Reklama
  • OPINIA
  • KOMENTARZ
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Iran między presją USA a ryzykiem regionalnej izolacji [ANALIZA]

Iran przeprowadził dotychczas szereg uderzeń na państwa Zatoki, a nawet próbował porazić cele na Cyprze i w Turcji. Dlatego pojawiają się podstawowe pytania o sens tego rodzaju działań. Szczególnie że wiele zaatakowanych państw w żadnym razie nie było pozytywnie nastawionych do działań zbrojnych podjętych przez amerykańsko-izraelską koalicję.

Iran 2026
Iran do działań odwetowych w rejonie Zatoki i poza nią stosuje systemy bezzałogowe oraz systemy rakietowe
Autor. Fars Media Corporation, CC BY 4.0,commons.wikimedia.org
Reklama

Po rozpoczęciu działań wymierzonych w irański reżim, tamtejsze siły zbrojne, a przede wszystkim formacje Strażników Rewolucji odpowiedziały licznymi uderzeniami dronowo-rakietowymi na zróżnicowane cele wojskowe i cywilne w całym regionie Bliskiego Wschodu. Dotychczas można było zaobserwować ataki lub podejrzenia ataków na: Azerbejdżan, Bahrajn, Irak, Izrael, Jordanię, Katar, Królestwo Arabii Saudyjskiej, Kuwejt, Oman, Syrię (zestrzelenie rakiety lecącej najprawdopodobniej w kierunku Turcji), Zjednoczone Emiraty Arabskie. Doszło również do próby porażenia celów zlokalizowanych na Cyprze.

Widzimy więc wysoce zróżnicowaną przestrzeń oddziaływania irańskich systemów uzbrojenia. Kluczowym pytaniem pozostaje celowość takiego rozstrzału geograficznego, ale też decyzja o atakowaniu również stricte cywilnych obiektów w innych państwach Zatoki. Zacznijmy od tego, że najmniej zaskakującym były uderzenia na obiekty wykorzystywane przez USA w regionie, gdyż to właśnie z ich pomocą możliwe było przeprowadzenie operacji pk. Epic Fury. Szczególnie w państwach o słabszej konstrukcji wewnętrznej, jak współczesny Irak, a także tych mniejszych w porównaniu do Iranu, jak przykładowo Kuwejt.

Autor. NEWSMAP/defence24

Uderzenie w region Zatoki

Analogicznie, żadnym zaskoczeniem nie były próby oddziaływania na Izrael za pomocą różnych środków rakietowo-dronowych. Szczególnie że Iran i Izrael już dwa razy przed operacją pk. Roaring Lion wymieniły się podobnymi uderzeniami. Jednakże, już ataki na Abu Zabi i Dubaj w ZEA czy infrastrukturę petrochemiczną w Królestwie Arabii Saudyjskiej, a tym bardziej możliwe próby porażenia celów w Omanie, rodzą wątpliwości względem sposobu działania Iranu. W dodatku, pamiętając, że w miesiącach poprzedzających irańskie ataki widzieliśmy na Bliskim Wschodzie wysoce interesujące zmiany w zakresie układów regionalnych, na czele z pewnym rozdźwiękiem między Królestwem Arabii Saudyjskiej a ZEA. Inaczej zaczęły układać się również relacje Saudyjczyków z Katarem czy Turcją. Nagle wszystkie wspomniane państwa zostały niejako postawione w tej samej pozycji z racji irańskich uderzeń odwetowych, skierowanych, co bardzo istotne w regionie, nie tylko na cele stricte wojskowe. Uderzenia objęły symboliczne elementy sprawstwa rządzących w państwach, co szczególnie musiało być problematyczne dla rodzin królewskich w monarchiach Zatoki.

Reklama

Trzeba również po raz kolejny wskazać, że Iran zaatakował ważne sektory gospodarki swoich regionalnych sąsiadów. Widzieliśmy bowiem uderzenia na sektor petrochemiczny (saudyjskie obiekty Ras Tanura) i gazowy (turbulencje wokół krytycznych instalacji katarskiego LNG). Istnieje również zagrożenie dla gazowców i tankowców, a także infrastruktury portowej, która była atakowana. Lecz równie ważne było uderzenie na cały sektor połączeń lotniczych i turystyki.

Zauważmy, że są to ciosy szczególne, gdyż od lat ZEA, Katar, a ostatnio również Królestwo Arabii Saudyjskiej starały się tymi narzędziami dywersyfikować swoje surowcowe gospodarki. I co najważniejsze, udało im się na tyle, że przejęły znaczną część ruchu między chociażby Europą i Azją. Turystyka jest też rozumiana jako skłonność do oferowania nie tylko najdroższych hoteli i krótkotrwałych atrakcji, ale również w kategoriach oferty długotrwałej, obejmującej zakup nieruchomości i status rezydenta w państwach Zatoki. Zauważmy, że strona państw arabskich zainwestowała gigantyczne środki w promocję regionu poprzez zawody sportowe, ale też nowe muzea, inicjatywy wystawiennicze i targi, mające zbudować obraz stabilizacji i pewności dla wszystkich, od Europejczyków i Amerykanów, aż po Azjatów.

Atak na irańską wyrzutnię rakiet
Atak na irańską wyrzutnię rakiet
Autor. CENTCOM/X

Nowe technologie na celowniku Iranu

Wiele z państw arabskich, na czele z ZEA, nie ukrywało, że zamierzało iść w kierunku priorytetowych nowych i przełomowych technologii. Widać to było chociażby po konstrukcji niedawnej konferencji Abu Dhabi Strategic Debate w ZEA, którą rozpoczął panel nie o kwestiach stricte politycznych, lecz właśnie przełomowych technologiach na czele z AI (co interesujące, gospodarze z ZEA w toku tej konferencji zaprosili Irańczyków i stworzyli im ramy do debaty).

Najczęściej pojawia się wyjaśnienie, że Iran wykonał uderzenia, gdyż dążył do wywarcia presji na USA i Izrael. Chodziło o zmobilizowanie zaatakowanych w regionie, tak aby wstrzymać działania zbrojne, widząc realne straty ekonomiczne dla własnych gospodarek, realizując tym samym praktyczną stronę swojej strategii, wskazującej, że nie będzie możliwe wydzielenie Iranu od regionu i poddanie go presji z użyciem siły militarnej. Wyjaśnieniem miało być również to, że Iran użył niejako karty atomowej, dążąc do uderzenia wręcz w całą gospodarkę światową, tylko tak mogąc porazić efektywnie USA. Pamiętając zarówno o doświadczeniach wyniesionych jeszcze z okresu XX w., ale też w kontekście współczesnych doświadczeń związanych chociażby z kampanią Huti przeciwko szlakom żeglugowym. I rzeczywiście doszło i dochodzi do znacznych turbulencji regionalnych oraz globalnych. Szczególnie, że strona irańska stawia obecnie również na zamknięcie Cieśniny Ormuz dla normalnego ruchu statków.

Reklama

Czy zaatakowanie państw arabskich miało sens?

Głównym problemem w tego rodzaju rozumowaniu jest zauważenie, iż reperkusje względem samego Iranu mogą być o wiele bardziej widoczne w przyszłości. Raz, dlatego, że sąsiedzi Iranu z państw Zatoki w żadnym razie nie są w pozycji petenta wobec Iranu i będą oczekiwali wywierania presji na Teheran. Zauważmy, że ZEA, Królestwo Arabii Saudyjskiej oraz Katar to regionalne potęgi, także w aspekcie wojskowym. Uderzenia na nich na razie nie wywołały kontruderzeń na cele w Iranie o skali, jaką mogliby oni je przeprowadzić. A jednego możemy być obecnie pewni — siły powietrzne tych państw to elita w regionie.

Na razie wspomniane państwa skupiają się na obronie własnej przestrzeni powietrznej, chociaż najprawdopodobniej Katarczycy mieli strącić irańskie samoloty w pierwszej fazie wojny. Otwartą możliwością jest również uzyskanie wsparcia dla przełamania blokady Ormuz tamtejszych marynarek wojennych państw, które tracą najwięcej z braku możliwości eksportu swoich surowców energetycznych. Co więcej, dla wielu państw uderzenie na ich terytorium jest jednoznaczne z uderzeniem w sprawczość władzy i osób z nią związanych. Irańczycy musieli to rozumieć, gdyż przecież funkcjonują w regionalnych relacjach, zdając sobie bardzo dobrze sprawę ze specyfiki pewnych kodów kulturowych oraz politycznych.

WDS 2026
Tuż przed obecnym konfliktem zbrojnym w Królestwie Arabii Saudyjskiej odbywały się targi World Defense Show, gdzie można było zobaczyć namistki współczesnego potencjału tamtejszych sił powietrznych
Autor. Jacek Raubo/Defence24.pl

A przecież Iran nie był izolowany w regionie, wręcz przeciwnie, podkreślano chociażby zmiany w jego postrzeganiu przez Saudyjczyków, z chińskim udziałem w negocjacjach jako brokera. Także w ZEA nie widać było wrogości względem Iranu, a nagle to strona emiracka otrzymała de facto najbardziej widoczne, symboliczne ciosy w ich pozycję globalną. Czym innym są ataki w różne lokacje wojskowe, które mogą być wykorzystywane przez USA, a czym innym zaatakowanie najważniejszych miast, wywołując tym samym olbrzymie straty wizerunkowe na arenie międzynarodowej, które będą wymagały pracy od ZEA w kolejnych miesiącach, jeśli nie latach.

Iran, zadając straty finansowe i symboliczne Saudyjczykom, Katarczykom czy ZEA, pominął również fakt gigantycznych już dysproporcji ekonomicznych między nim samym a tymi państwami Zatoki. Iran jeszcze przed wojną walczył z różnymi kryzysami, od marazmu ekonomicznego i słabości waluty, aż po problemy ekologiczne (np. kwestia wody i zatrucia powietrza w kluczowych lokacjach, na czele z Teheranem). Z drugiej strony Zatoki mieliśmy dynamiczny rozwój ekonomii, a także odchodzenie od zależności surowcowej. Władze w Abu Zabi, Rijadzie czy Dosze są dziś w stanie o wiele lepiej przetrwać kryzys. A co najważniejsze, potrafią odpowiedzieć ekonomicznie, politycznie i dyplomatycznie na wszelkie akcje Iranu, myśląc długookresowo. Zaś to może okazać się krytyczną słabością dla Iranu, który po zakończeniu walk będzie musiał radzić sobie z jeszcze bardziej niestabilną sytuacją ekonomiczną państwa.

Reklama

Kto podejmował ostatecznie decyzje?

Innym wyjaśnieniem działań Iranu, wymierzonych w tak liczne grono państw, może być sprawa porażenia w pierwszych momentach konfliktu części zasobów kompleksu dowodzenia i kontroli. W warunkach utraty ciągłości dowodzenia między segmentem strategicznym a operacyjnym i taktycznym mogło przecież nastąpić przejęcie inicjatywy przez dowódców niższego szczebla. W przypadku Strażników Rewolucji oznaczałoby to najprawdopodobniej, że bardziej zradykalizowani i jednocześnie nie mający pełnej świadomości sytuacyjnej dowódcy podejmowali uderzenia mogące implikować kwestie poziomu strategicznego.

Pewnym elementem sprzyjającym tej hipotezie było stanowisko wyrażone przez irańskiego prezydenta w jednym z wystąpień publicznych. Masud Pezeszkian zapowiedział, że władze jego państwa miały zdecydować o wstrzymaniu ostrzałów państw sąsiednich, jeśli z ich terytorium nie będą prowadzone ataki przeciwko Iranowi. Prezydent Iranu zauważył, że jego państwo nie jest wrogo nastawione wobec regionu i miał również przeprosić za wcześniejsze uderzenia, które według jego narracji były skutkiem nieporozumień i błędnej komunikacji w strukturach władzy. Ten ostatni element powinien nam przypomnieć, że od wielu lat pojawiały się różnego rodzaju wątpliwości co do dualizmu decyzyjnego w tym państwie. Szczególnie gdy widać było działania operacyjne w sferze aktywności poza granicami Iranu, w tym na krytycznych kierunkach proxy. Lecz również wewnątrz Iranu w żadnym razie nie było mowy o monolicie systemu władz.

Irańskie pociski balistyczne Fateh-110
Irańskie pociski balistyczne Fateh-110
Autor. Hosein Velayati (CC BY 4.0)

Zaś w przypadku uderzenia amerykańsko-izraelskiego nagle zaczęło tak naprawdę braknąć osób decyzyjnych - część była wyeliminowana, część się ukryła lub była ukrywana. W dodatku USA i Izrael polowały na węzły dowodzenia, kontroli, komunikacji, systemów komputerowych itd., zarówno kinetycznie, jak i poprzez działania cyber. Tym samym nagle rozproszone zasoby wojskowe mogły uzyskać pewną swobodę w działaniach i rozpocząć aktywność na każdym z kierunków. Pytaniem, które będzie w tym kontekście kluczowe, jest, na ile władze Iranu w późniejszym etapie walk zaakceptowały tego rodzaju ostrzały państw Zatoki.

Co więcej, należy również zauważyć podobne dylematy, jeśli dziś rozważamy irańską aktywizację ich zasobów do działań terrorystycznych i dywersyjno-sabotażowych poza regionem. Bowiem znów, jeśli weźmie się pod uwagę działania w Azerbejdżanie, to nie ma większego zaskoczenia, z racji chociażby rozumienia aktywności wywiadowczej w regionie. Lecz, gdyby doszło do ataków w państwach europejskich, to zrodziłoby pytanie, na ile były one efektywne dla całokształtu polityki irańskiej, a na ile były pochodną interesów frakcyjnych w tym państwie (np. wzmacniając pozycję agresywniejszych elit Strażników Rewolucji/Sił Ghods itp.). Musimy również rozpatrywać, że część uderzeń mogła być formą wewnętrznej rozgrywki w samym Iranie, szczególnie w momencie, gdy pojawiły się wątpliwości wobec efektywności aparatu struktur siłowych. Mowa byłaby wówczas o pewnej nieprzewidywalności na arenie międzynarodowej, która byłaby pochodną wewnętrznych sporów, ściśle ukrytych pod warstwą przekazów ideologicznych i posiłkowania się propagandą o strategii/doktrynie.

Reklama

Saturacyjny atak regionalny

Należy również wziąć pod uwagę czynnik wojskowy, który obejmuje próbę osłabienia systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej oraz szerzej zasobów obrony powietrznej. Przy tak dużej ilości zaatakowanych celów państwa będą musiały nie tylko dyslokować cenne zasoby wojskowe do ich obrony, ale także wytracić szereg zapasów, przede wszystkim najbardziej skomplikowanych efektorów. Rezultatem byłaby destabilizacja rynku, który i tak ma mocno nadwyrężone moce produkcyjne z racji wojny na Ukrainie. Pojawiłaby się też presja na USA i Zachód, aby zwiększyły wsparcie dla szeregu państw Zatoki, a nie tylko koncentrowały się na korytarzu użytkowanym przez Iran w przypadku wcześniejszych uderzeń na Izrael i cele związane z USA. Tym samym Amerykanie staliby się o wiele bardziej wrażliwi w przypadku ataków na ich pierwotną infrastrukturę wojskową. Podobnie nie mogliby skoncentrować się na wsparciu działań izraelskich, jak to miało miejsce w przypadku wcześniejszych wymian rakietowo-dronowych na linii Izrael–Iran.

ZEA F-16
Siły powietrzne ZEA są znane ze swojej skuteczności, ale (na razie) ich działania koncentrują się na obronie przestrzeni powietrznej swojego państwa
Autor. David Raykovitz - http://www.maj.com/cgi-bin/gallery.cgi?f=116670, Domena publiczna, commons.wikimedia

Podsumowując, należy postawić hipotezę, że tak rozproszone uderzenia dronowo-rakietowe Iranu najprawdopodobniej nie będą skuteczne na płaszczyźnie strategicznej. Podważanie filarów gospodarek państw regionu o większym potencjale technologicznym i politycznym będzie zapewne wręcz kontrproduktywne w dłuższej perspektywie. Jednocześnie należy być ostrożnym z budową jednoznacznych odpowiedzi w zakresie procesów targetowania i akceptacji użycia siły przez różne struktury irańskie.

Już rosyjska agresja na Ukrainę z 2022 r. powinna nam wbudować w świadomość swoisty filtr w odwoływaniu się do narracji o realizacji konkretnych zapisów doktrynalnych, wynikłych ze strategii państw. Iran w żadnym razie nie musiał ostrzeliwać ZEA czy Królestwa Arabii Saudyjskiej, aby dokonać odpowiedzi na USA i Izrael. Z przyczyn politycznych lub i wojskowych dokonał jednak tego i wymusił niejako aktywizację o wiele większych zasobów regionalnych. Nawet jeśli państwa Zatoki — i nie tylko one — dążą do rozwiązań dyplomatycznych, to za kulisami wizja dronów irańskich nad Dubajem czy uderzeń na infrastrukturę naftowo-gazową tak łatwo nie zostanie wymazana w relacjach regionalnych.

WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151
Reklama