Geopolityka

"Nieregularne" problemy rosyjskiej agresji wobec Ukrainy [OPINIA]

Fot. instagram/polish_sof

Wojna w Ukrainie jest niemal od pierwszych godzin rosyjskiej agresji również przestrzenią sprawdzającą realne zdolności bojowe nieregularnych sił i formacji, obecnych w polityce Kremla od lat. Chodzi oczywiście o zaciąg najemników z prywatnych firm wojskowych, tworzonych na gruncie rosyjskim pod ścisłą opieką i kontrolą władz Rosji, wprowadzeniu do walk kadyrowców i milicji separatystów, ale też prób werbunku spoza Europy i Azji - np. Syryjczyków. Dotychczasowe walki nakazują wystawienie negatywnej oceny jeśli chodzi o znaczenie wspomnianych sił w starciu na współczesnym polu walki, w rolach innych niż milicyjne. Jednakże, pytanie czy Kreml nie zdecyduje się na ich przeformatowanie np. do zadań terrorystycznych, a nawet jako jednostki zaporowe, powstrzymujące cofanie się własnych żołnierzy.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Do walki przeciwko Ukrainie Rosjanie mieli zgromadzić i finalnie wysłać jednostki zarówno w wymiarze sił konwencjonalnych, o których dyskutujemy na co dzień najczęściej, ale też niejako z zewnątrz własnych sił zbrojnych. Dotyczy to w pierwszej kolejności najbardziej medialnego użycia tzw. kadyrowców, a więc jednostek czeczeńskich. Chociaż formalnie wywodzą się one oczywiście z autonomicznej republiki, funkcjonującej w ramach państwa federacyjnego, to w praktyce współczesnej Rosji mowa jest o czymś w rodzaju współczesnego udzielnego królestwa Ramzana Kadyrowa. Stąd formacje kadyrowców przypominają raczej najemny zaciąg niż klasyczne zasoby rosyjskich sił zbrojnych lub sił wewnętrznych. Ich znaczenie oraz rolę można w pewnym sensie porównać do również sygnalizowanej obecności rosyjskich firm wojskowych, obecnych w toku inwazji na Ukrainę.

Czytaj też

Zarówno kadyrowcy jaki i tzw. wagnerowcy (jest to medialne uproszczenie, bowiem utożsamia wszystkich rosyjskich kontraktorów z jedną, najbardziej rozpoznawalną firmą wojskową PMC czy Grupą Wagnera) to przede wszystkim w pierwszej kolejniści konstrukt do walki psychologicznej. Przede wszystkim, przed agresją, właśnie rosyjskie groźby użycia sił czeczeńskich oraz najemników miały wywołać presję na Ukraińskim społeczeństwie oraz wojsku. Miało to być związane z obrazem propagandowym najemników oraz kadyrowców, bazującym na dwóch filarach, tj. brutalności oraz domniemanym profesjonalizmie. Nie może więc zaskakiwać, że widziano w nich możliwe formy działań na zapleczu sił ukraińskich – dywersja, sabotaż, ale też działań podejmowanych już na kontrolowanych przez siły inwazyjne częściach Ukrainy – działania kontrpartyzanckie (COIN), pacyfikacja (tzw. rosyjskie zaczystki), etc. W obu przypadkach już teraz wiemy, że było to zbliżone do rzeczywistości, ale jedynie w sferze planów operacyjnych. Kontraktorzy najemni mieli pojawić się np. w Kijowie, ale dzięki sprawnym operacjom kontrwywiadu oraz sił obronnych Ukrainy ich znaczenie w pierwszych godzinach walk zostało odpowiednio zneutralizowane.

Kadryrowcy, przede wszystkim głosem samego Kadyrowa mieli dostarczyć, tak przynajmniej sądzono w rosyjskiej propagandzie sukcesu, niezbędnego „szoku i przerażenia", łamiąc morale ukraińskich obrońców. Jednakże, kolejne informacje płynące ze strefy walk pokazują możliwe znaczne straty formacji czeczeńskich, w tym wśród dowódców. Jak również istnieją informacje o przerzucaniu tych jednostek między różnymi kierunkami rosyjskich natarć. Co raczej nie świadczy o ich skuteczności, a wprost przeciwnie. Dowódcy rosyjscy mogą próbować wręcz wypychać ze swoich rejonów odpowiedzialności, te na wpół autonomiczne formacje kadyrowskie. Co więcej, są to jednostki, które np. wywołały niedawno konsternację nawet w relacjach z separatystami w Donbasie. Finalnie, zapewne za sprawą Moskwy pojawiło się publiczne pogodzenie się stron. Jednakże, należy domniemywać, że istnieje coś w rodzaju rywalizacji sił separatystów i kadyrowców raczej nie w postępach stricte bojowych lecz zdolności do grabienia okupowanego terytorium Ukrainy.

Zauważmy również, że kadyrowcy są dość specyficznie pokazywani, wręcz jako coś w rodzaju formacji czysto specjalnych. Stąd w propagandzie, najczęściej trzeba zaznaczyć własnej, ukazywane są elementy wyposażenia taktycznego, umundurowania, etc. innego niż klasyczne siły rosyjskie. Trudno przypuszczać, że buduje to relacje z innymi wojskami rosyjskimi. W tych przekazach medialnych strony czeczeńskiej trudno jest odczytać jak propaganda sukcesu kadyrowców przekłada się na realne starcia z silnym przeciwnikiem. Najprawdopodobniej jest to pochodna samej konstrukcji wojsk tworzonych przez Ramzana Kadyrowa w okresie przed wojną. Ich zadaniem było przecież zapewnienie swoim władzom kontroli w regionie, stąd potrzeba skupienia się na działaniach pacyfikacyjnych lecz w swoim kręgu kulturowym oraz realiach geograficznych. Po drugie, w momencie najmowania się do działań Kremla mówimy raczej o zadaniach pacyfikacyjnych, jako siły pomocnicze do sukcesów rosyjskich. W przypadku walk w Ukrainie kadyrowcy działają poza swoim regionem, są traktowani jako obcy kulturowo (co może sprzyjać oporowi ze strony obrońców i nie jest atutem), a przede wszystkim nie mogą uwłaszczać się swobodnie przy sukcesach wojskowych konwencjonalnych sił rosyjskich. Pozostaje dbanie o przekaz PR-owy sił kadyrowskich, ale też taktyczne grabienie wszystkiego co jest do zagrabienia na okupowanym terytorium.

Czytaj też

Jednocześnie, pojawiają się również rysy na tym obrazie, gdyż słyszymy o wycofywaniu rozbitych jednostek (szczególnie po walkach o port lotniczy Hostomel) czy dość groteskowej podróży samego Kadyrowa w strefę walk. Jej kuriozalność miała polegać na tym, że odbyła się ona de facto jako jedynie fakt propagandowy. Zaś lider prorosyjskiej władzy w Czeczenii miał w ogóle nie ruszyć się z Groznego, a materiał filmowy z jego obecności w Ukrainie był jedynie czystą formą przekazu propagandowego. Nie należy jednak kadyrowców błędnie uznać za zupełnie nieistotnych dla rosyjskiej agresji. Ich znaczenie może ukazać się w dwóch elementach podtrzymywania działań zbrojnych Rosji i operacji specjalnych.

Pierwszy dotyczy możliwości tworzenia z nich tzw. formacji zaporowych, zbieżnych z doniesieniami o ich pojawieniu się jako elementu blokującego możliwość dezercji i wycofywania się jednostek konwencjonalnych sił zbrojnych Rosji. Rzeczywiście, w przypadku potwierdzenia istnienia takiej polityki na tyłach wojsk inwazyjnych należy założyć, że quasi autonomiczność sił kadyrowskich może sprzyjać ich wykorzystaniu. Członkowie formacji nie będą mieli bowiem problemów moralnych z wykonywaniem rozkazów dla jednostek zaporowych. Przypomnijmy, że kadyrowcy stali się znani również dlatego, że najpewniej kilka lat temu potrafili postawić się FSB w Czeczeni, gdy chodziło o ich własne interesy. Tym bardziej, obecnie nie należy spodziewać się problemów, gdyby trzeba było ich wykorzystać do wykonywania najbrutalniejszych działań wobec samych rosyjskich żołnierzy, odmawiających np. walki na frontach agresji na Ukrainę. Kadyrowcy mogą niestety okazać się również dostatecznie przygotowani do zastosowania innej, znanej jeszcze z czasów sowieckich strategii czyli tzw. „spalonej ziemi". Jeśli Moskwa uzna za stosowane wycofać się z napadniętej Ukrainy możemy być przekonani, że właśnie kadyrowcy mogą stać się narzędziem zniszczenia i ograbienia wszystkiego co może stanowić wartość dla Ukrainy i jej obywateli.

Ramzana Kadyrowa należy również uznać za cennego dla Kremla jeśli chodzi o wykonywanie misji poza samą Ukrainą. Chodzi o przeprowadzanie tajnych operacji, charakteryzujących się najwyższym poziomem ryzyka – akty sabotażu czy nawet morderstwa. Trzeba dodać, że podobną rolę mogą przejąć również formacje rosyjskich firm wojskowych, ale z tą różnicą, że trudno przypuszczać iż będą w pełni efektywne w roli jednostek zaporowych. Wynika to z faktu pracy w nich części najemników, którzy przeszli przez różne jednostki sił zbrojnych Rosji i mogą wykazywać niechęć do przysłowiowego strzelania do cofających się Rosjan. Jednak, w roli policji pomocniczej na okupowanych terytoriach i formacji niszczących okupowane terytorium kontraktorzy mogą być skuteczniejsi niż nawet Rosgwardia.

Czytaj też

Do tego obrazu należy zawsze dołączać część sił separatystów, których wytworzyła Rosja jeszcze po inwazji Ukrainy w 2014 r. Ich jednostki wyglądają niczym formacje milicyjne i również ponoszą znaczne straty w walkach z konwencjonalnymi siłami Ukrainy. O czym świadczą sygnały o mobilizacji wśród coraz młodszych i coraz starszych mężczyzn znajdujących się pod kontrolą władz tzw. republik ludowych. Przy czym, dla strony rosyjskiej istnieje obecnie wręcz priorytet propagandowy, aby odpowiednio ukazywać działania sił ługańskich i donieckich. Chodzi o utrzymanie przekazu, że to właśnie Doniecka i Ługańska Republika Ludowa są niejako awangardą działań zbrojnych i Rosja im pomaga w swojej „operacji specjalnej" (zwrot obowiązujący w przekazach propagandy kremlowskiej, mający kamuflować realny charakter zbrojnej napaści na Ukrainę).

Tak czy inaczej, znaczenie bojowe sił separatystów również ogranicza ich zaplecze. Od rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2014 r. formacje należące do wspomnianych marionetkowych republik ludowych miały bazować głównie na działaniach okupacyjnych i pacyfikacyjnych, a także stanowić element nękający wojska oraz służby ukraińskie. Stąd też, znaczna część z formacji separatystów bazowała raczej na powiązaniu zadań paramilitarnych i de facto przestępczości zorganizowanej, pod osłoną sił zbrojnych i służb specjalnych samej Rosji. Trudno więc zakładać, że dla kadry dowódczej separatystów kluczowym elementem w ich codziennej aktywności było podnoszenie zdolności własnych sił, wyłączając kilka podstawowych jednostek mających być awangardą dla działań propagandowych. Patrząc na wyposażenie indywidualne milicji separatystów, w tym przede wszystkim rezerw, śmiało można uznać, że inwestowanie w nie przed agresją w 2022 r. też nie było priorytetem Kremla.

Zakładając, że obie strony widziały swoje role w kategoriach – separatyści jako kamuflaż działań rosyjskich; rosyjskie wojska jako siła decydująca użytkująca jedynie pomocniczo, przede wszystkim propagandowo separatystów. Była to sprawna relacja polityczno-wojskowa, ale w warunkach znanych z lat 2014-15. Obecnie może tylko stwarzać znaczne problemy w toku agresji. Przy czym, niestety Rosjanie mogą jednak wykorzystać potencjał separatystów w zakresie rekrutowania z ich szeregów obserwatorów, przerzucanych na zaplecze ukraińskie, a także zdobywać informacje wywiadowcze. Lecz jednocześnie bardzo pozytywnym sygnałem jest to, że przed wojną ukraińskim służbom specjalnym udało się zdobyć pewien zakres niezbędnej wiedzy do rozpracowania podobnego wykorzystania kadr formacji separatystów.

Czytaj też

Oprócz strony kadyrowskiej pojawiły się sugestie odnoszące się możliwego zaciągu rosyjskiego wśród Syryjczyków czy też Libijczyków. Do walki w Ukrainie, niejako „sami z siebie" zgłosili się również członkowie jednej z milicji z Republiki Środkowoafrykańskiej. W tym afrykańskim państwie Kreml prowadził dotychczas swoją modelową misję wojskowo-wywiadowczą na kontynencie. Lecz wróćmy do kwestii najbardziej znanej czyli możliwej rekrutacji najemników z Syrii. Należy to traktować w kategoriach trzech różnych płaszczyzn aktywności Kremla w toku inwazji. Pierwszym i chyba najbardziej fatalnym dla strony rosyjskiej jest aspekt wojskowy. Jeśli Rosjanie potrzebują zaciągu wśród Syryjczyków czy Libijczyków, może to oznaczać poprawność szacunków Ukrainy jeśli chodzi o straty ilościowe wśród wojsk inwazyjnych. Nie mówimy tylko o samych zabitych Rosjanach, ale też rannych, wziętych do niewoli lub wyłączonych z walki w związku z niskim morale, odmową uczestniczenia w inwazji, etc. W tym ujęciu mowa jest o wręcz potencjalnie katastrofalnym systemie planowania zarządzania rezerwami na potrzeby własnych wojsk, nie mówiąc o jakości potencjalnie zmobilizowanych do uczestniczenia w agresji sił trzeciego czy czwartego rzutu strategicznego.

Drugim ujęciem jest uznanie, że najemnicy spoza Rosji będą w stanie wykonywać strategię zniszczenia okupowanej Ukrainy, bez patrzenia na aspekt moralny i prawny takich rozkazów. W tym przypadku mówimy o planowym zwiększeniu brutalności agresji Rosji na Ukrainę, poprzez przerzucenie właśnie zewnętrznych najemników (nie ludzi z np. Grupy Wagnera). Trzecie ujęcie, to ewidentnie granie w domenie informacyjnej, a także operacji psychologicznych. Poprzez odpowiednie sformatowanie informacji o zaciągu na Bliskim Wschodzie i Afryce czy na Kaukazie, etc. Rosjanie mogą próbować odpowiedzieć na masowość poparcia dla wojny obronnej Ukrainy na całym niemal świecie. Co więcej, istnieje realna możliwość stworzenia presji psychologicznej na Ukraińcach, odnoszącej się do groźby pojawienia się właśnie najemników syryjskich. Przypomnieć należy, że siły prorosyjskie w Syrii w toku tamtejszej wojny nie miały żadnych oporów nie tylko przed atakowanie celów cywilnych (co już teraz robią sami Rosjanie, uderzając na szpitale, szkoły, miejsca schronienia uchodźców wojennych), ale również udokumentowanym użyciem broni chemicznej. To ostanie idealnie współgra z rosyjskimi groźbami, budowanymi na charakterystycznych formułach rosyjskiej propagandy i dyplomacji, właśnie w zakresie zastosowania np. bojowych środków trujących. Trzeba niestety realnie zastanowić się nad hipotezą połączenia dwóch elementów – rosyjskich możliwości użycia broni chemicznej i syryjskich doświadczeniach w jej bojowym zastosowaniu w ostatnich latach. Nie można uciekać również przed pytaniami czy rosyjski zaciąg w Syrii czy Libii jest de facto czymś, co ma być dedykowane walce w Ukrainie. Bo śmiało, analogicznie do roli kadyrowców, trzeba brać pod uwagę zastosowanie takich najemników do akcji terrorystycznych i dywersyjnych daleko poza granicami napadniętej Ukrainy.

Czytaj też

Konkludując, dla rosyjskiej inwazji zewnętrzne zaciągi najemników, kadyrowców, separatystycznych milicji nie okazały się czymś decydującym. Wręcz przeciwnie, w wielu przypadkach na frontach okazały się czymś niemal odwrotnym, bowiem uwypuklone zostały wszelkie negatywne aspekty w ich wyposażeniu, dowodzeniu, a także w zakresie morale tych sił. Coś co sprawdzało się w misjach pacyfikacyjnych, działaniach w konfliktach o dużej asymetrii walczących stron (na korzyść sił rosyjskich) nie jest w ten sam sposób skuteczne w Ukrainie. Szczególnie, gdy wojska ukraińskie oraz chociażby służby specjalne tego państwa przygotowały się do przeciwdziałania dywersji i aktom sabotażu. Jednakże, w żadnym razie nie należy już dziś przekreślać znaczenia wspomnianych struktur rosyjskich i prorosyjskich. Albowiem mogą one być zastosowane do długotrwałej kampanii terroru wobec Ukraińców, ale też sił rosyjskich. Zwiększając przede wszystkim poziom brutalności agresji rosyjskiej i umożliwiając stosowanie strategii spalonej ziemi. Tutaj dodam, że z premedytacją użyto określenia strategia, a nie taktyka spalonej ziemi, aby podkreślić planowanie rosyjskie oraz skalę podobnych działań w Ukrainie. Na samym końcu trzeba również ostrzec, że to co nie sprawdziło się w walkach z regularnym wojskiem ukraińskim, może być zastosowane do rozszerzenia konfliktu na inne państwa. Tak, aby Kreml mógł działać np. w przestrzeni Europy poniżej progu wojny.

Komentarze (3)

  1. Ech

    Troszke propaandy kilka trafnych uwag. Warto zwrcoic uwage raczej ze dzialania Kadrowcow byly obserwane w krajach islamkich. Wystrczy wejsc na fora np w Egpicie i np to jak pulk Azow maszal naboje w swinskim tluszczu itp. (Swoja droga co do Azowa- to pubicznie mowinie ze biali sa rasa panow ze nalezy wykonczysz wszskich nie semitow jest tak niesamowicie pomijane w naszych medjach jakby to nie istnilo) W kazdym razie w Egipcie i innych krajach Afryki ogldaja to i trszke im kibicowali. Ogolnie tez Sankcje spowduja prawdopodnie Glod w Afrce. Kilka panstw sprwadza 100% swojej zywnosci z Rosji i Ukrainy Inne. tylko 70% Wedlog ONZ to duzy prblem (Oczywscie Zachod na to nei spojrzy)

    1. qq22

      Kadyrowcy dali ciała na całej linii ha ha. Ale czego można było od nich oczekiwać toż oni zwalczali tylko opozycje w Czeczeni. Chcieli zrobić medialny show na Ukrainie a to z nich zrobiono medialne zero.

    2. Ech

      No tak, oni jakby pilnuja autonomii czeczeni.

  2. prawnik

    Jeżeli chodzi o potencjalne użycie broni chem to można postawić ostrożna tezę że nie zgodzą się na to Chiny lub Turcja bo Europa nie ma tu nic do powiedzenia czego przykładem jest Syria ....Z kolei Turcja sama jej użyła p ko Kurdom

    1. Ech

      Mozan postawic teze ze dotyczas to byl wygdny preztekst dla USa do wojen - np rzekome zasoby Saddama a nawet rzekom mial mic atiomowki. To cos w rodzaju "Ataku na radiostacje w Gliwicach:" w prowagndzie Hitrela. Mozna zniszczyc kraj i sie jest usprawidiwinym.

    2. Bumer

      Ręka drży bo rubel na pysk leci.

  3. Ech

    Co do sil "obcych" to dodalbym analize tzw ::Legionu Miedznardowego - jak to wyglda prawnie? Jakei mundry oni maja i co ich czeka np w Niewoli? JAko zolnierzy z jakego kraju sie ich wiezi wtedy?