Reklama
  • WIADOMOŚCI

Polska walczy z Niemcami o pieniądze za broń dla Ukrainy

W Unii Europejskiej rozgorzał ostry spór o 6,6 mld euro z Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju. Polska domaga się pełnego zwrotu kosztów za broń przekazaną Ukrainie na początku inwazji rosyjskiej, podczas gdy Niemcy naciskają, by całą kwotę przeznaczyć bezpośrednio na wsparcie Kijowa.

KTO Rosomak należące do 12. Brygady Zmechanizowanej podczas ćwiczeń Celny Ryś-26.
Rosomaki 12 Brygady Zmechanizowanej, część podobnych pojazdów otrzymała Ukraina
Autor. Marcin/Centrum Szkolenia Bojowego Drawsko

Jak ustaliło RMF FM, Warszawa nie zamierza ustąpić ani o euro. Po odblokowaniu przez Węgry środków na koncie Brukseli znajduje się 6,6 mld euro. Kraje UE wydały dotychczas w ramach funduszu aż 43 mld euro. Przy standardowym zwrocie na poziomie około 40 proc. Bruksela teoretycznie powinna zwrócić państwom członkowskim 13,5 mld euro – jednak w kasie tych pieniędzy nie ma.

Reklama

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zaproponowała kompromis: częściową, proporcjonalną refundację na poziomie 10 proc., wsparcie misji szkoleniowej ukraińskich wojsk oraz wspólne zakupy broni dla Ukrainy. Polska ten plan stanowczo odrzuca. „Te pieniądze to są nasze pieniądze” – podkreślił w rozmowie z RMF FM wiceminister obrony Cezary Tomczyk. „W praktyce mniej tych pieniędzy oznacza mniej pieniędzy na wojsko. Polska zarzuca Brukseli, że próbuje zmieniać reguły w trakcie gry” – dodał.

Warszawa domaga się zwrotu ok. 450 mln euro za sprzęt przekazany Ukrainie w pierwszym okresie konfliktu, jeszcze w czasie gdy kraje członkowskie przekazywały do funduszu wpłaty, bo po blokadzie Węgier tempo zmalało. Polska dostarczyła bowiem Ukrainie najwięcej sprzętu (ponad 300 czołgów, myśliwce MiG-29, śmigłowce Mi-24, haubice Krab, zestawy Piorun, BWP-1 czy Rosomaki w latach 2022 i 2023, gdy wsparcie od innych państw było ograniczone.

Skutkowało to koniecznością pilnych zakupów by zastąpić wycofywany sprzęt, często za granicą i z ograniczonym udziałem krajowego przemysłu. Stanowisko Polski popiera Słowacja, która jako jedna z pierwszych przekazała znaczną pomoc (włącznie z myśliwcami MiG-29 i zestawem przeciwlotniczym S-300PMU) i również oczekuje pełnego rozliczenia. Zupełnie inne podejście prezentują Niemcy – największy płatnik do funduszu. Berlin uważa, że niewykorzystane środki powinny w całości trafić na dalsze wsparcie Ukrainy, a nie wracać do budżetów narodowych.

Niemiecki wiceminister obrony Sebastian Hartmann był obecny na spotkaniu ministrów w Nikozji. Berlin argumentuje, że w tym roku wyda na Ukrainę aż 11,5 mld euro, więc zwrot kilkuset milionów euro nie ma dla niego większego znaczenia. Podobne stanowisko do Berlina zajmują kraje skandynawskie. Francja jest bliższa propozycji Kai Kallas – z zastrzeżeniem, że ewentualne wspólne zakupy broni mają dotyczyć wyłącznie sprzętu europejskiego.

Reklama
WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama