszyngtonu do zrównania z ziemią całej irańskiej infrastruktury energetycznej.

Próby wytrzymałościowe niszczyciela min typu Avenger.
Próby wytrzymałościowe niszczyciela min typu Avenger. Czy takie obrazki zobaczymy w Cieśninie Ormuz?
Autor. US Navy, Public Domain via Wikipedia

Wejście niszczycieli – według źródeł amerykańskich – jest wstępem do akcji rozminowywania Cieśniny Ormuz. Okręty te mają stanowić zespół osłaniający okręty trałujące od strony Zatoki Perskiej. Od strony Oceanu Indyjskiego będą to siły znacznie większe. Blokada ma więc nie tylko wyrównać sytuację w cieśninie, ale być także wstępem do uzyskania przewagi i sytuacji, w której to USA, a nie Iran, będą kontrolować, kto może przejść Ormuz, a kto nie.

Do rozminowania posłużyć mają relatywnie nowe okręty wielozadaniowe klasy Littoral Combat Ship. Jednostki tego typu miały być efektywne z uwagi na możliwość integrowania ich z modułami zadaniowymi, w tym m.in. modułem do rozminowywania (MCM - Mine Countermeasures Mission). Portal Naval News podaje, że udział w misji wezmą bazujące na co dzień w Bahrajnie USS Tulsa, USS Canberra i USS Santa Barbara. Moduły zadaniowe tych okrętów LCS trapione są problemami technicznymi i są uważane za nieefektywne. Dlatego z japońskiej bazy w Sasebo idą w rejon też klasyczne niszczyciele min typu Avenger – USS Pioneer i USS Chief. Operację mają wesprzeć także podwodne bezzałogowce (Unmanned Undersea Vehicles - UUV).

Reklama

Możliwe scenariusze

Jak na razie (stan na 16 kwietnia) Amerykanie zawrócili kilkanaście statków handlowych i nie doszło w związku z tym do incydentów. Jeżeli coś się rozpocznie, to będziemy mieli do czynienia albo z próbami przedarcia się któregoś ze statków lub ich grupy z portów irańskich i najpewniej byłyby to jednostki chińskie, poparte potęgą Chińskiej Republiki Ludowej.

Potencjalny incydent chińsko-amerykański mógłby przerodzić się w znacznie poważniejszy konflikt niż ten, który był dotychczas. Brak dostępu do irańskich surowców jest dużym problemem dla chińskiej gospodarki, i blokada może okazać się na dłuższą metę nie do zniesienia dla Państwa Środka. Czy w związku z tym wyśle ono swoją marynarkę wojenną w rejon Ormuzu? O ile miałaby ona szanse z Amerykanami w pobliżu własnych wybrzeży, z lotnictwem i wyrzutniami pocisków bazowania lądowego po swojej stronie, o tyle na Bliskim Wschodzie chińska flota walczyłaby w osamotnieniu. I może właśnie o postawienie Chin przed takim wyborem – katastrofa gospodarcza albo militarna – chodzi w całych działaniach wokół Iranu.

Inne scenariusze wojenne związane z blokadą to próby atakowania jednostek niszczących irańskie miny w cieśninie. Będą one łatwym celem, i w ich obronie będą musiały zaangażować się okręty i samoloty amerykańskie. Jednostki rozminowujące będą w takiej sytuacji przynętą, dzięki której mogą ujawnić się różne irańskie środki bojowe, i dzięki temu będzie je można zniszczyć. To jednak bardzo ryzykowne, szczególnie politycznie. Może też dochodzić do ataków irańskich na okręty amerykańskie prowadzące blokadę – tutaj jednak wydaje się, że będą one w stanie dość łatwo się obronić. Możliwe są też działania asymetryczne, np. doprowadzenie do amerykańskiego abordażu na statek, który będzie zaminowany, albo będą się na nim znajdowali bojownicy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Taka obsada, szczególnie elitarna, mogłaby nawet wziąć jeńców lub w inny sposób doprowadzić do kompromitacji politycznej blokady.

Reklama
WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153
Reklama