Geopolityka

USA i NATO wspierają Szwecję i Finlandię. Cel: powstrzymać rosyjskie działania de-akcesyjne [OPINIA]

Fot. Szwedzkie Siły Zbrojne

Amerykanie są najprawdopodobniej skłonni zagwarantować swoisty parasol ochronny nad Szwecją czy też Finlandią, w przypadku gdyby oba państwa zdecydowały się finalnie rozpocząć proces akcesji do NATO. Na razie wprost o takiej możliwości wspomniała, oczywiście w kontekście szwedzkim, tamtejsza minister spraw zagranicznych Ann Linde. Doszło do tego tuż po spotkaniu z sekretarzem stanu Antonym Blinkenem w Waszyngtonie. Podkreśliła przy tym, , że nie byłoby to porównywalne ze skalą gwarancji jaka jest do dyspozycji pełnoprawnych członków NATO (słynny Artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego). Lecz i tak stanowiłoby to olbrzymie wsparcie względem prawdopodobnych prób zastraszenia NATO oraz Szwecji i Finlandii przez Rosję. Należy domniemywać, że strona amerykańska rozważa podobne kroki względem Finlandii.

Tego rodzaju amerykański sygnał polityczno-dyplomatyczny, wykonany w Waszyngtonie względem Szwedów, jest obecnie kluczowy dla możliwej, w pełni swobodnej debaty o wejściu do NATO. Dotyczy on bowiem pozycji zarówno Szwedów jak i Finów, ale też odpowiedniej swobody w ramach wewnętrznej debaty natowskiej. Państwa aplikujące do sojuszu obronnego mogą bowiem już teraz zakładać, że znajdą się pod presją zewnętrzną. Oczywiście, mowa jest przede wszystkim o działaniach Rosji, o czym szerzej w dalszej części tekstu. Jednakże, należy spodziewać się, że Kreml to nie jedyne państwo świata, o pozycji mocarstwa, które nie chciałoby widzieć dalszego rozszerzania NATO. Szczególnie na kierunku nordyckim, biorąc pod uwagę chociażby rosnące chińskie zainteresowanie Arktyką. Jeśli zaś mówimy o debacie wewnątrz samego NATO, umowne amerykańskie gwarancje można odczytywać w dwojaki sposób. Przede wszystkim, jest to wprost wskazanie, że administracja Joe Bidena widziałaby nowe państwa – tj. Szwecję i Finlandię, w strukturach natowskich. Drugim z elementów tych gwarancji byłoby zapewnienie czasu na swobodną debatę w 29 państwach NATO poza Stanami Zjednoczonymi, tak aby nie było zbędnych obaw w samym Sojuszu. Te zaś pojawią się wraz z niemalże pewnymi działaniami Rosji. Nawet przy założeniu, że NATO i jego członkowie zdecydują się na ekstremalnie szybką ścieżkę akcesyjną (premier Norwegii Jonas Gahr Støre miał stwierdzić na łamach „Verdens Gang", że Szwecja i Finlandia mogą uzyskać zgodę na członkostwo w NATO już w ciągu dwóch tygodni, ale pojawiły się też pesymistyczne głosy o przynajmniej rocznym procesie akcesyjnym), to i tak będziemy mieli pewien okres niepewności strategicznej. Waszyngton musi to już teraz brać pod uwagę, podobnie jak i pozostałe państwa Sojuszu.

Czytaj też

Jeśli potwierdzą się przekazy, które możemy zaobserwować teraz w Waszyngtonie, Amerykanie staliby się dla Szwedów, Finów oraz państw NATO żyrantem bezpieczeństwa w najtrudniejszym okresie - obejmującym czas od złożenia dokumentów w aspekcie aplikacji do sojuszu obronnego a uzyskaniem formalnej akceptacji przez wszystkich dotychczasowych członków NATO. Nie da się bowiem ukryć, że w przeciwieństwie do wcześniejszych rozszerzeń, które miały miejsce po zakończeniu zimnej wojny (w tym naszej, polskiej akcesji), obecne byłoby najbardziej skomplikowane pod względem strategicznym – politycznym i wojskowym. Dzieje się, i nie ma co tego ukrywać, bezpośrednio w warunkach największego załamania architektury europejskiego bezpieczeństwa od lat 90. XX w. Co więcej, Finlandia i Szwecja, a także NATO bardzo dobrze rozumieją znaczącą niestabilność polityki rosyjskiej. Groteskowość wystąpień Władimira Putina, Siergieja Ławrowa czy Siergieja Szojgu nie powinny bowiem przesłaniać nam wszystkim faktu napaści Rosji na suwerenny kraj w Europie, a więc decyzji ekstremalnej w warunkach całego kontynentu. Nie wspominając już nawet o tym, że, Kreml nie wycofuje się z decyzji o inwazji na Ukrainę, chociaż ewidentnie zawiodły go pierwotne plany strategiczne oraz operacyjne (nie tylko wojskowe). W dodatku, istnieją obawy, że w swojej retoryce i działaniu ekipa Putina może wręcz eskalować napięcie (sprawa Mołdawii, sytuacja na Bałkanach, bezpieczeństwo żeglugi na akwenach Morza Czarnego, Bałtyku, etc.). Symbolem tego jest obecna dyskusja nt. możliwości wypowiedzenia formalnie wojny Ukrainie, a więc również możliwość ogłoszenia mobilizacji i zapewne zaostrzenia systemu restrykcji wewnątrz samej Rosji. Nie da się też pominąć, że Rosjanie cały czas w dość absurdalny sposób grają kartą atomową. Absurdalny, gdyż mocarstwa atomowe nie muszą podkreślać cały czas swojego statusu, a Rosjanie robią to regularnie. Status ten jest zrozumiały dla wszystkich obserwatorów rosyjskiej polityki, szczególnie biorąc pod uwagę rosyjską triadę atomową i liczebność rosyjskich głowic (strategicznych i taktycznych). To, że Kreml o tym wręcz krzyczy na cały świat, może nam sugerować wysoki stopień niepewności strategicznej rosyjskich decydentów, a także skłonność do podejmowania ryzyka w innych aspektach działań politycznych, wojskowych i oczywiście wywiadowczych.  

Jeśli chodzi o praktyczną stronę potencjalnych gwarancji amerykańskich wobec Szwedów czy Finów, możemy być spokojni. Przede wszystkim, już teraz potwierdza się słuszność amerykańskiej polityki głębszego wejścia w procesy bezpieczeństwa i obronności regionu nordyckiego. Zauważmy, że amerykańskie siły zbrojne od pewnego czasu nie są skoncentrowane tylko i wyłącznie na umownej flance wschodniej w Europie. Dążą również do uzyskania interoperacyjności w regionie nordyckim. Bazą tych działań jest oczywiście obecność Norwegii w NATO oraz bilateralne relacje norwesko-amerykańskie, ze szczególnym uwzględnieniem aktywności amerykańskiego Korpusu Piechoty Morskiej. Jednakże, widzieliśmy też np. zarysowanie się kooperacji między siłami operacji specjalnych Stanów Zjednoczonych i stroną szwedzką. Pamiętajmy też o zgrywaniu się sił międzynarodowych w kolejnych dużych ćwiczeniach w regionie nordyckim, gdzie są obecni potencjalni nowi członkowie NATO. Na stronie Departamentu Stanu, poświęconej kooperacji amerykańsko-fińskiej w zakresie kwestii bezpieczeństwa i obronności można zobaczyć wyszczególnione ćwiczenia. Zauważmy też, że w ostatnim okresie zwiększyła się aktywność szkoleniowa sił powietrznych Stanów Zjednoczonych w regionie. Symbolem są chociażby loty amerykańskich bombowców strategicznych B-52 w eskorcie szwedzkich JAS 39 Gripen. Nie zapominajmy, że Finlandia zdecydowała się na pozyskanie 64 maszyn piątej generacji F-35 Lightning II właśnie ze Stanów Zjednoczonych. Mówiąc wprost, Stany Zjednoczone są przygotowane już teraz, aby za słowami poszły praktyczne działania i zapewne są do tego przygotowane również dwa państwa nordyckie, które mogą chcieć wejść do NATO.

Czytaj też

Najważniejszą kartą jaką Amerykanie mogą już teraz zaoferować jest zakulisowe wskazanie Kremlowi, że straszenie Szwedów czy Finów uderzeniem atomowym nie będzie tolerowane. Rosjanie zapewne nadal będą, retorycznie i w przestrzeni propagandowej, starali się używać swoich „uderzeń deeskalacyjnych" lub w tym przypadku raczej uderzeń „de-akcesyjnych". Nie powinno to zaskakiwać, bo robią to nawet względem Brytyjczyków, a więc państwa o potencjale odstraszania atomowego. Jednak, już w przypadku sfery planistycznej swoboda strony rosyjskiej znacząco się ograniczy w tym aspekcie. Należy więc zakładać, że Kreml uzyska taki przekaz w niedługim czasie lub nawet teraz dekoduje, właśnie w tym kontekście, to co powiedziała Ann Linde w Waszyngtonie.

Przy jednak wszystkich gwarancjach, zapowiedziach dyplomatów i polityków oraz działaniach praktycznych należy zakładać wielowątkową kampanię Rosji przeciw potencjalnej akcesji Szwecji i Finlandii do NATO. Jak zostało wskazane powyżej, i co widać bardzo wyraźnie w przestrzeni Morza Bałtyckiego oraz granicy rosyjsko-fińskiej, pierwszym narzędziem Kremla jest wizja „uderzenia de-akcesyjnego". Manewry rakietowe, deklarowana dyslokacja broni atomowej bliżej granic, testy kolejnych systemów uzbrojenia (deklarowane i faktyczne), itp. kwestie należy przyjąć jako pewny element najbliższej przyszłości . Obejmie to Bałtyk i Kaliningrad, stąd w Polsce należy o tym mówić głośno, aby dekonstruować efekt strachu, który chcą osiągnąć Rosjanie względem nie tylko Szwedów i Finów, ale i innych. Rosjanie zapewne mogą i najpewniej sięgną po cały asortyment swoich narzędzi wpływów politycznych - by paraliżować debaty polityczne wokół możliwej akcesji.

Należy spodziewać się fali narracji wewnętrznych w państwach NATO i Szwecji oraz w Finlandii odnoszących się do zagrożeń „III wojną światową, niepotrzebnego prowokowania Rosji, spisków amerykańskich mających wciągać państwa europejskie na kurs kolizyjny z Rosją, etc.". Należy zakładać, że Rosjanie sięgną nie tylko po pozyskanych wcześniej polityków, ale też działaczy społecznych, religijnych, publicystów, dziennikarzy, ekspertów, a nawet ekologów. Gra toczy się o wielką, wręcz strategiczną stawkę dla Rosjan i skala tajnych operacji będzie porównywalna do potencjalnej długości granic państw NATO po rozszerzeniu na przestrzeń nordycką z Rosją. Zakładać możemy demonstracje uliczne, próby budowania napięć politycznych, etnicznych, społecznych, ekonomicznych w skali państw NATO oraz możliwych nowych członków. Parlamenty i ich gremia decyzyjne muszą również już teraz przygotować narzędzia obrony demokratycznych procedur jeśli chodzi o wysoce prawdopodobne próby obstrukcji, a także wydłużania procesów akcesyjnych.

Czytaj też

Obok domeny informacyjnej, Rosjanie już teraz muszą zapewne zakładać potrzeby uderzeń w domenie cyber. Szwedzkie ministerstwo obrony już wcześniej mówiło o tego rodzaju scenariuszu. Stąd też tak ważna jest obecnie i pozostanie taka w przyszłóści wspólna odpowiedź na możliwą cyberkampanię rosyjską w przypadku decyzji o rozpoczęciu procesów akcesyjnych do NATO przez Szwedów i Finów. Przy czym, akurat w tym przypadku jesteśmy w zdecydowanie bardziej komfortowej sytuacji strategicznej i operacyjnej. Przede wszystkim dlatego, że zarówno Szwecja jak i Finlandia to państwa należące do UE, w której od dłuższego czasu budowana jest odporność w zakresie domen informacyjnej i cyber. Co więcej, należy nadmienić, że odporność cyber i info w UE nie jest odseparowana od myślenia strategicznego NATO w tym aspekcie. Stąd też, jeśli dziś udało się odpowiednio wesprzeć napadniętą Ukrainę (będącą poza NATO i UE) właśnie w obu domenach prowadzenia działań, to w przypadku Szwecji i Finlandii ten proces będzie o wiele łatwiejszy instytucjonalnie, proceduralnie oraz w aspekcie alokacji zasobów oraz ludzi. Nie zmienia to jednakże diagnozy, że wściekłość Kremla wyrazi się w agresywnych próbach w domenie cyber i info. Tego trzeba być pewnym i już teraz należy zakładać, że okres akcesyjny będzie testem kooperacji UE-NATO w zakresie wzajemnego wsparcia . Trzeba też zakładać, iż Chiny nie pozostaną bierne w tego rodzaju działaniach. Albowiem Szwecja i Finlandia w NATO będą oznzczać potencjalne problemy dla ich interesów politycznych czy technologicznych. skala wyzwań cyber i info może więc tylko wzrosnąć.

O wiele więcej niepokoju mogą budzić jednak próby zablokowania możliwej akcesji metodami siłowymi. Zauważmy, że wobec Ukrainy, Gruzji, a nawet Mołdawii Rosjanie dotychczas użytkują tzw. zamrożone konflikty. Jest to nic innego, jak zakamuflowanie rosyjskich inwazji i następnie obecności wojskowej na okupowanych fragmentach terytorium suwerennych państw. Wszystko po to, aby uniemożliwić procesy integracyjne z Zachodem, na czele z przystąpienienm do NATO. Trzeba brać pod uwagę, że działania sabotażowo-dywersyjne, wtargnięcia siłowe na terytorium Finlandii oraz Szwecji, wlatywanie w ich przestrzeń powietrzną, są scenariuszem wysoce prawdopodobnym. Niestety, strona rosyjska, co pokazują jej działania w Ukrainie, straciła oznaki racjonalności jeśli chodzi o kwestię sięgania po narzędzia militarne. Stąd też, należy przypomnieć sobie wizję zagrożeń prezentowanych przez Finów w ramach niemal 20 minutowego wideo pt. Taistelukentta 2020 i uznać, że na takie scenariusze też trzeba być przygotowanym. Przygotowanym, oczywiście w zakresie wsparcia dla Szwedów i Finów w okresie przed pełną akcesją, bowiem później to będzie już coś naturalnego i wynikającego z zasad Traktatu Północnoatlantyckiego.

YouTube cover video

Czytaj też

Konkludując, jeśli Szwedzi i Finowie podejmą decyzję o akcesji do NATO, co ewidentnie leży w interesie bezpieczeństwa nie tylko naszego regionu, ale i całej Europy, czeka nas jeden z najtrudniejszych procesów akcesyjnych. Z wojną w Ukrainie w tle, agresywną i trudną do przewidzenia Rosją na granicach oraz całą gamą potrzeb jeśli chodzi o zabezpieczenie własnych procesów demokratycznych w zakresie państw NATO. Jednakże ani Szwecja, ani Finlandia, ani chyba żadne z państw członków Sojuszu nie uznaje, iż nie mamy sił oraz woli, aby przeprowadzić efektywnie tego rodzaju proces akcesyjny. Szczególnie, gdy z Waszyngtonu można usłyszeć ważne sygnały, zapowiadające wzięcie odpowiedzialności za szczególnie newralgiczny okres akcesyjny. Musimy też jednak stwierdzić, że takie gwarancje nie powinny być traktowane jako obowiązek samych Amerykanów. W interesie całego NATO, nie mówiąc już o Polsce, jest zagwarantowanie nie tylko samej polityki otwartych drzwi w ramach sojuszu obronnego, ale też zabezpieczenie procesu wykorzystywania tych możliwości przez zainteresowane państwa. Jest to bowiem najlepsza, długookresowa inwestycja w nasze bezpieczeństwo.

Komentarze (5)

  1. Fantasta

    Finowie i Szwedzi muszą wytrzymać od reakcji na zaczepki ruskich - samoloty, okręty w niedozwolonych strefach, nawet prowokacje na granicy, aby nie doszło do sytuacji "wojny", wtedy NATO będzie musiało się zastanowić nad rozszerzeniem, bo do tej pory nikt nie został przyjęty do sojusz w stanie wojny. Moskwa musi jakoś to wykombinować, bo ogłaszając pierwsza wojnę przeciw Finlandii i Szwecji, krajom na dziś neutralnym, załatwi sobie strzał w oba kolana i paraliż na Bałtyku dla siebie. Nie mają sił, aby wjechać po lądzie do Finlandii, która się nie będzie bała atomówek, bo po prostu w kilka godzin zlikwidują wszystko wokół Leningradu oraz garnizony północne również. Oni nie będą kalkulować czy atomówki nadlecą czy nie, po prostu zlikwidują tyle ile się da. Szwedzi zaś pomogą im. Kreml inaczej będzie rozgrywał temat - uruchomi imigrantów z BW i Afryki, aby było niespokojnie, jak podobnie w reszcie NATO.

    1. Ech...

      Ciekawe ze do tej pory NATO nie mialo ani jednej wojny obronnej za to 6 wojen expedycjnych (wlacznie z okupacja Afgastanu, kraju ktry od NATO oddalny jest jakies 7000 km) Teraz sa przmiarki by dzialnosc sojuszyu poszla na Morze Poludniwo- Chinskie - jak sama nazwa wskazuje bardzo blisko granic NATO.

    2. Rusmongol

      No to musisz mi przypomnieć ile tych wojen obronnych miała Rosja? No zero. A jeśli chodzi o wojny jako napastnik to policz dokładnie wojny Rosji i NATO z tym że licz NATO jako 30 państw w tym 6 krajów z g7, 3 mocarstwa atomowe i w sumie prawie miliard ludzi. Czy serio tak trudno załapać ze jedna Rosja robi prawie taki syf jak całe NATO?

  2. Ech...

    Tylko zeby nie bylo ze kazda inna opinia niz "z gory przjeta" to odrazu do skasowania jako opinia "Rosjan" Tak ostanio bylo. Np w Polsce ktokowiek wspomnial o Wolyniu (nawet moijej znajma babcja ktora pochdzi z Ukriny i uzwa netu) To odrazu komenteze "TY RUSKI ONUCU". Nastepje wiec w imie Wolnosci ogranicznie Wolnosci wypowiedzi. Jakos mam obawy ze gdy akcja "naklaniania do wstapinia do NATO sie zacznie" to juz tak poleci. Byl taki momnet w Hiszpanii ze jak ktos z Barceny mowil o Niepddglosci to Hiszpanie mowi "Ty TRolu Ruski" - mi sie osobiscie takie ograniczenie dyskusji i wolnsci nie podba. A to sie dzieje i to jest zagroznie realne. Wiem bo np Temat Wolunia z przczn rodzinnych lezy mi na sercu a niejako nie mozna teraz tego wspomnac.

  3. bc

    Biden wyrasta na najlepszego POTUSa od czasów Reagana a orki to już chyba całkiem odleciały no chyba że chcą przetestować ich Su27block57 i s400 w starciu z F35.

  4. youkai20

    "Jednakże, należy spodziewać się, że Kreml to nie jedyne państwo świata, o pozycji mocarstwa, które nie chciałoby widzieć dalszego rozszerzania NATO". Nie wiedziałem, że istnieje takie państwo, jak Kreml

    1. MK

      Kreml to państwo w państwie :)

  5. Chyżwar

    Mordor wrzeszczał, że Ukraina chce do NATO, zaczął rozrabiać i doigrał się. Teraz będzie miał NATO pod samiutkim orkowym nochalem. Żeby było śmiesznie dostał sankcje a na Ukrainie traci sprzęt, ludzi i wyprztykał się z porządnej amunicji. Chyba nie o to chodziło putinowi?