Siły zbrojne

Rosyjska klęska w obwodzie charkowskim. Walki trwają [ANALIZA]

Kontrofensywa charkowska
Fot. Artur Rosiński/Newsmap

Powodzenie ofensywy rozpoczętej 6 września pod Bałakleją zaskoczyło nawet samych Ukraińców. Nikt nie spodziewał się, aż tak spektakularnej klęski elementów 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej (APancGw) i 20. Armii Ogólnowojskowej (20 A) organizującej obronę w obwodzie charkowskim, ani tak błyskawicznych ukraińskich zdobyczy terenowych. Z perspektywy można stwierdzić, że ukraińskie dowództwo wykazało się bardzo dobrym przygotowaniem kontruderzenia, które przeprowadzono na nieprzygotowanego do tego przeciwnika, lekceważącego zagrożenie, bez większych rezerw taktycznych i operacyjnych.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Przełamanie frontu nad Dońcem nastąpiło po rozbiciu w rejonie Bałaklei trzech rejonów umocnionych: "Moskwa", "Omsk" i "Piter" (prawdopodobnie kompanijne/batalionowe punkty oporu). W efekcie nastąpiło szybkie okrążenie Bałaklei i wyjście sił uderzeniowych w przestrzeń operacyjną, potem, w wyniku śmiałych działań rajdowych na Kupiańsk i Izium, rozbicie drugorzutowych oddziałów przeciwnika. Walki ograniczały się głównie do dróg i kluczowych miejscowości - większość zniszczonego/porzuconego sprzętu przypada na fazę odwrotu/ucieczki sił rosyjskich, a potem na walkę z podchodzącymi i wchodzącymi do walki z marszu słabymi rezerwami (odwodami).

Czytaj też

Szybko okazało się, że rozlokowana w rejonie Iziumu 1, APancGw pozostaje silna jedynie na papierze (elementy 4. i 47. dywizji pancernych, 2. dywizji zmechanizowanej, 27. brygady zmechanizowanej i inne), a grupy taktyczne (kompanijne i batalionowe: KGT i BGT) są wykrwawione, z niskim morale, z dużym odsetkiem sprzętu niesprawnego, częściowo przebywającym w polowych składach remontowych, gdzie zostały przejęte przez Ukraińców.

Czytaj też

Rezerwy rzucane na front w okresie I fazy kontruderzenia okazały się zbyt słabe, nie przyczyniły się do zatrzymania ofensywy ani na wschód na Kupiańsk, ani na południowy-wschód na Izium. Do starcia pancernego doszło m.in. 9 września pod wsią Słabuniwka, na drodze Wołchow Jar-Izium, nieco na północ od kluczowego węzła drogowego Wesele. Nacierające elementy 25. BDes-Szt, wsparte czołgami 4. BPanc, przełamywały w tym rejonie obronę grupy taktycznej 47. DPanc (ewentualnie weszły w bój spotkaniowy). Przejęto wówczas m.in. trzy czołgi T-72 (T-72B3M i dwa T-72B3), przy uszkodzeniu jednego eks-polskiego T-72 czwartej brygady.

Część sprzętu została utracona w walce, część porzucona sprawna na drogach odwrotu (np. na drodze Wołchow Jar-Izium), część porzucona w składach remontowych. Siły ukraińskie operowały wzdłuż głównych arterii drogowych w takim tempie, że część jednostek rosyjskich musiała uciekać porzuciwszy ciężki sprzęt (w zasadzie nie organizując jego planowego zniszczenia, część wpadała w zasadzki. Mniejsze pododdziały, bez świadomości sytuacyjnej i łączności, błąkały się w terenie i były "zgarniane" na drogach już kontrolowanych przez siły ukraińskie, pododdziały artylerii i zabezpieczenia nagle znalazły się na linii frontu i uległy rozkładowi. Na wspomnianej drodze Wołchow Jar-Izium uciekające pododdziały pancerno-zmechanizowane, m.in. 26. pułku 47. DPanc, pozostawiły wiele sprawnego lub lekko uszkodzonego sprzętu, w tym np. czołgi T-72B3. Duże ilości sprzętu, pancernego i artylerii, pozostawiono również w rejonie Iziumu, wprost na ulicach.

Fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine

Przerwanie frontu pod Bałakleją i uderzenie na Kupiańsk i Izium spowodowało załamanie się całego frontu. Zgrupowanie iziumskie zostało zagrożone zniszczeniem, a kiedy siły ukraińskie zaatakowały w rejonie Światohirśk-Łyman, również okrążeniem. Wobec tego zaczęto natychmiastowy odwrót, de facto paniczną ucieczkę, żeby wydostać się z kotła, z zamiarem stabilizacji frontu nad rzeką Oskoł.

Czytaj też

Czytaj też

Fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine

Zdolności bojowe utraciło, w różnym stopniu, co najmniej kilka-kilkanaście BGT/KGT, ze składu 1. APancGw i 20. A. W obwodzie charkowskim zidentyfikowano elementy m.in. 288. Brygady Artylerii, 2. Dywizji Zmechanizowanej, 4. Dywizji Pancernej, 252. Pułku Zmechanizowanego 3. DZmech, 59. Pułku Pancernego 144. DZmech, brygad zmechanizowanych 15., 30., 39., 74. i inne jednostki. Były to słabe batalionowe grupy taktyczne (nierzadko ekwiwalent kompanii), albo nawet kompanijne grupy taktyczne (de facto wzmocnione plutony), o niskim składzie osobowym, niskim morale, z częścią sprzętu niesprawnego. Nawet z pozoru elitarne jednostki, np. 4. Kantemirowska Dywizja Pancerna uległy rozkładowi, o czym świadczy m.in. fakt, że przejęto w niezłym stanie przynajmniej kompanię czołgów T-80 z 4. Dywizji Pancernej.

Fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine

Z jednej strony trwała ucieczka rozbitych grup taktycznych spod Bałaklei i spod Iziumu, które stawiały tylko niewielki opór, z drugiej podciąganie rezerw i kontrataki, mające zatrzymać ukraińskie ataki, gdzieś na linii rzeki Oskoł, nad którą zamierzano odbudować linię frontu. W rejon rzeki Oskoł i lokalnego zbiornika wodnego zaczęto podciągać rezerwy z 2. A i 41. A, które kontratakowały czołowe oddziały ukraińskie, jednakże bez większego powodzenia. Walki toczyły się o przeprawy przez Oskoł (Kupiańsk, Senkowe, Gorochowatka-Borowa), a na południe o Światohirśk, potem Drobyszewe-Łyman żeby jak najdłużej utrzymać kontrolę nad drogą Izium-Oskił-Rubci, którą w kierunku na wschód, wycofywały się elementy 1, APancGw spod Iziuma.

Śmigłowcami Mi-26 zaczęto przerzucać rezerwy pod Kupiańsk, który po kilku dniach walk, 16 września, został zdobyty przez siły ukraińskie. Na odcinek frontu pod Senkowe-Gorochowatka przerzucono 60. batalion zmechanizowany "Weterani", zaciekle broniono się w rejonie Łymanu.

12 września siły ukraińskie przekroczyły rzekę Doniec i jednostki Gwardii Narodowej ("polscy najemnicy", jak stwierdził lider samozwańczej DRL Denis Puszylin. ) zdobyły Swiatohirśk. Siły tzw. "separatystów" wycofały się z miasta, a jego zdobycie, zagroziło odwrotowi zgrupowania iziumskiego - stąd można było uderzyć na północ i przeciąć drogę Oskił-Rubci, zamykając w kotle te siły, które nie zdołały wycofać się spod Iziumu. Jak wiadomo do zamknięcia kotła nie doszło, zgrupowanie iziumskie zdołało się wycofać, tracąc w zasadzie zdolność bojową i porzucając setki jednostek sprzętu.

Fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine

Nieoczekiwanie na pierwszej linii frontu, na głównych kierunkach ataków SZU, znalazły się oddziały rezerwy bojowej - BARS. Łymanu przez wiele dni bronił kozacki oddział "Kubań" (BARS-16) wsparty artylerią, natomiast Drobyszewo oddział "Ruskij Legion" (BARS-13).

10 września okazało się, że lewa flanka ukraińskiego natarcia uderzyła na północ i północny-wschód rozszerzając operacje na nowe tereny obwodu charkowskiego. SG SZ FR zaczął opowiadać o celowym "przegrupowaniu sił" i w efekcie wycofaniu się z obwodu charkowskiego, również z jego północnej i północno-wschodniej części. Natarcie ukraińskie rozwijało się błyskawicznie, wkrótce wyzwolono cały szereg miejscowości, w tym Wołczańsk, wychodząc na granicę rosyjsko-ukraińską. Na tym obszarze zapewne nie spodziewano się załamania frontu, maskowanego rzekomym "przegrupowaniem sił".

Czytaj też

Jak się wydaje, początkowo zgrupowanie operacyjne na ukraińskiej lewej flance miało za zadanie tylko osłonić zgrupowanie atakujące z zachodu na wschód, na Kupiańsk. Rzeczywiście w rejonie Szewczenkowe i Starowyrowka-Hruszewka kontratakowały z marszu rezerwowe siły 18. DZmech 11. KA (jednostka stacjonująca na stałe w Obwodzie Kaliningradzkim) i 144. DZmech 20. A podciągnięte alarmowo w rejon przełamania, w tym z obwodu biełgorodzkiego. Kontrataki te, siłami nie więcej niż kilku słabych batalionowych grup taktycznych (BGT), nie przyniosły efektu, nie były również w stanie zatrzymać wspomnianego natarcia na północny-wschód, na Nowy Burłuk i dalej na Wołczańsk. Warto wspomnieć, że kontrataki wyprowadzano z marszu, bez znajomości położenia sił przeciwnika, również bez wsparcia artylerii.

Jak wspomniano, już około 15-16 września stało się jasne, że linia frontu nad rzeką Oskoł nie zostanie utrzymana, bez dodatkowych rezerw, dlatego siły agresora zaczęły skupiać się na utrzymaniu Łymana i koncentracji nowych sił (odwodów) oraz tych wycofanych spod Iziuma, w rejonie Swatowo. Koncentracja sił w obszarze Swatowo sugerowała, że linia frontu w obwodzie ługańskim będzie przebiegać po linii prostej, z południa na północ, od m. Kreminna-Rubiżne, przez Swatowo, do Pokrowske i Troićkie, ale póki co kontratakowano jeszcze - nieskutecznie - przyczółki nad Oskołem i Dońcem.

Głównym zadaniem na nowo odtwarzanego zgrupowania w rejonie Łyman-Swatowo była stabilizacja linii frontu w północnej Ługańszczyźnie, najlepiej na linii utraconej już linii rzeki Oskoł oraz przywracanie zdolności bojowych wycofanych batalionowych i taktycznych grup bojowych, w dużej części pozbawionych sprzętu ciężkiego.

Z Iziuma wycofano m.in. 60. Samodzielny Batalion Zmechanizowany "Weterani", który 11 września zaczął kontratakować pozycje SZU nad Oskołem, starając się utrzymać przeprawy przez rzekę (w Kupiańsku, pod Senkowe i Gorochowatką).

Czytaj też

Rosyjskie zgrupowanie operacyjne w rejonie północnej Ługańszczyzny składało się w połowie września z kilku BGT ze składu 1. APancGw, 20. A (3. lub 144. dywizji) i być może 41. A. Świeże siły podciągano pod Swatowe, przy czym były to często kombinowane a nie jednolite grupy taktyczne. Przykładowo około 12 września pod Swatowo przemieszczono kombinowaną grupę taktyczną w składzie 12 czołgów, 8 BMP i 10 MTLB i BTR.

Drugie zgrupowanie operacyjne, które powstało ad hoc na skutek wycofania się sił agresora z północnego i północno-wschodniego obwodu charkowskiego, głównie 6 Armii, koncentrowało się już nad granicą, w rejonie Biełgorodu. Były to BGT ze składu wycofanej 6.A, ale też 11. KA i prawdopodobnie 20. A. Konstantyn Maszowiec z grupy "Informacyjny Sprotyw" szacował 18 września, że zgrupowanie biełgorodzkie, cały czas wzmacniane, liczyło już wtedy kilka BGT: resztki dwóch brygad zmechanizowanych (138. i 25.) 6. A i 18. DZmech 11. KA (szacunkowo kilka przetrzebionych BGT) oraz kilka KGT z 14. KA, 20. A i 1. APancGw. Zgrupowanie to utrzymuje linię frontu biegnącą wzdłuż granicy rosyjsko-ukraińskiej i odtwarza jednocześnie zdolność bojową.

Fot. Artur Rosiński/Newsmap

Jak już wspomniano, aby stabilizować front i podciągnąć odwody pod Swatowo koniecznym było, z punktu widzenia rosyjskiego, jak najdłuższe utrzymanie rejonu Łymana, którego znaczenie z czasem rosło. W połowie września zaczęto wzmacniać organizujące obronę pod Łymanem zgrupowanie taktyczne, min. 2-3 BGT ze składu 2. A. W tym momencie istniało już zagrożenie, że kontynuując ofensywę siły ukraińskie, przez Łyman-Jampil wyjdą wprost na kierunek Kreminna-Rubiżne.

Zwiększyła się intensywność rosyjskiego rozpoznania bezzałogowego, które miało rozpoznać siły i środki przeciwnika na lewym brzegu rzeki Oskoł (zbiornika wodnego), od granicy aż po m. Łozowe. Grupa analityczna "Informacyjny Sprotyw" monitorująca siły agresora szacowała aktywność bezzałogowców nad Oskołem (raport z 18 września) na 65-70 misji (wylotów) na dobę oraz podciąganie w rejon Swatowo pododdziałów inżynieryjno-saperskich (pluton-kompania).

Przez wiele dni udawało się stabilizować front, jednakże 25 września, na północ od Łymana, doszło do przełamania frontu. Ukraińskie natarcie wyszło z rejonu na północ od Światohirśka, zajęto miejscowość Jaćkiwka nad Oskołem i "wbito" się nawet do 20 km na wschód, pochodząc do wsi Ridkodub, na północ od Łymana. Przełamanie utrudniło obronę przeskrzydlonego Łymana, a umożliwiło ewentualne kontynuowanie ofensywy w obwodzie ługańskim wzdłuż Dońca Siewierskiego, do Kreminny i Siewierodoniecka.

28 września stało się jasne, że siły broniące się w rejonie Drobyszewo-Łyman są w operacyjnym okrążeniu, z jedną tylko drogą zaopatrzenia, kontrolowaną ogniowo przez przeciwnika. Nie było żadnych poważnych rezerw, żeby zatrzymać siły ukraińskie, zdobywające kolejne miejscowości i przeskrzydlające Łyman z północy i od wschodu. Nie było również rezerw, żeby utrzymać front nad Oskołem. Biły się tu dwie osłabione BGT 144. DZmech, zmuszone do odwrotu w czasie I fazy ofensywy charkowskiej z rejonu Peczenihy, ale po kilku dniach intensywnych ataków na ukraińskie przyczółki nad Oskołem wykrwawiły się tracąc zdolność bojową. W kolejnych dniach, krok za krokiem, siły rosyjskie wypychane były coraz dalej znad rzeki Oskoł, np. 27 września Jednostka Specjalna HUR "Kraken" zajęła ważny punkt logistyczny, wieś Kupiańsk-Wuzłowyj. Znajduje się tam stacja kolejowa o tej samej nazwie, która jest dużym węzłem kolejowym, zapewniającym połączenia kolejowe ze stacjami Charków, Wałujki, Światohirsk, Biełgoród, Popasna, Kupiańsk-Piwdennyj itd.

W momencie pisania analizy, wg stanu na rano 30 września, siły rosyjskie w rejonie Łymana - dwa bataliony BARS (13. i 16.) oraz elementy wykrwawionego 208. Pułku Strzeleckiego (Mobilizowanej Rezerwy) 2. KA ŁRL - zagrożone zostały okrążeniem. Na tę chwilę brak jest widocznych rezerw, gromadzonych do kontrataku na tym kierunku, w celu deblokady ługańskiego zgrupowania taktycznego. Bijące się w tym rejonie, nieco bardziej na północ, po poniesionych stratach de facto kompanijne, a nie batalionowe, grupy taktyczne 144. DZmech, były/są za słabe by utrzymać front nad Oskołem i zatrzymać ukraińskie natarcie zmierzające do okrążenia Łymana. Utrata Łymana uwolni duże siły ukraińskie i pozwoli na dalsze natarcie na Kreminną-Rubiżne lub nawet na samo Swatowo.

Dużym problemem rosyjskim, w ciągu całej ofensywy charkowsko-ługańskiej, jest celny ukraiński ogień artyleryjsko-rakietowy, głównie systemów rakietowych HIMARS/MLRS, dewastujących punkty dowodzenia, składy amunicji, infrastrukturę transportową, a nawet punkty koncentracji wojsk nieprzyjaciela (najpierw w rejonie Bałakleji, czy Iziumu, teraz w rejonie Swatowo, Nowoajdaru, Kreminnej, Ridkoduba, Starobielska etc.). Ostatnio meldowano nawet aktywność systemów rakietowych MARS, które minowaniem narzutowym (miny DM1399), utrudniają swobodne przemieszczanie się rosyjskich kolumn na bezpośrednich tyłach frontu, np. po drodze z obszaru Zariczne-Torśke na Łyman.

Nieco zaskakujące, że w rejon obwodu charkowskiego, a obecnie ługańskiego, nie podciągnięto jeszcze żadnych rezerw (odwodów) operacyjnych, np. w postaci elementów formowanego 3. KA. Odnotowano przybycie nowych jednostek, m.in. z tego właśnie korpusu, stanowiącego de facto rezerwy operacyjno-strategiczne, ale np. na kierunek zaporoski, systematycznie od pewnego czasu wzmacniany, nawet kosztem innych odcinków frontu.

W najbliższych dniach można spodziewać się upadku Łymana i przesuwanie się sił ukraińskich w głąb obwodu ługańskiego, na Kreminną-Rubiżne i Swatowo.

Komentarze (8)

  1. GB

    Jest też filmik jak Ukraińscy żołnierze przechodzą przez zniszczony most między Zaroczn9je, a Torskoje, a to oznacza że kontrolują jedyna drogę z kotła, którą wcześniej mogły uciec jednostki rosyjskie. Zresztą zniszczony most wskazuje że ciężki sprzęt został już stracony, teraz to już tylko kwestia ilu ucieknie na piechotę.

    1. Hun

      No jak to? A co ze sławną plywalnoscią na którą tak naciskali nasi generałowie, Róźański i reszta ??????? To plywalność nie pomaga w forsowaniu rzeki????

  2. Hun

    I na tyle by było. Teraz przyszły deszcze, ruskie się ogarną i przygotują zwyczajową zimową ofensywę. a NATO ma puste magazyny i nie ma czym wspomóc swoich bojców. W ostatniej transzy amerykańskiej pomocy nie ma ani jednego pocisku 155 mm, ani jednego działa 155 mm za to jest artyleria 105 mm :-). Bieda przyszła na NATO, bieda aż piszczy. Magazyny puste nie tylko w wielkim imperium Rzeczpospolitej ale w całym NATO. Obiecane Himarsy nie zostaną zabrane z jednostek bo Amerykanie nie są tak głupi jak nasi. Zostaną dopiero wyprodukowane czyli można się ich spodziewać gdzieś późną wiosną. Albo jesienią. Wielkie czyszczenie magazynów z broni post sowieckiej też się kończy. Czołgów rodziny T praktycznie już nie ma a kto jeszcze ma ten nie odda bo widzi ze niczego nie ma w zamian. Chyba, że my w swej niezmierzonej głupocie oddamy te 116 Abramsów co to je mamy dostać.

  3. Ajot

    Szkoda ludzi pod dwóch stronach tej bezsensownej wojny.

    1. Zbiegu

      Tak, tak. Bardzo szkoda. A najbardziej ruskich cywilów. Ile ich zginęło do tej pory? Ilu rannych? Ile miast w Rosji zniszczono?

    2. GB

      Nie no, rosyjskie robactwo ma ginąć,

    3. Chyżwar

      Twoim zdaniem ktoś kto zachowuje się tak jak ruscy na Ukrainie zasługuje sobie na miano ludź?

  4. GB

    Ukraińscy żołnierze przed znakiem Liman. W nocy słychać było także strzały koło Kreminy.

  5. Macorr

    Zdaję się że Amerykanie zareagowali na mobilizacja dostarczając do himarsow głowice m30a1 , z głowica która rozdrabnia się na 182 000 części. Ale będzie mielonego....

  6. GB

    W kotle limańskim ma być do 5,5 tys. żołnierzy rosyjskich.

    1. OptySceptyk

      Hmm, nawet gdyby 3 bataliony miały pełne stany, to nie wyjdzie 5,5tys... Prędzej stawiałbym na 1-1,5tys żołnierzy.

    2. Macorr

      Tam mieli przywiezc swierzych mobikow sztuk 1000 co się od razu rozpierzchli gdy usłyszeli strzały.. Ale potwierdzenia na razie nie ma

    3. GB

      Może być. Ale trzeba pamiętać o rannych i żołnierzach z rozbitych jednostek 20 Armii.

  7. OptySceptyk

    Ten kocioł był widoczny od wielu dni i był czas, żeby wycofać wojsko. ruSScy dowódcy to jednak jest inny świat... Mogli stracić teren ale ratować wojsko, a stracą teren plus wojsko. Nie wiem, jaka jest realna wartość bojowa BARSów, bo resztki wojsk Ługandy to raczej niewielka strata, ale tak intuicyjnie, utrata kozaków donieckich raczej zaboli ruSSkich.

    1. Albert

      Nie znamy, kto tak naprawde tam dowodzi, ale widzac to, ze ani w kroku w tyl to widac, ze dowodzcy polowi maja guzik do gadania skoro rzeczywistosc pisze taki scenariusz, tym gorzej dla orkow i o to chodzi.

  8. Valdi

    Przypomnijmy 20go Himars rozbił sztab 144 dywizji w Swatowo Generał Cock ow już poza frontem Co jest lepszym rozwiązaniem niż ok 200 zabitych sztabowców Tak więc dziura frontowa