Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • OPINIA

Europejski system tańszy i lepszy od Patriota?

System przeciwlotniczy SAMP/T jest konkurencyjny dla amerykańskiego Patriota nie tylko ceną, ale również zdolnościami wystarczającymi do zwalczania rosyjskich rakiet.

Aster 30 B1NT
Pierwszy udany test rakiety Aster 30 B1NT przeprowadzony 8 października 2024 roku
Autor. DGA

Antyeuropejska polityka Donalda Trumpa zaczyna się obracać przeciwko Stanom Zjednoczonym również jeżeli chodzi o eksport uzbrojenia. Nakaz, by Europa całkowicie wzięła we własne ręce sprawy bezpieczeństwa i powolne wycofywanie się amerykańskiego wojska ze Starego Kontynentu zmusiły bowiem europejskie kraje do szukania rozwiązań we własnym przemyśle, w tym również w dziedzinach, w których wcześniej brylowali głównie Amerykanie. Tym bardziej że proponowane przez nich, nowoczesne rozwiązania mają coraz wyższą cenę oraz najczęściej są przekazywane bez transferu technologii.

Reklama

Użytkownicy amerykańskiego sprzętu są więc całkowicie uzależnieni od dostaw ze Stanów Zjednoczonych i terminów, jakie tam są narzucane. A one mogą się zmieniać, ponieważ wojna w Iranie ogołociła zapasy uzbrojenia w USA i teraz trzeba je odtworzyć. W tym momencie przestają się liczyć zagraniczne umowy, a więc dostawy rakiet i pocisków do krajów potrzebujących wzmocnienia swoich sił mogą się opóźniać.

Jedną z dziedzin, w których Amerykanie jeszcze do niedawna przodowali, a w których pojawiają się im teraz poważni konkurenci, jest obrona przeciwlotnicza, szczególnie średniego i dalekiego zasięgu. Początkowo praktycznie cały świat zachodni uzależnił się w tej dziedzinie od amerykańskich rozwiązań, godząc się na wprowadzenie pod koniec lat pięćdziesiątych systemu przeciwlotniczego Hawk (wykorzystywanego m.in. w Hiszpanii, Włoszech, Grecji, Francji, Szwecji, Niemczech, Norwegii, Belgii, Danii i Turcji).

Amerykanie tracą dominację w obronie przeciwlotniczej

Jak się okazało, część państw wyciągnęła wnioski z trudnej współpracy z amerykańskim przemysłem. Kiedy więc pojawił się system Patriot, nie wszystkie kraje wykorzystujące system Hawk zdecydowały się na jego zastąpienie tym nowym rozwiązaniem. Oczywiście system Patriot zamówiły w Europie takie kraje jak Niemcy, Grecja, Holandia, Polska, Hiszpania i Szwecja. Jednak Włochy i Francja postawiły na własne rozwiązanie, które teraz może podebrać klientów amerykańskiemu przemysłowi.

Co najciekawsze, francusko-włoskie konsorcjum Eurosam, budując system przeciwlotniczy SAMP/T (Sol-Air Moyenne Portée Terrestre – ziemia-powietrze średniego zasięgu, lądowy), prawdopodobnie wcale nie zamierzało rywalizować z amerykańskim Patriotem. Sami Amerykanie doprowadzili jednak do tego, że do tej rywalizacji ostatecznie dojdzie, i to prawdopodobnie z korzyścią dla europejskiego przemysłu. Na rynku coraz częściej potrzebne są bowiem rozwiązania nie tylko wyrafunowane technologicznie, ale po prostu skuteczne.

SAMP T
Strzelanie rakiety Aster-30 z systemu SAMP/T
Autor. Francuskie ministerstwo obrony

Pomogli w tym również Ukraińcy, którzy pokazali, z jakimi zagrożeniami trzeba się liczyć ze strony Federacji Rosyjskiej, jak również, co jest potrzebne, by te zagrożenia eliminować. Porównali też system SAMP/T z Patriotem i uznali, że jest on użyteczny, jednak do węższej grupy celów niż w przypadku amerykańskiego odpowiednika.

Okazało się również, że koncepcja budowy francusko-włoskiego systemu przeciwlotniczego była o wiele bardziej otwarta niż amerykańskiego. Dzięki temu cały system można poddać gruntownej modernizacji: dodając do niego nowy radar (i to wcale nie jednego typu) zamiast obecnie wykorzystywanej stacji Arabel, nowe rakiety i nowe oprogramowanie.

Tymczasem wymiana radaru kierowania ogniem w przypadku systemu Patriot okazała się niemożliwa. To tylko za jego pośrednictwem mogą być bowiem przekazywane do rakiet dane o celach wypracowane przez system zarządzania obroną powietrzną IBCS. I to nawet w sytuacji, gdy te dane uzyskuje się w oparciu o inną stację radiolokacyjną. Amerykanom pozostało więc jedynie zmodernizowanie wcześniej wykorzystywanych radarów Patriota, korzystając z nowych technologii oraz dodając dwie dodatkowe, choć mniejsze anteny ścianowe (co prawdopodobnie zdublowało cenę całości).

Reklama

Amerykanie próbują się „bronić”

Dopiero w maju tego roku koncern Lockheed Martin poinformował, że rozpoczęto prace nad zmianą tej sytuacji. W ciągu roku ma bowiem powstać system RIG-360, który pozwoli już na przekazywanie danych z systemu kierowania ogniem do pocisku rakietowego z pominięciem dedykowanego radaru systemu Patriot. Daje to szanse chociażby takim stacjom radiolokacyjnym jak opracowana w Polsce Sajna, zwiększając żywotność systemu, który wcześniej był uzależniony tylko od jednego, bardzo drogiego i mało mobilnego rozwiązania.

Jednak system Patriot ma jeszcze inne wady. Może bowiem wykorzystywać tylko dedykowane mu rakiety amerykańskie i Amerykanie samodzielnie nie zamierzają tego zmieniać. Oczywiście teoretycznie jest możliwość wprowadzenia innych pocisków, jednak wymaga to kosztownej modernizacji, prowadzonej oczywiście nie przez użytkownika, ale przez producenta w Stanach Zjednoczonych. Dobrym tego przykładem jest integracja systemu Narew z systemem Wisła w Polsce. Nie polega ona jednak na włączeniu wyrzutni pocisków CAMM-ER do baterii Patriot, ale na połączeniu obu systemów w jedną sieć – oczywiście opracowaną wcześniej przez Amerykanów.

Zupełnie inaczej ma działać nowa wersja systemu SAMP/T oznaczona końcówką NG (Nouvelle Génération - nowej generacji). W lutym 2023 roku rozpoczęto bowiem dodatkowo prace nad jej integracją z systemami obrony powietrznej krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu, takimi jak: francuskie VL MICA i Mistral oraz wykorzystywanym przez Włochów systemem CAMM-ER. Rozważana jest także możliwość dodania do SAMP/T NG norweskich wyrzutni NASAMS oraz niemieckich IRIS-T.

SAMPT i MICA
Jest bardzo prawdopodobne, że już niedługo, stojące obok siebie wyrzutnie rakiet Aster i Mica będą pracowały w ramach jednej baterii SAMP/T NG
Autor. M.Dura

Największe znaczenie będzie miał oczywiście zupełnie nowy pocisk Aster 30 B1NT (Block1 Nouvelle Technologie) przygotowany już m.in. do zwalczania obiektów balistycznych i pocisków hipersonicznych lecących z prędkością przekraczającą 5 Machów. Powstał on na bazie starej rakiety Aster 30 Block 1, z założeniem, że geometria, masa i wymiary rakiety mają pozostać niezmienione, by można było korzystać ze „starych” wyrzutni. Ograniczono także zmiany wprowadzone w pierwszym stopniu pocisku – przyśpieszaczu startowym. Dzięki temu w ustandaryzowanych kontenerach startowych rakiet Aster 30 można przenosić zarówno drogie antyrakiety, jak i tańsze pociski starszej wersji, przeznaczone do zwalczania mniej wyrafinowanych celów: samolotów, śmigłowców czy dużych dronów.

Inaczej jest np. w przypadku systemu Patriot kupionego przez Polskę. Tutaj jest tylko jeden rodzaj pocisku PAC-3MSE, który kosztuje ponad 4 miliony dolarów, a więc co najmniej dwa razy więcej niż Aster 30. Natomiast zapowiedzi, że do baterii Wisła zostanie wprowadzony tańszy pocisk Low Cost Interceptor (niskokosztowy pocisk przechwytujący) do mniej wyrafinowanych celów, okazały się nieprawdziwe. Podobnie zresztą jak obietnice wprowadzenia taniej rakiety SkyCeptor (czyli zmodernizowanej rakiety Stunner wykorzystywanej w izraelskim systemie Proca Dawida).

Amerykanie zrobili bowiem wszystko, by nie doszło do uzgodnień ze stroną polską odnośnie kosztów, co ostatecznie zmusiło Polaków do pozostania jedynie przy niezwykle drogich rakietach PAC-3 MSE. Tymczasem będzie to marnotrawstwo, czego dowodem jest właśnie system SAMP/T. Starsze wersje rakiet Aster 30 potwierdziły bowiem swoją skuteczność na Ukrainie. Ukraińcy przyznali, że dzięki SAMP/T udało im się zestrzelić wiele celów, nie ujawnili jednak, by wykorzystywano francusko-włoskie baterie do zwalczania rakiet balistycznych.

A taka możliwość jednak istnieje, co potwierdzili w warunkach bojowych sami Francuzi. W kwietniu 2024 roku zestrzelili bowiem nad Morzem Czerwonym trzy rakiety balistyczne odpalone z terytorium Jemenu. Oczywiście wykorzystano do tego inną platformę startową – francuską fregatę projektu FREMM. Jednak z jej wyrzutni odpalono rakietę Aster 30 starszej wersji, dokładnie taką samą, jaką stosuje się w systemie SAMP/T.

Te sukcesy europejskiego rozwiązania zmusiły ostatecznie Amerykanów do zmiany swojej dotychczasowej polityki i kilkanaście lat po obietnicach złożonych w czasie trwania programu Wisła w Polsce, rozpoczęli oni analizę rynku, szukając dla baterii Patriot tańszych pocisków. Mają być one zdolne do zwalczania samolotów, rakiet manewrujących i balistycznych krótkiego zasięgu oraz kosztować mniej niż milion dolarów. Jest to jednak mało prawdopodobne, ponieważ znalezienie takiego rozwiązania drastycznie zmniejszy zamówienia na pociski PAC-3MSE.

Reklama

Czym jest system SAMP/T NG?

Pocisk Aster 30 Block1 NT posiada aktywną, radarową głowicę naprowadzającą pracującą w paśmie Ka. Jest to wyższa częstotliwość w porównaniu do wcześniej stosowanego w rakietach Aster pasma Ku. Taka zmiana zwiększyła rozdzielczość, ułatwiając naprowadzanie na bardzo małe cele (np. na głowice balistyczne). Pasmo Ka zapewnia mniejszy zasięg, lecz tę wadę udało się zneutralizować odpowiednio kształtując wiązkę. Dzięki aktywnej głowicy rakieta działa według zasady „wystrzel i zapomnij”, przez co system nie musi jej prowadzić przez cały czas lotu i może, z wykorzystaniem tego samego radaru kierowania ogniem, atakować wiele obiektów.

Aster 30
„Stare” wyrzutnie systemu SAMP/T mogą bez problemu wykorzystywać nowe rakiet Aster 30 B1NT
Autor. M.Dura

Francuzom udało się też zwiększyć zasięg pocisku Aster 30 w odniesieniu do celów aerodynamicznych z około 70 km do ponad 150 km. Jest to więc tyle samo, co w przypadku droższych rakiet PAC-3MSE. Do tego wszystkiego konsorcjum Eurosam dołożyło dużą prędkość szacowaną na 5500 km/h oraz ogromną zwrotność, dzięki połączeniu sterowania aerodynamicznego (za pomocą sterów) z bezpośrednim sterowaniem wektora ciągu z wykorzystaniem tzw. układu „PIF-PAF”.

Układ ten opiera się na rakietowym silniku korygującym, którego cztery dysze umieszczono w sterach bocznych członu bojowego. Przez odpowiednie otwieranie tych dysz można przesuwać w bok pocisk, zmieniając jego trajektorię w odniesieniu do celu. W ten sposób rakieta Aster 30, lecąc z prędkością 4,5 Macha, może wykonywać manewry z przeciążeniami nawet do 50G. W przypadku rakiety PAC-3MSE tego rodzaju zwrotność zapewniono rozmieszczając w części przedniej kadłuba bardziej skomplikowany układ 180 małych silników rakietowych na paliwo stałe, które po uruchomieniu w odpowiedniej sekwencji precyzyjnie przesuwają pocisk w kierunku celu.

PAC-3MSE
Układ 180 korygujących silników rakietowych w rakiecie PAC-3 MSE
Autor. M.Dura

W bateriach SAMP/T NG zmieniono także radar. Obecnie wykorzystuje on jedną antenę obrotową klasy AESA (aktywną) wykonaną już w technologii azotku galu (GaN). Dzięki temu zwiększono zasięg wykrywania z 200 km do 350 km i wprowadzono możliwość śledzenia do nawet 1000 obiektów powietrznych. Przy czym dla całego systemu nie było żadnego problemu, by Włosi wprowadzili swój własny radar Kronos GM HP firmy Leonardo, a Francuzi swój – typu Ground Fire 300 firmy Thales. W obu przypadkach w układzie obróbki danych miała zostać zastosowana sztuczna inteligencja ułatwiająca operatorom m.in. klasyfikację celów powietrznych.

Ważną zaletą baterii SAMP/T jest kilkukrotnie mniejsza liczba żołnierzy (około 20) obsługi w porównaniu do baterii Patriot (około 90). W nowych bateriach SAMP/T NG ta liczba może się nieznacznie zwiększyć, ponieważ w module kierowania i dowodzenia ME NG (Le module d’engagement de nouvelle génération) dołożono jedno stanowisko operatorskie przeznaczone dla kierującego strzelaniem pocisków krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu. Jednak w czasie awaryjnego nadzoru nad systemem wystarczą do tego tylko 4 osoby.

Ground Fire 300
Ground Fire 300 - jeden z dwóch radarów kierowania uzbrojeniem proponowany dla baterii SAMP/T NG
Autor. Thales.

Problemem koncernu Eurosam pozostają tak naprawdę jedynie mniejsze zdolności produkcyjne niż w przypadku Amerykanów. Nie wynika to jednak z zastosowania jakichś bardziej skomplikowanych technologii, ale po prostu z mniejszej skali zamówień. Zmiana może nastąpić bardzo szybko, ponieważ na zwiększenie skali produkcji rakiet Aster Włosi i Francuzi zamierzają wykorzystać fundusz SAFE (w wysokości nawet kilkudziesięciu miliardów euro). Automatycznie wpłynie to również na cenę baterii, która już teraz „bije na głowę” amerykańskiego Patriota.

Jedna bateria SAMP/T NG kosztuje bowiem około 140 milionów euro. Tymczasem jedna bateria Patriot kosztuje miliard dolarów, a w polskiej wersji, kupionej w 2018 roku - ponad dwa miliardy dolarów. To właśnie dlatego coraz więcej państw interesuje się francusko-włoskim rozwiązaniem i co ciekawe znowu pomaga w tym polityka Donalda Trumpa. Pierwszym, zagranicznym nabywcą systemu SAMP/T NG jest bowiem Dania, oficjalnie kierując się niższą ceną od Patriota oraz korzystniejszym harmonogramem dostaw. Jednak ważną rolę w tej decyzji miała również agresywna polityka Trumpa w odniesieniu do duńskiej Grenlandii, która zwiększyła antyamerykańskie nastawienie u Duńczyków, i to prawdopodobnie na wiele lat.

Co gorsza dla Patriota, jest bardzo prawdopodobne, że kilka z zakupionych przez Francuzów i Włochów systemów zostanie przekazanych Ukrainie, gdzie zostaną sprawdzone w warunkach bojowych. Jeżeli to rozwiązanie się sprawdzi, to system Patriot w Europie zacznie mieć naprawdę poważne problemy. I jak się okazuje, nie tylko w Europie.

Systemem SAMP/T NG zainteresowały się już bowiem na poważnie Arabia Saudyjska, Belgia, Estonia, Chorwacja, Szwajcaria (pomimo że wcześniej wybrała system Patriot), Luksemburg, Turcja, Bangladesz oraz Singapur (który zresztą w 2013 roku kupił dwie baterie systemu SAMP/T).

Reklama
WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama