- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
- POLECANE
Poznań na celowniku Rosji [KOMENTARZ]
Czy Rosja zamierza użyć broni jądrowej przeciwko celom w Poznaniu? Takie pytanie rozpaliło przestrzeń debaty społeczno-medialnej w Polsce. Wszystko za sprawą niedawnej wypowiedzi Siergieja Karaganowa dla kontrowersyjnego Tuckera Carlsona. Musimy więc zastanowić się, co tak naprawdę stoi za takim zaakcentowaniem gróźb wobec jednego z polskich miast, i to jeszcze na arenie międzynarodowej.
Rosja ponownie odwołała się do swoich klasycznych narzędzi w domenie informacyjno-kognitywnej, wskazując na możliwość użycia broni masowego rażenia (BMR A) przeciwko celom w Europie, w tym w Polsce. Trzeba podkreślić, że nie ma w tym żadnego zaskoczenia, bowiem zagrożenie bronią jądrową jest jednym z filarów działań tamtejszych władz, ale także ośrodków do niej zbliżonych lub bezpośrednio współpracujących z nią.
Tym razem stało się to za sprawą głośnego wywiadu z Siergiejem Karaganowem w ramach podcastu „The Tucker Carlson Show”. Ten doradca rosyjskich władz (lub wręcz doktryner) i współzałożyciel Klubu Wałdaj (jednej z najważniejszych rosyjskich konferencji) miał wskazać, że (cyt.) „gdybyśmy dokonali ataku nuklearnego na Poznań, Amerykanie i tak nigdy by nie odpowiedzieli (…). Ale mój wybór to Wielka Brytania i Niemcy. Niemcy jako pierwsze.”
Miasto, państwa i rosyjska broń jądrowa
Na wstępie należy podkreślić, że nie można uznawać, iż było to przypadkowe zestawienie dwóch państw i właśnie jednego miasta. Przede wszystkim strona rosyjska bardzo dobrze rozumie znaczenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. Jest to element definiujący nie tylko silną relację amerykańsko-polską, ale również szereg amerykańskich nowych zdolności do działania na całej wschodniej flance NATO. W przeciwieństwie do licznych obecnie sceptyków skali i znaczenia stacjonowania amerykańskich wojskowych na naszym terytorium, rosyjscy analitycy muszą widzieć siłę tego czynnika. Dlatego starają się to podważać, ale jednocześnie wskazują na znaczenie decyzji polityczno-wojskowych podjętych między oboma państwami (USA-Polska). Dotyczy to zarówno pewnej symboliki Camp Kościuszko właśnie w Poznaniu, lecz także praktycznej, wojskowej strony instalacji znajdujących się w całej Wielkopolsce. Poznań jest tutaj bowiem słowem wytrychem, odnoszącym się do wysuniętego dowództwa U.S. Army V Corps, ale też wszelkich obiektów i dyslokacji żołnierzy do Powidza (m.in. baza w ramach APS-2).
Nie mówiąc już o tym, że symbolicznie w Poznaniu zniknął rosyjski konsulat, a pobliska polsko-amerykańska instalacja wojskowa funkcjonuje i cały czas widać jej rozwój. Co więcej, wręcz naturalne jest widzenie Poznania jako miejsca kluczowego dla sił zbrojnych – w całej natowskiej perspektywie. Mowa o mostach, węźle kolejowym, sieci dróg i autostradzie wschód-zachód (A2), porcie lotniczym mogącym przyjmować także samoloty i śmigłowce wojskowe. W pobliżu Poznania mamy też jedną ze strategicznie istotnych baz lotniczych, efektywnie wykorzystywaną przez Siły Powietrzne RP, ale też w kooperacji sojuszniczej (wiele z państw NATO gościło ze swoimi samolotami w Krzesinach.
Sama Wielkopolska, właśnie z Poznaniem na czele, to również istotny ekonomicznie region dla całego państwa. Nie jest więc żadnym odkryciem, że znajduje się na celowniku jedynego państwa agresora we współczesnej Europie – czyli Rosji.
Karaganow, wskazując na Poznań, nie odkrywa żadnych tajemnic. Biorąc pod uwagę rosyjskie działania wojenne przeciwko Ukrainie, analizując ich zapisy doktrynalne oraz obecne możliwości, to Poznań, ale też inne miasta w Polsce, muszą brać pod uwagę raczej inne zagrożenia. Mowa przede wszystkim o przygotowaniu sektora cywilnego i niewojskowego na potencjalne wyzwania, jakie płyną z działań sabotażowo-dywersyjnych, ale też napadu powietrznego za pomocą konwencjonalnych środków, na czele z systemami pocisków balistycznych, pocisków manewrujących oraz systemów bezzałogowych.
Różne cele słów Karaganowa
Stąd też słowa Karaganowa mają najprawdopodobniej umownie trzy zupełnie inne cele. Pierwszym z nich jest wywołanie strachu przed możliwym użyciem rosyjskiej broni jądrowej. I to chyba działa już trochę na modłę schematu, który musi być powielany obecnie niejako z przymusu. Dobrze wiemy, że zarówno na Zachodzie, jak i zapewne wśród samych rosyjskich analityków, strategów i planistów, istnieje przekonanie o coraz mniejszej sile oddziaływania tych gróźb. Kolejne nieprzekraczalne linie z Kremla, kolejne komunikaty o przemieszczaniu broni jądrowej bliżej granic NATO i coraz mniejszy oddźwięk praktyczny po stronie tych państw, które władze na Kremlu chcą zastraszyć. Lecz Rosja obecnie utraciła wiele z innych zdolności zastraszania, szczególnie jeśli chodzi o kwestie energetyczne, dlatego musi cały czas odwoływać się właśnie do broni masowego rażenia. Wręcz w licznych przypadkach mowa o działaniu kontrproduktywnym, patrząc na dynamikę rozszerzenia NATO na Finlandię.
Mówiąc uczciwie, nie ma chyba już większego państwa w Europie, które, czy to po 2014 r. (pierwsza rosyjska agresja na Ukrainę) lub po 2022 r., nie usłyszało mniej lub bardziej zawoalowanej groźby jądrowej. Wybór Wielkiej Brytanii i Niemiec do kontynuacji gróźb jądrowych jest nadal istotny z racji funkcjonowania tam silnych nurtów pacyfistycznych i rozbrojeniowych. Francja mogła się nie pojawić z racji jej twardej postawy względem wcześniejszych rosyjskich gróźb (strona francuska m.in. swego czasu dyplomatycznie przypomniała władzom Rosji za sprawą ówczesnego ministra Jean-Yves Le Drian, że nie tylko one dysponują BMR A, a także zwiększyła skalę patroli okrętów z uzbrojeniem przeznaczonym do odstraszania jądrowego). Zaś Polska to już cel związany z rolą pełnioną w tej części Europy – państwo przyjmujące dla NATO na wschodniej flance (host nation), hub logistyczny, element koalicji wspierającej Ukrainę, silne relacje z USA, ale też państwami UE.
Drugim z elementów w wypowiedzi Karaganowa może być jednak coś bardziej wyrafinowanego niż tylko powielanie kalek narracyjnych rosyjskiej propagandy, i to jeszcze w stylu Dmitrija Miedwiediewa. Zauważmy, że nie było przypadkowości, jeśli chodzi o kanał komunikacji (via Tucker Carlson). Mowa bowiem o odwołaniu się do pewnego segmentu elektoratu w USA, który jest bardzo sceptyczny np. względem zagranicznych dyslokacji amerykańskich wojskowych. Zaś sprawa Poznania pojawiła się w ostatnim czasie w amerykańskich mediach branżowych, chociażby w kontekście wysokich kosztów i ogólnie problemów mieszkaniowych żołnierzy (m.in. tekst: US soldiers making PCS moves to Poland confront costly housing hurdles.
Wrzucenie Poznania może być więc działaniem ukierunkowanym na zasygnalizowanie przyszłej, większej operacji w domenie informacyjnej, tak aby w samych USA pojawiła się dyskusja o skali, sensowności i zagrożeniach związanych z obecnością wojskową w Polsce. Trzeba bowiem zakładać, że część odbiorców może próbować po raz pierwszy szukać tej miejscowości w Polsce właśnie po słowach wywiadu Karaganowa u Carlsona. Algorytmy mogą podrzucać różne treści, a tym bardziej, jeśli zostaną one odpowiednio spreparowane.
Interesujące będzie obserwowanie domeny informacyjnej w przestrzeniach obsługujących tę część elektoratu w USA, szczególnie pod kątem haseł związanych z Poznaniem, Wielkopolską, Polską, wschodnią flanką NATO. Co więcej, w tym samym czasie toczy się przecież ożywiona (mówiąc dyplomatycznie) dyskusja między władzami USA a państwami europejskimi w sprawie przynależności Grenlandii. Możliwe jest też dokonywanie obniżenia znaczenia Polski w oczach tych odbiorców, którzy obserwują w USA Carlsona i mu podobnych. Bowiem z jednej strony pojawiają się ważne państwa, czyli Wielka Brytania i Niemcy, a z drugiej jakieś miasto, które nawet nie jest stolicą państwa. Trzeba zakładać, że takie celowe zestawienie może być również sygnalizowaniem woli działania w oparciu o strefy wpływów przez Rosję.
Aktywizować strach i pewne grupy w Polsce
Trzecim z celów ulokowania Poznania obok Niemiec czy Wielkiej Brytanii może być zaaktywizowanie pewnych narracji w samej Polsce, dotychczas dość dobrze impregnowanej na podobne próby. Zauważmy, że groźby jądrowe nie pojawiły się po raz pierwszy w naszym przypadku. Są one obecne w trzech ujęciach i z różnym natężeniem od wielu lat. Mowa bowiem o stosowanych narracjach wokół: BMR A w obwodzie królewieckim; dyslokacji BMR A na Białoruś; przeciekom, że strona rosyjska ćwiczy uderzenia jądrowe na Warszawę w ramach cyklicznych manewrów Zapad. Ostatnim z podobnych działań, ale nowych z racji wojny na Ukrainie, jest zastosowanie Oresznika w zachodniej części Ukrainy.
Naturalne jest, że wywiad Karaganowa dla Carlsona z zaakcentowaniem jednego z polskich miast płynnie przeniknie do polskiej przestrzeni debaty medialnej i tym samym dyskusji społeczno-politycznych. Lokowanie konkretnego miejsca było również skuteczniejsze od wskazania na całą Polskę, gdyż do pogróżek ze strony Rosji również udało się nam zbudować odpowiednie filtry. Teraz Rosjanie mogą wskazywać wszystkim zwolennikom ich narracji, ale też sygnalizować nurtom pacyfistycznym, antyamerykańskim, antynatowskim itd., że pewnym symbolem jest Poznań. Miasto, jak wskazano już wcześniej, z ważną i widoczną obecnością U.S. Army, a także miasto symbolizujące niejako całościową obecność wojskową USA w naszym państwie (jedyna tak duża aglomeracja w Polsce z tak widocznymi i stałymi obiektami amerykańskimi; inne kilkanaście lokacji jest mniej znanych, są to mniejsze miasta lub miasta, gdzie amerykańskie wojsko nie jest tak widoczne z racji mniejszej skali dyslokacji).
I w tym miejscu należy zasygnalizować jedną ważną kwestię widoczną w całej sprawie – nie można mówić o zaskoczeniu. Jeszcze przed pojawieniem się U.S. Army Garrison Poland, Camp Kościuszko, U.S. Army V Corps, każdorazowe rozwinięcie amerykańskich wojsk w Polsce (w tym w Wielkopolsce) było naturalnym celem dla strony rosyjskiej. Celem w pierwszej kolejności propagandowym, ale także jeśli chodzi o cały asortyment działań operacji psychologicznych. W ich obrębie chodzi o wywołanie częstokroć różnych emocji (strach, niechęć, wątpliwości), ale z jednym celem, jakim jest uderzenie w kooperację wojskową obu państw.
Podobnie jak to miało miejsce w przypadku rozważań o odbiorcach wewnątrzamerykańskich, właśnie teraz należy bardzo dokładnie monitorować wszelkie narracje oraz informacje wokół Poznania, amerykańskich wojskowych, współpracy wojskowej itd. Możliwe są bowiem próby wprowadzania scenariuszy zimnowojennych, którymi posługiwała się wówczas KGB do atakowania baz amerykańskich na całym świecie, w tym w Europie Zachodniej. Istotą jest wytworzenie negatywnych emocji między wojskowymi a ludnością cywilną (na płaszczyźnie spraw strategicznych takich jak BMR A, ale też kwestii ekologicznych czy społecznych), czego w Poznaniu i w Polsce nie ma i trzeba to sztucznie podsycać ze strony rosyjskiej. Ważne, z perspektywy rosyjskich interesów, jest także przeniesienie emocji strachu na dyskurs o NATO, o relacjach transatlantyckich w wymiarze ogólnokrajowym.
Podsumowując, słów Karaganowa w żadnym razie nie wolno lekceważyć, bo nie są one wypowiadane przypadkowo i w przypadkowym czasie oraz miejscu. Jednak ich przekaz to przede wszystkim potencjalne wyzwanie dla nas w domenie informacyjnej, ale też polityczno-dyplomatycznej i wizerunkowej. Nie zaś jeśli chodzi o szukanie w Poznaniu schronów zdolnych do przetrwania uderzeń bronią jądrową i pytanie, ile głowic mają Rosjanie.
Co więcej, słowa o Poznaniu mogą być też zawoalowaną groźbą, jeśli chodzi o zagrożenia poniżej progu wojny, a więc są zapewne mocno analizowane chociażby przez osłonę kontrwywiadowczą z USA i Polski.
Na koniec nie można zapominać, że Rosjanie będą uderzać przysłowiową kartą jądrową w państwa europejskie z pewną powtarzalnością, a może nawet mocniej w kolejnych miesiącach. Wszystko za sprawą splotu czynników takich jak: napięcia w przestrzeni transatlantyckiej wokół Grenlandii, zwiększenie skali odpowiedzialności państw europejskich za pomoc wojskową, wywiadowczą i ekonomiczną dla walczącej z rosyjską agresją Ukrainy, możliwość pojawienia się rozwiązań wstrzymujących walki na Ukrainie i prawdopodobieństwo pojawienia się tam sił reasekuracyjnych w oparciu o państwa europejskie, zwiększanie się możliwości działań europejskiego sektora zbrojeniowego oraz prace nad modernizacją sił zbrojnych w państwach europejskich. W każdym z wymienionych elementów Polska jest ważna lub istotna, dlatego należy być przygotowanym, że wypowiedzi Karaganowa z nawiązaniem do Poznania nie muszą być jedynymi. Kluczowa jest więc osłona informacyjna, działania komunikacji strategicznej, ale też przygotowanie się na różne incydenty poniżej progu wojny, właśnie szczególnie w Wielkopolsce.




PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142