Górski Karabach: Wojna pozycyjna XXI wieku [ANALIZA]

11 października 2020, 08:13
karabach_final
Rys. Katarzyna Głowacka/Defence24.pl, dane: google maps

Wojna w Górskim Karabachu ma swoją specyfikę. Ukazywana jest jako wojna pozycyjna, bowiem ufortyfikowana przez lata linia obrony, w trudnym górskim rejonie, nie jest łatwa do przełamania. Nie jest przypadkiem, że po tylu dniach walk, Siły Zbrojne Azerbejdżanu, przy dużej przewadze siły ognia i masowym użyciu dronów uderzeniowych, zanotowały niewielkie sukcesy na górzystej północy (Tałysz-Madagis) i znacznie większe na równinnym południu (Dabrail, Hadrut, Fizulin).

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że Azerowie nie przygotowali blitzkriegu, ale nastawili się na powolne kruszenie obrony sił Arcachu (Górskiego Karabachu – red.) i metodyczne wgryzanie się w pozycje obrony Ormian. Po początkowym nacisku wzdłuż całej linii frontu, co kończyło się stratami w sile żywej i głównie w sprzęcie pancernym (w zasadzie nie udało się sforsować nawet zaminowanego pasa ziemi niczyjej) ciężar natarcia wyraźnie oparto na dwóch kierunkach – północnym i południowym.

Sukcesy na północy, gdzie teren jest bardzo trudny – wysokie góry z punktami oporu o dobrym polu widzenia i ostrzału, słaba sieć drogowa kanalizująca ruch obu stron – nie są imponujące. Przesunięcia frontu liczone są w kilometrach. Zajęto silny punkt oporu i lokalny węzeł drogowy jakim była miejscowość Madagis (Mathagis), co w efekcie zmusiło Ormian do wycofania się także ze wsi Tałysza. Broniące się tu oddziały Arcachu zostały odrzucone, ale wciąż kontrolują część wzgórz naokoło Madagisu.

Dużo lepiej wygląda dla Azerów sytuacja na południu, gdzie miejscami przerwano linię obrony. Na kierunku dzabraislkim (Jarbayil) i fizulińskim (Füzuli) zadano przeciwnikowi duże straty, przejmowany jest uszkodzony i porzucony sprzęt, w tym czołgi typu T-72. Porzucanie wartościowego sprzętu, (czołgi-T-72, haubice D-30), czasami nawet na pozycjach bojowych, świadczy o tym, że niektóre pododdziały Arcachu zostały rozbite i zmuszone do odwrotu. Mimo wysokiego morale ormiańskiej piechoty, widać oznaki wyczerpania wielodniowymi atakami powietrzno-artyleryjskimi. Mimo, że Ormianie wycofują się na kolejne linie obrony i stawiają twardy opór, Azerowie mają wyraźną inicjatywę i wykorzystują swoją przewagę ognia.

Walki pozycyjne w Górskim Karabachu mają swoją specyfikę:

  • Każda góra, każde wzgórze i każda miejscowość jest broniona i tworzy rozległy, urzutowany w głąb, system obrony (tzw. rejony obrony). Linia obrony opiera się na liniach okopów, z samodzielnymi punktami oporu, z przygotowanymi wcześniej rezerwami i odwodami do kontrataków.
  • Pas ziemi niczyjej pokryty jest polami minowymi, Ormianie są wstrzelani w przedpole, pokrywają ostrzałem artylerii drogi przyfrontowe.
  • Obrona oparta jest na sile ognia artylerii (moździerzy, artylerii lufowej i rakietowej), która zadaje przeciwnikowi straty w ataku i na tyłach.
  • Słaba sieć drogowa kanalizuje ruchy obu stron, co ułatwia ostrzał (niszczenie, dezorganizację) podciąganych sił (rezerwy, zaopatrzenie etc.). 
  • Posterunki z przewyższeniem, np. na wysokich górach, dają daleki w głąb w pozycje przeciwnika, pozwalają korygować ogień artylerii.
  • Obawa o utratę samolotów i śmigłowców powoduje, że rolę sił powietrznych przejęły systemy bezzałogowe, gdzie Azerowie mają ogromną przewagę.
  • Piechota Arcachu ma niezwykle silne morale, zdolna jest uporczywie bronić pozycji, walki toczą się nie tyle o miescowości, ile o pozycje na wzgórzach je otaczających.
  • Obie strony są wysoce zmotywowane, praktycznie wcale nie ma jeńców.
  • Broń pancerna nie jest używana w sposób masowy, raczej niewielkimi grupami manewrowymi, operującymi na korzyść własnej piechoty.
  • Znaczną rolę w wypadach i akcjach zaczepnych odrgywają siły specjalne (infiltracja, naprowadzanie ognia artylerii, zasadzki).
  • Duże znaczenie ma zmasowany ogień powierzchniowy systemów rakietowych.
  • W wielu przypadkach teren uniemożliwia użycie broni pancernej, ataki podejmowane są wyłącznie przez piechotę (grupy szturmowe), obserwowanymi i ostrzeliwanymi trasami (drogami, ścieżkami) podejścia.
  • Nowym faktorem na polu walki jest ogień precyzyjny, który pozwala wytrącić Ormianom atut terenu, np. niszczone są pozycje okopane, ukryte etc.
  • Obie strony używają tego samego sprzętu (T-72, BMP-1/2, MTLB), zdobyte i sprawne wozy po przemalowaniu uzupełniają straty własne.

Przez lata pododdziały azerskie stosowały taktykę salami, starając się różnymi sposobami urywać po kawałku teren Górskiego Karabachu. W 2016 r., zastosowano na przykład taktykę infiltracji pozycji przeciwnika przez siły specjalne, jednak z relatywnie słabym skutkiem (chociaż zanotowano pewne przesunięcia terenu). Zazwyczaj utracone punkty obserwacyjne i punkty oporu były odzyskiwane przez siły Arcachu w kontratakach, przy wsparciu manewrowych grup pancernych, i bardzo silnym ostrzale artyleryjskim oddziałów czołowych i drugorzutowych.

Tym razem sytuacja jest inna, a przewagę na polu walki, co doprowadza do kruszenia linii obrony Arcachu, daje przewaga w powietrzu – masowe użycie dronów. Wskazuje się, że tylko 2-3 dni, kiedy drony były mało aktywne z powodu pogody, na linii frontu panowała względna cisza. W pozostałym czasie, dzień po dniu i w ciągu całej doby, systematycznie dewastowany był potencjał sił Arcachu na wybranych odcinkach frontu i w kluczowych broniach: systemach przeciwlotniczych (Osa, Strieła-10), broni pancernej (czołgi T-72, BMP-1/2, MTLB), artylerii (habice D-30, wyrzutnie BM-21 Grad), z czasem ataki rozszerzono również na piechotę (zarówno na okopach, jak i względnie bezpiecznych tyłach), kolumny zaopatrzenia itd.

Tempo porażenia sił przeciwnika było i jest duże – dziennie po kilka, kilkanaście typów ciężkiego sprzętu, kilkudziesięciu zabitych i rannych żołnierzy, niszczona infrastruktura wojskowa. Zmasowane użycie dronów (w tym amunicji krążącej) i precyzyjnie naprowadzanych systemów rakietowych zaciera pojęcie frontu i tyłów, demoralizuje przeciwnika, pozwala zwalczać przemieszczające się siły (zarówno wycofujące się oddziały, jaki podchodzące rezerwy).

Tylko na podstawie danych potwierdzonych (materiały foto i wideo) szacuje się, że siły obronne Karabachu utraciły, jak dotąd – dane z 9 na 10 października - nawet ponad 70 czołgów zniszczonych i porzuconych (T-72A/B/AW), ponad 21 lufowych (haubice D-20/30, samobieżne 2S1/2S3) i ponad 20 rakietowych systemów artyleryjskich (BM-21 Grad). Ogromne są straty w piechocie Arcachu (notuje się nawet ponad 50 zabitych dziennie), przewaga w powietrzu i straty muszą mieć wpływ na stan bojowy pododdziałów liniowych, tym bardziej, że prawdopodobnie nie są rotowane.

Na niektórych odcinkach frontu zdezorganizowano prawdopodobnie system dowodzenia (ataki na sztaby - porażeniu miał ulec np. sztab 5 Pułku) oraz zaopatrzenia przeciwnika (atakowane kolumny ciężarówek z amunicją i paliwem). 

Początkowo ataki na pozycje Ormiańskie nie przynosiły skutków, a Azerowie ponosili straty. Obrona zorganizowana jest na ogniu piechoty (granatniki automatyczne, moździerze, karabiny maszynowej, ppk) oraz artylerii lufowej i rakietowej. W pierwszych dniach to Ormianie zdobywali sprzęt na przeciwniku, m.in. dwa czołgi T-90S. Z czasem sytuacja się zmieniła, w ostatnich dniach, po wymuszonym odwrocie na północy, a zwłaszcza na południu, to Azerowie przejmują pozostawione na polu walki czołgi, artylerię, ciężarówki.

Po 2-3 dniach gorszej pogody i zmniejszeniu intensywności walk na froncie, 8 X Azerowie wznowili pełnoskalowe działania bojowe, głównie na froncie południowym. Wzięcie kilku silnie umocnionych pozycji, np. wioski Nuzger, z głęboko urzutowaną obroną, pozwoliło na znaczne sukcesy na kierunu dzabrailskim i fizulińskim. Front na południu przesunął się do ważnych miejscowości – Dżabrail, Hadrut, Fizulin. Jak na warunki Górskiego Karabachu, gdzie sukcesy mierzyu się kilometrami, to duży sukces sił zbrojnych Azerbejdżanu.

Czołowe oddziały Arcachu zostały odrzucne, poniosły duże straty. Podciągane na linę frontu rezerwy są atakowane i niszczone z powietrza. Materiał foto i wideo wskazuje, że tylko 8 X Azerowie przejęli kilkanaście czołgów: straty ormiańskie wyniosły 2 T-72 i 1 BM-21 zniszczone oraz 7 T-72A, 2 T-72AW, 4 T-72B, 3 BMP-1 i 2 BMP-2 porzucone i zdobyte.

Od 7-8 X Ormianie stosują siatki maskujące, ale nadal ponoszą duże straty w sprzęcie. Niszczone są siły podciągane na linę frontu, albo przygotowywane do kontrataków. Przykładowo 9 X w rejonie Hadrut (Qarakollu) zatakowano z powietrza i zniszczono na krótkim postoju kompanijną grupę bojową (w tym kilka czołgów T-72). Azerowie mają pełny obraz sytuacji taktycznej, drony nie tylko wykonują misje uderzeniowe, ale także rozpoznawcze i naprowadzające ogień artylerii.

Potwierdzono zdobycie Dżabraila, w zasięgu azerskim jest Fizulin i Hadrut. W wykonany wyłom na południowym odcinku frontu wprowadzane są świeże siły azerskie, w tym nie tylko jednostki pancerne, ale też wozy lekkie, wcześniej na linii frontu nie widziane. W rejonie Dzabrail uchwycono na wideo interesującą kolumnę sił azerskich, w skład której wchodziły m.in. czołgi T-90S, pojazdy kołowe typu SandCat z wersji wyrzutni pocisków Spike-ER oraz typu Matador i Marauder; wsparcia udzielała m.in. bateria czterech armato-haubic Dana-M1M.

Siły Arcachu odpowiadają ostrzałem artylerii i wypadami piechoty. Straty zadawane przeciwnikowi są bolesne, ale wielokrotnie mniejsze niż ponoszone. Przykładowo 9 X rozbity został pododdział azerski: zniszczono BMP-3 i MT-LB, zdobyto dwa BTR-82A. Wszystko to jednak pozostaje w cieniu porzucanych pozycji i sprzętu oraz ponoszonych dużych strat w ludziach (prawie 400 zabitych).

Inicjatywa jest po stronie azerskiej, a wypracowany rozejm, może być chwilowy. Już w trakcie jego formalnego trwania obie strony oskarżały się o jego naruszanie, trwały wzajemne ostrzały, aktywne były bezzałogowce. Wykonywane ataki i ostrzały legalizowane są jako zwalczające przeciwnika, który nie przestrzega rozejmu.

Według ostatnich doniesień odparto jakoby próbę infiltracji Hadrutu przez silne podododziały azerskich sił specjalnych. Można przypuszczać, że rozejm będzie chwilowy i formalny. Przełamanie ormiańskiego frontu na południu i wzięcie Hadrutu i Fizulina, może skutkować azerskim uderzeniem na północ i zwinięciem całego centralnego odcinka frontu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 149
Reklama
Jan bez ziemi
środa, 21 października 2020, 01:43

Górski Karabach to kolebka Armenii .I od wieków Ormianie stanowili tam zdecydowaną większość . To ,że kiedyś te ziemie zachodni debile przyznali Azerbejdżanowi licząc na przyszłe profity z wydobycia ropy nie przesądzają po której stronie jest prawda .

jaca
sobota, 17 października 2020, 14:45

tragedia jest w tym ze muslimy zabijaja nie tylko wojskowych mlodych i ciekawych zycia ale tez morduja cywili i niszcza miasta by niekomu tam nie chcialo sie mieszkac i nikogo tam juz z katolicka wiaro nie zostalo to po prostu nastepne ludobujstwo. rosja nie che wziasc na siebie odpowiedzialnosci by zakonczyc ten konflikt europa siedzi cicho turasy robia co chca a my wszyscy milczymy. terosysci isis zabijają dla idei a turki ich wykorzystują głupków i syryjczykow tez ktorzy dopiero co przeszli podobna droge.Armenia kraj ktory przeszdl tyle cierpien w historji i caly swiat na to zamykal oczy wstyd i hanba , pozwac turasom i niewiadomo skad wzietym azerom pastwic sie i unicestwiac katolickie panstwo . Nastepnym krokiem bedzie sama armenia a potem zajma sie reszta . Jak mozna zamknac oczy na ta sytuacje ludzie gina codziennie na froncie i w miasteczkach i nikt nie ruyszy tylkoa by zatrzymac tych muslimow i dalej od czasu do czasu zabijaja w europie nawet normalnych ludzi bo to wiara expansywna i tak zawsze bedzie . dlatego vivat armenia bohaterski narodzie plakac sie chce ze nikt ci nie pomaga , polska tez bykla niszczona i rozbierana i tez sie nikt nie interesowal ale nie bylo to takie totalne ludobujstwo jak w Armeni. Niech zyje Armenia !!!!

Daro
wtorek, 10 listopada 2020, 18:50

Armenia to nie jest kraj katolicki. Ormianie w przygniatającej większości należą Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, który ma swojego patriarchę niezależnego od Rzymu/Wątkami. To najstarszy chrześcijański kraj na świecie. Trzymam za Ormian!

Milutki
wtorek, 20 października 2020, 00:21

Tak, niech żyje Armenia , niech jeszcze pozwoli źyć Azerbejdżanowi, a Górski Karabach jest Azerbejdżański więc niech Armenia nie okupuje Górskiego Karabachu

chrzescijanin
czwartek, 15 października 2020, 18:45

polska jako chrzescijanski kraj powinna pomoc armeni dostawami uzbrojenia zywnosci i lekow.

Milutki
wtorek, 20 października 2020, 00:18

Chrześcijańska Gruzja popiera Azerbejdżan i nie ma z tym problemu

gorol
sobota, 17 października 2020, 11:28

Mają przecież super sojusznika

gosc
czwartek, 15 października 2020, 12:02

zaden sukces,kolego analityku,azerowie tez oberwali,a drony im sie skoncza i turcja nie pomoze.poslugujesz sie propagandowymi filmikami.

Kamil
czwartek, 15 października 2020, 10:48

Gawęda i tyle w temacie. Cytowanie komunikatów azerskiego MON i liczenie strat z filmików propagandowych cała analiza. Zna pan straty Azerów w sprzęcie albo ludziach? Potrafi pan narysować mapkę z kierunkami natarcia i kontratakami? Czy tylko gawęda pozostała?

yaro
środa, 14 października 2020, 15:12

Tymczasem Talibowie zajmują Helmand. Rządowi ponoszą klęskę za klęską, często poddają się bez walki całe zwarte jednostki, ostatnio była to kompania piechoty. Upadek Kabulu to zapewne kwestia miesięcy po wycofaniu się ostatniego żołnierza USA. Dziś podczas ewakuacji rannych żołnierzy zderzyły się w powietrzu pod ogniem dwa Mi-17, zginęło 9 żołnierzy.

colonel John
środa, 14 października 2020, 20:03

klęska wielkiej koalicji jest większa niż klęska ZSRR w tamtym czasie

SOWA
sobota, 17 października 2020, 15:04

Ta sytuacja wbrew pozorom nie jest klęska koalicji. To będzie klęska Rosji, której granice za jakiś czas mogą zapłonąć. To będzie nie tylko Afganistan ale także Kaukaz i Azja Środkowa. Oczywiście jeśli Azerbejdżan dokona wyłomu w pozycjach okupowanych przez Armenię. Wówczas powstanie drogowe połączenie z Turcją. To będzie oznaczać odtworzenie imperium tureckiego do którego przyłączą się inne republiki byłego ZSRR związane kulturowo i językowo z Turcją. Włącznie z Kazachstanem. Czy mamy się z tego cieszyć? Trudno powiedzieć. To Rosja przez setki lat była zaporą chroniącą Europę przed ekspansją Azjatów i islamu. Choć w przypadku tego ostatniego zagrożenia możemy mówić, że to już nieaktualne. Europa Zachodnia sama poddała się islamizacji a ostatnio umożliwia Turcji odbudowę wpływów w basenie Morza Śródziemnego. Kończy się Europa, kończy się Rosja. Być może Ameryka będzie jeszcze regionalnym mocarstwem a nie światowym hegemonem ale jak na dłoni widać, że jesteśmy na początku zmian i stary układ sił kruszeje. Jedno jest pewne to nie będzie wiek dominacji białego człowieka. Być może także historia świata będzie napisana na nowo. W końcu cywilizacja nie narodziła się w Europie, a Kolumb pierwszy nie odkrył Ameryki.

pomz
sobota, 17 października 2020, 12:57

Pisano juz na D24, ze Rosja zaproponowala rzdowi Afganistanu,pomoc w walce z talibami. Zgodzili sie. Bron z Rosji juz tam jest, sa dostawy. Wyjdzie NATO, wejda Ruscy. Znowu trauma wróci do Ruskich. Krew bedzie cieknąć. Beda walczyc teraz i w Syrii i w Libii i Afganie. Trump ma łeb!

Dalej patrzący
środa, 14 października 2020, 22:26

Amerykanie się wycofują i zostawiają DE FACTO cały chaos na barkach Rosji. Która albo spasuje - albo wygranym będzie Pakistan [matecznik talibów] i Chiny. Czyli w ogólnym rozrachunku Rosji grozi dalszy wzrost wpływów Chin - kosztem sfery wpływów Rosji w Azji Środkowej - co będzie promieniować na Kaukaz i na Bliski Wschód - też osłabiając pozycję Rosji. Razem z proxy war Azerbejdżan-Armenia, gdzie to Turcja dyktuje sytuację i kontroluje drabinę eskalacyjną - słabo tu widzę perspektywy strategiczne Rosji, która traci kontrolę. Jeżeli Talibowie opanują Afganistan - największym przegranym nie będzie USA, będzie nim Rosja. Która już nie będzie kontrolowała strefy buforowej - a przecież po to weszła w 79 do Afganistanu - a potem wspierała USA w Afganistanie. Turcja narzucająca Rosji proxy war Azerbejdżan-Armenia, Pakistan zajmujący Talibami Afganistan- czyli w sumie per procura Chiny swymi sojusznikami rozszerzają swoją strefę wpływów pod Nowy Jedwabny Szlak - niezależny od Rosji - i kosztem Rosji. Taka to "przyjaźń" Pekinu do Kremla...

SOWA
sobota, 17 października 2020, 21:12

Przyjaźni nie było chyba nigdy. Poznałem kilku Chińczyków i żaden nie widział w Rosjanach przyjaciół. Chińczycy stosowali wobec Rosji swoją taktykę Sun Tzu a Rosjanie udawali, dobrych sąsiadów. Pekin już nie potrzebuje zabiegać na Kremlu o protekcję. Putin odwiedzając Chiny jest innym przywódcą niż Putin znany na zachodzie. W Pekinie brakuje mu pewności, widać strach. On najzwyczajniej rozumie jaka przepaść gospodarcza i technologiczna dzieli oba kraje. Sam w Pekinie jest delikatnie upokarzany. Rozmowy prowadzi się w super szybkim pociągu. W którym panuje cisza a kamerzysta pokazuje szklanki wypełnione napojem, który nawet nie drgnie. Politycy rozmawiając nie muszą unosić nawet głosu. To jest przekaz dla troszkę bardziej myślących Rosjan którzy obejrzą sobie sprawozdanie z wizyty w państwowych mediach. Wieczornych Vesti . To jest przekaz dla Putina i pokazanie jemu jak Chiny odjechały Rosji. To Państwo Środka obecnie dyktuje Kremlowi ceny gazu a będzie jeszcze gorzej kiedy Polska, Ukraina i kraje nadbałtyckie jeszcze bardziej ograniczą rosyjskie dostawy Nadchodzą trudne czasy dla Rosji która musi postawić wszystko na jedną kartę aby się wzmocnić. Może to zrobić tylko w jeden jej znany sposób. Przejąć Europę Wschodnią, włącznie z Polską ale bez udziału Niemiec, gdyż wtedy Rosja utraci wypracowaną po II WŚ strefę buforową. To rodzi pytanie czy na to pozwolą Niemcy? Czy Chiny chcą graniczyć z EU-Rosją? Czy rozwiązać problem Rosji wspólnie z Berlinem? Berlin jest najważniejszym europejskim partnerem handlowym Pekinu. Opcji jest naprawdę wiele i niestety ja nie widzę już miejsca dla opcji pokojowych.

yaro
środa, 14 października 2020, 07:25

"Azerbejdżan próbował przeprowadzić odwetowy atak na Iran, który zniszczył pozycje armii azerbejdżańskiej. Po tym, jak irański system obrony powietrznej zestrzelił azerbejdżańskiego drona szturmowego, a także przeprowadził serię ataków na nacierające na Karabach azerbejdżańskie siły zbrojne, Baku próbowało przeprowadzić odwetowy atak na Iran, wysyłając swój dron kamikadze IAI Harop w obszar koncentracji sił irańskich. Później z nieznanych powodów azerski dron nie osiągnął swojego celu i spadł." --- jak się można domyślić irańskie WRE mają również patent na nie tylko na elektronikę USA ale też na izraelską elektronikę w dronach .

GB
środa, 14 października 2020, 11:02

Nie zapominaj o rosyjskim, którego wrak jakimś cudem odnaleziono wczoraj w Iranie (znaczy info z wczoraj). Miał rosyjskie napisy.

Uowca stupików
środa, 14 października 2020, 14:31

Bez podania źródła ta wiadomość jest nic nie warta.

wawiak
wtorek, 13 października 2020, 09:06

Azerowie to Persowie (Irańczycy) a nie Turcy.A wojna z Armenią to walka o wpływy między Rosją a Turcją i USA z użyciem Azerów i Ormian.Ofiarami będą te dwa narody, niestety.

Prof. Gazmajster
czwartek, 15 października 2020, 10:55

Za wikipedia: Azerowie, Azerbejdżanie (azer. Azərbaycanlılar, Azəri türkləri, Azərilər) – naród turkijski zamieszkujący głównie północno-zachodni Iran oraz Azerbejdżan, a także – w znacznie mniejszych skupiskach – Rosję (obecnie, ze względu na emigrację, ponad 1 milion, głównie w największych miastach), Gruzję oraz kilka państw Bliskiego Wschodu. W sumie liczy on ok. 35 mln osób (2000), choć według nieoficjalnych szacunków nawet 45 milionów (2006). Wyznają islam szyicki (85%) i sunnicki (15%). etc

ityle
wtorek, 13 października 2020, 14:20

To Turcy, tacy sami jak w Anatolii. Jedni i drudzy uważają się za Turków i mówią o "jednym narodzie w dwóch państwach". Persowie obawiają się azerskiego/tureckiego nacjonalizmu, bo mają u siebie 15-20 mln etnicznych Azerów/Turków, którzy chcieliby zjednoczenia z braćmi z północny. Dlatego słabszy Azerbejdżan jest w interesie Iranu.

Hastam
środa, 14 października 2020, 22:40

Zgadza się. Z początkiem eskalacji konfliktu w irańskim Azerbejdżanie (prowincja) miały miejsce masowe demonstracje. Tłum skandował "Kurd, Pers, Ormianin naszym wrogiem. Karabach azerski".

Maxi
piątek, 16 października 2020, 14:08

Abulfaz Elczibej, były prezydent Azerbejdżanu ciągle powtarzał, że jest Turkiem: "Jestem synem ograbionego narodu, któremu skradziono niepodległość. (…) Ojczyzna to dla mnie podzielony na dwie części Azerbejdżan. Celem mojego życia jest rozwiązanie tego problemu i odzyskanie niepodległości razem z ludźmi, którzy uważają się za Turków".

dsa
poniedziałek, 12 października 2020, 21:58

Motywacja Ormian nie jest dziwna wiedzą doskonale że jeśli przegrają czeka ich krwawa rzeźnia na oczach świata który będzie wyrażał stanowcze zaniepokojenie.

Kazik :)
wtorek, 13 października 2020, 15:27

Tak masz rację, I wojna światowa w latach 1915–1917 - Turcy jeszcze z tego się nie wytłumaczyli do dziś.

waldek
wtorek, 13 października 2020, 18:02

W osmańskiej Turcji Ormianie zajmowali wyjątkowo uprzywilejowaną pozycję i trzymali w ręku finanse imperium ottomańskiego. Powołując się na precedens historyczny sprzed tysiąca lat, zamierzali w początku ubiegłego wieku stworzyć własne państwo z dostępem do Morza Śródziemnego. Byłby to faktyczny rozbiór Turcji. W wojnie domowej zginęły setki tysięcy ludzi. Mimo że od tamtych tragicznych wydarzeń upłynęło prawie sto lat, do dziś nie udało się wskazać miejsc, gdzie spoczywają zwłoki rzekomo milionów ormiańskich ofiar. W tej wojnie domowej, krwawej i okrutnej, zabitych z pewnością nie brakowało po żadnej ze stron. Winą obciążano głównie dzikich, rzekomo, Kurdów: narodu o rodowodzie cywilizacyjnym dłuższym niż ten, jakim szczycą się ludy słowiańskie. Nie ulega wątpliwości, że Ormianie, których władcy jako pierwsi w dziejach uczynili chrześcijaństwo wyznaniem panującym, mieli pod koniec XIX wieku znakomity PR we Francji. Tym bardziej, że kajzerowskie Niemcy wspierały Turków. W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę na fakt, że wówczas jeszcze nie znano opalanych gazem krematoriów, a w suchej i pustynnej ziemi Anatolii kości powinny się zachować. Nie zachowały się. Mimo gotowości Ankary do udostępnienia dla celów badań archeologiczno-sądowych miejsc rzekomych zbiorowych pochówków ormiańskich ofiar, ich potomkowie nadal preferują medialną wrzawę, a nie precyzyjne i bezstronne wyjaśnienie przyczyn i skutków tragicznych wydarzeń.

Kazik :)
czwartek, 15 października 2020, 13:02

Witam - problem jest w tym że nie każdy naród umie przyznać się do własnych ciemnych plam historii - Niemcy przyznali się do komór gazowych - Rosja jednak w końcu uznała Katyń-Miednoje-Ostaszków za swoją robotę, Polska - i ja jako człowiek z Podlasia - uznaję Jedwabne i mord w Puchałach Starych – mord 30 prawosławnych chłopów białoruskich dokonany 31 stycznia 1946 w lesie koło miejscowości Puchały Stare na Podlasiu, za które to przestępstwo odpowiada oddział Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod dowództwem Romualda Rajsa (ps. „Bury”).

zawsze gotowy
sobota, 17 października 2020, 12:59

O takich "Jedwabnych" było wiecej na Podlasiu, w 1941 roku...

radek
piątek, 30 października 2020, 11:59

Tyle, że Jedwabne to dzieło Niemców - komando Schepnera z wykorzystaniem jakiejs grupy Polaków

SOWA
sobota, 17 października 2020, 21:18

Było tak jak były też zbrodnie partyzantki żydowskiej na Polakach. W wielu miejscowościach do 1942 nawet 1943 sołtysami byli Żydzi obsadzeni przez Niemców. Na wojnie nie ma sprawiedliwych narodów są tylko sprawiedliwi ludzie. Czasami o śmierci decyduje przypadek. Pojawisz się w nieodpowiednim miejscu i czasie.

Dr Twardy Wacek
czwartek, 15 października 2020, 10:59

Ile milionów Turków zginęło w marszach śmierci z rąk Ormian? Tak tylko pytam. Ormianie są na tej ziemi od 3 tyś lat. Turcy zagrabili ją przed 100 laty, wcześniej pałętali się w centralnej i zachodniej Anatolii i na Bałkanach. Tyle w temacie. Skoro Żydom można był pozwolić wrócić po 2 tyś. lat do Palestyny to chyba Ormianom zwykłe państwo z dostępem do m. Czarnego też się należało? Tym bardziej , że cały czas tam byli.

Antek
środa, 14 października 2020, 12:04

Proturecka propaganda widać aktualnie naśladuje wzory rosyjskie (np. nic się nie stało, na Kursku wszyscy żyją, nas tam nie ma) i z czasów hitlerowskich Niemiec (np. żydowska finansjera winna przegrania I wojny światowej przez Niemcy, której odpowiednikami robi się w Turcji Ormian).

Hihi
środa, 14 października 2020, 11:31

Pan z Ambasady.

poniedziałek, 12 października 2020, 15:41

Górny Polin powrót do czasów ataków indianie kontra konkwistadorzy...PAD nowym Montezuma. Analiza...okazało się ,że modernizacja 700 czołgów za 5 mld złoty + mega wysokie koszty eksploatacji spowodowały wysokie straty wśród stanów magazynowych russlandu jeżeli chodzi o drony i ich pociski...po zniszczeniu górnego Polin okazało się,że Rosja popełniła błąd inwestując w T72b3 ,gdyż żaden z nich nie zdążył dojechać na front przed wyczerpaniem zapasów rakiet i dronów. Dzięki temu kraje EU , NATO i Rosji stwierdziły ,że należy deeskalować konflikt w Europie.

sża
poniedziałek, 12 października 2020, 13:34

Jesienią, gdy zaczną się deszcze i mgły skuteczność dronów bardzo spadnie. To będzie dobry czas na działania nieregularne w górach, polegające na atakowaniu Azerów na ich tyłach.

???
poniedziałek, 12 października 2020, 19:54

Dronom nie będzie przeszkadzać pogoda gdyż mają inne funkcje widzenia obiektów.

sża
wtorek, 13 października 2020, 09:36

Może drony rozpoznawcze z wieloma różnymi sensorami sobie poradzą, ale ta cała amunicja krążąca i pociski rakietowe naprowadzane na cel laserem będą "ślepe".

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 13:45

Wtedy obie strony będą miały podobne szanse, gdyż spadną też możliwości obserwacyjne Ormian.

sża
poniedziałek, 12 października 2020, 16:25

Ale możliwości działań nieregularnych na tyłach przeciwnika wzrosną.

GB
wtorek, 13 października 2020, 10:27

Trzeba mieć własne bazy na tych tyłach, z amunicją, żywnością, wodą, podstawową opieką lekarską. A Ormianie (w sensie ludność cywilna) uciekła z terenów zajętych przez Azerów.

Dr Twardy Wacek
poniedziałek, 12 października 2020, 13:02

Plan jest taki: odbić południowa część Górskiego Karabachu, wplątać Armenię w konflikt, przebić strategiczne połączenie Turcja - Nachiczewań - Górski Karabach (pd. część) - Azerbejdżan. Tak wygląda cel tych działań. Czy Turcja dogadała to z Rosją? Zobaczymy. Reszta Armenii Turcji nie interesuje, przynajmniej na razie.

Are
poniedziałek, 12 października 2020, 23:10

Celem jest duma narodowa wielkiej turcji. I Ankara, i Baku zadowolone, bo w ich telewizjach puszczają że Turcja jest wielka, a nie że bezrobocie i kryzys gospodarczy. Teoretycznie bezpośrednie połączenie lądowe Turcja-Baku jest pożądane, ale wiatraki i pv sprawiają, że maleje popyt na węglowodory, więc podporządkowanie Azerom Arcanu długofalowo przyniesie im tylko kłopoty. Dla Erdogana liczy się tylko cel w stosunkowo krótkiej perspektywie: odsunąć potencjalne niezadowolenie wyborców. Więc tradycyjny zestaw duma+ wróg, obcy (Kurdowie i Ormianie) to idealna mieszanka.

Dalej patrzący
poniedziałek, 12 października 2020, 11:43

GB - a w jaki sposób Twoja obrona z powietrza ochroni czołgi przed saturacyjnymi rojami dronów? A jak niby obrona z powietrza uchroni czołgi przed zmasowanym ogniem APR 155 mm Krabów/Kryli - z zasięgiem 80-150 km? WSZYSTKO się zmieniło w wojnie lądowej - różnica jak miedzy wymianą pancernika na lotniskowiec w drugiej wojnie światowej. Od teraz już nieodwołalnie rządzą saturacyjnie użyte efektory precyzyjne - najlepiej odpalane pozahoryzontalnie i wpięte w rozpoznające/pozycjonujące real-time środowisko sieciocentryczne. Zimna wojna się skończyła - nigdy nie wróci. Już teraz za 1 MBT kupię 100 dronów amunicji krążącej czy APR dalekiego zasięgu. Przy masowej produkcji dronow i APR relacja koszt/efekt będzie jeszcze bardziej dotkliwa dla czołgów. Co do zagłuszania/oślepiania/niszczenia dronów i APR - to bardzo mocno kosztuje, dając dodatkowy narzut kosztowy na czołgi - a ponadto na przełamującą/przeciążającą saturację i tak nie ma rady. Zwłaszcza, gdy drony i APR będa real-time wpięte wielokanałowo w środowisko sieciocentryczne, zaś AI [np. dronow-nosicieli] pozwoli na w pełni autonomiczne działania. Jak np. niby wtedy przeciwdziałać pociskowi kierowanemu światłowodem z drona - gdy do tego drona dochodzi naraz wiele sygnałów pozycjonujących z różnych sensorów [i to różnego typu detekcji] z roju? Następny etap to drony z modułami WRE - zaś następny etap w taktyce dronow, APR i wszelkiego rodzaju nosicieli/efektorów precyzyjnych - to rozpoczęcie "turkey shoots" od likwidacji parasola plot/prak/WRE i wszelkiej osłony nieprzyjaciela - a dopiero potem wybijanie czołgów, transporterów, wyrzutni rakiet itd. To samo w przypadku przełamywania A2/AD.

Kazik :)
czwartek, 15 października 2020, 19:28

Nie kumam tej saturacji dronowej w przeciążeniu - a oto przykłady: 1) lądowanie w Normandii 1944 - składało się ono z dwóch faz: desantu powietrznego blisko 24 tysięcy spadochroniarzy i piechoty szybowcowej oraz desantu morskiego około 133 tysięcy żołnierzy piechoty i sił specjalnych. 2) II wojan w Iraku - siły międzynarodowe liczyły ok. 250 000 żołnierzy amerykańskich, 45 000 brytyjskich, 2000 australijskich 3) na początku 1945 roku na froncie wschodnim Armia Czerwona bezpośrednio na linii frontu miała 6 mln 700 tys. żołnierzy, 107 300 dział i moździerzy, 12 100 czołgów i dział samobieżnych oraz 14 700 samolotów bojowych ect.. To jak z tym przeciążeniem dronowym jest w stosunku do tego powyżej bo nie kumam? Co te drony mają przeciążyć kieszeń czyją bo chyba nie wojnę przez duże W i walczące strony w realu a nie w internetowym wirtualu? Chyba bliżej się patrzy niż dalej wodzi?

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 13:47

W bardzo prostu sposób. Kto panuje w powietrzu ten wygrywa. I jedna strona ta panująca w powietrzu będzie zwalczać wrogą artylerię i czołgi npl, a jej czołgi będą swobodnie uderzać na npl.

Czech :)
poniedziałek, 12 października 2020, 16:20

A tego nikt nie przewidział, że ktoś może użyć na zmasowaną skalę lotnictwa i śmigłowców. Owszem tych tańszych tzw. "biedronkowych" i dostępnych w każdym sklepem za rogiem z militariami.

Dalej patrzący
poniedziałek, 12 października 2020, 14:34

I dochodzimy do sedna - KTO panuje w powietrzu - odpowiedź w technologii RMA jest oczywista: przełamujące roje dronów zadaniowych, w tym z sensorami, inne z efektorami precyzyjnymi wszelkich klas [prak, plot, C-RAM, kppanc, itd.], inne z zasobnikami WRE, z systemami rozpoznawczymi i pozycjonującymi, z retransmisją, wpięte w cały kompleks C5ISR w oparciu o AI. Gdzie dronami równie dobrze mogą być np odrzutowe stealth klasy Kratos Valkyrie - BEZ klasycznego lotnictwa załogowego. Drony bez lotnisk, startujące z mobilnych wyrzutni, lądujące na spadochronie lub na wszelkich drogach i polowych odcinkach nieutwardzonych, działające saturacyjnie z rozproszenia. Przy dowolnym ryzyku misji - jeżeli tylko kalkulacja koszt/efekt przemawia za podjęciem misji. Zarówno klasyczne załogowe lotnictwo, jak i klasyczna broń pancerna i związki zmechanizowane - odchodzą do przeszłości. Oczywiście - można lepić dla nich na siłę wszelkiego rodzaju parasole dające im protezę operacyjną i twierdzić, że są dalej OK - ale to zwyczajnie się nie opłaca.

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 17:12

Jeszcze raz, kto panuje w powietrzu ten może operować czołgami, bwp itp.,

Dalej patrzący
wtorek, 13 października 2020, 10:17

No właśnie - w powietrzu będą panowały roje dronów zarządzanych sieciocentrycznie przez C5ISR, lub autonomicznych z AI, które wykonają każde zadanie lepiej i taniej i szybciej i dokładniej. Tworząc razem wielką sieciocentryczną chmurę: "każdy sensor-każdy efektor-każdy nosiciel". Odsyłając środki a la zimna wojna najpierw do drugiej linii, a potem na złom. I panując także pod woda i w kosmosie. Czyli we wszystkich domenach - zarządzanych real-time przez C5ISR. Dlatego tak zaciekła, absolutnie kluczowa rywalizacja USA-Chiny w bazowych technologiach RMA: AI, komputerach kubitowych, nieprzechwytywalnej łączności natychmiastowej na splątaniu kwantowym, automatyzacji i autonomizacji, dronizacji, efektorach precyzyjnych, sensorach. Kwestia saturacji - która zmienia ilość w jakość - i tworzy ze środków a la zimna wojna cele do "turkey shoots".

GB
wtorek, 13 października 2020, 17:44

Będą. Ale teren zajmują póki co wojska lądowe, czołgi, piechota.

Dalej patrzący
wtorek, 13 października 2020, 18:47

Owszem - zajmują póki co - jak już jest po wszystkim dzięki dronom i efektorom precyzyjnym. Tylko, że to funkcje policyjne. Które też można zdronizować w dużym stopniu skutecznie. A na pewno nie potrzeba do tego czołgów itp ciężkiego sprzętu - chyba, że dla celów dekoracyjnych.

Kazik :)
piątek, 16 października 2020, 08:43

Błędne przekonanie, że zajmują teren jak jest po wszystkim. To tylko twoja teoria "humanitarnej wojny" której nie ma i ni jak się ma do realu.

GB
wtorek, 13 października 2020, 23:20

Nie. Trzeba by zrównać z ziemią miejscowości, wypalić lasy, aby wojska lądowe pełniły funkcje policyjne. Nie ma takiej możliwości. Jak będzie zmotywowany i uzbrojony przeciwnik to wojska lądowe będą niezbędne aby zdobyć i utrzymać teren.

Dalej patrzący
czwartek, 15 października 2020, 12:51

Nie neguje potrzeby wojsk lądowych - ale do funkcji DE FACTO policyjnych utrzymania terenu - nie potrzeba ciężkiego sprzętu. A drony [obserwacyjne i uzbrojone] zasadniczo zwiększają możliwość kontroli opanowanego terenu. Co zresztą już widać w "cywilu" - gdy drony obserwacyjne praktycznie wyeliminowały w strefach dozoru przypadki kradzieży - przedtem nagminne.

realista
poniedziałek, 12 października 2020, 11:36

czyli, że sojusznik Rosji znowu zbiera baty. Szkoda oczywiście Ormian, ale jak na rosyjskim podwórku Turcy robią, co chcą to nie świadczy to najlepiej o Rosji.

sża
poniedziałek, 12 października 2020, 13:30

Armenia mocno ochłodziła stosunki z Rosją, na rzecz zbliżenia z USA...

Dalej patrzący
poniedziałek, 12 października 2020, 14:52

No właśnie na odwrót - wojna wybuchła, bo Rosja zwiększyła tam wpływy [po demokratycznych wyborach - teoretycznie prozachodnich - Armenia popadła ekonomicznie i politycznie i militarnie w jeszcze większą zależność od Kremla - [notabene: ten "wariant ormiański" Putin chce wdrożyć zresztą na Białorusi] - a Turcja chciała uderzając w Armenię uderzyć faktycznie w Rosję w ramach proxy war i pokazać, kto rozdaje karty. Idzie o dogrywkę lipcowych walk - gdzie wtedy po pokazowym ostrzale artyleryjskim z Armenii - Turcja z Azerbejdżanem poczuła się zagrożona w kwestii rurociągów. Przypomnę, że Turcja od lutego praktycznie wstrzymała odbiory gazu [ale i ropy] z Rosji - dlatego Rosja w lipcu postanowiła pokazać przez starcie Armenii z Azerbejdżanem i przez ostrzał blisko rurociągów - że dostawy nie-rosyjskie dla Turcji wiszą na cienkiej nitce - co miało skłonić Ankarę do wznowienia odbiorów. A Turcja, zamiast stulić uszy i zacząć odbierać rosyjskie węglowodory - poszła w druga stronę - w eskalację - stąd i obecna wojna. To wojna między Rosją a Turcja o rurociągi - Armenia i Azerbejdżan są tu wystawionymi buforowymi aktorami proxy war.

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 13:49

Tak ci się wydaje. Równocześnie jednak za nowego rządu kupiła samoloty Su-30 i brała udział w rosyjskich ćwiczeniach Kaukaz 2020, oraz zostawiła rosyjską bazę w Armenii. Jakoś nie kupiła F-16, nie bierze udziału w amerykańskich ćwiczeniach, oraz nie pozwoliła na utworzenie na swoim terytorium amerykańskiej bazy wojskowej.

sża
wtorek, 13 października 2020, 10:02

Nic mi się nie wydaje, bo to są powszechnie znane fakty. Rząd Armenii wyraźnie obrał kierunek na USA, ale chyba się przeliczył, bo Rząd USA pod wpływem lobby przemysłu zbrojeniowego i naftowego jest pro azerbejdżański, bo oba te przemysły widzą możliwość zrobienia biznesów w tym kraju. Do tego taka polityka ma poparcie lobby żydowskiego, a to ze względów historycznych i również biznesowych. Pro armeński jest natomiast Kongres USA, w którym mocne wpływy ma ormiańska diaspora.

Dalej patrzący
wtorek, 13 października 2020, 14:54

Liczą się realne wpływy - Armenia jest obrócona na Rosję, wojna Azerów z Ormanami to proxy war Turcja-Rosja, gdzie idzie o wpływy w regionie oraz o presję na kontrole rurociągów.

staszek
poniedziałek, 12 października 2020, 08:48

Ormianie powinni zakupić choćby na kredyt drony z Chin Wing Loong i amunicje krążącą z Izraela

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 10:51

Armenia odwołała swojego ambasadora z Izraela po wybuchu wojny. Raczej nic nie kupi w Izraelu w najbliższym czasie.

geo
poniedziałek, 12 października 2020, 08:15

Armenia pozostawiona przez Rosję na pastwę innego gracza - Turcji. Pewnie zgodzi się na jakieś ustępstwo np. eksterytorialny ruruciąg wiodący z pól naftowych Azerbejdżanu do Turcji. Z czasem popadnie w strefę wpływów Ankary. To również - jak sadzę - do czasu, bo Rosja nie lubi pomniejszania strefy wpływów. Wtedy wytwoży się coś na kształt Syrii. Tylko Ormian żal.

Niuniu
poniedziałek, 12 października 2020, 00:20

Zgadzam się, że na chwilę obecną mimo niewielkich postępów to Azerbejdżan wygląda na stronę wygrywającą. Ale może to być mylne wrażenie. Propaganda Azerska jest bardzo umiejętnie stosowana. I wiele z prezentowanych sukcesów po kilku dniach nie znajdowało potwierdzenia. Np. zniszczenie rakietą balistyczną jednego z dwóch mostów łączących Karabach z zapleczem. Po dwóch dniach ukazały się filmy pokazujące praktycznie nieuszkodzony most ze śladem ostrzału na poboczu. Sukces wojsk azerskich na południu też nie jest ani oszałamiający ani pewny. Obie strony używają praktycznie takiego samego sprzętu wojsk lądowych. Co stoi na przeszkodzie w urządzeniu mistyfikacji filmowej pokazującej własny zniszczony sprzęt jako broń strony przeciwnej zdobyty w wyniku sukcesu operacyjnego? Z komunikatów wojskowych Baku wynika, że azerowie zniszczyli więcej broni niż było w całym Karabachu. To wojna informacyjna. TV z Baku oglada się bez problemu w Erewaniu i na odwrót a język po obu stronach jest taki sam - rosyjski. Tereny na południu to ziemie azerskie nie wchodzące w skład Karabachu - zostały zajęte i okupowane wraz z Karabachem w celu stworzenia strefy buforowej i skrócenia linii frontu. Odbite miejscowości były nie zamieszkałe, opuszczone przez ludność azerską która w okresie względnego pokoju przeniosła się do Azerbejdżanu. Bez zdobycia leżących od nich na północ gór jest to iluzoryczny sukces. Jeśli zmieni sie pogoda lub Armenia zdoła uzyskać przewagę w powietrzu to znajdujące się w tym terenie jednostki azerskie łatwo mogą zostać okrążone. Wystarczy silny atak z korzystnych pozycji w Karabachu w kierunku pobliskiej granicy irańskiej. I kocioł gotowy. Podobnie jak w I wojnie o Karabach i podobnie jak w 2014 W Donbasie. Ale to tylko spekulacje. Teraz najważniejsze czy Rosji uda się zmusić walczące strony do zachowania rozejmu pomimo licznych prób jego złamania. Zależy to również od tego jak duże straty faktycznie poniósł Azerbejdżan i jaki poziom zasobów jeszcze mu pozostał. Już sam fakt zawarcia rozejmu daję azerom czas na pozbieranie się do kupy, uzupełnienia jednostek na linii frontu zmobilizowania rezerw. A to bardzo dużo.

Bogusław Łysy
poniedziałek, 12 października 2020, 16:47

Pierwszą ofiarą wojny jest...prawda.

Milutki
poniedziałek, 12 października 2020, 11:49

Różnica między dwoma przekazali jest taka że Azerbejdżan pokazuje jeńców i ciała wielu poległych przeciwnika, ich dokumenty rzeczy osobiste , Armenia tego nie robi bo wbrew propagandzie nie odbija odebranych im terenów i nie zastaje tam poległych . Do tego gdy Azerbejdżan twierdzi że ich obiekty cywilne są ostrzeliwane to pojawiają się zewnętrzni dziennikarze m.in. CNN, BBC, Euronews którzy to pokazują a nawet sami trafiają w okolicę w czasie ostrzałów, po stronie armenskiej miasta są zamknięte i tylko dziennikarze sprzyjający władzy mają tam dostęp a świat ogląda armenskie filmy rzekomego ostrzału artyleryjskiego po którym ledwo spadają liście z drzew .

Ant
poniedziałek, 12 października 2020, 13:43

Sprawdźcie na bbc odnośnie Ganja: The BBC's Orla Guerin visited the scene in Azerbaijan's second-largest city and found no evidence of any military target there. The city lies just north of Nagorno-Karabakh. Oba kraje na pewno naciągają trochę przekaz, ale Azerbejdżan prowadzi propagandę jak za czasów Gierka :)

Milutki
poniedziałek, 12 października 2020, 14:00

Ale to co podajesz to jest właśnie potwierdzenie wersji Azerbejdżanu "no vidence of any militarny target" czyli nie ma obiektu militarnego do zniszczenia, mimo braku takich obiektów Armenia i tak ostrzeliwuje miasto czyli popelnia zbrodnie przeciw cywilom .

Ant
poniedziałek, 12 października 2020, 13:23

Co Ty mowisz? Wlasnie Armenia wpuszcze wszystkie media, a Azerbejdzan tylko tureckie i Al Jazeera. Przeciez jest masa nagran od reporterow z BBC i mozna to latwo sprawdzic

Milutki
poniedziałek, 12 października 2020, 14:01

Są nagrania z BBC pokazujące zniszczenia w Ganja, reporter którejś z stacji , nie pamiętam której sam dostał się w okolicę ostrzalu

xxc
poniedziałek, 12 października 2020, 22:26

Śmieszne bo jest odwrotnie. Armenia codziennie publikuje nazwiska poległych. Azerbejdżan twierdzi że nikt nie zginął. Z atakami na miasta jest podobnie - są filmy z ataków tylko nie ze strony o której mówisz.

serio?
poniedziałek, 12 października 2020, 10:19

Azerowie nie mówią po turecku tylko po rosyjsku? Dziwne bo w Azerbejdżanie językiem urzędowym jest azerski czyli z grupy tureckiej...

GRZECHOTKA
niedziela, 11 października 2020, 23:19

czas czarnych pokryw dobiega końca ...ile można zbudować dronów bojowych i rozpoznawczych za jeden czołg

Rober
niedziela, 11 października 2020, 22:26

Miejmy nadzieję że Ormianie opanują linie frontu i zaczną niszczyć i nękać Azerow bez przerwy zwłaszcza zima. Ormianie juz dawno powinni sami na masowa skalę zacząć stosować amunicję krążącą i zwiad BSL połączony z mobilna artyleria. Azerowie powinni padać tam setkami aby zrozumieć że nie ich ziemia i czas.

Milutki
poniedziałek, 12 października 2020, 14:07

To jest ziemia Azerbejdżanu i Azerbejdżan walczy o swój kraj z okupantem, dlatego też Azerbejdżanie są wysoko zmotywowani do walki. Armenski plan wprowadzania paniki wśród cywili przez bombardowania miast zawiódł, Azerbejdanie i tak chcą walczyć

xxc
poniedziałek, 12 października 2020, 22:29

Nie rozśmieszaj mnie. To są ziemie zamieszkiwanie od pokoleń głównie przez Ormian. Azerowie je dostali przez Sowietów w imie zasady "dziel i rządź" co jak widać się sprawdza. A że postanowili ogłosić niepodległość to mają do tego prawo - najwyraźniej nie chcieli należeć dłużej do Azerbejdżanu. To tak jakby twierdzić że Polska okupowała po 1918 Rosję, Niemcy i Austrię.

Milutki
wtorek, 13 października 2020, 15:18

W Polsce też są różne gminy zamieszkałe przez różnych ludzi i myśląc w ten sam sposób to o tam trzeba by przeprowadzić referendum. Stalin nie oddał Górskiego Karabachu Azerbejdżanowi ale on potwierdził że Górski Karabach należy do Azerbejdżanu , to są też ziemię zamieszkałe od pokoleń przez Axerow którzy pozwolili zamieszkiwać je Ormianom

Baltazar
poniedziałek, 12 października 2020, 19:37

Gdzie są zatem ziemie ormiańskie? Większość w dramatycznych okolicznościach utracili. Niewiarygodne, że nawet w Baku około 100 lat temu stanowili zdecydowana większość, a potem w dziwny sposób zniknęli.

Milutki
wtorek, 13 października 2020, 15:19

Wszędzie gdzie Ormianie stanowili większość było to za zgodą Azerbejdżan i Turków albo na skutek celowego działania osiedlenczego carskiej Rosji

Baltazar
niedziela, 11 października 2020, 20:56

Czy w perspektywie Azerbejdżan i Turcja nie podzielą się Armenią za cichym przyzwoleniem Europy?

dim
niedziela, 11 października 2020, 20:19

Teraz porównajcie sobie zasięg naszej artylerii taktycznej (nie, nie tylko lufowej !), a zasięg artylerii taktycznej agresora ze Wschodu. W moich oczach, takie "zaniedbania" to zwykła zdrada stanu.

Wawiak
poniedziałek, 12 października 2020, 22:06

...albo realizacja zadania. Pytanie co gorsze...

dim
wtorek, 13 października 2020, 18:00

właśnie jedno oznacza drugie.

Milutki
niedziela, 11 października 2020, 17:31

Motywacja obu stron jest duża ale po stronie ormianskiej odruch przetrwania często bierze górę, aby to stłumić ormiańscy żołnierze zakuwani są w kajdany zapobiegające ucieczce. Niektóre przejęte armeńskie ciężarówki mają kajdanki przy kierownicy , znajdowani są też polegli z łańcuchami na nogach przykuci do czegoś. Jedno opublikowane zdjęcie jest szczególne, na zdjęciu poległy przy karabinie ma łańcuch na nodze i rany od tego łańcucha, rany z siniakami nie mogły być wykonane po śmierci, nieszczęśnik pewnie był przykuwany regularnie przez wiele dni. Azerbejdżanie idą do przodu również na północy, kamieniem milowym ich postępu było wyzwolenie tamy na rzece Tartar i uwolnienie z niej wody aby zasiliła Azerbejdżan

poniedziałek, 12 października 2020, 11:24

Jasne, jasne.

Młot
poniedziałek, 12 października 2020, 10:20

Wysokie morale Ormian wynika z historycznych zbrodni tureckich i azerskich popełnianych na Ormianach.

poniedziałek, 12 października 2020, 10:15

lancuch kuloodporny byl?

ale
poniedziałek, 12 października 2020, 09:46

Jeśli to prawda to znaczy że w Karabachu faktycznie rządzi armeńska mafia

Max
poniedziałek, 12 października 2020, 09:20

Zawsze "fascynował" mnie sowiecki sposób myślenia i przekonanie, że ktoś normalny w wolnym kraju może się z nim utożsamiać.

sża
poniedziałek, 12 października 2020, 08:18

Taka propaganda z kajdanami i łańcuchami u nóg, może i jest skuteczna u was w Azerbejdżanie, ale nie u nas. Ale najlepsze jest to "wyzwolenie tamy na rzece Tartar". Tama witała "wyzwolicieli" kwiatami?

fvs
niedziela, 11 października 2020, 17:20

Ta wojna to totalna kompromitacja rosyjskiego sprzętu. Jest on masowo niszczony z powietrza przez powolne tanie izraelskie i tureckie bezpilotowce, nawet nie trzeba F-35, A-10, AH-64. Chiny mogą już zapomnieć o inwazji na Tajwan, bo tysiące chińskich czołgów tak samo zostanie zniszczonych jeszcze na wybrzeżu.

per
poniedziałek, 12 października 2020, 12:21

No właśnie czyli taka sama kompromitacja jak zachodnich czołgów ( Leopard 2) podczas operacji tureckiej przeciwko Kurdom. Kiedy to Kurdowie stosując stare PPK udowodnili bezsilność tureckich Leopardów o czym pisano w Technice Wojskowej.

Niby tak
poniedziałek, 12 października 2020, 09:45

Ale każdy tradycyjny sprzęt byłby tak samo zmasakrowany w tych warunkach bojowych Leo Abramsy czy Leclerki też tak samo jak teraz tam T 72

M.
poniedziałek, 12 października 2020, 00:42

Tajwan już dawno jest chiński i to bez jednego wystrzału.

Blob
wtorek, 13 października 2020, 13:01

No jest, w końcu to chinczycy tam mieszkają

xddx
niedziela, 11 października 2020, 22:03

Tylko, że Chińczycy do wsparcia takiej inwazji oprócz wojsk lądowych mają do dyspozycji ogromny arsenał broni rakietowej wszelakiego rodzaju, zaawansowane drony, lotnictwo i marynarkę ustępującą jedynie USA. Tak więc porównanie do tego co widać w Karabachu raczej słabe.

asdf
poniedziałek, 12 października 2020, 10:17

a po co im Taiwan? pójdą na północ zająć bezkresna Syberie

rozczochrany
niedziela, 11 października 2020, 17:00

Teraz wiecie dlaczego Polska armia nie ma dronów, amunicji precyzyjnej dla artylerii mimo ze polski przemysł ma na sprzedaż takie rozwiązania i od zaraz można to wprowadzić w większej ilości do uzbrojenia. Po prostu wroga agentura w polskim MON i siłach zbrojnych robi swoje na rzecz służb ościennych państw.

xxc
poniedziałek, 12 października 2020, 22:32

Jakie konkretnie mamy na sprzedaż drony czy amunicję precyzyjną która jest na rynku a której nie kupiliśmy?

asdf
poniedziałek, 12 października 2020, 10:18

mhmm czy USA to panstwo oscienne?

Ja
niedziela, 11 października 2020, 16:43

Wspolcxuje ormianom. Niestety kasa decyduje . A zmeczenie zolnierzy ciagle atakowanych z gory musi byc straszne

GB
niedziela, 11 października 2020, 15:11

Najbardziej uderza to że OPL jest praktycznie nieskuteczna wobec dronow. A wojska armeńskie maja teoretyczny potencjał żeby utworzyć warstwową OPL, gdyż posiadają S-300, Krug, S-200, S-200, S-125, TOR, OSA i różna działka i ręczne wyrzutnie rakiet plot.

poniedziałek, 12 października 2020, 14:02

Kolego w walkach nie uczestniczy armia Armeńska. Azerowie walczą z Górskim Karabachem nie z Armenią, zapomniałeś? Bez sensu więc wypisywanie o braku lotnictw armeńskiego i tym podobnych bzdur.

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 17:27

Zapomniałeś że dron azerski zniszczył wyrzutnie S-300 i 3 radary od tego zestawu. Do tego zniszczył też system wre Repellent-1, i kilkanaście wyrzutni OSA i Striela 10. Co oznacza wojska azerskie niszczą warstwową OPL i to zapewne ormiańską, a nie Górnego Karabachu.

poniedziałek, 12 października 2020, 17:48

Zniszczyli dronami także bazę marsjan na księżycu. Owszem sporo znisczyli ale nie we wszystko należy wierzyć. raczej nawet azerowie nie odwazyliby sie zaatakowac takich celów armii stricte ormiańskiej. Wiedzą czym to może grozić.

GB
wtorek, 13 października 2020, 10:30

Na wszystkie te systemy OPL, które podałem są dowody w postaci filmików z dronów.

wtorek, 13 października 2020, 19:00

Jest także film ze zniszczenia gwiazdy smierci, drony to jednak potrafią, co?

Widać
poniedziałek, 12 października 2020, 09:47

W dobie masowego użycia dronów OPL musi być wymyślona na nowo. Od ZERA

jugi
poniedziałek, 12 października 2020, 21:36

Zero OPL akurat mamy. Możemy kombinowć dalej.

Poran
niedziela, 11 października 2020, 13:25

Czy wysoka skuteczność i efektywność kosztowa bezpilotowców, potwierdzona w trakcie tego konfliktu, wpłynie na nasz PMT?

dkgjkfdhjghcjhb
poniedziałek, 12 października 2020, 09:01

W polskich warunkach takie drony to zabawki dla WOT. Dla wojsk operacyjnych potrzebujemy dronów rozpoznawczych i loyal wingman.

Ok bajdur
niedziela, 11 października 2020, 19:43

Nie wpłynie bo WB Electronix jest na cenzurowanym. Co z tego, że mają spółkę z PGz i tak nowoczesne drony uderzeniowe nie są u nich zamawiane.

xxc
poniedziałek, 12 października 2020, 22:34

W sensie że nie kupiono setki warmateów? I to tych które już są nieco w tyle za konkurencją.

poniedziałek, 12 października 2020, 11:54

A mają jakieś nowoczesne drony?

Bimbek
niedziela, 11 października 2020, 13:12

Rosja porzuca swoich sojuszników.

No ale
poniedziałek, 12 października 2020, 09:47

Nie pierwszy raz ani nie ostatni

sża
poniedziałek, 12 października 2020, 13:03

To Rosjanie porzucili Kurdów?

Pawel
poniedziałek, 12 października 2020, 14:46

A co tu kurdowie maja do rzeczy?Mowimy o Ormianach.

Kot
poniedziałek, 12 października 2020, 19:15

A kto atakuje Armenię?

Tom
niedziela, 11 października 2020, 12:48

Może nasi rządzący zastanowią się czy warto wydawać fortunę na remont tych starych trumien T72 a zamiast tego inwestować w amunicję krążącą? Ormianie inwestowali w czołgi i skutek mamy. A już w 2016 azerskie drony dawały się we znaki.

Piter
niedziela, 11 października 2020, 12:25

Dlaczego Armenia nie używa SU-30?! Stoją bezczynnie na lotnisko, nowiutkie, a tu aż się prosi żeby zwalczały azerskie drony ze średnich odległości. Nad Karabachem nie operują inne statki powietrzne niż azerskie, nie ma ryzyka pomyłki. Przy ewentualnym spotkaniu z azerskimi Mig-29 też przecież dysponują przewagą generacji. Już nawet nie wspomne że mogłyby dokonywać również głębokich i precyzyjnych uderzeń na terenie Azerbejdżanu. Kosztowały kupę szmalu, szczególnie jak na skromny armeński budżet. Więc czemu nie latają??

Arek
poniedziałek, 12 października 2020, 08:28

Przecież Armenia nie jest oficjalnie uczestnikiem tego konfliktu walczy tylko sam Arcach, gdyby Armenia uzyła swojego lotnictwa to zostanie zaatakowana przez Turcję, Turcy tylko czekają na jej ruch.

GB
niedziela, 11 października 2020, 19:02

Armenia nie boi się MiG-29, które nie raz udowodniły że są tylko celem, a nie samolotem bojowym. Armenia boi się tureckich F-16, które były widziane na lotniskach azerskich. Z F-16 naprowadzane do tego przez tureckie AWACS i ze wsparciem wre, Su-30 nie mają szans.

poniedziałek, 12 października 2020, 14:03

Armenia nie boi się F-16 tylko nie bierze udziału w tym konflikcie.

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 17:29

Jak nie bierze jak był filmik na którym był pokazany atak dronow azerskich na stanowisko dowodzenia jednostki armii armenskiej. Można to było poznać po dwóch flagach przed namiotem. Niektóre zdobyte czołgi miały oznaczenie ormiańskie.

Dalej patrzący
niedziela, 11 października 2020, 12:21

Drony z amunicja precyzyjną zlikwidowały skuteczność broni pancernej. Poniekąd powrót do sytuacji z początku I w.św. - gdy środki obrony [np. km] miały większą skuteczność od środków ataku [piechota, kawaleria]. Wtedy zaowocowało to okopami i wojną pozycyjną. Dzisiaj - chwiejną równowaga, w której wygra strona mająca więcej dronów rozpoznawczych i bojowych.

GB
niedziela, 11 października 2020, 18:59

Nie. Drony udowodniły tylko że są wstanie wyeliminować OPL. Czołgi są atakowane bo nie mają oslony z powietrza. O tym że można eliminować czołgi z powietrza to wiedziano już z czasów DWS, tak samo jak wiedziano że potrzebna im osłona OPL. Kierunek się nie zmienił, trzeba po prostu wojskom lądowym zapewnić efektywną OPL i to nie tylko za pomocą działek i rakiet, ale poprzez skuteczne systemy wre zakłócające łączność z operatorem, oraz systemy laserowe, który będą wstanie efektywnie i przede wszystkim tanio zwalczać amunicję krążącą. Karabach pokazał przede wszystkim kryzys OPL, w starciu z nowoczesnymi dronami.

xxc
poniedziałek, 12 października 2020, 22:38

Przede wszystkich to jest teren górzysty gdzie OPL ma sporo mniejsze możliwości. A druga sprawa jest taka że to OPlot pamiętajaca lata 60 zeszłego wieku.

GB
wtorek, 13 października 2020, 10:32

Owszem, ale to są powolne drony latające wysoko. Poza tym Azerbejdżan ma stosunkowo nowe S-300PMU2, a te nie radzą sobie z zestrzeliwaniem rakiet niekierowanych (np. od Smiercza) czy rakiet balistycznych (Toczka, Scud).

biały
niedziela, 11 października 2020, 12:00

Materiał potwierdzający że potrzebujemy dużo więcej bezzałogowców w naszej armii

xXx
poniedziałek, 12 października 2020, 00:53

Nie. Materiał pokazał, że niznędna jest broń przeciw dronom, w pierwszej kolejności, a dopiero potem więcej bezzałogowców.

asdf
poniedziałek, 12 października 2020, 10:21

ale rosjanie nie stosuja na szeroka skale amunicji krazacej za to maja mnostwo czolgow, bwp i btr dlatego w pierszej kolejnosci bezzalogowce a dopiero pozniej bron przeciw nim.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 11 października 2020, 11:38

Gdyby tylko te Pantsiry Rosjan okazały się dobrą i skuteczną bronią przeciwko dronom. Radar sprzężony z podwójnym 30 mm działkiem i 12 wyrzutniami rakiet jednak chyba lepszy jest na śmigłowce, lub miejscowe ptactwo podrywające się na głośne huki. PGZ na serio z niecelnym starym działkiem 35 mm na który mają patent gotują się na poważnie przygotować coś podobnego dla WP w odchudzonej wersji "Lite" z Piorunami. Pewnie dlatego, że miniaturyzacja radaru nie została opanowana w pełni przez PGZ i więcej nie wciśniesz na podwozie IVECO Jelcza. Wszystko w czasie, kiedy w systemie Phalanx Amerykanie od lat 90:tych zeszłego wieku używają z powodzeniem "ostatniej szansy" działka 20 mm w systemie Gatling, które w przeciągu dosłownie 1 minuty jest w stanie oddać aż 3000-5000 strzałów. Inżynierowie PGZ dosłownie jęczą nad możliwością podwozia IVECO Jelcza do chłodzenia Phalanx:a, wciśnięcia przerośniętego radaru PGZ nań i oczywiście miejsca zabraknie na te wszystkie 5000 nabojów wówczas. Aczkolwiek jasno widać po konflikcie Ormiańsko-Azerskim, że broń skuteczna w zwalczaniu rakiet wystrzeliwanych z dronów, w zestrzeliwania amunicji krążącej, czy pocisków rakietowych i artyleryjskich (120/122/152/155 mm) jest najważniejszym elementem walki frontowej w 21 wieku. Tak więc jakiś kraj NATO z wydolną Zbrojeniówką (albo Izrael z Iron Dome++) zaprojektuje odpowiednią broń wkrótce, a Polska za 200 mld dolarów będzie mogła przez 10 lat kupować 10 takich zastawów antydronowych z offsetem na lokalną obsługę i naprawę, bo PGZ nie zna się na miniaturyzacji radarów, nie jest w stanie kupić podwozia Tatra dla Jelcza i oczywiście wiecznego kalibru amunicja 23 mm musi być koniecznie produkowana w daleką przyszłość. Ułomność WP, ułomność Zbrojeniówki i ułomność państwa polskiego zawsze widać, jak tą słomę z butów, w każdym miejscu, gdzie postęp technologiczny idzie do przodu. Hen daleko w powietrzu nad naszymi głowami nas w większości ślepych Polaków. Oczywiście historia zawsze to oceni tak samo... przywódcy ponownie Polaków zawiedli.

asdf
poniedziałek, 12 października 2020, 10:24

tylko bron energetyczna jak np MTHEL artyleria lufowa okazuje sie byc kompletnie niewydolna w starciu z amunicja krazaca

GB
niedziela, 11 października 2020, 18:51

Rosyjskie Pancyry okazały się tylko celami dla dronow co udowodniła Syria i Libia. Oczywiście mowa o profesjonalnych dronami produkowanych w izraelskich i tureckich fabrykach, a nie klepanych w garażach. A polskie działka 35 mm mają amunicję programmowalną i nieźle systemy naprowadzania, co oznacza że są wstanie zestrzelić takiego drona.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 12 października 2020, 08:51

Taki dron wychyli się ponad budynek, zobaczy twoje 35 mm działko plot z radarem jak stodoła, wystrzeli rakietę i się zniży za ten budynek. Co twoja programowalna 35 mm amunicja mu zrobi wówczas? Będzie krążyła nad budynkiem, aż się ponownie wychyli? Na pępek dronowi naskoczy? A co rakieta wystrzelona przez drona zrobi twojemu 35 mm działku? Następny płonący Pantsir? Następna sytuacja. Ten sam dron, to samo położenie i twój 35 mm plot. Zamiast wystrzelić rakietę, dron daje koordynaty lokalnym 122 mm goździkom czy 152 mm nowoczesnej artylerii i chowa się za budynek. W wyniku tego leci na twoje 35 mm działko rój 24-48 sztuk 122 mm lub 152 mm pocisków artyleryjskich. Twoja 35 mm amunicja programowalna sprosta zadaniu rozstrzelania ich w pierz i puch jak 20 mm Gatling działko z Phalanx systemu? 3000-5000 wystrzelonych nabojów w 1 minutę trochę potrafi. Nie mówię, że w WP nie ma miejsca dla 35 mm plot z radarem i 6-12 Piorunami w miejsce 23 mm plot z 2 Gromami. Tylko bądźmy sobie uczciwi, że to mowa o sprzęcie dziś używanego pokolenia (którego nie ma w WP z powodów wiadomych: nasza Zbrojeniówka), a nie przyszłościowego następnego pokolenia plot.

GB
poniedziałek, 12 października 2020, 11:05

Działka 35mm mają być najniższym piętrem OPL, i zwalczać amunicję krążącą i nisko latające drony. Później wyrzutnie ręczne, następnie system Narew, a później Patriot i lotnictwo, wszystko wspomagane przez systemy wre. Po drugie - systemy wre będą zakłócać łączność operator - dron, przez co te nie będą wstanie latać. Do tego systemy wre będą namierzać stanowiska operatorów, co pozwoli ustalić ich pozycje przez różnego rodzaje rozpoznanie, a następnie zaatakować i zniszczyć artylerią lub lotnictwem. Po trzecie - amunicja programmowalna po prostu zwiększa prawdopodobieństwo trafienia i zniszczenia amunicji krążącej, ale bez innego wsparcia działka się nie obronią. Po czwarte - nie zauważyłem żeby polskie radary były wielkie jak stodoła, przynajmniej te które naprowadzają Poprada, czy właśnie działka 35mm. To tylko rosyjskie uchodzą za wielkie. Po piąte przeciwko licznym dronom potrzeba poprostu warstwowej OPL wojsk lądowych i system Narew staje się niezbędny. Po szóste Rosja jest zacofana jeśli chodzi o drony i jakoś nie pokazała w Syrii że ma amunicję krążącą.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 13 października 2020, 04:01

Zdaje się, że systemy WRE będą naszą polską ostatnią deską ratunku jeszcze przez bardzo długi czas. Bym ich nie eliminował z poziomu działka 35 mm. Do tego przenośne WRE lance obok wyrzutni ręcznych Piorun. Problem jeno rosyjskiego zakłócania. Nie zaniedbują go na żadnym poziomie swoich jednostek wojskowych. Tak, bez innego wsparcia, dokładnie tak jak piszesz podwójne szybkostrzelne działka automatyczne plot 30/35 mm sprzężone z radarem raczej się nie obronią. To nie 5000 strzałów oddanych w 1 minutę. Po prostu za niska szybkostrzelność. Tego nawet AI nie nadrobi. Programowalność amunicji pozwala jeno na samo-eksplozję pocisku w pobliżu celu. Optyczne czy radarowe namierzanie nawet podczas nocy jest prowadzone już dziś przez drony poza zasięgiem tego uzbrojenia plot. Osy nie mają szans, mimo zasięgu swoich rakiet na 10 km. Koncepcje ataku chmurą mini-dronów już są na bieżąco opracowywane. USA na jakimś lotnisku właśnie taki system stada chodzących dronów testuje. ML sztuczna inteligencja oparta na sieci neuronów DL też jest dziś na czasie. Może nie w Rosji, lecz Chiny prowadzą ten rozwój obok USA i to ich naukowców a nie amerykańskich czytam na AI pracach badawczych choćby w zagadnieniu problemu wytłumaczenia generalnie ML czy specjalnie DL. Póki ktoś (na Tajwanie się tym już parają) nie sprowadzi na ląd systemu Phalanx, to jedynie WRE systemy będą nas ratować przed dron-armagedonem.

Hektor
niedziela, 11 października 2020, 10:59

Ktoś mógłby zapytać. Jak to, skoncentrowali siły do ofensywy w czasach tej okropnej pandemii? No cóż. Generalicja Azerbejdżanu na pewno kieruje się zdrowym rozsądkiem, a nie podejmuje decyzji pod wpływem medialnej histerii. A prawda jest taka, że młodzi ludzie (a tacy są w zdecydowanej większości żołnierze) nie muszą się bać COVID-19.

Telamon
poniedziałek, 12 października 2020, 01:51

Covidu muszą bać się jedynie ludzie starzy i z chorobami towarzyszącymi... o które we współczesnym świecie chorób cywilizacyjnych wcale nie jest tak trudno. Ale nawet w takich wypadkach śmiertelność nie jest porażająca (nie w zestawieniu z innymi chorobami).

a
niedziela, 11 października 2020, 19:05

Kto inny mógłby zapytać czy Azerbejdżan stoi w obliczu kryzysu energetycznego i musi wprowadzać radykalne redukcje zużycia energii dla niepoznaki nazywane "redukcją co2"?

Robert
niedziela, 11 października 2020, 16:56

Akurat pandemia bardzo ułatwia zadanie pod względem medialnym i politycznym. Mało kogo interesuje konflikt gdzieś daleko, daleko. Wszyscy zajmują się sobą.

Pitek1
niedziela, 11 października 2020, 16:55

Każdy powinien bać się pandemii. Po prostu prezydent tego kraju uznał, że trzeba odwrócić uwagę od pandemii wojną. Poza tym gospodarka obu krajów słabnie, a w Armenii więcej choruje, więc sytuacja jest dobra do wojny.

Wojciech
niedziela, 11 października 2020, 14:01

Nikt zdrowy na umyśle nie obawia się zadnego Covid, natomiast każdy obawia się efektów histerii wokół Covid.

proWojciech
niedziela, 11 października 2020, 23:37

Masz rację.

Davien
niedziela, 11 października 2020, 13:43

Inni tez tak mysleli a potem liczba chorych szła w miliony.

Pawel
poniedziałek, 12 października 2020, 14:51

NIkogo nie obchodzi liczba chorych bo liczba chorych na katar tez co roku idzie w miliony.Liczy sie ilosc zmarlych a ta jest znikoma.

Blob
wtorek, 13 października 2020, 13:21

Ilosc zabitych w wypadkach drogowych też jest znikoma, ale nie dlatego że wypadki nie są groźne, a dlatego że istnieje skomplikowany system bezpieczeństwa od ustalonych zasad ruchu drogowego i policji drogowej poczynając. Nikt nie buntuje się że musi zrobić prawko. A weź pod uwagę że wypadki nie zarażają w postępie geometrycznym.

poniedziałek, 12 października 2020, 17:57

Poczytaj o faktycznych powikłaniach po tej chorobie. Zmarli z przyczyny tej choroby to latami będą. Nawet jak samej choroby juz nie będzie bo będzie skuteczna szczepionka. Ale skutki uboczne latami będą skracały życie ludziom co ją przeszli.

Tweets Defence24