Modernizacja Wojska Polskiego a ewolucja współczesnego pola walki [RAPORT]

28 listopada 2020, 14:17
1911_nawala_7
Polskie Wojska Rakietowe i Artylerii potrzebują wzmocnienia systemu rozpoznania. Na zdjęciu wyrzutnie WR-40 Langusta. Fot. mjr Remigiusz Kwieciński.
Reklama

Konflikty zbrojne ostatnich dziesięcioleci wyraźnie pokazują, że siła militarna nadal pozostaje skutecznym narzędziem do rozwiązywania sporów bądź osiągania celów o znaczeniu strategicznym. Sprzyja temu zarówno ograniczona skuteczność narzędzi niemilitarnych (jak np. dyplomacja, presja ekonomiczna itp.) jak również postęp w dziedzinie techniki, który zmienia w znacznym stopniu obraz współczesnego pola walki. Niniejszy artykuł ma na celu przedstawienie Czytelnikowi tychże zmian, a następnie ocenę wysiłków podejmowanych przez władze naszego państwa w celu modernizacji Wojska Polskiego – pisze ppłk rez. dr Marek Gryga, były Szef Szkolenia Jednostki Wojskowej AGAT.

I. Ewolucja w prowadzeniu działań zbrojnych

Analizując przebieg konfliktów zbrojnych oraz postęp techniczny na przestrzeni ostatnich 40 lat można dostrzec pewne prawidłowości. Pierwszą z nich jest niewątpliwie wzrastające znaczenie amunicji precyzyjnego rażenia umożliwiającej rażenie celów spoza zasięgu oddziaływania środków ich obrony. Pomimo wysokich kosztów zakupu samej amunicji pozwala ona na znaczne zmniejszenie wysiłku wojsk w porażenie danego celu, ograniczenie strat pobocznych (ang. collateral damages), a także zwiększenie bezpieczeństwa dla własnych platform (lądowych, morskich, powietrznych).

Postęp techniczny oraz zalety zaś doprowadziły do tego, że broń ta staje się stopniowo standardem.  Towarzyszy temu wzrost jej zasięgu, coraz bardziej wyrafinowane systemy naprowadzania, a także siła niszczenia. Efektem wymienionych wyżej zmian jest redukcja ilości połączona ze wzrostem kosztów pozyskania coraz bardziej zaawansowanych technicznie potrzebnych nosicieli (którzy są w stanie zrealizować zadania przy znacznie mniejszym wysiłku w porównaniu do ich dotychczasowych odpowiedników), a z drugiej konieczność opracowania sposobów obrony przed oddziaływaniem amunicji precyzyjnego rażenia.

W obliczu tej ostatniej drastycznie maleje bowiem przeżywalność obiektów infrastruktury krytycznej czy wojskowej, jak i samego sprzętu wojskowego na współczesnym polu walki. Ostatnie konflikty na Wschodniej Ukrainie, Bliskim Wschodzie, Afryce Północnej czy Południowym Kaukazie wyraźnie pokazują, że zaniedbania w tej dziedzinie prowadzą do niepowetowanych strat, które mogą być trudne do uzupełnienia w wymaganym czasie. Wobec tego coraz większego znaczenia nabiera stosowanie zarówno biernych jak i czynnych środków ochrony i obrony. Do tych pierwszych należy zaliczyć m.in. zaawansowane środki maskujące w postaci multispektralnych pokryć kamuflujących czy granatów dymnych, opracowywane obecnie kamuflaże adaptacyjne, makiety mające zmylić przeciwnika czy też opancerzenie, które ma uodpornić dany obiekt/sprzęt na skutki trafienia.

Do czynnych środków obrony możemy zaliczyć zarówno systemy C-RAM przeznaczone do zwalczania zarówno broni precyzyjnej jak i wszelkiego rodzaju amunicji rakietowej czy artyleryjskiej, a także aktywne systemy obrony platform, w tym środki walki radioelektronicznej oraz przeciwpociski.

image
Jednym ze sposobów na zwiększenie przeżywalności wozów bojowych jest instalacja aktywnych systemów obrony. Na zdjęciu amerykański Abrams z ASOP Trophy. Fot. Sgt. Evan Ruchotzke/U.S. Army

 

Skuteczne prowadzenie jakichkolwiek działań zbrojnych od zawsze uwarunkowane było posiadaniem informacji pozwalających na podejmowanie zarówno decyzji jak i skuteczne użycie broni. Obecny rozmach jak i dynamika działań zbrojnych wymusza posiadanie informacji w czasie rzeczywistym z wielu źródeł, co umożliwia stworzenie jednolitego obrazu sytuacji na różnych poziomach i szczeblach. To co jest charakterystyczne to zwiększanie się ilości źródeł informacji, co spowodowane jest coraz większym nasyceniem pola walki szeregiem sensorów rozmieszczonych na różnych platformach. Wśród tych ostatnich jak np. pojazdy, samoloty, satelity czy okręty pojawiły się bowiem nowe – bezzałogowe, które przy znacznie niższych kosztach zakupu i eksploatacji umożliwiają efektywne śledzenie zmian zachodzących na polu walki. Ich zaletą jest brak podatności na zmęczenie, a potencjalna utrata ma głównie wymiar materialny i finansowy, a nie ludzki. 

Miniaturyzacja sensorów doprowadziła także do możliwości ich umieszczenia na elementach wyposażenia pojedynczego żołnierza (np. kamer na hełmach) oraz rozmieszczenie ich w terenie, a środki i sieci łączności na bieżące przekazywanie pozyskanych w ten sposób danych do odbiorców. Ta wielość pozyskiwanych informacji staje się wyzwaniem, które już wkrótce mogą przerosnąć możliwości ludzkiej percepcji i pojmowania. Stąd obecnie prowadzone są prace nad wykorzystaniem tzw. „sztucznej inteligencji” do analizowania i przetwarzania informacji.

Koniecznym staje się również spięcie w jedną sieć informacji z różnych źródeł, stworzenie ww. jednolitego obrazu sytuacji oraz kierowania na tej podstawie walką zbrojną. Dlatego coraz powszechniejsze stają się zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia (ang. Battlefield Menagement Systems – BMS) różnych szczebli oraz poziomów połączone ze sobą w jeden „supersystem” z wykorzystaniem różnych środków łączności i sieci teleinformatycznych, co jest określane mianem sieciocentryczności. Jej umiejętne wykorzystanie pozwala na znacznie lepsze zrozumienie sytuacji przez dowódców, szybsze podejmowanie przez nich optymalnych decyzji oraz użycie posiadanego potencjału.

Z drugiej strony wzrost znaczenia informacji spowodował renesans systemów walki radioelektronicznej zdolnych do rozpoznania i zakłócania środków łączności, systemów dowodzenia, kierowania i naprowadzania uzbrojenia czy też pozycjonowania. Ich znaczenie na współczesnym polu walki rośnie, podobnie jak odporność urządzeń na ich oddziaływanie.

image
Rosyjski system walki elektronicznej Krasucha-2O. Fot. KRET/kret.com

 

Od kilkudziesięciu lat rozwój technologii informatycznych oraz jej zastosowanie we wszystkich dziedzinach życia doprowadził do pojawienia się działań w cyberprzestrzeni. Ta ostatnia umożliwia przeprowadzanie zdalnych ataków z wykorzystaniem sieci i narzędzi teleinformatycznych zarówno na obiekty infrastruktury krytycznej (np. obiekty przemysłowe, energetykę, banki) jak i wojskowe pozwalając atakującemu wyprzeć się takich działań prowadzonych bez wypowiedzenia wojny by uniknąć odpowiedzialności. Z uwagi na coraz większe znaczenie cyberprzestrzeń została uznana za kolejny wymiar prowadzenia działań zbrojnych.

Konflikty na Wschodniej Ukrainie i Południowym Kaukazie uwidaczniają znaczenie skutecznej obrony powietrznej oraz wojsk rakietowych i artylerii. W przypadku tej pierwszej na przykładzie walk w Donbasie wyraźnie widać, że jej dobra organizacja i skuteczne środki mogą pozbawić stronę dysponującą lotnictwem możliwości udzielenia wsparcia wojskom lądowym (szczególnie z wykorzystaniem broni niekierowanej). Z kolei jej zła organizacja, przestarzałe wyposażenie bądź niewłaściwe użycie prowadzi do niepowetowanych strat, które mogą doprowadzić do klęski jak ma to miejsce w walkach o Górski Karabach.

Znaczenia nabiera przy tym wielowarstwowość obrony oraz rozpoznanie sytuacji w przestrzeni powietrznej umożliwiające wykrywanie zagrożenia ze strony nie tylko załogowych, ale coraz częściej bezzałogowych środków napadu powietrznego oraz dobór i użycie adekwatnych środków ich rażenia. Jeśli chodzi o wojska rakietowe i artylerię to wciąż udowadniają swoje duże znaczenie w konfliktach o średniej i dużej intensywności poprzez zdolność do zadawania znacznych strat (podczas konfliktu w Donbasie ogień artylerii rakietowej i lufowej był przyczyną ponad 40% strat po stronie ukraińskiej) bez względu na warunki pogodowe.

Reklama
Reklama

Zwiększa się przy tym jej zasięg ognia (w przypadku artylerii lufowej o kalibrze 155 mm zaczyna on wynosić ponad 40 km, w przypadku artylerii rakietowej zaczyna sięgać ponad 70 km, a rakiet balistycznych lub pocisków manewrujących rzędu setek i tysięcy kilometrów) i precyzja oddziaływania, co wymusza zwiększenie zasięgu sił i środków rozpoznania, korygowania i oceny skutków prowadzenia ognia w czasie rzeczywistym (lub do niego zbliżonym). Należy przy tym zaznaczyć, że takimi siłami i środkami mogą być nie tylko systemy bezzałogowe czy satelity, ale i niewielkie pododdziały dalekiego rozpoznania czy wojsk specjalnych, które są w stanie wskazywać cele w głębi ugrupowania przeciwnika nie narażając się na wykrycie.Integracja zdolności systemów dowodzenia, rozpoznania i rażenia (zarówno kinetycznego jak i niekinetycznego) o coraz większym zasięgu doprowadziła do powstania tzw. systemów antydostępowych (A2/AD) znacznie utrudniających (na razie przynajmniej w teorii) dostęp do bronionych rejonów w razie konfliktu zbrojnego i umożliwiających sprawowanie zdalnej kontroli nad znacznymi obszarami. Zasięg i skutki ich potencjalnego oddziaływania nadają im znaczenie operacyjne, zmuszając z drugiej strony na konieczność poszukiwania sposobów i środków ich przełamywania. Wskazuje to na wzrastającą przewagę działań bezkontaktowych (tj. takich w których walczące strony są poza zasięgiem swojej bezpośredniej obserwacji) nad kontaktowymi.

Do tych ostatnich dochodzi z reguły w dalszej fazie działań po zadaniu przeciwnikowi znacznych strat przy wykorzystaniu systemów o dużym zasięgu w celu ostatecznego pokonania jego sił i zajęciu określonego terenu. Prowadzi to do wniosku o zmieniającej się roli wojsk pancernych i zmechanizowanych. Te ostatnie mogą bowiem posłużyć w pierwszej kolejności do stworzenia zagrożenia na określonych kierunkach oraz osłony własnych zgrupowań wojsk o dużym zasięgu oddziaływania, aby ruszyć do walki dopiero po porażeniu przeciwnika na całej wymaganej głębokości jego ugrupowania. Użycie wyżej wymienionych rodzajów wojsk wymaga zapewnienia im kompleksowego wsparcia i zabezpieczenia, bez których są narażone na poniesienie znacznych strat.

image
Demonstrator zrobotyzowanego BWP Bradley. Fot. U.S. Army

Ostatnią tendencją jaką autor chciałby wskazać jest postępująca robotyzacja pola walki. Roboty w postaci bezzałogowych platform powietrznych, lądowych czy morskich zaczynają odgrywać coraz ważniejszą rolę na współczesnym polu walki stopniowo zastępując człowieka w wykonywaniu najbardziej niebezpiecznych zadań, w tym misji samobójczych (przykład -amunicja krążąca). Należy oczekiwać, że prace nad wykorzystaniem przez nie tzw. „sztucznej inteligencji” będą postępować (pomimo sprzeciwu etyków i części naukowców) prowadząc w niedalekiej przyszłości do ich pełnej autonomii w wykonywaniu stawianych im zadań.

Prowadzone zaś obecnie prace nad stworzeniem algorytmów współdziałania pomiędzy robotami a ludźmi (bądź kierowanymi przez nich platformami) doprowadzi wkrótce do pojawienia się formacji mieszanych złożonych zarówno z ludzi i robotów, a następnie dużych liczebnie formacji złożonych wyłącznie z robotów współdziałających ze sobą. Masowe użycie robotów w postaci roju bezzałogowych bojowych statków powietrznych może przykładowo doprowadzić do przełamania zintegrowanego systemu obrony powietrznej. Z drugiej strony postępująca robotyzacja nakazuje poszukiwanie środków i sposobów wykrywania i zwalczania robotów w postaci np. zwiększenia czułości radiolokatorów czy optoelektronicznych systemów obserwacyjnych, rażenia za pomocą laserów czy systemów walki radioelektronicznej.

II. Ocena kierunków i stanu modernizacji Wojska Polskiego w obliczu zmian na współczesnym polu walki

Pomimo rosnącego znaczenia systemów precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu (poziomu operacyjnego) postęp w zakresie ich pozyskiwania jest dość ograniczony. Praktycznie sprowadził się on do zakupu kierowanych pocisków rakietowych AGM-158A JASSM, AGM-158B JASSM-ER (o zasięgach odpowiednio: ok. 370km, ponad 925km) dla samolotów F-16C/D „Jastrząb” oraz zakupu jednego dywizjonowego modułu ogniowego z 20 wyrzutniami M142 HIMARS (w tym 30 pociskami ATACMS o zasięgu do 300km) wraz z pojazdami dowodzenia i zabezpieczenia oraz systemem kierowania ogniem AFADTS. Niestety lecz wraz z nabyciem wymienionych systemów uzbrojenia nie poszły działania ukierunkowane na pozyskanie środków rozpoznawczych, które mogłyby zapewnić pozyskanie informacji o celach do porażenia na wymaganych odległościach, a następnie o ocenie skutków wykonanych uderzeń. Analogicznie rzecz ma się z pociskami NSM znajdującymi się na uzbrojeniu Morskiej Jednostki Rakietowej, która wyposażona jest w radary trójwspółrzędne TRS-15C umożliwiające ich użycie w odległości do 50km od linii brzegowej (temat ten poruszał już M. Dura na łamach „Defence24.pl” w swoim artykule w 2015 r.).

Zaniechania te z jednej strony uniemożliwiają pełne wykorzystanie możliwości posiadanych systemów uzbrojenia, a z drugiej zmuszają do polegania na sojuszniczych środkach rozpoznania, które posiadają niezbędne możliwości. Rozwiązaniem mogłoby być nabycie bezzałogowych statków powietrznych klasy operacyjnej „Zefir”, lecz jak na razie nie podjęto żadnych decyzji o ich zakupie (pomimo dostępności kilku konstrukcji o wymaganych parametrach na rynku). Na „półkę” odłożono także pomysł pozyskania pocisków manewrujących wystrzeliwanych z nowych okrętów podwodnych (program „Orka”) o czym świadczą zapisy najnowszego „Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2021-2035”.

Nieco lepsza sytuacja dotyczy modernizacji systemów rażenia poziomu taktycznego. W przypadku artylerii dywizjony artylerii samobieżnej wyposażane w 155mm armatohaubice „Krab” (o możliwości prowadzenia ognia na odległość do ok. 40km) są wspierane przez Radiolokacyjne Zestawy Rozpoznania Artyleryjskiego LIWIEC posiadające wystarczające parametry (dotychczas pozyskano 10 zestawów). W przypadku jednak tych ostatnich należy pamiętać, że ukształtowanie i pokrycie terenu może spowodować powstanie pół „martwych” w prowadzeniu obserwacji.  To oraz fakt że zestawy LIWIEC służą głównie do rozpoznawania ognia środków artyleryjskich powoduje konieczność uzupełnienia o bezzałogowe statki powietrzne (BSP) prowadzące rozpoznanie obrazowe o zasięgu rzędu 30-40km. Na wyposażeniu pułków artylerii znajdują się nieliczne BSP FlyEye, modyfikowane obecnie do wersji 3.0 o zasięgu zwiększonym do ok. 50 km, ale jest ich zbyt mało, by zapewnić adekwatne zdolności.

Natomiast do tej pory nie nabyto amunicji precyzyjnego rażenia ani do ww. haubic ani do moździerzy samobieżnych „Rak”. Co prawda wchodząca w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółka Mesko S.A. jest w trakcie opracowywania i testowania amunicji precyzyjnej APR zarówno dla „Krabów” jak i dla „Raków” niemniej jednak ma ona wejść na uzbrojenie nie wcześniej niż w 2021 r.

Nie ma informacji o pozyskaniu innych typów amunicji precyzyjnej (np. układów korygujących z kierowaniem GPS).  Pozytywnie należy ocenić nabycie przeciwpancernych pocisków kierowanych (ppk) „Spike” w wersji LR, które z racji odporności na zakłócenia, zasięgu oraz posiadanej głowicy są w stanie zniszczyć praktycznie każdy pojazd opancerzony. Ich udane wdrożenie oraz pozytywne doświadczenia skłaniają ku zakupowi nowszych wersji ww. ppk, a także pocisków o większym i mniejszym zasięgu (np. w ramach zadań kr. „Otokar-Brzoza”, „Kruk”, „Karabela”), które pozwoliłyby utworzyć wielowarstwową obronę przeciwpancerną opartą o nowoczesną amunicję.

image
W Wojsku Polskim nie stosuje się nowoczesnych granatów wielospektralnych, choć takie zostały opracowane przez krajowy przemysł. Fot. Juliusz Sabak/Defence24.pl.

 

Dość słabo przedstawia się kwestia zwiększenia przeżywalności sprzętu wojsk lądowych. Przykładowo modernizacja Leopardów 2A4 do wariantu Leopard 2PL w omawianej dziedzinie ograniczyła się do poprawy odporności balistycznej wieży na ostrzał z przodu oraz wymiany układu stabilizacji armaty i napędów wieży z hydraulicznych na elektryczne. Nie objęła jednak instalacji aktywnego systemu ochrony pojazdu (ASOP), zrezygnowano też z dodatkowego opancerzenia kadłuba, kamuflażu mobilnego, czy też pomalowania czołgów multispektralnymi farbami kamuflującymi. Jeszcze słabiej wypada modyfikacja czołgów T-72, która w zakresie ich przeżywalności za wyjątkiem pasywizacji środków obserwacyjno-celowniczych nic nowego praktycznie nie wniosła. Nie lepiej przedstawia się sytuacja pozostałego rodzaju sprzętu. Co prawda prowadzone są zakupy wielospektralnych siatek maskujących „Berberys” produkowanych przez polską firmę „Miranda”, lecz jednocześnie nie prowadzi się żadnych prac zmierzających do montażu na najwartościowszym sprzęcie ASOP.

Nadal kupowane są przestarzałe granaty dymne GAk-81 zapewniające maskowanie dymem na poziomie lat 80 ubiegłego wieku. Tymczasem większość ppk jest naprowadzana z wykorzystaniem kanałów celowania wykorzystujących zarówno światło widzialne jak i podczerwień. Tymczasem granaty GAk-81 maskują tylko w świetle widzialnym, a nie w podczerwieni. Co prawda są gotowe rozwiązania oferowane zarówno przez krajowy jak i zagraniczny przemysł (np. polski granat GM-81 kompatybilny z użytkowanym już systemem „Obra”, francuski „Galix”) lecz nie są kupowane. Podobnie rzecz ma się z multispektralnymi farbami maskującymi oraz makietami sprzętu. Te ostatnie zresztą wielokrotnie udowadniały skuteczność mylenia przyczyniając się do błędnej oceny sytuacji przez stronę przeciwną i doprowadzając do zużycia na nie amunicji precyzyjnego rażenia (np. podczas operacji NATO pk. „Allied Force” przeciwko Federacyjnej Republice Jugosławii w 1999 r.).

Sytuację z przeżywalnością sprzętu Wojska Polskiego pogarsza spowolnianie prac nad odtworzeniem zintegrowanego systemu obrony powietrznej. Od podpisania umowy w marcu 2018 r. na I część programu „Wisła” dotyczącej zakupu dwóch baterii systemu „Patriot” w konfiguracji PDB-8 z rakietami PAC-3 MSE, radarami AN/MPQ-65 oraz systemem dowodzenia IBCS do chwili obecnej nie nastąpiło zawarcie umowy na jej II część dotyczącą kolejnych 6 baterii z pociskami niskokosztowymi i dookólnymi stacjami radiolokacyjnymi kierowania ogniem nowej generacji. Jak dotąd nie zawarto żadnych umów związanych z programem „Narew” w ramach którego Polska ma nabyć system przeciwlotniczy krótkiego zasięgu. Realizowany jest jedynie program „Pilica” w ramach którego pozyskiwanych jest 6 baterii przeciwlotniczych zestawów rakietowo-artyleryjskich ZUR-23-2SP „Jodek” wraz ze stacjami radiolokacyjnymi, stanowiskami dowodzenia oraz pojazdami zabezpieczenia. Baterie te będą w stanie zapewnić jedynie obronę przeciwlotniczą bardzo bliskiego zasięgu wybranym obiektom, przy czym nie posiadają cech systemów C-RAM, w sprawie których Inspektorat Uzbrojenia MON rozpoczął w maju br. dialog techniczny.

Nie podjęto również wysiłków na rzecz pozyskania zdolności do prowadzenia rozpoznania przestrzeni powietrznej z wykorzystaniem platform powietrznych (załogowych czy bezzałogowych), których użycie zwiększyłoby znacznie możliwość wykrycia pocisków manewrujących lecących na niskiej wysokości. W sprawie pozyskania rozpoznawczych aerostatów nadal prowadzone są analizy. Takie opóźnienia lub zaniechania w realizacji jednego z priorytetowych programów modernizacyjnych są trudne do zrozumienia. Oznacza to bowiem wydłużenie czasu braku posiadania zdolności do odparcia potencjalnego uderzenia lotniczo-rakietowego na kluczowe obiekty infrastruktury krytycznej oraz sił zbrojnych, których porażenie w pierwszych minutach konfliktu może zdecydować o jego wyniku.

Nie lepiej przedstawia się sytuacja w zakresie prowadzenia rozpoznania. Co prawda prowadzone są prace mające zwiększyć możliwości w zakresie rozpoznania patrolowego (np. modyfikacja wozów BWR-1D) niemniej jednak pozyskanie następców leciwych transporterów rozpoznawczych BRDM-2 (za pomocą transportera rozpoznawczego „Kleszcz” opracowywanego przez AMZ Kutno) jest opóźnione o 5 lat. Na etapie przetargu jest natomiast pozyskanie 16 kompletów informatycznego systemu zbierania, analizowania i dystrybucji informacji w ramach ISTAR kr. „Sowa”.

Praktycznie nie jest realizowany program operacyjny „Rozpoznanie obrazowe i satelitarne OBSERWATOR” w ramach którego miano nabyć BSP klasy operacyjnej „Zefir”, klasy taktycznej „Gryf” i „Albatros”, klasy mini „Ważka” oraz klasy mini „Wizjer”. Wyjątkami są zakupy na potrzeby Wojsk Specjalnych dwóch zestawów BSP klasy taktycznej RQ-21A „Blackjack” i klasy mikro „Black Hornet III” oraz zestawów BSP klasy mini „FlyEye” na potrzeby WOT, niedawny kontrakt na mikro-BSP „Ważka”, a także prace PGZ związane z dostawą 8 zestawów BSP „Orlik” (które notują kolejne opóźnienia).

Nie zmienia to jednak faktu, że Wojsko Polskie posiada niedostateczne zdolności prowadzenia rozpoznania obrazowego na poziomie zarówno operacyjnym jak i taktycznym. Co prawda w nowym „Planie Modernizacji Technicznej SZ RP na lata 2021-2035” planuje się pozyskanie satelitów, mikrosatelitów, samolotów rozpoznawczych i BSP w ramach kontynuacji wyżej wymienionego. programu lecz cóż nam po planach, które później nie są konsekwentnie realizowane. Podobnie rzecz ma się z rozpoznaniem radioelektronicznym, na które przez szereg lat skąpiono inwestycji i którego rola w naszych siłach zbrojnych wydaje się niedoceniana.  

image
Anteny systemu Walki Elektronicznej SLQ-32 na fregacie ORP „Gen. K. Pułaski” – fot. M. Dura, Defence24.pl

 

Problem postępującej robotyzacji współczesnego pola walki jest dostrzegany w Wojsku Polskim. Świadczą o tym zakupy bojowych bezzałogowych statków powietrznych (BBSP) „Warmate” dla WOT, a także zakupy robotów pirotechnicznych dla oddziałów i pododdziałów saperskich. Pozyskano także bezzałogowe pojazdy podwodne dla niszczycieli min typu „Kormoran”. Na tym jak na razie sukcesy się kończą. Jak dotychczas fiaskiem zakończyły się próby pozyskania mobilnych bezzałogowych pojazdów rozpoznawczych kr. „Tarantula” przeznaczonych dla oddziałów i pododdziałów rozpoznawczych wojsk lądowych (pomimo dostępności kilku rozwiązań na rynku).  W żadnym z realizowanych programów  dotyczących modernizacji nie pojawił się zapis pozyskania systemów uderzeniowych wykorzystujących kombinację użycia rozpoznawczych BSP i BBSP pomimo, że takie rozwiązania są już dostępne na rynku (np. SWARM opracowany przez WB Electronics), a przykłady ich użycia można było obserwować zarówno w Libii jak i Górskim Karabachu.

Szkoda, gdyż system taki byłby zapewne znacznie tańszy w zakupie, eksploatacji oraz nie mniej skuteczny niż system „Harpi szpon” przewidziany do zakupu dla samolotów F-35. W PMT jest co prawda program „Gladius”, mający dotyczyć amunicji krążącej, jednak jego zakres i harmonogram nie są szerzej znane, nie wiadomo też kiedy zakończą się trwające analizy. W najnowszym wydaniu Planu Modernizacji Technicznej autor nie dostrzegł także zapisów dotyczących pozyskania systemów bezzałogowych działających w rojach (które mogłyby posłużyć do przełamywania np. zintegrowanych systemów obrony powietrznej/ przeciwlotniczej przeciwnika), bądź systemów do działania w środowisku wodnym, które mogłyby posłużyć do skrytego zbierania informacji i/lub atakowania wybranych celów. Trudno dostrzec również działania MON na rzecz pozyskania systemów przeciwdziałających zagrożeniu z powodu zmasowanego skoordynowanego użycia BBSP, które powoli się urzeczywistnia.

Pozytywnie należy natomiast ocenić działania zmierzające do nabycia zdolności w zakresie prowadzenia działań w cyberprzestrzeni. Powołano dotychczas pełnomocnika MON ds. utworzenia wojsk obrony cyberprzestrzeni, który także pełni funkcję dyrektora Narodowego Centrum Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni. W ramach formowania Sił Obrony Cyberprzestrzeni planowane jest do 2022r. utworzenie ich dowództwa, a do 2024r. zakończenie ich formowania. W ramach WOT wydzielono też zespoły złożone z informatyków odbywających terytorialną służbę wojskową, którzy swoją wiedzą i umiejętnościami mogliby wspierać nowotworzoną formację. Kwestią otwartą pozostaje tylko czy starczy środków finansowych oraz determinacji do pozyskania i utrzymania wysoko wykwalifikowanej kadry informatyków, a także nabycia specjalistycznych narzędzi do prowadzenia nie tylko defensywnych działań w cyberprzestrzeni, ale także ofensywnych.

Ostatnim do omówienia kierunkiem modernizacji jest związany ze wsparciem dowodzenia. W ramach programu operacyjnego „Zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki – C4ISR”  miały zostać nabyte i wdrożone nowoczesne systemy zarządzania polem walki (BMS). Pomimo trwających od 2016 r. prób pozyskania Systemu Zarządzania Walką Szczebla Batalionu Rosomak BMS, a także od 2017 r. Zintegrowanego, Zautomatyzowanego Systemu Dowodzenia Wojsk Lądowych kr. „Wierzba” do tej pory nie udało się uzyskać zakładanych celów.

Świadczyć to może o problemach jakie napotyka rodzimy przemysł przy dopasowaniu swoich rozwiązań do potrzeb artykułowanych przez Wojsko Polskie bądź … o niedostatku środków finansowych na ich pozyskanie i wdrożenie. Bez ich pozyskania nasi dowódcy pozbawieni będą nowoczesnych narzędzi ułatwiających zrozumienie sytuacji operacyjnej i terminowego podejmowania trafnych decyzji. Nie może być też mowy o sieciocentryczności w naszych siłach zbrojnych.  

III. Podsumowanie

Kierunki modernizacji technicznej Wojska Polskiego wskazują, że autorzy planów śledzą zmiany jakie zachodzą na współczesnym polu walki i starają się za nimi nadążać umieszczając stosowne zapisy w dokumentach. Problemem jest jednak realizacja wspomnianych planów w postaci zawieranych umów i dostaw. Te są bowiem odkładane w czasie, dokonywane w symbolicznych ilościach (nie zapewniających skokowego wzrostu potencjału i zdolności) bądź dokonywane ad hoc bardziej z przyczyn politycznych niż merytorycznych. W rezultacie pomimo wzrastających nakładów na obronność poziom zdolności naszych sił zbrojnych w stosunku do potrzeb pozostawia wiele do życzenia.

Zmienić to może jedynie zmiana podejścia do dokonywania zakupów na stricte merytoryczne, uproszczenie samych procedur oraz konsekwencja w pozyskiwaniu sprzętu czy rozwiązań. Jak można bowiem prześledzić w historii bardzo często wygrywa je ta strona, która nie tylko wykazuje się większą determinacją w dążeniu do zwycięstwa, ale także sięga po najnowsze zdobycze techniki. Te ostatnie bowiem często dokonują swoistej rewolucji w sposobie prowadzenia działań bojowych skazując nie nadążających za zmianami na porażkę. W naszej historii doświadczyliśmy już tego wielokrotnie, więc najwyższy czas wyciągnąć z tego wnioski.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 104
Reklama
Rotomaniak
czwartek, 3 czerwca 2021, 18:54

Nie jestem wojskowym, ale błędem Hitlera między innymi było rozproszenie sił wytwórczych na różnego typu sprzęt zaawansowany technologicznie/np. Tygrys/ podczas gdy Rosjanie postawili na masowość /np. T34/. Z tego co wiem dziś amerykanie też zaczęli czy może planują zredukować mnogość sprzętu zaawansowanego technologicznie /npf35 / i postawić na unifikacje produkcji. Z całą pewnością nasi rządzący nie powinni biegać od ściany do ściany a opracować długofalowy program modernizacji armii.

Dalej patrzący
czwartek, 3 grudnia 2020, 14:42

Drugim problemem zasadniczym w modernizacji całego WP [prócz kompletnie błędnie uszykowanego PMT pod potrzeby hegemona, a nie dla skutecznej strategicznej obrony Polski] - jest brak wymaganej szybkości analizy i decyzji - co przekłada się na skrajnie opóźniony czas reakcji - niekiedy zupełnie spóźnionej i wręcz niepotrzebnej. WP nie spełnia definicji homeostatu - układu cybernetycznego, który odpowiada na CZAS adekwatną reakcją przystosowawczą - żeby przetrwać. Sumując - wykonujemy zupełnie wadliwy strukturalnie i systemowo PMT - a na dodatek robimy to skrajnie nieefektywnie z opóźnieniami, które dodatkowo zmniejszają wartość tych i tak błędnych programów PMT.

Dalej patrzący
czwartek, 3 grudnia 2020, 13:20

Nasza generalicja i specjaliści realizuja PMT z 2013, gdy skończył się "reset" i z Waszyngtonu przywieziono nam plany budowy z WP armii zadaniowanej przez hegemona - dla realizacji jego interesów na Ukrainie - i w państwach Bałtów. Nie ma to nic wspólnego z nadrzędnym strategicznym zadanie WP - jakim jest PEŁNA SKUTECZNA obrona Polski. Dlatego właśnie tak kulawo i anemicznie idzie podstawa obrony Polski - czyli Wisła i Narew. Które winny tworzyć łącznie jedną szczelną całokrajową saturacyjną strefę antydostępową A2/AD. Promuję to wszędzie od 2014 - a skorzystali...Izraelici - tworząc całokrajową strefę A2/AD Tarczy i Miecza Izraela [dwa lata temu] jako "największy projekt w historii Izraela". Bo tam poważnie i odpowiedzialnie podchodzą do strategicznej obrony kraju i ludności. W przypadku Polski jest to KONIECZNOŚĆ - ponieważ wraz z przejściem Armii Czerwca 2023 z systemu S-400 na S-500 - pierwszego rosyjskiego sieciocentrycznego systemu przeciwrakietowego [zbierającego dane real-time z satelitów, samolotów A-50U/A-100, dronów, radarów pozahoryzontalnych, ROFAR, radarów pasywnych, multistacjonarnych] - z zasięgiem SKUTECZNYM [bez cienia radarowego - z tytułu sieciocentryczności] ca 600 km - to od tego momentu 90% powierzchni Polski będzie pod kontrolą systemów S-500 - oraz systemów ofensywnych [ziemia-ziemia], czyli rakiet i hipersoników [np. hipersoniczne Cyrkony, zmodernizowane Iskandery i Kalibry]. W takim układzie w przypadku konfliktu kinetycznego nasze zasoby strategiczne [z lotnictwem na czele] zostaną zniszczone w ciągu pierwszego kwadransa, a do końca dnia WP utraci możliwości operacyjne na szczeblu taktycznym powyżej batalionu. A alianci - wycofają wcześniej swoje siły z zasięgu rosyjskiej A2/AD - na żadne wsparcie ani dostawy nie będziemy mogli liczyć. Do obecnego A2/AD Obwodu Kaliningradzkiego w ciągu kilku lat dojdzie nowa rosyjska A2/AD zbudowana na Białorusi [po jej anschlussie - zapewne w rękawiczkach]. Dlatego budowa całokrajowej, sieciocentrycznej SUWERENNEJ A2/AD Tarczy i Miecza Polski jest bezwarunkową koniecznością dla przetrwania Polski. W oparciu o antyrakiety [z funkcja plot] L-SAM [2 krotnie większy zasięg operacyjny i 2,5 krotnie wyższy pułap przechwycenia niż PAC-3MSE], niższym piętrem uzupełniającym byłyby Patrioty PAC-3MSE [prak i plot], jeszcze niższym piętrem obrony byłyby nowo wprowadzone Cheongung II [plot i prak - https://www.defence24.pl/wiadomosci/korea-poludniowa-wprowadza-nowy-system-obrony-powietrznej]. Z uzupełnieniem VSHORAD przez Pioruny i C-RAM przez LM MHTK. Z maksymalnym przeniesieniem efektorów na drony i na aerostaty HALE [tu wyjściowym demonstratorem technologii jest Thales Stratobus - już rozważany dla celów stricte militarnych]. Z radarami i sensorami i systemem C5ISR/WRE i systemem pozycjonowania też w dużej części na aerostatach HALE. Pod takim "parasolem" [obejmującym także i Bałtyk [i to "od brzegu do brzegu" w naszej części] nasze WP by operowało całkowicie bezpiecznie i efektywnie. Z niezagrożonym przerzutem sił i środków, a także z maksymalną skutecznością "Miecza" w postaci balistycznych HM-2C [zasięg 800 km] i manewrujących HM-3C [zasięg 1500 km]. Polecam: https://www.defence24.pl/rakietowe-priorytety-republiki-korei-analiza Gdzie Korea Południowa już pracuje nad wprowadzenie balistyków, pocisków uskrzydlonych i hipersoników [HM-2D, HM-3D, HM-4] - z zasięgiem do 3000 km. Kwestia współpracy z Korea Płd [ale nie K2 PL - bo czołg na Polskim Teatrze Wojny nie ma racji bytu] - transferu technologii i własnej produkcji i rozwoju w 100% i uzyskania pełni suwerenności [w tym w zakresie sieciocentrycznego C5ISR/WRE - też z zasobami technologicznymi Korei Płd i ewentualnie innych ZDYWERSYFIKOWANYCH i rozegranych negocjacyjnie partnerów] - jest absolutnie kluczowa i nadrzędna dla przetrwania Polski w strefie zgniotu. Sprawa jest prosta - albo nasza całokrajowa, strategiczna, saturacyjna A2/AD Tarcza i Miecz Polski zdusi rosyjskie A2/AD Kaliningradu i na Białorusi - albo przegraliśmy przed pierwszym strzałem. A wszelkie modernizowania systemów pod znakiem wojowania systemowo i strukturalnie a la "zimna wojna" - to tylko strata czasu, pieniędzy - i niepodległości... Doświadczenia naszej generalicji uzyskane w konfliktach asymetrycznych - mają charakter przydatny jedynie na niskich "podprogowych" szczeblach drabiny eskalacyjnej...nikt nie bierze sztangi na pierś co do do zagrożeń z wyższych szczebli eskalacji - i pełnoskalowej wojny nowej generacji opartej o RMA...

M.M
czwartek, 3 grudnia 2020, 13:18

PIS nie radzi sobie z modernizacją wojska. Odciął kupony od tego, co zostawiła po sobie Platforma, kupił z pułki to i owo ( kilka śmigłowców i HOMARA) po czym wszystko stanęło. A przypomnę, że to już jest ich druga kadencja. Programy z czasów platformersów albo dokończyli, albo częściej poprzerywali ( śmigłowce, BMS, drony, "ORKA", "Miecznik", "Czapla") a własnych dokonań brak.

sum
czwartek, 5 sierpnia 2021, 14:03

Platforma coś zostawiła? Totalna bzdura. Nic nie zostawiła i wszystko popsuła w WP.

P
wtorek, 1 grudnia 2020, 19:21

Ja bym dodał ze na każdym szczeblyu brakuje nowej i nowoczesnej, skutecznej amunicji....ze nawet bron strzelecka piechura nie ma optyki, dorzuciłbym do wyposażenia siatke maskujacą, granaty nasadkowe, i reczne przeciwpancerne, nowa amunicje do rgppanc....itd itp, noktowizory, miny, amunicje podw kumulacyjna, do spg do bwp, termobaryczną, kasetową, .....etc

Dziobak
wtorek, 1 grudnia 2020, 16:53

Mogliby zrobić samolot wysoki połap pilot1 i pilot2 duża ilość paliwa ogromny radar z komputerem i ogarnianie z ziemi na lądowe i lotnicze jednostki zarządzany z ziemi a w terenie działań ogarniany z bazy

wtorek, 1 grudnia 2020, 14:32

Jaka modernizacja? Chyba modyfikacja. Gdyby nie to,że nie ma maszyny do podróży w czasie to Wehrmacht lub armia Czerwona z okresu 39-45 by nas zmiotła w tydzień

anonim
wtorek, 1 grudnia 2020, 23:45

Pisz rzeczowo, a nie kierujesz się emocjami.

Jabadabadu
sobota, 5 grudnia 2020, 20:51

Zgoda, nie w tydzień lecz w trzy dni.

Wojtek
poniedziałek, 30 listopada 2020, 10:16

Problem w tym że to nie wojsko decyduje o zakupach sprzętu a politycy. A oni patrzą tylko na efekt propagandowy. Jaki jest realny wzrost zdolności obronnych każdy widzi. Uwalono wiele dobrych programów które sprawdzają się choćby w Górskim Karabachu. Kolejny problem to PGZ. Stołówka dla swoich towarzyszy. Zamiast zatrudniać specjalistów zatrudniają rodziny polityków. I widać efekty. Sztucznie windują ceny i wychodzi na to że produkujemy najdroższy sprzęt w swojej klasie na świecie.

kim1
wtorek, 15 grudnia 2020, 15:27

Dlaczego to politycy decydują u nas o zakupach a nie wojsko? To błąd. Trzeba to zmienić. To wojsko ma decydować co jest mu potrzebne do walki. Skąd taki polityk co się nie zna na wojsku decyduje o zakupach broni dla naszej armii? Politycy niech zajmują się polityką a nie wojskiem.

Mersoner
niedziela, 6 grudnia 2020, 16:24

Podniecacie się Górskim K jak m-blaszką te środki są rozwojowe na przyszłość ale dzisiaj to nawet Iran sobie radzi bezproblemu najlepszymi konstrukcjami USA

robson
piątek, 4 grudnia 2020, 13:20

jak celne..........., ale smutne..........

Szopka a nie współczesna modernizacja
poniedziałek, 30 listopada 2020, 09:28

Łagodnie powiedziane. MON realizuje, ale wyłącznie namiastki modernizacji. W każdej niby dziedzinie coś rozpoczynają, ale... Zawsze jest to coś w mikroskali. Nowa, a jakże, amunicja do Kraba, ale oczywiście mocno opóźniona. Pół jednostki ognia dla Langust? Kupiliśmy amunicję krążącą, a jakże, tyle że... po pół zestawu na województwo!! Kupujemy tak potrzebne, nowoczesne polskie miny ppanc , a jakże, ale... 75 sztuk na całą armię? Mając ewidentne braki w środkach ppanc kupujemy, kolejne wyrzutnie ppk, a jakże... po 3 wyrzutnie na każde województwo? Nie mając żadnej artylerii o zasięgu ponad 40km zamawiamy rakiety Himars, a jakże, całe 20 wyrzutni na całą Polskę! Mając tragiczne braki w rozpoznaniu powietrznym zamawiamy drony, polskie a jakże... nie spełniające kluczowych wymagań samego zamówienia, i de facto nie istniejące więc drony w cenie... n o w e g o węgierskiego Leoparda za... 2 szt tych dronów (19 mln za sztukę). Zamawiamy tak krytycznie ważne i nadzwyczaj deficytowe systemy WRE, a jakże, tyle że z terminem realizacji za.... 8 L A T?? Z oczywistą w MON "opcją"... wydłużenia terminu!!! Kupujemy tak niezbędne zasobniki rozpoznawcze dla F16, a jakże, tyle że... 3 sztuki. Na blisko 50 samolotów? Kupujemy roboty, a jakże, całe d w a, i to nie uzbrojone, tylko saperskie. Aha, byłbym zapomniał o wzmocnieniu marynarki, MON przecież, nie zapomni o tak "ważnych" siłach zbrojnych, a jakże: więc kupujemy 6 holowników, nową pływajacą stację demagnetyzacyjną oraz remontujemy... torpedy!! Drżyjcie wrogowie, MON m o d e r n i z u j e sprzęt w WP.

Sternik
wtorek, 1 grudnia 2020, 09:16

Ten sabotaż jest zamierzony. Ktoś mocno pracuje żeby polska armia dobrze wyglądała TYLKO na pochodach a w rzeczywistości nie miała żadnej wartości bojowej. Zauważcie że w każdym elemencie są jakieś kluczowe braki. Czołgi bez amunicji, armat i łączności są warte tyle ile ważą w skupie złomu. Tak samo artyleria bez dowodzenia, rozpoznania i naprowadzania. Nawet gdyby mieli 10 tyś Krabów i do każdego 100 Bonusów to do niczego nie trafią bo nie maja wiedzy gdzie strzelać i jaki jest efekt. Czyli najlepiej postawić te wszystkie piękne maszyny na granicy jako stalową zaporę. Może się ktoś wystraszy. I w centrum tego wszystkiego stoi złotousty minister ze swoim generałem od zakupów. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi. To są prawdziwi sabotażyści. Oczywiście nie mówię że poprzedni ministrowie nie sabotowali armii. Zakłady Wola same się nie zlikwidowały, Świdnik też się sam za 339 mln pln nie sprzedał.

Piotr Skarga
poniedziałek, 30 listopada 2020, 08:40

Od czasów komuny WSZĘDZIE - we wszystkich możliwych sprawach - zgodnie z zapomnianą instrukcją.... NKWD nr 3/47 powoływane są... k o m i s j e! Dlaczego to jest w a ż n e? Bo dzięku tworzeniu komisji jest całkowicie r o z m y w a n a osobista odpowiedzialność jej członków, a komisja może bezkarnie i dowolnie bić pianę!! A od 1945 żaden członek żadnej komisji nie poniósł żadnej odpowiedzialności za brak wyników tej komisji, lub błędy, lub zafałszowania. I od czasów, Komuny efektywność każdej komisji jest praktycznie żadna!! W poważnym biznesie każdy projekt ma swojego osobiście odpowiedzialnego menadżera, który "daje głowę" przy przekroczeniu terminu lub braku wdrożenia. On dobiera sobie zespół i dba o całość, bo jest za to osobiście odpowiedzialny!! Jeśli WP nie zostanie wprowadzona osobista odpowiedzialność za poszczególne programy n i g d y żadne opracowania czy wdrożenia nie będą ani sprawne, ani efektywne, ani terminowe. Tak jak w MON jest dziś!

F35
poniedziałek, 30 listopada 2020, 08:15

Tylko ogromna kasa gadanina przekręty. Izrael jest małym państewkiem i o wiele razy nowocześniejsza , większą armię. Jakby doszło do konwencjonalnej wojny polsko-izraelskiej to rozbili by nasza pseudo armię jak egipska

quantulum
niedziela, 29 listopada 2020, 22:44

Jest to dowód na działanie ludzi niepełnosprawnych intelektualnie, albo zdrajców. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku nie mogą zajmować się tak poważną kwestią jak obronność.

Wojciech
wtorek, 1 grudnia 2020, 09:18

Na kogo głosowałeś? Na tych co teraz rozbrajają wojsko czy na tych co robili to przez 8 lat? Bo dla mnie to jedna ta sama banda.

KrzysiekS
niedziela, 29 listopada 2020, 22:16

Problem jest dosyć jasny i nie tylko Polski. Każdy kraj posiada ograniczone zasoby materialne które wydatkuje na armię. I tu jest nasz problem chcemy posiadać dużą i silna armię przy takim wydatkowaniu się nie da. Jeżeli chcemy a CHCEMY silna nowoczesną armię to powinna być ona ograniczona zwłaszcza jeżeli chodzi o kadrę dowódczą (czyli lepiej płatną mamy organizacje z poprzednich wojen dużo kadry dowódczej i brak żołnierza). Powinien być trzon (mało dowódców dużo specjalistów) dobrze płatny i dobrze uzbrojony. Reszta powinna być przeszkalana wysyłana do tzw. cywila i za ograniczone środki utrzymywana w gotowości (dostęp do broni dla organizacji militarnych powinien być większy). Dobrym przykładem naszej niegospodarności jest MW dużo kadry dobrze wyszkolonej (i dobrze płatnej) duża ilość okrętów pod tą kadrę i co mamy MW która ma stare złe okręty. MW która nie jest w stanie obronić granicy morskiej a pożera duże finanse (tak z resztą wygląda reszta WP).

AXM
poniedziałek, 30 listopada 2020, 11:39

Skoro z budżetu MON remontuje się drogi,skupuje węgiel,stawia zardzewiałe grające ławki a ostatnio był także skup chryzantem to i temu jest jak jest a jeszcze należy doliczyć ciągnące się latami dialogi techniczne,teraz dojdzie utrzymywanie garstki amerykanów a Wojsko Polskie w ruinie.Raz na jakiś czas zakup kilkunastu sztuk sprzętu do pokazania na paradzie.

dropik
poniedziałek, 30 listopada 2020, 09:13

że przypomnę , że na WOT i spadoloty poszło już więcej niż 8 mld zł, a razem z innymi zbędnymi wydatkami to było tego ponad 10 mld zł przez ostatnie 5 lat.

Extern
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:23

I co byś z tą kasą zrobił? Dozbroił byś armię zawodową? No ok, zawsze to byłby jakiś plus. Tyle że tą naszą małą armią zawodową i tak nie obronimy takiego kraju jak nasz. Potrzebujemy mieć sporo rezerw przeszkolonych ludzi aby ich powołać w razie W. Nie ma ich skąd wziąć. WOT był jakimś tam na to pomysłem. Zawsze jednak bardziej uczciwym społecznie niż przywrócenie niewolniczej armii z poboru. Szkoda że armia swego czasu sama świadomie zniszczyła (przez wypaczenie idei) NSR. To był całkiem niezły pomysł na tańsze i większe siły zbrojne niż nas nominalnie jest stać.

Saszik kacapik
poniedziałek, 30 listopada 2020, 13:11

zważywszy że WOT było tworzone od zera, to kosztuje i tak niewiele

edeh
poniedziałek, 28 grudnia 2020, 15:33

doprawdy? niewiele? wywalanie miliardów na weekendowe pseudo wojsko bez znaczenia to miliardy brakujące na wojska operacyjne. Ja wiem, nie rozumiesz tego. Gdybyśmy wywalali na zakupy iu modernizację dla armii 30mld to te 2 na wot nie stanawiły by problemu ale rocznie na zakupy przeznacxamy 6-7 zatem te dwa już ważą prawda?????

Ad vocem
niedziela, 29 listopada 2020, 20:28

Przez trzydzieści lat III RP wydaliśmy (tak szacuję) ok 1 biliona złotych na obronność. I co? Dalej mamy olbrzymi park T72, BWP, latamy Su22, i kupę starych okrętów w MW. Boimy się Rosji i modernizacja SZ RP postępuje tak nieumiejętnie, że daje się to tylko wytłumaczyć wysokim poziomem bezpieczeństwa. Zrealizowaliśmy trzy strategiczne przeglądy obronne, dlaczego nikt nie był zainteresowany ich wdrożeniem?

G
niedziela, 29 listopada 2020, 22:40

Policz ile w tym czasie było dialogów technicznych i analiz oraz ilu na tym zrobiło kariery - będziesz miał odpowiedź.

dd
niedziela, 29 listopada 2020, 15:49

Dodam że ważniejsze jest nabywanie realnych a nie potencjalnych zdolności stąd interoperacyjność z siłami innych państw nie powinna przesłaniać kluczowego celu jakim są realne zdolności WP i polskiego przemysłu. To żołnierz Wojska Polskiego stoi na straży suwerenności Rzeczpospolitej NATO ma rolę pomocniczą. Suwerenna silna Polska to silne NATO

NAVY
niedziela, 29 listopada 2020, 13:50

Gdzie są efekty wydatkowania ogromnych sum na wojsko ,gdzie są te wysiłki rządu !? Tak,rząd "wysiłkuje" się przy wiecznie niekończących się analizach ,snucia planów,układaniu coraz bajeczniejszych haseł "szpon harpii" czy też "Polskie kły" ! Pieniadze ida nie wiadomo gdzie a obraz naszych sił jest co najmniej opłakany!Rząd wzorem swych poprzedników z miedzywojnia śni o potędze naszej armii... Marnowane sa nie tylko pieniądze,ale też czas i dorobek naszej myśli technicznej !

Edmund
niedziela, 29 listopada 2020, 13:47

Wygląda na to, że kasa to nasze najmniejsze zmartwienie. Prawdziwym problemem jest poziom intelektualny i merytoryczny. Mierni promują miernych do gremium decyzyjnych, a potem takie są tego efekty. Obraz polskiego wojska w sferze wyposażenia i strategii nie jest niczym innym jak tylko odbiciem ,,umysłów" osób decyzyjnych.

rtre;tyryrtuyt
niedziela, 29 listopada 2020, 21:49

Kasa jest i zawsze była największym zmartwieniem.

X
niedziela, 29 listopada 2020, 23:30

Na poczàtku jest chęć, ja powiedziałbym raczej marzenie.

Edmund
niedziela, 29 listopada 2020, 13:42

Ale o czym tutaj autor pisze? Nasi ,,spece" w MON prowadzą długotrwałe analizy na temat szelek, a tu autor każe im się zastanowić nad robotami czy przeciwdziałaniem radio-elektronicznym. Nie z tymi ludźmi i nie w tych procedurach.

kim1
wtorek, 15 grudnia 2020, 15:44

To jaka jest procedura by tych ludzi odwołać ze swoich stanowisk i posłać na emeryturę? Jak możemy zmienić obowiązujące procedury w tym względzie?

ABC
niedziela, 29 listopada 2020, 13:41

Nie pomogą żadne rozmowy, a tylko rozliczenie osób odpowiedzialnych. Odpowiedzialny jest każdy prezydent, premier, minister ON od czasów przemian ustrojowych. Poczynając od wymiany generałów co 4 lata, jak samochodów "na kartki". Nowych koncepcji, i nowych sprzymierzeńców wg. własnego widzimisię. Nasza armia jest jaka jest tzn. ...

Adelajda
niedziela, 29 listopada 2020, 13:40

Właśnie przegraliśmy przyszłą wojnę :/.

Mateusz
niedziela, 29 listopada 2020, 13:37

Podsumowując, przyszłą wojnę już przegraliśmy dziś. Na tle ruin budynków MON, wiatr będzie rozwiewał nadpalone kartki analiz i dialogów technicznych.

Extern
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:31

Dobre planowanie nigdy nie było naszą mocną stroną. Jedyna nadzieja w tym że następnym razem będziemy mieli więcej szczęścia. W końcu cały przydzielony jednemu narodowi pech wykorzystaliśmy ostatnio.

Adix tankman
niedziela, 29 listopada 2020, 13:34

Niestety nadal będą prowadzone kosztowne programy, analizy i zbędne inwestycje oraz modernizacje. Wszystko to za sprawą polskiego MON przy udziale pgz i innych firm ktore to czy inne mają narzucone. Na dzisiejsze czasy niewątpliwe ważne i priorytetowe jest zwiekszenie obronności najbardziej w cyberprzestrzeni ale najbardziej przestrzeni powietrznej . Do tego potrzebne są zdalnie sterowane samoloty tj głównie drony zdalnie sterowane czołgi w tym przede wszystkim t72 oraz zautomatyzowane i w pełni kontrolowane przez danego żołnierza który widzi i wie z dala gdzie i jak przeprowadzić daną operację na polu walki i przestrzeni powietrznej. To jest priorytet. Dziś zabawki czy drony mają daleki zasięg sterowania i obsługi. Czy to takie trudne byłoby zautomatyzowac sprzęt i uzbrojenie sterowane przez danego żołnierza? Raczej nie i na pewno nie kosztowniejsze niż te wszystkie z D...py programy, modernizację itd. Do tego wszystkiego dołożyć trzeba że życie ludzkie jest A przynajmniej powinno być niezbedne ,a i powodzenie danej misji ,operacji zdane na wieksze powodzenie i dużo mniejsze straty....

Piotr Skarga
niedziela, 29 listopada 2020, 13:05

Postęp technologiczny? Podsumuję! Potrzebna amunicja krążąca? Kupujemy 10 zestawów. Potrzebne drony rozpoznawcze? Zamawiamy w PGZ, których na razie ...nie ma. Potrzebujemy wozów rozpoznania artylerii? Nie kupujemy , bo...MON nie potrafi wybrać podwozia 4x4?? Potrzebny Homar? Kupujemy 3 baterie. Potrzebne miny ppanc? Kupujemy.. 75 szt na całe wojsko. Potrzebne ppk? Kupujemy po 3 wyrzutnie Javelinow na...każde województwo! Potrzebne WRE ? Zamawiamy z terminem dostawy za ...8 lat! Potrzebujemy rakiet do Langust? Kupujemy po...pół jednostki na każdą wyrzutnie! Potrzebne okręty? Kupujemy 6 małych holowników i pływającą stację demagnetyzacyjną!! A minister mówi : Kupujemy n o w o c z e s n y sprzęt? Kpiny??

SAS
niedziela, 29 listopada 2020, 14:51

Skąd przekonanie, że armia chce więcej? Przecież to dużo pracy od świtu do nocy, nie lepiej jest jak jest? Cisza spokój nic się nie dzieje, o 15. do domu.

Z przekąsem
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:18

Nie słuchałeś buńczucznych wystąpień min Błaszczaka? Nie słuchałeś wystąpień premierow Szydło i Morawieckiego? Nie słuchałeś patriotycznych uniesień prezydenta Dudy? Nie słyszałeś zapowiedzi zakupów najnowocześniejszych okrętów z Polskich stoczni? Zapowiedzi produkcji w Polsce systemów rakietowych? Spałeś snem zimowym niemal 6 lat i dziś się obudziłeś?

nLL
niedziela, 29 listopada 2020, 12:37

Dobry artykuł. Szczególnie część, dotycząca rozpoznania.

Alexy
niedziela, 29 listopada 2020, 10:45

Bardzo potrzebna analiza, tylko należy z niej wyciągać wnioski i wdrażać. Pozytywem jest to, że nakłady na armię rosną i nie wracają niewykorzystane do budżetu, jak to było za czasów poprzednio będącej u władzy formacji, tylko czy są właściwie wydawane??!! Wiadomo przecież, że na wszystko nie wystarczy środków.

As
niedziela, 29 listopada 2020, 10:18

Reasumując nie mamy armii, a chwalimy się wydatkami na nią powyżej 2% PKB. Czy jak byśmy wydali tyle co Rosja to coś by to zmieniło ? Nie. U nas nie.

kfdjgkdfjkgjdfkgdf
niedziela, 29 listopada 2020, 21:56

Wydatki są na poziomie 2% dopiero od kilku lat. Rosja ma ponad 4% od ok 2010. Gdyby było u nas 2% od 2010, już także było by całkiem nowocześnie. Teraz myśleli byśmy o dronach, zamiast o karabinkach, bwpach i samolotach.

w
niedziela, 29 listopada 2020, 22:11

nie taka kase "sprywatyzowalismy" i "zrestrukturyzowalismy". Damy rade i 4 %

wert
poniedziałek, 30 listopada 2020, 22:12

dalej tylko kosztem szaraczków? Nic dziwnego że głosowali nogami i wyjeżdżali byle dalej od panów szlachty

wert
niedziela, 29 listopada 2020, 11:15

zamiast 50 Krabów 250 już na stanie, zamiast 32 F-35 160 F-35, zamiast moderki teciaków i Leoszrotu +- 500-600 Leo A7V. Wymieniać dalej?

fldjgklfdjgklfdjlk
niedziela, 29 listopada 2020, 21:57

Policz o ile musiał by wzrosnąć budżet

Edek
niedziela, 29 listopada 2020, 13:43

A utrzymasz to w sprawnosci sam za własne pieniądze czy zabierzesz szkolnictwu i służbie zdrowia?. Proponuję wrócić do szkoły i dorosnąć a nie wypisywać brednie na forum.

Marek
poniedziałek, 30 listopada 2020, 07:59

Jak nie chcesz utrzymywać, to w szkołach będą uczyć po rosyjsku. Jeśli będą jakieś szkoły. O służbie zdrowia w ogóle będziesz mógł wtedy zapomnieć.

Jabadabadu
piątek, 4 grudnia 2020, 20:30

O służbie zdrowia już zapomnieliśmy, a w szkołach już niedługo będą uczyć nowej prawdy objawionej, czyli anty-antysemuryzmu - wedlug nowego programu eurokołchozu zainicjowanego przez prezydencję niemiecką

nnn
niedziela, 29 listopada 2020, 20:09

jak nas nie stać na porządną armię szczególnie po tym co przez wieki nas spotykało, to może lepiej wogóle jej nie posiadać

Extern
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:56

To już jest najgłupsze co można zrobić mieszkając tu gdzie my. Zresztą przerabialiśmy już taki scenariusz z marnym dla nas skutkiem. Przypomnij sobie informacje z lekcji historii, co się działo u nas w okresie schyłkowych Sasów, gdy mocarstwa europejskie toczyły ze sobą Wojnę Północną. Niestety w znacznej części na naszym terenie. Nie będąc oficjalnie stroną w tej wojnie, ponieśliśmy w niej znaczne straty materialne. Obce armie przewalały się w tą i tamtą po naszym obszarze, a my nie mogliśmy ich stąd w żaden sposób wyprosić. Teraz w sumie przerabia trochę podobny scenariusz Syria. Kiepski bywa los państw z dykty, bo mogą właśnie przez brak podmiotowości stać się jedynie obszarem na którym więksi gracze sprawdzają swoje siły.

Krzysztof
niedziela, 29 listopada 2020, 10:06

Źle to wygląda.

Przestraszony
niedziela, 29 listopada 2020, 09:05

Nasuwa się smutna konkluzja że w przypadku ewentualnej wojny już przegraliśmy. Cały ten nasz sprzęt pancerny zostanie rozpoznany, zlokalizowany i zniszczony przez drony wroga lub artylerię rakietowo-lufową i Ci biedni chłopcy nawet nie będą wiedzieli co ich zniszczyło.

Grredo
niedziela, 29 listopada 2020, 19:34

Mnie przeraża to,że moi synowie będą walczyć bronią ich dziadka. Bwp 1,stare rpg7 bez głowicy i Osa to nadają się do wojen plemion w Afryce.

szwej jesień88
niedziela, 29 listopada 2020, 08:59

krasucha ma 1 kw mocy nadajnika więc może skutecznie zagłuszać obwody wejściowe odbiorników - ba nawet jeśli takowe nie posiadają obwodów zabezpieczających może je nawet spalić. Taką moc już miało używany kiedyś u nas SPN30 - i właściwie takie urządzenie nawet jedno potrafiło skutecznie zabezpieczyć swoją mocą pół Polski. Czas leci, urządzenia u nas się z użyły i WRE zasadniczo leży, no może jeśli rozpoznanie radioelektroniczne wliczamy do WRE to tu mamy trochę lepiej. Samo zakłócanie i walka - leży zapomniane w książkach.

Olo
niedziela, 29 listopada 2020, 11:10

1 kW nic nie spalisz. No chyba, że będziesz tego kilowata emitował metr od odbiornika. Nie na tej zasadzie odbywa się dziś zakłócanie, a tym bardziej zakłócanie transmisji cyfrowych. Dziś nie zakłóca się już mocą, a odpowiednim widmem zakłóceń.

Extern
poniedziałek, 30 listopada 2020, 16:11

Nawet nie tylko widmem aby tylko przejść przez filtry środkowo-przepustowe, Jeśli nie można shakować urządzeń atakiem logicznym, to próbuje się przynajmniej emitować sygnały podobne do tych jakich oczekują obwody odbiorcze, aby ich odrzucenie następowało jak "najgłębiej" w torze przetwarzania danych. W ten sposób urządzenie się samo zadławia nadmiarem komunikatów. W informatyce się to nazywa atakiem typu DoS (Deny of Service).

BoomBoom
sobota, 28 listopada 2020, 23:03

Wyglada na to, ze wojskowe procedury toczy ten sam syndrom nadmiernej komplikacji przepisow okreslajacych procesy I wymagania zakupu sprzetu wojskowego co da sie zaobserwowac golym okiem w innych dzialach gospodarki.

Szaszki93
sobota, 28 listopada 2020, 20:31

Za to tworzymy 4 dywizję, WOT i mamy więcej czołgów niż Niemcy i Francuzi razem wzięci. Decydenci postawili bardziej na wzmocnienie armie przez zwiększenia ilości, a nie jakości. Moim zdaniem to błąd. Na niewiele zdają się nowe Rosomaki czy Raki gdy obrona przeciwlotnicza dziurawa. Artykuł bardzo dobry.

fkdjgkldfjgkljdfklghklgf
niedziela, 29 listopada 2020, 22:01

Nie zgodzę się. Co mogłaby zdziałać 90 000 - sięczna armia gdzie 40 000 to oddziały wsparcia? Wzmocnienie ilościowe do 200 tys, minimalnie do 150 tys. to podstawa.

Dla przypomnienia
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:23

Mieliśmy już za PO 96 tys "armię"! Składała się z 46 tysięcy "Indian" czyli etatów w JW, oraz ok 50 tys "wodzów" czyli etatów biurokratycznych poza JW, czyli czysto administracyjnych. Dopiero powołanie WOT zmieniło te statystykę. Jednakowoż nie podnosząc zdolności bojowych wojska, gdyż do działań operacyjnych z wiadomych wszystkim powodów WOT się po prostu jeszcze nie nadaje.

Ktoś
niedziela, 29 listopada 2020, 22:59

Byłaby wystarczająca do konfliktu takiego jak na Ukrainie. Jeśli byłaby nowoczesna, dobrze dowodzona i zdolna do szybkiej reakcji. Odstraszałaby więc potencjalnego wroga, bo nie mógłby on liczyć na szybki, łatwy i bezkosztowy sukces. Obecnie zaś, zanim nasze jednostki będą gotowe do walki i zaczną działać, już wróg zdobędzie spory teren. A wtedy będę ponosić ogromne straty przy kontrataku.

Grzesiek
niedziela, 29 listopada 2020, 08:41

100/100

Andrettoni
niedziela, 29 listopada 2020, 06:42

Niestety, ale nasza armia jest tworzona jakby do rankingu "Global firepower", gdzie ważne są liczby, a nie jakość. BWP są liczone na sztuki, nawet jak jedna armia ma na nich rakiety ppanc, a druga atrapy...

hihotek
sobota, 28 listopada 2020, 20:01

Zasięg bojowy polskiej armii to 40km LOL Słabo i to bez obrony przeciwlotniczej i w sumie przeciwrakietowej. Zwykłe drony o pułapie ponad 4.000m niszczą nasze wojska jak chcą.

Przyjaciel Ormian
wtorek, 1 grudnia 2020, 02:56

W Karabachu Ormianie zniszczyli Bayraktara lotniczą rakietą R-73, polskie MiGi-29 ją mają, pytanie czy uaktywniać obronę z powodu dronów, Syryjczycy popełniali ten błąd już w 80 latach w dolinie Bekaa. Dron zniszczy jeden pojazd, jeden budynek, i nic więcej, nie da panowania w powietrzu, do niszczenia ważnych celów Amerykanie konstruują hiperdźwiękowego(silnik SCRAM) X-51 Waverider. Po prostu trzeba mieć więcej dronów niż przeciwnik i zamęczyć go zanim on zamęczy nas, Ormianie uaktywnili Osy, uaktywnili Pancyry i przegrali, strącanie dronów nic im nie dało, a własnych dronów prawie nie mieli. Nachodzi mnie taka refleksja Reaper kosztuje 30 mln dolarów, chiński Wing Loong kosztuje 1 mln dolarów, z resztą Amerykanie nie produkują już Reaperów. Sztab Generalny musi zdecydować czy chirurgicznie, czy zamęczamy, Polskę stać na oba rozwiązania, Armenia bardzo liczyła na sojusznika, a teraz mają sytuację jak w Naddniestrzu i nie mają takiego dogodnego położenia jak Ukraina i Białoruś, żeby było do kogo uciec. Zasięg bojowy polskiej armii to 1000 km (F-16+JASSM).

Jabadabadu
piątek, 4 grudnia 2020, 20:04

Zasięg bojowy polskiej armii to max. 50 km. Na taką odległość jesteśmy w stanie prowadzić rozpoznanie i na tskiej odległości max. możemy efektywnie działać. Rozpoznanie bojem dobre było w czasach ataku dywizją lub frontem. Wówczas poświęcenie jednego pułku miało sens. W przypadku takiej akcji przez F16 + JASSM będzie to operacja typu one way ticket polegająca na starcie, wejściu w obcą przestrzeń powietrzną kub nawet niekoniecznie oraz zestrzeleniu nosicieli lub ich elektronicznej neutralizacji. Tak czy owak akcja typu kamikadze z gwarancją nieskuteczności i niepowodzenia. A że stan faktyczny jest zbyt bolesny i znacznie odbiega od oficjaknego obrazu? Tym gorzej dla stanu faktycznego.

Extern
poniedziałek, 30 listopada 2020, 17:56

Problem z dronami samobójczymi paradoksalnie dotyczy głównie zwalczania ich na niskim pułapie a nie wysokim. A tu akurat mamy czym strzelać. Grom, Piorun, dużo Jodków, sporo Szyłek, trochę Białych, ogólne spore nasycenie WKMami w armii, OSA może to robić pomiędzy pułapem 25 metrów a 5000 metrów, a mamy jej lokalną modernizację związaną z jej ucyfrowieniem i automatyzacją procesu strzelania. Fakt dużo jest do zrobienia aby nasza armia mogła w pełni sprostać takim zagrożeniom. Tyle tylko że mało która armia obecnie jest przygotowana do obrony przed dronami. Można by nawet ostrożnie powiedzieć że akurat na małe samobójcze drony to w porównaniu do większości sił zbrojnych na świecie jesteśmy nawet stosunkowo nieźle przygotowani.

Hunter
niedziela, 29 listopada 2020, 10:09

Zapomniałeś chyba o NSM oraz o samotach F16 z rakietami Jasmm i Jasmm er, które z powodzeniem mogą razić wroga z poza jego opl ale pewnie chodziło Ci o wojska lądowe i tu masz rację. Nie długo ma być Homar więc zasięgi się zwiększa....co do naszej opl to Pioruny powinny pokryć pułap 4km

Dopowiem
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:40

Te nasze rakiety w nic nie trafią, gdyż nie dysponujemy - co zostało wykazane w powyższym artykule - żadnym skutecznym rozpoznaniem ani dronowym, ani lotniczym, ani satelitarnym. Zasięg naszego rozpoznania to max 50 km. Ale MON za priorytet inwestycyjny uznał np. 12 dronikow dla Specjalsów, radary pola walki i jeszcze mniejsze radary tzw "plecakowe". NIETKNIĘTY jest temat rozpoznania morskiego dla NSM czy rozpoznania artyleryjskiego, a do końca 2035 brak w planie PMT zakupu choćby 1szt radaru artyleryjskiego Liwiec. Do tego już od paru lat MON nie potrafi wybrać podwozia 4x4 dla wozu rozpoznania artylerii. Dalej to np. dla artylerii wyposażonej w Topaza MON zamawia drony... niewspółpracujące z Topazem. Takie zdolne do współpracy zamawia zaś dla... WOT, niedysponujacego żadną artylerią oraz nieprzewidzianego i nieszkolonego do wspołpracy z artylerią. Ja nasze tzw rozpoznanie, nazwał bym wprost wzorcową p a r a n o j ą lub r a j e m sabotażysty. Ciekawe, kto w MON tak zręcznie i całkowicie torpeduje nasze zdolności rozpoznawcze?

Extern
wtorek, 1 grudnia 2020, 19:39

Niestety uznano że nie możemy być samodzielni w rozpoznaniu, bo jeszcze by się okazało że nie potrzebujemy sojusznika zza oceanu aby podjąć samodzielną decyzję do czego i czy w ogóle mamy strzelać. A Amerykanie przecież i tak nam powiedzą co mamy robić, aby jak najlepiej bronić ich interesów.

Jabadabadu
piątek, 4 grudnia 2020, 11:02

Może to i lepiej, bo co niektórzy nasi wodzusie gotowi rozpętać III wojnę światową wyruszając śladami Piłsudskiego na Kijów i wcześniejszymi na Moskwę. Z takimi samymi rezultatami (w najlepszym wypadku).

Jabadabadu
piątek, 4 grudnia 2020, 11:01

Może to i lepiej, bo co niektórzy nasi wodzusie gotowi rozpętać III wojnę światową wyruszając śladami Piłsudskiego na Kijów i wcześniejszymi na Moskwę. Z takimi samymi rezultatami (w najlepszym wypadku).

baba
poniedziałek, 30 listopada 2020, 11:59

Napisał dobrze. Możesz to wyczytać w artykule. Mamy rakiety do F16 i homara i NSM, to wszystko o zasięgu powyżej 40 km. Tylko czym zidentyfikujesz i naprowadzisz na cel?

Fan Houston Rockets
niedziela, 29 listopada 2020, 01:54

Zrób inżyniera, podłub trochę w jakiś projektach, zobacz jak to wygląda od środka i pomóż armii mieć większy zasięg. Ewentualnie polityka i przepychanie, finansowanie odpowiednich projektów. Opcji co nie miara. Nic nie stoi na przeszkodzie. "LOL".

levi
środa, 9 grudnia 2020, 08:18

Widzisz, jestem inzynierem. Z dluga lista patentow i wdrozen na calym swiecie. I ja moge zaprojektowac to czy owo. I co z tego? Kto zrobi badania typu, kto zamowi? Kto wdrozy? Pamietam propozycje i odpowiedz nie ma w pmt. To bylo w latach gdy kasa ladowala co roku w budzecie na koniec roku.

Ha ha ha
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:43

Owszem stoi! Mnie np. nie wezmą. Ja używam logiki i zdrowego rozsądku. A decydenci w MON tego nie tylko bardzo nie lubią, u nich t o każdego kandydata już na stracie dyskwalifikuje.

MoD
sobota, 28 listopada 2020, 19:51

Ewolucja pola walki a nasza modernizacja.... Ostatnio bardzo waznym zakupem dla naszych SZ byly nakładki na gąsiennice....

fdlkfjdskfljglkdfjs
niedziela, 29 listopada 2020, 22:03

Te nakładki są niezbędne do ćwiczeń mobilności - bez nich nie możesz jeździć po drogach.

Wesoły Romek
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:45

Zapomniałeś dodac strategiczne znaczenie zakończonego przetargu na szelki, remont torped oraz odmalowanie bramy MON.

Extern
wtorek, 1 grudnia 2020, 19:43

Jakiego zakończonego przetargu na szelki??? Przecież to miało nastąpić dopiero w 2021rwszym?

Kazek z Białego
sobota, 28 listopada 2020, 18:54

Tak.Fajnie jest ogłosić spektakularny zakup nowoczesnych F-35. Gorzej,że te pozbawione będą tak całej infrastruktury związanej z rozpoznaniem jak i,w miejscach stacjonowania OPL..

Olo
niedziela, 29 listopada 2020, 13:48

Nie ma to jak chwalić się zakupem F35 gdy brakuje rozpoznania gdy nie posiada się ani jednego satelity . Nie ma to jak chwalić się zakupem F35 bez zakupu uzbrojenia dla niego oraz bez jakiegokolwiek serwisu dla niego na miejscu w kraju. To już nawet nie świadczy o glupocie to świadczy o totalnym ograniczeniu umysłowym.

Sternik
sobota, 28 listopada 2020, 18:12

Artykuł zaczyna się słabo ogólnymi rozważaniami, których nie udało się autorowi precyzyjnie przekazać odbiorcy. Jednak stopniowo, w miarę przechodzenia do konkretnych zagadnień staje się bardziej wyrazisty i klarowny w przekazie. Autor w całej rozciągłości potwierdza ogólną opinię o polskim systemie zakupów sprzętu dla wojska: brak kompetencji, brak decyzyjności i udawanie że się coś robi przy kompletnym braku pomysłu co należy zrobić. Czyli klasyczna, polska niemoc wynikająca z selekcji negatywnej na najwyższych szczeblach władzy. Te zarzuty dotyczą zarówno BBN jak ministra ON.

gfdkdfgkdfjgkjfdk
niedziela, 29 listopada 2020, 22:07

Niema ogólnej opinii o polskiej niemocy i niekompetencji. Jest co najwyżej próba lansowania takiej opinii, zresztą niezbyt udana. Większość lanserów opinii o tak zwanej polskiej niemocy, niema pojęcia o tym o czym pisze, popełnia tak podstawowe błędy, że od razu widać, że nigdy nie były osobami decyzyjnymi nigdzie, i nie mają pojęcia o prowadzeniu dużych projektów.

w
sobota, 28 listopada 2020, 17:49

pamietam ponad 10 lat temu pisano o pracach nad ASOP we współpracyz Ukraina. Pewno jeszcze analiza nie gotowa

Frantz
niedziela, 29 listopada 2020, 12:43

J u z mamy 3 gotowe systemy ASOP. Jeden to ulepszona i spolonizowana wersja ukraińskiego Zasłona. Dwa pozostałe to nasze oryginalne projekty. Są przestrzelane poligonowo, z dobrymi wynikami. Problem ten o którym pisze autor: decyzyjność MON. FATALNA!!

Marek
poniedziałek, 30 listopada 2020, 08:03

To samo z GM-81. Można kupić bo jest, tylko po co?

Extern
poniedziałek, 30 listopada 2020, 18:28

I nowoczesne głowice do granatników RPG-7 i zapalniki z samolikwidatorem do granatników Komar i obrotowe działko szybkostrzelne i granatniki rewolwerowe RPG-40 i osłony multispektralne i inteligentne miny przeciwpiechotne i nowe oporządzenie Dromader z kamuflażem mapa i miny przeciwburtowe EFP i malutkie celowniki termowizyjne od Etroniki i drony Łoś z bombami szybującymi od WBE i system zarządzania walką BMS z Teldatu , I wyrzutnia przeciwlotnicza Kusza itd. itd. wiele rzeczy jest gotowych, w miarę tanich i znacznie by podniosło nasze zdolności, a podobnie uporczywie jest ignorowanych przez MON.

Perun Shogun
sobota, 28 listopada 2020, 17:38

Nareszcie ktoś kto ma wiedzę i świadomość tego co dzieje się w SZRP powiedział to o czym czytelnicy D24 piszą od początku istnienia portalu. Władza może nas nie słychać - w końcu jesteśmy w większości pasjonatami a nie profesjonalistami (chociaż i tacy tu są) - niemniej nie może nie posłuchać głosu rozsądku bezpośrednio od ludzi z wojska. Taka mam nadzieję.

Olender
sobota, 28 listopada 2020, 17:06

Cóż... chyba z historii nadal nie wyciągamy wniosków

Adr
sobota, 28 listopada 2020, 16:54

Smutna prawda..... Szarpana, pełzająca modernizacja.... Bez ładu i składu.... Dużo pieniędzy na schodzące systemy zamiast na takie które zmieniają zasady gry.... Na pierwszym miejscu defilady, związkowcy i PGZ z zawodowymi dyrektorami.... Ammo do bwp 1 i farba(standardowa) dla T 72 wazniejsze niż drony

Infernoav
sobota, 28 listopada 2020, 16:03

I to boli najbardziej. Mamy gotowe rozwiązania jak granaty dymne multispektralne, farby maskujące, kamuflaże mobilne. Takie pojazdy jak Rosomak, Tak, Krab, Langusta, radary, rakietowe jednostki obrony wybrzeża, Leopardy. Powinny mieć to w standardzie. To nie są ogromne koszta, a poprawiłyby znacznie przeżywalność sprzętu i ludzi. ASOP to już większe koszta, jednak farby, siatki ect to naprawdę zakrawa na szaleństwo, iż nie są wprowadzane na sprzęt, który ma służyć w perspektywie kolejnych 20lat.

Werter
niedziela, 29 listopada 2020, 13:52

Nie kamuflaż i farba walczą a systemy rakietowe w XXI wieku. Tego nie mamy. Zdolność naszych dywizji do rażenia przeciwnika na duże odległości jest żadna. Można jeczniszczyc na dowolne sposoby z odległości 100km. Zerowe zdolności obrony prakietowej. Obroną plot leży i kwiczy. Rozpoznanie praktycznie nie istnieje tak jak zdolności do walki radioelektronicznej. Braki w nowoczesnej amunicji do wszystkich wzorów uzbrojenia. Amunicji precyzyjnej wogole brak. Ludzie. Tu nawet nie ma o czym się spierać. To po prostu obraz nędzy i rozpaczy.

dfsfdsfdsgfdsgfdsgdfg
niedziela, 29 listopada 2020, 22:11

Tak wygląda dekapitalizacja armii, żeby ją tylko nieco zmniejszyć, potrzebne jest co najmniej 10 lat i 2% pkb.

xXx
niedziela, 29 listopada 2020, 19:32

A homara, to co? Też wydmuszka?

Extern
wtorek, 1 grudnia 2020, 19:55

Homar to niestety kompletny dramat decyzyjny. Wybrano dokładnie najgorszą z dostępnych nam możliwości. Oczywiście jeszcze gorsze byłoby NIC nie wybrać. Ale to niewielka pociecha biorąc pod uwagę jak mógł wyglądać ten kontrakt i jakie zdolności mógł nam dać.

No właśnie ze wydmuszka
poniedziałek, 30 listopada 2020, 15:54

Też. 20 sztuk na całe wojsko to właśnie "wydmuszka"! Dywizjon 20 wyrzutni powinna mieć każda dywizja, do tego podpięty pod drony dedykowane takim dywizjonom rakietowym. Nie będzie jednolitego frontu, każda dywizja będzie działać w oderwaniu od pozostałych i musi mieć zarówno szansę rozpoznania na dystansie 150-200 km oraz zdolność do silnego uderzenia na podchodzącego wroga lub jego artylerię. Dzisiejsze 20 sztuk Himarsa tego nie załatwi. W życiu.

A
poniedziałek, 30 listopada 2020, 10:40

Nie ma Homara jest HIMARS.... Homar miał być spolonizowany...... 30 rakiet o zasięgu 300 km..... Trochę wydmuszka

Tweets Defence24