Siły zbrojne

Dlaczego polskie zestawy “Osa” powinny być wymienione [WIDEO]?

Odpalenie rakiety z armeńskiego zestawu przeciwlotniczego „Osa-AK”. Nad anteną radaru śledzenia celu widoczna podniesiona klapka osłony głowicy optoelektronicznej. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube
Odpalenie rakiety z armeńskiego zestawu przeciwlotniczego „Osa-AK”. Nad anteną radaru śledzenia celu widoczna podniesiona klapka osłony głowicy optoelektronicznej. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube

Armeńskie ministerstwo obrony opublikowało film z zestrzelenia przez samobieżny zestaw przeciwlotniczy „Osa-AK” azerskiego bezzałogowego aparatu latającego. Zdjęcia są o tyle unikalne, że pokazują sekwencję strzelania sfilmowaną z wnętrza pojazdu z widokiem na konsolę operatorów, obnażając jednocześnie wady, wykorzystywanego również w Polsce, systemu przeciwlotniczego.

System „Osa-AK” (wg. oznaczenia NATO typu SA-8 „Gecko”) został opracowany przez Związek Radziecki jeszcze w latach siedemdziesiątych, jednak ze względu na swoje właściwości bojowe jest on nadal wykorzystywany w wielu krajach na świecie w tym w Polsce. Jest to samobieżny, pływający, autonomiczny zestaw przeciwlotniczy krótkiego zasięgu (do 10500 m na kursie spotkaniowym) i niskiego pułapu (5000 m), w którym zarówno system: wykrywania celu, śledzenia celu i rakiety, kierowania rakietą oraz wyrzutnie rakietowe zostały zamontowane na jednym, trzyosiowym podwoziu BAZ-5937. Takie rozwiązanie  konstrukcyjne jest aktualnie oczekiwane przez wojska operacyjne i w tym kierunku zmierzają producenci zestawów rakietowych do osłony bezpośredniej wojsk.

Reportaż opublikowany 6 czerwca 2020 r. na Twitterze przez armeńskie ministerstwo obrony pokazuje cały proces zestrzelenia przez system „Osa-AK” bezzałogowego statku powietrznego, który podobno miał być wykorzystywany przez Azerbejdżan do bezprawnego prowadzenia rozpoznania nad terytorium Armenii. Jest to typowy, odpowiednio wyreżyserowany i spreparowany film propagandowy, który ma udowodnić, w jak wysokiej gotowości są armeńskie siły przeciwlotnicze i jak sprawnie został zniszczony obcy dron.

Same ujęcia filmowe są jednak o tyle ciekawe, że pokazują również działanie niektórych, wewnętrznych urządzeń oraz pracę obsługi zestawu „Osa-AK” podczas misji bojowej zakończonej zestrzeleniem bezzałogowca. W oficjalnym przekazie z 6 czerwca br. nie podano dokładnej daty tego „sukcesu”, ale nieoficjalnie przypuszcza się, że miał on miejsce 21 kwietnia 2020 r. nad Górnym Karabachem. O terytorium to od 1991 roku toczy się spór pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem.

image
Odpalenie rakiety z armeńskiego zestawu przeciwlotniczego „Osa-AK”. Wyraźnie widać różnice w kamuflażu na pojazdach filmowanych przez armeńskiego operatora. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube

Dokładnie 22 kwietnia 2020 r. Armenia pochwaliła się odnalezieniem szczątków zestrzelonego przez własną obronę przeciwlotniczą azerskiego dronu „Orbiter 3”, który zalicza się do małych, taktycznych bezzałogowych statków powietrznych klasy STUAS (Small Tactical UAS). Bezzałogowiec ten jest produkowany przez firmę Aeronautics, ma rozpiętość skrzydeł 4,4 m, masę startową 40 kg i może przenosić ładunek użyteczny o masie 5,5 kg. Jest to klasyczny dron rozpoznawczy wykorzystywany do obserwacji terenu: zarówno w dzień, jak i w nocy. Może on jednak również zabierać na pokład laserowy wskaźnik celu, a więc służyć do bezpośredniego kierowania ogniem artylerii precyzyjnej.

Na ile to sukces, a na ile propaganda?

Analizując film z zestrzelania „Orbitera” można zauważyć, że nastąpiło to: nie poprzez trafienie bezpośrednie, ale w wyniku zadziałania zapalnika zbliżeniowego rakiety. Dron został więc uderzony nie samym pociskiem ale wiązką odłamków, które uszkodziły go i ostatecznie strąciły na ziemię. Całe to zdarzenie zostało zarejestrowane dzięki modernizacji, jakiej poddano zestawy „Osa-AK” w Armenii. Zdjęcia z wnętrza pojazdu pokazują jednak, że zmiany te dotyczyły jedynie kanału optycznego oraz systemu łączności, a nie objęły części radarowej, która bezpośrednio współpracuje z wykorzystywanymi w tym systemie rakietami przeciwlotniczymi naprowadzanymi komendowo.

image
Głowica optoelektroniczna umieszczona w ramach modernizacji na armeńskim zestawie „Osa-AK” ponad anteną radaru śledzenia celów. Z tyłu widoczna antena radaru obserwacji dookrężnej bez anteny systemu IFF. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube

Modernizacja kanału optycznego polegała na zamianie kamery TV na głowicę optoelektroniczną pozwalającą również na obserwację nocną – z wykorzystaniem kanału termowizyjnego. Układ ten nie pozwala jednak prawdopodobnie na rejestrowanie obrazu i obsługa nagrała całe zdarzenie posługując się telefonem komórkowym (co w faktycznych działaniach bojowych jest karygodne). Co ciekawe zestaw bojowy wykorzystywał głowicę z funkcją śledzenia celu (który cały czas był trzymany w centrum ekranu). W nagraniach z innych pojazdów widać wyraźnie, że posiadają one również systemy optyczne z niezbyt nowoczesnym videotrackerem, w którym proces naprowadzania kamery na cel odbywa się w początkowym etapie (przed przejściem na "automat") z wykorzystaniem mechanicznych pokręteł.

image
Moment zestrzelenia azerskiego drona wiązką odłamków rakiety na ekranie głowicy optoelektronicznej zestawu przeciwlotniczego „Osa-AK”. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube

Nagranie z telefonu komórkowego było prawdopodobnie jedyną sceną rzeczywiście pochodzącą z armeńskiego zestawu rakietowego „Osa-AK”, który zestrzelił „Orbitera”. Pozostałe fragmenty filmu zostały najprawdopodobniej dopiero później dograne lub wybrane z materiałów archiwalnych. Tak jest np. z samym momentem odpalenia rakiety. Do „Orbitera” wystrzelono prawdopodobnie tylko jeden pocisk (ze względu na koszty i niebezpieczeństwo dla ludzi znajdujących się na terenie działań), natomiast film przedstawia odpalenie co najmniej pięciu różnych rakiet (w tym raz z wyrzutni rozstawionej razem z dwoma innymi pojazdami bojowymi). Łatwo to zauważyć odnajdując nawet różnice w rozkładzie plam kamuflażu pokrywającego poszczególne wozy.

Twórcy reportażu w podobny sposób działali również nagrywając sceny z wnętrza wozu bojowego. I znowu połączono obrazy z co najmniej trzech pojazdów zachowując jednak to, co w każdym przypadku pozostawało takie samo – sposób działania obsługi. Modernizacja nie objęła bowiem części radarowej systemu, którą trzeba było pozostawić chcąc wykorzystywać posiadane rakiety przeciwlotnicze.

image
Polski zestaw przeciwlotniczy „Osa-AK” z zaznaczonymi: 1. anteną interrogatora systemu identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy”; 2. anteną radaru obserwacji dookrężnej; 3. głowicą optoelektroniczną; 4. anteną radaru śledzenia celu i rakiety - "bardzo wąskiej wiązki"; 5. antenami „średniej wiązki” dwukanałowego radaru śledzenia rakiet; 6. antenami „szerokiej wiązki” dwukanałowego radaru śledzenia rakiet; 7. antenami nadajników komend do rakiet. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/M.Dura.

Wóz bojowy "Osa-AK" posiada zestaw radarów pozwalających mu na samodzielne wykrycie celu, śledzenie celu i rakiet oraz przekazywanie komend do rakiet. Ponad całym modułem z pociskami podnoszona jest hydrauliczne paraboliczna antena radaru obserwacyjnego pracującego w paśmie 6-8 GHz, którego zadaniem jest stworzenie lokalnego obrazu sytuacji powietrznej. Antena ta jest obracana bardzo szybko w azymucie ograniczając do maksymalnie dwóch sekund czas odnowy informacji radiolokacyjnej.

Obraz uzyskany z tego radaru jest we wnętrzu pojazdu zobrazowany na niekolorowym wskaźniku panoramicznym (typu „P”), na którym wykrywane obiekty są pokazywane w postaci jasnych plamek. Był to wskaźnik powszechnie wykorzystywany od czasów II wojny światowej w radarach obserwacji dookrężnej, pozwalający na określenie odległości i azymutu.

image
Wnętrze armeńskiego zestawy przeciwlotniczego „Osa-AK”. Stanowisko „środkowego operatora” z okrągłym wskaźnikiem typu „P” radaru obserwacji dookrężnej. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube

W latach dziewięćdziesiątych lampy panoramiczne zaczęły być zastępowane przez cyfrowe ekrany kolorowe, które dały m.in. możliwość lepszego rozróżniania celów, ich opisywanie bezpośrednio na ekranie (w tym poprzez stosowanie znaków taktycznych) jak również nakładanie go na podkład rzeczywistej mapy. Dlatego obecność wskaźników typu „P” oznacza najczęściej, że mamy do czynienia z urządzeniem starej generacji. I tak właśnie było z niektórymi, filmowanymi, armeńskimi zestawami „Osa AK”, w których taki wskaźnik był obsługiwany przez jednego z trzech operatorów (w filmie były prawdopodobnie prezentowane trzy różne stanowiska „środkowego” operatora).

Nad radarem obserwacji dookrężnej może być dodatkowo montowana antena urządzenia zapytującego systemu identyfikacji – radiolokacyjnej „swój-obcy”. W przypadku zestawów armeńskich takiego systemu antenowego jednak nie było, co oznacza, że Armeńczycy podejmują decyzję o odpalenie rakiety bez wykorzystania interrogatora IFF.

Kolejne stacje radiolokacyjne (pracujące w paśmie 14,2-14,8 GHz) działają już bezpośrednio dla systemu rakietowego i posiadają, charakterystyczne, nieobrotowe anteny z „płaskimi” osłonami. Są one zintegrowane z modułem bojowym i posiadają dwa kanały rakietowe po trzy rakiety każdy. Podczas pracy bojowej cały moduł obracany jest w kierunku celu, steruje nim układ śledzenia celu, a dodatkowo same anteny mogą zmieniać kąt elewacji.

Największa z nich to antena śledzenia celu i rakiety "bardzo wąskiej wiązki". Po jej prawej i lewej stronie znajdują się po dwie anteny "średniej wiązki" i "szerokiej wiązki" do śledzenia rakiet oraz dwa białe, małe prostopadłościany na dole,  kryjące anteny stacji przekazywania komend.

image
Wnętrze armeńskiego zestawy przeciwlotniczego „Osa-AK”. Stanowisko „lewego operatora” z prostokątnym wskaźnikiem typu „A” kanału odległości do celu i do obu wystrzelonych rakiet. Z boku widoczny fragment wskaźnika typu „P” obsługiwanego przez „środkowego” operatora. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube

Stacje radiolokacyjne śledzenia rakiety są przeznaczone do określania położenia rakiety w przestrzeni w stosunku do celu, a w efekcie do korygowania tego położenia poprzez przekazywanie komend do rakiety przez stację sterowania rakiety. W ten sposób, zmniejszając błędy w trajektorii lotu pocisku, doprowadza się go do spotkania z celem. Taka konfiguracja urządzeń pozwala za pomocą każdego zestawu „Osa-AK” naprowadzać na jeden cel powietrzny dwie rakiety - z określonym interwałem czasowym.

„Osa-AK” - więcej wad niż zalet

Największą obecnie zaletą systemu „Osa-AK” jest jego niespotykana nigdzie w NATO mobilność, a więc zdolności do osłony wojsk metodą towarzyszenia, przy zachowaniu praktycznie natychmiastowej gotowości do otwarcia ognia (radar wstępnego wykrywania może pracować w marszu). Na jednym pojeździe zamontowano bowiem wszystko, co pozwala zabezpieczyć przeciwlotniczo własne pododdziały w czasie najtrudniejszych zadań, w tym podczas szybkiego przemieszczania się oraz np. przy doraźnym organizowaniu przepraw. Tego rodzaju systemu nie ma obecnie w „zachodnich” państwach NATO i dlatego „Osy-AK” są często otaczane mitem systemu niezbędnego i o nadal dużym potencjale bojowym.

Film video: Strzelanie z polskich systemów “Osa-AK”

Tymczasem rzeczywista wartość tych zestawów przeciwlotniczych na współczesnym polu walki jest z roku na rok coraz mniejsza i jedynym argumentem przemawiającym za ich pozostawieniem jest po prostu brak zamiennika. Podejmowane modernizacje jak: wymiana optoelektroniki z wprowadzeniem nowoczesnych głowic, unowocześnianie i wymiana wskaźników, zasilaczy itp. podzespołów, poprawiają warunki eksploatacji zestawu i gwarantują jego większą sprawność techniczną, ale nie zmieniają właściwości bojowych systemu (poza poprawieniem zdolności do przetrwania na polu walki). Stąd rozsądna decyzja polskiej armii o dalszym wykorzystywaniu „Os” i mniej rozsądne liczenie, że któryś z polityków bez „naciskania” kupi ich zamienniki.

A przecież decydentom należy cały czas przypominać, że producentem wszystkich elementów decydujących o wartości bojowej systemu „Osa-AK” (radarów oraz rakiet 9M33M2/M3) był Związek Radziecki. Niestety elementy te trzeba było pozostawić nawet na zmodernizowanych wyrzutniach, co oznacza, że Rosjanie doskonale wiedzą: jak ten system działa i co gorsza – jak ten system zakłócić (znają nawet numery fabryczne pocisków wykorzystywanych w poszczególnych państwach i wiedzą, że te pociski nie były modernizowane).

Takich sposobów przeciwdziałania „Osom” jest wiele i na pewno były one doskonalone w Rosji od kilkudziesięciu lat. Można np. zakłócić działanie radaru śledzenia celu lub radarów śledzenia rakiety. Ale można nawet sprowokować wcześniejsze zadziałanie zapalnika zbliżeniowego pocisku powodując jego zniszczenie jeszcze przed dojściem do celu na odpowiednią odległość. Takiej ewentualności użytkownicy zestawów „Osa-AK” nie mogą wykluczyć tym bardziej, że sami nie mają żadnych możliwości ingerowania w kanał ogniowy „radar–rakieta”.

To co więc sprawdza się w czasie ćwiczeń z polskimi sojusznikami wcale nie musi być skuteczne w odniesieniu do realnego przeciwnika, znającego słabe strony tego systemu i potrafiącego te słabe strony wykorzystać. A do takich potencjalnie może być również zaliczana Rosja.

Do współczesnych czasów nie przystaje również sama organizacja pracy bojowej zestawu. Wadą wyrzutni „Osa-AK” jest bowiem to, że sam proces strzelania w odniesieniu do jednego celu musi obsługiwać w standardowym zestawie aż trzech specjalistów: tzw. operator zasięgu (lewe stanowisko), operator azymutu (środkowe stanowisko) i operator wysokości (prawe stanowisko). Wszyscy oni muszą współpracować wymieniając się informacjami za pomocą głosu (co wyraźnie widać na armeńskim filmie). Dodatkowo należy pamiętać, że są to osoby bezpośrednio zaangażowane w proces strzelania rakiety, a nie w zbieranie, analizowanie informacji i dowodzenie. Wewnątrz armeńskich pojazdów jest więc prawdopodobnie jeszcze czwarty żołnierz korzystający z obrazu sytuacji powietrznej prezentowanej na dodatkowym monitorze.

W przypadku systemów armeńskich sekwencja strzelania zaczyna się od informacji ze stanowiska dowodzenia o pojawieniu się celu powietrznego. Zestawy „Osa-AK” wyszukują bowiem samodzielnie obiekty do zwalczania tylko w ostateczności, zachowując w normalnym trybie całkowitą ciszę radiową – najwyżej posiłkując się pasywną głowicą optoelektroniczną.

Po wskazaniu celu z zewnątrz, operator azymutu (środkowy) włącza na nadawanie stację radiolokacyjną obserwacji dookólnej (o instrumentalnej odległości wykrycia 45 km), z jej pomocą odszukuje obiekt powietrzny, a później określa na niego namiar i odległość. Parametry te zostają przekazane do pracującego z lewej strony operatora zasięgu, który włącza „na wysokie” radar śledzenia celu (o instrumentalnej odległości wykrycia 24 km). Później następuje odszukiwanie celu przez operatora wskaźnika zasięgu i wysokości (siedzącego po prawej), który decyduje: kiedy ma być wystrzelona rakieta, jak również, czy ma być użyty jeden, czy dwa pociski.

image
Wnętrze armeńskiego zestawy przeciwlotniczego „Osa-AK”. Stanowisko „prawego operatora” z prostokątnym wskaźnikiem kanału optycznego oraz mniejszym, okrągłym wskaźnikiem odległości i elewacji. Fot. ԶԻՆՈՒԺ MEDIA/YouTube

Jest to dosyć skomplikowany proces strzelania, który w nowoczesnych systemach przeciwlotniczych został znacznie uproszczony i skrócony. W nowych zestawach plot obsługa może być bowiem ograniczona już tylko do dwóch osób. Jedna z nich zajmuje się dowodzeniem korzystając z lokalnego, rozpoznanego obrazu sytuacji powietrznej, natomiast druga kieruje bezpośrednio sekwencją strzelania. W przypadku rakiet działających według zasady „wystrzel i zapomnij” ta obsługa może się zresztą zmniejszyć nawet do jednego operatora.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe informacje należy mieć więc świadomość, że Siły Zbrojne RP wykorzystują zestawy „Osa-AK” tylko dlatego, że muszą - nie mając niczego innego w zamian. Nie daje to jednak podstaw do chwalenia się, jakimi to unikalnymi przeciwlotniczymi możliwościami dysponują polskie Wojska Lądowe, ponieważ to nieprawda. Oczywiście w odróżnieniu do krajów zachodnich Polska coś ma, jednak w porównaniu do naszego potencjalnego przeciwnika – Rosji, to „coś” w żaden sposób nie zaspokaja naszych potrzeb i nie zapewnia bezpieczeństwa naszym żołnierzom.

W przypadku krajów granicznych, do jakich zalicza się Polska, wysoko mobilne, nowoczesne i nieznane przeciwnikowi systemy zwalczania celów powietrznych krótkiego zasięgu są niezbędnym warunkiem przetrwania na polu walki. Tymczasem jak na razie następców „Os” w polskiej armii się nie poszukuje. Na pewno nie zastąpi ich: ani planowany do wprowadzenia system krótkiego zasięgu „Narew”, ani wprowadzany obecnie na uzbrojenie Sił Zbrojnych RP system bardzo krótkiego zasięgu typu „Poprad”. Są one oczywiście również potrzebne, ale nie są zamiennikami „Os”.

Sprawa jest o tyle dziwna, że polski przemysł jest w stanie opracować takie „zamienniki” mając dostęp zarówno: do odpowiednich technologii radiolokacyjnych (PIT-Radwar), optoelektronicznych (PCO), jak i rakietowych (Mesko, Telesystem-Mesko). Trzeba więc zmienić podejście i wykorzystywane na poligonach zestawy „Osa” traktować nie jako powód do dumy ale do wstydu, że po prawie czterdziestu latach nie stać nas było na wprowadzenie czegoś lepszego.

Komentarze (75)

  1. Eytu

    Osy , Narwie, Patrioty, Himarsy - a nam potrzeba 100 Liwców i 300 Baobabów oraz 1000 mocnych traktorów zdalnie sterowanych jako podstawa do atrap T- 72 i Leopardów ( Będą zbierały ppk )

  2. ?

    W kontakcie na modyfikację Os, który podpisano w zeszłym roku, zaplanowano wydać na jedną sztukę Osy więcej niż na modyfikację jednego T-72. Według Daviena całą tą kasę wydaje się po to by Osy wyzłomować w 2022. To moze jeszcze ten spec od wszystkiego napisałby nam kiedy planuje się wyzłomować zmodyfikowane T-72? ;)

  3. Rezerwa 61

    Stare osy daja radę przynajmniej Rezerwa umie je,obsługiwać Teraz z topazem to CUD DAC JE NA,REZERWĘ SPRZĘTU MY O NIE,ZADBAMY

    1. Ja

      Stare OSY nie dają rady, 40 lat w służbie to bardzo dużo, starzenie materiałów i zużycie eksploatacyjne robią swoje. Wyobrażasz sobie starą FSO Warszawę by nadal była używana do dojazdów do pracy? Albo stary analogowy lampowy telewizor, by po 40 latach nadal dało się go oglądać?

  4. Stryjek

    Ładnie i pięknie redaktor bardzo się napracował co do opisania Armeńskiego zestawu OSA. Pytanie czy Armeński zastaw jest taki sam jak Polski zestaw OSA . Od lat 90 w polskich zakładach modernizowano zestawy OSA dodając głowice optoelektroniczną , zamieniono układy elektroniczne , i jeszcze kilka innych podzespołów . Próbowano zmienić rakiety na jakiś targach były zestawy OSA z rakietami RIM . Oraz współpracujących z radarem Thalesa . Co tam i w jakim stopniu zmodernizowano do końca nie wiadomo ,podobnie jak w systemie VEGA i Newa . Ale zapewne to nie jest to samo co Armeński zestaw .Wnętrze polskich zestawów OSA można zobaczyć wpisując na YouTube frazę WZU modernizacja.

  5. nick

    Ja bym proponował opracowanie nowej Loary.Tyle ,że pieniędzy nie ma.A taki program będzie kosztował.

    1. Eytu

      Ale tylko jednej sztuki za 500 milionów lub miliard pln ? Jak na jedną sztukę to drogo. Stara Loara kosztowała dużo i oprócz cennego know how, nie weszła do produkcji seryjnej. Sabotaż czy nieudolność ? A może polityka jak zwykle. Loara to raczej odpowiednik ZSU -23 -4 a nie Osy więc komentarz trochę off topic.

    2. Ślązak

      A Loara plus Pioruny najlepiej jeszcze z wydłużonym zasięgiem gdyby udało się zrobić?

    3. Eytu

      @Ślązak - T-72 ( podstawa Loary ) nie pływa. Osa pływa. Chyba bardziej podobne byłoby uzbrojenie Rosomaka rakietami i radarami. Ale to byłaby mocna i dziwna hybryda, bo Rosomak jest typowo pod transport żołnierzy, chociaż jeśli moździerz 120 mm zabudowano na Rosomaku ( Rak) to czemu nie rakietowy zestaw przeciwlotniczy.

  6. ito

    Z całą pewnością wymiana ponad czterdziestoletniego, praktycznie niemodernizowanego po drodze, sprzętu wymaga uzasadniania bardzo rozbudowanymi artykułami. Można by się nad tym zastanawiać gdyby miał za sobą dwie duże modernizacje, w tym wymianę radarów, komputerów, konsoli i pocisków- a tak? Muzeum. Nawet ta część, która nieźle radzi sobie w terenie ma tę zasadniczą wadę, że części produkuje prawdopodobny przeciwnik.

    1. Eytu

      Najsłabszą częścią tego systemu jest brak rakiet zamienników. Kupno od Rosji lub Ukrainy z popsutymi komponentami jest niecelowe. Co do muzealności. Cóż. Jak ktoś powiedział wcześniej. Rezerwa obsłuży. W czasie wojny każda para rąk potrzebna. Do uratowania tego systemu na kolejne 30 lat trzeba wdrożyć budowę rakiet o takim samym zasięgu. Dać sobie spokój z podwajaniem zasięgu - jak próbowano zrobić w nieudanej , bo niewdrożonej koncepcji Błyskawicy.

    2. ito

      Prawda- radary podobnej jakości dziś można spotkać na byle kutrze, na odległość ok. 10- 12 km powinna wystarczyć głowica optoelektroniczna + laser prowadzący- wszystko znacznie bardziej kompaktowe i lżejsze niż orginał. Kiedyś mieliśmy przejść na południowoafrykańskie rakiety Umkhoto. Nie wyszło- trudno powiedzieć źle czy dobrze, natomiast dziś Polska powinna takie rakiety (zasięg rzędu 20 km, pułap ok.10) robić sama bo zapotrzebowanie na nie w wojsku jest bardzo duże. Przy rozsądnym podejściu (interfejs podobny do poprzednika, zmiany intuicyjne, bez rewolucji) rezerwa obsłuży, ale nie na zasadzie kamikadze tylko stawiając realny płot dla środków napadu powietrznego (tak to się ładnie nazywało) przeciwnika. Może nie uzyska porażającej liczby zestrzeleń, ale solidnie utrudni życie przeciwnikowi, a własne wojska wspomoże i zdejmie z nich przynajmniej część ataków.

    3. Extern

      Błyskawica nigdy nie miała być wdrożona jako taka. To był tylko projekt badawczy który miał sprawdzić czy jesteśmy w stanie opracować elementy takiego pocisku. Z tego punktu widzenia, projekt się udał, bo spełnił wszystkie wymagania. Inna sprawa że tych technologii potem nie wykorzystano do budowy konkretnej rakiety. Za co oczywiście odpowiada nasz plankton polityczno-decyzyjny, który od 30 lat marnotrawi pracę inżynierów naszej zbrojeniówki.

  7. pomidor

    Trollu - Jak zerkniesz na stronę Pit-Radwar, znajdziesz tam info o grancie NCBiR pt."Opracowanie sytemu radiolokacji pasywnej na potrzeby zestawów rakietowych obrony powietrznej". Klei się to z zakresem modernizacji OS, przedstawianym na stronie WZU. Białoruskia modyfikacja Os, połączona z modyfikacją rakiety, chodzi na rakietach produkowanych na Ukrainie - więc temat jest również dla nas dostępny. Podzielam Twój pogląd, że coś się dzieje w temacie, natomiast obawiam się, że na wymierne efekty jeszcze dosyć długo poczekamy. Obecny termin wycofania Os z linii to 2026, więc czasu jest jeszcze trochę i chłopcy z monu mogą jeszcze długo przekładać papiery, robić pięćsetne badania i zmieniać wymagania :D

  8. Fantasto!

    Na co najmniej połowę wymienionego przez ciebie sprzętu b y ł y oficjalne dokumenty MON, wiec nie były to żadne internetowe plotki. Natomiast przypomnę, że testowano również pierwsze wersje Baobaba, i nadal nie ma ani jednej sztuki w wojsku. Przetestowano wiele granatników ppanc, dużych i małych. Przetestowano też np. miny przeciwśmiglowcowe z Belmy, oraz zdalnie kierowane ppanc przeciwburtowe. Również z wynikami pozytywnymi przetestowano już aż 3 istniejące polskie systemy ASOP. Odbyły się również zakończone pozytywnymi wynikami strzelania z wież 105mm oraz 120mm na Rosomakach. Również pozytywne wyniki testów miała.. Loara. Coś jeszcze, bardziej wymownie, trzeba Ci powiedzieć o internetowych plotkach i przeprowadzonych w WP testach, i o ich wpływie na faktycznie wprowadzony - po tych testach - sprzęt na stan WP???

  9. mumu

    dlaczego nie zrobią w Polsce bo jak powiedział stary inżynier z Fabryki Glinik Mariampolski są ciency Panowie inżynierowie najlepiej by było gotowe jak mówił klasyk "ciepła woda w kranie " nie mają po prostu charakteru no i zawiść piekielna Pan Szczepaniak i pierwszy przenośny komputer K-200 czy o czymś zapomniałem ? szkoda słów amerykanie sami zachęcają do budowy i rozwoju systemów na bazie ich licencji i to w prost mówią poczytać i posłuchać nawet tu na defence24 no ale gen fornola niewolnika w nas jest

    1. eeeeeeeeeee

      to smutne. Był kiedyś krawiec. Który szył bardzo strasznie drogi płaszcz. Poszedł do króla i powiedział , że to będzie płaszcz magiczny. Widzą go ludzie mądrzy. Król się zgodził i zamówił płaszcz. Po miesiącu krawiec przyszedł z niewidzialnym płaszczem i kazał się w niego ubrać. Król zdjął odzienie i przywdział płaszcz. Służba zaczęła się zachwycać jaki piękny płaszcz - cekiny, naszywki, złote hafty. Przyszedł szambelan i całe dostojeństwo - podziwom nie było końca. W końcu król w płaszczu wyszedł do dworzan podaczas wielkiego święta . Wszyscy zaczęli podziwiać oprócz małego dziecka, które śmiało się i krzyczało - KRÓL JEST NAGI !!!

  10. Eytu

    A pamiętacie jak polski Kub zestrzelił polski Su 22 omyłkowo ?

    1. polack

      Nie kub a osa.

  11. 123abcxyz789

    Wszystko ładnie pięknie, ale czy jestesmy przygotowani na atak na składy broni ? Powinnismy zrobić 100 rozproszonych składów broni podziemnych przy jednostkach wojskowych i 10 dużych podziemnych. Pamiętamy zniszczenie wielkich skladów broni na Ukrainie - Najlepszy i najnowocześniejszy sprzęt nie będzie strzelał powietrzem. Jak zbudowac sklady broni ? Komory szczelne o 100 procent chłodnego azotu. wejscie w maskach tlenowych. Dlaczego azot ? W przypadku zaatakowania składu broni wybuchnie tylko rakieta , nie zainiciuje reakcji łańcuchowej. Azot dość zimny aby po rozszczelnieniu przez atak np dużym dronem z 10 kg TNT utrzymywał się na dnie magazynu . Dlaczego nie dwutlenek węgla ? dwutlenek wegla jest bardziej toksyczny - po awarii maski tlenowej cięzko będzie żołnierza uratować na powierzchni. W magazynach zbudować klimatyzację do utrzymywania temperatury 5 stopni. Jako że będą podziemne - nie będą raczej się nagrzewały do wyższe temperatury.

    1. Logistyk z Jastrzębia

      A usa o tym wie ? I buduje jeden skład dla brygad zmechanizowanych My mamy 82-bazy logistyczne i KICHA

    2. 123abcxyz789

      PS. składy broni podziemne zlokalizować w terenie , gdzie dno skladu będzie na co najmniej 10 metrów powyżej średniego poziomu wody najbliższej rzeki w linia prostopadlej do najbliższego koryta rzeki o szerokości powyżej 5 metrów. Przyjdzie powódz zaleje sklady i pózniej będą pretenesje że nikt nie przewidzial regularnych wielkich powodzi które nawiedzają Polskę raz na 15-20 lat.

    3. 123abcxyz789

      PS 2. Do wychwytywania CO2 i H2O z atmosfery skladu - trzeba będzie zakupić dwustopniowy system chłodzący . Umieścic go przy suficie aby pompa ciepła odprowadzała ciepło na zewnątrz. Pierwszy stopień - wychwyt H2O- temperatura poniżej punktu rosy , i ten gaz oczyszczony z H2O mieszanka azotu i dwutlenku węgla na drugiej chłodziarce skraplać w temperaturze - minus 78 stopni. Aby pozbyć się tlenu niezużytego przez płuca obsługi składu - można specjalnymi rurami pompować stale do komory spalania - gdzie będzie się palił malutki płomień np świeczki zasilanej gaczem parafinowym . To musi być także pod ziemią , aby sabotaż za pomocą tej instalacji nie wlał do magazynu benzyny i tlenu dwoma przewodami z zewnątrz.

  12. w

    podwozie jeszcze moze sluzyc długo. Reszta do wymiany

    1. Ratownik

      Ale po co jeżeli REZERWA potrafi je obsługiwać

    2. Pet

      Rezerwa to z całym szacunkiem niech lepiej pilnuje by się sama nie zastrzeliła w razie czego.

    3. Rezerwa 61

      Rezerwa w odróżnieniu od WOT OBSLUGUJE TECIAKI BWP OSY LANGUSTY RPG I KALACHY

  13. Bumarowiec

    PGZ mowi ze potrafi ale BŁASZCZAK icj hamuje

    1. Ekonom

      PGZ zaoferowało Homara, ok. dwa razy drożej niż trzeba płacić za Himarsa. Stocznia PGZ zażądała 14 mln za łódź patrolową, kupioną ostatecznie od prywatnej stoczni za.. 7mln. Wredny ten Błaszczak nie? Strasznie wredny, nie chce podwójnie przepłacać, okropny typ!!

    2. Eytu

      Chodzi Ci o francuską łódz patrolową dla MOSG ? Jak jesteś rzeczywiście Ekonomem to nie niszcz reputacji zawodu i nie zjadaj cyfr - PGZ - 140 milionów, Francuzi 110 milionów.

    3. Ekonom

      Nie, nie chodzi mi o d u z y okręt patrolowy zamówiony we Francji. Jak widać, masz bardzo mierną wiedzę o zakupach dla SG! SG posiada bowiem już kilka m a ł y c h łodzi patrolowych, i dokonano zamowienia k o l e j n e j. Do przetargu stanęły wtedy 3 stocznie, w tym m.in. Baltic works, Techno Marine z Malborka, oraz PGZ z Nautą. I tak się złożyło, że suma kosztu budowy jednej szt z TechnoMarine plus drugiej szt z BalticWorks, licząc je r a z e m za obie sztuki, była wciąż niższa niż cena ze stoczni PGZ za jedną sztukę! SG wybrało więc stocznię z Malborka, z kosztem zakupu ok7.5 mln, słownie : SIEDMIU plus! Będąc wyraźnie niedoinformowanym, ale zakładam jednak wciąż dobrze wychowanym, t e r a z powinieneś mnie przeprosić?

  14. Myślenie ma przyszłość

    Tym z Was, którzy są ciekawi tego dokąd zmierza polska zbrojeniówka w tematach rakietowych, polecam znaleźć prezentację: "Mapa drogowa rozwoju technologii rakiet sterowanych w Mesko S.A.". A ci z Was którzy już wszystko wiedzą - tak Davien, to do Ciebie - niech dalej pielęgnują w sobie przekonanie o swojej wszechwiedzy.

    1. Mesko Man

      Mesko ŻĄDA 60 ln pln dofinansowania na,PIORUNY CAŁA NASZA KASA POSZŁA Z PGZ NA,RATOWANIE WZL

    2. ;)

      Zdecyduj się, raz piszesz o milionach, innym razem o dziesiątkach milionów a czasem i i miliardach. Wszystkie te kwoty wyjmujesz z kapelusza, ale niech chociaż będą takie same. ;)

    3. Trzeźwy

      Przecież to jakiś oszołom. Pluje bez sensu na lewo i prawo, bez ładu i składu. I to w dodatku na jeden z nielicznych zakładów, który ma osiągnięcia!! Jakie może mieć intencje ktoś taki?

  15. mc.

    Zupełnie nie rozumiem tej "wojny" i hejtu w komentarzach. Osy po planowanej modernizacji ze "sprzętem poradzieckim" mają wspólne "podwozie". Jak każdy tego typu sprzęt co 10-15 lat muszą być modernizowane, ulepszane, wyposażane w lepszą elektronikę, a po tylu latach także w nowe rakiety. "Podwozie" ma parametry którego nie ma żaden sprzęt zachodni czy amerykański. I właśnie dlatego trzeba modernizować, wykorzystując "plusy sprzętu" a eliminując jego minusy. Sprzęt wojskowy - uzbrojenie, to nie samochód osobowy który po 12-15 latach nadaje się tylko na złom.

    1. Davien

      Podwozie, rakiety , radary.. trochę tego jak widac zostało.

    2. pomidor

      AMZ-Kutno ma w ofercie Bobra i Hipopotama, na które można zapakować ten zestaw, więc nie jest to podwozie "którego nie ma żaden sprzęt zachodni czy amerykański".

    3. Popieram, wsadzić Camm na Hipcia!

      Hipcio w szczególności da radę wozić jakąś całą "nową Osę" ale Bóbr to może by udźwignął chociaż pół-Poprada?

  16. Ups

    Jaki jest sens upubliczniania decyzji o wycofaniu, a ukrywania o jakiejś fragmentarycznej, częściowej modernizacji??? Uważasz, że aż taki obłęd panuje w MONie?

  17. ludzie w mundurach z IU itp

    Kochane Osy!, duuuużo zdrowia i uśmiechu na codzień, oraz wieeelu jeszcze dziesięcioleci zaszczytnej służby w obronie polskiego nieba...

    1. A MON na to

      MON je oficjalnie kasuje w 2022.

    2. BUBA

      A co w zamian ....

    3. A, MON na to

      Była kiedyś wzmianka, że "częściowo zastąpi je Narew" co oczywiście jest brednią nie częściową tylko całkowitą! Bo Mr. Błaszczak nie jest ministrem, tylko marionetką, takim pomostowym "p.o. Ministra "!

  18. Inspektor Łysiak

    Dlaczego INSPEKTORAT UZBROJENIA powinien być wymieniony?

  19. PIORUN -2 następca OSY

    Gdyby udało sie wykonać PIORUNA -2 uzyskali byśmy cos o podobnych mozliwościach

    1. Marek1

      Gdyby babcia miała wąsy ...

    2. DECYZJA O ZAKUPIE PIORUNA 2 I PRODUKCJA

      PIORUN 2 JEST WŁAŚCIWIE JUŻ OPRACOWANY TRZEBA TYLKO DECYZJI MONU ODNOŚNIE ZAKUPU TYCH POCISKÓW I PRODUKCJA W NIEDŁUGIM CZASIE BY RUSZYŁA TU JEST WSZYSTKO NAPISANE https://www.defence24.pl/poprad-nastepca-osy-z-rakietami-piorun-2

    3. dim

      Następcą Osy miała być Błyskawica, pocisk o znacznie podwyższonych możliwościach. Co jednak naszym specom nie wyszło. Cytuję z owego artykułu z d24, październik 2019: Takiego systemu dla rakiety lecącej z prędkością 2-3 Mach nie udało się jednak zbudować, ponieważ w Polsce nikt nigdy wcześniej nie zrealizował podobnego zadania. Oczywiście kilka lat temu przeprowadzono modernizację rakietowych systemów przeciwlotniczych „Wega”, „Newa”, „Kub” i „Osa”, ale obejmowała ona głównie to wyposażenie, które jest „na ziemi”. Dokonując cyfryzacji całego systemu nie unowocześniano natomiast rakiet, jak również ich systemu naprowadzania. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx - Mój koment: Toteż Piorun 2 będzie tylko unowocześnionym i polskim powtórzeniem parametrów Osy. Poza tym, gdy tylko okazało się, że nie wychodzi nam Błyskawica, należało PILNIE kupić licencję takiego efektora. Choćby i u Chińczyków. Jest to rzecz mała, Amerykanie by się szczególnie nie obrazili.

  20. Palmel

    ponieważ amerykanie nie mają takiego systemu to każą nam go skasować zamiast go modernizować bo NATO nie ma odpowiednika na OSĘ

  21. Troll z Polszy

    Dawno temu ktoś pisał że będzie kupowana amunicja APFSDS 125mm i wszyscy nazywali go fantasta i powoliwali się na decyzję MON o nie kupowaniu amunicja do T/PT, dawno temu ktoś pisał o Piracie z funkcją "Top Atak" i wszyscy nazywali go fantasta aż Doktor Inżynier Janusz Noga powiedział że Pirat będzie "top atak". Dawno temu ktoś mówił że ZSSW30 jest zintegrowane z Spike LR2 bo Spike LR iLR2 używają tych samych protokołów komunikacyjnych i wszyscy nazywali go fantasta aż Pan z Rafaela powiedział że ZSSW30 jest zintegrowane z Spike LR/LR2 bo są w pełni wymienne. W grudniu ktoś pisał że są prowadzone strzelania prototypów rakiet w Wicku i wszyscy nazywali go fantasta a w maju PGZ poinformowało i sukcesie programu UWSR. Cóż fantazja dogoniła życie ;-)

  22. DHL

    Nie wszystkie dokumenty są jawne, więc albo przyjmiesz założenie, że o owocach ich poznacie, albo będziesz czekał na oficjalne ogłoszenie na D24.

  23. Ups

    A może zapytaj kogoś w MON, po co podjęli w sumie niedawno, wciąż ważną decyzję o wycofaniu OS w 2022? Może szukaj odpowiedzi u źródła, a nie u internetowych komentatorow? Może, nie domyślaj się, tylko sprawdź oficjalne, publiczne decyzje MONu? A może sprawdź najpierw, czy i gdzie jest jakiekolwiek oficjalne zamówienie MON na prace przy "rakietach 9M33". A że nigdzie nie ma cienia wzmianki o 9M33, to nie opowiadaj bredni, dopóki nic nie ma w dokumentach.

  24. Ass

    Przed Osami jeszcze dziesięciolecia służby. Tysiące pustych przemówień polityków.

    1. A MON na to

      Politycy maja OSY "gdzieś"! A tymczasem MON je chce skasować w 2022.

  25. pomidor

    Trollu - to wszystko łade, co piszesz. Jeszcze ostatnie pytanie - jak wchodzimy w posiadanie rakiet do obecnych Os - mamy tysiące na składzie od czasu rozpadu Układu Warszawskiego, kupujemy nowe od rosjan, kupujemy nowe z Ukrainy, produkujemy w Polszy na jakiejś licencji (mesko- czy cokolwiek innego) - a może jeszcze jakaś inna opcja? Generalnie - na ile jesteśmy samowystarczalni i nie uzależnieni od obcych dostaw?