Reklama

Geopolityka

Zimna wojna o Tajwan. Tokio przed strategicznym wyborem: Chiny albo USA [ANALIZA]

Fot. Erin A. Kirk-Cuomo/Dvidshub

Narastające napięcie wokół Tajwanu zmusza państwa regionu do dostosowania swojej polityki wobec tej wyspy do aktualnych wyzwań. Rosnące w siłę Chiny coraz śmielej sygnalizują chęć przyłączenia Tajwanu, różnymi metodami, nie wyłączając zbrojnej inwazji. Ewentualne powodzenie tych planów byłoby wyraźnym sygnałem dla pozostałych państw azjatyckich o niekwestionowanej potędze Chin w Azji. Naturalnie oznaczałoby to też skokowe osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych w tym rejonie świata. Odpowiedzią USA, mimo oficjalnego utrzymywania tzw. strategicznej dwuznaczności w polityce wobec Tajwanu, jest zwiększenie pomocy wojskowej i intensyfikacja kontaktów politycznych z władzami w Tajpej. Przed dylematem dotyczącym sposobu reakcji na zdecydowaną politykę Chin względem Tajwanu stoją też państwa azjatyckie. Szczególnie dotyczy to Japonii, będącej bliskim sojusznikiem Waszyngtonu.

Reklama

Kryzys ukraiński - raport specjalny Defence24.pl

Podobnie jak Amerykanie, także Japończycy do lat 70. uważali Tajwan za reprezentanta Chin i utrzymywali z nim stosunki dyplomatyczne. W 1972 r. Japonia, idąc śladem amerykańskiego sojusznika, rozpoczęła normalizację stosunków z Chinami kontynentalnymi. W komunikacie wydanym po wizycie ówczesnego japońskiego premiera w Pekinie Tokio określiło rząd ChRL jako jedynego reprezentanta Chin, a Tajwan jako nieodłączną część ich terytorium stwierdzając, że rozumie i respektuje stanowisko ChRL w odniesieniu do tej wyspy. Z drugiej jednak strony Japonia nigdy oficjalnie nie uznała roszczeń Chin do rozciągnięcia ich suwerenności nad Tajwanem.

Mimo oficjalnego utrzymywania stosunków z Pekinem podobnie jak Amerykanie podtrzymywano kontakty z Tajwanem. Japończycy, będąc jednak bardziej ostrożni, rzadko decydowali się w przeszłości na otwartą krytykę chińskich działań wobec wyspy . Wyrażano nadzieję na pokojowe rozwiązanie konfliktu . Taka polityka Tokio wynikała z bliskości ChRL oraz rosnącej siły ich gospodarki i coraz silniejszych więzów gospodarczych, jakie łączyły Chiny i Japonię. W rezultacie kwestia tajwańska nie była stawiana przez rządy japońskie ostro, a raczej starano się wypowiadać delikatnie, w celu utrzymania korzystnego klimatu do prowadzenia intratnych interesów. Z drugiej strony napięcie między tymi potęgami azjatyckimi stopniowo rosło, zwłaszcza wobec sporów terytorialnych na Morzu Wschodniochińskim i działań chińskiej straży przybrzeżnej naruszającej zdaniem Japonii jej wody terytorialne.

Czytaj też

Wraz z coraz większą potęgą Chin ich działania wobec Tajwanu stały się bardziej agresywne. Ostatnie lata to nasilenie prowokacyjnych działań ze strony armii chińskiej. Naruszenia tajwańskiej strefy identyfikacji obrony powietrznej przez chińskie siły powietrze są obecnie coraz częstsze. Także w sferze propagandowej Chiny starają się kształtować nastroje na Tajwanie, w taki sposób, aby przygotować grunt pod przyszłe zjednoczenie. Działania te zbiegły się z pogorszeniem relacji między ChRL a USA. Już administracja prezydenta Baracka Obamy sygnalizowała strategiczny zwrot w stronę Pacyfiku i skupienie większej uwagi na rosnącym potencjale Chin. Jednak dopiero jego następca Donald Trump podjął bardziej zdecydowane działania, inicjując otwarty konflikt gospodarczy i rozpoczynając program modernizacji armii amerykańskiej w celu przygotowania jej do konfliktu na dużą skalę, w którym przeciwnik będzie dysponował porównywalnym potencjałem. Chiny i Stany Zjednoczone zaczęły zabiegać o stworzenie sieci sojuszy i powiązań z państwami azjatyckimi w celu zbudowania koalicji wspierającej ich działania w przewidywanym wieloletnim konflikcie. Oprócz starań o pozyskanie nowych partnerów, jak Filipiny czy Malezja, Amerykanie zacieśniają kooperację z tradycyjnymi sojusznikami, takimi jak Japonia czy Australia.

Czytaj też

Rząd japoński podjął szerokie spektrum aktywności mających na celu sprawniejsze reagowanie na możliwy kryzys wokół Tajwanu. W 2015 r. Japonia przyjęła bardziej elastyczną interpretację przepisów dotyczących użycia jej sił zbrojnych, umożliwiającą wspólne działanie z Amerykanami poza obszarem wysp macierzystych. Od 2019 r. siły amerykańskie i japońskie prowadzą zintensyfikowane działania mające na celu zwiększenie ich zdolności do wspólnego działania w przypadku chińskiej inwazji na Tajwan. Obejmują one wspólne planowanie strategiczne i manewry. W grudniu 2021 r. Japonia i USA podpisały ramowe porozumienie o utworzeniu tymczasowych baz dla amerykańskiej piechoty morskiej w łańcuchu wysp Nankai leżących w pobliżu Tajwanu (ich utworzenie będzie możliwe, gdy rząd w Tokio uzna sytuację wokół Tajwanu za zagrażającą bezpieczeństwu japońskiemu). W najnowszej, corocznej, białej księdze opisującej stan bezpieczeństwa Japonii wspomniano o istotnym znaczeniu stabilności w cieśninie tajwańskiej dla bezpieczeństwa Japonii i sytuacji międzynarodowej.

W 2021 r. przedstawiciele rządu japońskiego zaczęli wypowiadać się bardziej stanowczo w sprawie potencjalnego konfliktu wokół Tajwanu. W sierpniu tego roku rozpoczęły się spotkania międzypartyjne z udziałem członków japońskiej Partii Liberalno-Demokratycznej i tajwańskiej Demokratycznej Partii Progresywnej. Minister obrony Japonii Nobuo Kishi stwierdził, że pokój i stabilizacja wokół Tajwanu są ważne ze względu na japońskie bezpieczeństwo. We wspólnym komunikacie po spotkaniu ówczesnego premiera Yoshihide Sugi i prezydenta Joe Bidena, po raz pierwszy od 1969 r., odniesiono się do kwestii bezpieczeństwa w cieśninie tajwańskiej. Wicepremier Taro Aso stwierdził, że siły japońskie mogą wziąć udział w obronie Tajwanu w wypadku chińskiej agresji. Natomiast minister stanu w resorcie obrony Yasuhide Nakayama wezwał państwa demokratyczne do obrony niezależności Tajwanu i wskazał, że potencjalny konflikt wokół niego może mieć negatywny wpływ na Okinawę i okoliczne japońskie wyspy. Pomimo zmiany na stanowisku premiera (miejsce Sugi zajął wieloletni minister spraw zagranicznych Fumio Kishida), rząd kontynuuje stanowcze podejście do kwestii Tajwanu. Były premier Shinzo Abe w grudniu 2021 r. stwierdził nawet, że Chiny stracą gospodarczo na ewentualnym siłowym przyłączeniu Tajwanu.

Czytaj też

We wrześniu 2021 r. Tajwan, kilka dni po Chinach, złożył wniosek o przyjęcie do CPTPPA - Comprehensive and Progresive Trans Pacific Agreement (Kompleksowego Porozumienia Transpacyficznego) będącego następcą zawieszonego porozumienia TPP, wynegocjowanego przez Stany Zjednoczone i obecnych 11 członków porozumienia za rządów administracji Baracka Obamy. Wniosek ten oceniono w Japonii pozytywnie. Przyjęcie Tajwanu do tego układu handlowego może bowiem oznaczać przełamanie jego izolacji, po nawiązaniu przez Zachód dyplomatycznych stosunków z ChRL.

Czytaj też

Oprócz spotkań japońskich i tajwańskich polityków szczebla centralnego rozwija się również współpraca na szczeblu administracji lokalnej obu krajów. W 2021 r. w Kobe odbył się siódmy szczyt japońsko-tajwański na tym szczeblu. Przyjęto w nim deklarację wzywającą do dalszego zacieśnienia współpracy w obszarach takich jak gospodarka, kultura, edukacja, ochrona zdrowia czy zwalczanie skutków katastrof naturalnych. Wezwano też rząd w Tokio do przyjęcia odpowiednika amerykańskiej ustawy Taiwan Relations Act, dającej podstawy prawne do pomocy wyspie w przypadku chińskiej agresji. Znalazł się tam także apel o umożliwienie uczestnictwa Tajpeju w organizacjach międzynarodowych należących do systemu Narodów Zjednoczonych – WHO, ICAO czy IPCO. Spotkanie odbyło się mimo wyrażenia przez Chiny niezadowolenia z faktu jego odbycia.

Czytaj też

Jednak w warstwie prawnej niewiele się zmieniło. Nadal utrzymywane są stosunki dyplomatyczne Japonii z Pekinem i nic nie wskazuje na zmianę tego stanu. Mimo rosnących napięć Chiny i Japonia kontynuują współpracę gospodarczą, a część japońskich środowisk biznesowych wzywa do zachowania poprawnych relacji w celu zachowania wpływów na chińskim rynku. Problematyczne będzie też zaangażowanie sił japońskich w przypadku realnego konfliktu na Tajwanie. Można się natomiast spodziewać zezwolenia na działania sił amerykańskich stacjonujących w Japonii. Możliwe będzie też ich wsparcie logistyczne. Jednak decyzja o bezpośrednim użyciu sił Tokio nie jest automatyczna. Wskazuje się na konieczność dokonania analizy sytuacji, nawet w przypadku otwartej agresji chińskiej. Mimo wprowadzenia bardziej elastycznej interpretacji przepisów japońskiej konstytucji nadal ma ona pacyfistyczny charakter. Sytuacja skomplikuje się gdy Pekin będzie podejmował akcje zaliczane do tzw. szarej strefy, wykorzystując narzędzia wojny hybrydowej czy też dokona ataku na niektóre z licznych wysp, znajdujących się pod kontrolą Tajwanu, ale nie przeprowadzi bezpośredniej inwazji na główną wyspę, eskalując swoje działania. Wtedy podjęcie przez Japonię decyzji o wysłaniu swoich wojsk może być znacznie trudniejsze.

Czytaj też

Strategiczna dwuznaczność, która charakteryzowała politykę japońską wobec Chin i Tajwanu od początku lat 70., ma być dalej podstawą oficjalnych kontaktów Tokio z oboma chińskimi podmiotami. Jednocześnie wzrastająca rywalizacja chińsko-amerykańska powoduje, że państwa azjatyckie będą zmuszone do wyboru pomiędzy jedną ze stron tego konfliktu. Niezwykle trudno będzie zachować w nim neutralność, ponieważ oba globalne mocarstwa dążą do zbudowania wspierających je koalicji. Dla Japonii naturalnym wyborem jest wsparcie USA, jednak będzie ona musiała pogodzić te działania z potrzebą utrzymania dostępu do dużego chińskiego rynku, kluczowego dla zbytu japońskich towarów i usług. Takie podejście może być stosowane jedynie do czasu, dopóki obie potęgi nie zdecydują się na ryzyko ostrej konfrontacji, w której korzyści gospodarcze zejdą na drugi plan.

Czytaj też

Komentarze (7)

  1. baltazar

    Teraz sa dobrze prosperujaca wyspa ,co im moga zaoferowac chiny?komunistyczna kiche jak mielismy 50 lat?lub powtorke z hong kongu?wyboru nie ma.

  2. Darek S.

    Moim zdaniem Chiny za wcześnie przyznały się do tego, że chcą opanować Tajwan. Z kolei USA, nie powinny dopuścić w 1997 roku do zabrania Brytolom Hong Kongu. Wtedy się zaczęło i nic już chyba nie zagrozi Chinom do przejęcia przywództwa światowego za 5, góra 10 lat. Zwłaszcza, że Amerykanie nie wymyśliły jeszcze jak sprytnie rozwalić Chińską gospodarkę. A wystarczyło by nałożyć na Chińskie towary podatek za ślad węglowy ich produktów. Zwolnić z tego podatku kraje rozwijające się i te które, tak jak Europa nakładają podatki za produkcję CO2 na swoje firmy.

  3. Maksymilian Szulc

    Japonia nie jest głupia i po prostu nie da się puścić przodem jak my teraz Brytyjczykom (powtórka 39), ale kwestionowanie 100% proamerykańskości Japończyków to głupota.

  4. Andrzej B.

    Ile lat macie zamiar pisać o mającej zaraz wybuchnąć wojnie? Jak na razie ChRL wyznacza sobie termin przejęcia Tajwanu na 2049 rok i "nie wyklucza możliwości zbrojnych działań". Inwazja na Tajwan może i nastąpi, ale za jakieś 20 lat. Będziecie pisać co tydzień przez 20 lat o możliwej inwazji? Strefa identyfikacji Tajwanu sięga nad terytorium kontynentu, więc jest chyba trochę za mocno wyśrubowana. Chiny realizują politykę ekspansji gospodarczej i jak długo ta polityka odnosi sukcesy nie mają powodu jej zmieniać. Szybciej zobaczymy bazy na Księżycu niż atak na Tajwan, a jeżeli atak nastąpi to nie będzie to inwazja tylko blokada morska. Jak flota ChRL będzie zdecydowanie silniejsza od floty USA i sojuszników, to Tajwan zostanie odcięty blokadą od świata. Jak zapasy na Tajwanie się wyczerpią i nie będzie paliwa i energii, to inwazja będzie łatwiejsza.

    1. Valdore

      Taak, chińska flota sliniejsza od floty USA?:)) A za ile stuleci? A blokada w zasięgu setek pocisków pokr z Tajwanu tyo szybki spodób na pozbycie się przez Chiny floty.

    2. TrollPutina

      A czytanie twoich wypocin Davienku to szybki sposób na pozbycie się przez czytelnika mózgu.

    3. Valdore

      @Troll Putina: jakbys ty biedny rustrollu miał jakiekolwiek slady mózgu to do Olgino by nie przyjeli:)

  5. andys_2

    "Tokio przed strategicznym wyborem: Chiny albo USA [ANALIZA]" Ten wybór powinien zdziwić Polaków ! Dla nas jest oczywisty - tylko Amerykanie ! A może się mylę?

    1. Valdore

      Andys, i dla Japonii jedyny własciwy wybór to USA, albo szybko skończa jak Hongkong.

    2. andys_2

      Też mi się tak wydawało , jednak ostatnio pojawia się mnóstwo informacji, ze USA słabną w błyskawicznym tempie., np. fakt , że Japonia i Australia to jedyne obecnie państwa wspierające poważnie USA w strefie Pacyfiku.

    3. Valdore

      Andys,zapomniałęs o Korei Płd, a wiecej znaczacych graczy w tym rejonie niz Australia Japonia, Korea Płd nei ma, podobnie Indie będą wspierać USA zwłaszcza przeciwko Chinom.

  6. polski chrzan

    Chiny i Rosja które zacieśniają sojusz są blisko, a konający bankrut amerykański, który nie ma nic do zaoferowania poza wojną daleko, więc wybór Japonii jest oczywisty, jeżeli Japonia nie chce utonąć razem z USA.

    1. Valdore

      Chrzanik, jak na razie to zdycha twoja Rosja a Chiny na pewno nei beda umierac zxa faszystę na Kremlu.

  7. realizm

    Japonia w chińskiej strefie wpływów? Science fiction. Byłoby to zaprzeczenie sensu całej japońskiej historii. Tak więc bez obaw. Natomiast Japończycy, oczywiście, są Azjatami z ich charakterystyczną powściągliwością i dwuznacznością. Dopóki się da będą unikać jawnego zaangażowania, balansować, uchylać od wojny - co jest ze wszech miar słuszne i mądre. Natomiast jeśli polityka Chin zagrozi ich tożsamości - nie zawahają się bronić i to skutecznie, zważywszy na ich armię i potencjalne możliwości jej szybkiej rozbudowy. Jest tylko jeden haczyk: jakaś hipotetyczna propozycja Chin dotycząca rozwiązania problemu Wysp Kurylskich po myśli Japonii, co mogłoby stworzyć dosyć interesującą sytuację. Ale to także raczej fantastyka ))

    1. polski chrzan

      Prędzej Chiny zaoferują Japonii wyrzucenie amerykańskich okupantów z Okinawy, a kto wie, może też odzyskanie Guam np. :)

    2. Valdore

      Chrzanik, szybciej Chiny wykopią ruskich bandytó3 z Kuryli by im Japonia pomogła w eliminacji Putina i reszty tej bandy.