- WIADOMOŚCI
Wyspa Chark - energetyczne serce Iranu. Nowy cel USA?
W zachodnich mediach pojawił się scenariusz amerykańskiego desantu na irańską wyspę Chark. Bez wątpienia byłoby to wydarzenie o ogromnym znaczeniu, ale jednocześnie potencjalnie bardzo kosztowne zarówno dla Amerykanów, jak i dla Irańczyków.
Posłuchaj artykułu
Autor. Artur Rosiński/NewsMap.pl
Na pierwszy rzut oka Chark nie wyróżnia się na tle innych wysp na wodach Zatoki Perskiej. To stosunkowo niewielki obszar, bowiem Chark to licząca około 20 kilometrów kwadratowych wyspa położona około 30 kilometrów na zachód od wybrzeża Iranu. W prostej linii, kierując się na zachód, znajduje się Kuwejt. Z kolei na wschód leży irańskie miasto Buszehr, gdzie działa elektrownia jądrowa. Z powodu trwających działań wojennych rosyjska firma Rosatom kilka dni temu ogłosiła wstrzymanie prac budowlanych przy jej rozbudowie. Z wyspy Chark bliżej jest do Iraku niż do cieśniny Ormuz. Do niej stąd jest niemal 500 kilometrów.
Jeszcze kilka dni temu nazwa Chark była znana głównie ekspertom specjalizującym się w regionalnej polityce energetycznej oraz miłośnikom historii. Po II wojnie światowej funkcjonowała tu niewielka stacja kwarantanny. W latach pięćdziesiątych na wyspie przetrzymywano więźniów, w tym także politycznych. Właśnie w tym okresie rozpoczęto rozbudowę instalacji energetycznych. Wyspę połączono z lądem podmorskim rurociągiem, zbudowano terminal, magazyny ropy oraz stacje przeładunkowe. W latach siedemdziesiątych Chark był już w stanie obsługiwać supertankowce. Gdy w 1979 roku upadał szach Mohammad Reza Pahlawi, terminal na wyspie był, po saudyjskim Ra’s Tanura, drugim najważniejszym naftowym terminalem w regionie.
Jako ciekawostkę można dodać, że scenariusz amerykańskiego desantu na wyspę Chark wcale nie jest nowy. Rozważano go już w 1979 roku, kiedy nowa, islamska władza w Teheranie przetrzymywała Amerykanów jako zakładników. W administracji prezydenta Jimmy’ego Cartera analizowano wówczas możliwość przeprowadzenia takiej operacji, jednak pomysł ten nie miał wielu zwolenników. W kontekście wywierania presji na ówczesne władze Iranu za bardziej prawdopodobne uznawano inne warianty działań. Wśród nich pojawiał się plan zaminowania wejść do irańskich portów, choć nie dotyczył on samej wyspy Chark, a także scenariusz morskiej blokady wyspy oraz zajęcia irańskich wysp położonych u wejścia do cieśniny Ormuz.
To właśnie ta wyspa, a dokładniej znajdujące się na niej instalacje energetyczne, stała się celem bezwzględnych ataków irackiego reżimu Saddama Husajna podczas wojny z Iranem w latach 1980 - 1988. Niemal cała infrastruktura została wtedy zniszczona, a wyspa zamieniła się w wysuniętą placówkę sił specjalnych Korpusu Strażników Rewolucji. Dopiero po zakończeniu wojny władze w Teheranie były w stanie najpierw ją odbudować, a następnie ponownie rozwinąć.
Energetyczne serce Iranu
Współcześnie wyspa Chark ma kluczowe znaczenie dla gospodarki Iranu, ponieważ stanowi centrum irańskiego systemu eksportu ropy naftowej. Główne złoża i infrastruktura wydobywcza znajdują się przede wszystkim w zachodniej części kraju, a wiec w pobliżu granicy z Irakiem, nad wodami Zatoki Perskiej. Szacuje się, że terminale na wyspie Chark są w stanie obsłużyć nawet do 7 milionów baryłek ropy dziennie.
Przed wybuchem obecnej wojny około 20 procent światowego handlu ropą i gazem przechodziło przez cieśninę Ormuz. Ponad 80 procent tych dostaw trafiało do Azji, przede wszystkim do Chin, Indii i Japonii. Tą drogą transportowano również około 30 procent paliwa lotniczego zużywanego w Europie oraz około 20 procent globalnego handlu LNG.
Szacuje się, że infrastruktura na wyspie Chark odpowiada za około 90 procent irańskiego eksportu ropy naftowej. Wielkość sprzedaży surowca z Iranu pozostaje jednak ograniczona z powodu obowiązujących od lat sankcji. Zostały one ponownie zaostrzone przez administrację prezydenta Donalda Trumpa, która odeszła od bardziej elastycznej polityki prowadzonej wcześniej przez prezydenta Joe Bidena.
W rezultacie irański eksport ropy pozostaje stosunkowo niewielki, a jego struktura jest silnie skoncentrowana geograficznie. Zdecydowana większość surowca trafia obecnie do Chin. To około 80 procent całego irańskiego eksportu. Według danych firmy analitycznej Kpler w ubiegłym roku Pekin kupował średnio około 1,38 miliona baryłek irańskiej ropy dziennie.
Pokusa uderzenia
Punktem wyjścia dla toczących się obecnie dyskusji jest zbieżność kilku faktów. Po pierwsze, Amerykanie i Izraelczycy rozszerzyli listę potencjalnych celów. Do tej pory wyspa Chark była oszczędzana. Instalacje nie zostały zniszczone ani w ubiegłym roku podczas dwunastodniowej wojny z Izraelem, ani w obecnym konflikcie, choć bomby spadają już także na infrastrukturę przemysłu energetycznego. Dodanie Chark do listy celów wydaje się w tej sytuacji naturalnym krokiem. Jednocześnie znaczenie tej wyspy sprawia, że ewentualny atak oznaczałby przekroczenie kolejnej granicy eskalacji.
Po drugie, irańska strategia w tej wojnie polega na prowadzeniu działań na wyniszczenie. Teheran chce przetrwać wymianę ciosów i doprowadzić do jak największych kosztów, zarówno politycznych, jak i gospodarczych, po stronie Stanów Zjednoczonych. Innymi słowy, Iran opiera się na logice asymetrycznej eskalacji: zadawać maksymalną presję gospodarczą Stanom Zjednoczonym i ich regionalnym sojusznikom, aby wymusić wycofanie się Amerykanów z konfliktu.
W tej sytuacji w Waszyngtonie może pojawić się pokusa odwrócenia tej logiki i zwiększenia kosztów po stronie Iranu poprzez uderzenie w serce jego przemysłu energetycznego. Chark jest właśnie tym sercem, a zarazem miejscem wyjątkowo wrażliwym. To swoiste miękkie podbrzusze Iranu, choć oczywiście nie ma pewności, czy uderzenie w nie rzeczywiście pozwoliłoby Amerykanom osiągnąć zakładane cele, czyli wymusić kapitulację Teheranu.
Biorąc pod uwagę potencjalne zyski, taki atak może być więc poważną pokusą. Choćby z powodów czysto wizerunkowych. Rajd na wyspę, usunięcie irańskiej flagi i zdjęcia zwycięskich amerykańskich żołnierzy mogłyby dobrze wyglądać na internetowych profilach prezydenta Donalda Trumpa i Białego Domu.
Odcięty od kluczowej infrastruktury energetycznej Iran prawdopodobnie nie skapitulowałby, ale straciłby znaczną część środków finansowych potrzebnych do prowadzenia swojej polityki: od wspierania licznych na Bliskim Wschodzie bojówek po rozwój programu rakiet balistycznych. Należy przy tym pamiętać, że w obecnej sytuacji eksport ropy przez cieśninę Ormuz i tak jest w praktyce niemożliwy. Mimo to amerykańska kontrola nad Chark dałaby Białemu Domowi istotny atut w ewentualnych negocjacjach z Iranem.
Z tego powodu Waszyngton mógłby preferować zajęcie wyspy zamiast jej zniszczenia. Tym bardziej, jeśli Amerykanie nadal biorą pod uwagę scenariusz, w którym Republika Islamska upada, infrastruktura na wyspie Chark byłaby niezbędna dla nowych władz w Teheranie, aby utrzymać irańską gospodarkę przy życiu.
Szturm na wyspę oznaczałby jednak nie tylko potencjalne zyski, lecz także poważne koszty. Atak na Chark byłby ryzykowny z kilku powodów. Po pierwsze, mógłby doprowadzić do dalszego wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach. Po drugie, operacja wymagałaby użycia wojsk lądowych (zapewne jednostek specjalnych lub powietrzno-desantowych), co wiązałoby się z ryzykiem strat oraz oznaczałoby kolejną fazę eskalacji konfliktu. Teheran mógłby wykorzystywać bezzałogowce, pociski rakietowe czy też siły specjalne, by nękać siły okupujące Chark. W takiej sytuacji amerykańskie wojska znalazłyby się w praktyce na swoistej tarczy strzelniczej. Infrastruktura wyspy nie jest bowiem przystosowana do prowadzenia skutecznej obrony, zwłaszcza przed zagrożeniami z powietrza.
Po trzecie, Iran, o ile nadal dysponuje odpowiednimi siłami i środkami, mógłby odpowiedzieć retorsjami, zwiększając liczbę ataków, w tym sabotaży, na instalacje energetyczne państw arabskich nad Zatoką Perską. To dla nich czarny scenariusz. Jego realizacja oznaczałaby dalsze zaognienie relacji pomiędzy państwami GCC (Rady Współpracy Zatoki) a Białym Domem.
Zapewnienie odpowiedniej osłony przeciwlotniczej wymagałoby skierowania na wyspę ciężkiego sprzętu, w tym wyrzutni systemów przeciwrakietowych. To z kolei oznaczałoby konieczność przeprowadzenia dużej operacji logistycznej, obejmującej także wysłanie w rejon wyspy licznych jednostek pływających.
Alternatywą byłaby próba zniszczenia wszystkich irańskich wyrzutni rakiet oraz stanowisk operatorów dronów w regionie z powietrza. Byłaby to jednak operacja długotrwała, kosztowna i niezwykle trudna do przeprowadzenia.
Między presją a blefem
Jeszcze niedawno taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny. Odkąd jednak Stany Zjednoczone i Izrael zaczęły bezpośrednio atakować irańską infrastrukturę energetyczną, przestał on być całkowicie fantastyczny. Tym bardziej że Republika Islamska nie tylko podjęła rękawicę i walczy na miarę swoich możliwości, ale także nie wysyła żadnych sygnałów wskazujących na gotowość do kapitulacji.
Jeśli impas w wojnie będzie się utrzymywał, pokusa przeprowadzenia szturmu na Chark może stopniowo rosnąć. W takiej sytuacji potencjalne zyski z operacji mogłyby zacząć przeważać nad obawami związanymi z jej kosztami, zwłaszcza że te i tak z każdym tygodniem konfliktu rosną.
Z drugiej strony nie można wykluczyć, że scenariusz uderzenia na wyspę jest jedynie elementem zakulisowej gry psychologicznej, który z ochotą podchwycili różni komentatorzy. „Wypuszczenie w eter” wiadomości jakoby rozważano taką operację, a nawet już się ją planuje, zwiększa presję nałożoną na Republikę Islamską i może wywoływać w Teheranie niepewności co do rzeczywistych intencji Waszyngtonu.
Więcej o bezpieczeństwie energetycznym można dowiedzieć się na zbliżającej się konferencji Power Connect Energy Summit 2026, która będzie odbywać się w dniach 18-20 marca 2026 roku w Gdańsku.
Konferencja PowerConnect Energy Summit 2026 to forum kluczowych rozmów o bezpieczeństwie energetycznym regionu Morza Bałtyckiego, transformacji energetycznej Polski oraz o budowie krajowych łańcuchów dostaw. Na jednej scenie spotkają się ministrowie, prezesi spółek energetycznych, operatorzy infrastruktury, przedstawiciele samorządów oraz liderzy branży technologicznej.
WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151